Wigilia bez rodziny.

26.12.07, 02:04
Uff. Udało się. Pierwsze moje święta bez rodziny. Bez żony, bez
dzieci. Naprawdę jestem szczęśliwy. Dla mnie to czas refleksji i
odpoczynku nie przerywanego wiecznym narzekaniem i sztucznymi
gestami "na przymus" których "piękno" zanika z każdą minutą i
powracającą codziennością. Myślę że te kilka dni pozwolą mi na
przemyślenie wielu spraw i odnalezienie siebie na nowo bo w
codziennym kieracie i mimo separacji i wspólnym (mam nadzieję
niedługim) zamieszkiwaniem z rodzinką, zdążyłem gdzieś zgubić to co
dawno dawno temu było we mnie dobre. Zgubiłem gdzieś siebie i
patrząc w lustro, widzę tylko nieustannie kogos kto tylko jest
podobny, ale wygląda na mało szczęśliwego, zmęczonego życiem
przegrańca z przygaszonym wzrokiem i skrzywionymi ustami. Może te
kilka dni spokoju i zastanowienia pozwoli mi wyzwolić z powrotem
tego gdzieś ukrytego mnie i oderwać się od tego co nas ciągnie jak
kilkutonowa kotwica do codziennych obowiązków, bez cienia uśmiechu,
do beznadziejnego kieratu i do tego beznadziejnego stwierdzenia "tak
być musi i tego nie da się zmienić".
Czego Wam i sobię życzę.

Alleluja i do przodu...
    • misssaigon Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 08:20
      konefka konefka...a moze zapytaj dzieci - jak im sie podobaja swieta bez tatusia?
      • miedzianakonefka Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 10:34
        misssaigon misssaigon... Ehhhh. Liczyłem na cos subtelniejszego a
        tu : "zdarta płyta gra, zapomniany dawno hit" Jakby nie te dzieci to
        chyba byście nie miały żadnych argumentów.

        Alleluja i do przodu...
        • misssaigon Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 11:19
          argmentów do czego?

          pamietasz "Sprawe Kramerów" z Dustinem Hoffmanem i Meryl Streep? Tam z kolei
          mamusia mu8siała "odnalezc sie" poza rodzina - dobrze to rozumiesz?;DDDD
          • nikita1001 Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 11:36
            W te swieta musialam podzielic sie uczuciami i tesknota. Po raz
            pierwszy wyjechalam do Anglii, gdzie na swiat przyszedl nowy czlonek
            naszej rodzinki. Moi chlopcy zostali w domu...choc bylam rowniez z
            moimi dziewczynkami, bylo smutno, ze nie wszyscy moglismy byc razem
            przy stole wigilijnym.
            • marina2 Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 12:04
              szkoda,że wybrałeś akurat czas świąt.może dzieci są na tyle małe,że
              niewiele pokumają albo masz pracę w systemie dyżurowym.jeśli nie
              spieprzyłeś im święta.szkoda,że nie zrobiłeś tego łagodniej w
              bardziej cywilizowany sposób.
              moje dzieci i ja czasem spędzamy święta bez Męża i Taty,ale on
              pracuje na morzu i jest to wytłumaczalne.
              życzę Ci,żeby udało Ci się znaleźć uśmiech,siebie nie raniąc
              rodziny.
              • miedzianakonefka Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 12:40
                Moje dzieci kumają :) (pierwsza druga klasa) Wiedziały wcześniej że
                mnie nie będzie i nie mogły się już doczekać wyjazdu wiedząc że
                spotkają kuzynów i kuzynki od niemowlaków do starszych od nich.
                Odwiozłem całą rodzinę dostałęm serdeczne buziaki i wróciłem do domu
                nacieszyć się samotnością. Argument o spieprzeniu świąt leży i
                kwiczy. Dorośli tak mają że przypisują dzieciom swoje uczucia.
                Dzieci mają swoje a wpieranie im na siłę tego co się myśli i
                urabianie ich to... zwykłe draństwo.

                Alleluja i do przodu.
                • marina2 Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 13:45
                  nie podałeś tych faktów w pierwszym poście.
                  ja nie wpieram swoim dzieciom swoich uczuć.ale to nie ten temat.po
                  prostu wiem jak może wyglądać od drugiej strony -święta bez taty i
                  już.
                  • miedzianakonefka Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 15:40
                    Nie podałem bo po pierwsze musiał by być długi jak broda :)
                    mikołaja, a po drugie wychodzę z założenia że wszyscy tu jesteśmy
                    ludzmi na poziomie i jak coś robimy to tak żeby przynajmniej nasi
                    najmłodsi ponosili jak najmniejsze tego koszty. BTW święta bez taty
                    miałem od urodzenia i dopóki "życzliwi" nie zwrócili na ten fakt
                    mojej uwagi kąśliwymi stwierdzeniami to uważałbym że to stan
                    najnormalniejszy pod słońcem. Właściwie mógłbym teraz iść potańczyć
                    na ich grobach ale szkoda mi czasu. Może kiedyś...

                    Alleluja i do przodu...
                    • gomory Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 16:19
                      > BTW święta bez taty miałem od urodzenia

                      Pewnie dzieki temu latwiej Ci zafundowac dzieciom "beztatowe" swieta ;).
                      • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny. 27.12.07, 15:02
                        a ja uważam, że argument o świętach spędzonych wspólnie z rodziną
                        jako coś wyjątkowego wogóle nie ma racji bytu. A jeśli ma - to
                        napewno nie jako prawda generalna, odnosząca się do wszystkich.

                        Ja większość świąt spędziłem bez taty, czasem się zdarzało, że
                        również bez mamy. Oczywiście można nie wierzyć, że to nie były
                        traumatyczne przeżycia, (tak jak średniowieczni nie wierzyli, że
                        ziemia jest kulą ;-) ), ale zdecydowanie zbyt często przypisujecie
                        swoje uczucia dzieciom.

