yenna29
17.10.07, 10:26
Generalnie historia jest beznadziejna - tak mi się wydaje i pewnie
też Wam będzie się wydawać ale z perspektywy czasu ta sytuacja jest
dla mnie naprawdę uciążliwa i wielce niepokojąca.
Ale od poczatku - mam męża, jesteśmy małżeństwem od 5 lat , mamy
roczne dziecko. Mąż jest nauczycielem w liceum. To moja pierwsza
miłość - dla niego zrezygnowałam ze wszystkiego - przeprowadziłam
się do małego miasta, zostawiłam przyjaciół, rodzinę, pracę -
praktycznie zaczynałam od zera. Po pięciu latach patrząc wstecz
jestem w stanie dopiero teraz ocenić jak było mi ciężko ale
zaciskałam zęby i tłumaczyłam sobie - przecież będziemy razem i to
jest najważniejsze. Znalazłam pracę, nowych znajomych, moze nawet
przyjaciół, urodziłam dziecko - moje relacje z mężem stały się
bardziej oschłe. Powód jest jeden - jego kontakty z uczennicami.
Jest wychowawcą maturalnej klasy - przejmuje się bardzo każdym
uczniem - i uważałam że to bardzo dobrze, że się tak angażuje, że to
bardzo poprawne dbać o młodzież itp. itd. Ale młodzież jest trochę
inna niż kiedyś - mimo, że dobiegam trzydziestki to w moim liceum
nie do pomyślenia było aby zawracac głowę nauczycielowi bzdetami z
życia prywatnego - a tu proszę...Mąż dostaje smsmy - późnym
wieczorem,w nocy bo nagle jest potrzebny jakiejś dziewczynce
rozwiązać życiowy problem - tak przynajmniej tłumaczył. Poświęca mi
i dziecku minimum czasu a jeśli juz z nami jest to bardzo często się
denerwuje i traci cierpliwość, patrzy na zegarek i każdą wolna
chwilę spędza przy kopmie. Przeszczęśliwy jest kiedy może usiąść
wieczorem na GG i gadać do późna z jedną ze swoich uczennic. Nigdy
nie sądziłam że się do tego posunę ale sprawdziłam archwium rozmów.
Wiem, że to podłe, okropne, sama szanowałam zawsze jego prywatność i
nie grzebałam nigdy ani w rzeczach ani nie sprawdzałam poczty i GG
ale zrozumcie - facet od 2 lat wieczór w wieczór siedzi przy kompie,
jak wchodze do pokoju to panikując zwija rozmowę na GG do paska
narzędzi i udaje że pracuje. Non stop przychodzą smsmy i telefony a
on szeptem wiedzie długie rozmowy. Nie byłam w stanie tego
wytrzymać. Sprawdziłam - rozmowy dotyczyły na poczatku bzdur ale
wczoraj poprosił swoją uczennicę o przesłanie jej zdjęć - nagich,
ona droczy się z nim, rozmowa dotyczy tego, że po maturze będą
mogli "normalnie" rozmawiać bo nie będzie już dystansu uczeń -
nauczyciel. Mam wrażenie , że ona rozmawia z nim bo może coś w ten
sposób uzyskać - nie wiem, lepszą ocenę? Ale z tonu jego rozmowy
można ewidentnie wyczuć fascynację jej osobą.
No i co ja mam robić?
Przyznam się szczerze - miałam ochotę zrobić awanturę, rozwrzeszczeć
się , popłakać - ale co mi to da?
Nadmieniam, ze takie sytuacje miały miejsce wcześniej - prosiłam,
aby tego nie robił, aby spędzał więcej czasu ze mną bo tego
potrzebuję ale on twierdził, że musi rozmawiać ze swoimi uczniami bo
w ten sposób więcej o nich wie i w razie czego może poznać ich
problemy i im pomóc. Na dodatek twierdzi, ze przesadzam, że mnie
kocha i nic się nie zmieniło.
Powiedzcie mi - chcielibyście co wieczór patrzeć jak Wasz
współmałżonek o 20.00 zamyka drzwi pokoju i słychać tylko
trzeszczenie jego klawiatury świadczące o kolejnej nocnej rozmowie
na GG ze swoją uczennicą?
Mam dosyć po prostu... nie czuję się kobietą, czasami tylko
wieczorami patrząc na moje dziecko zastanawiam się co bedzie dalej...