Czy to kryzys wieku średniego?

29.10.07, 10:03
Dziwnie mało seksu od jakiegoś czasu.
Pewnego dnia mąż budzi się i mówi wiesz ja cię już nie kocham,
nie chcę z toboą być, muszę się wyprowadzić od ciebie i dzieci. Chcę
mieć spokój i ciszę. Chcę być wolny, bawić się. Nagle, czego nie
robił przez 18 lat małżeństwa- rano gimnastykuje się..., nawet kupił
sobie kilka ciuchów nowych-..jak dla nastolatka, oczywiście w
drogich sklepach. Na ulicy spotykamy jego kolegę, z którym ostatnio
podobno pił na imprezie w pracy- to jego nowy kumpel, tyle że
młodszy o 20 lat. Podobnie ubrany-jak mój mąż. ...Nowe słownictwo,
takie jak u mojej 16 letniej córki, która tak naprawdę jest wkurzona
zachowaniem ojca, no bo dziwne...ona siedzi w domu, a on idzie na
koncert???, na który ona chętnie by poszła. Muzyka w
samochodzie...techno...na full......Jestem w szoku, mój mąż jest
znowu nastolatkiem, a ja mu chyba przeszkadzam,....bo jestem stara,
choć wyglądem młodsza od niego. Mój mąż ma 39 lat, zastanawiam
się, czy to kryzys wieku średniego???
    • kawitator Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 10:13
      Nie To nie kryzys wieku średniego To nowa dupa Cuś przegapiłaś
      • misssaigon Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 13:41
        raczej dwa w jednym, bo to lubi razem chodzic w parze
        • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 16:35
          > raczej dwa w jednym, bo to lubi razem chodzic w parze

          Rozczarowanie i niezrealizowanie jest paliwem powoli się
          gromadzącym, spotkanie "nowej dupy" katalizatorem potrzebnym do
          zapłonu...
    • zipka Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 11:23
      Rzeczywiście chyba mu odbiło, musi się jeszcze chyba wyszaleć. Zapewne wróci
      wyruchany za pół roku i będzie prosił żebyście go przyjęli z powrotem. Ech ci
      faceci, myślą tylko penisem.
    • glosatorr Mam dla Ciebie dwie wiadomości 29.10.07, 11:47
      ...dobrą i złą

      Dobra - z tobą jest wszystko w porzadku
      Złą - Twój mąż naprawdę Cię nie kocha.

      Chcesz zrozumieć, co mu odbiło? Myslę, że facet mysli, ze teraz w
      jego zyciu nastąpi zmiana jakościowa. Niestety nie nastąpi,
      poszaleje sobie, pobzyka sobie i na końcu obudzi się ze snu, widząc,
      że: panienki lecą co najwyżej na jego kase, rodziny nie ma i ta co z
      nim będzie tez go puści z jakimś młodszym i bardziej forsiastym.
      A Ty jak już się pozbierasz, zaczniesz sama układac sobie życie,
      będziesz wiedziała, że dobranie sobie partnera bazuje na pewnej
      emocjonalnej i zyciowej dojrzałości i już 100 razy się zastanowisz,
      jak sobie dobierzesz chłopczyka w ciele mężczyzny.

      Tak - czas się z tym pseudomężczyzną rozstac i pomyslec o sobie,
      dobru dzieci i życiu na nowo. Uwierz, że Ty masz szanse jeszcze być
      szczęśliwa - On niestety przejedzie się na wierze w iluzję drugiej
      młodości.
      Optymizmu życze.
    • miedzianakonefka Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 12:02
      Coś późno. Mnie to łapło koło trzydziestki :P Praca-dom-praca-dom,
      żadnych dodatkowych atrakcji bo mażonka miała zainteresowania czysto
      domowe, czyli nie można nigdzie iść bo dzieci z teściową nie
      zostawię, nie bo jeszcze mam pranie, nie bo trzeba sprzątać i tak w
      kółko. A jak się sam gdzieś ruszyłem to oczywiście marudzenie że za
      ten czas to możnaby coś w domu zrobić a ja łażę bóg wie gdzie. Za
      chwilę to w ogóle nie miałbym żadnych znajomych tylko rodzina
      mażonki która dla niej jest fajowska a dla mnie nudna bo różnimy się
      kompletnie rodzajami zainteresowań i przeważnie nudzę się z nimi jak
      mops w szafie. Nie mówię że tak jest u Ciebie. Tak było u mnie i
      czułem się jak ten Syzyf z wielkim kamieniem (mało że nie u
      szyi :P ). Stare buty stare ciuchy człowiek wyglądał jak własny
      dziadek i samocena bliska zeru. W końcu pieprznąłem tym kamieniem i
      rozprostowałem plecy. Okazało się że życie nie jest takie złe że
      człowiek może mieć zainteresowania, że można robić dużo fajnych
      rzeczy, że kobiety się oglądną czasem na ulicy przegarniając włosy i
      można być atrakcyjnym facetem .
      Dzieciaki też są zadowolone bo zabieram je w różne fajne miejsca a
      nie tylko jak wcześniej do osiedlowego parku.
      Może porozmawiaj solidnie i może spójrz też na siebie krytycznie i
      zastanów się, bo może być to kłopot z mężem a może z Tobą.

      Alleluja i do przodu...
    • gomory Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 13:06
      Nie no bez przeginania z ta kobieta na boku... Tak to mozna pisac o tym, ze jest gejem i sie bzyka z nowym kolega :-/.
      Moznaby powiedziec, ze to co opisalas to normalka - nadszedl wlasnie "ten" kryzys. Przychodzi czas w zyciu faceta, ze zaczyna podsumowywac swoje zycie, osiagniecia. Facet rozsypuje sie jak budowla z klockow i jakby sklada na nowo. To moze byc bolesne dla otoczenia, bo niestety mezczyzni wtedy czesto chca "zaczac od nowa i jeszcze cos przezyc". Jak go zostawic samego sobie, to oszczednosci na wymarzony domek moze chetnie przeznaczyc na czerwone ferrari, paralotnie i nowa zone. Chyba zaczelo sie u Ciebie Polish-American Beauty...
      • your_and kryzys wieku średniego - podsumowanie życia 29.10.07, 13:21
        Hmm, Zipka pisze że faceci myślą tylko penisem, przyjmijmy takie
        robocze założenie. Wiadomo chemia i hormony. A czym myślą ich żony?
        Tylko macicą? Symbiotyczne uzależnienie od dzieci i ich życia, i
        budowy gniazda (te kurze i porządki) charakterystyczne dla kobiet o
        niskim poczuciu wartości to jakieś wyższe instynkty? Czyżby? Kończy
        się syndromem wypalonego gniazda bo partner nic nie znaczy, i jak
        dzieci odchodzą to okazuje się że nie ma po co żyć, bez wpieprzania
        się w życie dzieci. Wiem, kult matki polki, poświęcanie się dla
        dzieci i brak rozumienia facetów którzy załapali się na taki model.
        Dwoje ludzi łączy się po to żeby razem spełniać realizować swoje
        potrzeby, a nie potrzeby tylko jednej strony.

        Kryzys wieku średniego, jak pamiętam, przychodzi gdy mężczyzna
        zaczyna orientować się że to co wydawało mu się stanem przejściowym
        i TYMCZASOWYM – są dzieci małe nie możemy wychodzić, zabawić się
        razem, mieć spontanicznego seksu, trawa latami, NIE MA SZANS zmianę
        i tak będzie wyglądała reszta jego życia już bo partnerka się w tym
        spełnia i jej taki stan odpowiada. A to że on nie to tylko jego jego
        problem. Podsumowanie z reguły wychodzi tragicznie, nie ma tego czym
        on marzył, maja za to "wspólnie" to o czym marzyła ONA.
        A trzydziestka plus parę lat kiedy to następuje to jeszcze połowa
        życiowej aktywności! Jeżeli należy do tych co mają szansę a nie
        przegranych, próbuje to zmienić. Ja nie daje się z partnerką (jak by
        się dało i związek uwzględniał by oczekiwania obu stron to by nie
        było kryzysu, albo słaby) to obok niej.
        • gomory Re: kryzys wieku średniego - podsumowanie życia 29.10.07, 14:02
          Nie wszczynajmy wojny plci. Starcia co jest gorsze meskie kryzysy czy kobiece menopauzy, zegary biologiczne i inne takie jest chyba bezcelowe.
          Kryzys wieku sredniego dotyka rowniez mezczyzn ktorzy nie splodzili zadnych potomkow, a nawet tych trwajacych w starokawalerstwie. Tylko, ze u nich najblizsi mniej bolesnie to odczuwaja.
          Chyba nie ma co az tak kibicowac mezczyznom tylko dlatego ze tez jestesmy facetami ;).
          • kawitator Re: kryzys wieku średniego - podsumowanie życia 29.10.07, 14:15
            Chyba nie ma co az tak kibicowac mezczyznom tylko dlatego ze tez jestesmy facetami ;).
            Właśnie dlatego trzeba :-PPPP A kto ma wyjaśniać, objasniac i tłumaczyć męski punkt widzenia

            Kryzys wieku średniego to jest w miarę sprecyzowane pojęcie W tym wypadku zaden kryzys za to objawy tak zwanej dupy na boku. Trudne anatomicznie ale sie zdarza

