komu się udało

13.02.08, 08:55
a czy jest tu jakas Pani, której się udało?
która przeszła fazę kompletnego braku zainteresowania seksem, i
której to minęło?
czy teraz ma jakieś przemyślenia dlaczego tak się działo?
co wpłynęło na zmianę?
wolałabym, zeby nie pisali tu nieszczęśliwi partnerzy - jest dużo
innych wątków, gdzie można się wyżalić

może jednak znajdzie się ktoś, kto napisze coś pozytywnego!
    • ziutek2005 Re: komu się udało 13.02.08, 12:14
      jak narazie chyba sie nikomu nie udało i brak wpisów ale w miare
      upływu czasu może znajda się Panie, które wyskrobia swoje
      przemyślenia
    • bomba44 Re: komu się udało 13.02.08, 16:34
      Mi sie udalo. Ale poniewaz prosisz o wypowiedzi tylko panie, wiec sie nie bede
      rozpisywal.
      • murya Re: komu się udało 13.02.08, 23:21
        Mnie tez sie udalo(jestem kobieta:))Przez wiele lat malzenstwa sex mogl dla mnie
        nie istniec.Nie interesowali mnie inni mezczyzni.Kladlam sie spac i w duchu sie
        modlilam"zeby tylko nie chcial..."Rozwiodlam sie i teraz na nowo rozkoszuje sie
        sexem.
        • patria5 Re: komu się udało 14.02.08, 08:30
          Murya,
          nie chodzi mi o przypadek, kiedy nie akceptowałaś swojego partnera (
          z różnych względów) i dlatego seks mógł dla Ciebie nie istnieć "zeby
          tylko nie chcial..." - wtedy rozwiązaniem może rzeczywiście być
          rozwód

          chodzi mi o wypowiedzi osób ( Pań/Panów), które nie są/nie były
          zainteresowane seksem PO PROSTU, mają to " w głowie",
          ale kochają swoich partnerów i chcą z nimi być, i chcą, zeby byli
          szczęśliwi i udało im się tą niechęć JAKOŚ zmienić
          • murya Re: komu się udało 14.02.08, 12:51
            To trzeba bylo jasniej napisac:)
      • patria5 Re: komu się udało 14.02.08, 08:24
        no faktycznie, tak napisałam, czy są Panie, ale myślę, że Twoje
        doświadczenia też mogą być cenne....
        tak więc napisz, jeśli Ci się udało.....
    • arogancka_agrafka Re: komu się udało 14.02.08, 09:51

      Mnie się udało.
      Ale więcej Ci niestety nie powiem, bo nie znajduję
      konkretnego powodu, tej nagłej zmiany.
      Ani nie doznałam żadnego wstrząsu, ani nie wypadłam
      z okna na głowę ;)
      Nie wiem co się stało, pewnego dnia poczułam,
      jakbym się budziła i z każdym następnym, coraz
      dalej wchodziła w krainę erotyki.
      Przy czym zaznaczę, iż nie było to chwilowe,
      tak już pozostało i trwa długie miesiące.

      Wpadłam ze skrajności w skrajność i obecnie wciąż
      mi mało.
      Aż szkoda, że wcześniej zmarnowałam tyle czasu
      i przyjemności.
    • alicja_z Re: komu się udało 15.02.08, 12:27
      To interesujące zagadnienie i fajne pytanie. Szkoda, że tak mało
      optymistycznych odpowiedzi.

      Jeszcze ciekawsza i ekstremalna (!)może być sytuacja gdy w I fazie
      związku występuje sytuacja niedopasowania i różnicy temperamentów
      tzn. przykładowo ON zawsze chce i może a ONA miga się i boli ja
      głowa a w II fazie (po jakiejś przemianie ?...) to ONA zaczyna mieć
      niepohamowany apetyt na seks a ON ...coraz mniejszy. Obiektywnie –
      tzn. w jakiś zwariowany i przewrotny sposób zaczyna działać
      biologia. Łowca staje się zwierzyną, ucieka ... i dostaje
      zadyszki. Zaczyna czuć to, co czuła wcześniej druga strona. Niechęć
      do seksu, przesyt.

      Czy to realne ? Zaskoczę Was - to co opisałam, to autentyczny
      przykład !

      A jeśli tak, to może warto mieć nadzieję jeśli nie na zamianę ról -
      to okrutny scenariusz ;-) - ale na zmianę w ogóle. To częściowo
      tłumaczy, że czasem bezrozumnie (?) tkwimy w naszych
      niedopieszczonych układach...
    • mex33mex Była tu jedna 16.02.08, 21:34
      Była tu jedna taka dziewczyna. Nie miała popędu, libido mizerne, no
      tragedia jednym słowem. Ale przyszły wybory...A po nich stał się
      cud! Dziś chuć ją rozpiera, sex ją opętał, jest dumna ze swego
      megalibido. A wszystko to dzięki niemu...
      Viva la donald!
      • menk.a Re: Była tu jedna 18.02.08, 17:04
        mex33mex napisał:

        > Była tu jedna taka dziewczyna. Nie miała popędu, libido mizerne,
        no
        > tragedia jednym słowem. Ale przyszły wybory...A po nich stał się
        > cud! Dziś chuć ją rozpiera, sex ją opętał, jest dumna ze swego
        > megalibido. A wszystko to dzięki niemu...
        > Viva la donald!

        ;DDDDd Co obiecał, to spełnił;)
    • bomba44 Nam się udało 19.02.08, 17:36
      Moja historia jest bardzo niezwykła. Pisałem o niej tutaj już kilkukrotnie i
      zawsze spotykałem się z zajadłą krytyką, bardzo rzadko ze zrozumieniem.

      Problem polegał na kompletnym braku zainteresowania seksem u mojej żony. Teraz
      to minęło. Teraz stała się, ku naszej obojga radości, demonem seksu i niemalże
      nimfomanką.

      Przemyślenia dlaczego tak się działo: Otóż moja żona uważała że seks to coś
      złego, a seks małżeński to obowiązek. To miało początek w jej dzieciństwie, w
      jej wychowaniu. Nieświadomie, podświadomie zawsze walczyła ze swoją
      seksualnością, nie akceptowała jej, i udało jej się ją w sobie stłumić.

      Co wpłynęło na zmianę: Przede wszystkim ja, poprzez bardzo uważną obserwację
      jej zachowań i studiowanie wielu źródeł zauważyłem na czym polega problem.
      Potem natomiast tak zmieniłem swoje postępowanie, aby seksualność mojej żony
      mogła rozkwitnąć. I tak się stało. Proces był bardzo długotrwały, ale skuteczny.

      Teraz tylko z perspektywy trochę szkoda mi tych młodych lat, kiedy byliśmy
      młodzi, piękni, predysponowani do seksu, a moja żona była po prostu zimna jak
      ryba a ja tak cierpiałem. Mimo że teraz, jak już pisałem, jest dużo lepiej, to
      mam poczucie, że tamte lata były niepotrzebnie stracone.

      Pozdrawiam,
      • yoric Re: Nam się udało 20.02.08, 05:05
        Bomba:

        "poprzez bardzo uważną obserwację jej zachowań i studiowanie wielu źródeł"

        właśnie, to jest zdecydowanie godne uwagi.

        Pozdrawiam
    • kamilkka30 Re: komu się udało 19.02.08, 18:30
      Mnie się udało i mam nadzieję, że pozostanie tak jak najdłużej.
      Przez kilka pierwszych lat naszego związku, tworzyliśmy związek
      partnerski: prywatnie i firmowo (własna działalność). Od 2 lat w
      związku firmowym stery dzierży mąż, w prywatnym jest "po staremu".
      Zdecydowanie wolę gdy mężczyzna dominuje :).
    • szklana-pulapka Re: komu się udało 19.02.08, 18:44
      bomba44, jeżeli możesz to napisz coś więcej. Jak to się stało, gdzie znalazłeś
      swoje przypuszczenia i w jaki sposób udało ci się dotrzeć do swojej żony. Czy
      robiłeś to sam czy może z pomocą jakiegoś specjalisty.
      Proszę, jeżeli możesz to podziel się tą wiedzą, może i innym będzie pomocna.
      Jeżeli nie chcesz tego opisać na forum to mogę podać swój adres mailowy.
      Pozdrawiam
      • eri02 Re: komu się udało 19.02.08, 19:13
        A u mnie było inaczej i chyba dośc nietypowo.
        Mąż, niby wszystko ok; chce seksu, dośc często; erekcja super. A ja
        niechętna.

        Potem, z braku męża, ktos inny, starszy i bardzo przemęczony.
        Erekcja prawie zerowa. Doznania super i tesknota za "jeszcze"..
      • bomba44 Do Szklanej-pulapki 20.02.08, 22:04
        Szklana-pulapka napisał:

        > jeżeli możesz to napisz coś więcej

        Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej, to pytaj. Ja nie jestem gawędziarzem i nie
        będę zaśmiecał forum opowieściami, które nikogo nie interesują. Na konkretne
        pytania chętnie zaś odpowiem.

        > gdzie znalazłeś swoje przypuszczenia

        Nie jestem pewien, o jakie przypuszczenia Ci chodzi.

        > w jaki sposób udało ci się dotrzeć do swojej żony

        To był bardzo długotrwały i skomplikowany proces, i trudno go opisać w kilku
        zdaniach. Generalnie to wszystko zaczęło się zmieniać, gdy zdałem sobie sprawę,
        że potrzeby i język porozumiewania się kobiet są zupełnie odmienne od potrzeb i
        sposobu ich wyrażania przez mężczyzn. Zacząłem więc próbować zaspokajać nie
        potrzeby, które MI się wydawało, że ona powinna mieć, ale potrzeby, które
        rzeczywiście miała. Następna ważna sprawa to było przełamanie jej zahamowań.
        Podczas szczerych rozmów ona zazwyczaj mi wciskała kit, bo tak się wstydziła
        tego, co naprawdę czuła, że nie chciała tego nawet sama dopuścić do SWOJEJ
        świadomości. Ale ja drążyłem temat cierpliwie tak że ona czasami miała już
        dość, i czasami udawało mi się uzyskać prawdziwą, znaczącą informacje. Za
        każdym też razem gdy dowiedziałem się czegoś znaczącego musiałem ją nagradzać,
        dawać jej do zrozumienia, że otwierając się niczego nie straciła, a wręcz
        przeciwnie, zyskała. No i na koniec bardzo ważna była stuprocentowa akceptacja
        z mojej strony, która często oznaczała całkowitą rezygnację z moich potrzeb.
        Nie jest to więc droga dla zazdrośnika, który obraziłby się usłyszawszy ilu jego
        żona miała przed nim partnerów, albo dowiedziawszy się, że ona się masturbuje
        zamiast się z nim kochać.

        > Czy robiłeś to sam czy może z pomocą jakiegoś specjalisty.

        Nie, nie korzystaliśmy z pomocy specjalisty. Obawiam się, że moja żona nie
        otworzyłaby się u specjalisty. Za bardzo by się wstydziła tego, co w niej
        naprawdę jest.

        Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej to pytaj. Będę też sprawdzał swoją pocztę
        gazetową.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja