Fajni faceci są na tym forum... :-(

15.12.07, 22:53
Witam wszystkich :-) Jakiś czas temu znalazłam to forum i chciałabym
napisać że naprawdę podziwiam wielu facetów z tego forum. To, jak
się staracie znaleźć przyczynę problemów (u), to, jacy jesteście w
związku, jak szanujecie swoje kobiety... Chyba nawet po cichu tym
kobitkom zazdroszczę :-/
Dlaczego?
Jeszcze nie tak dawno byłam bardzo szczęśliwa w swoim związku
(obecnie prawie 2 lata po ślubie), kochałam i czułam się kochana.
Kiedy urodził się nasz synek, przeżywałam pełnię szczęścia... Fakt,
nie było łatwo godzić rolę matki i żony,( i kochanki ;-) ale
naprawdę starałam się nie zaniedbywać męża, jak to zwykle bywa :-/
Najgorszy moment przyszedł jednak niecałe pół roku po porodzie,
jakaś spóźniona depresja poporodowa czy cóś ;-) Przestałam wtedy
karmić piersią, bo synek już jej nie chciał (+praca) i cułam się
fatalnie (tak krótko karmić? ;-) A potem... cóz moje piersi stały
się flakami, nie mogłam zgubić paru kilo, ogólnie depresja. Wpłynęło
to oczywiście na nasze życie seksualne (jak tu się kochać, gdy
człowiek czuje się taki aseksualny?) A mąż... pocieszał mnie, mówił,
że akceptuje taką, jaką jestem, ale... odwróciliśmy się od siebie na
jakiś czas... Niedługo, ale jednak. Po roku od porodu czułam się już
o wiele lepiej, piersi pozostały flakami, ale ja byłam szczuplejsza,
niz przed porodem, więc samopoczucie się poprawiło ;-) I wtedy
zaszłam w ciążę... Mysleliśmy o drugim dziecku, ale wyszła trochę
przyśpieszona wersja ;-) Ja załamana, bo jak sobie dam radę z
dwójką, a mąż bardzo szczęśliwy.
A potem... wyszło na jaw, że w momencie naszego kryzysu on szukał
pocieszenia u innej laski... U jakiejś bardzo młodej laski... Nie
poszli na całość, ale czy pieszczenie innej kobiety, dotykanie
całowanie to nie zdrada? Boli tak samo...Tym bardziej, jeśli się
kogoś tak kocha...I jeszcze świadomosc kłamstw, że tak bardzo się
ufało i tak bardzo zawiodło... Do końca się wypierał, mówił, że nic
ich nie łączyło...Przyparty do muru przyznał, że się spotykali...
bo... ja go odrzuciłam...
Jestem z nim, bo go kocham... (jak zwykle brzmi jak banał), wiem, że
on mnie też... Postaram się wybaczyć, bo zapomniec raczej nie da
rady, a szkoda :-( Jeśli jednak będę się męczyć, jeśli będę
nieszczęsliwa i jeśli to się powtórzy, odejdę...

To taka moja skrócona opowieść ;-) i rozszerzenie tematu o fajnych
facetach na tym forum :-)

Naprawdę podziwiam was, że chcecie walczyć, gdy nieraz nie widać
światełka w tunelu, że nie poddajecie się łatwo i nie szukacie
wrażeń z innymi kobietami, bo wiecie, że obok macie swój skarb...
Mój facet wybrał drogę najłatwiejszą i najgorszą z możliwych, a tak
się nie robi... Nikt nie zasługuje na oszustwa, brak szacunku,
wreszcie na zdradę... Jeśli czuł się nieszczęśliwy, dlaczego
najpierw nie zawalczył? Nie pomógł przy dziecku? (tak tak zrobiłam
klasyczny błąd: za mało wymagałam, " bo przecież tyle pracuje, niech
sobie odpocznie, ja to zrobię")
Jestem teraz inną osobą, niestety :-( Najbardziej boję się tego, że
stanę się zgorzkniałą, nieszczęśliwą kobietą, a tego bym najmniej
chciała...
Za to chciałabym znów uwierzyć, ze prawdziwa miłość bez zdrad,
kłamst, oszustw jest możliwa...

    • krissdevalnor100 Re: Fajni faceci są na tym forum... :-( 15.12.07, 23:04
      Nie jestem facetem, mogę coś napisać?;)

      To, ze facet miziajacy się dośc jednoznacznie z młodą (rozumiem, ze sexowną) laską podczas kryzysu z żoną nie idzie na całość- odebrałabym jako dowód jego głębokiego uczucia i prawdziwego zaangażowania w żonę. Ja wiem, że całość wygląda mało przyjemnie i wolałoby się zbierać inne dowody miłości:P, ale:
      NIE WYOBRAŻAM sobie, aby faceta, który już dobrnął do takiej sytuacji, cokolwiek innego powstrzymało przed seksem, niż bardzo poważne traktowanie swojej prawdziwej partnerki. Więc JEŚLI to tak było, to wyluzuj i puść to w niepamięć. Możesz zrobić małą akcje odwetową i iść z przystojnym kolegą na kawę dla dowartościowania się, ale odpuść.
      • wojtkowa Re: Fajni faceci są na tym forum... :-( 15.12.07, 23:26
        Dzięki za odpowiedź :-)

        Hihi przypomniał mi się taki tekst z młodych lat: "kochanie, jak to
        robiłem myślałem tylko o Tobie" ;-)

        Nie wiem dlaczego nie poszli na całość, nie zapytałam, ale wydaje mi
        się, że laska młoda i może się wystraszyła, że się zakocha? A pewnie
        wiedziała, że chłop żonaty...

        Mój facet jest typem po przejściach, że tak powiem... zresztą kto
        około trzydziestki takim typem nie jest? ;-) Wiem, że zdarzyło mu
        się wcześniej zdradzić (powiedział mi o tym), sam też został
        zdradzony, a moja teoria zdrady zawsze była taka, że facet zdradza,
        ponieważ szuka tego, czego nie ma w domu, w związku... Cóż szczerze
        przyznam, że teoria kuleje. Rozumiem, że szuka, jeśli długo tego nie
        ma, ale w tak krótkim czasie i myk od razu skakać w bok? Dlatego
        znów wrócę do tego, że podziwiam wielu facetów z tego forum :-)

        Odwetu nie zamierzam brać, może kiedyś ;-) Nie, tak poważnie, jakoś
        mnie osobiście inni faceci nie kręcą, a już nie w ogóle wyobrażam
        sobie tulenia, pocałunków czy pieszczot z innym facetem, to chyba
        byłby koniec związku :-( Cóż my kobiety mamy chyba inaczej ;-)


    • gomory Re: Fajni faceci są na tym forum... :-( 16.12.07, 10:08
      W internecie sa sami fajni faceci. Tylko spotkani w realu okazuja sie byc daremni ;).
    • misssaigon samodołowanie 16.12.07, 12:43
      to jest to w czym celuja kobiety - w tym takze i ja;))

      istneieje taki termin jak "samospelniajaca sie przepowiednia"


      jesli swoje mysli ukierunkowujesz tylko na analizowanie kryzysu, domniemanej
      "zdrady" - to nie dziw sie ze sytuacja sie pogarsza, bo sam pchasz ja w tym kierunku

      a gdyby spojrzec z innej strony?

      masz kochajacego meza, dla ktorego jest atrakcyjna pomimo wmowionych sobie defektow
      twoj maz z entuzjazmem przyjal wiadomosc o drugim dziecku, ktore ma sie pojawic
      bardzo szybko po pierwszym
      stara sie byc w stosunku do Ciebie uczciwy - choc jak dla mnie - nazbyt szczery
      (nic by sie nie stalo jakby ci nie powiedzial o tej "lasce")
      jest przy tobie, wspiera jak potrafi

      ...a to ze nie jest czlowiekiem ze spizu?, ze miał moment słabosci? - przeciez
      jest tylko człowiekiem....
      czy sadzisz, ze Tobie taka sytuacja nie moglaby sie zdarzyc? czy sobie tez bys
      nie wybaczyla?

      w kazdym malzenstwie sa kryzysy - mozna je rozdmuchiwac, mozna zazegnywac -
      wazne zeby w takim momencie umiec uslyszec racje drugiej strony

      okres po porodzie jest bardzo ciezki dla kobiety - czasami nie potrafi zapanowac
      nad swoimi humorami, dolami psychicznymi, wyposrodkowac czas i czulosc
      przeznaczana dla meza i ta - dla dziecka
      dla mezczyzny tez to niee jest sielanka - równiez sie martwi, przejmuje,
      zastanawia jak zda ten egzamin z zycia - ale szczegolnie przy pierwszym dziecku
      - to co go spotyka - zawsze jest niespodzianka, zawsze jest nieprzewidywalne

      najgorzej jesli poczuje sie odsuniety na margines, wyrzucony poza nawias
      rodziny, a jego dobrze znana , kochana zona z dnia na dzien stanie sie zupelnie
      inna osoba

      mozna bardzo łatwo wspolne zycie zamienic w piekielko - wystarczy sie caly czas
      karmic negatywnymi emocjami - utrzymywac w stanie nerwowego podniecenia i
      oczekiwania na kolejne zdarzenia, ktory odpowiednio zinterpretowane - beda
      stanowily kolejny dowod na - a/ wlasna nieatrakcyjnosc, b/ nielojalnosc
      partnera, c/ rozklad zwiazku

      tylko po co??????

      zamiast układac sobie prywatny katalog krzywd proponuje:

      przygotowac mala uroczystosc rodzina - w ktorej beda uczestniczyc twoj maz i ty
      - wyznac sobie swoje "grzechy przeciw mnlzenstwu"
      - wybaczyc sobie nawzajem
      - obiecać zapomniec, nigdy do tego nie wracac i przyrzec solennie poprawe

      - a od nastepnego dnia zaczac nowe zycie bez zbednego balastu wspomnien

      zamiast myslec o rozejsciu - trzeba pomyslec jak ulozyc sobie zycie z dwojka
      malutkich dzieci - jak zorganizowac domowe obowiazki abyscie mieli czas, ochote
      i mozliwosc na przytulanie sie, seks i rozmowy...

      a nie jest to łatwe

      mysle, ze ci sie uda

      pozdrawiam

      matka trzech budrysów:)))
    • xapur Nie przeceniałbym internetowego wizerunku. 20.12.07, 10:30
      W realu mogłoby się okazać, że do ideału to jeszcze bardzo, bardzo
      daleko...
      Tak poza tym całkowicie zgadzam się z wypowiedzią Missaigon.
Pełna wersja