            • kawitator Re: kryzys wieku średniego - podsumowanie życia 29.10.07, 14:21
              a tu cytat z którym się zgadzam
              Każdy „kryzys”, zmiana w naszym życiu wynika z zakończenia pewnego etapu i formułowaniu na nowo naszej roli celów i sensu. Dlaczego u faceta to co nazywamy kryzysem wieku średniego a związane jest z osiągnięciem wieku dojrzałego, dorastaniem dzieci czy osiągnięciem pułapu rozwoju zawodowego jest takie dotkliwe Jest to pierwszy kryzys, zmiana , nowy etap, jak by go nie nazwać gdy odczuwa on bezlitośnie ze marsz w górę się skończył Ze teraz może tylko bronić osiągniętych życiowych pozycji niezależnie czy chodzi o kondycję , sprawność seksualną, poziom życia , stan zdrowia czy, pozycję społeczną. Jest to wstrząs który powoduje potrzebę zastanowienia się nad dotychczasowym życiem jego przebiegiem i oceną . Czy dokonane kiedyś wybory były słuszne. Fakt dorastania i usamodzielniania sie dzieci dla części facetów stanowi zwolnienie z dotychczasowego wewnętrznego przymusu dbania o rodzinę i zaspokajania jej potrzeb wpierw. Facet na przykład kupuje dziwny czerwony samochód o którym marzył w młodości i którego nie kupił bowiem nie starczało pieniędzy na takie ekstrawagancje Kobitka jest zaskoczona bowiem dotychczas najpierw były firanki, fryzjer szkoła dla dzieci a facet jeździł rodzinnym kombi a teraz jak śmiał wydać rodzinne czytaj jej pieniądze na taką Bzdurę
              Nie widzą one ze przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat utrzymując rodzinę poświęcając się jej .... Żle nie poświęcał sie. Świadomie stawiał potrzeby rodziny na pierwszym miejscu i nikt go do tego nie zmuszał poza jego poczuciem obowiązku Co więcej czerpał z tego satysfakcję. Teraz postanowił zmienić swoja pozycję.
              Najbardziej charakterystyczną sytuacją na uświadomienie sobie ze teraz to juz bardziej w dół jest głęboka wewnętrzna niezgoda. Jak to to już- ja teraz jestem stary, brzydki i chory a nie młody piękny i zdrowy? Powoduje to czasmi rzeczywiście idiotyczne jak się spojrzy z boku zachowania. Wciśnięty w przyciasne jeansy stary pryk u boku młódki na dyskotece nie przestaje być starym prykiem, Próby dorównywania młodym facetom w sporcie czy na siłowni tez wyglądają idiotycznie i tak samo jak wiązanie się z młodą kozą prowadzą do śmieszności.
              Sztuka życia to umiejętność pogodzenia się z upływającym czasem. Znajdowania sobie ciągle nowych celów w życiu bo facet umiera jeżeli zaczyna żyć z dnia na dzień .
              • your_and Re: kryzys wieku średniego - podsumowanie życia 29.10.07, 15:34
                Trafnie mnie podsumowałeś kawi, nie próbuję radzić, zgadywać czy
                opisywać jak powinno być, tylko staram sie przedstawić subiektywny
                męski punkt widzenia na problem.
                Yoric, mam świadomośc że kryzys wieku średniego dotyczy bezdzietnych
                a także nawet jest częsty wśród kleru. Ale wersja o której piszemy
                to najczęstrzy rozwój wypadków.
                A generalnie dotyczy wieku 35-50lat, i uczuciu przemijania, że to co
                odkłada sie "na kiedyś" może już nigdy nie nastapić, zwątpienie w
                sens obranej drogi która nie przybliża nas do wymarzonych celów (w
                olbrzymiej części przypadków jest rozczarowanie brakiem lub
                niesatysfakcjonujacym seks)
              • misssaigon ad rem 29.10.07, 15:40
                ale dla autorki problem lezy chyba w tym, ze uwaza jakoby maz stracil
                zaintersowanie dla niej domu, rodziny jako takiej, odrzucil cala przeszlosc,
                ktoa ich wiaze i abstrahuje sie tez od wspolnej terazniejszosci...
                jest to dla mnie egoistyczne podejscie i krotkowzroczne jednoczesnie...
                histeryczne czepianie sie uciekajacej mlodosci
                • gomory Re: ad rem 29.10.07, 15:57
                  > ale dla autorki problem lezy chyba w tym, ze uwaza jakoby maz stracil
                  > zaintersowanie dla niej domu, rodziny jako takiej, odrzucil cala przeszlosc,
                  > ktoa ich wiaze i abstrahuje sie tez od wspolnej terazniejszosci...
                  > jest to dla mnie egoistyczne podejscie i krotkowzroczne jednoczesnie...
                  > histeryczne czepianie sie uciekajacej mlodosci

                  No faktycznie histeryczka, z takiego powodu desperowac ;).
                  • your_and Re: ad rem 29.10.07, 16:32
                    Raczej czepianie sie uciekających szans...
                    Tak czy owak czyjeś potrzeby były zaspokajane, a czyjeś mniej w
                    jakiś ustatkowanym układzie.
                    I nagle role sie odmieniły i stąd ta desperacja. Czy nie jest ona
                    egoistyczna skoro chce jedynie powtotu tego co było kiedyś?
                    • misssaigon Re: ad rem 29.10.07, 16:41
                      no coz, jezeli potrzeby mezczyzny sprowadzi sie do uganiania sie za
                      nastolatkami, kupowania sportowych samochodow i "odmladzania" sie na
                      sile...hmmm... to ja bardzo wspolczuje facetom...:))
                      chyba latwiej zaakceptowac potrzeby typu "zobaczyc zachod slonca w Casablance" -
                      "odbyc samotny rejs dookola swiata" - zrealizowac jajis konkretny cel, na ktory
                      wczesniej sie nie mialo czasu...ale w tej sytuacji chyba nie o to chodzi:))
                      • your_and Re: ad rem 29.10.07, 17:54
                        Droga miss. To co napisałaś to właśnie problemy mężów oczami ich
                        żony. Sprowadzenie problemu do nastolatek, sportowych samochodów.
                        Zobacz jak to ujmuje sam facet:
                        www.psychologia.net.pl/forum.php?level=10978&post=10978&sortuj=0&cale=

                        Ale nawet rozpatrując nastolatki i sportowe samachody co się za nimi
                        naprawde kryje? Jakie potrzeby? Warto się zastanowić sie co sie za
                        tym kryje i co to symbolizuje.
                        Po co komu sportowy samochód? Żeby poczuć w żyłach adrenalinę i
                        otrzeć sie o śmierć, co działa narkotycznie. Emocje, namiętności,
                        serotonina - od których zdażył sie odzwyczaić "stateczny mąż". A to
                        sie nie da ot tak wyłaczyć. Nierozładowana najczesciej narasta, aż
                        do aburdalnych rozmiarów. Kłania sie kompromis z potrzebą
                        stabilizacji i bezpieczeństwa której badziej pragną i poszukują
                        kobiety. Nastolatka - to fetysz kobiety chętnej na seks, bo
                        spontaniczny radosny bezinteresowny seks facet czesto kojarzy
                        jedynie z czasem swoich kontaktów z nastolatkami. No i nastolatka
                        nie wpisuje się we wzór kobiecego usidlenia i "wicia gniazda"
                        którego odczucie doskwiera. No i co podkreślają psycholodzy jedno i
                        drugie to przedmiot synonim podziwu, którego głodni są faceci w tym
                        wieku, a sprytnym okazywaniem którego może skraść im serce dowolna
                        kochanka, bo bardzo rzadko sie zdarza że to potrzeba zaspokajana
                        przez żonę - jak piszą - jeszcze rzadziej niż potrzeba seksu.
                        Głupiutkiej nastolatce imponuje sie łatwo i bez wysiłku czymkolwiek
                        do czego się doszło. A już sportowym autem w szczególności.
                      • bi_chetny Re: ad rem 04.11.08, 09:16
                        a to nie ty spłycasz, misssaigon ?
    • sherman-doberman Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 17:09
      Oby tylko. Amerykańskie poradniki małżeńskie twierdzą, że nagła
      zmiana gustu muzycznego i gustu w garderobie jest jedną z oznak
      zdrady. Czego ci nie życzę.
      • zdzichu-nr1 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.10.07, 20:05
        Niestety, prawdopodobnie ma dużo młodszą kochankę. Kryzys jest faktycznie, ale
        Waszego związku, a nie Jego wieku.
    • loppe Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 15:41
      Trochę wczesnie jak na kryzys wieku średniego, chyba że mąz był
      bardzo stateczny i nieruchawy już od kilkunastu lat?
      • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 16:25
        Wieku średniego, czyli połowa życia - 39lat to i tak późno! Nie
        sądzisz? Ile on ma zamiar przeżyć - optymnista?
        • loppe Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 16:44
          your_and napisał:

          > Wieku średniego, czyli połowa życia - 39lat to i tak późno! Nie
          > sądzisz? Ile on ma zamiar przeżyć - optymnista?


          No wiesz, tu bardziej chodzi o przedział 20 - 80, czy 15-75,
          srodeczek wypada gdzies 45-50 i wtedy u dynamicznego faceta ... nie
          wczesniej bo jesli wczesniej to strasznie wczesnie zezgredział

          ps. w Am.Pn. 39 lat to oficjalna granica...młodości:) (u nas nadal
          35)
    • kici10 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 22:19
      Dla kryzysu wieku średniego przyjmuje się przedział wiekowy 35-55
      latek. Oczywiscie pod warunkiem, że jest to nagła zmiana, a nie
      charakter człowieka.
      Wiesz co, Kotek, zafunduj Ty sobie taki sam kryzys. Powiedz
      facetowi, że to całkiem niegłupia myśl, żeby się trochę pobawić,
      zastanowić nad sensem życia itd. Zamiast krzątać się po domu, walnij
      się na kanapie, gap się w sufit i powiedz, że właśnie kontemplujesz
      swój ból istnienia. Następnie wstań, wypindrzyj się i idź na
      dyskotekę. Przepuść całą wypłatę na szmaty, kosmetyki itp. Następnie
      zapodaj, że niezbędny do życia jest Ci motor, którym zamierzasz
      dojeżdżać do pracy. Na potwierdzenie kup sobie kask lub inne gadżety.
      Rób co Ci tylko głupiego przyjdzie do głowy. Aż do skutku. Nie wiem
      czy uratujesz swój związek, ale co się zabawisz, to Twoje.
      • kalina1970 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 22:25
        podpisje sie pod tym:):):)
      • misssaigon popieram 30.10.07, 22:28
        mozemy zrobic liste fajnych pomyslow

        moja kolezanka odebrala nagrode w pracy - pojechala na lotnisko i kupila bilet
        do jakiejs dziury w Hiszpanii, maz zostal z dziecmi i kryzysem.
      • arybka68 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 22:33
        Brawo!!!!!!!! Nareszcie jakis sensowny pomysl na kryzys.
        • sunflower30 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 22:45
          Dziewczyny, genialne jest to, co piszecie, podpisuję się. Dodam
          tylko, że mój małżonek ma 30 lat i ostatnio kupił sobie bolida do
          ścigania, taką wyścigówkę z super mocnym silnikiem. Uświadomiłam go,
          że na takiego grata żadnej panny-małolaty nie zerwie, a on
          stwierdził, że nie ma kryzysu wieku średniego, tylko spełnia swoje
          marzenia. Pytam: "masz marzenia o ściganiu?".
          Dlatego już nie wiem, czy ten kryzys może pojawić sie w każdym
          wieku, również przedszkolnym, czy to tylko przykrywka dla fanaberii
          i kolejnej głupoty spełniających swoje marzenia mężczyzn.
          P.S. od jutra spełniam moje marzenia o lataniu, ciekawa jestem, czy
          gdzieś sprzedają skrzydła?
          • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 31.10.07, 00:28
            sunflower30 napisała:
            > wieku, również przedszkolnym, czy to tylko przykrywka dla fanaberii
            >(...)
            > P.S. od jutra spełniam moje marzenia o lataniu, ciekawa jestem, czy
            > gdzieś sprzedają skrzydła?

            O to jest przykład fanaberii sunflower co napisałaś właśnie.
            Spełnianie marzeń o lataniu to cos innego, to nie jakieś skrzydła, a po prostu
            wyprawa na lotnisko np Bemowo, umówienie sie na przygotowanie teoretyczne i loty
            szkolone z instuktorem np Cesną 150 - ma to sie szanse zamknąć w 1500pln i
            siedzisz za sterami w powietrzu i lecisz gdzie chcesz. Coś tym wiem bo bo takie
            marzenie realizowałem :)
            (znikoma szansa na wyrwanie małolaty po drodze niestety)
          • apuss Re: Czy to kryzys wieku średniego? 01.12.07, 21:27
            ...mój mąż chce kupić motocykl, jak zapytałam po co mu to? "Spełniam
            swoje marzenia"... Ma 32 lata...
            Jak znajdziesz sklep ze skrzydłami, daj mi znać! :)
      • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 23:01
        kici10 napisała:
        > Przepuść całą wypłatę na szmaty, kosmetyki itp. Następnie
        > zapodaj, że niezbędny do życia jest Ci motor, którym zamierzasz
        > dojeżdżać do pracy.

        No cóz jeżeli to twoja wypłata decyduje o kształcie domowego budżetu, to możesz
        sobie na to pewno pozwolić. A jeżeli jednak jego to będzie to wygłup po którym
        zablokuje ci dostęp do konta albo kartę.
        Kryzys przewartościowania pojawia sie u kogoś kto ciągnie wózek, a któregoś dnia
        zadaje sobie pytanie po jaka właściwie cholerę, skoro każdego dnia czuje że
        jestem jeszcze dalej od celów które kiedyś go inspirowały a jeszcze zamiast
        wdzięczności ma zrzędzenie.

        A nawiasem i bez złośliwości, jak baba zostawia faceta z dziećmi na dłużej to
        okazuje sie że nagle świat sie nie zawala mimo braku dziesiątek czynności
        których ten nie robi - a za które one uważają ze powinien bądź im być dozgonnie
        wdzięczny - na może tylko widać że dzieci są dwie klasy bardziej brudne - ale
        nie wpływa to na obniżenie poziomu szczęsliwości ani ich ani jego.
        • kici10 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 31.10.07, 09:24
          A nawiasem i bez złośliwości, jak baba zostawia faceta z dziećmi na
          dłużej to
          > okazuje sie że nagle świat sie nie zawala

          Właśnie cała rzecz polega na tym, żeby rzeczone baby to zrozumiały,
          zaakceptowały, i dostrzegły wolnośc jaką im to daje.
        • aandzia43 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 31.10.07, 11:23
          Your, jak baba zostawia faceta z dziećmi na trochę, to jest święto,
          festyn w domu. Pizza na obiad, śniadanie i kolację, nikt nikogo nie
          sciga z myciem zębów przed spaniem, gry komputerowe bez ograniczeń,
          w domu "przytulny" brudek i bałaganik. Fajnie, czasem tak trzeba.
          Należy się dzieciakom chwila wytchnienia.

          Po trzech miesiącach takiego stanu rzeczy już nie jest tak wesoło.
          Lekcje nie zawsze odrobione, ktos zapomniał o zebraniu w szkole, ząb
          boli, bo ktoś zapomniał o przeglądzie u dentsty, buty za małe, a
          nikt nie kupił nowych, brzuszek boli od fast foodów. A w domu syf,
          bo odkurzanie co tydzień, mycie garów i wyrzucenie śmieci
          codziennie, to wbrew pozorom za mało, żeby było czysto. Jednym
          słowem lekka degrengolada.

          Praca wykonywana przez (zazwyczaj) kobiety w domu, to nie tylko to
          wyśmiewane pucowanie parkietu i pranie czystych firanek. To szereg
          drobnych czynności, bez których rodzina nie funkcjonuje. To szereg
          drobnych czynności zauważonych i docenionych, dopiero, gdy ich
          zabraknie.

          P.S. Nie uprawiam kultu parkietu i robię w domu tylko to, co
          niezbędne. ZAWSZE dam się wyciągnąć na ciekawsze zajęcia poza domem
          i porzucę każdą pracę domową, jeśli dostanę interesującą propozycję
          spędzenia czasu poza domem (albo w domu ;-) Ale znam na własnej
          skórze upierdliwość bycia domowym mózgiem (i w dużym stopniu
          wykonawcą) od wszystkiego. Gdybym tę energię poświęciła na cokolwiek
          innego, zarobiłabym kupe kasy, cieszyłaby się szacunkiem z tytułu
          wykonania konkretnej, namacalnej i ZAUWAŻALNEJ roboty. Ale los
          mojego dziecka byłby zapewne smutny. I nie zaistniałoby zjawisko
          zwane moim domem i moją rodziną. Kiedy śluby wyprowadził się półtora
          roku temu, moje życie nie zrobiło się ani trochę cięższe. Nie
          przybyło mi żadnych nowych obowiązków. Jaki z tego wniosek? Ano
          taki, że i tak radziłam sobie sama. (Ale ja mam duże dziecko, więc
          sytuacja jest bez porównania lżejsza, niż w przypadku, gdy dzieci są
          małe)
          • your_and co naprawdę wpływa na poczucie dyskonfortu? 31.10.07, 20:17
            aandzia43 napisała:
            > A w domu syf,
            > bo odkurzanie co tydzień, mycie garów i wyrzucenie śmieci
            > codziennie, to wbrew pozorom za mało, żeby było czysto. Jednym
            > słowem lekka degrengolada.

            Prezentujesz pewne powszechne nieporozumienie na które coraz częściej
            psycholodzy zwracają uwagę a ja lubię demaskować. Otóż faceci przecież nie robia
            tych róznych czynności bo ich nie potrafią, tylko ich zaniechanie nie powoduje
            takiego aż dyskomfortu jak u kobiet. Po prostu maja inny próg wrażliwości na
            brud i kurz itd (instynkty wicia gniazda)
            I o badaniach na ten temat można było w tym tygodniu poczytać na głównej stronie
            GW. Że np przebywanie w nieposprzątanym kurzu wpływa na spadek poczucia
            szczęścia badanych mężczyzn nieznacznie, a badanych kobiet drastycznie,
            niezależnie od pozycji społecznej potrafi zamęczać kobiety sukcesu które
            fizycznie nie maja na to czasu.
            Podsumowując bez złośliwości ten szereg drobnych czynnosci w domu robisz
            zaspokajając głównie własne potrzeby - będąc przekonana złudnie ze wypruwasz
            flaki dla niego - oceniając "wspólne" potrzeby egocentrycznym odnoszeniem do
            siebie. A on poświeciłby na to dużo mniej energii i środków gdyby to musiał
            zrobić sam - wolałby podłubać przy samochodzie lub przy kompie którego wygląd
            (działanie) znacznie bardziej wpływa na jego poczucie szczęśliwości niż zlewu,
            wanny i podłogi.
            • aandzia43 Re: co naprawdę wpływa na poczucie dyskonfortu? 01.11.07, 22:34
              Your, wyraźnie napisałam, że nie uprawiam kultu parkietu i nakrochmalonych
              firanek. Fragment o syfie w domu, jako konsekwencji zaniechania działań typowo
              kobiecych był tu akurat najmniej istotny. Jakoś skrzętnie pominąłeś inne, dużo
              ważniejsze przykłady działań typowo kobiecych na niwie domowej. Takie, bez
              których rodzina nie funkcjonuje prawidłowo, które pochłaniają cholernie dużo
              czasu i energii, a które przez większość panów są zupełnie niezauważone.

              Ja dobrze wiem, że wycierając kurze (jak już muszę), szyjąc poduszki i narzuty
              (lubię), wstawiając świeże kwiaty do wazonów (lubię), dobierając obrus do
              serwetki, a serwetkę do obrazu na ścianie itd., zaspokajam głównie swoje
              potrzeby. Wiem o tym od wielu lat, bo obserwuję trochę siebie i swojego starego.
              Piszę głownie, bo ślubny, odkąd mieszka sam, doświadczył na własnej skórze tego,
              że efekty pewnych działań nie wykonywanych do tej pory przez niego, są jednak
              przez niego bardzo pożądane. Oczywiście, jego standardy czystościowe są niższe
              od moich, ale on też lubi mieć czystą kuchnię, łazienkę i brak skisłych woni w
              chałupie. Firanka zwisająca jak smętna, brudna ściera i zaciapana szyba już mu
              nie przeszkadzają ;-). Właśnie przed chwilą przeprowadziłam wywiad na temat, to
              informacje mam na świeżo ;-).

              Zresztą, o czym my tu gadamy... Sprzątanie to tylko jakiś margines.
              • your_and Re: co naprawdę wpływa na poczucie dyskonfortu? 02.11.07, 09:37
                aandzia43 napisała:
                > Your, wyraźnie napisałam, że nie uprawiam kultu parkietu i nakrochmalonych
                > firanek. Fragment o syfie w domu, jako konsekwencji zaniechania działań typowo
                > kobiecych był tu akurat najmniej istotny.

                Wiesz, staram sie rozmawiać o pewnych wspólnych zjawiskach, które nas wspólnie
                dotyczą, a nie jedynie o konkretnych osobach. To że pominąłem, znaczy że nie
                kwestionuję ich wspólnej przydatności. Chociaż jeśli chodzi o dzieci, to
                przeczytasz na stronie o przemocy psychicznej wobec dzieci że 25% w Polsce
                jednoznaczmnie
                doświadcza nadopiekuńczości ze strony matek. A nadopiekuńczość to dobry przykład
                gdzie potrzeba opiekuńczości matki jest ważniejsza niż faktyczne potrzeby
                rozwojowe dziecka - a matka jest wewnętrznie przekonana że "poświecą sie" dla
                dziecka. Wiec "poświęcanie" sie na tym polu też nie jest takie oczywiste.
                Dobrymi chęciami piekło wybrukowane.
                • aandzia43 Re: co naprawdę wpływa na poczucie dyskonfortu? 05.11.07, 02:16
                  your_and napisał:
                  Chociaż jeśli chodzi o dzieci, to
                  > przeczytasz na stronie o przemocy psychicznej wobec dzieci że 25% w Polsce
                  > jednoznaczmnie
                  > doświadcza nadopiekuńczości ze strony matek. A nadopiekuńczość to dobry przykła
                  > d
                  > gdzie potrzeba opiekuńczości matki jest ważniejsza niż faktyczne potrzeby
                  > rozwojowe dziecka - a matka jest wewnętrznie przekonana że "poświecą sie" dla
                  > dziecka. Wiec "poświęcanie" sie na tym polu też nie jest takie oczywiste.
                  > Dobrymi chęciami piekło wybrukowane.

                  Zgadza się. Granica między zdrowym zaangażowaniem w relację, a tłamszeniem
                  drugiej strony nadmiernym hm... zainteresowaniem jest czasem trudna do
                  uchwycenia. Dzieci są tu oczywiście szczególnie narażone na nasze poczynania,
                  właściwie są całkowicie bezbronne.
                  Aż 25% powiadasz"? Chyba sobie wejdę na tę stronę i poczytam.

                  Uderza mnie jeszcze jedno: w większości znanych mi osobiście przypadków
                  nadopiekuńczości wobec dzieci (nie tylko ze strony matek) ma miejsce fiksacja na
                  punkcie zaspokajania pewnej grupy potrzeb dziecka, przy kompletnym olewaniu
                  innych, równie ważnych. Takie połączenie nadopiekuńczości z zaniedbywaniem. To
                  jak to teraz nazwać? Idę sobie na to odpowiedzieć.

                  Pozdrawiam :-)
      • gomory Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 23:03
        Drogie panie... wiem ze macie odwetowe nastroje. Ale to droga donikad, moge lepsze zlosliwosci wymyslec. Malzenstwo to nie wzajemne kopanie sie. Zmiast myslec jak zranic bliskich lepiej sie rozstac. W koncu facet tego "kryzysu" nie wymyslil specjalnie zeby zonie dowalic no nie? Mozna go ustawiac do pionu ale zemsta, to kiepski pomysl na uzrowienie relacji.
        • glamourous Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 23:18
          Gomory, dziewczynom nie chodzi tu o zlosliwe czy msciwe dokopanie facetowi, ale
          o to zeby POKAZAC mu, ze zachowuje sie delikatnie mowiac nieodpowiedzialnie i
          jakie konsekwencje moze miec takie "stracenie glowy". Oraz jak to smiesznie
          wyglada patrzac z zewnatrz.
          • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 30.10.07, 23:38
            Ależ tak chodzi o dokopanie! bo nie on, to kobietka się wyżala na niego i jej
            przeświadczenie że zachowuje się śmiesznie (ale nawiasem mówiąc nie śmieszniej
            niż większość innych) może tylko sprawie zaszkodzić.

            Dlatego to sie nazywa "kryzys wieku średniego", a nie "muchy w nosie po
            czterdziestce" bo to pewne zjawisko które ma przyczyny, konsekwencje i jest
            powtarzalne w populacji. I dla dwojga odpowiedzialnych ludzi myślących od czasu
            do czasu o sonie jako parze nie mniej głupie niż np, menopauza gdzie też zaczyna
            komuś czegoś brakować, a druga strona teoretycznie nie zrozumie czego bo nie ma
            porównania.
            • your_and kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w nosie? 30.10.07, 23:53
              Przypomnę kiedyś podawany już ciekawy wg mnie artykuł systematyzujący kryzysy
              małżeńskie na przestrzeni związku w części tego kryzysu

              Piętnaście lat po ślubie - kryzys wieku średniego
              Około czterdziestego roku życia mężczyźni próbują udowodnić sobie i całemu
              światu, że nadal są atrakcyjni i pełnowartościowi. Jest to niebezpieczny dla
              związku czas, w którym małżonkowie uświadamiają sobie, że połowę swojego życia
              mają już za sobą. Świadomość osiągniętych celów, zmęczenie codziennością,
              powoduje u nich niepokój co do przyszłości.
              Wiele osób szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności poza związkiem. Kryzys wieku
              średniego może trwać nawet kilka lat. Brak wsparcia i zrozumienia przez partnera
              może zakończyć się zdradą. Mężczyźni w tym okresie podświadomie poszukują
              młodszej partnerki, żeby udowodnić sobie przez związek z kimś młodym, że starość
              ich jeszcze nie dotyczy. Ponadto zmęczenie i codzienna monotonia zmusza ich do
              poszukiwania atrakcji.

              Małżeństwo pochłonięte jest problemami związanymi z wychowywaniem dorastających
              dzieci, z robieniem kariery. Partnerzy nie mają czasu dla swoich spraw i
              niejednokrotnie są znudzeni małżeństwem, wieloletnimi kłopotami i napięciami.
              Często też mają inne potrzeby dotyczące spędzania wolnego czasu, zdarza się, że
              na urlop wyjeżdżają oddzielnie.
              Okres radości przebywania ze sobą bezpowrotnie minął, a namiętność zabiły
              codzienne zmagania. Kryzys ten jest bodaj najbardziej niebezpiecznym momentem w
              życiu dwojga ludzi. - ostrzega psycholog - Rozpoczyna się dla nich etap
              samotności we dwoje i oddzielnych sypialni. Przetrwanie tego okresu wymaga
              wielkiej cierpliwości i wykorzystania doświadczeń z poprzednich kryzysów.
              Doświadczenie partnerów, ich dojrzałość nie pozwala na proste zabiegi.
              Utrzymanie atrakcyjnego związku wymaga dbałości o szczegóły i ogromnej
              tolerancji dla drugiej osoby.

              Momenty kryzysowe są nieodłączną częścią każdego związku. Na ogół konflikty są
              nam potrzebne, by odkryć nasze oczekiwania, naświetlić i przeanalizować
              nagromadzone problemy. Wiele sytuacji konfliktowych to momenty przełomowe w
              życiu rodziny. Działają w dwie strony, albo destabilizują życie, albo też
              prowadzą do osiągnięcia równowagi.
              Najważniejsze jest - dodaje psycholog - zadanie sobie pytania, czy to, co mnie
              łączy z partnerem to, odmienne od początkowego, ale równie silne uczucie, czy
              jedynie przyzwyczajenie bądź lęk przed samotnością. Jeśli jesteście pewni, że
              wasz partner jest nadal tą osobą, z którą zamierzacie spędzić resztę życia - nie
              rezygnujcie. Walczcie o wasz związek.

              Aby związek cieszył
              kobieta.wp.pl/kat,26339,wid,8229644,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=3
              • kici10 Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 31.10.07, 09:08
                Niestety kryzys nie dotyka tylko osób, które ciągną ten "wózek". I
                niestety nie dotyka tylko facetów. Dotyka również kobiet, chociaż
                dużo, dużo rzadziej. I nie jest związany z obciążeniami związanymi
                z "ciągnięciem wózka", tylko z niezgodą na przemijanie. Jedyne co
                partner może zrobic w takiej sytuacji, to odciąc się, nie dac się
                wciągnąc w to bagno. A już najgorsze co może zrobic, to prosic,
                błagac o opamiętanie, starac się przypodobac. Cokolwiek nie zrobi,
                będzie to za mało i nie w porę. Bo nie o niego tu chodzi.

                Widzisz Your, jak Ci powiem, że poród można przyrównac do posadzenia
                tyłka na granacie i odpaleniu, to i tak nie zrozumiesz, bo nigdy nie
                siedziałeś na odpalonym granacie. Pewnych rzeczy nie da się
                zrozumiec, samemu ich nie doświadczając.

                Tak samo z kryzysem. Dla otoczenia, jego objawy są często śmieszne,
                groteskowe. Ale nie dla tkwiącego w nim człowieka. Tak więc
                pozwolenie na popatrzenie z boku na taki kryzys swojego partnera,
                może pomóc dostrzec całą groteskowośc sytuacji. Przecież jeśli żona
                zrobi sobie warkoczyki, to nie znaczy, że automatycznie stanie się
                małą dziewczynką.

                Your, tekst o zablokowaniu konta był wyjątkowo szowinistyczny,
                dowodzący zapendów do kontrolowania partnerki poprzez kasę. Your, te
                czasy już mijają, chociaż wiem, że trudno się z tym pogodzic.

                Autorce wątku polecam książkę:
                merlin.pl/frontend/browse/product/1,388096.html
                • your_and Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 31.10.07, 19:15
                  > wciągnąc w to bagno. A już najgorsze co może zrobic, to prosic,
                  > błagac o opamiętanie, starac się przypodobac.

                  A jak sie ujmie honorem i jeszcze zacznie stawiać warunki jak to jeest zazwyczaj
                  to lepsze wyjście.

                  > Your, tekst o zablokowaniu konta był wyjątkowo szowinistyczny,
                  > dowodzący zapendów do kontrolowania partnerki poprzez kasę. Your, te
                  > czasy już mijają, chociaż wiem, że trudno się z tym pogodzic.

                  Kto trzyma kasę ten ma władzę. Bądźmy realistami. Nie koniecznie nawet ma to
                  związek kto faktycznie zarabia. Ale myślisz że nie mam pojęcia że nawet na tym
                  forum są babki finansowo ciągnące wózek? Jak one zablokują konto niepoprawnemu
                  małżowi to już nie jest szowinistyczne? Czyż nie jest tak że mniej facetów mając
                  taką mozlwość kontroluje przez kasę niż kobiet kontroluje małżów przez
                  reglamentacje seksu?
              • sunflower30 Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 31.10.07, 09:09
                Widzisz Your, w tym momencie pozwoję sobie nie zgodzić sie z tobą.
                Przedstawiony przez ciebie fragment artykułu mówi o kryzysie w
                związku. I to sie zdarza, nawet, jestem przekonana, jest
                nieuniknione, ale kryzys wieku średniego mężczyzn kojarzy mi sie z
                czymś innym, właśnie z fanaberią, odbiciem palmy itp. można to
                nazywać różnie. Oczywiście ty sie ze mną w tym momencie nie
                zgadzasz, ale to twoja sprawa.
                Autorka wątku mówi, że chłop nagle wskoczył w młodzieżowe ciuszki,
                używa gimnazjalnego slangu itp, jednym słowem chce się odmłodzić. I
                pewnie za jakiś czas pójdzie w długą z jakaś młodą siksą, również
                żeby sie odmłodzić. Wiele razy słyszy się, że mężczyzna po wielu
                latach udanego małżeństwa rzuca wszystko i zaczyna budować nowy
                związek i reszte życia z jakąś małolatą. I tłumaczy to pogonią za
                utraconą młodością, wolnością, a rodzina i żona, czyli te okowy,
                które go tak spętały na pół życia, ma gdzieś.
                Dziwi mnie z jaka łatwością tłumaczy się męskie kryzysy, jest na to
                jakieś dziwne społeczne przyzwolenie, szczególnie ze strony
                solidarnych mężczyzn. Ale, z całym szacunkiem, do mnie takie
                tłumaczenie, że sie gość całe życie poświęcał, pracował na rodzinę,
                był odpowiedzialny, kochał i szanował, i w pewnym momencie zatracił
                sie w tym wszystkim, dlatego należy mu sie zadośćuczynienie, nawet w
                postaci porzucenia nagle tej nudnej, zwyczajnej rzeczywistości, to
                wiesz co Your, mnie sie to nie podoba i do mnie nie przemawia. Bo
                jak sobie pościelisz, tak sie wyśpisz, jeśli ktoś całe życie
                zaniedbywał siebie, swoje pasje, zainteresowania, nie dbał o tą
                wąską przestrzen wolności zarezerwowaną tylko dla niego, to na
                starość ma, na co zasłużył.A męskie kryzysy są żałosne.
                I proszę cię, nie zrzucaj winy na kobiety, że to one prowokuja meżów
                do kryzysów, bo ich zaniedbują poprzez to postrzeganie świata
                wyłącznie przez pryzmat dzieci, sprzątania, gotowania i domu,
                zrzędzenie, marudzenie, paplaninę. Są
                kobiety, które dotrzymują kroku mężom w szaleństwie, używaja życia i
                bawią sie wspólnie, dbaja o to, aby każdy na swój sposób realizował
                siebie,tylko nie jestem przekonana, czy je na pewno
                ominie kryzys wieku średniego ich mężów.
                Pozdrawiam.
                • kawitator Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 31.10.07, 11:08
                  mnie sie to nie podoba i do mnie nie przemawia. Bo
                  Trudno żeby kobitce się to podobało Taki ułożony perszeron nagle sie zrywa z zaprzęgu zamiast dalej ciągnąć Przemawiać do ciebie też nie musi do ciebie przemawia niewątpliwie wrzask wściekłej kobitki Możliwość znalezienia się w przyszłości w sytuacji gdzie mąż może gwałtownie przezywać swój kryzys uzasadnia psychologicznie twoje stanowisko i poczucie zagrożenia które się z niego wyłania.

                  jak sobie pościelisz, tak sie wyśpisz, jeśli ktoś całe życie
                  zaniedbywał siebie, swoje pasje, zainteresowania, nie dbał o tą
                  wąską przestrzen wolności zarezerwowaną tylko dla niego, to na
                  starość ma, na co zasłużył
                  To do kobitek jak rozumiem Zaniedbywała męża i związek całe życie wydawało się jej ze jak pracował na rodzinę to tak będzie mogła wisieć na nim do końca jego życia a potem pobierać rentę rodzinną więc ma na co zasłużyła Mogę się ewentualnie zgodzić
                  ;-)))

                  A męskie kryzysy są żałosne.
                  Gwarantuję ze dzidzia piernik i kobitka z muchami w nosie i pretensjami do świtaa również Takie życie często stajemy się śmieszni jak tracimy dystans do siebie.

                  Są kobiety, które dotrzymują kroku mężom w szaleństwie, używaja życia i
                  bawią sie wspólnie, dbaja o to, aby każdy na swój sposób realizował
                  siebie,tylko nie jestem przekonana, czy je na pewno
                  ominie kryzys wieku średniego ich mężów.
                  Pewności oczywiście jak to w życiu nie ma Kryzysy dotykają wszystkich problem tylko jak sobie człek z nimi radzi. Na ile emocje i hormony zapanują nad logika i opanowaniem. To jest naprawę trudne Rzeczywiście ludzie którzy dbali aby w zawiązku poza sferą MY każdy z nich miał swoje JA mają większe szanse aby przejść przez wszystkie zawirowania razem i aby ich to w końcu umocniło jako związek To niestety wymaga empatii, rozumienia partnera, pobłażliwości i wysiłku a to jest bardzo wyjątkowe szczególnie wśród kobitek obnoszących się ze swoja wrażliwością skierowaną głownie na siebie.
                  • glamourous Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 02.11.07, 16:21
                    kawitator napisał:


                    > Trudno żeby kobitce się to podobało Taki ułożony perszeron nagle
                    sie zrywa z z
                    > aprzęgu zamiast dalej ciągnąć Przemawiać do ciebie też nie musi do
                    ciebie prze
                    > mawia niewątpliwie wrzask wściekłej kobitki



                    Kiedys namietnie zajmowalam sie studiowaniem mowy ciala
                    przypadkowych rodzin, napotkanych w roznistych miejscach publicznych.

                    I wylonil mi sie taki oto obraz (z grubsza i bez wdawania sie w
                    niuanse) :

                    Rodzina typ nr 1 : on, ona plus 1 lub 2 dzieci (wiek nieistotny).
                    Pan idzie obok zony i dzieci ze smiertelnie znudzona mina,
                    dyskretnie lustrujac przechodzace obok kobiety, jego mowa ciala nie
                    wykazuje najmniejszego zaangazowania w sprawy rodziny. Maz i ojciec
                    wycofany, jakby poza nawiasem.

                    Rodzina typ nr 2 : Facet skaczacy naokolo dzieci, noszacy je na
                    barana. Bawi sie z nimi, rozmawiaja, obejmuje zone - jego zachowanie
                    i mowa ciala w stosunku do rodziny wykazuje autentyczne
                    zaangazowanie, nie nacechowane zadnym wycofaniem ani
                    cierpietnictwem. Typ rodziny gdzie ojciec swietnie bawi sie z
                    dziecmi i gdzie na oko widac dobre porozumienie z zona.

                    Wydaje mi sie ze kryzysy wieku sredniego czesciej dopadaja panow w
                    typie nr 1 - gdzie facet jest przekonany, ze dom i dzieci to "babska
                    sprawa" (jego wklad w ich wychowanie ogranicza sie do ich
                    strofowania) a kontakt z rodzina, przebywanie z bliskimi nudzi go
                    potwornie. Przez iles tam lat ciagnie wiec ten wozek z obowiazku i
                    poczucia przyzwoitosci, kiedy jednak dzieci troche podrosna, z
                    rozkosza zrywa sie z lancucha, traktujac to jako swojego rodzaju
                    zadoscuczynienie za dotychczasowe poswiecalnictwo - i uwolnienie z
                    kieratu.

                    Facet w typie 2 ma chyba potencjalnie mniejsze "szanse" na przezycie
                    kryzysu wieku sredniego, bo swojego zycia rodzinnego nie traktuje
                    jako poswiecenia, jako klatki ktora go ogranicza.

                    Nie bez wplywu jest tez poziom porozumienia z zona. Jezeli maz
                    postrzega ja jako upierdliwa, jazgoczaca, wsciekla kobitke - albo z
                    kolei nudna jak flaki z olejem ogladaczke seriali dla kucharek - to
                    nic dziwnego, ze ochoczo ucieka we wszelkiego rodzaju kryzysy.
                    • your_and Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 07.11.07, 17:40
                      Facet typ 1 ma wieksze szanse mieć kryzys a typ 2 ma dużo wieksze
                      szanse że to jego żona bedzie miała kryzys i poszukiwała innego
                      faceta - niestety "family man" i pożądanie nie idzie w parze.
                      • kici10 Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 07.11.07, 18:27
                        Czyli, zarówno "family man", jak i "family woman" zawsze dostaną po
                        dupie.
                        • your_and Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 07.11.07, 23:57
                          kici10 napisała:
                          > Czyli, zarówno "family man", jak i "family woman" zawsze dostaną po
                          > dupie.

                          Cóż nie przypadkiem dzisiejszy guru psychologii Bert Hellinger podkreśla w
                          swoich książkach że postawienie bycia rodzicami przed byciem parą to najczęstsze
                          tło problemów we współczesnym związku.

                          A w sumie to bycie idealną matką(nie bycie parą) najważniejsze to wymóg
                          dzisiejszej kultury i dla bycia parą nie ma czasu, energii i ochoty...
                          • kici10 Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 08.11.07, 18:20
                            A w sumie to bycie idealną matką(nie bycie parą) najważniejsze to
                            wymóg
                            > dzisiejszej kultury i dla bycia parą nie ma czasu, energii i
                            ochoty...

                            Your, nie sprowadzaj wszystkiego do dzieci. Mamy znacznie więcej
                            grzeszków, niż chcemy się do tego przyznać.
                    • bi_chetny Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 04.11.08, 12:11
                      glamourous napisała:
                      > Facet w typie 2 ma chyba potencjalnie mniejsze "szanse" na przezycie
                      > kryzysu wieku sredniego, bo swojego zycia rodzinnego nie traktuje
                      > jako poswiecenia, jako klatki ktora go ogranicza.

                      nie zgodzę się. ja taki jestem i mam czasem poczucie że jestem wykorzystywany w
                      ten sposób, a ponieważ daję dużo ciepła i bliskości, przestaję być atrakcyjny
                      jako samiec.
                      • cyklista6 Re: kryzys wieku średniego? czy tylko muchy w no 04.11.08, 14:34
                        Bi_chętny - zgodzę się z Tobą w 100%. Też jestem z tych bardziej rodzinnych
                        facetów, którzy lubią się zajmować dziećmi, pokazywać im świat, coś smacznego
                        upitrasić dla znajomych i nie oglądam się za innymi kobietami. Rezultat - żona
                        zajmuje się poszukiwaniem zmarszczek a ja jestem dostawcą kasy. Naturalnie, mam
                        poczucie bycia wykorzystywanym, ale co z tego. Dużo nas łączy, ale brak seksu
                        sprawia że sam siebie przestaję lubić i spada mi samoocena. Jeszcze nie kupiłem
                        czerwonego kabrioleta, ale chętnie bym kupił. Tylko co poradzę, że w moim
                        marzeniach to wciąż ona ze mną jedzie tym kabrioletem?
            • bi_chetny Re: Czy to kryzys wieku średniego? 04.11.08, 12:04
              popatrzmy choćby na przywoływany wcześniej American Beauty. Czy możemy
              powiedzieć że to były fanaberie męża ???
      • krissdevalnor100 Kici: brawo! najlepsza odpowiedź w całym wątku:) n 02.11.07, 17:40
    • aandzia43 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 31.10.07, 12:10
      Nie wiem, czy u kobiety zjawisko zwane u mężczyzn kryzysem wieku
      średniego też tak można nazwać. Ja przeszłam coś, co przebiegało
      właśnie tak, jak opisują to tutaj m.in. Kawitator i Your. Poczucie,
      że poświęciło się młodość i energię na cele szczytne same w sobie
      (rodzina, zarabianie na nią, krzątanina wokół niej), ale jakżesz
      niewystarczające! Przerażenie: jak ja mogłam tak się zagalopować i
      zapomnieć o sobie w tym kieracie?! Do tego to okropne poczucie
      upływającego czasu.

      Kontestacja - weryfikacja - ewolucja z elementami rewolucji

      Małż był przerażony, bo jemu było dobrze, tak, jak było. To znaczy
      wcale mu tak dobrze nie było, ale on jest zachowawczy, by nie rzec
      tchórzliwy i w życiu nie przedsięwziąłby jakichkolwiek myśli, a tym
      bardziej działań zmierzających do zmiany staus quo. Sypał
      oskarżeniami typu: rozbijasz rodzinę! Ja niszczyłam stare, chore
      struktury, pilnując jednocześnie jednym okiem, by nie wylać dziecka
      z kąpielą. Czas pokazał, że chyba mi sie udało.

      Dla wyjaśnienia: nie zaczęłam wyglądać jak dzidzia-piernik, nie
      szastałam kasą (raczej inaczej niż do tej pory gospodarowałam tym,
      co mam), nie prowadzałam się z młodymi chłopakami. Zaczęłam
      natomiast wyglądać o 5-10 lat młodziej, niż przedtem. I wyszłam
      ze "smugi cienia", w którą weszłam chyba przedwcześnie w
      transie "życia rodzinnego". I zaczęłam robić rzeczy, których
      wcześniej nie robiłam, a które sprawiają mi satysfakcję.
      Bardzo lubię "American Beauty" i w pewnym momencie mojego życia
      utożsamiałam się z głównym bohaterem. Mój małż natomiast dziwnie
      przypominał mi jego małżonkę.

      I jeszcze jedno: niezawodnym czujnikiem, czy nie zabrnęło się w
      ślepą uliczkę, czy to jeszcze dający szansę tworzenia nowych
      wartości kryzys, czy już degrengolada, są dzieci. Najlepiej
      dorastające. One mają nosa. Po wstępnej fazie buntu i zdziwienia,
      ustosunkowują się i należy uwaznie przyjżec sie ich nowemu
      stosunkowi do nowej stytuacji. Bohater "American" ostatecznie
      wzbudził w swojej najeżonej i nabzdyczonej córce coś, na kształt
      podziwu i akceptacji. Moja córkę bardzo cieszą zmiany, jakie
      dokonały się we mnie. Mówi, ze nareszcie przypominam żywego
      człowieka (choć jestem teraz twardszą i bardziej wymagającą mamą).

      I proszę mi nie mówić, że ja mam muchy w nosie, a kryzysy wieku
      sredniego, czy jakiegokolwiek innego, to przeżywają mężczyźni.
      Uprzedzam też złośliwości na temat hormonów i menopauzy - o 10 lat
      za wcześnie.
      • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 31.10.07, 20:30
        aandzia43 napisała:
        > Małż był przerażony, bo jemu było dobrze, tak, jak było. To znaczy
        > wcale mu tak dobrze nie było, ale on jest zachowawczy, by nie rzec
        > tchórzliwy i w życiu nie przedsięwziąłby jakichkolwiek myśli, a tym
        > bardziej działań zmierzających do zmiany staus quo.

        Naprawdę ciekawie napisałaś - nie ma nic tak pouczającego w nauce komunikacji
        jak spojrzeć na te same zjawiska widziane z przeciwnej strony barykady w
        zupełnie inny sposób i to w dodatku przez pryzmat przemyśleń a nie jedynie
        swoich zranień i rozczarowań.

