Tez problem

26.11.07, 17:51
Mam odwrotny problem niz prawie_ok. I jeszcze jakis czas temu pisalem na tym
forum jako milosnik seksu, majacy jego niedosyt. Teraz zmieniam nick, zeby Wam
opisac co mnie spotkalo.
Krótko: Ja 26, ona 4 i pol roku starsza. Kobieta ktora mnie urzekla,
fascynuje, ktora podziwiam, z ktora sie rozumiem jak z nikim wzesniej, ktorą
kocham o seksie nawet nie wspominam- jest absolutnie odlotowy.Mamy się
pobrać.... a wlasciwie to nie wiem juz nic wiecej.
Niedawno cos zaczelo sie psuc. Zaczelo sie od psychozabawy na temat seksu, w
jakims pismie, ktore zacząłem u niej przeglądać. I lekko mnie siekło, bo przy
pytaniu o ilość partnerów seksualnych zakreślona była opcja; więcej niż 25. Na
zapytanie żartem o to, moja dziewczyna odpowiedziała całkiem poważnie, że
chyba nie spodziewałem się, że jest dziewicą. No nie spodziewałem się i nawet
nie chciałem, bo miałem dziewczynę dziewicę i wiem co to znaczy
niepotrzebująca seksu partnerka. Ale... ta liczba ..więcej niz 25 wydała mi
się strasznie duża, tym bardziej, że dla mnie ona jest 5-tą łóżkową dziewczyną
i oprócz pierwszej(ciekawość,imprezka,alkohol...) zawsze to były związki!!!
Nie mogę przestać myślec o tym od tego czasu. I wiele spraw interpretuję po
nowemu. Wizyta u jej rodziców, którzy bardzo mi nadskakiwali, podczas gdy moi
rodzice są niechętni naszemu związkowi- teraz mi się wydaje, ze cieszą się z
jelenia. Spotkanie z kumplami(!!) ze szkoły średniej, dwuznaczne żarty,
seksualne odnosniki- teraz mi się wydaje, że każdy z nią był!!! Miotam się z
tym wszystkim, nie umiem sobie poradzić. W teorii wszystko jest proste; ona
kocha mnie a ja kocham ją, nie obchodzi nas przeszłość, ważne to co nas łączy,
to co wspólnie stworzymy.....ale to teoria...dopadają mnie zmory tradycji,
stereotypów, z którymi sam zawsze walczyłem, jakichs ludowych mądrości i sam
juz nie wiem czego......Walczę z tym, ale to jest i może to głupie, ale
podświadomie czuję, że: NIE CHCĘ mieć żony,z która spało pół miasta!!!!
    • glosatorr Re: Tez problem 26.11.07, 18:07
      Wiesz?
      Daruj sobie ten ślub - musisz jeszcze dojrzeć.
      Jesteś jak dziecko...
    • zieloonomi Re: Tez problem 26.11.07, 18:36
      Powiem jedno: jak śpiewa Hey, "jeśli zwątpisz choć jeden raz,
      powrotu nie będzie".
      To tyle. Skoro już teraz kazdy facet jest w Twoich oczach facetem, z
      którym sypiała, to z czasem zatrujesz życie i jej i sobie. Odpuść
      sobie.
      I jeszcze jedno - chyba czasem lepiej nie wiedzieć...
    • 2czarnulka12345 Re: Tez problem 26.11.07, 19:53
      Witam
      słuchaj trzeba pocałowac wiele zab zeby znalesc ksiecia.Moze
      przyszla zona poprostu nie spotkala nikogo takiego jak Ty.Mój maż
      jest dla mie 14 partnerem i moge Cie zapewnic ze nie bylam
      puszczalska i nie spalam z polowa miasta.Poprostu zwiazki dłuższe
      lub krotsze konczyły sie a zycie plynelo dalej.Spotkalam mojego meze
      i wiem ze jest miloscia mojego zycia, nie szukam nikogo innego i juz
      wiem ze jest mi z nim najlepiej a co najwazniejsze nigdy nie bede
      ciekawa jak bedzie z innym mezczyzna i nie bede chciala sie wyszalec
      bo juz tego doswiadczylam.Na Twoim miejscu nie przejmowalabym sie
      przeszloscia , pomysl ze Ty jestes tym wyjatkowym na ktorego czekala
      i myslcie o przyszlosci a nie o tym co bylo.
    • prawie_ok Re: Tez problem 26.11.07, 20:33
      Hmm... jak by nie bylo to Okazuje sie ze nam facetom jest zle. Moze twoja
      partnerka troche przekolorowala z iloscia, aby cie sprawdzic jak zareagujesz.
      Jest starsza od ciebie wiec troche przezyla, pewnie teraz chce stabilizacji.
      Lozko jest bardzo wazne, piszesz ze jest super wiec Ok, ale co z reszta jaka
      jest kobieta na codzien? czy jest wrazliwa, lojalna, zaradna? czy ona chce
      zalozyc rodzine? sam musisz wiedziec jakiej kobiety szukasz i jakie cechy sa
      wazniejsze.
      • prawiemaz Re: Tez problem 26.11.07, 20:59
        Nie myślę, żeby mnie sprawdzała.Raczej to jest prawda. Gazeta nie była
        przeznaczona dla mnie. Wygrzebałem ją przypadkiem ze sterty i przejrzałem
        czekając na moją dziewczynę szykującą się na wspólne wyjście.Żałuję tej wiedzy.
        Nie myślałem, że mnie tak ruszy.
        Pytania, które mi zadałeś, zadawałem sobie wielokrotnie wcześniej i zawsze były
        na plus dla mojej partnerki. Ale teraz nie jestem tego taki pewny. Wspomniałem,
        że musiałem innych (rodzinę, przyjaciół)przekonywać do naszego związku.Słyszałem
        komentarze jak to stara wyga dorwała małolata i prze do ślubu.... Gniewało mnie
        to i puszczałem mimo uszu,i nawet rozlużniłem jedną bliską znajomość z powodu
        takich podsumowań,ale dziś już sam nie wiem co myśleć.
        • gardenersdog Re: Tez problem 27.11.07, 15:34
          >> Słyszałem
          komentarze jak to stara wyga dorwała małolata i prze do ślubu....

          Tu raczej nie o parcie do slubu chodzi. Skoro miała więcej niż 25ciu, to po
          tobie moze mieć kolejnych 50ciu;))
      • prawiemaz Re: Tez problem 26.11.07, 21:10
        Bo tez dochodzi to, że ona lubi "mieć zawsze rację" i często podaje atut wieku,
        żeby przeforsować swoje zdanie. Wtedy rzeczywiście się czuję jakby zdominowany,
        a bardzo tego nie lubię- ja tez mam silna osobowość.
        I choć wcześniej byłem pewny swoich i jej uczuć, tak teraz powraca jak bumerang
        zdanie: żadna miłość, po prostu stuka jej kalendarz...
        • murakami2 jak w filmie 26.11.07, 21:54
          Ty po prostu nie chcesz jeszcze związku, a poprzednia sielanka wynikała z tego,
          że nie miałeś pojęcia, co się wiąże z byciem w związku. Czujesz się jak bohater
          tragedii z kiczowatej telenoweli, gdzie wszyscy wiedzą, że podłe dziewczę cię
          omotało, a ty przypadkiem odkryłeś prawdę i czujesz się zobowiązany z hukiem to
          zakończyć, by nie być frajerem. Przypominają ci się wszystkie rzeczy zasłyszane
          i wymyślone...
          Życie jest pełne scen filmowych...
        • minsi Re: Tez problem 27.11.07, 10:56
          gdybym miał coś komuś doradzać, to byłaby to jedna rzecz.
          W wieku 26lat samiec h.s. jest za mało dojrzały, żeby się wiązać z samicą
          starszą o 4 czy 5 lat. Będzie tobą manipulować, rządzić jak się jej podoba,
          wymuszać wszelkie decyzje na swoją korzyść itp. Jak będziesz miał tak 30-33 lat
          i jako takie doświadczenie w związkach, to sobie poradzisz z diabłem z piekła
          rodem (diablicą), ale teraz masz w sobie za mało cynizmu, żeby nie dać sobą
          manipulować.

          A jeśli chodzi Ci o to o co pytałeś, to w sumie masz trochę racji. Tak reagują
          ludzie, gdy się dowiedzą. To chyba normalna reakcja, że człowiek traci pewność
          jak się dowiaduje ilu było przed nim. Wychodzi na jaw tzw. kompleks madonny i
          ladacznicy, w sumie skoro takie zjawisko występuje znaczy że coś w tym musi być.
    • gomory Re: Tez problem 26.11.07, 21:14
      To odpusc sobie i szukaj doswiadczonej dziewicy!
      Gdybym ja szukal kogos dla siebie to chcialbym by wada ktora Tobie przeszkadza byla jej jedyna.
      • bo_lew_to_ja Re: Tez problem 26.11.07, 21:49
        Jestem w szoku. Albo to jakaś podpucha albo ogarnęły Cię wątpliwości przedślubne
        albo naprawdę nie dojrzałeś do związku. Zachowujesz się jak dzieciak, podatny na
        opinie innych i nie mający własnego zdania. Prze do ślubu, bo stuknęła jej
        trzydziestka???? Zaręczam Ci, że na tym forum jest wiele takich dziewczyn, które
        się z tym nie zgodzą.
        Wchodzimy w epokę, gdzie już nie ma ryczących trzydziestek.
        Jeżeli nie jesteś pewien jej uczuć i prędzej czy później magiczna liczba 25
        stanie między wami to odpuść sobie już teraz i nie zabieraj jej najpiękniejszych
        lat życia.
        • gomory Re: Tez problem 26.11.07, 23:23
          Z ta ochota na staly zwiazek to nie jest az takie glupie.
          Czlowiek starszy statecznieje w tych sprawach. Gdybym teraz zostal samotnym, to zdecydowanie szukalbym uroczej pani do zwiazku, a nie do zabawy.
          No ale przylaczam sie do Twojego apelu by dal sobie spokoj teraz, a nie za jakis tam czas, jesli ma tak powazne watpliwosci.
    • bomba44 Ona ma racje 27.11.07, 00:55
      Prawiemaz:

      Nie wiem, czego Ty się od nas tutaj spodziewasz. Rady, czy masz się z nią
      ożenić, czy nie? Informacji ile nasze partnerki miały partnerów przed nami? A
      może informacji ile ich poprzednich partnerów bylibyśmy w stanie znieść, a ilu
      to już dla nas za dużo i dyskwalifikacja?

      Trzy komentarze ode mnie:

      Ona ma rację mówiąc, że chyba nie spodziewałeś się, że jest dziewicą.

      Ja, gdyby wszystko inne było OK, wolałbym żeby moja przyszła miała więcej
      doświadczeń przede mną, niż mniej.

      Uszanuj to, że odpowiedziała Ci szczerze, a nie próbowała wcisnąć kitu. To
      bardzo dobrze o niej świadczy. A Twoja reakcja jest bardzo destruktywna, bo
      pokazuje jej, że nie warto z Tobą być szczerym. Przemyśl, czy rzeczywiście
      wolałbyś, żeby Cię musiała okłamywać.

      Pozdrawiam,
      • pecan do prawiemaz 27.11.07, 02:13
        A moze zwyczajnie poczules sie gorszy ? Ona ma wieksze doswiadczenie...:)i to
        jak? ?Gadanie glupot o 30 letnich kobietach, ktore chca sie wydac za maz bo im
        grozi staropanienstwo to glupota:). Ja mialam prawie 33 lata wychodzac za maz,
        moj maz 4 lata mniej:). Ilosc lozkowych partnerow tez mialam wieksza niz on,
        choc nie az tak imponujaca. Wiem, ze moj maz jest miloscia mojego zycia.
        Zupelnie nie jestem ciekawa innych mezczyzn....czas szalenstw mam za soba:)
        Zastanow sie czego Ty oczekujesz od waszego zwiazku?
        Czy ja naprawde kochasz i akceptujesz taka, jaka jest? I docen jej
        szczerosc...Zreszta moze lepiej, zebys z nia pogadal o tym a nie omawial tego na
        forum...Kazdy tutaj ma inny punkt widzenia:) A moim zdaniem zwyczajnie
        dziewczyna Ci nadepnela na samcza dume:)
    • driadea Re: Tez problem 27.11.07, 10:07
      Ale co za różnica ilu ich było?
      Gdyby było dziesięciu czułbyś się lepiej?
      Albo daj spokój sobie, albo jej, bo zgnijecie oboje.
      • confusing Re: Tez problem 27.11.07, 11:00
        Jakoś ciężko mi uwierzyć, ze naprawdę ponad 25 partnerów Waszej
        przyszłej żony nie zrobiłoby na Was wrażenia. Zakładając, że to
        prawda oczywiście.
        • wodnik_el Re: Tez problem 27.11.07, 12:00

          Może w kulturze wielkiego miasta zjawisko "puszczalska"
          ma znaczenie marginalne ale w mniejszych społecznościach
          można się nadziać na drwinę i uszczypliwe komentarze z
          takiego CV narzeczonej. I tu rozumiem autora wątku bo
          może nie ma ochoty mierzyć się z tymi spojrzeniami i
          innymi sytuacjami, które zawsze będą konfrontacją z przeszłością
          narzeczonej - żadna przyjemność zgrywać w tym momencie
          bohatera i mówić, że się tak kocha iż coś takiego nie ma znaczenia
          bo akurat pewnie w małym mieście znaczenia ma duże.

          Inna sprawa, że 25 dziewczyn w przeszłości faceta
          to znak, że ogier, super macho i w ogóle, a u kobiety
          już to negatywna opinia w środowisku. Ale taka to już
          różna miara oceny tego samego...
        • gomory Re: Tez problem 27.11.07, 13:08
          Moze ja nie potrafie sobie tak dokladnie wyobrazic presji otoczenia? Gdyby sie okazalo, ze kazdy typ ktorego nie lubie, podsmiewuje sie rozpamietujac seks z moja ukochana to moze zaczalbym miec jakies obiekcje. Chociaz podejrzewam, ze gdyby to byla urokliwa pani, posiadajace pozadane przeze mnie cechy ktora daze uczuciem (z wzajemnoscia) to raczej pomyslalbym o zmienie otoczenia, a nie kobiety ;).
          Oczywiscie nie bez znaczenia bylyby dla mnie okolicznosci w jakich chodzila do lozka. Moglby porazic mnie jej cynizm gdyby sie okazalo, ze ta droga robi np. kariere.
          Gdybym odczuwal wobec niej bliskosc wiezi, to moglbym nawet byc ciekaw jej przyjemnych doznan z przeszlosci, traktujac na zasadzie poznawania pikantnych szczegolow.
          Jakos glupio byc zazdrosnym o to co minelo. Bardziej bym sie przejal 1 rywalem w terazniejszosci czy przyszlosci niz 25 z przeszlosci. Wazniejsze dla mnie jest tu i teraz. Nie mam tez poczucia, ze wspaniale kobiety z ktorymi chcialbym spedzac zycie spotyka sie latwo. Dlatego zakochany cieszylbym sie ze swojego skarbu ;).
    • aandzia43 Re: Tez problem 27.11.07, 16:40
      Mój mąż zamknął piewszą dziesiątkę. I na tym się skończyło. Od
      dwudziestu lat sypiam tylko z nim.
      Wierz mi, znam sporo dziewczyn z bujną przeszłością, od kilkunastu,
      kilkudziesięciu lat wiernych żon. To kobiety, dla któych seks ma
      duże znaczenie (bo miał i wcześniej), nudy w łóżku z nimi obawiać
      się raczej nie trzeba, a lekkości zdradzania nie wykazują. Z
      ciekawości tego nie zrobią, bo ją już zaspokoiły. Trwają przy swoich
      mężczyznach na dobre i na złe.

      Rozumiem miotające tobą emocje, ale paskudnie by się stało, gdyby
      rozdzieliło was tylko wredne ludzkie gadanie ("byle zagnać do swego
      bagna") i twoja bujna wyobraźnia. Szkoda uczucia i potencjalnie
      dobrego związku.
    • gacusia1 Re: Tez problem 27.11.07, 16:52
      Biedaku....i co teraz? Toz to tragedia,ze Twoja
      swietna,inteligentna,dobra,mila i czula KOBIETA nagle stala
      sie "ladacznica"...No daj spokoj!
    • marek_kolomanski Twoje obawy są w pewnym sensie słuszne. 27.11.07, 16:52
      Twoje obawy są w pewnym sensie słuszne - nieco na przekór przedpiszcom:)

      Wiadomo, że partnerka w takim wieku, siłą rzeczy ma jakąś przeszłość seksualną
      za sobą. Nie ma co być o tą przeszłość zazdrosnym.
      Pytanie kluczowe - jaka to była przeszłość?
      Określenie "ponad 25" robi samo w sobie niezłe wrażenie a może oznaczać 50 lub
      250:) Mam obawy, że takie osoby mają problemy w relacjach międzyludzkich,
      objawiające się niezdolnością do życia w dłuższym związku.

      Możliwe wariacje i kołatające myśli dotyczące pytania kluczowego:

      a)kobieta do dzisiaj miała 3 stałe, kilkuletnie związki. Każdego z partnerów
      zdradziła w międzyczasie (statystycznie) z 10 facetami:)
      TY będziesz tym czwartym zdradzanym, czy też tym jednym z dziesięciu?

      b)kobieta co 3-4 miesiące zmienia faceta. Żaden jej nie pasuje?
      Hmmm...:) Skąd pewność, że za trzy miesiące nie będziesz przeszłością dla owej pani?

      c)kobieta jest imprezowa, chętnie chodzi na imprezy. Na każdej imprezie stuka ją
      kilku facetów, więc liczba 25 zostaje szybko przekroczona:) Wszyscy dookoła się
      uśmiechają, bo być może byli uczestnikami niektórych imprez:)
      Czasem warto posłuchać uczestników niektórych imprez. A najlepiej samemu na nie
      uczęszczać aby wyrobić sobie samodzielny osąd na niektóre sprawy:)

      d)kobieta przeżyła zawiedzioną pierwszą miłość, kiedy facet ją rzucił,
      stwierdziła "za karę będę się bzykać ze wszystkimi, ja im pokażę"
      Jak pomyślała, tak zrobiła - znam takie przypadki:)

      e).....
      f).....




      • gacusia1 Re: Twoje obawy są w pewnym sensie słuszne. 27.11.07, 16:55
        Alez wymyslasz,jeju!!!Nie mieszaj chlopakowi w glowie,bo sie
        poplacze!
        • marek_kolomanski pojawia się kolejne pytanie o dopuszczalną "normę" 27.11.07, 17:04
          partnerów seksualnych kobiety:)

          Na ilu palcach lewej ręki można ich policzyć? Yyyyy...lewej i prawej ręki?
          Yyyyy, ło matko...rąk i nóg?

          Znacie takie powiedzenie "ona tyle wacków w gębie miała ile ty włosów na głowie
          nie masz"

          :)))
          • gomory Re: pojawia się kolejne pytanie o dopuszczalną "n 27.11.07, 19:49
            Dopuszczalna norma, to ta ktora nie odstrasza partnera.
            Czasem moze lepiej byc dyskretna, jesli sie ma wrazliwego chlopaka?
      • minsi a wiesz co ciekawe spostrzezenie 27.11.07, 16:59
        jest takie, ze forumowe kobiety wyszydzają autora pierwotnego wątku, a faceci
        jakby mniej. Może jest coś w nas , co powoduje awersję do kobiety ze zbyt bogatą
        przeszłością seksualną, może nie ma co tego w sobie ukrywać ale się nad tym
        zastanowić.

        i coś w temacie
        - mogę nazywać cię Ewa?
        - dlaczego?
        - bo jesteś moją pierwszą
        - jasne, a mogę nazywać cię Peugeot?
        - dlaczego?
        - bo jestes moim 207
    • hotpeper Re: Tez problem 27.11.07, 17:07
      Mialam 32 partnerow.WYszlam za maz za tego ostatniego.Nigdy go nie
      zdradzilam i nie zamierzam!Czy to znaczy,ze inni maja prawo uwazac
      mnie za "puszczalska"?
      Twoja dziewczyna widocznie ma taki temperament jak rowniez pragnie
      (pragnela) potwierdzenia wlasnej atrakcyjnosci poprzez bogate
      zycie "towarzyskie".
      • woman-in-love Re: Tez problem 27.11.07, 17:11
        przecież mogła sie nie przyznać. Doceń to.
        • hotpeper No wlasnie,docen 27.11.07, 17:14
          ja sie nie przyznalam.
        • gomory Re: Tez problem 27.11.07, 19:46
          Po prawdzie rzeklszy to nie tyle sie przyznala, co "odkryl" to przypadkiem. No, ale mogla sciemniac ;).
          Chyba nie da sie tak komus powiedziec "docen to", a on sie przelamie i doceni. Latwo tak powiedziec z pozycji kogos, komu to nie przeszkadza. Skoro np. mi nie przeszkadza jakas tam blizna u kobiety to nie oznacza, ze innych tez nie bedzie razic.
      • kitek_maly Re: Tez problem 27.11.07, 22:15
        hotpeper napisała:

        > Mialam 32 partnerow.WYszlam za maz za tego ostatniego.

        ja tak tylko w kwestii formalnej i broń Boże, bez złośliwości.
        czy liczyłaś ich, zapisywałaś gdzieś, który to już kolei?
        bo ja bym w życiu nie zapamiętała tylu ludzi :-) kiedyś próbowałam
        policzyć z iloma facetami się całowałam i to przyszło mi z
        wieeeelkim trudem a doliczyłam się bodajże 5 (w tym 2 z długich
        związków).
        • gomory Re: Tez problem 27.11.07, 22:33
          > ja tak tylko w kwestii formalnej i broń Boże, bez złośliwości.
          > czy liczyłaś ich, zapisywałaś gdzieś, który to już kolei?

          Kiedys gawedzilem z kumpela, ktora mi wymienila liczbe 68. No moze to bylo 76, czy 74 dla mnie to i tak bylo obojetne - bez watpienia pogubilbym sie przy takich cyfrach.
          Najbardziej zadziwila mnie stwierdzeniem, ze pamieta KAZDEGO! Dla mnie to doprawdy imponujace.
          Jej maz nie dal rady tej liczby przetrawic, chociaz dlugo sadzil, ze go po prostu zbywa. Dla ich s.p. malzenstwa byloby lepiej gdyby to w zart obrocila. Pisze ku przestrodze zbierajacym sie na szczerosc zonom ;).
          • kitek_maly Re: Tez problem 27.11.07, 23:11
            gomory napisał:

            Najbardziej zadziwila mnie stwierdzeniem, ze pamieta KAZDEGO! Dla
            mnie to dopra
            > wdy imponujace.

            dla mnie to doprawdy jedna wielka ściema ;))
          • hotpeper Re: Tez problem 28.11.07, 00:13
            Na szczescie ja nie bylam i nie jestem na tyle odwazna,by przyznac
            sie do tej liczby.
        • hotpeper Re: Tez problem 28.11.07, 00:11
          Ktoregos razu ktos zadal mi pytanie o ilosc partnerow i doszlam do
          wniosku,ze nie znam tej liczby.Siadlam wiec i zaczelam sobie
          przypominac.Zapisalam ich imiona.
    • al9 masz prblem chłopczyku. Nie z kobieta ale z sobą.. 27.11.07, 17:42
      NIE CHCĘ mieć żony,z która spało pół miasta!!!!
      --------
      po pierwsze wyjedz do wiekszego miasta
      po drugie - nie żeń się
      jesteś słaby i głupi....
      zapamietaj to Twoje dzisiejsze zwątpienie - będziesz go żałował do
      końca życia....
      NIGDY nie pytałem Moich Partnerek o wcześniejsze doświadczenia
      seksualne..
      I NIGDY sam sie swoimi nie dzieliłem...
      Aha! I nigdy nie liczyłem..
      10, 12, 32....
      śmieszni jesteście..
      dużo to czy mało?
      Ilość przechodzi w jakość?
      Gratuluję poziomu dyskusji...
      al

    • anais_nin666 Re: Tez problem 27.11.07, 19:22
      prawiemaz napisał:
      NIE CHCĘ mieć żony,z która spało pół miasta!

      W małym mieście mieszkasz;)
      • glamourous Hmmmm 28.11.07, 00:49

        A ja autora watku w pewnym sensie rozumiem. No bo "ponad 25" to
        faktycznie dosc sporo ;-) Sama nie lubie facetow "przelatywaczy",
        ktorzy ilosc swoich partnerek licza w grubych dziesiatkach. Dla mnie
        tacy mezczyzni robia wrazenie cynicznych, przechodzonych, wlasnie
        takich "starych wyg" (okropne i bardzo nieapetyczne okreslenie, ale
        dobrze oddaje klimat ktory wokol siebie roztaczaja ;-) Nigdy mi
        tacy "hurtownicy" nie imponowali.

        Nie bede tu bronila dziewictwa (czy to damskiego czy meskiego)
        niczym Glosator w watku obok ;-))) bo trzydziestoparoletni prawiczek
        rowniez podzialalby na mnie zdecydowanie odstreczajaco, ale... taki
        przelatywacz z gruba cyfra podbojow w swoim seksualnym CV jawi mi
        sie raczej jako konsument kobiet niz partner do stalego zwiazku. I
        raczej nie zwiazalabym sie z kims takim na stale. Byc moze autor
        watku ma podobne odczucia...

        Jasne, ze nie wolno nikogo przekreslac ze wzgledu na jego
        przeszlosc, ale uwazam, ze idealnym kandydatem na stalego partnera
        jest czlowiek majacy na koncie powiedzmy kilka stalych zwiazkow, do
        tego - zalozmy - kilka przelotnych, wywodzacych sie raczej z bledow
        w wyborze niz z zimnego "konsumowania". I dotyczy to obu plci. Taki
        ktos przynajmniej jakos tam rokuje. Bo nie bardzo wierze w tzw.
        ustatkowanie sie jakiegos serial fuckera (w meskiej czy damskiej
        wersji) pod wplywem uczucia. Ale kazdy ma inne impresje na ten temat.

        Gwoli scislosci dodam tylko ze mimo wszystko wolalabym jednak
        partnera z (za) duzym doswiadczeniem, niz kompletnie zielonego
        prawiczka ;-) taki wariant bylby chyba dla mnie zupelnie nie do
        przyjecia - nie znioslabym w moim lozku zamotanego seksualnie faceta.
        • marek_kolomanski Hmmm 28.11.07, 10:17
          glamourous napisała:


          > Jasne, ze nie wolno nikogo przekreslac ze wzgledu na jego
          > przeszlosc, ale uwazam, ze idealnym kandydatem na stalego partnera
          > jest czlowiek majacy na koncie powiedzmy kilka stalych zwiazkow, do
          > tego - zalozmy - kilka przelotnych, wywodzacych sie raczej z bledow
          > w wyborze niz z zimnego "konsumowania". I dotyczy to obu plci. Taki
          > ktos przynajmniej jakos tam rokuje. Bo nie bardzo wierze w tzw.
          > ustatkowanie sie jakiegos serial fuckera (w meskiej czy damskiej
          > wersji) pod wplywem uczucia. Ale kazdy ma inne impresje na ten temat.


          Glam, zgadzam się z tobą w 100%, to powyższe zdanie właściwie z ust mi wyrwałaś,
          dokładnie to samo myślę. Zakładając, że kobieta 30-letnia seksualne
          doświadczenia zbiera od 10-13 lat wstecz, to kilka stałych związków i kilka
          pomyłek nie jest niczym dziwnym.
          Zresztą nie ma znaczenia czy to kobieta czy mężczyzna.

          Osoby, które zbyt łatwo wskakują do czyjegoś łóżka zazwyczaj nie są zdolne do
          budowania trwałych relacji długoterminowych. Znam takie przypadki osobiście. Z
          jedną taką, również "dobrotliwą i kochającą" miałem do czynienia jako 18 letni
          młodzieniec.
          Poznałem ją na imprezie u kumpla. Po dwóch wspólnych tańcach padliśmy sobie
          bezceremonialnie w ramiona, wprawiając wszystkich w osłupienie:) Nie doszło
          wtedy do stosunku ale do pettingu jak najbardziej. Byłem z nią pół roku. I nie
          ukrywam, zadawałem sobie pytanie, czy z każdym innym, który jej się spodoba
          zrobi to samo?
          Oczywiście moje obawy potwierdziły się. Ostatnie 2-3 miesiące naszego "związku"
          to były uniki z jej strony i tajemnicze znikanie na weekendy, niby wyjeżdżała
          (bez uprzedzenia) "do rodziny na wieś"

          Takie kilkumiesięczne romanse miewała notorycznie, pomimo młodego wieku. Nie
          ustatkowała się do dnia dzisiejszego, choć 30-stka na karku dawno pękła:) Stała
          się jedną z tych "co to ją wszyscy znają dookoła":)
          Późniejszego męża też poznała na jednej z imprez. Dosyć szybko zostawiła go z
          dzieckiem i wyjechała do Włoch. Znajomi powtarzali jej słowa "jacy to ci Włosi
          mili, kulturalni i w ogóle zajebiści"
          Dzisiaj są po rozwodzie. Obecnie dorwała jednego z owych zajebistych Włochów za
          męża. Teraz on się z nią męczy:) Pytanie jak długo...
          • marek_kolomanski Podsumowanie 28.11.07, 10:40
            Przypomniało mi się pewne, dosyć ostre przysłowie:
            "z kurwy nigdy nie będzie żony"
            Nie chcę nikogo urazić, proszę nie traktować tego osobiście.
            Lecz coś w tym jest, tak uważam.

            Liczba "powyżej 25" budzi takie obawy, że pan/pani, nie tyle uprawia seks w
            kolejnych związkach, tylko z każdym "adoratorem", który o to poprosił.
            • al9 Re: Podsumowanie 28.11.07, 11:09
              Marek!
              nie wiem skąd bierzesz swoje przysłowia i ludowe mądrości ale
              zapewniam Cię, że przez całe lata wielu uważało że odwrotnie..
              że z kurew są znakomite żony
              zwracam Ci tez uwagę że kurwa to okreslenie charakteru, a nie
              zawodu..
              a na marginesie - trzeba naprawdę bardzo dużej złej woli, żeby uznać
              ze 25 czy iles tam partnerek czy partnerów świadczy o kurewstwie..
              masakra!
              al
              • marek_kolomanski Re: Podsumowanie 28.11.07, 11:33
                Jeśli by było czymś normalnym to panie by tego nie musiały ukrywać przed mężem:)
                Jak widać po wypowiedziach w tym wątku ukrywają - czyli same przyznają, że to
                nie jest normalne:) Ciekawe czemu?
                • marek_kolomanski Re: Podsumowanie 28.11.07, 11:39
                  Jeśli to normalne to dlaczego porno gwiazdy pozostają singielkami? Lub wychodzą
                  za mąż głównie za facetów ze swojej branży?
                  Ciekawe czemu mało kto chce taką żonę? Przecież to nie powinno nikomu
                  przeszkadzać, to takie "wielkomiejskie" i takie "trendi"

                  :)
                  • errare_humanum_est Re: Podsumowanie 28.11.07, 13:50
                    marek_kolomanski napisał:

                    > Jeśli to normalne to dlaczego porno gwiazdy pozostają singielkami?
                    Lub wychodzą
                    > za mąż głównie za facetów ze swojej branży?

                    Jeżeli chcesz w tym momencie zrównać posiadanie sporej - jak na
                    odczucia autora wątku - ilości partnerów seksualnych z byciem
                    gwiazda filmów pornograficznych to ja przepraszam i wymiękam.
                    • marek_kolomanski Re: Podsumowanie 28.11.07, 15:35
                      errare_humanum_est napisał:


                      > Jeżeli chcesz w tym momencie zrównać posiadanie sporej - jak na
                      > odczucia autora wątku - ilości partnerów seksualnych z byciem
                      > gwiazda filmów pornograficznych to ja przepraszam i wymiękam.


                      Wiesz co? Po zastanowieniu się wolałbym jednak porno gwiazdę niż cichodajkę. Z
                      taką to przynajmniej kawa na ławę:) Nie trzeba po gazetach grzebać i quizów
                      wyszukiwać aby się prawdy o swojej babie dowiedzieć.

                      Dobrze, że założyciel tematu, odkrył prawdę przed ślubem, niż po ślubie jako
                      posiadacz dwójki dzieci. Szkoda tylko, że nie od niej samej.
                      Jeszcze gorzej gdyby się dowiedział od kumpla - "uczestnika imprez", jak to ją
                      kiedyś na trzy baty rypali.
                      • errare_humanum_est Re: Podsumowanie 28.11.07, 16:38
                        marek_kolomanski napisał:

                        > Wiesz co? Po zastanowieniu się wolałbym jednak porno gwiazdę niż
                        cichodajkę. Z
                        > taką to przynajmniej kawa na ławę:) Nie trzeba po gazetach grzebać
                        i quizów
                        > wyszukiwać aby się prawdy o swojej babie dowiedzieć.

                        W którym miejscu zaczyna się cichodajstwo? Przy 5 partnerach? 10?
                        20? W ciągu 3 lat, 5, 10? Jak nazwiemy faceta który miał taką samą
                        ilość partnerów jak nazywana cichodajką kobieta?

                        > Dobrze, że założyciel tematu, odkrył prawdę przed ślubem, niż po
                        ślubie jako
                        > posiadacz dwójki dzieci. Szkoda tylko, że nie od niej samej.

                        Nie pytał, to nie wiedział. Ja osobiście jestem przeciwko chwaleniu
                        się swoim przeszłym życiem seksualnym, ale nie zgadzam się również
                        na ukrywanie czegokolwiek gdy partner zapyta.

                        > Jeszcze gorzej gdyby się dowiedział od kumpla - "uczestnika
                        imprez", jak to ją
                        > kiedyś na trzy baty rypali.

                        Jakich imprez? Przejrzałem cały watek i jedyne co znalazłem to w
                        pierwszym poście refleksje autora wątku "Spotkanie z kumplami(!!) ze
                        szkoły średniej, dwuznaczne żarty, seksualne odnosniki- teraz mi się
                        WYDAJE [podkr. moje], że każdy z nią był!!! " Nie mylmy faktów z
                        wyobrażeniami, które ludzie mają w głowach.
                        Ale co do odkrywania prawdy przed ślubem - masz 100% rację. Parę
                        postów niżej jest konkluzja że jednego to ruszy, drugiego nie, ale
                        jeżeli ruszy - to nie ma się co zmuszać i przełamywać "bo tak jest
                        nowocześnie", bo to pierdyknie prędzej czy później. Jeżeli facet nie
                        jest w stanie znieść przeszłości swojej kobiety to niech odpuszcza
                        jak najprędzej, zamiast zatruwać sobie tym życie, a potem - w
                        konsekwencji - również tej kobiecie. Lepiej ciachnąć to
                        raz,porządnie i na początku, zamiast męczyć się z tym przez n lat i
                        finalnie dojść do tego samego miejsca, czyli do rozstania.
                • errare_humanum_est Re: Podsumowanie 28.11.07, 12:11
                  marek_kolomanski napisał:

                  > Jeśli by było czymś normalnym to panie by tego nie musiały ukrywać
                  przed mężem:> )
                  > Jak widać po wypowiedziach w tym wątku ukrywają - czyli same
                  przyznają, że to
                  > nie jest normalne:) Ciekawe czemu?

                  1. Bo obawiają się reakcji faceta, który chce pukać wszystkie
                  napotkane dziewczyny, ale dla swojej żony chce być tym pierwszym.
                  2. Bo nasze społeczeństwo jest takie porąbane, że facet mający 25
                  kochanek to zajebisty gość, a kobieta mająca 25 kochanków to dziwka
                  i puszczalska.
                  3. Bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
                  4. Bo jest jeszcze masa innych powodów, czasami dających się
                  racjonalnie uzasadnić, a czasami wynikających z przesądów,
                  zakorzenionych przekonań, tradycji i innych takich rzeczy.
                  5. Argument z normalnością jest chybiony. Ukrywanie ilości kochanków
                  nie wynika z przekonania o nienormalności, wynika wyłącznie ze
                  społecznego odbioru takiej informacji, fakt odbioru przez
                  społeczeństwo pewnych rzeczy jako negatywne w niczym mnie nie
                  przekonuje.
                  • minsi Re: Podsumowanie 28.11.07, 15:10
                    ale errare nie doczytałeś pierwszego wątku.
                    On napisał, że nie pukał 25 ale raptem kilka, i defaultowo zakładał że jego
                    narzeczona też.
                    Co do reszty-zgadzam się, że społeczny odbiór panny, która robi na imprezach
                    loda każdemu kto poprosi, jest inny niż takiej która się szanuje.
                    • errare_humanum_est Re: Podsumowanie 28.11.07, 16:46
                      minsi napisał:

                      > ale errare nie doczytałeś pierwszego wątku.
                      > On napisał, że nie pukał 25 ale raptem kilka, i defaultowo
                      zakładał że jego
                      > narzeczona też.

                      Przeczytałem cały wątek, post po poście.
                      Mówiłem ogólnie o różnicach w odbiorze kobiety i mężczyzny mających
                      taką samą, sporą liczbę kochanków, liczby 25 użyłem tylko dlatego że
                      taka właśnie cyfra (a w zasadzie "ponad 25") stanowiła liczbę zbyt
                      dużą dla autora wątku.

                      > Co do reszty-zgadzam się, że społeczny odbiór panny, która robi na
                      imprezach
                      > loda każdemu kto poprosi, jest inny niż takiej która się szanuje.

                      Tak, ale ja nie odnosiłem się do takiej sytuacji, jak również taka
                      sytuacja nie jest przedmiotem tego wątku. Czy fakt posiadania przez
                      30latkę ponad 25 partnerów oznacza konieczność dawania dupy na
                      cosobotnich dyskotekach? Co różni kobietę mającą w przeciągu,
                      powiedzmy, 15 lat, 25 partnerów, od mężczyzny mającego w tym samym
                      okresie 25 partnerek? Bo podskórnie czuję, że obie te osoby
                      określilibyśmy nazwami które przytoczyłem w moim poprzednim poście.
                  • glosatorr Re: Podsumowanie 28.11.07, 15:23
                    errare_humanum_est napisał:


                    > 2. Bo nasze społeczeństwo jest takie porąbane, że facet mający 25
                    > kochanek to zajebisty gość, a kobieta mająca 25 kochanków to
                    dziwka
                    > i puszczalska.

                    W pełni się z tym zgadzam. Spora grupa Panów chwali się tutaj, że
                    jak pisze kolega niżej "zamoczyło" w niejednej - padają nawet
                    liczby - 10-15-20-78 :-) (prawie jak liczby w lotto) a potem szukają
                    dziewic (cóż za paradoks!)
                    To fakt - jakoś nie słyszałem aby o jakimś Panu ktoś
                    powiedział: "puszczalski" - no właśnie, jak panie nazywają Panów
                    skaczących od kwiatka do kwiatka?
                    Za Ci Panowie uważają sie za fachmanów, speców - nie ważne, że
                    poszli na ilośc a nie na jakość :-) Ale ciekawe jest, że w watku pt.
                    Dziewica Panowie z drugiej strony Panią niepuszczalską, która w
                    wieku 31 czy 30 lat jeszcze nie dała "zamoczyć" - uważają za chorą
                    psychicznie albo mającą problemy.
                    Problem w tym - co już i tu zauważyłem - większość kobiet faceta z
                    takim podejściem do życia jak Autor watku - wykopałyby na amen nawet
                    za sam frasunek nad tym, że ona miała innych, innego...
                    Dziwny jest ten świat - zanuciłem za Niemenem


                    > 3. Bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.

                    No pewnie ;)) więc rada dla Pań - nie mówcie, że jesteście
                    dziewicami tym, którzy uważają się za mistrzów seksu, nie mówcie ilu
                    partnerów miałyście Panom - dziewicom, a najlepiej lawirujcie ile
                    wlezie - a jak się zapytają, skąd wiecie w sprawach seksu więcej niż
                    oni - udawajcie głupie. Panowie wtedy będą wniebowzięci.
                    Teraz zaczynam rozumiec, czemu niektóre kobiety udają orgazm...
                    Reszta punktów też jest zrozumiała.
                    • marek_kolomanski Re: Podsumowanie 28.11.07, 15:54
                      glosatorr napisał:

                      > Problem w tym - co już i tu zauważyłem - większość kobiet faceta z
                      > takim podejściem do życia jak Autor watku - wykopałyby na amen nawet
                      > za sam frasunek nad tym, że ona miała innych, innego...


                      Przecież nie chodzi o to, że miała innych. Chodzi o to, że miała np. 40-100-200
                      (???) innych.
                      Dla mnie (dotyczy obu płci) nienormalna jest 33 letnia dziewica/prawiczek i
                      rozwiązła/jebaka co miał/a 100 partnerów i na dodatek nie za bardzo chce się do
                      tego przyznać - tak dla jasności, co do ogółu treści zawartych w twoim powyższym
                      poście.
    • prawiemaz Re: Tez problem 28.11.07, 12:38
      Ale zrobiła sie dyskusja...Dzięki za wymienienie się ze mną poglądami. Nie
      oczekuję niczyjej rady, po prostu napisałem co mnie gnębi. I to gnębi tak
      bardzo, że decyzja będzie na "nie". To jest po prostu silniejsze ode mnie. Wiem,
      że zatrułbym życie i sobie i jej, mając tę niechcianą wiedzę.Ale może lepiej, że
      wiem teraz.
      Wszystkie aspekty tego faktu tez rozważam. Na plus- nie mala szczęścia do
      facetów, była młoda ( nie chce powiedzieć, jakiego typu były to związki)i na
      minus- pojdzie z kazdym, nie umie tworzyć związku itp. Mysle tez o naszym
      dopasowaniu i rowniez zastanawiam sie, czy nie szkoda związku przez taka
      "drobnostkę"( jak sama to okresliła). Wynika z tego, ze nie znalem siebie, bo
      nie jest to dla mnie drobnostka. Chyba nie jestem tak "wyzwolony" jak mi sie
      wydawało.
      Mysl- wyjechac na koniec swiata tez mnie dopadla, ale nie mogę uciec od samego
      siebie...
      Ostatnie przemyslenia idą w stronę rezygnacji i przypominania sobie faktu, że
      mam 26 lat i jednak trochę czasu przed sobą. Jest mi bardzo źle, ale czuję, że
      taka dacyzja jest dla nas obojga najlepsza.
      • marek_kolomanski Re: Tez problem 28.11.07, 13:12
        Najlepsza decyzja dla ciebie to tylko ta zgodna z własnym sumieniem. Nie ukrywam
        jednak, że zrobiłbym podobnie.
        Pewną wskazówką jest fakt, że jak piszesz, ona nie chce ujawnić okoliczności,
        jakiego typu to były związki - to daje dużo do myślenia i raczej potwierdza
        fakt, że to nie były żadne związki.
      • al9 prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 14:37
        ale zrywanie z dziewczyną z powodu swoich frustracji i kompleksików
        jest żałosne...
        Gdybys podał jakikolwiek inny argument..
        ale nie - Ty piszesz ja, ja, ja..
        moje odczucia, moje mysli,silnijsze ode mnie..
        dzieciuch z Ciebie - zostaw Pannę - dla niej na pewno lepiej..
        eot
        al
        • minsi Re: prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 15:06
          nie wiem czy to kompleks albo frustracja, może to objaw normalności.
          gość nie chce laski, w której maczało trzydziestu innych, i nie wiadomo w jakich
          okolicznościach. Też bym takiej nie chciał. Kiedyś JKM napisał, że obecnie
          słowami "kobieta wyzwolona" określa się kogoś, na kogo dawniej mówiono "k.. i
          fleja". Coś w tym musi być
        • confusing Re: prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 15:27
          Ja jako kobieta nie chciałabym męża, który maczał w 30 innych nie
          wiadomo w jakich okolicznościach, który nie potrafi
          powiedzieć "nie", który może zdradzał będąc w związku albo robił to
          w krzakach na dyskotece. Jakby nie było przeszłośc nas kształtuje i
          nie pozostaje bez wpływu na naszą osobowiśc. I nie chodzi o jakieś
          frustracje i kompleksiki, tylko o to , że kobieta się nie szanowała
          i tyle. Ty zaakceptowałbyś to u swojej żony, inny nie. Ty znosiłbyś
          szeptanie kolegów jaka jest w łóżku, inny nie. Po Tobie by to
          spłynęlo a innego boli i budzi szereg wątpliwiwości, zwłaszcza, że z
          założenia ślub to decyzja na całe życie. Kwestia indywidualna. I
          wcale nie oznacza, że autor wątku jest dzieciuchem.
          • marek_kolomanski Re: prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 15:40
            confusing - masz zupełną rację. Nie wiem skąd opinia, że facet rypiący wszystko
            co się rusza, zasługuje na określenie "maczo" Dla mnie to zwykły brudas i lepiej
            niech panie uważają z takim aby nie załapać jakiegoś adidasa lub innego syfa:)
            • sunflower30 Re: prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 16:58
              W nawiązaniu do dyskusji zgadzam się z Markiem w 100%, tym bardziej
              że mam taką właśnie przechodzoną koleżankę. Dziewczyna jest po
              trzydziestce, bardzo ładna, wykształcona, ma opinie "super laski" i
              świadomie korzysta ze swojej aparycji. Partnerów miała może 25, może
              30 ona sama chyba nie wie, ma coś takiego w sobie, że faceci bardzo
              szybko ulegają jej wdziękom, to sie chyba nazywa, że ma "kurwiki w
              oczach". Kiedy zaczęła dobijać do tej magicznej 30-tki amatorów na
              kontakt z nią pojawiało się jakby więcej, co prawdopodobnie związane
              było z tym, że w seksie nie ma dla niej niewiadomej, nabyte
              doświadczenie zrobiło swoje, jest w tym poprostu dobra. Ale w tym
              wszystkim to jest najdziwniejsze, że adoratorów ma wielu, ale jakoś
              kandydata na męża, albo choć na stałego partnera jakoś nie widać. To
              rodzi jej frustrację, kazdą kolejną znajomość, żeby przyspieszyć
              etap poznawania, zaczyna od "dupy strony" dosłownie, czyli od seksu.
              I w tym momencie adorator znika. Im bardziej jest otwarta w sprawach
              seksu, tym bardziej odstrasza mężczyzn. Nie ukrywa swojej
              przeszłości i doświadczenia, i paradoksalnie to działa na jej
              niekorzyść.
              Najgorsze jest to, że jest przekonana że nie ma juz uczciwych
              mężczyzn, wszyscy to skur...ny i nadal obstaje przy tym, że jest
              nowoczesną kobietą sukcesu, która ma takie sama prawa jak mężczyzna
              (co jest prawdą!) również również w kwestii prowadzenia się.
              • glamourous Re: prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 21:36
                Ja z kolei mam kolezanke, ktora zakochawszy sie w pewnym mezczyznie
                postawila go usidlic na stale. I jak sie do tego zabrala? Ano
                wyczaila do jakiego klubu od chodzi w sobotnie wieczory ow jegomosc,
                poszla tam, poderwala go i "przespala sie" z nim w klubowej
                toalecie. Ze niby taaaaki namietny seks... ;-)

                Potem za nic nie mogla zrozumiec DLACZEGO ten facet ja kompletnie
                olal, dlaczego nie dzwoni i nie daje znaku zycia. W koncu zadzwonila
                do niego sama, a koles po prostu ja bez ogrodek splawil.

                Kobieta ta do dzis nie rozumie ZA CO ja tak potraktowano.¨Przeciez
                ten seks w kiblu byl taaaaki boski, taki namietny, i mogl jej
                zdaniem byc zapowiedzia fantastycznego zwiazku ;-) Na moje
                tlumaczenie ze wszystko poszlo za szybko, ze seks w toalecie to
                mozna ewentualnie uprawiac ze stalym narzeczonym, a nie po pietnastu
                minutach z nowo poznanym facetem, wobec ktorego w dodatku ma sie
                jakies uczuciowe plany. Na te wszystkie argumenty ona zrobila mi
                wielkie oczy "No co ty mi tu mowisz - w naszych czasach????"

                Sek w tym ze niektore laski sa przekonane ze uprawianie przygodnego
                seksu jest bardzo cool i trendy, wiec brna w to coraz glebiej nie
                zdajac sobie sprawy jak to tak naprawde wyglada z meskiego punktu
                widzenia...

                --
                "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
                (Woody Allen)
        • aandzia43 Re: prawiemaz - rób co chcesz 28.11.07, 23:15
          al9 napisał:

          > ale zrywanie z dziewczyną z powodu swoich frustracji i kompleksików
          > jest żałosne...
          > Gdybys podał jakikolwiek inny argument..
          > ale nie - Ty piszesz ja, ja, ja..
          > moje odczucia, moje mysli,silnijsze ode mnie..
          > dzieciuch z Ciebie - zostaw Pannę - dla niej na pewno lepiej..
          > eot
          > al

          Nie wierzę, że jest to jedyny powód zerwania znajomości przez prawiemęża. Szukał
          pretekstu, to go znalazł. Gdyby z jego strony było to rzeczywiście uczucie, nie
          przyszłoby mu tak szybko i łatwo zrezygnować z ważnej dla niego kobiety. Nie
          twierdzę, że nie było powodu do frustracji, lęku, niepewności. Był powód. Ale ta
          kobieta nie była dla niego ważna. Za mało było w nim uczucia, żeby pokonać
          jakikolwiek próg, nawet taki. Powtórzę za Alem9: zostaw pannę - dla niej na
          pewno lepiej.
    • turysta566 Ciekawe ze nikt nie rozważa problemu HIV 28.11.07, 23:44
      Jakby problem przenoszenia chorob przy duzej ilosci partnerow nie istnial w
      Polsce ....
    • mam_to_w_nosie Re: Tez problem 30.11.07, 13:38
      Nie udzielę żadnej rady bo decyzję musisz podjąć sam, musisz uświadomić
      sobie co jest dla Ciebie ważniejsze. Natomiast czytając ten wątek
      zauważyłam pewną niekonsekwencję bywalców forum. Okazuje się bowiem, że
      30letnia dziewica dla większości byłaby problemem, została zdiagnozowana
      jako osoba niepotrafiąca tworzyć stałych związków, więc zapewne niedojrzała
      emocjonalnie, albo z jakimiś zaburzeniami - generalnie kiepska kandydatka
      na stałą partnerkę. A czy w opisanej tutaj sytuacji nie jest podobnie?
      Dziewczyna ma 30 lat i ponad 25 partnerów, jakby nie liczyć wychodzi,
      że zmieniała partnerów co kilka miesięcy. A umówmy się, kilkumiesięczny
      związek jest średnio stały. Nawet jak trafił się wśród ich partner,
      który zagrzał swe miejsce dłużej, to tylko pozostali zmieniali się
      jeszcze częściej.
      Można zatem powiedzieć dokładnie to samo -
      ona nie umie tworzyć stałych związków, itd. itp. A więc z czysto
      emocjonalnego punktu widzenia również jest kiepską kandydatką na stały związek.

      Imho każda skrajność (a ponad 25 partnerów lub całkowity ich brak w wieku 30 lat
      jest dla mnie
      skrajnością) jest podejrzana i bardzo ostrożnie (o ile w ogóle) wchodziłabym
      w taki związek. I jakoś nie wydaje mi się, że na tych wszystkich twierdzących,
      że jest ok, taka ilość poprzednich partnerów swojego wybranka/wybranki
      nie zrobiłaby wrażenia...
Pełna wersja