Żona Ja i mój problem :(

01.01.08, 16:28
Cześć, na początku chciałem się przywitać.
Jestem w stałym związku już od 19 lat. Na początku naszej znajomości wszystko
w tych sprawach wyglądało super - nigdy Mi nie zależało na odbyciu typowego
stosunku, bardziej wolałem pieszczoty. Ponoć więcej dają. Niestety w trakcie
trwania naszego małżeństwa Ona miała coraz mniej ochoty na igraszki, a
popieprzyło się wszystko po 2 dziecku i od tamtej pory jest tylko gorzej.
Próbowałem z Nią rozmawiać, ale każda rozmowa kończyła się awanturą i niestety
moim płaczem. Zawsze powtarzała, że mnie na jej dupie tylko zależy.
Wielokrotnie chciałem od Niej odejść, ale niestety na moją zgubę za bardzo Ją
kocham (tak facet też może mieć uczucia). Jakby tego było mało Ona nie znosi
żadnych pieszczot, a piersi w ogóle nie można dotknąć, bo Ją to boli. Do
każdego zbliżenia to ja Ją namawiam. Poza tym jest osobą mało uczuciową. Nie
lubi mówić, że mnie kocha bo twierdzi, że to co robi jest samym dowodem na to.
Po tylu latach zaczynam się z tym bardzo źle czuć i powiem Wam szczerze, że ja
też - jak wasi mężowie - chciałbym aby mnie to do szczęścia nie było
potrzebne. Za każdym razem jak chcę się kochać muszę sam zainicjować i czuje
się tak jakbym Ją za każdym razem gwałcił - OKROPNE. Ona wychodzi z założenia,
że jest to strata czasu.
Wielokrotnie chciałem coś nowego wprowadzić do naszej sypialni, ale za każdym
razem patrzyła się na mnie jak na zboczka.
O jakiejś seksownej bieliźnie mogę zapomnieć - zresztą nigdy jej nie było. O
czymś śmielszym też. Nasz stosunek jest na kłodę - super sex.
Powiem wam, że już nie wiem co mam robić. Czuje się coraz okropniej.
Żeby było śmieszniej to ponoć facetom po 40 odbija. Mnie też odbiło tylko
niestety dla mnie w kierunku mojej żony - podoba mi się jak nigdy dotąd - jak
za czasów młodości i coraz bardziej ją kocham - zacznę się podejrzewać o
masochizm i sadyzm do własnej osoby.
Od 3 miesięcy jestem w dość dużej depresji (ile można czekać, prosić, marzyć -
Nawet nie idzie powiedzieć, że życie jest do d**y) i myślę o odejściu z tego
świata, znalezieniu sobie kogoś. Rozwód nie wchodzi w rachubę za bardzo ją
kocham i co z dziećmi (ktoś kiedyś powiedział, że TRUDNO JEST Z KIMŚ ŻYĆ A
JESZCZE TRUDNIEJ BEZ NIEGO) - OBŁĘD.
Postanowiłem ostatni raz zawalczyć. Wybieram się do psychologa i zobaczymy co
będzie z tego. Jak nic to PA. Mam już tego dosyć.

Dlatego bardzo dobrze Was rozumiem. I jest mi przykro, że na takich ludzi
trafiłyście.
Według mnie SEX to nie tylko kopulacja ale coś pięknego co łączy dwoje
kochających się ludzi. Oddanie całkowicie drugiej osobie, zaufanie i poczucie
bardzo dużego bezpieczeństwa, okazanie swojej miłości.

Dziewczyny walczcie, bo jesteście młode. jeżeli to nic nie pomaga to lepiej od
kogoś odejść niż po 18 latach stwierdzić, że wszystko jest do
........EHHH.........

Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, ale niestety emocje.
    • gomory Re: Żona Ja i mój problem :( 01.01.08, 17:28
      > Dlatego bardzo dobrze Was rozumiem. I jest mi przykro, że na takich ludzi trafiłyście.