        Też bardzo lubię American Beauty i jego przesłanie, a na scenę z rozlanym winem
        na wersalkę przywoływałem tu parokrotnie jako ilustrację.
    • krissdevalnor100 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 02.11.07, 17:38
      Kotek, powiedziałabym: nowa dupa i kryzys do kupy zusammen (chyba tak się to pisze, niemiecki skończyłam 12 lat temu:P)

      Ale, wiesz, ja mam takiego męża, który, poza licznymi swoimi zaletami, ma istotna dla mnie wadę: nudny jest straszliwie. To ja mam zainteresowania, uprawiam sporty, realizuję pokręcone marzenia, zapisuję na różne formy aktywności poza-domowej i poza-zawodowej, dbam o siebie w różny sposób, ciuchy a'la geriatria mnie męczą, pasjonuję się swoją pracą i ogólnie wprowadzam zamieszanie. A chłopa nie zdradzam. Nie, zebym oczu nie miała i nikt mi się nie podobał, a i sex małzeński raczej w rozkwicie specjalnym nie jst, obiektywnie mówiąc. Ale się nie puszczam (póki co:P). Czyli, jakby, związku nie musi być.
    • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 09.11.07, 08:25
      Jeszcze wpadło mi w oko w temacie podczas czytania charakterów, na uwagę
      zasługuje zwłaszcza koniec: :)

      Syndrom „zamykających się drzwi”

      Pokusa zdrady pojawia się u mężczyzn szczególnie często między czterdziestym a
      pięćdziesiątym rokiem życia, kiedy to muszą uporać się z poczuciem „zamykających
      się drzwi”. Dorastają dzieci, pojawiają się oznaki starzenia się, narasta lęk
      przed śmiercią. Obawa, że życie niepostrzeżenie przejdzie bocznym torem,
      sprawia, że niejeden wierny dotąd mąż wdaje się w romans ze znacznie młodszą
      kobietą. Uosabia ona nadzieję na przedłużenie życiowej witalności i rzeczywiście
      – działa stymulująco na mężczyznę, sycąc jego ambicję i próżność. Jeśli do tego
      okaże mu więcej czułości, adoracji niż znudzona nim po latach żona, to trudno
      się dziwić, że może on uwierzyć, iż dopiero teraz spotkał prawdziwą miłość swego
      życia.
      Czas nie jest winowajcą. Jednak z upływem czasu w dobrze latami funkcjonującym
      małżeństwie usztywnieniu ulegają role i scenariusze, mimo zmieniających się
      potrzeb partnerów i tworzonej przez nich rodziny. Seks staje się rutyną. Pojawia
      się pokusa nowego układu, który bardziej spełni oczekiwania, da szansę przeżycia
      czegoś innego, doświadczenia adoracji, uznania i erotycznego zaspokojenia. W
      wielu związkach partnerzy unikają otwartego mówienia sobie o tym, co w
      zachowaniu małżonka im nie odpowiada, sprawia przykrość lub wywołuje sprzeciw.
      Tłumione przez lata uczucia znajdują ujście w romansie.
      Zuzanna Celmer uważa, że mężczyźni zdradzają głównie z dwóch powodów: gdy
      uważają swe małżeństwo za nudne, zaś żonę za niechętną igraszkom i traktującą
      seks jako małżeński obowiązek, a także wtedy, gdy flirt posunął się zbyt daleko
      i wycofanie się byłoby „niemęskie”.
      „Natomiast kobiety – pisze Zuzanna Celmer w ciekawym poradniku „Człowiek na całe
      życie” – zdradzają z tysiąca i jednego powodu, ponieważ ich zachowania w tym
      zakresie są przeważnie motywowane pobudkami pozaseksualnymi. (...)
      Dla wielu mężczyzn zdrada małżeńska jest sposobem na... utrzymanie stadła
      małżeńskiego. Jak twierdzą – kochają swoje żony, a w krótkich,
      niezobowiązujących romansach odnajdują jedynie to, czego im brak w małżeństwie!
      I... wracają pod skrzydła cierpliwych małżonek.

      Charaktery / Sekrety zdrady / 10 październik 2007
      Renata Kaczyńska-Maciejowska
      • nemo1968 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 12.11.07, 09:43
        > Dla wielu mężczyzn zdrada małżeńska jest sposobem na... utrzymanie
        > stadła małżeńskiego. Jak twierdzą – kochają swoje żony, a w
        > krótkich, niezobowiązujących romansach odnajdują jedynie to, czego
        > im brak w małżeństwie!

        To jest kluczowe dla zrozumienia przyczyn tzw. kryzysu....:)
        Po pierwsze , czy to naprawdę kryzys? Słowo o ciężkim, mocnym
        zdarzeniu - kojarzy się z preludium do wojny, bitwy; zapowiedź
        krwawych ofiar, cierpień i nieszczęść.
        To jest postępowanie postrzegane jako społecznie kłopotliwe, lub
        nawet naganne, a w związku z tym niesie negatywne skojarzenia i
        negatywnie nastawia osoby oceniające. Niepotrzebnie :).
        Gdyby nie koncentrowac się na przejawach "kryzysu wieku średniego" a
        sięgnąć do istoty sprawy to jasne jest u źródeł leżą niezaspokojone
        potrzeby :). Nie da się zadekretowac zaspokajanie potrzeb w związku
        aktem małżeńskim. Mężczyźni (głównie) szukają poza małżeństwem tego,
        czego brak im w małżeństwie :). To banał, ale kobietom trudno to
        zrozumieć....Obwiniają, że się młodych lasek zachciewa, że nagle
        zaczął chodzić na siłownię i się stroić. Ale nie przyjmą do
        wiadomości, że zwązek już nie jest w stanie zaspokoic potrzeb
        partnera (nie tylko erotycznych, także potrzeby: bliskości,
        afirmacji, akceptacji, potrzeby wsparcia w czasie niepewności
        finansowej lub o innym charakterze).
        Czyli niezaspokojone potrzeby i tłumione uczucia...:)
        • your_and Re: Czy to kryzys wieku średniego? 13.11.07, 00:28
          > Po pierwsze , czy to naprawdę kryzys? Słowo o ciężkim, mocnym
          > zdarzeniu - kojarzy się z preludium do wojny, bitwy; zapowiedź
          > krwawych ofiar, cierpień i nieszczęść.

          Kryzys - okres przełomu, przesilenie decydujący zwrot. W sensie ogólnym, wybór,
          decydowanie, zmaganie się,

          Większość kobitek widzi to jedynie przez pryzmat "niecodziennych" zachowań, ale
          to właśnie próba przesilenia jednym sie udaje i wychodzą z cienia "rodziny" inni
          staja sie jedyne śmieszni goniąc chłopięce pragnienia podczas gdy żona i
          otoczenie widzą w nim jedynie materiał emeryta i ojca dzieciom.
    • stracatella Re: Czy to kryzys wieku średniego? 19.11.07, 20:16
      No, to pewnie faktycznie jakiś kryzys emocjonalny. Znam tekiego
      jednego. Ostatnio nawet wziął się za odchudzanie... Spotyka sie z
      kobitką z pracy - nie wydaje mi się aby jego żona o tym wiedziała -
      przeżywa drugą młodość. Niestety dla współ pracowników jest to mocno
      krępujące...
      pozdrawiam
    • bomba44 Nie, to chyba raczej Twoja zrzędliwość 26.11.07, 19:59
      Temat niby przebrzmiały, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie dopisać:

      Sama spójrz na to, co piszesz o swoim mężu, i pomyśl:

      "rano gimnastykuje się" - Według mnie to chyba dobrze. Wolałabyś, żeby nie dbał
      o zdrowie, nie ruszał się, przytył itp?

      "nawet kupił sobie kilka ciuchów nowych" - Według mnie to chyba też dobrze.
      Wolałabyś, żeby chodził zawsze tylko w starych?

      "Na ulicy spotykamy jego kolegę, z którym ostatnio
      podobno pił na imprezie w pracy- to jego nowy kumpel" - No według mnie to chyba
      dobrze. Wolałabyś, żeby nie miał nowych kumpli? A może wolałabyś żeby nie miał
      kumpli w ogóle?

      "tyle że młodszy o 20 lat" - co w tym złego? Chciałabyś, żeby kolegował się
      tylko ze starszymi od siebie?

      "Podobnie ubrany-jak mój mąż" - co w tym złego? Chciałabyś, żeby mąż kolegował
      się tylko z ludźmi ubranymi znacząco inaczej, niż on?

      "ona siedzi w domu, a on idzie na koncert???" - No według mnie to chyba dobrze,
      że on idzie na koncert? I dlaczego ona siedzi w domu, zamiast iść na koncert?
      Dlaczego masz pretensję do niego, a nie do niej?

      "Muzyka w samochodzie" - co w tym złego? Wolałabyś, żeby jeździł w ciszy? Czy
      może nie odpowiada Ci rodzaj muzyki, której słucha?

      "mój mąż jest znowu nastolatkiem" - Wiesz, wydaje mi się, że wiele kobiet,
      których mężowie zapuścili się i zupełnie nie dbają o siebie, marzy o takim mężu
      jak Twój.

      W całej tej Twojej litanii rzeczywiście niepokojące jest tylko jedno:

      "Pewnego dnia mąż budzi się i mówi wiesz ja cię już nie kocham,
      nie chcę z toboą być..." - A nie przyszło Ci do głowy, że on Ci tak powiedział,
      bo ma już dość Twojego czepiania się o wszystko, co on robi. Facet dba o
      siebie, gimnastykuje się, ma przyjaciół, słucha muzyki, chodzi na koncerty, robi
      wszystko, żeby być szczęśliwym, atrakcyjnym człowiekiem, a nie zgorzkniałym,
      obwisłym starcem, a Ty masz do niego o to pretensje. Wolałabyś mieć u swego
      boku schorowanego, zmęczonego, niczym się nie cieszącego, szarego starca?

      Przepraszam Cię bardzo, ale ja myślę, że z nim wszystko w porządku. To raczej
      Ty nie jesteś w porządku mając do niego o to wszystko pretensje.

      Pozdrawiam,
      • sagittka Re: Nie, to chyba raczej Twoja zrzędliwość 02.12.07, 12:28
        > Sama spójrz na to, co piszesz o swoim mężu, i pomyśl:
        >
        > "rano gimnastykuje się" - Według mnie to chyba dobrze. Wolałabyś,
        żeby nie dba
        > ł
        > o zdrowie, nie ruszał się, przytył itp?
        >
        > "nawet kupił sobie kilka ciuchów nowych" - Według mnie to chyba
        też dobrze.
        > Wolałabyś, żeby chodził zawsze tylko w starych?
        itd.

        Masz rację. Tylko, ze często jest tak, że facet całymi latami nie
        gimnastykuje się, nie dba o garderobę, itd. bo jest zbyt leniwy by
        robić to dla siebie i zbyt mało zalezy mu na żonie, by robić to dla
        niej. Dla kochanki, nowej fascynacji lub z powodu syndromu
        zamykających się drzwi - jak najbardziej. Nie ma się co dziwić, ze
        odbiór takiej zmiany w zachowaniu nie jest taki optymistyczny, jak
        opisałeś. To raczej przykre, ze np. mąż przez 10 lat nie chciał
        zrzucić brzucha wiedząc, ze żonie na tym zalezy, a po 40-stce nagle
        się stara, samo w sobie jest to pozytywne, tylko motywacja jest
        inna, więc i reakcja żony także.
    • 1gniady Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.11.07, 10:14
      Tak, to już kryzys.Wielki i głęboki jak atlantyk
      • nabakier Re: Czy to kryzys wieku średniego? 29.11.07, 11:27
        Pardon, ale coś mi uciekło z tekstu. daję raz jeszcze.

        Glosa w kwestii kryzysu wieku średniego:
        kryzys wieku średniego to żaden wymysł ani kaprys. Ani niemoralność. Nic z tych
        rzeczy. Psychologia uważa, że kryzys ten to poważne przewartościowanie życia,
        które LEPIEJ, żeby zaistniało. Z wielu kryzysów życiowych(a znamy oprócz niego
        dziecięce czy nastoletnie) ten jest najważniejszy, i od niego zależy późniejsza
        jakość naszego życia. I teraz ważne: owa jakość zależy zarówno od faktu samego
        wystąpienia owego kryzysu, jak i sposobów jego rozwiązania. Właśnie- faktu jego
        wystąpienia. Któryż to fakt ( tak często odbierany negatywnie) jest sam w sobie
        jakością pozytywną- świadczy o tym, że jednostka jest zdolna do rewizji, i w
        razie potrzeby, przewartościowania odpowiednich (niedociągniętych) rewirów
        swojej egzystencji. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale większość z nas go
        doświadcza, tyle tylko że różnie do faktu jego wystąpienia pochodzimy- często
        poddając się społecznej, jakże głupiej ocenie, że ktoś "oszalał" tudzież
        "zgłupiał", często zaś zamiatając problemy pod dywan, na zasadzie- nie widzę,
        nie ma, lub- zbyt się boję, bo może się okazać, że moje życie nie było jednak
        tak piękne, jak mi się wydawało. Pytania rewizyjne nią dotyczą wyłącznie spraw
        związkowo-uczuciowych, ale także innych wyborów życiowych: zawodowych, ideowych,
        światopoglądowych, itd. Przede wszystkim zaś kwestii bardziej ogólnej: czy
        jestem z mego życia zadowolony, i czy to, co wybrałem, rzeczywiście było moim
        wyborem, a nie tylko wyborem sytuacyjnym, nawet najbardziej optymalnym. Czy to,
        co aktualnie robię, robię NAPRAWDĘ w sposób wolny, a nie dlatego, że coś tam się
        ułożyło akurat pode mnie, a tak naprawdę, to wcale tego nie chciałem, ale czegoś
        innego.
        Zatem należy rozdzielać te dwie płaszczyzny: fakt wystąpienia kryzysu i sposób
        jego rozwiązania. Myślę, że jakość tego drugiego jest podstawą negowania
        wszystkiego. Psychologowie twierdzą, że Ci, którzy pozytywnie wyszli z kryzysu,
        wiodą później życie lepszej jakości niż Ci, którzy sprawę zamietli pod dywan,
        rozwiązali częściowo czy pod innym względem nieoptymalnie. Najwięcej
        kontrowersji społecznych budzi oczywiście to, że niektórzy zmieniają zawody,
        poglądy, związki radykalnie. Ale, zważmy, że radykalnie nie musi tu oznaczać:
        nieuczciwie i nieodpowiedzialnie. Ale oczywiście- może.
        Zatem- nie sam kryzys jest zły, ale jego rozwiązanie może być złe. Ucieczka od
        rozwiązania może być jednak jeszcze gorsza.
    • morekac Re: Czy to kryzys wieku średniego? 11.05.08, 03:50
      nie chcę cię martwić - jego kochanka ma około 20-25 lat.
    • tatabmw Re: Czy to kryzys wieku średniego? 03.11.08, 21:15
      mam podobny problem. Zona nie kocha ,uprawia seks przez internet wirtualnie,a w
      ogóle to nie wiem od czego zaczać?pozatym współczujęci
    • galia29 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 03.11.08, 22:25
      A mnie tylko zabawne wydaje się to męskie założenie,że my o niczym innym nie
      marzymy tylko o wychowywaniu dzieci ,życiu ich życiem, sprzątaniu i nowych
      firankach:))) Jeśli macie takie żony to ...po stopach całujcie:)))
      Ja się buntuję,chce się bawić,rozwijać,podróżować, walczę o własną niezależność
      bo czuję się wolną, dorosłą osobą mimo bycia żoną i matką (konsekwentnie
      pozwalając realizować mężowi jego pasje i mieć swoje życie).I co?? I wygląda na
      to,że mój mąż wcale tego swojego życia nie chce i wygląda dużo mniej szczęśliwie
      niż kiedy byłam domową kurką z racji posiadania maleńkich dzieci:))))
      Ciężko Wam dogodzić:)))) Ale ceńcie swoje udomowione żony, bo możecie trafić na
      emancypantkę i dopiero wtedy szlag Was będzie trafiał:)))))
      • kachna79 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 04.11.08, 09:30
        galia29 napisała:

        > A mnie tylko zabawne wydaje się to męskie założenie,że my o niczym
        innym nie
        > marzymy tylko o wychowywaniu dzieci ,życiu ich życiem, sprzątaniu
        i nowych
        > firankach:)))

        Dla mnie jeszcze bardziej zastanawiające jest przekonanie wielu
        mężów, że żona o niczym innym nie marzy tylko żeby oni brali sprawy
        w swoje ręce czyli wiecznie jakieś dodatkowe zajęcia, praca po
        godzinach itp. Po jakimś czasie bywa, że zapracowany mąż stwierdza,
        że to żona zaprzęgła go do takiego kieratu i on musi się od
        roszczeniowej rodziny uwolnić...
        Chyba trzeba na nowo zastanowić się nad naszymi wzajemnymi
        oczekiwaniami...
        • songo3000 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 04.11.08, 11:52
          Jeśli się pomieszka przed ślubem razem i 'pożyje' ze sobą trochę to jest to doskonały czas na takie zastanawianie się. Przynajmniej nie biadolimy później, żo coś się nam 'trafiło' jak na jakiejś loterii :)
          • kachna79 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 04.11.08, 12:03
            songo3000 napisał:

            > Jeśli się pomieszka przed ślubem razem i 'pożyje' ze sobą trochę
            to jest to dos
            > konały czas na takie zastanawianie się. Przynajmniej nie biadolimy
            później, żo
            > coś się nam 'trafiło' jak na jakiejś loterii :)

            Tyle, że ludzie ewoluują. I tak np. po pojawieniu się dzieci
            obydwoje z mężem bardziej zabiegamy o sprawy materialne, co wiąże
            się z przeniesieniem na nie punktów ciężkości - trudno byłoby to
            ustalić kilka lat temu. Zresztą z tego co czytam wspólne
            zamieszkanie sytuacji nie poprawia...
            Zdolność komunikowania własnych oczekiwań i umiejętność podjęcia
            kompromisów jest przydatna na każdym etapie trwania związku.
    • julka1800 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 04.11.08, 10:34
      Ja tez chce taki kryzys:))))
      Mieszcze sie w granicach 35-55 lat
      • songo3000 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 04.11.08, 11:55
        Musisz zmienić płeć. Domniamany kryzys wedle znakomitej większości pań jest przypisywany wyłącznie mężczyznom, sorry :(
        • julka1800 Re: Czy to kryzys wieku średniego? 05.11.08, 00:00
          songo3000 napisał:

          "Domniamany kryzys wedle znakomitej większości pań jest przypisywany
          wyłącznie mężczyznom, sorry :("

          domniemany tak, prawdziwy kryzys jest w zasiegu kobiet
          • pipiblond Re: Czy to kryzys wieku średniego? 05.11.08, 07:45
            Czy to jest andro... czy menopauza, to mało istotne.Każdy ma prawo do zmiany, bo
            zmienia się świat i my. To, że kupię sporting, czy coś co podobało mi się już
            dawno, to nie znaczy, że wali mi na łeb. I co ? nie kupię również sobie spodni,
            bo takie to noszą 16-stki. To z tymi co tak myślą jest coś nie tak, to w wieku
            30 lat mają 60. Trzeba pobudzać się do życia, a nie iść w parze z monotonią. Tak
            nie będzie nudy w małżeństwach.Chyba to kiepsko jak oboje robią się mopsami,
            nudziarzami.
Pełna wersja