błedne koło czyli kobieta na skraju załamania

16.10.07, 08:52
Jestem w zwiazku 2,5 roku i mamy problemy z seksem. Jestem juz na
takim etapie, ze nie widze mozliwosci poprawy calej tej sytuacji.
Moze dramatyzuje a moze nie... Moj partner stracil ochote na seks.
Ja widzac to jego ociagnaie tez "oslablam". Seks nie jest dla nas
przyjemnoscia a obowiazkiem, ktory ostatnio konczy sie awanturami i
rozczarowaniem. Partner mowi, abym przejela inicjatywe, zachecila
go "jakos". Nie podnieca go calowanie mnie, dotykanie, penetracja
reczna. Nie jest to dla niego wystraczajaco pobudzajace. Ja jak
widze taki brak zaanagazowania tez odplywa mi cale podniecenie i nie
chce mi sie juz nic zupelnie, zaczynam czuc do niego zlosc, wrecz
wscieklosc. Czuje sie upokorzona. Spimy nago i na niego zuplenie nie
dziala widok, dotyk mojego ciala. Dodam, ze do tej pory seks byl
raczej inicjowany przez niego i niejako pod jego potrzeby, tzn.
wlasciwie nie istniala gra wstepna. Od jakiegos czasu zaczelam
sie "buntowac" i zwracac uwage, mowic o moich potrzebach. Poki co
wszytsko jest schematyczne, przewidywane, brak mi jakiegos takiego
napiecia, podekscytowania, tworzenia atmosfery erotycznej w ciagu
dnia. Co robic? Ten temat przygnebia mnie totalnie. Wczoraj
wspomnialam po nieudanej probie wspolzycia,ze moze bysmy poszli do
seksuologa, bo nie radze sobie z tym wszystkim i nie widze nadziei,
uslyszalam: "idz sama"...
    • zelm71 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 11:22
      Powiem z perspektywy faceta. Przerabiałem ten temat. Daj sobie
      spokój z lekarzami. Napisałaś że właściwie on przejawiał inicjatywę.
      Faceta podnieca jak kobieta bierze inicjatywę w swoje ręce. Powinno
      być tak że czasem ty się wykazujesz a czasem on. Postaraj się na
      jakiś czas przejąć inicjatywę i zobacz co z tego wyniknie. Dobrze że
      rozmawiacie a właściwie ty mówisz mu o swoich potrzebach-musi to
      zrozumieć. Jeśli nie po rozmowie to do niego nie trafia to spróbuj
      inaczej-wy kobiety macie ma nas sposoby. Dlaczego jak śpicie nago on
      na ciebie nie reaguje? Po pierwsze pewnie się jakoś obraził. Po
      drugie kocha ale czeka co zrobisz, czy tym razem ty się postarasz-to
      jak test.
      Nie załamuj się postaraj się i przejmij na jakiś czas inicjatywę.
      Nie róbcie tego tylko w łóżku. Można w wanie, na stole, na fotelu,
      kupcie sobie zabawkę, obejrzyjcie fajny film erotyczny albo
      porn... , są tysiące możliwości. Nc nie z nim nie planuj. Dopadnij
      go gdzieś na fotelu a potem jak się napali siup do wyra itd.
      Zobaczysz że szybko on zacznie przejmować inicjatywę.
      I tu nie ma co się załamywać i obrażać. Swoje problemy trzeba
      rozwiązywać ale czasem jedno drugiemu musi trochę ustąpić-to się
      opłaca "czasem trzeba trochę stracić aby później zyskać".
    • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 11:39
      Jakie to typowe dla facetow "wprawdzie to JA mam problem, ale TY idz
      do seksuologa." Oj, panowie, panowie ;-/ Pamietam jak moj eks
      zarzucal mi nimfomanie oraz wysylal do seksuologa i psychiatry,
      kiedy domagalam sie seksu raz tydzien ;-)

      Wydaje mi sie ze Twojemu mezczyznie ta sytuacja nie bardzo
      przeszkadza, a jedyne czego na tym etapie pragnie to swiety spokoj.
      Wcale bym sie nie zdziwila, gdyby okazalo sie ze rownolegle uprawia
      za Twoimi plecami intensywny autoerotyzm, a wtedy bylaby to po
      prostu forumowa klasyka ;-/

      Mechanizm wyglada tak - jezeli mezczyznie seks przychodzi za latwo,
      jest zbyt dostepny, zbyt na wyciagniecie reki - on zwyczajnie
      przestaje sie starac. Ja to nazywam "syndromem pelnej lodowki".
      Apetyt zas rosnie o tyle, o ile zaspokojenie przestaje byc rzecza
      tak oczywista. Kobieta wiecznie "czekajaca" na seks przestaje byc na
      dluzsza mete postrzegana przez (zbyt rozpieszczonego jej
      dostepnoscia) mezczyzne jako atrakcyjna.

      Sama mialam podobna sytuacje w pewnym momencie mojego 5 letniego
      zwiazku. Maz sypial ze mna bez wielkiego entuzjazmu, nie podniecala
      go moja bielizna, moja nagosc, przytulenie nago w lozku wywolywalo
      raczej jego sennosc niz jakakolwiek reakcje - w pewnym momencie
      uklad miedzy nami przypominal bardziej relacje "brat i siostra" niz
      pare zakochanych ludzi. I co sie okazalo? Otoz za bardzo naciskalam -
      awantury o seks, rozmowy co drugi dzien, jeczenie "juz cie nie
      podniecam" - to wszystko sprawilo ze zaczal postrzegac mnie jako
      wiecznie napalona "samice kastrujaca", a seks ze mna kojarzyl mu sie
      z presja, z obowiazkiem, ze zmuszaniem, z przymusem "sprostania mi".
      No i to spowodowalo ze libido mu oklaplo - no moze nie konkretnie
      cale libido, ale w kazdym razie ochota na mnie ;-) Bo jednoczesnie
      okazalo sie ze on w tym czasie duzo i intensywnie sie onanizowal.
      Poniewaz ja kojarzylam mu sie z presja i zagrozeniem - "uciekal" do
      komputera i bezpiecznych golych lasek - i za moimi plecami robil
      sobie dobrze reka. Codziennie, co drugi dzien - na tyle czesto, ze
      istotnie nie bylo dziwne, ze potem rozladowawszy napiecie nie mial
      juz na mnie ochoty.

      Co pomoglo? Ano po pierwsze - calkowite zdjecie z niego "presji na
      seks", ktora swiadomie i nieswiadomie wytwarzalam. Przez jakis czas
      zachowywalam sie nawet jakby seks kompletnie przestal dla mnie
      istniec (nie musialam nawet za bardzo udawac tego chlodu, bo samo
      uswiadomienie sobie calej tej upokarzajacej dla mnie sytuacji
      autentycznie na pewien czas zablokowalo mi libido) Odmawialam mu,
      nie mialam ochoty, nagle przypomnialam sobie co to znaczy
      tradycyjny, kobiecy "bol glowy". I odwrocilo sie - zaniepokojony
      moim chlodem on znowu poczul sie jak samiec, zaczal znow zabiegac,
      znowu sie okazalo ze pocalunek wywoluje erekcje, ze moja nagosc znow
      jest stymulujaca, ze znow ma na mnie ochote prawie codziennie.

      No wlasnie - pisze "znow", bo nasze poczatki byly gorace, mielismy
      wiec jakis punkt odniesienia, bylo do czego wracac ;-)... Ty zas nic
      nie piszesz o Waszych poczatkach, wiec troche trudno sie
      ustosunkowac i ocenic na ile szanse poprawy sa realne...

      Pozdrawiam :-)
      • eeela Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 11:52
        Glam, nie jestem pewna, czy to jest sytuacja podobna do Twojej i Twojego meza.
        Zwroc uwage na to, co autorka watku pisze:

        "Partner mowi, abym przejela inicjatywe, zachecila
        go "jakos". Nie podnieca go calowanie mnie, dotykanie, penetracja
        reczna. Nie jest to dla niego wystraczajaco pobudzajace."

        Partner zasygnalizowal jej, ze potrzebuje czasem jej inicjatywy! A ona sie
        denerwuje, ze nie wystarczy mu do podniecenia sie calowanie jej, dotykanie,
        ogladanie jej nago! Ani slowa o wlasnych probach zachecenia, poderwania,
        podniecenia. Gdzie te nasze legendarne juz fikusne fatalaszki, rzucanie sie
        nago, kiedy wraca z pracy, branie 'sprawy' (czyli penisa) w swoje rece badz
        usta? Nic. Autorka oczekuje chyba (tak w kazdym razie wynika z jej postu), ze
        jej partner bedzie zawsze tym scigajacym i napalonym, i czuje sie rozczarowana i
        urazona, kiedy sugeruje jej sie, zeby to ona troche poscigala. A przeciez kazdy
        mezczyzna potrzebuje od czasu do czasu widziec swoja samiczke ogarnieta takim
        nieopanowanym pozadaniem w stosunku do niego. Nie ciagle, bo wtedy moga sie
        pojawic problemy jak to bylo u Was, ale czasami.
        • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 12:19
          Eeela, ja nie twierdze ze to identyczny casus jak moj, ale widze
          jednak spora analogie. Moj mezczyzna tez mi mowil "no to zrob cos,
          podniec mnie JAKOS". Przy czym zupelnie nie reagowal na seksowna
          bielizne, na gorace spojrzenia, na kuszenie, czy inne sygnaly
          parawerbalne. Zas na moja wszelka "konkretniejsza" inicjatywe
          reagowal ziewaniem i stwierdzeniem ze moze jednak nie dzis, bo
          taaaaki zmeczony ;-) Pamietam, jak probowalam kiedys wziac sprawy w
          swoje rece (a konkretnie w usta) kiedy bral prysznic - ofuknal mnie,
          ze tu za malo miejsca i woda sie rozchlapuje;-). Na kanapie tez nie,
          bo oglada interesujacy go program. Przy komputerze nie, bo on
          potrzebuje nastroju, a nie tak obcesowo ni z gruszki ni z
          pietruszki. Obudzony w nocy lodzikiem biadolil ze jutro przeciez
          wstaje o szostej. Itp, itd. Dramat na calego. Pamietam, ze bylam
          zalamana, bo naprawde nie dal sie podejsc od zadnej strony, a
          jednoczesnie oficjalnie "oczekiwal mojej inicjatywy". Potem
          zrozumialam, ze byla to po prostu hipokryzja, wybieg "na
          odczepnego", taka proba zepchniecia na mnie odpowiedzialnosci za
          nasz marazm "bo ty sie nie starasz".

          Nie ma cudow, facet ktorego kobieta naprawde kreci powinien podniec
          sie tulac ja do siebie nago, calujac, ocierajac sie czy penetrujac
          ja palcem. Nie ma co wpedzac dziewczyny w wine i spychac na nia
          odpowiedzialnosci za jego kompletny brak "woli bozej" i aseksualnosc
          bo niby "ona nie przejmuje inicjatywy". Zreszta, na takie smiale,
          wiarygodnie wygladajace "dzialania inicjatywne" moze pozwolic sobie
          kobieta ktora jest pewna pozadania swojego mezczyzny, pewna tego ze
          nie zostanie splawiona. Ja w pewnym momencie spasowalam z tymi
          probami - bo ilez mozna dostawac po lapach - i okazalo sie ze taka
          lekka niedostepnosc akurat pomogla, bo on akurat, wychowany w
          geograficznych rejonach "kultury macho" potrzebowal czegos
          odwrotnego niz mojej inicjatywy.

