Kolejny problem...

01.02.08, 23:37
Mam prosbe do Was, opisalam krotko moja sytuacje i chcialabym
poznac Wasze obiektywne opinie na ten temat. Problem dotyczy
oczywiście zwiazku i sexu.
Tzn. nigdy on nie był udany: bardzo zadko i tak jakos na szybko bez
zadnych wstepow. Zakochana bylam strasznie wiec się na to
godzilam, wspominalam ze chce czegos wiecej i slyszalam ze owszem
musimy to zmienic a on się postara i tak było ok.4 lat. Z jego
inicjatywy szybki sex był około jednego razu w miesiacu, jak się
postaralam to 2-3 razy się udalo. Wiem ze o wiele czesciej sam się
zadowalal. Wiekszosc czasu siedzial przed komputerem. Kochalam go
nadal ale czulam ze zyjemy obok siebie a nie razem, jak o tym
wspomnialam to rozmowa zazwyczj konczyla się moim milczeniem lub
placzem. . Mimo tego wydawalo mi się ze realne zycie tak wyglada
(przeciez to nie bajka) ze wcale nie jest zle bo przeciez
przytulania i calusow mi nie brakowalo. W domu, miedzy rodzicami
nawet tego nie było. Cos jednak peklo i zdradzilam meza, poznalam
zycie o którym tylko się marzy. Pierwszy raz poczulam się w lozku
spelniona, usmiechnieta. Ale nie o tym chce pisac. Przestalam pytac
o sex, czekalam kiedy on cos wspomni. Minelo ok. trzech miesiecy
kiedy uslyszalam lekkie napomkniecie o kochaniu się, ze chyba mnie
zaniedbuje..Nadszedl czas gdy porozmawialam z mezem, powiedzialam ze
dluzej tak nie możemy zyc, ze jest ktos i mysle o odejsciu .Był to
dla niego szok, myslal ze wszystko jest idealnie, no może troszke
trzeba tylko popracowac nad sexem. Minely kolejne dwa miesiace,
poswieca mi wiecej czasu ale to jest jakies nijakie i nadal się nie
kochamy. Choc teraz się temu nie dziwie. Ja ciagle mysle o odejsciu,
on chyba uznal ze skoro nic nie mowie to wszystko powoli wraca do
normy. Sam mowil ze dajemy sobie czas aby znow się zblizyc i
naprawic nasz zwiazek ale teraz o nic nie pyta, jakby wogole nie
bylo tematu.Sama nie wiem co mam myslec.
Dziekuje i pozdrawiam.
    • renebenay Re: Kolejny problem... 01.02.08, 23:55
      Tu nie ma o czym myslec,jak odejdziesz to napewno mozesz byc pewna ze,sie nie
      pomylilas i dodatkowo slubny juz po paru dniach nawet nie zauwazy Twojej
      nieobecnosci.Powodzenia
      • tlustaklucha Re: Kolejny problem... 02.02.08, 02:40
        Można próbować ocalić związek, ale wszystko zależy od tego, czy
        właśnie tego oboje chcecie.. Jestem w prawie identycznej sytuacji.
        Też się zastanawiałam, co zrobić. Brak sesku jest dla mnie ogromnie
        frustrujący.. To, że partner widzi, jaki ból mi sprawia...
        obiecuje... i dalej nic.. To jest najgorsze chyba. Czuję się jak
        gówno czasem..
        Dużo rozmawialiśmy... czy raczej ja monologowałam.. Stanęło na tym,
        że kiedy on wróci z dłuższej podróży, idzie na terapię. Ja już
        chodzę od dawna, bo mam swoje problemy.

        Jeśli Ci zależy na partnerze, możecie próbować, ale potrzebny jest
        jego czynny udział. Dlaczego nie chce się kochać? Ty tego nie
        zgadniesz. On musi sam chcieć się nad tym zastanowić, a nie odsuwać
        ten problem w nieskończoność licząc, że coś się samo zmieni.
        Taki ma temperament?
        Zawsze taki był?
        Dlaczego się nie stara dać Ci rozkoszy? Dlaczego ten seks jest byle
        jaki? To wszystko ma swoje przyczyny, ale nie dojdziesz do tego
        sama.

        Jeśli odmówi współpracy, będzie Cię zbywał i nie da wam szansy
        wspólnie się tym zająć, to moim zdaniem nie do końca mu zależy na
        związku.. A tu już wnioski sama wyciągaj.
    • verdifirst Re: Kolejny problem... 02.02.08, 11:53
      Co Ty jeszcze z nim robisz? a raczej on z Tobą...
      Odejdź od niego i wtedy przekonasz się czy było to dobra decyzja.
      Rób coś - a nie tak w miejscu stoisz i tylko narzekasz że źle.
    • sagittka Re: naprawa 02.02.08, 13:19
      > no może troszke trzeba tylko popracowac nad sexem

      > dajemy sobie czas aby znow się zblizyc i naprawic nasz zwiazek

      "Popracować", "zbliżyć", "naprawić" - to MUSI oznaczać aktywne
      działanie, nie ma możliwości, ze samo się zrobi, naprawi.
      Związek sam się nie dzieje, a jeśli jest pozostawiony sam sobie, to
      staje się pusty, a uczucia umierają.

      Jesli twój mąz jest bierny, leniwy, a może nawet tchórzliwy, to
      będzie mu trudno wprowadzić zmiany, czy podjąć jakiekolwiek
      działanie, więc raczej ty musisz być tu siłą napędową. Jesli nie
      chcecie skorzystać z pomocy fachowców, to sami opracujcie program
      naprawy, ale trzeba do tego podejść jak do pracy domowej na
      zaliczenie: wypisać w punktach co chcecie osiągnąć (nie za dużo od
      razu i raczej realne do zrobienia), następnie jak możecie to zrobić,
      a potem rozliczać się z realizacji tego. Krok po kroku, przy
      obopólnych chęciach można wiele osiągnąć. Pod warunkiem, że obojgu
      wam zależy i się chce - a ten warunek jest najtrudniejszy do
      spełnienia w takich związkach, w których zaniedbanie relacji jest
      już głębokie.
      • marek_kolomanski trzeba było wcześniej pomysleć o naprawie 03.02.08, 10:31
        Zdradziłaś a teraz chcesz wielce naprawiać męża? Teraz to on już nie powinien z
        tobą rozmawiać...
        O naprawianiu małżeństwa powinnaś pomyśleć zanim go zdradziłaś. Dopiero potem
        pomyśleć o odejściu...
        • sagittka Re: trzeba było wcześniej pomysleć o naprawie 03.02.08, 18:43
          Masz rację Marku, trzeba było nie zdradzać, naprawiać wczesniej, a
          może najlepiej w ogóle nie wiązać się z mężem.

          Skoro jednak autorka wspomniała o obopólnej chęci naprawy, to ja
          jedynie podałam pewne rady z tym związane, bez oceniania przyczyn
          sytuacji.
    • markos28mr Re: Kolejny problem... 03.02.08, 16:10
      Wybrałaś sobie faceta, który ma mało hormonów męskich i żeby to
      zmienić musiałby przejść kurację hormonalną i stale brać preparaty
      hormonalne. W innym wypadku nie jest w stanie się zmienić.
    • out23 Re: Kolejny problem...i tak będzie dalej... 03.02.08, 16:47
      jest tu sporo pytań....
      Kórym partnerem seksualnym byliście dla Siebie ?
      Jakie były Wasze rodziny ?
      Czy byliście przytulani ?
      Bardziej to jego problem, jest jakby niedojrzały, gdyby wypełnił
      jakiś test , są tu gdzieś dostępne...może można by go oznakować :(
      w sensie jakie ma wady.../mąż/
      W 100% nic nie będzie z naprawiania..
      Zwiewaj, dojrzewaj na boku :) , a moze znajdziesz partnera..z
      czasem..
      Dziwie się Tobie,ze tak to wszystko szybko..zaakceptowałaś,
      przed ślubem.... , no ale skoro w szkole jest religia
      a nie np:rodzina i jej uwarunkowania emocjonalne..?
      Seks to tzw komunikacja interpersonalna /emocjonalna/, niech
      będzie ,że 50% lub więcej na początku..część się tego uczy
      szybciej ,część opornie..
      Uwarunkowania: osobowość , doświadczenia, rodzina,
      tzw.chrzescijański punkt wartościowania
      Bardziej to jego problem, Twój o tyle, że źle wybrałaś, przeanalizuj
      błędy i szybko wybierz jeszcze raz lepiej :)

      • szczesciarz2007 Re: Kolejny problem...i tak będzie dalej... 03.02.08, 22:36
        Wszystkie wasze wywody przypominają mi trochę ruletkę.
        Dziwne jest w tym wszystkim to, że przed ślubem i w czasie Twojego z
        nim bycia nie zauważyłaś jego pociągu do Ciebie? Może zbyt mało było
        adoracji z Twojej strony aby zachęcić, skusić do większego działania?
        Tych znaków zapytania mogę postawić jeszcze więcej.Mój związek trwa
        już wiele lat i ukoronowaniem wyznaniem naszej miłości jest słodki
        sex!!nie raz w miesiącu!!lecz bardzo często.Pozdrawim dziewczyno weż
        się trochę ostrzej za faceta:):)
        • veromoda Re: Kolejny problem...i tak będzie dalej... 03.02.08, 23:02
          Stary, twoje proste jak budowa cepa rady, na tym forum nie mają
          racji bytu.
          Gdyby wystarczyło "wziąć się ostrzej" za faceta, czy też kobietę,
          nikogo z nas by tu nie było.
        • t1000m Re: Kolejny problem...i tak będzie dalej... 08.02.08, 10:54
          troche zabawne, tak jak to: czy mezczyzna powinien pomoc kobiecie
          wysiasc z autobusu, jesli ona chce wsiasc? pomoc mozna tylko temu, kto
          daje sobie pomoc... mysle ze jest sens naprawiac zwiazek ludzi, ktore
          chca byc razem... jak nie sa pewni, trzeba sie zastanowic... nic za
          szybko :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja