18 lat małżeństwa i brak seksu

23.01.08, 14:39
Witam,
jestem ze swoim mezem po slubie 18 lat.Miedzy nami ukladalo sie
roznie..Na poczatku kochalismy sie nawet kilka razy w ciagu dnia,
rok po slubie pojawila sie nasza corka, co ostudzilo moj zapal, ale
po jakims czasie znow zapalalam checia do seksu.Ok 30 roku zycia
nabralam ochoty jeszcze wiecej i wiecej, ale zaczelam napotykac na
opor ze strony meza. Seks oralny-nie, ale tylko gdy to on ma mnie
piescic, bo sam oporow przed takimi pieszczotami nie ma, seks
analny, bron Boze, ale moje pieszczoty w tamtej okolicy mu
odpowiadaja. Pozycja najchetniej klasycznie, a ja bym chciala w
roznych pozycjach sie kochac....O czestosci nie wspomne. Probowalam
go zachecac seksownym ubraniem( owszem dziala), swiecami w sypialni
itd. No ale to ja mam caly czas sie starac? By w koncu po bozemu
pokochac sie? Maz chodzi spac znacznie pozniej niz ja.Dla mnie to
polowa snu, gdy on sie kladzie.Kiedys mnie budzil, teraz nawet tego
juz nie robi.
Probowalam z nim rozmawiac. Maz twierdzi, ze to ja jestem zimna, ze
mi sie nie chce.A ja nigdy nie powiedzialam mu-nie.
Przestaje mi sie juz chciec wymyslac, co nowego by go sklonilo do
spontanicznosci( jedyne co jesZcze dziala, to rozlaka, gdy maz skads
wraca, wlasciwie od drzwi juz jest gotow sie ze mna kochac).
Co mam robic? Na seks oralny nie mam co liczyc do konca zycia, na
inne ekcesy tez nie.
    • bugbuddy Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 15:07
      Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Przejadło mu się.
      Gdy się z tym pogodzisz to i zaakceptujesz kogoś z doskoku ;-)
    • zelm71 Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 15:10
      Wygląda na to że mąż cię nie szanuje i budzisz w nim jakąś niechęć.
      Atrakcyjna jesteś wówczas kiedy go przyszpili po długiej rozłące.
      On myśli tylko o sobie, o szybkim zaspokojeniu swojej potrzeby a
      twoje potrzeby ma gdzieś. Tu świece, fatałaszki nic nie zmienią.
      Po pierwsze musisz szczerzę z nim pogadać - jeśli się da.
      Po drugie proponuję więcej myśleć o sobie.
      Po trzecie dopuszczać go do łóżka rzadziej i na twoich zasadach a
      nie na jego. Jeśli zakuma o co chodzi wówczas wytłumacz mu zasady
      jakie mają panować w łóżku.
      Po czwarte może ma problemy z erekcją?
      • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 16:13
        Maz nie ma problemow z erekcja, wrecz przeciwnie, jest gotowy, gdy
        tylko go dotkne...problem w tym, ze on tego wcale nie pragnie, nie
        dazy to zblizen.
        Raz go zwyczajnie "zgwalcilam" w pokoju dziennym...podobalo mu sie
        to.No ale to ja bym chciala, by on o mnie zabiegal. Probowalam nie
        wykazywac zadnej inicjatywy, wtedy nasze zblizenia odbywaly sie raz
        na miesiac. To dla mnie za malo!
        Nie chcialabym szukac kogos trzeciego, tylko dlatego, by zaspokoic
        swoje fantazje seksualne.
        Probowalam juz z nim rozmawiac nie raz. Jemu sie zawsze sie podoba
        to, co ja wymysle, ale nigdy to nie jest jego inicjatywa.
        A co najdziwniejsze-jemu ochota przychodzi zawsze wtedy, gdy mam
        okres. Ja w sumie nie mam nic przeciwko temu, ale on i owszem
        ma....Konczy sie na tym,z e zaspokajam go ustami, sama zas...hmm.
        • bugbuddy Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 17:46
          wild_orchid napisała:

          > Maz nie ma problemow z erekcja, wrecz przeciwnie, jest gotowy, gdy
          > tylko go dotkne...problem w tym, ze on tego wcale nie pragnie, nie
          > dazy to zblizen.
          > Raz go zwyczajnie "zgwalcilam" w pokoju dziennym...podobalo mu sie
          > to.

          Widzisz. Gdy Ty sie do niego dobierasz, wtedy dziala po prostu fizjologia. Chyba
          zaden zdrowy facet nie powstrzyma erekcji gdy kobieta sie do niego dobiera.

          > No ale to ja bym chciala, by on o mnie zabiegal.

          Widac nie chce. Albo az tak bardzo mu juz nie zalezy. Partnerka tez sie moze
          przejesc.

          > A co najdziwniejsze-jemu ochota przychodzi zawsze wtedy, gdy mam
          > okres. Ja w sumie nie mam nic przeciwko temu, ale on i owszem
          > ma....Konczy sie na tym,z e zaspokajam go ustami, sama zas...hmm.

          Hm... To moze byc nawet (nie)zamierzone z jego strony. Dostanie co lubi nie
          muszac dawac nic w zamian. No i ma argument: 'przeciez chcialem, to Ty znowu nie
          chcialas'.
          • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 18:09
            bugbuddy napisał:

            >>
            > Widac nie chce. Albo az tak bardzo mu juz nie zalezy. Partnerka
            tez sie moze
            > przejesc.

            Czy jest na to jakas recepta? Oprocz poszukania sobie kochanka?

            > Hm... To moze byc nawet (nie)zamierzone z jego strony. Dostanie co
            lubi nie
            > muszac dawac nic w zamian. No i ma argument: 'przeciez chcialem,
            to Ty znowu ni
            > e
            > chcialas'.

            Szczerze powiem, ze zazdroszcze tym wszystkim kobietom, ktorych
            mezowie lubia czesto, duzo i wszedzie.
            Powsciagliwosc mojego meza jest czasem trudna dla mnie do zniesienia.
            No nie mamy po 20 lat, by z lozka nie wylazic calymi dniami, no ale
            nie jestesmy tez starzy.
            Chcialabym wyprobowac wiele rzeczy, mam sporo fantazji, nie zeby
            jakies wygorowane czy mega ekscentryczne. Widac, nie ejst mi dane to
            spelnic.
            • bugbuddy Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 21:12
              Wymaga to przestawienia sobie pewnych rzeczy w glowie, ale:
              1. podejrzewam, ze sa jakies powody dla ktorych jednak jestescie nadal ze soba.
              2. skoro jednak jestescie, chcesz seksu, on Ci tego nie daje
              To wniosek jest taki, ze musisz poszukac tego gdzie indziej... Nie jest to
              proste, ale jesli sie przestawisz to ma szanse dzialac.
              I nie bedziesz meza meczyc o to czego nie lubi dawac, i bedziesz sie lepiej czuc.
              Same plusy...