          I zeby nie teoretyzowac "w proznie" - ciekawe co na to autorka
          watku? Czy zdarzylo jej sie faktycznie cos zainicjowac - i jaka byla
          reakcja partnera?
          • eeela Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 12:32
            Szczerze mowiac, Glam, to musze przyznac, ze czerpie z Twojego doswiadczenia ;-)
            Obecny moj luby jest pierwszym, ktory wywoluje we mnie niesamowite apetyty,
            ktore autentycznie sklaniaja mnie do rzucania sie na niego lapczywie - ale
            ograniczam troche swoje zapedy, bo boje sie doprowadzic do sytuacji podobnej do
            niegdysiejszej Twojej. Zreszta widze wyraznie, ze jemu jako mezczyznie po prostu
            czasami spotkanie z odmowa jest w jakis sposob potrzebne! Ataki na mnie tuz
            przed moim wyjsciem albo tuz przed moim zasnieciem, kiedy sie wykrecam i wiadomo
            w zasadzie, ze z seksu nici, w jakis dziwny sposob rozkrecaja i jego, i mnie w
            szerszej perspektywie.
            • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 12:42
              Ano wlasnie, wlasnie eeela, Twoj tez (o ile dobrze czytam miedzy
              linijkami ;-) rekrutuje sie przeciez z "kultury lekko maczowskiej".
              A te kulturowe nalecialosci to jednak silne dziedzictwo, mocno
              tkwiace w podswiadomosci...
              Dlatego masz racje ze pozwalasz mu pogonic troche kroliczka. Ja np.
              wiem ze "mojego" nie zaglaskam uczuciami, bo chlop wrazliwy, ufny i
              okazywania uczuc bardzo potrzebujacy - ale co do seksu to...
              zwierzyna mysliwemu w rece za bardzo pchac sie nie powinna. Ot i co.
          • reignman22 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 13:31
            Glam, z góry przepraszam za off top'a, ale jakbym był zaskakiwany
            takimi przyjemnościami, to z pewnością bym nie odmówił. Co do
            problemu, to temat jest bardzo delikatny. Zawsze, jeżeli chodzi o
            problemy w tej sferze życia, to wszystko poza cierpliwością,
            wyrozumiałością i wzajemnym dogadaniem się tylko zaostrzą sytuację.
            Życzę wytrwałości i powodzenia! :)
            • maxi3 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 14:17
              Witam,tak sobie czytam i wydaje mi się to znajome.
              Też zabiegałam ,zachęcałam do sexu pod prysznicem ,itp.i wtedy
              usłyszałam ,że on się przecież teraz kąpie.
              Po jakimś czasie przestałam żebrać o ten sex i myślałam ,że to coś
              zmieni ale niestety nic się nie zmieniło.
              Ostatnio coś zaczyna się zmieniać na lepsze ale daleko do
              doskonałości.Pozdrawiam
              • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 14:42
                maxi3 napisała:

                > Po jakimś czasie przestałam żebrać o ten sex i myślałam ,że to coś
                > zmieni ale niestety nic się nie zmieniło.
                > Ostatnio coś zaczyna się zmieniać na lepsze ale daleko do
                > doskonałości.Pozdrawiam


                Ciekawi mnie co sprawilo, ze zaczelo zmieniac sie na lepsze?
                Pozdrawiam :-)
            • gomory Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 14:41
              > Glam, z góry przepraszam za off top'a, ale jakbym był zaskakiwany
              > takimi przyjemnościami, to z pewnością bym nie odmówił.

              A na wojnie granat zakrylbys wlasnym cialem by uratowac kolegow. Z pozaru ratowalbys dzieci, babcie i papugi. Choremu dziecku nie poskapilbys nerki i bez wahania rzucil sie walczyc z 6 drabami kradnacymi sasiadowi samochod :D.
              Nie obraz sie za moje slowa - ale poniewaz nie przezyles takiej sytuacji to nie wiesz jakbys sie zachowal. Pewne rzeczy mozna domniemac, np. to ze nie uleglbys gejowi. Ale tego, ze majac seks na zawolanie wybralbys zamiast niego inna rozrywke pewny byc juz nie mozesz. Bo ja domniemuje, ze nie wiesz co to znaczy byc zaskakiwanym codziennie takimi przyjemnosciami ;).
              • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 14:48

                gomory napisał:

                nie wiesz co to znaczy byc
                > zaskakiwanym codziennie takimi przyjemnosciami ;).


                Choc to moze leciutka przesada z tym "codziennie" ;-) to jednak
                Gomory ma racje : syty nie zrozumie glodnego - a glodny sytego. I
                tak to z grubsza wyglada.

                Tymczasem my tu - pelni szczerych checi - sie glowimy, wczuwamy w
                klimat, doradzamy... a nasza bohaterka gdzies uciekla i nie chce nam
                nic doprezyzowac...;-)
              • reignman22 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 14:58
                >Bo ja domniemuje, ze nie wiesz co to znaczy byc
                >zaskakiwanym codziennie takimi przyjemnosciami ;).

                Gomory, trochę saleko idąca interpretacja ale ok. Nie sądzę
                natomiast, żeby kobieta, z którą żyje mogłaby przestać mnie kręcić.
                Trochę to dla mnie nierealne. Byłem zaskakiwany takimi
                przyjemnościami, ale to jakoś "ucichło". Inicjatywa jest niestety
                tylko z mojej strony w 95% przypadków. Mam nadzieję, że to się
                zmieni z czasem - oczywiście nie samo z siebie

                • gomory Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:07
                  > Nie sądzę
                  > natomiast, żeby kobieta, z którą żyje mogłaby przestać mnie kręcić.