      Ze strony Twojej zony wszystko moze wygladac zupelnie inaczej. Nie obrazaj sie - ale mogloby byc tak, ze znajac jej wersje forumowe panie wspolczujaco by mowily "przykro, ze na takiego trafilas".
      Jestes bardzo skupiony na sobie [nie tylko dlatego, ze piszesz Mi wielka litera ;)].
      Napisales co wolisz, na czym Ci w seksie nie zalezy, w czym malzonka jest do kitu - ale nie napisales nic o jej pragnieniach ktorych nie spelniasz. Bez watpienia jakies ma, co najwyzej Ty ich nie znasz, nie przyjmujesz do wiadomosci albo po prostu spelnic nie mozesz.
      Z tego co opisales nie wyglada byscie byli soba szczegolnie zafascynowani. Ona ma na pewno Tobie sporo do zarzucenia, to raczej rodzi ozieblosc niz chec uwodzenia.
      Ty jej zreszta takze miales co wytknac, a jestes z nia poniewaz nie masz alternatywy, a nie trzymany niewiadomoc jak goracym uczuciem. Ale to tylko mi sie wydaje ;).
      Tym niemniej wybierz sie do psychologa jest szansa, ze dowiesz sie wiecej o sobie i swoim zwiazku. Powodzenia zycze.
      • a.d.1966 Re: Żona Ja i mój problem :( 01.01.08, 22:07
        gomary - dzięki za odpowiedź. Już lepsza taka niż żadna.
        Też się nad tym zastanawiałem. Wielokrotnie analizowałem swoje zachowanie i
        prawdopodobnie masz dużo racji w tym co piszesz.
        pisałem dość nieskładnie - pod wpływem emocji. Wiem, że to co piszę to jest
        tylko moja strona, w której odbieram to co się dzieje. Ale nie wiesz wszystkiego.
        Zawsze uważam, że jeżeli coś się dzieje nie tak, to jest problem obojga
        małżonków i wina jak zawsze leży gdzieś pośrodku.
        Jak jesteśmy młodzi i zakochani w sobie to pewnych rzeczy nie widzimy lecz po
        pewnym czasie je zauważamy.
        Moja żona sama o sobie mówi, że jest "zimną rybą" i nic na to nie poradzi.
        To nie tylko o sex chodzi, ale również o okazywanie drugiej osobie uczuć -
        mówienie jej, że się ją kocha, potrzebuje. A niestety w naszym związku rzadko to
        ma miejsce.
        Na pewno ze strony mojej małżonki zupełnie inaczej to wygląda.
        Przykro mi (z małej litery - widocznie tamto było przeoczeniem), że postrzegasz
        moje słowa jako wyrzucanie czy wytykanie mojej żonie w czym jest kiepska - nie
        to miałem na myśli pisząc ten post.
        Alternatyw jest bardzo dużo (rozwód, znaleźć sobie kogoś drugiego, itp - a
        okazje się zdarzały i zdarzają - ale nie o to chodzi), a pisząc, że nie mam
        innego wyjścia chcę zaznaczyć, że jestem mimo problemów (19 lat razem) bardzo
        zakochany w swojej żonie (trudno w to uwierzyć?). Dlatego nie znając całkowicie
        naszej sytuacji trudno Ci ją dokładnie określić.
        Co do psychologa to się niebawem wybieram - sam, a jeżeli przyjdzie taka
        konieczność to do psychiatry lub seksuologa.
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
        • renatkatka Re: Żona Ja i mój problem :( 02.01.08, 01:13
          Moze zona nie okazuje Ci uczuc i nie mowi , ze kocha bo jak byla
          mala to nikt jej tego nie "nauczyl". Oczywiscie nie oznacza, ze nic
          nie czuje do Ciebie. Nie kazdy jest wylewny i potrafi latwo wyrazac
          swoje emocje. Czy zwrociles uwage w jaki sposob przekazuje swoje
          uczucia innym bliskim (np. swojej matce czy ojcu)? Czy mowi im,
          ze ich kocha? Jesli chodzi o brak seksu to moze powinna pojsc do
          seksuologa (napisales, ze wie , ze jest "zimna ryba"). Wydaje mi
          sie , ze w tej kwesti to ona ma problem nie Ty.
          Pozdrawiam
    • szpinak73 mam podobny problem 02.01.08, 09:42
      czesc
      Mam podobna sytuacje do Ciebie. Moja zomna seks uwaza za cos czego byc nie musi,
      kochamy sie(?) tylko kiedy jest wypita, nie mowimy sobie zadnuych czulosci a
      inicjatywa w lozku nalezy do mnie i tez sie czuje jak gwalciciel czasem. Otoz ja
      mam troche wiekszy problem... Jest dziewczyna ktora mnie doskonale rozumie, jest
      jakby wymarzoana dziewczyna ale problem jest bo z zona mamy dziecko polroczne.
      no i teraz sie zaczyna. ja mam kupe dylematow, dziewczyna chce czekac na mnie
      newet cale zycie jesli bedzie trzeba, rozumie ze mam zone i dziecko ale nie
      poradzi nicze mnie kocha, i ja ja chyba tez... znam ja w sumie dluzej niz zone
      wiec uczucie jest jakby glebsze, poza tym kochanka jest niesamowita(tak,
      zdradzilem zone ale ilez mozna zyc bez seksu?) szkoda ze ja nie kocham tak zony
      jak Ty moze malzenstwo bym dbudowal ale teraz nie wiem co robic a mysli mam
      podobne do Twoich


      Pozdrawiam serdecznie
    • mariusz2305 Re: Żona Ja i mój problem :( 02.01.08, 16:46
      Wizyta u psychologa mogłaby mieć sens, jeżeli pójdziecie oboje. Jeżeli pójdziesz
      sam, to psycholog usłyszy wyłącznie Twoją subiektywną wersję.
      Z Twojej wypowiedzi wynika, tylko, że Ty jako facet oceniasz wasz związek według
      faktów, a Twoja żona ( nawet zimna ryba ) z pewnością kieruje się emocjami. Żeby
      określić miejsce, w którym jesteście pomocna może być Twoja odpowiedź na
      pytanie: którym partnerem seksualnym jesteś dla żony, a którą ona jest dla Ciebie?
      • songo3000 Re: Żona Ja i mój problem :( 03.01.08, 02:38
        mariusz2305 napisał:

        > Wizyta u psychologa mogłaby mieć sens, jeżeli pójdziecie oboje.
        Przecierz małżonka nie widzi (w sobie) problemu to czemu miała by iść?

        > Jeżeli pójdzies
        > z
        > sam, to psycholog usłyszy wyłącznie Twoją subiektywną wersję.
        > Z Twojej wypowiedzi wynika, tylko, że Ty jako facet oceniasz wasz > związek wedłu
        > g
        > faktów, a Twoja żona ( nawet zimna ryba ) z pewnością kieruje się > emocjami.
        Jak na razie nic nie przemawia, że po jej stronie są jeszcze jakieś emocje. No może jakaś pula negatywnych.

        > y
        > określić miejsce, w którym jesteście pomocna może być Twoja odpowiedź na
        > pytanie: którym partnerem seksualnym jesteś dla żony,
        Moim zdaniem tutaj jest pies pogrzebany. Autor wątku nie był i nie jest obiektem seksualnym dla żony. No litości: słodki, mięciutki misio, lubi głównie pieszczoty, płacze. Tylko +samca+ tu jakoś brakuje. Dalej to już z górki: nie ma się kim ekscytować to i nie ma jab budować więzi seksualnej. A po latach hasło seks kojarzy się żonce z prokreacją, tyle że tutaj już się spełniła :)

        Facet, obudź się i wykrzesaj trochę testosteronu. Nie dla żony, dla siebie. Może to doceni ... a jak nie to pies z nią.
    • zlosnica100 Re: Żona Ja i mój problem :( 03.01.08, 09:16
      Powiedz mi za co Ty ja kochasz?
      Nie pytam prowokacyjnie, ale ; brak seksu to nie tylko brak
      namietności ale także; brak czułości, brak bliskości...Mieszkasz i
      zyjesz z kimś kto na poziomie bezposrednich kontaktów Cie odtrącasz
      wiesz kochasz ja za....?
      Za wsparcie?/za to kochamy przyjaciól..za ...wikt, opierunek,
      opieke...?/za to kochamy rodziców...więc...?!
    • ciszaprzedburza Re: Żona Ja i mój problem :( 03.01.08, 09:35
      A ja zapytam: jakim partnerem życiowym jesteś dla swojej żony? Jak układają się
      Wasze relacje poza łóżkiem? Czy potraficie ze sobą rozmawiać? I czy w ogóle
      chcecie? Bo jeśli wszystko w związku jest nie tak jak być powinno, to trudno
      oczekiwać, aby w sypialni było super. Zwłaszcza, jeśli chodzi o kobiety. Nam nie
      przychodzi tak łatwo oddzielenie tego, co dzieje się w ciągu dnia od tego, co
      dzieje się (bądź właśnie nie dzieje) w nocy. Jeśli między Wami jest mnóstwo nie
      pozałatwianych spraw, jakichś pretensji, to na pewno odbija się to na życiu
      intymnym. A jak dodać jeszcze do tego brak porozumienia i zamiatanie problemów
      pod dywan, często mamy rozwiązanie. Nie twierdze, że tak właśnie jest u Was, ale
      trochę taki obraz związku mi się wyłania z Twojej wypowiedzi. Zwłaszcza, że na
      Twoje próby rozmowy żona reaguje agresją, a ty płaczem. W ten sposób raczej
      żadnego problemu nie rozwiążecie.
    • aaaster Re: Żona Ja i mój problem :( 04.01.08, 21:42
      taak, znany przypadek. Wizyta u psychologa nic nie da, bo poradzi ci
      żebyś sobie znalazł kobietę z większym libido, nieważne czy drugą na
      boku czy po prostu inną. Niestety ożeniłeś się z kobietą, która nie
      potrzebuje seksu do życia, prawdopodobnie nie została we właściwym
      czasie rozbudzona lub - to może zaboleć - nie spotkała właściwego
      mężczyzny. Właściwego tzn takiego wymarzonego, ukochanego, jedynego.
      Może to być również bardzo prozaiczny przypadek - pani wygodnicka.
      Mąż po prostu wszystko zrobi za nią. Tak czy siak nie łudź się, że
      sie coś zmieni i poszukaj sobie innej kobiety z odpowiadającym ci
      libido. Powodzenia
    • minsi Re: Żona Ja i mój problem :( 04.01.08, 22:40
      kolega SONGO udzielił właściewej IMHO diagnozy.
      Powiem tak- facet nie powinien być pierdołą. Jeśli zależało Ci bardziej na
      pieszczotach niż na głębokim zasadzeniu po same jajka, to znaczy że w Twoim
      wychowaniu brakowało męskich wzorców. Sam zbudowałeś wizerunek miękkiego
      leszczyka, który poduszeczkę poprawi, buty zawiąże, i zapyta czy może pocałować.
      Sorry, kobiety sobie wybierają takich ludzi na mężów, ale kompletnie ich nie
      szanują.

      możesz iść na terapię, ale to bardziej do psychiatry niż psychologa (ma większą
      wiedzę i uprawnienia do wypisywania recept).

      Albo możesz sam zrobić sobie terapię. Zrób coś, zo zrobiłby facet- wyjedź na
      jacht na atlantyk na dwa tygodnie, albo powspinaj się na jakąś górę, w
      międzyczasie przemyślisz parę spraw. A jak wrócisz, bez pytania zerżnij ją na
      stojąco w przedpokoju, albo zrób coś rownie fajnego, co się jej spodoba, i ogłoś
      że jesteś teraz nowym człowiekiem. Moze zadziała. Bo jak tak będziesz prosił i
      skamlał, to chu.a zyskasz nie wzajemność.
    • sigma1977 Re: Żona Ja i mój problem :( 06.01.08, 17:36
      Ja co prawda stoje po drugiej stronie (jestem kobieta) ale sytuacje mam podobna
      (ale tylko podobna) Moj i meza temperament bardzo sie roznia. Ja uwielbiam seks
      i moglabym sie kochac o kazdej porze dnia i nocy - on srednio 2 razy w miesiacu.

      Bardzo kocham, jesli juz dochodzi do zblizenia jest mi dobrze, ale dla mnie
      seksu jest za malo... On o tym wie, ale mowi, ze wiecej nie moze zrobic. Nie
      satysfakcjonuje mnie tylko seks oralny czy ajkiekolwiek inne pieszczoty. Sa
      wspanialym wstepem do seksu, ale pozostawiaja niedosyt...

      I juz czasami zastanawiam sie czy by nie znalezc sobie kogos na boku... Nie
      potrzebuje uczucia, mam je w duzej ilosci od meza... ale potrzebuje bliskosci
      fizycznej, zaspokojenia...

      Ale nie chce nikogo skrzywdzic, wiec poki co tkwie w tej sieci...

      Sigma
Pełna wersja