                        Nawet dziś - rozmawiam z dużo (15 lat) młodszym bratem, czy ze
                        znajomymi i generalnie to atrakcyjność świąt wydaje mi się bardziej
                        związana z "society/family correctness" niż rzeczywistymi
                        odczuciami. Cyniczne, ale uczciwie - jeśli odsiejemy emocje związane
                        ze spotkaniem dawno nie widzianej rodziny (co można zrobić bez
                        okazji), prezentami czy po prostu wolnym dniem od pracy - to ilu/ile
                        z nas naprawde lubi święta?
                        • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 08.01.08, 23:21
                          ilragazzo napisał:

                          > a ja uważam, że argument o świętach spędzonych wspólnie z rodziną
                          > jako coś wyjątkowego wogóle nie ma racji bytu. A jeśli ma - to
                          > napewno nie jako prawda generalna, odnosząca się do wszystkich.
                          >
                          > Ja większość świąt spędziłem bez taty, czasem się zdarzało, że
                          > również bez mamy. Oczywiście można nie wierzyć, że to nie były
                          > traumatyczne przeżycia, (tak jak średniowieczni nie wierzyli, że
                          > ziemia jest kulą ;-) ), ale zdecydowanie zbyt często przypisujecie
                          > swoje uczucia dzieciom.
                          >
                          > Nawet dziś - rozmawiam z dużo (15 lat) młodszym bratem, czy ze
                          > znajomymi i generalnie to atrakcyjność świąt wydaje mi się bardziej
                          > związana z "society/family correctness" niż rzeczywistymi
                          > odczuciami. Cyniczne, ale uczciwie - jeśli odsiejemy emocje związane
                          > ze spotkaniem dawno nie widzianej rodziny (co można zrobić bez
                          > okazji), prezentami czy po prostu wolnym dniem od pracy - to ilu/ile
                          > z nas naprawde lubi święta?

                          Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w zakresie relacji społecznych to jasne, że
                          nie będzie lubił świąt.

                          Ja lubię. Lubię spotykać różne nieczęsto widywane ciocie i wujki.
                          Nie przepadam wizyt u teściów bo oni spędzają życie przy telewizorze, więc
                          wizyta taka jest bez sensu.
                          Do moich rodziców chodzimy, po pierwsze przewlekle chory tata za mną tęskni
                          (taka mocno spóźniona miłość ojcowska) po drugie dzieci lubią.
                          Po za tym staramy się jeszcze gdzieś wyskoczyć na dłuższy spacer z dziećmi (to
                          nie jest jakaś specjalność świąteczna, w weekendy często gdzieś jeździmy), w tym
                          roku byliśmy na ślizgawce, było świetnie: słonecznie i mroźnie.

                          Ilragazzo! przykro, że masz takie a nie inne doświadczenia, ale to nie znaczy,
                          że to czego Ty nie doświadczyłeś i czego sam nie dasz swoim dzieciom, nie
                          istnieje. Owszem, istnieje, czasem trzeba tego poszukać.
                          Ja też wychowywałem się bez ojca, nie miałem z tego tytułu traumy (tak mi się
                          wydaje) ale obiektywnie rzecz biorąc nie chciałbym prezentować tego moim dzieciom.
                          • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 07:18
                            druginudziarz napisał: > Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w
                            zakresie relacji społecznych to jasne, że
                            > nie będzie lubił świąt.


                            To fajne wnioski...muszę zapamiętać.Jak ktośma inne zdanie niż ja to
                            ma zaburzenia:))))Takie bardziej wysublimowane niż inne prostackie
                            zachowania, a efekt ten sam:)))
                            • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 20:37
                              sylwiamich napisała:

                              > druginudziarz napisał: > Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w
                              > zakresie relacji społecznych to jasne, że
                              > > nie będzie lubił świąt.
                              >
                              >
                              > To fajne wnioski...muszę zapamiętać.Jak ktoś ma inne zdanie niż ja to
                              > ma zaburzenia:))))Takie bardziej wysublimowane niż inne prostackie
                              > zachowania, a efekt ten sam:)))

                              Nie wiem jakie masz zdanie, niewiele pisałeś konkretnego, lub może przeoczyłem.
                              Bądź może taka miła i powiedz co ludziom/Tobie(?) uniemożliwia wspólne
                              świętowanie? (w rozumieniu: pozytywne wspólne spędzanie Świąt).
                              • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 22:11
                                druginudziarz napisał:
                                > Bądź może taka miła i powiedz co ludziom/Tobie(?) uniemożliwia
                                wspólne
                                > świętowanie? (w rozumieniu: pozytywne wspólne spędzanie Świąt).

                                Putanie zadane dość dziwnie...gdybym na nie odpowiedzieć miała to
                                odpowiedż brzmiałaby tak:
                                Ludziem nie wiem co...jestem pojedyńczym ludziem.Mi?
                                1.Muszę mieć grafik dobrze ułożony..tzn...żebym w święta nie
                                pracowała
                                2.Musże mieć kasę na dużo jedzenia i duzo prezentów.
                                3.Żeby złapać klimat to musi być spokój, śnieg i przedświąteczne
                                zamieszanie.
                                Święta spędza się niepozytywnie gdy się siedzi przed stołem, żre,
                                pije wódę i kłóci z całą rodziną.Co jest dość powszechne w polskich
                                domach.Czyli pozytywne jest wtedy gdy jest tego
                                pzreciwstawieństwem.A osiąga się to najlepiej i najłatwiej właśnie
                                nie w święta.Ja nauczyłąm się znajdowac pzryjemność w pierwszym
                                wariancie...drugi realizuję w innych terminach.
                                • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 22:28
                                  sylwiamich napisała:

                                  > druginudziarz napisał:
                                  > > Bądź może taka miła i powiedz co ludziom/Tobie(?) uniemożliwia
                                  > wspólne
                                  > > świętowanie? (w rozumieniu: pozytywne wspólne spędzanie Świąt).
                                  >
                                  > Putanie zadane dość dziwnie...gdybym na nie odpowiedzieć miała to
                                  > odpowiedż brzmiałaby tak:
                                  > Ludziem nie wiem co...jestem pojedyńczym ludziem.Mi?
                                  > 1.Muszę mieć grafik dobrze ułożony..tzn...żebym w święta nie
                                  > pracowała
                                  > 2.Musże mieć kasę na dużo jedzenia i duzo prezentów.
                                  > 3.Żeby złapać klimat to musi być spokój, śnieg i przedświąteczne
                                  > zamieszanie.

                                  Właśnie po to ewolucja wymyśliła święta by co jakiś czas się zmobilizować i
                                  zgrać to wszystko.

                                  > Święta spędza się niepozytywnie gdy się siedzi przed stołem, żre,
                                  > pije wódę i kłóci z całą rodziną.

                                  Opisałaś właśnie efekty zaburzeń w relacjach społecznych :))

                                  > Co jest dość powszechne w polskich domach.

                                  Taki stopień generalizacji jest zbyt ogólnikowy i nic nie znaczy, dla jednego
                                  "dość powszechne" będzie dajmy na to już 1% dla innego np. dopiero połowa.

                                  > Czyli pozytywne jest wtedy gdy jest tego
                                  > pzreciwstawieństwem.A osiąga się to najlepiej i najłatwiej właśnie
                                  > nie w święta.Ja nauczyłąm się znajdowac pzryjemność w pierwszym
                                  > wariancie...drugi realizuję w innych terminach.

                                  Każdy ma swoją drogę do szczęścia, pewne rzeczy mają jednak swoją nazwę, czy nam
                                  się to podoba czy nie ;)
                                  Życzę Ci w każdym razie przyjaznego grafika w najbliższe święta, np. na Wielkanoc :)
                                  • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny. 10.01.08, 10:00
                                    > Właśnie po to ewolucja wymyśliła święta by co jakiś czas się
                                    zmobilizować i
                                    > zgrać to wszystko.

                                    Jesoooo...wstydze się za Ciebie ż takie bzdury piszesz.

                                    > Opisałaś właśnie efekty zaburzeń w relacjach społecznych :))> Taki
                                    stopień generalizacji jest zbyt ogólnikowy i nic nie znaczy, dla
                                    jednego
                                    > "dość powszechne" będzie dajmy na to już 1% dla innego np. dopiero
                                    połowa.


                                    Jestem jeszcze bardziej zawstydzona.

                                    > Każdy ma swoją drogę do szczęścia, pewne rzeczy mają jednak swoją
                                    nazwę, czy na
                                    > m
                                    > się to podoba czy nie ;)
                                    > Życzę Ci w każdym razie przyjaznego grafika w najbliższe święta,
                                    np. na Wielkan
                                    > oc :)


                                    Bo Ty tak mówisz? Dziękuję za życzenia....i przytulam...
                                    • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 12.01.08, 12:44
                                      sylwiamich napisała:

                                      > > Właśnie po to ewolucja wymyśliła święta by co jakiś czas się
                                      > zmobilizować i
                                      > > zgrać to wszystko.
                                      >
                                      > Jesoooo...wstydze się za Ciebie ż takie bzdury piszesz.

                                      Bo? bo tak sobie pomyślałaś?

                                      > > Opisałaś właśnie efekty zaburzeń w relacjach społecznych :))> Taki
                                      > stopień generalizacji jest zbyt ogólnikowy i nic nie znaczy, dla
                                      > jednego
                                      > > "dość powszechne" będzie dajmy na to już 1% dla innego np. dopiero
                                      > połowa.
                                      >
                                      >
                                      > Jestem jeszcze bardziej zawstydzona.

                                      No dobra, zawstydź mnie już i skompromituj do końca. Napisz w końcu ilu Polaków
                                      świętuje tak jak napisałaś, czyli co to znaczyło to "sporo". No oczywiście jakie
                                      źródło tych danych by się przydało.

                                      • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny. 13.01.08, 23:13
                                        Drugi nudziarzu.Wstydzę się, ponieważ tak czuję, nie dlatego że tak
                                        sobie pomyślałam.Sformułowanie "dość powszewszechne" to
                                        kolokwializm.Tak więc nie powinieneś wkładać go w statystyki.Wniosek
                                        wysnułam na podstwawie ilości żarła i picia kupowanego w okresie
                                        przedświątecznym.No raczej nie do noszenia na spacerze się tego
                                        używa:)))Nie mam w zamiarze kompromitować Ciebie...jesteś tu
                                        anonimowo.Ale jeśli się poczułeś w ten sposób...bardzo przepraszam.
                                • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny. 10.01.08, 10:01
                                  sylwiamich napisała:

                                  > druginudziarz napisał:
                                  > > Bądź może taka miła i powiedz co ludziom/Tobie(?) uniemożliwia
                                  > wspólne
                                  > > świętowanie? (w rozumieniu: pozytywne wspólne spędzanie Świąt).
                                  >
                                  > Putanie zadane dość dziwnie..

                                  Dziwnie, ponieważ sugerujące, że "świętowanie" w ustalonym tradycją
                                  czy religią okresie to Twój obowiązek. Co więcej, z tego co
                                  Druginudziarz napisał wcześniej, to "świętowanie" powinno odbywać
                                  się w określony sposób: z rodzina (rozumiem dalszą: wujkowie,
                                  ciotki), wyjście na spacery etc.

                                  Jeśli Sylwiamich postępujesz inaczej to (czyt. wyżej) masz deficyt i
                                  zaburzenia społeczne ;-). Jeśli robisz to cały rok, a święta
                                  spędzasz inaczej, to cierpisz na dysonans poznawczy. Ot, taka
                                  diagnoza na szybko ;-)

                                  A na poważnie:
                                  Ja to widzę tak, że wiekszość ludzi zaniedbuje bliskich przez cały
                                  rok, w święta chce to nadrobić, więc odwiedza sie wszystkich na
                                  siłę, wynagradza się dzieciom całoroczne lenistwo wtedy łaskawie
                                  biorąc ich na spacer etc. Najważniejszy jest jednak komunikat
                                  przekazany innym i SOBIE: "święta spędziłem z rodziną", "święta
                                  spędziłem pozytywnie" etc. No i mamy usprawiedliwienie, dla lenistwa
                                  na następny rok. Byle do świąt ;-)
                                  • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 12.01.08, 12:59
                                    ilragazzo napisał:

                                    > sylwiamich napisała:
                                    >
                                    > > druginudziarz napisał:
                                    > > > Bądź może taka miła i powiedz co ludziom/Tobie(?) uniemożliwia
                                    > > wspólne
                                    > > > świętowanie? (w rozumieniu: pozytywne wspólne spędzanie Świąt).
                                    > >
                                    > > Putanie zadane dość dziwnie..
                                    >
                                    > Dziwnie, ponieważ sugerujące, że "świętowanie" w ustalonym tradycją
                                    > czy religią okresie to Twój obowiązek. Co więcej, z tego co
                                    > Druginudziarz napisał wcześniej, to "świętowanie" powinno odbywać
                                    > się w określony sposób: z rodzina (rozumiem dalszą: wujkowie,
                                    > ciotki), wyjście na spacery etc.
                                    >
                                    > Jeśli Sylwiamich postępujesz inaczej to (czyt. wyżej) masz deficyt i
                                    > zaburzenia społeczne ;-).

                                    Unikanie interakcji społecznych jest manifestacją zaburzeń w tej materii. Przy
                                    czym jak najbardziej się zgadzam z tym, ze ułomne formy świętowania , np. przy
                                    alkoholu, są również manifestacją zaburzeń społecznych.
                                    Jeśli chcesz z powyższym dyskutować to nie mogę Ci w tym towarzyszyć, bo z
                                    osobami odpornymi na fakty raczej nie zwykłem polemizować.

                                    > Jeśli robisz to cały rok, a święta
                                    > spędzasz inaczej, to cierpisz na dysonans poznawczy. Ot, taka
                                    > diagnoza na szybko ;-)

                                    Dyskutujesz ze samym sobą, nic takiego nie pisałem.
                                    Natomiast pisałem o mechaniźmie: obchodziłem się bez świat i dobrze mi z tym ->
                                    nie widzę nic ekscytującego w świętach (nie rozumiem ludzi którzy się ekscytują)
                                    -> święta zapewne są głupie

                                    > A na poważnie:
                                    > Ja to widzę tak, że wiekszość ludzi zaniedbuje bliskich przez cały
                                    > rok, w święta chce to nadrobić, więc odwiedza sie wszystkich na
                                    > siłę, wynagradza się dzieciom całoroczne lenistwo wtedy łaskawie
                                    > biorąc ich na spacer etc. Najważniejszy jest jednak komunikat
                                    > przekazany innym i SOBIE: "święta spędziłem z rodziną", "święta
                                    > spędziłem pozytywnie" etc. No i mamy usprawiedliwienie, dla lenistwa
                                    > na następny rok. Byle do świąt ;-)

                                    Po pierwsze: co to znaczy "większość ludzi"?
                                    Po drugie: skąd wiesz że to lenistwo a nie brak czasu by w innych
                                    okolicznościach odwiedzać kogoś na drugim końcu Polski lub Europy?
                                    Po trzecie: gdzie ja pisałem że jest jakiś zakaz świętować poza świętami?

                                    Dyskutujesz znów z zawartością swojej głowy.
                                    • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny. 14.01.08, 07:29
                                      Druginudziarzu,

                                      Ten wątek wszedł w fazę osobistej polemiki między mną a Tobą i
                                      myślę, że nikogo poza nami już nie interesuje. Zwłaszcza, że chyba
                                      zaczynasz pisać tylko po to, by nie być "ostatnim bez odpowiedzi".
                                      Co ja sądzę o Twojej pisaninie, zwłaszcza o ostatnim poście -
                                      pozostawię bez komentarza, aby nie rozjątrzać bezsensownej dyskusji,
                                      nie mającej już nic wspólnego z tematem forum (o faktach nie
                                      wspominając).

                                      pozdrawiam,
                            • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 20:50
                              sylwiamich napisała:

                              > druginudziarz napisał: > Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w
                              > zakresie relacji społecznych to jasne, że
                              > > nie będzie lubił świąt.
                              >
                              >
                              > To fajne wnioski...muszę zapamiętać.Jak ktośma inne zdanie niż ja to
                              > ma zaburzenia:))))Takie bardziej wysublimowane niż inne prostackie
                              > zachowania, a efekt ten sam:)))

                              Poza tym nie napisałem nigdzie, że masz jakieś zaburzenia w relacjach
                              społecznych, napisałem (ogólnie), że osoby z takimi zaburzeniami nie lubią Świąt.
                              A dlaczego pomyślałaś sobie, że o Tobie piszę?
                              • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 22:17
                                druginudziarz napisał:
                                > Poza tym nie napisałem nigdzie, że masz jakieś zaburzenia w
                                relacjach
                                > społecznych, napisałem (ogólnie), że osoby z takimi zaburzeniami
                                nie lubią Świą
                                > t.
                                > A dlaczego pomyślałaś sobie, że o Tobie piszę?



                                Powiedz o dysonansie i zaburzeniach tym wszystkim ludziom którzy nie
                                lubią świąt:)))Stwiardzą żeś wariat...i będzie ich więcej.
                                Głupio gadasz...nielogicznie.
                                Dlaczego uważasz że ja się tylko odzywam wtedy, gdy ktoś do mnie i o
                                mnie pisze? Nie wchodziłabym wtedy na żadne forum:))
                                Zresztą użycie argumentu dysonansu poznawczego jest tez dośc
                                śliskie...sprowadziłeś go do absurdu.
                                Jeśli ja nie lubię cebuli...to uważam że cebula jest
                                niesmaczna...czyli jestem zaburzona...bo tak naprawdę to jej nie
                                lubię.
                                • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 12.01.08, 13:08
                                  sylwiamich napisała:

                                  > druginudziarz napisał:
                                  > > Poza tym nie napisałem nigdzie, że masz jakieś zaburzenia w
                                  > relacjach
                                  > > społecznych, napisałem (ogólnie), że osoby z takimi zaburzeniami
                                  > nie lubią Świą
                                  > > t.
                                  > > A dlaczego pomyślałaś sobie, że o Tobie piszę?
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > Powiedz o dysonansie i zaburzeniach tym wszystkim ludziom którzy nie
                                  > lubią świąt:)))Stwiardzą żeś wariat...i będzie ich więcej.

                                  No, trudno Ci tu nie przyznać racji, więc i tego nie czynię. Pozwalam sobie na
                                  takie oczywiste konkluzje (zresztą wcale nie moje) jedynie w bardziej
                                  kameralnych gronach.

                                  > Głupio gadasz...nielogicznie.

                                  No, a to już mi nie koresponduje z Twoim poprzednim zdaniem.

                                  > Dlaczego uważasz że ja się tylko odzywam wtedy, gdy ktoś do mnie i o
                                  > mnie pisze? Nie wchodziłabym wtedy na żadne forum:))

                                  Tam mi się pomyślało, Ty wyjaśniłaś i jest git.

                                  > Zresztą użycie argumentu dysonansu poznawczego jest tez dośc
                                  > śliskie...sprowadziłeś go do absurdu.

                                  Bo?

                                  > Jeśli ja nie lubię cebuli...to uważam że cebula jest
                                  > niesmaczna...czyli jestem zaburzona...bo tak naprawdę to jej nie
                                  > lubię.

                                  Żadna analogia (zauważ, że np. fenyloketonuria jest właśnie zaburzeniem).
                                  Człowiek z natury nie jest obligatoryjnym cebulożercą, natomiast jest jak
                                  najbardziej tzw. "gatunkiem społecznym". To nie jest mój wymysł, to jest
                                  mainstream, w razie zainteresowania służę literaturą.

                                  pzdr.
                                  • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny. 13.01.08, 23:20


                                    > Żadna analogia (zauważ, że np. fenyloketonuria jest właśnie
                                    zaburzeniem).
                                    > Człowiek z natury nie jest obligatoryjnym cebulożercą, natomiast
                                    jest jak
                                    > najbardziej tzw. "gatunkiem społecznym". To nie jest mój wymysł,
                                    to jest
                                    > mainstream, w razie zainteresowania służę literaturą.


                                    Człowiek z natury rodzi się żercą.Nie jest z natury cebulożercą.
                                    Człowiek z natury rodzi się jako istota społeczna.
                                    Człowiek z natury nie rodzi się piewcą świąt.Znowu naginanie....EOT
                          • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 16:28
                            > Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w zakresie relacji społecznych
                            to jasne, że
                            > nie będzie lubił świąt.

                            Sylwiamich już w tej materii odpowiedziała. Nic nie mam do dodania.

                            > Ja lubię. Lubię spotykać różne nieczęsto widywane ciocie i wujki.

                            A ja niektóre lubię, a niektórych nie. Te których/które lubię, mogę
                            spotykać przy różnych okazjach, nie muszę czekać na święta. Ale dla
                            mnie istotne jest coś innego: bywa w święta tak, że wtedy MUSZĘ się
                            z nimi spotkać właśnie z powodu zjazdów rodzinnych. Dziekuję, wole
                            sam wybierać kogo odwiedzam, kto mnie odwiedza i z kim jadam
                            posiłek. Taki mam właśnie deficyt (zaburzenie) w zakresie relacji
                            społecznych.

                            > Do moich rodziców chodzimy, (...) po drugie dzieci lubią.
                            > (...) dłuższy spacer z dziećmi (...)
                            > byliśmy na ślizgawce, było świetnie(...)

                            Nie widzę związku między świętami a taką aktywnością. Nie czekam na
                            święta by to robić, dlatego dla mnie święta - podobnie jak zabawa
                            sylwestrowa to tylko społeczny przymus "rodzinnego bratania się"
                            (święta) i "dobrej zabawy" (31 grudzień). A ja przymusów nie lubię.

                            > Ilragazzo! przykro, że masz takie a nie inne doświadczenia, ale to
                            nie znaczy,
                            > że to czego Ty nie doświadczyłeś

                            być może jasno to nie wynika z mojego postu, ale jeśli się skupisz,
                            to jednak zrozumiesz, że znaczenie zdania, do którego się odnosisz
                            jest takie, że to NIE były traumatyczne przeżycia. Ja się uważam za
                            szcześliwego człowieka, który miał szczęśliwe dzieciństwo (choć
                            biedne jeśli weźmę po uwagę zamożność). Nie ma tam cięższych
                            doświadczeń niż upadki z rowerów, czy niespełniona pierwsza
                            platoniczna miłość ;-)

                            > i czego sam nie dasz swoim dzieciom, nie
                            > istnieje. Owszem, istnieje, czasem trzeba tego poszukać.

                            Istnieje, ale na codzień/co tydzień/co miesiąc/co kwartał a nie
                            tylko na święta. Tym samym dla mnie argument o "wyjątkowości świąt"
                            jest bez znaczenia.

                            > Ja też wychowywałem się bez ojca, nie miałem z tego tytułu traumy
                            (tak mi się
                            > wydaje) ale obiektywnie rzecz biorąc nie chciałbym prezentować
                            tego moim dzieci
                            > om.

                            Rety, co też wszyscy z tą traumą przy wychowaniu bez ojca?! To
                            jakieś demonizowanie całkiem powszechnego stanu! Nigdy bym nie
                            powiedział, że czuję się z tego powodu wybrakowany, nieszczęśliwy,
                            że coś mnie omineło... Jestem w kilkuletnim zdrowym (subiektywnie
                            oceniam za najzdrowszy z grona naszych znajomych) związku i jakoś
                            brak ojca nie wpływa na moje relacje ani in plus ani in minus.

                            Oczywiście można sobie dorabiać różne ideologie (e.g. "ja mam ciężko
                            w życiu bo się wychowałem bez ojca" lub "(...) mimo iż nie miałem
                            ojca, odniosłem taki sukces") ale dla mnie to tylko jakieś żałosne
                            tłumaczenie porażek życiowych lub próba dowartościowania się...
                            tak "ciężko mi w życiu" ale " odniosłem sukces".

                            Ach, jeszcze jedno "(...) ja nie miałem ojca, więc zrobię wszystko,
                            żeby moje dziecko miało raj na ziemi". No i mamy takie niektóre
                            rozpieszczone dzieciaczki...

                            No ale to ja mam deficyt (zaburzenia) w zakresie relacji
                            społecznych ;-) Więc pewnie nikt się ze mną nie zgodzi...
                            • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 09.01.08, 21:16
                              ilragazzo napisał:
                              >

                              Wiesz, to Twoje życie i Twoje Święta.
                              Moje jest/są inne i Twoje teza, że "„generalnie to atrakcyjność świąt wydaje mi
                              się bardziej związana z "society/family correctness" niż rzeczywistymi
                              odczuciami” nie jest prawdziwa, gdyż mój przykład ją obala, czyż nie? :)

                              P.S. Polecam Ci artykuł: pl.wikipedia.org/wiki/Dysonans_poznawczy
                              bo Twoje tłumaczenia, przypominają mi opinie w stylu: a mój dziadek palił
                              papierosy całe życie i dożył 90 lat.
                              • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny. 10.01.08, 09:49
                                druginudziarz napisał:

                                > Wiesz, to Twoje życie i Twoje Święta.