                  Zycze wiec bys mial racje i by Tobie to sie nigdy nie zmienilo :). Ni za 10, 20 czy 60 lat.

                  > Byłem zaskakiwany takimi
                  > przyjemnościami, ale to jakoś "ucichło"(...) Mam nadzieję, że to się zmieni z czasem - oczywiście nie samo z siebie

                  A to akurat zycze by sie natychmiast odmienilo, nawet samo z siebie ;).
          • aaaster Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 00:15
            glamourous, twój przypadek jest zdecydowanie z innej bajki i leży
            chyba bardziej w sferze uczuciowej niż czysto seksualnej. Nie znam
            faceta który nie chciałby być budzony lodzikiem, ajuż oburzać się na
            to... to nie leży w męskiej naturze.
            • reignman22 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 11:02
              Aster, zgadzam się z Tobą w 100% :)
              • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 11:19
                reignman22 napisał:

                > Aster, zgadzam się z Tobą w 100% :)

                ...i obaj sie mylicie :-))

                Jak mozna w ogole powiedziec "nie znam faceta, ktory nie chcialby
                byc obudzony lodzikiem". To, ze Wy tacy nie jestescie i takowego nie
                znacie nie oznacza, ze tacy nie istnieja. Jeszzce raz powtarzam -
                glodny nie zrozumie sytego.
                Gdyby zony serwowaly Wam te lodziki nader czesto, kto wie, byc moze
                przestalyby byc dla Was az taka fantazja - i wydaloby Wam sie wtedy
                zrozumiale, ze mozna (przy takim przestymulowaniu) wybrac sen -
                zwlaszcza kiedy spi sie mocno i jest sie sporym spiochem.
                Wam akurat taki lodzik wydaje sie nieosiagalnym graalem i dlatego go
                tak pragniecie. Natomiast facet, dla ktorego fellatio jest
                autentycznym chlebem powszednim, odartym juz dawno z aury pozadanej
                i nieosiagalnej fantazji - byc moze bedzie akurat wolal sie wyspac
                niz zarywac noc - wiedzac ze jesli poprosi o tego lodzika np.
                nazajutrz wieczorem to go na 100% dostanie - co sie odwlecze to nie
                uciecze :-)

                I akurat z uczuciami nie ma to najmniejszego zwiazku. W moim
                malzenstwie co jak co, ale uczucia nigdy nie szwankowaly - jestem na
                tyle swiadoma osoba zeby potrafic to ocenic.
                • reignman22 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 15:26
                  > Wam akurat taki lodzik wydaje sie nieosiagalnym graalem

                  Nie jest to ani graal ani codzienność. Po prostu robimy to, na co
                  mamy ochotę akurat. A różne niespodzianki są tylko przyjemnym
                  urozmaiceniem. Nawet dość często powtarzana rzecz, będąca w jakiejś
                  sytuacji zaskoczeniam może być stymulująca :)
                • aniorek Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 18.10.07, 23:26
                  Glamorous, wiem, ze to nie na temat troche, ale chcialam tylko napisac, ze
                  bardzo fajnie sie Ciebie czyta i Twoje przemyslenia sa bardzo cenne, wiele
                  wnosisz do kazdego watku, w ktorym sie udzielasz. Koniec wazeliny, pozdrawiam. ;)
                  • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 19.10.07, 11:39
                    Dziekuje i rowniez pozdrawiam :-)
    • cyjanokobalamina Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 14:09
      Nusia, dla mnie osobiscie wyglada to tak, jakbys przestawala dzialac
      na swojego mezczyzne. Historia i rady Glam o gonieniu kroliczka
      moga, lecz nie musza miec racji bytu. Ja na przyklad w swoim
      wieloletnim zwiazku przechodzilam przez rozne etapy (byly chwile
      ozieblosci, a takze czas gwaltownego wzrostu libido) i na kazdym z
      tych etapow tak samo mocno podniecalam swojego partnera.

      Nie podalas zadnych informacji na temat wieku partnera czy chocby
      czestotliwosci zblizen. Bez tych informacji ciezko wyciagac
      jednoznaczne wnioski. Jezeli nagle calowanie i pieszczenie kobiety
      wystarczajaco nie podnieca partnera, od razu mysle o ogolnej
      niecheci do uprawiania seksu z Toba z powodu np.:
      A. problemu ze zdrowiem,
      B. uzywania sobie na boku,
      C. potrzeby silniejszych bodzcow (fantazje, wiesz jakie ma?).

      A moze jest tak, ze napedzacie sie wzajemnie. Ty oczekujesz
      erotycznej atmosfery, ekscytacji, gry wstepnej, ktorej on Ci nie
      daje. W zwiazku z powyzszym Ty sama nie jestes w stanie
      wystarczajaco sie podniecic, co z kolei on doskonale czuje i nie
      potrafi nic z siebie wykrzesac. Swietny seks to gra wirujacych w
      powietrzu fal podniecenia, taki samonapedzajacy sie mechanizm - im
      bardziej podniecony jest partner, tym bardziej podniecam sie ja i
      odwrotnie.

      Musicie pogadac. Calkiem szczerze. Na spokojnie.
      • zelm71 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:24
        Piszecie że czasami trzeba facetowi odmówić i dozować mu sex aby się
        za szybko nie znudził. Uważajcie abyście same w ten sposób nie
        popadły w kłopoty. Jeden facet jest taki, że to na niego będzie
        działać ale na innego faceta taki sposób postępowania podziała jak
        płachta na byka. Są faceci którzy odmowy nie lubią. Jeśli jest to
        odmowa uzasadniona to ok ale jeśli zaczniecie sobie z takim facetem
        pogrywać a on się kapnie, że to jest sztuczka na niego to życzę
        powodzenia. Takie działania mogą przynieść inne skutki od
        zamierzanych. Nie wkładajcie facetów do jednego worka tu potrzebna
        jest rozwaga.
        "Nie zemną te numery Bruner"
      • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:25
        jestem, jestem i juz dopowiadam reszte...
        to co teraz czuje doskonale okreslila moja poprzedniczka piszac:
        "A moze jest tak, ze napedzacie sie wzajemnie. Ty oczekujesz
        > erotycznej atmosfery, ekscytacji, gry wstepnej, ktorej on Ci nie
        > daje. W zwiazku z powyzszym Ty sama nie jestes w stanie
        > wystarczajaco sie podniecic, co z kolei on doskonale czuje i nie
        > potrafi nic z siebie wykrzesac. Swietny seks to gra wirujacych w
        > powietrzu fal podniecenia, taki samonapedzajacy sie mechanizm - im
        > bardziej podniecony jest partner, tym bardziej podniecam sie ja i
        > odwrotnie. "

        No walsnie...Najbardziej mnie kreci to jak widze u partnera
        pozadanie i na pewno przeczytam zaraz, ze trzeba je jakos wzniecic.
        Tylko jak? Ciuszki przerabialam. Oczywiwscie moj partner caly czas
        powtarza, ze kreca go takie rzeczy, tylko dostalam pare razy od
        niego po nosie, gdy ubrana w takie fatalaszki zostalam przestawiona
        na bok z powodu meczu czy innego waznego programu w tv. Pewnego
        popoludnia zrobilam obiad, staralam sie ugotowac ulubione danie,
        ubralam sie odpowiednio, muzyczka, nastroj. Przyszedl i co? Wlaczyl
        tv. Poczulam sie jakbym dostala w twarz. Jak mu o tym mowie, to
        prosi, aby nie wracac do tego, to bylo i jest przeszloscia. Tylko
        jak sie z takiej przeszlosci wyzwolic i stanac przed nim znowu?! Nie
        jestem w stanie rozkrecic sie, zatanczyc dla niego, rozebrac sie
        nieco erotycznie, bo boje sie ponownego odrzucenia. I tak jak
        pisalam kolko sie zamyka.
        Co do lodzika owszem byl nie raz;-) tylko prosilam tez o cosik dla
        mnie w tej materii, niestety nie dostalam...
        Kochamy sie ostatnio mniej wiecej raz na tydz. I pewnie zaraz odezwa
        sie glosy, ze nie jest zle. Tylko, ze dla mnie to za malo.
        Potrzebuje czestych kontaktow i to nie jakies 5 minutowe akcyjki,
        szybko i byle jak. Chce czasu, delektowania sie cialem, a nie szybki
        seks jak w supermarkecie no i oczywiscie poznym wieczorem, jak juz
        obejrzy sie wszystko co mozna w tv.
        A co do seksu w roznych miejscach mieszkania. Uprawialismy kiedys
        seks w wannie, bylo milo, lecz ostatnio moj partner wchodzac do
        lazienki nie jest zainteresowany mna w kapieli. Chcialabym zeby
        podszedl, zwrocil uwage a tu nic. Gdy ostatnio wzielam jego reke i
        poprowadzilam w konkretne miejsce powiedzial, ze jak cos takiego
        moze podniecac, ze to jakies meskie zachowanie, nic delikatnosci. A
        mi sie zawsze wydawalo, ze jesli kobieta prowadzi swoja dlonia,
        meska dlon do celu, i on ja tam dotyka, to ze moze byc to dla obojga
        bardzo stymulujace. Jak widac sie mylilam. I co Wy na to?
        • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:47
          Kto jak kto, ale ja Cie doskonale rozumiem. Wypisz wymaluj moja
          sytuacja. Tez kiedys polozylam jego reke w wiadomym miejscu. Ofuknal
          mnie, ze jestem zbyt bezposrednia i ze to wcale nie jest krecace.

          I chociaz ja aktualnie na czestotliwosc nie narzekam, to brakuje mi
          tej calej oprawy, uwodzenia sie nawzajem, budowania napiecia, tego
          smaczku... Zwyczajnego nadawania w seksie na tych samych falach.
        • gomory Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:57
          > I co Wy na to?

          Wspolczuje takich "doznan".
          • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 16:09
            dziekuje za wspolczucie i za liczne wypowiedzi tylko co z
            takim "fantem" zrobic? on chce mojej inicjatywy, ale to co ja robie
            mu sie nie podoba, bo za malo,bo nie tak, bo za ostro, bo nie mam
            wyczucia chwili, bo... . To jak w takiej sytuacji przestawic sie na
            funkcje: "nie wazne co on na to, sproboje jeszcze raz, sprobuje tego
            czy smiego" Poprostu sama w sobie sie burze, wscieklosc dzika mnie
            ogarnia i nic mi sie nie chce robic.
          • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 16:12
            mam nadzieje,ze mi nie jemu;-)
    • wlatca_muh Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:19
      Mialem tak samo jak Twoj maz gdy po dwoch wieloletnich partnerkach robiacych
      porzed stosunkiem WSZYSTKO w grze wstepnej nagle trafilem na kobiete ktora
      zachowywala sie dokladnie tak jak Ty - "nie podnieca go calowanie mnie,
      dotykanie, penetracja reczna." Tak mozna na pierwszych 30 randkach. Potem jest
      beznadziejnie, malo motywacji, on pewnie wkurzony na Ciebie, Ty na niego... Z
      taka gra wstepna z Twojej strony daleko nie zajedziecie. Z palna gra wstepna w 7
      roku zwiazku moja partnerka byla superkrecaca i ciagle mielismy ochote. Z nowa i
      jej oszczednym podejsciem do gry wstepnej juz po 2-3 miesiacach zaczely sie
      klopoty.
      • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 15:27
        a co z jego gra wstepna?
        • zelm71 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 16:16
          A pytałś się jego jak on by chciał, co lubi co go rajcuje?
          • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 16:23
            tak, rajcuje go inicjatywa. Najperw slyszalam: "zrob cos", jak
            pytalam o jakies konkrety, co by mu sprawilo przyjemnosc,
            odpowiadal, ze nie wie. Potem powiedzial, ze lubi jak zachowuje sie
            tak jak wtedy gdy sie poklocimy. Mi w sytuacjach stresowych wydziela
            sie adrenalina, i po takiej ostrej klotni mam wene tworcza i ochote
            na seks, wyladowanie sie itp. Tylko niestety moj partner wowczas nie
            moze bo jest na mnie zly. Ale jak powiedzial, takie zachowanie gdyby
            bylo w "normalnych" sytuacjach to jak najbardziej. Tyle, ze ja na
            codzien nie czuje sie taka podminowana i nastawiona erotycznie jak
            widze chlopa na kanapaie przed tv lub komputerem, majacym czas na
            wszystko tylko nie seks.
            • glamourous Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 17:44
              Ha, i kolejna analogia. Moj partner po duzej klotni wykazuje
              wyjatkowe seksualne podniecenie. Jest podniecony ot tak, "na dzien
              dobry" - i ma zupelnie bezdotykowa erekcje. Powoduje to adrenalina
              (jak przypuszczam) oraz poczucie ze w takim momencie jestem silna,
              niedostepna, nie zainteresowana nim, i ze moze mnie stracic...

              Moze partener autorki watku tez przejawia taki dualizm - w zyciu
              potrzebuje kobiety milej w pozyciu, kochanej, uczuciowej - zas w
              lozku teskni za niedostepna, silna tygrysica, ktora zanim w koncu go
              do siebie dopusci to piec razy drapnie i ugryzie...
              • avide Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 12:20
                glamourous napisała:
                >
                > Moze partener autorki watku tez przejawia taki dualizm - w zyciu
                > potrzebuje kobiety milej w pozyciu, kochanej, uczuciowej - zas w
                > lozku teskni za niedostepna, silna tygrysica, ktora zanim w koncu go
                > do siebie dopusci to piec razy drapnie i ugryzie...


                Właśnie zdefiniowałaś mój (oraz pewnie wielu innych facetów) ideał kobiecości.
                Dodam jeszcze że chciałbym żeby była świetną matka moich dzieci :)))))).

                Pzdr.
                Avide
    • zelm71 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 16:38
      Szkoda że nie trafiłem na ciebie:)
      Musicie się jednak bardziej rozumieć i dogadywać. Kto lubi jak
      zaczynasz seks kiedy leci super mecz? Trzeba znać faceta. Jak
      kobieta ogląda fajny film to niech ogląda po filmie się bzykiemy-
      proste - i nie ma się co obrażać. Mnie nie kręcą ciuszki, objady-bo
      ja gotuję :). Nie lubię sygnałów od żony typu: odpowiedni
      uwodzicielski wzrok, łapanie np. w kuchni za pośladki - bo to dla
      mnie jakieś pedalskie - a wiem, że ona tak lubi i daje sygnały. Ja
      wolę mocniejsze sygnały albo poprostu żona mówi "przeleć mnie"
      albo ... nie zacytuję. I to działa.
      Czasem tydzień nie mam ochoty i nawet propozycja sexu mnie
      denerwuje - ona to rozumie i się nie obraża-czeka z wyrozumiałością.
      Ale potem jest nawet wieczorem i rano przed pracą - dlatego wiecznie
      się do pracy spóźniamy (w pracy mówią do niej i do mnie "spóźniłeś
      się, znowo coś było :) )
      Nie zawsze jest tak że oboje mamy dobrze. Czasami tylko ja czasem
      tylko ona. I nawet gdy tylko ja mam dobrze i ona też by chciała a ja
      już nie mam ochoty to też nie ma problemu bo wie że następnego dnia
      będzie totalny odjazd dla nas albo tylko dla niej.
      Moja nauczyła się być wyrozumiałą i nikt nie żebra o sex.
      Musisz z nim rozmawiać ale bez awantur i nie wysyłaj go do lekarzy-
      to upokarzające dla niego.
      Zazwyczaj ja wymyślam różne akcje np. urwij się z pracy na godzinę i
      akcja. Pogadaj z nim szczerze co ciebie kręci a co on by chciał ale
      bez tabu/
      • zelm71 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 16.10.07, 16:45
        "Mi w sytuacjach stresowych wydziela
        sie adrenalina, i po takiej ostrej klotni mam wene tworcza i ochote
        na seks, wyladowanie sie itp. Tylko niestety moj partner wowczas nie
        moze bo jest na mnie zly."
        On ma ochotę na sek! Lubi jak go ładnie przeprosisz słownie i
        czynami. Ty chcąc sprawę załagodzić starasz się mocniej i on czuję
        że ten seks jest bardziej szczery. Może gdy normalnie się kochacie
        on czuje z twojej strony jakąś sztuczność. Tą sztuczność pewnie
        sobie tylko wymyślił. A gdy się pokłucicie czuje że kochasz się z
        nim z większym zaangarzowaniem.
        Czy tak jest? Napisz
        • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 08:25
          zelm71 napisał:

          > "Mi w sytuacjach stresowych wydziela
          > sie adrenalina, i po takiej ostrej klotni mam wene tworcza i
          ochote
          > na seks, wyladowanie sie itp. Tylko niestety moj partner wowczas
          nie
          > moze bo jest na mnie zly."
          > On ma ochotę na sek! Lubi jak go ładnie przeprosisz słownie i
          > czynami. Ty chcąc sprawę załagodzić starasz się mocniej i on czuję
          > że ten seks jest bardziej szczery. Może gdy normalnie się kochacie
          > on czuje z twojej strony jakąś sztuczność. Tą sztuczność pewnie
          > sobie tylko wymyślił. A gdy się pokłucicie czuje że kochasz się z
          > nim z większym zaangarzowaniem.
          > Czy tak jest? Napisz

          Zelm71, po klotni ja chce sie wowczas z nim kochac, a on nie ma
          totalnie ochoty. Moze czuje wieksze starania i zaangazowanie, bo mi
          wowczas bardziej zalezy. Ale i tak nie przynosi to efektow, bo
          odarca sie plecami i tyle z tych staran mam. Na codzien jak widze
          brak wiekszych chceci i seks z obowiazku to mi sie odechciewa.
    • aaaster Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 00:08
      Coż, typowa postawa rozleniwionej i rozpieszczonej (w seksie)
      kobiety, być może nie do końca rozbudzonej. To on ma się podniecić
      całowaniem CIEBIE, dotykaniem CIEBIE, penetracją CIEBIE... Jak on
      śmie się nie podniecać...? Ja przecież rozłożyłam nogi i nawet nago
      jestem...
      Powiem tak, albo się ma "fifa" w te klocki albo nie ma. Jakbyś
      napisała, że robisz mu loda a on nie wykazuje ochoty to bym jego
      wysyłał do seksuologa, a tak proponuję tobie najpierw kurs w postaci
      kilku filmów instruktażowych a jak nie pomoże to ... to może udaj
      się do seksuologa niech cię uświadomi.
      Mam ten sam problem w domu. Żona jak stanęła w rozwoju na rozłożeniu
      nóg i czekaniu na rozwój sytuacji tak pozostała. Uwierz mi,
      zniechęciłem się na całego. Nie ruszę teraz palcem żeby cokolwiek
      zainicjować. Wiem, sytuacja absurdalna, ale ja też chcę mieć frajdę
      z seksu, u sam to się mogę podniecić bez niej.
      • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 08:21
        ale chyba ominales watki kiedy opisywalam sytuacje inicjowania
        seksu, "organizowania" czegos wiecej niz 5 minutowej akcji a w
        zamian dostawalam odrzucenie w postaci wyboru tv.
        a nie wydaje ci sie, ze kobieta potrzebuje nieco uczucia, milego
        slowa, komplementow, bycia wazniejsza niz wszystkie programy w
        telewizji.
        czy moze wg. ciebie niech on siedzi na kanapie z pilotem w reku a ja
        bede skakala wokol niego a potem jak juz on sie rozbudzi to wejdzie
        we mnie nie myslac o przygotowaniu tez mnie.
        a czy dla ciebie normalne jest to ze mezczyzna nie patrzy na
        kobiete, nie ma potrzeby dotykania jej, pieszczenia, tylko szybki
        seks, potem do lazienki i ot co.
        problem jest w tym ze jak mam sie przelamac, zeby miec ochote na
        traktowanie go wyjatkowo i z pasja jesli tyle razy zostalam
        potraktowana zle. i co zrobic, zeby mial ochote wcielic w zycie moje
        prosby?
        • aaaster Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 18.10.07, 00:45
          sedno sprawy tkwi być może w tym, że nie potrafisz czerpać
          satysfakcji z seksu sama dla siebie (czytaj potrzeba fizycznego
          zbliżenia i spełnienia)i dlatego seks jest "darem" dla twojego
          mężczyzny (zakładając że jest to w rzeczy samej twój mężczyzna). A
          jeśli seks jest takim szczególnym darem to tobie samej seks kojarzy
          sie pewnie z poświęceniem. A to już chory punkt widzenia i prowadzi
          do spaczonej wizji stosunków kobieta-mężczyzna. Mężczyzna, jak się
          domyślam, jest wówczas zobowiązany do oddawania szczególnego
          szacunku tobie w każdym aspekcie jako bogini ofiarowującej mu coś
          niezwykłego, skoro on tego tak pragnie. Pętla się zacieśnia, bo
          facet nie rozumie dlaczego musi kobietę tak obskakiwać żeby oszło do
          zbliżenia. Mogę się tylko domyślać, że w wiązkach gdzie kobieta ma
          normalne lub wyższe libido i racjonalny stosunek do seksu nie ma
          takich problemów. RAz jedna, a raz druga strona ma ochote i
          ininicjuje zbliżenie - obie jednak zdają sobie sprawę z potrzeb
          jakie może mieć strona przeciwna. A tak, jak facet ma ochotę, a
          kobieta nie i nie rozumie że można mieć potrzebę spełnienia "ot
          tak", oczekuje szczególny starań i zabiegów żeby w
          ostateczności "podarować" facetowi "siebie". To chora postawa bądż w
          pewnym sensie kalectwo (chyba...), która prowadzi do obopulnej
          frustracji i rozpadu więzi. To banalne, ale klucz tkwi moim zdaniem
          po prostu w seksualności i rozbudzeniu seksualnym, w świadomości
          BIOLOGICZNEJ POTRZEBY SPEŁNIENIA (bez wikłania tej potrzeby w
          otoczke uczuć, przywiązania itd, itp)
          • aaaster Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 18.10.07, 00:53
            trochę rozszerzyłem swoją wypowiedź i odbiegłem od głównego postu...
            Bardziej chodziło mi o przedstawienie postawy dużej cześci kobiet (w
            tym niestety mojej żony) niż o czepianie się nusi06. Może ma ktoś
            podobne spostrzeżenia?
          • nusia06 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 18.10.07, 16:49
            chyba mnie zupelnie nie rozumiesz i probujesz nagiac do swojej
            teorii. nie traktuje seksu jako poswiecenia, daru dla mezczyzny. po
            prostu bez zbednego rozpisywania sie: chce dostac to o co prosze
            swojego partnera, z checia zrobie mu dobrze w sposob jaki sobie
            zazyczy, ale do cholery niech tez i dla mnie cos zrobi.
          • sunflower30 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 18.10.07, 20:03
            aaster, masz rację z tym, że większość kobiet traktuje seks, jak
            ofiarowanie siebie, jako największy dar, który mogą dać mężczyźnie.
            Nie wiem do końca z czego to się bierze, ale pewnie to sprawka
            wychowania, naszej kultury (polskiej), czyli katolickiej. Często nie
            zdajemy sobie sprawy z tego, jak silnie te wzorce kobiety tzw.
            porządnej (cokolwiek to znaczy) w nas tkwią. Kobiecie często wprost
            nie wypada przyznać się, że jej się chce zwyczajnie bzykać, bo
            obawia się, że jej wizerunek księżniczki, którą się zdobywa,
            zostanie zniszczony. Często również mężczyźni nie są gotowi na taką
            otwartą postawę kobiety. Dla przykładu mój mąż, po tym, jak dostał
            smsa w stylu, wracaj kochanie szybko z pracy, bo mam ochotę na ostry
            seks, po powrocie zapytał, czy wszystko ze mną ok? Stwierdził
            ponadto, że nie podoba mu się moja postawa, niepokoi go to.
            Zapewniam cię, że są kobiety, które lubią seks dla samego seksu, tak
            jak sie lubi czekoladę, czy lody bakaliowe. Kwestia tylko, żeby dwie
            strony chciały takiego podejścia. Przytoczę jeszcze jeden przykład,
            kiedy mój małżonek siedział przy komputerze, taki skupiony, wydał mi
            się cholernie podniecający, tak bez powodu, rzuciłam się niemal na
            niego, w celu natychmiastowej konsumpcji. Mąż natomiast powiedział
            mi, poczekaj kochanie chwileczkę, tylko skoncze tego mejla....I co
            ty na to, aaster? Dodam tylko, że w naszym związku zdarzają się
            również zbliżenia uwikłane w otoczkę uczuć i przywiązania, jak to
            pięknie napisałeś, i te są zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące,
            ale przede wszystkim dla mojego męża. Niestety nie mogę się z tobą
            zgodzić, że facet nie rozumie dlaczego musi kobietę tak obskakiwać,
            żeby doszło do zbliżenia, są faceci, którzy to rozumieją, mało tego,
            potrzebują tego obskakiwania, bo seks na zasadze tu i teraz, bo mam
            na to ochotę, wydaje im się zbyt instrumentalny i oczywisty, żeby
            mógł być udany. Aaster, różni są ludzie, o różnych potrzebach,
            różnie wychowani, problem tylko, żeby trafić na kogoś podobnego w
            podejściu do seksu. Ale nie na zasadzie kompromisu. Jestem
            zdecydowaną przeciwniczką wszelkich kompromisów. Bo wtedy zawsze
            ktoś traci. Chodzi o to, żeby spotkać kogoś, kto czuje tak samo,
            poprostu.
      • avide Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 17.10.07, 12:24
        aaaster napisał:

