chill
15.02.08, 18:59
Otóż sprawa wygląda banalnie - jestem w ciąży, na dodatek z kategorii
zagrożonych. Poza tym widzę, jak zmieniło się moje ciało i nie napawa mnie to
optymizmem... Jednak potrzebuję seksu i bliskości mojego partnera, niestety
wszelkie sposoby zaspokojenia moich potrzeb są na chwilę obecną na indeksie...
(O ukochanego staram się dbać i sprawia mi to jedyną przyjemność).
Boję się, co będzie, gdy urodzi się dziecko. Zmienionego ciała, warunków
anatomicznych, gojących się nacięć itp. Boję się, że będzie gorzej, niż jest
teraz, a nieraz zdarza mi się dosłownie wyć z braku zaspokojenia moich
elementarnych potrzeb... Dodam, że z partnerem zgadzamy się doskonale, bez
wątpienia jesteśmy dograni w łóżkowych sprawach. Jednak obawiam się, że taka
długa przerwa wpłynie niekorzystnie na nasz układ...
Powinnam marzyć o chwili, gdy narodzi się nasze dziecko, a ja marzę też o
momencie, gdy znów będziemy mogli zaczynać i kończyć dzień jak wcześniej...
Czy w Waszych związkach ciąża i narodziny dziecka też były czasem próby? Tak
się tego obawiam...