                                Najwyraźniej nie zauważyłeś, lub nie chcesz zauważyć że _NASZE_
                                życia i święta są szczęśliwe, choć spędzone w ZUPEŁNIE inny sposób
                                (ja np. odwiedzam i zapraszam kogo chce nie czekając na święta - a
                                święta są dla mnie okresem wyciszenia a nie fety rodzinnej). Nadal
                                jednak nie wytłumaczyłeś mi dlaczego to, że ktoś chce bardziej
                                decydować o swoim życiu niż tradycja nakazuje jest deficytem
                                (zaburzeniem) społecznym?

                                > Moje jest/są inne i Twoje teza, że "„generalnie to atrakcyjność
                                świąt (...) bardziej związana z "society/family correctness" niż
                                rzeczywistymi
                                > odczuciami” nie jest prawdziwa, gdyż mój przykład ją obala, czyż
                                nie? :)

                                Ależ jest - dla mnie Twój przykład nie dowodzi niczego innego jak
                                tylko faktu, że Ty się czujesz dobrze z "society/family
                                correctness". Dla mnie MOŻE to również oznaczać deficyt (zaburzenie)
                                społeczne - czekanie z niektórymi przyjemnościami aż na święta,
                                podczas gdy odwiedzać rodziców mogę równie dobrze np. w styczniu,
                                czy lipcu czy np. jutro jeśli czas pozwoli. Zwłaszcza, że prozaiczna
                                logistyka przemieszczania jest łatwiejsza (mniejszy ruch, niż w
                                święta).

                                > P.S. Polecam Ci artykuł: pl.wikipedia.org/wiki/Dysonans_poznawczy

                                Mogę prosić jaśniej? Sugerujesz, że cierpię na dysonans poznawczy?
                                Tylko dlatego, że piszę o tajemnicy poliszynela, jaką jest znacznie
                                mniejsza popularność "rodzinna" świąt, niż to wynika z oficjalnych
                                deklaracji? Druginudziarz-u po Twoich postach odnoszę wrażenie, że
                                nie lubisz rys na ładnym i kolorowym świecie jaki sobie wytworzyłeś
                                w wyobraźni. Świecie, w którym każdy postępuje i myśli tak jak Ty, i
                                tak jak Ty spędza święta. Ale czy chcesz czy nie chcesz - ludzie są
                                różni i to nie przeszkadza im być zadowolonym ze swojego życia.
                                Zwłaszcza, że jesteśmy obdarzeni wolną wolą czy też inteligencją i
                                mamy prawo wyboru.

                                > bo Twoje tłumaczenia, przypominają mi opinie w stylu: a mój
                                dziadek palił
                                > papierosy całe życie i dożył 90 lat.

                                Czy możesz wskazać które? Przedstawienie opinii, popartej rozmowami
                                z innymi ludźmi to tego rodzaju tłumaczenia? Co można w takim razie
                                powiedzieć o tłumaczeniach w stylu:

                                >Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w zakresie relacji społecznych to
                                > jasne, że nie będzie lubił świąt. Ja lubię. Lubię spotykać różne
                                > nieczęsto widywane ciocie i wujki.

                                czyli jak ktoś nie lubi, to zaburzenia, dysonans poznawczy - o
                                zgrozo - a może jeszcze liberał? Ja jestem brunetem, więc rudzi z
                                pewnością są wredni...

                                Życzę trochę więcej dystansu do świata i poglądów innych ludzi.
                                • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny. 12.01.08, 12:31
                                  ilragazzo napisał:

                                  > druginudziarz napisał:
                                  >
                                  > > Wiesz, to Twoje życie i Twoje Święta.
                                  >
                                  > Najwyraźniej nie zauważyłeś, lub nie chcesz zauważyć że _NASZE_
                                  > życia i święta są szczęśliwe, choć spędzone w ZUPEŁNIE inny sposób
                                  > (ja np. odwiedzam i zapraszam kogo chce nie czekając na święta - a
                                  > święta są dla mnie okresem wyciszenia a nie fety rodzinnej). Nadal
                                  > jednak nie wytłumaczyłeś mi dlaczego to, że ktoś chce bardziej
                                  > decydować o swoim życiu niż tradycja nakazuje jest deficytem
                                  > (zaburzeniem) społecznym?

                                  Wprost przeciwnie, to ty nie zauważasz, że świętowanie, we formie którą
                                  krytykujesz może być szczęśliwe.

                                  Poza tym zmnieniasz temat i oczekujesz, że dyskutant będzie odpowiadał na
                                  pytania które jeszcze nie zadałeś.

                                  Nie pisałeś wcześniej, zę owszem świętujesz wcześniej ale w innym terminie,
                                  napisałeś tylko że świętowanie wg ciebie jest mitem i chciejstwem.

                                  > > Moje jest/są inne i Twoje teza, że "„generalnie to atrakcyjność
                                  > świąt (...) bardziej związana z "society/family correctness" niż
                                  > rzeczywistymi
                                  > > odczuciami” nie jest prawdziwa, gdyż mój przykład ją obala, czyż
                                  > nie? :)
                                  >
                                  > Ależ jest - dla mnie Twój przykład nie dowodzi niczego innego jak
                                  > tylko faktu, że Ty się czujesz dobrze z "society/family
                                  > correctness".

                                  A w jaki sposób dowodzi? Jak do tego doszedłeś?

                                  > Zwłaszcza, że prozaiczna
                                  > logistyka przemieszczania jest łatwiejsza (mniejszy ruch, niż w
                                  > święta).
                                  > Dla mnie MOŻE to również oznaczać deficyt (zaburzenie)
                                  > społeczne - czekanie z niektórymi przyjemnościami aż na święta,
                                  > podczas gdy odwiedzać rodziców mogę równie dobrze np. w styczniu,
                                  > czy lipcu czy np. jutro jeśli czas pozwoli.

                                  Nie wiesz co to znaczy "deficyt". Zasadniczo oczekuję od moich dyskutantów
                                  czegoś więcej niż "bo tak mi się wydaje".
                                  Nie napisałem nigdzie, że rodzinę widuję tylko od święta, to tylko Twoje imaginacje.
                                  Nie wierze też że "świętujesz" na co dzień.
                                  Przemieszczanie się w święta nie nastręcza mi żadnych trudności a z perspektywy
                                  dużego miasta muszę stwierdzić, że jeździ się o wiele szybciej, zupełnie bez korków.
                                  A święta są okazją do robienia rzeczy na które nie ma czasu czy okazji codziennie.


                                  > > P.S. Polecam Ci artykuł: pl.wikipedia.org/wiki/Dysonans_poznawczy
                                  >
                                  > Mogę prosić jaśniej? Sugerujesz, że cierpię na dysonans poznawczy?
                                  > Tylko dlatego, że piszę o tajemnicy poliszynela, jaką jest znacznie
                                  > mniejsza popularność "rodzinna" świąt, niż to wynika z oficjalnych
                                  > deklaracji? Druginudziarz-u po Twoich postach odnoszę wrażenie, że
                                  > nie lubisz rys na ładnym i kolorowym świecie jaki sobie wytworzyłeś
                                  > w wyobraźni. Świecie, w którym każdy postępuje i myśli tak jak Ty, i
                                  > tak jak Ty spędza święta. Ale czy chcesz czy nie chcesz - ludzie są
                                  > różni i to nie przeszkadza im być zadowolonym ze swojego życia.
                                  > Zwłaszcza, że jesteśmy obdarzeni wolną wolą czy też inteligencją i
                                  > mamy prawo wyboru.

                                  Nie mam kolorowego świata, a nawet lektura moich postów na tym forum pokazuje
                                  chyba wprost coś przeciwnego. Ale nieważne. Ty i tak dyskutujesz z zawartością
                                  swojej głowy a nie ze mną.

                                  > > bo Twoje tłumaczenia, przypominają mi opinie w stylu: a mój
                                  > dziadek palił
                                  > > papierosy całe życie i dożył 90 lat.
                                  >
                                  > Czy możesz wskazać które? Przedstawienie opinii, popartej rozmowami
                                  > z innymi ludźmi to tego rodzaju tłumaczenia? Co można w takim razie
                                  > powiedzieć o tłumaczeniach w stylu:

                                  Co znaczy z "innymi ludźmi"? Może po prostu masz taki krąg znajomych? Ale
                                  dlaczego nie dopuszczasz istnienia innych możliwości?

                                  > >Jak ktoś ma deficyty (zaburzenia) w zakresie relacji społecznych to
                                  > > jasne, że nie będzie lubił świąt. Ja lubię. Lubię spotykać różne
                                  > > nieczęsto widywane ciocie i wujki.
                                  >
                                  > czyli jak ktoś nie lubi, to zaburzenia, dysonans poznawczy - o
                                  > zgrozo - a może jeszcze liberał? Ja jestem brunetem, więc rudzi z
                                  > pewnością są wredni...

                                  Nie, zupełnie źle rozumiesz działanie dysonansu poznawczego.

                                  > Życzę trochę więcej dystansu do świata

                                  A to czemu? dlatego, ze Tobie święta nie sprawiają przyjemności? choć innym tak?
                                  (tez pytałem _swoich_ znajomych).

                                  > ... i poglądów innych ludzi.

                                  Czego i Tobie życzę.


                                  • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny. 14.01.08, 07:39
                                    ech... jeszcze tylko jeden mój post. Obiecuję - ostatni.
                                    Druginudziarzu, jak już ochłoniesz z zacietrzewienia (bo wciąż
                                    wierzę, że za tym postem stoi tylko zacietrzewienie, a nie brak
                                    logiki) - przeczytaj swój post na spokojnie...

                                    pozwolisz jednak, że ja już się do treści nie odniosę (powody j.w.).

                                    pozdrawiam,
                    • misssaigon Re: Wigilia bez rodziny. 26.12.07, 17:22
                      skoro twoim dzieciom nie jest potrzebna twoja obecnosc w swieta ani tobie ich -
                      coz ...daje to do myslenia...;))
                      • sylwiamich Re: i po co Ci to było? 26.12.07, 20:03
                        A mogłeś Koinefka spędzić święta z rodziną.Mogłeś następny rok
                        poudawać że masz rodzinę i małżeństwo.Potem Twoim dzieciom przez
                        łatwiej byłoby taką atrapę małżeństwa zbudować i trwać.A Ty co?
                        Wyłamałeś się chłopie...a za to po mordzie Cię lać.Szczęśliwy jesteś?
                        W mordę.Nie chcesz juz kłamać?W mordę.Ojca nie miałeś?W mordę.I
                        nawet tego nie zauważyłeś?OOOO...w mordę.Niepoprawny Konefka:))))
                        • miedzianakonefka Re: i po co Ci to było? 27.12.07, 09:34
                          Mogłem ale wole bez. Życzenia i "ciu ciu ciu" z osobami z którymi
                          nie mam o czym rozmawiać i najchętniej zasadziło by się im solidnego
                          kopa, to ponad moje zdolności udawania.


                          Alleluja i do przodu...
                          • jesiotrytrzy Re: i po co Ci to było? 27.12.07, 11:44
                            a żona i rodzina jak przyjęły Twoje wyjście smoka?
                            • miedzianakonefka Re: i po co Ci to było? 27.12.07, 12:04
                              Spokojnie. Zapowiedziałem wcześniej i na wszelkie pytania
                              odpowiadałem że taka jest moja decyzja. Potem pytać przestali i
                              przyjęli do wiadomości. Wyjścia smoka nie było, tylko zwykła
                              konsekwencja w działaniu. To prostsze niż walka i awantury.

                              Alleluja i do przodu...
    • ewolwenta Re: Wigilia bez rodziny 26.12.07, 20:57
      Szczyt szczęścia mieć święty spokój od drugiego człowieka, zwłaszcza takiego
      którego się powołało do życia.
      Gdzie Twoja mądrość była jak się żeniłeś i płodziłeś dzieciaki?
      • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny 26.12.07, 21:51
        Dzięki Bogu istnieją w przyrodzi osobniki rodzące się już super
        mądre.Nie popełniają błędów, bo nigdy się nie do nich nie
        przyznają:))Dodatkowo każde kilka goidzin bez dzieci natychmiast
        wywołuje w nich potworne wyrzuty sumienia.Nigdy nie maja potrzeby
        myslenia...wszytsko wiedzą przecież już od urodzenia.Są najlepszymi
        żonamiu, matkami i wszytskim.Osoby które twierdzą inaczej, niechaj
        zamilkną na wieki:))
        • druginudziarz Re: Wigilia bez rodziny 26.12.07, 23:58
          sylwiamich napisała:

          > Dzięki Bogu istnieją w przyrodzi osobniki rodzące się już super
          > mądre.Nie popełniają błędów, bo nigdy się nie do nich nie
          > przyznają:))

          Popełnić błąd to jedno, a tkwić w nim to drugie.

          > Dodatkowo każde kilka goidzin bez dzieci natychmiast
          > wywołuje w nich potworne wyrzuty sumienia.Nigdy nie maja potrzeby
          > myslenia...wszytsko wiedzą przecież już od urodzenia.Są najlepszymi
          > żonamiu, matkami i wszytskim.Osoby które twierdzą inaczej, niechaj
          > zamilkną na wieki:))

          Przesadzasz trochę, aby nie jakiś dysonansik na horyzoncie?

          • sylwiamich Re: Wigilia bez rodziny 27.12.07, 11:23
            druginudziarz napisał:
            > Popełnić błąd to jedno, a tkwić w nim to drugie.> Przesadzasz
            trochę, aby nie jakiś dysonansik na horyzoncie?

            No i o tym piszę.Tkwić w tym wbrew wszystkiemu.Dlaczego dajem,y
            sobie monopol na mądrość?Konefka tkwił w tym wiele lat:
            -dla dzieci
            -ciągele miał nadzieję że coś się zmieni
            -ze strachu
            -i Bóg wie jakich dobrych czy złych powodów.
            Przecież ciągle się pisze o ratowaniu małżeństwa, o dzieciach.Powiem
            Ci jedno...wiele dzieci ma tak pieprznięte matki że wkładają im w
            głowę że tatuś zostawił NAS.I to one krzywdzą dzieci, nie Ci
            faceci.Wielu ojców wycofuje się z bycia ojcem bo była żona tyak
            skutecznie utrudnia im życie że tylko z dala.Nie bronię tu
            facetów.Proponuję tylko wziąść odpowierdzialnośc za swoje życie.
            Moja koleżanka była poniżana przez męża, potem bita.Współczyła jej
            pewna pani A.Razem utulały się w bólu...A. miała męża alkocholika.
            Gdy moja psiapsiuła zdecydowała się na rozwód stała się wrogiem nr
            jeden pani A.Tak duzym że zeznawała na ich sprawie przeciwko niej.I
            zapomniała jak jej wkładała do głowy że ona tak by nie mogła...z
            takim co bije.No i komu ma teraz dowalać?I co?Że niby ona też może
            odejść?
            Wkurza mnie to zakłamanie i mówienie w każdej sytuacji czegoś
            innego.BVo jak się chce kopnąć...kij zawsze się
            znajdzie.Dysonansików na horyzoncie mam miliony...Ty nie?Szczęsliwi
            Ci co nie widzą.
            • azmb Re: Wigilia bez rodziny 27.12.07, 11:50
              Fretko,
              życzę Ci, aby ten czas, który przeznaczyleś na przemyślenia, niech
              okaże się czasem ważnym. Niech da Ci odpowiedź, niech będzie żródłem
              siły wewnętrznej. Może łatwiej będzie podjąć jakieś decyzje istotne
              dla Ciebie i bliskich? Może zaczniesz patrzeć na życie z innej
              perspektywy? Może zmienisz priorytety? Może zaczniesz się uśmiechać?
              Tego Ci życzę z całego serca :)
              balaldyna
              • azmb Re: miedzianakonefka - powyższy post był do Ciebie 27.12.07, 14:27
                przepraszam, pokręciłam nicki:)
                balla
                • miedzianakonefka Re: miedzianakonefka - powyższy post był do Ciebi 28.12.07, 07:29
                  Właśnie tak się zastanawiałem co to było :) Ale juz wiem. Dzięki.

                  Alleluja i do przodu...
        • ilragazzo Re: Wigilia bez rodziny 27.12.07, 15:03
          ładne Sylwiamich, ładne ;-) Godne oklasków:)
    • lilyrush Re: Wigilia bez rodziny. 08.01.08, 16:07
      Świeta bez eska i wiecznie niezadowolonej teściowej. Z rodzcami, z
      dizeckeim i z tym jedym kimś, kto sie pojawił bardoz neispodziewanie.
      Nie mam wyrzutuów sumienia. Żadnych.
      Mały spędizł troche czasu u taty-tyle, ile tata chciał, ale wcele
      dużo tego nie było
    • su-21 Re: Wigilia bez rodziny. 21.01.08, 22:15
      >Zgubiłem gdzieś siebie i
      patrząc w lustro, widzę tylko nieustannie kogos kto tylko jest
      podobny, ale wygląda na mało szczęśliwego, zmęczonego życiem
      przegrańca z przygaszonym wzrokiem i skrzywionymi ustami. Może te
      kilka dni spokoju i zastanowienia pozwoli mi wyzwolić z powrotem
      tego gdzieś ukrytego mnie i oderwać się od tego co nas ciągnie jak
      kilkutonowa kotwica do codziennych obowiązków, bez cienia uśmiechu,
      do beznadziejnego kieratu i do tego beznadziejnego stwierdzenia "tak
      być musi i tego nie da się zmienić".

      Rozwiń myślenie w poszukiwaniu siebie-zwłaszcza w perspektywie jaki byłem
      kiedyś, a jaki jestem i postaraj się znaleźć nie tylko w otoczeniu przyczyn tego
      stanu, ale w sobie/. Uważam, że głównie CZAS i ZMIANY jakie on wywołuje w NAS
      sprawiają problemy, ot tyle, ale aż tyle:(, /a nie tylko zawsze ten rodzinny
      kierat/.Pozdrawiam


Pełna wersja