        Jakbyś
        > napisała, że robisz mu loda a on nie wykazuje ochoty to bym jego
        > wysyłał do seksuologa, a tak proponuję tobie najpierw kurs w postaci
        > kilku filmów instruktażowych a jak nie pomoże to ... to może udaj
        > się do seksuologa niech cię uświadomi.

        Jeśłi mnie oczy nie mylę były lodziki i to nie raz, jest tak przynajmniej
        napisane kilka postów powyżej. Czytaj uważniej.
      • aandzia43 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 18.10.07, 22:20
        Mam wrażenie, Aster, ze nie czytasz uważnie tego, co pisze Nusia, albo odrzucasz
        z miejsca niewygodne dla ciebie informacje. Rozumiem zgorzknienie wywołane
        postawą twojej żony wobec seksu, ale bądź łaskaw pisać na temat, nie imputuj
        naszej bohaterce postaw i zachowań, których doprawdy trudno się dopatrzeć i
        przede wszystkim, trzymaj się faktów.
    • zelm71 Re: błedne koło czyli kobieta na skraju załamania 19.10.07, 13:24
      Napisałaś: "po klotni ja chce sie wowczas z nim kochac, a on nie ma
      totalnie ochoty. Ale i tak nie przynosi to efektow, bo
      odarca sie plecami i tyle z tych staran mam"
      Powiem tak często po kłótni robię identycznie. Ona mnie przeprasz i
      chce mnie przeprościć a ja odwracam się plecami i ją odtrącam.
      Dlaczego? o wybrała zły moment. Jak mi przejdzie po pewnym czasie
      czekam odwrócony plecami do momentu kiedy spróbuje ponownie. Czasem
      nie próbje ponownie a czasem próbuje i wówczas jest OK.
      Jeśli za pierwszym razem mu nie przejdzie spróbuj np. po godzinie -
      nawet wówczas gdy już usnął.
      Każdy człowiek ma coś za pazurami. Nie ma idealnych związków.
      Ja bym jednak nalegał abyś się nie poddawała. Może on jest jak taki
      nie oszlifowany kamień ale jak go sobie oszlifujesz to możesz się
      zdziwić jakiego masz faceta. Czasem warto zaryzykować i się
      postarać. Nie gwarantuję że się z nim uda, wszystko zależy jaki ma
      charakter i czy naprawdę cię kocha.
Pełna wersja