Nie powiem żonie, że mi nie staje

06.12.07, 10:55
Witam Panie.
Mam problem o którym nie chce rozmawiać z kolegami, a już na pewno nie z
koleżankami podczas gdy potrzebuje porady kobiety.
Dlatego pisze tutaj. Mam poczucie anonimowości.

Problem w tym, że moja żona nie wie, że od 5 lat małżeństwa biorę tabletki na
erekcję. Zanim się pobraliśmy zataiłem ten fakt, moja małżonka nie wie, że mam
problemy z erekcja.
Na pewno nie domyśla, a ja sie powoli łamię czy jej nie powiedzieć. Kiedyś
kochaliśmy się z żoną bardzo często, teraz coraz rzadziej, bo po prostu nie
mam tyle pieniędzy. Ona myśli, że już mnie nie podnieca i to dlatego nie chcę
uprwiać z nią seksu, a ja nie chce jej zranić i nie mam pojęcia jak się zachować
    • jakniejatokto Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 11:06
      O kurde. Serio, jesli to nie jest podpucha, to gratuluje, ze udalo
      ci sie taki fakt zataic przez 5 lat. Czy to sie aby nie kwalifikuje
      jako powod do uniewaznienia malzenstwa?
      Jesli wiesz, ze cie kocha - to jej powiedz. Kiedys w koncu i tak sie
      wyda, a tak bedziesz byc moze mial problem z glowy i wspolnie
      poszukacie rozwiazania (byles u lekarza? nie znam sie na
      zaburzeniach erekcji, ale byc moze lekarz by cos doradzil).
      • duzy-problem Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 11:15
        jakniejatokto napisała:
        > O kurde. Serio, jesli to nie jest podpucha, to gratuluje, ze udalo
        > ci sie taki fakt zataic przez 5 lat.
        Tu nie ma co gratulowac...

        > Czy to sie aby nie kwalifikuje
        > jako powod do uniewaznienia malzenstwa?
        Nie pocieszasz mnie. Mamy z żoną ostatnio niewielki kryzys i nie chciał bym,
        żeby skorzystała z tego i unieważniła nasz związek, bo bym się chyba nie pozbierał

        > wyda, a tak bedziesz byc moze mial problem z glowy i wspolnie
        > poszukacie rozwiazania (byles u lekarza? nie znam sie na
        > zaburzeniach erekcji, ale byc moze lekarz by cos doradzil).
        Byłem u lekarza, przypisał mi oczywiście leki...
        • jakniejatokto Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 14:45
          duzy-problem napisał:

          > jakniejatokto napisała:
          > > O kurde. Serio, jesli to nie jest podpucha, to gratuluje, ze
          udalo
          > > ci sie taki fakt zataic przez 5 lat.
          > Tu nie ma co gratulowac...
          >
          Nie napisalam tego zlosliwie, po prostu jestem pelna zdumienia i
          podziwu, ze udalo ci sie utrzymac taki sekret w tajemnicy przez tyle
          lat.

          > > Czy to sie aby nie kwalifikuje
          > > jako powod do uniewaznienia malzenstwa?
          > Nie pocieszasz mnie. Mamy z żoną ostatnio niewielki kryzys i nie
          chciał bym,
          > żeby skorzystała z tego i unieważniła nasz związek, bo bym się
          chyba nie pozbie
          > rał
          No to moze faktycznie chyba nie najlepszy moment, zeby jej
          wyskakiwac z taka wiadomoscia - po co jej dawac bron do reki.

          > > wyda, a tak bedziesz byc moze mial problem z glowy i wspolnie
          > > poszukacie rozwiazania (byles u lekarza? nie znam sie na
          > > zaburzeniach erekcji, ale byc moze lekarz by cos doradzil).
          > Byłem u lekarza, przypisał mi oczywiście leki...

          Kurde na tym to ja sie na serio nie znam, wiec tu ci nie doradze.
          • glosatorr Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 14:59
            Po pierwsze - u jakiego byłeś lekarza? Felczera, rodzinnego - czy
            seksuologa lub psychiatry? Bo obawiam się, że nie byłes u
            specjalisty.
            Po drugie - co powiedział lekarz. Zaburzenia erekcji zawsze mają
            przyczynę - są to: efekty przebytej lub trwającej choroby lub
            schorzenia, nerwic, zaburzeń hormonalnych, lub np. problemów z
            układem nerwowym lub sercowym.
            Po trzecie - czemu to trwa aż 5 lat!? Impotencję sie leczy!

            Napewno nie mów nic żonie - jesli ona nie wie co robiłeś, to nie
            musi wiedzieć, bo z tego wynika, że do bystrych nie należy.

            Po czwarte: Czy to co się popsuło miedzy wami ma jakąs przyczynę?
            Myślę - że jak odpowiesz na te pytania, może wszyscy tu razem jakoś
            Ci poradzimy....
            • ejakulat Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 15:19
              po piate; dla mnie to problem z rodzaju: jak złamać sobie obie ręce,
              ale tak, żeby w domu nie zauważyli
              • zelm71 Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 20:38
                A ja właśnie bym powiedział swojej żonie o swym problemie. Po co ta
                ściema i kłamstwa. Jak kocha to zrozumie i pomoże. Czasem
                powiedzenie tej kochanej o swym problemie już odblokowuje pewne
                kanały. A dalsze kłamstwa, ukrywanie problemu=stes, powoduje dalsze
                inplikacje.
                Najprostrze metody są najbardziej skuteczne.
                KOchacie się, ty ściemniasz, ona myśli że pewnie już jej nie
                kochasz - kwadratura koła. Powiedz jej o problemie - co to jest
                zaufanie.
                Co ty odpierdzielasz?
                Po co masz żonę aby jej ściemniać?
                "Prawda cię wyzwoli" - ale dowaliłem jaj duchowny :)
                Ja facet, macho - powiedz prawdę!
                Na sam fakt powiedzenia prawdy ubędzie ci 10 kg i fujara ci stanie.
                • al9 zelm zlituj się proszę 14.12.07, 16:02
                  Co ty odpierdzielasz?
                  Po co masz żonę aby jej ściemniać?
                  "Prawda cię wyzwoli" - ale dowaliłem jaj duchowny :)
                  Ja facet, macho - powiedz prawdę!
                  Na sam fakt powiedzenia prawdy ubędzie ci 10 kg i fujara ci stanie.

                  -----------
                  bez komentarza
                  al
            • duzy-problem Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 07.12.07, 14:15
              1.bylem u seksuologa. zaburzenia erekcji sie leczy psychologicznie i medycznie
              (lekarstwa) na to pierwsze nie mam czasu na to drugie pieniedzy. na pierwsze tez
              srednio z kasą...

              2. nie wiem co ci odpowiedziec. ja to wszystko wiem.
              3. impotencji sie nei leczy, ale ja nie jestem impotentem. tylko mam tzw
              zaburzenia erekcji
              4. nie wiem czy to ma jakas przyczyne. po prostu moja zona jest zdania (chyba
              slusznego) ze podstawa udanego zwiazku jest udane wspolzycie. a z tym coraz
              gorzej. nie chce zeby mnie zstawila z tego powodu...

              do kolegi Ejakulat:

              ad 5. ciekawe jaki bylbys cwany gdybys nie czul sie w pelni mezczyzna, czy ty
              bys chcial to powiedziec ukochanej...
              • ejakulat Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 07.12.07, 14:45
                duzy-problem napisał:
                > do kolegi Ejakulat:
                > ad 5. ciekawe jaki bylbys cwany gdybys nie czul sie w pelni
                > mezczyzna, czy ty bys chcial to powiedziec ukochanej...

                przepraszam, nie chciałem urazić, choć cała sytuacja -
                wydaje mi się trochę nierealna
              • syriana Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 07.12.07, 14:54
                no to teraz sobie wyobraź, że żona też sobie w sekrecie przed Tobą na coś choruje
                miło by było gdybyś się dowiedział nagle, po X latach..?

                sory, ale nie rozumiem z jakich powodów ukochana żona, której choć trochę zależy
                na mężu i małżeństwie, mogła by wykazać się inną niż zrozumienie i propozycją
                leczenia, reakcją na rewelacje o problemach z erekcją

                nie przyszło Ci do głowy, że atmosfera wielkiej tajemnicy, którą sobie
                wyhodowałeś, to właśnie przyczyna utrzymywania się zaburzenia?

                no i jak się ukrywa taki stan rzeczy?
                nie widzisz ile fajnego, spontanicznego seksu Ci koło nosa przechodzi?
              • glosatorr Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 07.12.07, 15:18
                duzy-problem napisał:

                > 1.bylem u seksuologa. zaburzenia erekcji sie leczy psychologicznie
                i medycznie
                > (lekarstwa) na to pierwsze nie mam czasu na to drugie pieniedzy.
                na pierwsze te
                > z
                > srednio z kasą...

                Rozumiem - ale jak napisałeś, stosujesz podajże Viagrę? Myślę, że
                bardziej Ci było wiary brak w skuteczność leczenia. Zaburzenia da
                się wyleczyć - przez 5 lat stosowałeś różne środki. Myslę, że to był
                błąd, że nie poddałeś się leczeniu.

                >
                > 2. nie wiem co ci odpowiedziec. ja to wszystko wiem.

                Ale nic z tym nie zrobiłeś - wybacz, ale to wcale Cię nie
                usprawiedliwia. Godzinna sesja terapeutyczna w Warszawie, to ca'
                about - 75 lub do 150 zł za sesję. By znaleźć przyczynę wystarczy
                kilka sesji. Plus leki usuwające przyczynę (są tańsze). Piszesz, że
                5 lat to już sie dzieje - nie gniewaj się, ale przeraża mnie to, że
                tak długo nie pomyślałeś o leczeniu.

                > tylko mam tzw
                > zaburzenia erekcji

                Nerwice, zaburzenia są wyleczalne - powinieneś to wiedzieć. Trzeba
                było zacisnąć pasa... ale z tego co napisałeś podjąłeś inną decyzję.

                > 4. nie wiem czy to ma jakas przyczyne. po prostu moja zona jest
                zdania (chyba
                > slusznego) ze podstawa udanego zwiazku jest udane wspolzycie. a z
                tym coraz
                > gorzej. nie chce zeby mnie zstawila z tego powodu...
                >
                I tu się coś kłóci - wyżej piszesz, że nie masz kasy z drugiej - ...
                nie, nie seks jest podstawą udanego związku, ale miłość łącząca
                dwoje ludzi tworzących związek. Twoja obawa, że Twoja przypałośc Cię
                wyda - dostaraczała Ci dodatkowych przyczyn do stresu. A stres w
                twoim przypadku jak widać się sumuje - będzie coraz gorzej. Na Twoim
                miejsce zacząłbym dorabiać, by się wyleczyć. Szkoda, żeś takiej
                decyzji nie podjął wcześniej. Teraz niestety doświadczasz skutków
                błędnego podejścia do tego co najwazniejsze jest w związku.

                > do kolegi Ejakulat:
                >
                > ad 5. ciekawe jaki bylbys cwany gdybys nie czul sie w pelni
                mezczyzna, czy ty
                > bys chcial to powiedziec ukochanej...

                Nie wiem Co Ci odpowie ejakulat - ja napiszę Ci - że z tego co
                piszesz wynika, że uważasz się za niepełnego mężczyzne. Niesłusznie -
                każdy, nawet nastolatki mają czasami zaburzenia wzwodu - to efekt w
                większości przypadków nerwic - np. tego, że facetowi strasznie
                zależy, obaw, czy facetowi stanie, obaw czy usatysfakcjonuje
                współmałżonke. Gdybyś zajął się problemem wcześniej - dzisiaj
                wszystkie Twoje problemy byłyby przeszłością. Wybacz, ale siedzenie
                na tym Forum pogłębi Twój problem - na pewno nie rozwiążesz swojego
                problemu tutaj. Odradzam Ci mówienie żonie o swouim problemie
                teraz... za to zbieraj kasę na seksuologa i leczenie.
                • szumarka do glosatorr 14.12.07, 14:24
                  wiesz wydaje mi się iż w Twojej wypowiedzi jest pewna sprzeczność: twierdzisz że
                  to miłość łącząca dwoje ludzi tworzących związek jest najważniejsza w takim
                  razie co stoi za Twoją radą aby nie mówił o swoim problemie żonie? skoro miłość
                  jest najważniejsza a on jest chory zatem powstaje pytanie : czy człowiek chory
                  nie może dzielić się problemem ze współmałżonkiem? czy tylko w "tym" przypadku?
                  wydaje mi się że po części podzielasz zdanie założyciela wątku iż nie czuje się
                  w pełni mężczyzną...tylko "na głos" temu zaprzeczasz.
                  Moje zdanie jako kobiety jest takie iż powinien podzielić się problemem z żoną :
                  w dwójkę będą w stanie coś wymyślić, zaradzić czy też zaoszczędzić - jak
                  wytłumaczyć małżonce dodatkowe dochody na które brak "oficjalnych" wydatków? (to
                  może rodzic dodatkowe konflikty)- myślę iż również jego sumienie zazna spokoju
                  co z pewnością wpłynie dodatnio na relacje z żoną:)
      • menk.a Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 14.12.07, 16:14
        jakniejatokto napisała:

        > O kurde. Serio, jesli to nie jest podpucha, to gratuluje, ze udalo
        > ci sie taki fakt zataic przez 5 lat.

        Jak na mój węch to podpucha. I nie występuję tu w charakterze a'la
        ABW ;P
    • sherman-doberman Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 06.12.07, 22:27
      Rany boskie§ Człowieku, powiedz żonie szczerze. co się dzieje, pokaż
      tabetki i zapoznaj z diagnozą lekarza. Jeżeli dawniej było częściej,
      teraz coraz rzadziej, a ona zaczyna podejrzewać, że jej nie kochasz
      lub że cię nie pociąga, to może się bardzo źle skończyć. Rusz głową§
      Kobieta uzna się za zaniedbywaną, niechcianą małżonkę ż urażona
      miłość własna boli najbardziej. Jeszcze ci jakiś numer wytnie. Z
      prawdą pogodzi się znacznie łatwiej niż z życiem w podejrzeniach.
      Uwierz mi -nadmierna tajemniczość i brak szczerości małżonka w
      sprawach seksualnych zatruwają życie: wiem coś o tym.
      Baba z 20 letnim stażem małżeńskim
      • duzy-problem Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 07.12.07, 14:19
        sherman-doberman napisała:
        > Uwierz mi -nadmierna tajemniczość i brak szczerości małżonka w
        > sprawach seksualnych zatruwają życie: wiem coś o tym.
        > Baba z 20 letnim stażem małżeńskim

        Tylko... spójrz prosze na moją sytuacje. 5 lat to nie tak krótko.
        Jaka byla by twoja reakcja?
        Powiedz, miałaś podobna sytuacje w ciagu 20 lat malzenstwa?
        • syriana Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 07.12.07, 15:00
          ja po pięciu latach czułabym się oszukana, zrobiona w brzydkie bambuko, że nie
          powiedziałeś od razu i sekret taki poważny masz przede mną
          zaczęłabym też od razu podejrzewać, że inne niespodzianki przykre w rękawie
          jeszcze chowasz

          czemu nie powiedziałeś od razu?
          jak się można wstydzić takiej rzeczy przed własną żoną?
          jak żona może nie zauważyć takiego problemu?

          o rany, ależ mnie zdziwiłeś tym wątkiem
          przyznaj się żonie do problemu, nie mów o tym, że tak długo to trwa
          kamień spadnie Ci z serca, będziesz mógł się terapią poważniejszą zająć, a żonie
          zostanie oszczędzone uczucie bycia oszukiwaną
        • adjektiv Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 08.12.07, 00:47
          cokolwiek ci nie powiem to bedzie raczej pierdu pierdu, idz do specjalisty
          (sexuolog albo psycholog), to jedyne sensowne wyjscie.
    • rolexzbankoku Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 08.12.07, 04:35
      Tak sobie czytam Twoj post, czytam komentarze, i wlos mi sie jezy na
      glowie...

      Piec lat masz klopoty z erekcja, zresz lyzkami viagre, bulisz
      kase...Nie ma zadnej spontanicznosci w waszym wspolzyciu, bo nie
      moze byc...viagra potrzebuje z 45 do 60 min. zeby zadzialac....
      Nie ma mowy o przyjsciu z pracy i rzuceniu sie na swoja ukochana
      zone, na rece i do lozka i bara bara...no bo po co..Jak skubany nie
      stoi....
      I Ty przez piec lat odstawiasz ten teatr...
      Musisz ja strasznie kochac, ale nie masz do niej zaufania, boisz sie
      jej reakcji...Po prostu wspolczuje Stary, wspolczuje...

      To bylo bla,bla, a teraz konkrety:

      Zapomnij chlopie, ze na viagrze dlugo pojedziesz...Po pierwsze, nie
      wiem jak u Ciebie z cisnieniem...to wlasciwie lek na podwyzszenie
      cisnienia jest, a nie na polepszenie wzwodu....to efekt uboczny,
      ktory przyniosl koncernowi miliardy...

      Po drugie: Koniecznie musisz poddac sie terapii, jesli to nie
      impotencja, a zaburzenia wzwodu, to jest to do wyregulowania przez
      leki i dobrego lekarza.Domyslam sie, ze czasami masz wspanialy
      wzwod, szczegolnie rano, a malzonka juz w pracy, albo jeszcze
      spi....Jak u ciebie z fajkami i alkoholem?...

      Po trzecie: Chlopie, jak mozesz takie rzeczy zatajac przed wlasna
      zona??!!Ktos Tobie juz napisal: powiedz jej, a ubedzie Tobie 10
      kilo, bedzie stal jak wieza Eiffla, i nie masz stresu.
      Bedzie zawiedziona, bedzie chciala odejsc?...To to tez dla Ciebie
      zysk, to wiesz, z kim masz/miales doczynienia...Jesli kobieta Ciebie
      kocha, nie mowie teraz o Tobie tylko ogolnie, to nawet jak ci
      obetna, albo stracisz w wypadku swoj klejnot, to dalej Ciebie bedzie
      kochac, obojetnie czy ze stojacym co 20 minut czy w ogole bez.....

      Na oszukiwaniu siebie i jej daleko nie zajedziesz, chociaz piec lat
      to ladny kawalek czasu jest...Moglbym napisac, ze mi zaimponowales,
      ale nie, nie zaimponowales mi, tylko przeraziles...Piec lat...ile ty
      facet forsy na te piguly wydales...podejrzewam, ze na sredniej klasy
      samochod by starczylo...To co robisz, to jest koszmar nie zycie.To
      jest caly czas teatr, ktory odstawiasz.Masz to caly czas w glowie, w
      pracy, w domu, na wczasach / zgroza! /,wszedzie....Masz juz na pewno
      opracowane techniki...Skoncz z tym!! Powiedz jej, i albo dzialacie
      dalej razem, albo...
      Wiem ze to ciezko jest, jak sie kogos bardzo kocha...Ale...

      Jesli wylozysz kawe na lawe, to naprawde tylko na tym
      zyskasz.Odejdzie? A pies z nia...Jest tysiace, setki tysiecy
      innych...Czyli nie byla to z jej strony prawdziwa milosc...A
      co? ...Tego nie wiem, nie znam waszych ukladow.
      Ale jesli Ciebie naprawde kocha, to zacznie o Ciebie walczyc jak
      lwica, i wtedy przekonasz sie, kogo masz u swojego boku.A to
      doswiadczenie i ta wiedza jest o wiele wiecej warta niz stojacy
      penis...wierz mi.Jesli Ciebie kocha naprawde, to nawet jak bedziesz
      bez stojacego penisa i na wozku inwalidzkim, to tez Ciebie nie
      zostawi...Bo Ciebie po prostu kocha...Albo albo...Tutaj nie
      ma "tylko troszeczke w ciazy"....Mam prawie piec dych na garbie, i
      wszystko to juz w swoim zyciu przecwiczylem.Wiem, o czym
      pisze.Trzymaj sie i wreszcie zakoncz ten koszmar, bo to jest
      koszmar.... Pozdrawiam:)
      • tlustaklucha Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 09.12.07, 23:42
        Halo, niegdy bym nie zostawiła swojego mężczyzny, gdyby miała
        problemy ze wzwodem. Nigdy. Mamy problem z seksem - on ostanio nie
        bardzo ma siłę i ochotę i to nie jest powód do odejścia. To powód
        do zastanowienia. Bo ja się pewnie też do tego przyłożyłam.
        Poza tym - większość kobiet ma mniej lub bardziej rozwiniętą chęć
        bycia opiekunką. Zwłaszcza jełsi kocha swojego mężczyznę. A jak go
        kocha, to jego siusiaka też kocha, a jak go kocha, to co najwyżej
        może się zaniepokoić i chcieć pomóc, przytulić, wycałować a nie
        odrzucić.
        A jak nie kocha - to po co się dla niej faszerujesz chemią?
        Nafaszerujesz się, a ona cię i tak zostawi z powodu jakiegoś
        pseudoproblemu.
        Moim zdaniem to jest problem braku zaufania, z którym się
        borykacie. Dlaczego tak bardzo nie ufasz osobie, z którą jesteś
        tyle lat?
        • tlustaklucha Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 09.12.07, 23:58
          Tak, powiedz żonie.
          Poważne problemy się wyczuwa. Ona już na pewno coś wyczuła i może
          myśli, że już jej nie kochasz. może stad ten kryzys w związku.
          Większość kobiet ci to tutja nipsała.
          Sama bym na pewno wzięła to do siebie, zaczęłabym się zastanawiać,
          co tu nie gra. Dlaczego nie jesteś taki, jak dawniej.
          Rzeczywiście tyle lat oszukiwania to może być szok. Może się
          wkurzyć nie z tego powodu, że masz problemy z erekcją, ale z tego,
          że ją tak długo oszukiwałeś. Na początek nie mówiłabym dokładnie,
          ile to trwało. Ale na pewno powiedz, że masz ten problem.
          Pamiętaj, że jeśli ludzie się rozstają, to naprawdę musi być coś
          nie tak - zwykle to są poważne problemy z związku, a nie
          przejściowe zaburzenia erekcji.
          Powiem nawet tak: żeby ratować swój związek musisz jej powiedzieć.
          Bo to, że jej z jakichś powodów nie mówisz, że się boisz jej
          reakcji, że jej nie ufasz - jest znacznie poważniejsze niż twoje
          problemy z erekcją. I może właśnie problemy z erekcją są
          odpowiedizą na jakieś głębsze problemy, z których może nie zdawałeś
          sobie sprawy. Przecież to jasno widać, że coś jest nie tak, skoro
          tyle lat bałeś się jej powiedzieć.
          Sfera seksualna to bardzo wrażliwa sferai problemy w niej są często
          pierszym symptomem czegoś poważniejszego.
          Więc przede wszystkim - zacznijcie rozmawiać szczerze.
    • weisefrau Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 13.12.07, 17:48
      I głupio zrobisz, jak nie powiesz. Problem nie jest w tym, że masz problemy z
      erekcją, ale w tym jak sobie razem z tym poradzicie. Możesz i bez erekcji zrobić
      swojej kobiecie dobrze - masz palce, język i resztę ciała sprawną. Jeśli ona
      będzie wiedziała o co chodzi to wybaczy Ci seks bez penetracji. Jeśli będzie
      wiedziała, to penetrację łatwiej będzie zaplanować i to znieść.
      Naprawdę istnieje sporo sytuacji, kiedy normalny seks jest utrudniony lub
      medycznie niewskazany, ale to nie jest powód, żeby wieść życie seksu pozbawione.
      Naucz się zadowalać żonę bez tabletki i myślcie, co dalej z tym robić. We dwoje.
    • weisefrau Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 14.12.07, 13:29
      Bez opowiedzenia żonie, że Ci nie staje nie możesz zastosować żadnych przez lata
      znanych, tanich, a dziś trochę zapomnianych metod poprawiania erekcji. W latach
      osiemdziesiątych w STOCERze w Warszawie za pomocą prostego i taniego urządzenia
      nazwanego wirylizatorem umożliwiono współżycie seksualne mężczyznom po wypadkach
      powodujących pełen czterokończynowy paraliż. Jego opis znajdziesz w książce
      M.Wisłockiej "Sztuka kochania w dwadzieścia lat później".(ISBN -83-207-1049-9,
      Iskry 1988) Coś takiego możesz sobie nawet zrobić sam. Wirylizator umożliwia
      odbycie normalnego stosunku z kobietą. Umożliwia to również zastosowanie pompki
      podciśnieniowej i następnie założenie na członek dość ciasnego pierścienia
      gumowego, który podtrzyma erekcję ( może to być to nawet ta zabawka z
      wibratorkiem z serii Durex-play)
    • sagittka Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 14.12.07, 14:32
      Twoje zachowanie żona może dziwnie odebrać, masz tajemnice, odsuwasz
      się od seksu, do tego jakieś ukryte wydatki - to wygląda jak
      zdrada.


      To może zastosuj rozwiązanie pośrednie, jesli obawiasz się przyznać
      do 5-letniego oszukiwania - powiedz, że od niedawna masz problemy,
      że chcesz to leczyć i zacznij wtedy już jawnie walczyć z problemem.

      • kanapony Re: Nie powiem żonie, że mi nie staje 16.12.07, 20:31
        a potem się okaże... że ona i tak wiedziała o wszystkim
        ;)
Pełna wersja