mloda098
01.02.08, 23:37
Mam prosbe do Was, opisalam krotko moja sytuacje i chcialabym
poznac Wasze obiektywne opinie na ten temat. Problem dotyczy
oczywiście zwiazku i sexu.
Tzn. nigdy on nie był udany: bardzo zadko i tak jakos na szybko bez
zadnych wstepow. Zakochana bylam strasznie wiec się na to
godzilam, wspominalam ze chce czegos wiecej i slyszalam ze owszem
musimy to zmienic a on się postara i tak było ok.4 lat. Z jego
inicjatywy szybki sex był około jednego razu w miesiacu, jak się
postaralam to 2-3 razy się udalo. Wiem ze o wiele czesciej sam się
zadowalal. Wiekszosc czasu siedzial przed komputerem. Kochalam go
nadal ale czulam ze zyjemy obok siebie a nie razem, jak o tym
wspomnialam to rozmowa zazwyczj konczyla się moim milczeniem lub
placzem. . Mimo tego wydawalo mi się ze realne zycie tak wyglada
(przeciez to nie bajka) ze wcale nie jest zle bo przeciez
przytulania i calusow mi nie brakowalo. W domu, miedzy rodzicami
nawet tego nie było. Cos jednak peklo i zdradzilam meza, poznalam
zycie o którym tylko się marzy. Pierwszy raz poczulam się w lozku
spelniona, usmiechnieta. Ale nie o tym chce pisac. Przestalam pytac
o sex, czekalam kiedy on cos wspomni. Minelo ok. trzech miesiecy
kiedy uslyszalam lekkie napomkniecie o kochaniu się, ze chyba mnie
zaniedbuje..Nadszedl czas gdy porozmawialam z mezem, powiedzialam ze
dluzej tak nie możemy zyc, ze jest ktos i mysle o odejsciu .Był to
dla niego szok, myslal ze wszystko jest idealnie, no może troszke
trzeba tylko popracowac nad sexem. Minely kolejne dwa miesiace,
poswieca mi wiecej czasu ale to jest jakies nijakie i nadal się nie
kochamy. Choc teraz się temu nie dziwie. Ja ciagle mysle o odejsciu,
on chyba uznal ze skoro nic nie mowie to wszystko powoli wraca do
normy. Sam mowil ze dajemy sobie czas aby znow się zblizyc i
naprawic nasz zwiazek ale teraz o nic nie pyta, jakby wogole nie
bylo tematu.Sama nie wiem co mam myslec.
Dziekuje i pozdrawiam.