              P.S. Tak, jest w tym poscie tona sarkazmu.
              • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 21:34
                Jednym slowem recepta jest jedna. Musi byc ktos trzeci. Sama nie
                wiem, czy bede umiala sie na to zdobyc. I potem patrzec mezowi
                prosto w oczy. I miec na uwadze to, ze jesli przez przypadek sprawa
                wyjdzie na jaw, musze byc przygotowana na rozwod. Nie wiem, czy dla
                wlasnych fantazji warto zaryzykowac i postawic wszystko na jedna
                karte.Warto?
                • bugbuddy Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 24.01.08, 14:26
                  A co jeśli taki układ okazałby się 'wybawieniem ' dla Twojego męża? Oczywiście
                  lepiej wysondować temat wcześniej niż późnej żałować, ale kto wie...
                  • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 24.01.08, 21:01
                    W jakim sensie wybawieniem?
                    Przy tak silnie rozwinietym poczuciu wlasnosci?
                    Ja mysle, ze on w ogole nie widzi problemu, jest mu dobrze, jak
                    jest.Ale mi nie jest.
          • renebenay Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 18:46
            Facet jest potwornym egoista,wg mojej malzonki nalezy stworzyc wrazenie
            istnienia trzeciej osoby,wlasnie tak jakby istnial inny mezszczyzna i ktorego
            istnienie Twoj maz by wyraznie wyczuwal.Zaczac przez zmiane uczesania,koloru czy
            tez i skrocenia wlosow,rowniez odmlodzic odzienie,nie zapomniec rowniez o
            pozostawieniu w widocznym miejscu jakiegos tygodnika z otwarta i zaznaczona
            strona o poradach rozwodowych itp.Dobra metoda to szybkie odkladanie telefonu w
            momencie kiedy on przychodzi,kilka razy taki numer i facet bedzie potwornie
            zazdrosny,rowniez zadnych i to zadnych zblizen-tutaj mozesz mu powiedziec ze,nie
            masz zadnej satysfakcji z pozycia i mu wyraznie wyjasnic czego oczekujesz i
            jakie masz fantazje,trzeba rowniez glosno powiedziec-"jakbys mnie naprawde
            kochal to nasz seks bylby o wiele lepszy i dla ciebie i dla mnie".Rowniez dosc
            czesto udawaj zadumana,jezeli cos mowi to po chwili spytaj o czym mowil-w kazdym
            badz razie stworzyc atmosfere niepewnosci, watpliwosci i obaw,nawet i po 18-stu
            latach malzenstwa moze Ci sie uda stworzyc prawdziwego kochanka.
            • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 23.01.08, 19:14
              Kiedys tak chcialam zrobic. Skonczylo sie wielomiesiecznym
              odstawieniem mnie od loza. Mowie powaznie. Wszelkie "udawanie", ze
              jest ktos inny, przynioslo skutek zupelnie inny.
              Zmienialam juz fryzury, makijaze, naturalnie, ostro. Mam cala game
              perfum, bielizny nie jedna dziewczyna z agencji by mi
              pozazdroscila. Faktem jest, ze przez to wszystko przestalam sie czuc
              atrakcyjnie, ale na szczescie nie zdolowalam sie do konca. Gdy ktos
              mezowi mowi, ze ma atrakcyjna zone, on jest dumny i cieszy
              sie...jestem wyksztalcona, pracuje zawodowo, a rownoczesnie zajmuje
              sie domem, ale bez przesady.
              Zwyczajnie chcialabym, by on przyszedl i objal mnie w kuchni, by
              wszedl do lazienki gdy biore prysznic...A tu nic. Gdy sie zdarzy to
              ciemna noc.Pod koldra.I zdecydowanie zbyt rzadko.
              • froodoo brak tego..... wpływa na zycie 24.01.08, 09:35
                to jednak problem przynajmniej kilkudziesięciu procent par... to
                niedopasowanie.... jedni mają tak w życiu a inni w łóżku.... chcielibyśmy tak a
                mamy inaczej.... i mimo tego że przekazujemy nasze oczekiwania partnerom... nie
                dostajemy tego o czym marzymy.. z czasem te marzenia stają naszą obsesją i
                powodem do flustracji... bo czemu on nie chce skoro wie że ja chce/pragnę....
                też chciałbym tak jak lubię i tak często jak chcę...a nie mam.... i tez
                zazdroszczę panom, których żony są takie jak Ty.... marzące i myślące o swoich
                facetach w jednoznacznie dwuznacznych sytuacjach
                • wild_orchid Re: brak tego..... wpływa na zycie 24.01.08, 13:36
                  W zyciu jestesmy dopasowani, rozumiemy sie bez slow. Potrafie go
                  zastapic w pracy, pomoc mu a on mi.Nie ma miedzy nami sprzeczek,
                  spiec, maz opowiada mi wszystko, cosie wydarzylo a ja jemu. Tylko to
                  lozko jest dla mnie taka koscia w gardle. Jak ja bym chciala, by
                  bylo lepiej, szalenie, coraz to cos nowego lub powrot do tego co nam
                  sie pdoba...
                  • froodoo Re: brak tego..... wpływa na zycie 24.01.08, 14:31
                    ..każdy tak chce... by w każdej sferze naszego życia było to zazębianie sie...
                    by było to oddawanie się bez myślenia o tym że sie wygłupiamy tym że pokazujemy
                    swoje pragnienia... by to było takie naturalne... chce... pokazuję to i wiem że
                    pokazywanie to wystarczający sygnał dla drugiej osoby na reakcje.... i wiemy
                    przed pokazaniem że pokazanie da nam realizacje... i dlatego pokazujemy... i sie
                    zazębia.. i jest sie spełnionym i szczesliwym
                    • wild_orchid Re: brak tego..... wpływa na zycie 24.01.08, 20:59
                      Poezja.
                      Tak, bardzo bym chciala, bysmy sie rozumieli w KAZDEJ dziedzinie
                      naszego zycia, gdy udalo sie to w zyciu codziennym i interesach,
                      chcialabym, by i tak bylo w zyciu intymnym...Ale nie jest.
                      • froodoo a może.... zaakceptować 25.01.08, 08:35
                        a może to jest tak że masz faceta który potrzebuje Twej inicjatywy, lubi gdy to
                        Ty inicjujesz i prowokujesz... to że jest bierny nie znaczy że jest gorszy....
                        po prostu inny.... po prostu ty inaczej to postrzegasz niż on, widać twój facet
                        to typ leniwy i chyba konserwatywny... skoro nie lubi rozpoczynać i pieścić
                        bardziej aktywnie i niespodziewanie ( a tak nawiasem oral czy anal gdy kobieta
                        tego chce - niewielu panów by sie oparło tej pokusie i możliwościom, ja na pewno
                        nie..:-)....)
                        • wild_orchid Re: a może.... zaakceptować 25.01.08, 08:58
                          Widzisz...ja to zaakceptowalam. No ale ile mozna?Urozmaicam nasze
                          pozycie, by nie bylo tylko i wylacznie w pozycji misjonarskiej w
                          ciemnosciach nocy pod koldra. Maz piesci mnie od pasa w gore.
                          Ponizej w ogole nie dotyka, a co dopiero o oralu myslec? Chcialabym
                          to jakos zmienic, ale jak to mezowi uswiadomic, skoro mam wrazenie,
                          ze on nie jest zainteresowany mna?
                          • froodoo Re: a może.... zaakceptować 25.01.08, 14:11
                            ...może to nie chodzi o to że nie jest zainteresowany tobą... raczej nie jest
                            zainteresowany aktywnością w łożu... tak cholernie to wygodne jak orgazm
                            przychodzi bo ktoś sie o niego stara a on tylko dokłada te swoja cegiełkę, bo
                            przecież to ty tego chcesz.... chyba trzeba przestac myśleć o rewanżu bo skoro
                            ty chcesz i to robisz to teraz kolej na niego... zmień nastawienie... chcesz
                            sexu to go "atakujesz" i wyciskasz co sie da.... i nie myślisz o tym że nie jest
                            to tak jakbyś chciała....masz takiego faceta ... i albo to zrozumiesz albo
                            będziesz dalej się miotała w tym niezrozumieniu że jest taki jaki jest.... może
                            kiedys "zaskoczy" i zauwazy czego Cie pozbawia
                            • wild_orchid Re: a może.... zaakceptować 25.01.08, 14:21
                              Tylko widzisz, ja tak robilam i robie. Biore co moje tak czesto jak
                              mi sie to uda.Bo czekajac na jego inicjatywe, nie doczekam sie, lub
                              bedzie to moment malo komfortowy dla mnie. Tylko czuje sie jak
                              gwalcicielka, streczycielka,niewyzyta suka. I zle mi z tym.
                              • froodoo zle.... 25.01.08, 14:47
                                ironia losu... iluż to facetów chciało by by ich kobieta była właśnie taką
                                gwałcicielką, stręczycielką, nie wspominając już o niewyżytej suce ( nota bene..
                                dość barwne i działające na wyobraznię określenia :-)) ty masz ochote i energie
                                i temperament, a on tego nie dostrzega, bo wygodniej mu olac taka kobiete i
                                wypełniać tylko plan minimum... czy cieszyć sie że masz choć to minimum??....
                                kto wie... jak reagowałabyś na absolutną nieochotą męża na kontakty... a tak...
                                to on reaguje na Ciebie, na twoje zachęty tak jak reaguje - ale reaguje
                                jednak.... tylko że Ciebie denerwuje ten stan... bo to samiec powinien być
                                samcem a kobieta powinna to czuć i czasem dla niego być nawet suką.. a on to
                                powinein doceniać.... i chyba dalej będziesz czuła się tak żle... biorac to co
                                chcesz od niego...a czego on nie potrzebuje aż tak
                                • wild_orchid Re: zle.... 25.01.08, 15:03
                                  No wlasnie, ironia losu. a moze wlasnie powinnam mu powiedziec, gdy
                                  to on jest inicjatorem-boli mnie glowa, nie mam ochoty, udawac, ze
                                  spie, no ale ja, wyposzczona, zawsze chce.W mojej glowie jestem
                                  gwiazda porno w najdzikszych pozach...a w lozku wdzieczna misjonarka.
                                  Tak sobie mysle, ze sytuacja jest nie do rozwiazania, bo nie zmusze
                                  meza do oralu, a tym bardziej do analu. A nie zdecyduje sie na
                                  kochanka na boku.
                                  I sytuacje mozna by odwrocic. Sa na tym forum kobiety takie jak ja,
                                  ze mezami-leniami lub niechetnymi lub z niezanych powodow nie
                                  chcacymi seksu.Gdzie sa wiec ci jurni faceci mogacy zawsze, wszedzie
                                  i codziennie. Moze to tylko przechwalki? A rzeczywistosc jest taka,
                                  jak w moim domu?
                                  • froodoo na pewno są.... 25.01.08, 16:55
                                    ..są tacy panowie bo że panie... to sama wiesz że i owszem... to forum to tylko
                                    wycinek małżeńskich i niemałżeńskich relacji... a są tu przecież panowie którzy
                                    sie skarżą że chcą a nie dostają... że trudno przekonać im swoje panie tak jak
                                    tobie swego pana.... z czasem przywyka się do tego, że nie ma tego tyle ile w
                                    naszych głowach... i tylko ciekawa myśl mnie naszła... czy zaspokojenie tych
                                    pragnień które są w głowie.. to zaspokojenie dzikich myśli.... zmieniło by Cię
                                    (bo mając to pod ręką..przestało by się o tym myśleć) czy tylko uspokoiło
                                    wysokie libido...a tak na marginesie...chyba tylko kochankowie nie potrafią
                                    sobie powiedzieć dość... dla nich wszystko co z ta druga osoba to nie tylko
                                    wyzwanie ale i dowód na własną atrakcyjność...bo ktoś drugi tyle chce i chce i chce
                                    • wild_orchid Re: na pewno są.... 25.01.08, 19:21
                                      Mysle, ze czulabym sie atrakcyjna, pozadana, umialabym zadbac
                                      jeszcze bardziej o meza, choc on nie moze narzekac.Dom zadbany,
                                      ubrania poprane, poprasowane, jedzonko na czas i wg jego gustu, sama
                                      tez pracuje i zarabiam na wlasne potrzeby. Mysle, ze nasze zycie
                                      byloby dopelnione na max. Naprawde chcialabym, by maz przyszedl z
                                      jakas seksowna haleczka dla mnie.By dawal mi do zrozumienia, ze o
                                      mnie mysli...
                                      A poki co, poczytalam kilka watkow, zanim maz wrocil z pracy,
                                      kapiel, balsam do ciala, obiad na stole...A maz....ja zaraz
                                      wyjezdzam.Wroce jutro.
                                      • froodoo ..eh,,życie 30.01.08, 14:18
                                        ..i tak to jest... rozmijacie sie w oczekiwaniach... ty myślisz o
                                        tym dużo i masz to w głowie.... coś robisz z tym nastawieniem... że
                                        chcesz coś z nim przeżyć...a on w głowie wszystko inne tylko nie
                                        myśli o Tobie... nie myśl że chciałbyś go ot tak.... na stole, na
                                        podłodze, byle gdzie... byle poczuć się KOBIETĄ ... pożadaną i
                                        podniecającą.... ot życie.... moze zacznij myśleć o...hmmm...
                                        przetworach wiosennych... ale wtedy zaczniesz zniżac się do jego
                                        poziomu...a nie o to chyba chodzi..:-(
                                        • wild_orchid Re: ..eh,,życie 30.01.08, 19:10
                                          No wlasnie...poki co, maz zostal "zgwalcony" w niedziele rano.
                                          Szczerze powiem-nie podobalo mi sie.No ale nie powinnam chyba
                                          narzekac.W koncu mam "lepiej"niz sporo forumowiczow tutaj. Chyba
                                          uciekne w pracocholizm.Uciekalam juz-w joge, angielski, wyszukiwalam
                                          sobie zajecia, by nie byc w domu.W koncu mi
                                          przejdzie...Menopauza.Suchosc pochwy. Brak checi na cokowiek. Nie o
                                          tym myslalam wychodzac za maz 18 lat temu.
                                          • froodoo zaradna z Ciebie osoba,,:-) 31.01.08, 12:07
                                            ..to sobie jakos radzisz :-).... nie masz tak jakbyś chciała i jak
                                            często sobie wyobrażasz..ale cos tam z tego jednak jest...a
                                            reszta?... a reszta jest w głowie i w marzeniach...a moze Twój mąz
                                            lubi te "gwałceniowe" akcje Twe...gdy aż tak jesteś aktywna że sama
                                            wszystko załatwiasz.... w każdym razie dla faceta taka napalona
                                            kobieta to skarb.... w każdym razie ja to tak oceniam i obyś sie ty
                                            nie zmieniała tylko on.... powodzenia
                                            • wild_orchid Re: zaradna z Ciebie osoba,,:-) 31.01.08, 17:33
                                              Froodoo- ja tylko biore to, co mi sie nalezy :) a i Pan Małż ma
                                              przyjemnosc przy okazji...Rzecz jasna, chcialabym wiecej, inaczej, z
                                              wieksza fantazja....a skoro nie ma-musze sie zadowolic tym, co jest.
                                              Doszlam do tego po lekturze tego forum i przemysleniu kilku spraw.
                                              Wyjscie z sytaucji typu-znajdz sobie kochanka-nie wchodzi w
                                              rachube.Wiec akceptuje sytuacje taka jaka jest i biore, skoro dostac
                                              spontanicznie nie moge. Na szczescie Moja_Lepsza_Polowa nie mowi mi
                                              NIE, nie wymawia sie bolem glowy, a jesli juz, to bardzo rzadko.Wiec
                                              cala inwencja nalezy do mnie.I zamierzam jeszcze bardziej korzystac
                                              z urokow zycia u boku :))))))) Pana Małża.
                                        • trzydziestoletnia Zadne przetwory wiosenne..! :) 01.02.08, 14:49
                                          Zadne przetwory wiosenne. Zamiast wkrecania sie jeszcze bardziej w role "gospodyni domowej" lepiej sie troche w niej wyplącz! Nie prasuj mu koszul (ma raczki czy nie ma?), nie nadskakuj, nie zgaduj czego by chcial na obiadek - lepiej podziel obowiazki i nie narzucaj sie w seksie - niech ma motywacje, by sie troche postarac. Czy on o cokolwiek w waszym zwiazku musi sie starac?
                                      • trzydziestoletnia Re: na pewno są.... 01.02.08, 14:39
                                        wild_orchid napisała:

                                        > (..)umialabym zadbac
                                        > jeszcze bardziej o meza, choc on nie moze narzekac.Dom zadbany,
                                        > ubrania poprane, poprasowane, jedzonko na czas i wg jego gustu, sama
                                        > tez pracuje i zarabiam na wlasne potrzeby

                                        Kobieta-ideal, niestety trącająca o przyslowiową "matke-polkę", i jako taką moze odbierac Cie mąż, co wpływa na zmyslowosc. Znasz ten podzial kobiet na "madonny i ladacznice"?
                                        Wydaje mi sie, ze takie nadskakiwanie i spelnianie wszelkich potrzeb meza moze Cie gubic. Piszesz, ze zawsze jestes chetna i gotowa do seksu - maz nie musi sie o nic starac - to sie nie stara. Po co wkladac wysilek w cos, co jest dane tak po prostu? Popatrz na swoj zwiazek pod kątem zaspokajania wzajemnych potrzeb i wkladu w dbanie o dom, wyglada na to, ze nie macie tu rownowagi. A Twoje patrzenie przez pryzmat potrzeb meza, widac chocby w stwierdzeniu, ze gdyby Twoje byly zaspokojone to.. moglabys jeszcze bardziej zadbac o meza. Dosc dbania (glownie) o meza i dom - czas zadbac o siebie i swoje potrzeby! :)
                                        • wild_orchid Re: na pewno są.... 01.02.08, 16:06
                                          trzydziestoletnia napisała:

                                          > Popatrz na swoj zwiazek pod kątem zaspokajania wzajemnych potrzeb
                                          > i wkladu w dbanie o dom, wyglada na to, ze nie macie tu rownowagi.
                                          A Twoje patr
                                          > zenie przez pryzmat potrzeb meza, widac chocby w stwierdzeniu, ze
                                          gdyby Twoje b
                                          > yly zaspokojone to.. moglabys jeszcze bardziej zadbac o meza. Dosc
                                          dbania (glow
                                          > nie) o meza i dom - czas zadbac o siebie i swoje potrzeby! :)

                                          Musze Ci przyznac racje-nie ma rownowagi. Owszem, maz czasem zrobi
                                          zakupy dla domu, bywa, ze ugotuje obiad, ale wszystko inne, co jest
                                          zwiazane z domem, robie ja.
                                          Dzis mi maz powiedzial, ze cykl prania jego koszul trwa tak dlugo,
                                          ze on biedny nie ma sie w co ubrac( nigdy takiej sytuacji nie bylo,
                                          by sie nie mial w co ubrac).Zabolalo mnie to.
                                          On jest mocno zajety dzialalnoscia "spoleczna", duzo czasu poswieca
                                          na zebrania, spotkania itp, jego telefon nie milknie. Ale to, ze maz
                                          jest osoba "wybitna", ale cos mi sie tez nalezy.
                                          Ja o siebie potrafie zadbac.Nie jestem typowa kura domowa, mam swoje
                                          hobby, relaksuje sie po pracy...
                                          Nie wiem sama, co chce napisac w odpowiedzi. Dochodze do wniosku, ze
                                          nie tylko o seks chodzi, ale o caloksztalt naszego zycia rodzinnego.
                                          CHyba czeka mnie powazna rozmowa z moja lepasza polowa....
                                          • trzydziestoletnia Re: na pewno są.... 01.02.08, 17:08
                                            wild_orchid napisała:

                                            > Musze Ci przyznac racje-nie ma rownowagi. (..)

                                            Wlasnie, maz-spolecznik ma za dobre zaplecze, i jeszcze marudzi, ze mu "cykl prania koszul" nie odpowiada. Piszesz, ze zabolalo, ale czy cos z tym zrobilas?

                                            > Ja o siebie potrafie zadbac.Nie jestem typowa kura domowa, mam swoje
                                            > hobby, relaksuje sie po pracy...

                                            A jakbys miala powiedziec - po co sie relaksujesz, co bys powiedziala..?

                                            > Dochodze do wniosku, ze
                                            > nie tylko o seks chodzi, ale o caloksztalt naszego zycia rodzinnego.

                                            O to wlasnie chodzi, najczesciej nie tylko o seks.

                                            > CHyba czeka mnie powazna rozmowa z moja lepasza polowa....

                                            Etam, zaraz "lepsza".. ;)
        • zaniedbywany_maz0 Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 25.01.08, 09:58
          Ja mam odwrotnie jak ty. Moja Polowa nie chce sexu ze mnia.
          Uhh!
          Moja polowa powinna sie dobrac z Twoim mezem a ja z Toba ;-)
          Bylo by nam i im cudownie :-)
          Bo ja tez porzebuje sexu co dziennie. A jak bys sie ubierala w sexi
          ciuszki to bym szalal z radosci (Moja polowka tego nie lubi).
          Pozdr
          • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 25.01.08, 12:44
            I w tym caly jest ambarans, aby dwoje chcialo na raz...
            To jest dziwne zrzadzenie losu. Osobiscie nie rozumiem kobiet, ktore
            nie lubia seksu. Ja uwielbiam. Moze dlatego, ze tak rzadko go mam i
            to w dawce mniej niz minimalnej?

            Jak sobie radzisz z tak oporna zona? Bo ja ze swoim zimnym mezem nie
            umiem sobie poradzic.
            • alicja_z Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 25.01.08, 13:01
              wild_orchid napisała:
              > Moze dlatego, ze tak rzadko go mam i
              > to w dawce mniej niz minimalnej?
              >

              Coś w tym jest. Rzecz nieosiągalna jest zawsze postrzegana jako
              bardziej atrakcyjna niż w rzeczywistości. Ja jestem w podobnej
              sytuacjijak Ty i dostrzegam, że czasem nie tyle brak mi seksu jako
              takiego tylko świadomości, że nie mogę tego mieć. Czyli rzuca mi się
              na rejony bliżej mózgu niz czego innego.. ;-)
              • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 25.01.08, 13:55
                Problem w tym, ze nawet nie wiem, jakby to bylo, gdybym miala ten
                miod codziennie.Moze wcale bym nie tesknila? Tylko byla jedna z tych
                ozieblych zon? Choc mysle, ze niekoniecznie, wczesniej, na poczatku
                naszego malzenstwa, bylam rowniez chetna. Tylko teraz apetyt wzrosl
                mi jeszcze bardziej.
              • sagittka Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 25.01.08, 14:27
                > Coś w tym jest. Rzecz nieosiągalna jest zawsze postrzegana jako
                > bardziej atrakcyjna niż w rzeczywistości.

                Tak jest w wielu dziedzinach życia.
                Pamiętma, jak w okresie karmienia piersią musiałam stosowac bardzo
                rygorystyczną dietę i marzyłam, że kiedy tylko laktacja się skończy,
                to się rzucę na słodycze i będę się obżerać, planowałam juz nawet
                jakie ulubione frykasy sobię kupię i jak będę się tym delektowac.
                A okazało się, ze po kilku dniach szaleństwa się nasyciłam i potem
                wystarczało mi już czasem się dosłodzić.

                Z seksem było podobnie, nie mogłam się doczekać, aż zamieszkam z
                ukochanym, bo wtedy przeciez nie będziemy wychodzić całymi dniami z
                łóźka, ale okazało się, ze to co jest na wyciągnięcie ręki, wcale
                już tak nie pociąga, jak to sobie wyobrażamy w stanie notorycznego
                braku.
                • wild_orchid Re: 18 lat małżeństwa i brak seksu 25.01.08, 14:33
                  sagittka napisała:

                  > Z seksem było podobnie, nie mogłam się doczekać, aż zamieszkam z
                  > ukochanym, bo wtedy przeciez nie będziemy wychodzić całymi dniami
                  z
                  > łóźka, ale okazało się, ze to co jest na wyciągnięcie ręki, wcale
                  > już tak nie pociąga, jak to sobie wyobrażamy w stanie notorycznego
                  > braku.

                  No coz.Moj maz nabiera najwiekszej ochoty wtedy, gdy spotkamy sie po
                  jakims dluzszym rozstaniu.
                  Moze powinnam go namowic, by zmienil prace i wyjezdzal w delegacje?

                  Bylby podwojny pozytek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja