prawiemaz
26.11.07, 17:51
Mam odwrotny problem niz prawie_ok. I jeszcze jakis czas temu pisalem na tym
forum jako milosnik seksu, majacy jego niedosyt. Teraz zmieniam nick, zeby Wam
opisac co mnie spotkalo.
Krótko: Ja 26, ona 4 i pol roku starsza. Kobieta ktora mnie urzekla,
fascynuje, ktora podziwiam, z ktora sie rozumiem jak z nikim wzesniej, ktorą
kocham o seksie nawet nie wspominam- jest absolutnie odlotowy.Mamy się
pobrać.... a wlasciwie to nie wiem juz nic wiecej.
Niedawno cos zaczelo sie psuc. Zaczelo sie od psychozabawy na temat seksu, w
jakims pismie, ktore zacząłem u niej przeglądać. I lekko mnie siekło, bo przy
pytaniu o ilość partnerów seksualnych zakreślona była opcja; więcej niż 25. Na
zapytanie żartem o to, moja dziewczyna odpowiedziała całkiem poważnie, że
chyba nie spodziewałem się, że jest dziewicą. No nie spodziewałem się i nawet
nie chciałem, bo miałem dziewczynę dziewicę i wiem co to znaczy
niepotrzebująca seksu partnerka. Ale... ta liczba ..więcej niz 25 wydała mi
się strasznie duża, tym bardziej, że dla mnie ona jest 5-tą łóżkową dziewczyną
i oprócz pierwszej(ciekawość,imprezka,alkohol...) zawsze to były związki!!!
Nie mogę przestać myślec o tym od tego czasu. I wiele spraw interpretuję po
nowemu. Wizyta u jej rodziców, którzy bardzo mi nadskakiwali, podczas gdy moi
rodzice są niechętni naszemu związkowi- teraz mi się wydaje, ze cieszą się z
jelenia. Spotkanie z kumplami(!!) ze szkoły średniej, dwuznaczne żarty,
seksualne odnosniki- teraz mi się wydaje, że każdy z nią był!!! Miotam się z
tym wszystkim, nie umiem sobie poradzić. W teorii wszystko jest proste; ona
kocha mnie a ja kocham ją, nie obchodzi nas przeszłość, ważne to co nas łączy,
to co wspólnie stworzymy.....ale to teoria...dopadają mnie zmory tradycji,
stereotypów, z którymi sam zawsze walczyłem, jakichs ludowych mądrości i sam
juz nie wiem czego......Walczę z tym, ale to jest i może to głupie, ale
podświadomie czuję, że: NIE CHCĘ mieć żony,z która spało pół miasta!!!!