Panowie i Panie , pomocy!

15.02.08, 18:59
Otóż sprawa wygląda banalnie - jestem w ciąży, na dodatek z kategorii
zagrożonych. Poza tym widzę, jak zmieniło się moje ciało i nie napawa mnie to
optymizmem... Jednak potrzebuję seksu i bliskości mojego partnera, niestety
wszelkie sposoby zaspokojenia moich potrzeb są na chwilę obecną na indeksie...
(O ukochanego staram się dbać i sprawia mi to jedyną przyjemność).
Boję się, co będzie, gdy urodzi się dziecko. Zmienionego ciała, warunków
anatomicznych, gojących się nacięć itp. Boję się, że będzie gorzej, niż jest
teraz, a nieraz zdarza mi się dosłownie wyć z braku zaspokojenia moich
elementarnych potrzeb... Dodam, że z partnerem zgadzamy się doskonale, bez
wątpienia jesteśmy dograni w łóżkowych sprawach. Jednak obawiam się, że taka
długa przerwa wpłynie niekorzystnie na nasz układ...
Powinnam marzyć o chwili, gdy narodzi się nasze dziecko, a ja marzę też o
momencie, gdy znów będziemy mogli zaczynać i kończyć dzień jak wcześniej...
Czy w Waszych związkach ciąża i narodziny dziecka też były czasem próby? Tak
się tego obawiam...
    • aandzia43 Re: Panowie i Panie , pomocy! 15.02.08, 19:13
      W moim przypadku nie był to czas szczególnie odmienny pod względem
      seksu od innych, dobrych czasów. Ciążę znosiłam dobrze, wyglądałam
      pięknie, moje ciało bardzo mi się wówczas podobało, mojemu mężowi
      również, czemu dawał wyraz często i ochoczo;-) Poród był koszmarny,
      bardzo nie podobały mi się zmiany, jakie zaszły w wyglądzie mojego
      brzucha i piersi po porodzie, ale mąż nie komentował i dalej
      pożądał. Pociąg fizyczny mimo tych wszystkich przejść odczuwałam i
      seks zaczęliśmy uprawiać dość szybko (jakieś 6 tyg. po porodzie).
      Nie tak często, jak wcześniej, bo dziecko było upierdliwe i mało
      śpiące. Z perspktywy czasu mogę powiedzieć, że fizjologia w tamtym
      okresie nie zawiodła mnie, stosunek do swojego ciała nie był
      tragicznie dołujący, małż pożądał i dawał wyraz. Nie tu był
      pogrzebany pies, czyli przyczyny późniejszych problemów. Ale to już
      inna bajka.
      • zlosnica100 Re: Panowie i Panie , pomocy! 15.02.08, 20:46
        A jaki jest powod indeksu? Obawa, brak pozadania czy cos innego?
        • chill Re: Panowie i Panie , pomocy! 15.02.08, 21:00
          Zalecenia lekarskie niestety... Od początku niemal mam problemy z utrzymaniem
          ciąży. Ilekroć trochę się poprawiło, korzystaliśmy z okazji... Teraz męczymy się
          obydwoje, bo zaczęły się przedwczesne skurcze i nic już nie wolno :(
          • bielbieli Re: Panowie i Panie , pomocy! 16.02.08, 10:30
            Musicie jakoś to przetrwać - ciąża to czas skończony. Jeżeli nie można
            fizycznie, bądźcie blisko siebie "duchowo", mów mężowi o swoich pragnieniach,
            niech czuje, że jest dla Ciebie atrakcyjny, że go pożądasz. Wytrzymacie, czas
            szybko leci. A propos zmian fizycznych - po porodzie jak wrócisz do zdrowia
            zobaczysz wszystko w lepszych barwach. Zacznij wtedy ćwiczyć, kup dobry stanik
            :), walcz z kilogramami - wiele wróci do normy, tylko będziesz musiała się
            trochę wysilić. Jestem po dwóch ciążach, karmieniu i nie jest źle - ale trzeba
            popracować nad powrotem do fajnego ciałka.
            Moim zdaniem prawdziwy problem z ciążą jest wtedy gdy kobieta nie tylko
            fizycznie ale i psychicznie odrzuca męża...a gwoździem do trumny jest oziębłość
            po porodzie, kiedy dziecko wypełnia cały świat i dla mężczyzny nie ma już w nim
            miejsca....
            • mex33mex ich 3-je 16.02.08, 20:28
              Musicie być dzielni kochani moi! Wasz problem jest nabrzemiewający i
              naprawdę poważny. Obawiam się, że może grozić rozpadem waszego
              wspaniałego związku. Te szwy, rozstępy, darcie się dziecka w nocy,
              zapach świeżej kupy o poranku, nieprzespane nocy bo mały(-a) miała
              atak kolki albo gorączki...to albo będzie cementem waszego związku
              albo gwoździem do jego rozpadu.
              Nic juz nie bedzie takie samo jak pojawi się ten (ta) trzeci (-a).
              Cóżeście Wy narobili??!??

              mex33
              • chill Re: ich 3-je 16.02.08, 21:08
                He he, nabrzmiewający dosłownie, brzuch z każdym dniem większy... ;) Mam
                nadzieję, że damy radę, ale to co było już chyba nie wróci, ech...
Pełna wersja