Przypadek ze wszech miar patologiczny.

11.11.07, 01:19
Postanowiłem opisać naszą sytuację gdyż czytając wątki tego forum uznałem iż
nasz (z żoną) przypadek jest w dzisiejszych czasach odzwierciedleniam skrajnej
patologii.

Znamy się żoną od 14 lat. I od tego czasu jesteśmy razem. Od 8 lat jesteśmy
małżeństwem. Jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami. Bylibysmy jedynymi gdyby
nam się parę razy nie zdarzyło zrobić tego z kimś jeszce :). Ale zawsze razem.
Mamy dwójkę dzieci, planowanych, nie z wpadki. Pierwsze po 4 latach małżeństwa.
Mogę spokojnie powiedzieć żonie na ulicy "spójrz jakie ona ma fajne piersi"
kiedy patrzę na inną. Jakby mnie nie powstrzymywała to bym Moją Żonkę
schrupał. Mógłbym nawet dziennie ze 2 razy. Ona zresztą też lubi :)
Jakoś nigdy nie myśleliśmy o zdradzie, rozmawiamy o wszystkim, ewentualnie
dopuszczamy wspólne zaproszenie kogoś ale nie za często.

A w łóżku pod materac musiałem wbudować grube na 3 cm deski bo nie miało szans
nawet na remis z nami :)

Powiedzcie mi czy My jesteśmy jacyś nienormalni :)
    • krissdevalnor100 Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 02:18
      Obstawiłeś, ze forum "brak seksu w małżeństwie" to poglądowy oraz przeciętnego związku i WSZYSCY (nie akurat ci z problemami) z tego pięknego kraju tu piszą???
    • gomory Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 08:21
      > Powiedzcie mi czy My jesteśmy jacyś nienormalni :)

      Po pierwsze nie "my" tylko Ty. Za zone sie nie wypowiadaj, bo nie
      jest chyba ubezwlasnowolniona idiotka. Zauwaz, ze do jej mysli
      zajrzec nie mozesz.
      Moim skromnym zdaniem jestes odzwierciedleniem powszechnosci dostepu
      do internetu. Samo w sobie to nie jest patologiczne - ale powoduje,
      ze czytam niekiedy zdumiewajace mnie opinie. Pol biedy gdy moge je
      wytlumaczyc brakiem polotu u zartownisia ;).
      Mam nadzieje, ze nie chciales tylko poglaskac swojego ego, czytales
      nazwe forum, skojarzyles i byla to czesc pierwsza. Teraz czekam na
      druga z jakas teza :).
    • kitek_maly Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 13:16
      yyy nie rozumiem.
      ktoś Ci powiedział, że udane życie i pożycie to coś nienormalnego,
      że tak się tym martwisz?..
      większość ludzi tu piszących to ludzie, którzy mają/mieli problemy w
      związku spowodowane brakiem lub jakością seksu i trafili tu szukając
      pomocy.
      Twój post odbieram jako śmianie się w twarz komuś, kto ma problem,
      bo Ty jego nie masz:

      > Powiedzcie mi czy My jesteśmy jacyś nienormalni :)
    • juzia214 Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 14:32
      punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:dla mnie stanowczo jesteście
      patologiczni.wzajemnie sie zdradzacie i kompletnie was to nie rusza.ba nawet kręci.
      dla mnie totalna patologia.usdysfakcjonowany?
      • sunflower30 Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 15:46
        Na twoje dość przewrotne pytanie, czy wasz przypadek jest za wszech
        miar patologiczny, można również przewrotnie odpowiedzieć, że na tle
        rozpadających sie związków, ich kryzysów, zdrad i powszechnego
        upadku wartości, jest patologiczny.
        Ja jednak chciałabym ci zwrócić uwagę na coś innego, "nie chwal dnia
        przed zachodem słońca" i oby twój wpis na tym forum nie był dla was,
        jak zły omen. Tego ci życzę.
        P.S. nic nie trwa wiecznie :(
        • kitek_maly Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 15:51
          sunflower30 napisała:

          > Na twoje dość przewrotne pytanie, czy wasz przypadek jest za
          wszech
          > miar patologiczny, można również przewrotnie odpowiedzieć, że na
          tle
          > rozpadających sie związków, ich kryzysów, zdrad i powszechnego
          > upadku wartości, jest patologiczny.


          ale o to właśnie malz'owi chodziło. przecież ironia zawarta w jego
          poście aż bije po oczach.
          • sunflower30 Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 16:07
            ach, dzięki kitek, że mi zwróciłaś uwagę na tę jego ironię, pewnie
            nigdy bym jej nie dostrzegła.
            A moją ironię dostrzegasz???
            • kitek_maly Re: Przypadek ze wszech miar patologiczny. 11.11.07, 16:09
              teraz - tak, wcześniej - nie.
              • malz_slask ................... 11.11.07, 19:02
                Wątek który tu umieściłem jest pewną prowokacją ale nie miałem zamierzenia aby
                się z kogokolwiek wysmiewać. Jeśli ktokolwiek z forumowiczów poczuł się wysmiany
                to szczerze przepraszam.

                Na wstępie należy zaznaczyć że wszystkie informacje zawarte we wpisie są
                autentyczne.

                Postaram się krótko ustosunkowac się do wypowiedzi które aktualnie się pojawiły.

                Nawet przez mysl mi nie przeszło żeby uważać iż forumowicze są odzwierciedleniem
                całości naszego społeczeństwa. Jednak należy zwrócić uwagę że jest to pewna
                grupa która nie jest mała i statystycznie rzecz biorąc obrazuje pewne cech
                naszego społeczeństwa, a przynajmniej grupy korzystającej aktywnie z internetu.
                I biorąc to pod uwagę sformułowałem wpis.
                <gomory>
                Głównym zauważonym wątkiem jest fakt wypowiadania się przeze mnie za siebie i za
                żonę. Zarzucasz mi tutaj że nie mogę znać mysli mojej żony. Jest to dla mnie
                zrozumiałe, jednak pomimo tego że nie wymagam tutaj wiary w moje słowa to wiedz
                że spokojnie mogę się wypowiadać za nas oboje. Nie jestem zakompleksionym
                kolesiem który te posty ukrywa przed żoną. Po prostu to ja więcej siedzę przy
                kompie więc ja piszę. Równie dobrze mogłaby napisać to Moja Żona.
                < kitek_maly>
                Tak jak juz napisałem nie miałem zamiaru wysmiewać nikogo. Bardziej zasięgnąć
                pewnych informacji od użytkowników forum. Jednocześnie pokazać pewien związek,
                posiadający zresztą w oczach wielu poważny mankament jako pewien sposób na życie
                razem.
                <juzia214>
                Dziękuję. Spodziewałem się że pomimo ogólnej sprawności związku będą osoby które
                spojrzą jedynia na ten element naszej seksualności i uznają nas za patologię.
                Swoją drogą uważam(y), że zachowania seksualne ludzi jeśli nie krzywdzą nikogo
                nie mogą służyć ocenie postawy samego człowieka.
                Bo czy gdyby się okazało że super dobry przyjaciel, wyrozumiały, mądry, uczynny,
                pomagający lubi z żoną zabawiać się w trójkąty z innymi, to czy dyskwalifikuje
                go to jako przyjaciela ?
                < sunflower30>
                Pomijając ironię. Nic nie trwa wiecznie jednak ze względu na staż i przebyte już
                zawirowania mogę sobie pozwolic na pewne założenia. Myslę że nasze małżeństwo ma
                sporo lat przed sobą :) Wszystkim życzę takiego związku. Niestety wymaga to
                sporej pracy i wielu rozmów.

                myślę że pozostałe wpisy nie zawierają treści do komentowania :)

                Do wpisu skłoniło mnie właśnie to forum. Wiele osób wypowiadających się tutaj
                szybko dochodzi do wniosku że w przypadku problemów ze strony partnera związek
                nie rokuje nadziei. Wielu też utwierdza w tym przekonaniu innych. I tu znów
                należy zaznaczyć że nie mówię o wszystkich. My budujemy związek już 14 lat i
                ciągle są miejsca na poprawki :). Duzym problemem wielu związków jest zdrada i
                niechęć do seksu. Jednak pamiętajmy że wielu ludzi bardzo mało rozmawia na ten
                temat. I tu subiektywne opinie "mówiłam", "mówiłem" nie do końca są wymierne.
                Dla nas pewnym sposobem (szczególnie że nie mieliśmy wcześniej innych partnerów)
                pewnym sposobem jest dopuszczanie do wspólnego seksu innych ( nigdy większa
                grupa i bardzo sporadycznie". Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne lecz
                pozwala na wzajemną uczciwośći i zaspokojenie ciekawości co do innych partnerów.

                Wpis miał być jedynie pewną sondą. Jeśli wywoła jakąś dyskusję to wywoła a
                my(ja)(zona) weźmiemy w niej udział.

                P.S. Możemy też porozmawiac z innymi, w końcu mamy 14 lat doświadczenia :).
                Możliwe że dla kogoś nasze doświadczenia okażą się przydatne.
                • gomory Re: ................... 11.11.07, 22:10
                  Biorac pod uwage reprezentatywnosc tej grupy to jest ona w mojej ocenie slaba. Nawet zawezajac jej objetosc. Odrzucmy Polakow nieinternautow, odrzucmy nie bawiacych sie w usenecie i forach dyskusyjnych, odrzucmy uzytkownikow innych portali, zawezmy ja do uzytkownikow gazety.pl. No i co? I mamy kilka procent. Z kilkudziesieciu tysiecy zarejestrowanych uzytkownikow pisze tutaj kilkadziesiat osob. Dlatego obstaje przy swoim, ze to slaba reprezentacyjnie grupa.
                  Nie uwazam Ciebie za zakompleksionego czlowieka. Ale gdy ktos uwaza, ze z partnerem tworzy nierozerwalna calosc, rosci sobie prawa do zawladniecia druga osoba, mowienia "my" zamiast "ja", to musi budzic pewne podejrzenia co do waszych relacji. Albo masz autorytarna pozycje w ukladzie (co zonie moze jak najbardziej odpowiadac), albo zyjecie w ukladzie wzajemnego uzaleznienia.
                  Zgodzisz sie chyba ze mna, ze nie ma dwoch takich samych osob na swiecie. Wiec nie ma opcji by Twoja zona miala takie same zdanie jak Ty. To niemozliwe. Mogla przyjac Twoje zdanie, zgodzic sie, ale jej spojrzenie musi byc inne. Nawet jesli potakuje, to i tak ma swoje indywidualne spojrzenie, bo jest soba a nie Toba. Ale nie ma sensu toczyc takich akademickich dyskusji, bo zbaczamy z tego co istotne.
                  Mozliwe, ze macie natury powodujace wzajemne uzaleznienie. Jesli tak jest, to wnikliwie sie przyjrzyje temu uzaleznieniu, bo taki uklad trwa szczesliwie tylko dopoki zadna ze stron nie zmieni potrzeb. Poszerzenie zwiazku seksualnego o 3 rog, moze je zmienic.
                  Ty jestes ten cwanszy od komputerow, to sam sobie zanalizuj czy nie jest to szczegolnie istotny element waszego malzenstwa. Bo jesli jest, to go rozsadzicie. Ale jesli podchodzicie zabawowo, i potraficie potraktowac seks przedmiotowo to ta droga zaspokoicie naturalna ciekawosc "jak to jest z innym/nna". Watpliwosci mam dlatego, bo ludzie z takim podejsciem najczesciej maja spore doswiadczenia seksualne zanim wejda w staly zwiazek...
                  Wprawdzie wyglada na to, ze juz zdecydowales, ale pomysl jeszcze nad tym. Przynajmniej nad czescia realizacyjna ;).
Pełna wersja