Dodaj do ulubionych

Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seksu

09.03.08, 05:17
Wkurza mnie już, jak czytam wątki zakładane przez facetów, którzy
skarżą się na brak seksu w małżeństwie oraz rady i opinie niektórych
kobiet w odpowiedzi.
Jako, że większość problemów na forum dotyczy właśnie małżeństw,
moje rady w skrócie są takie:

1. Jeśli żona nie chce z tobą seksu, to nie skamlaj o niego. Nie rób
z siebie szmaty. Zapytaj ją raz lub dwa o co jej chodzi, spróbuj
rzecz wyjaśnić ale nie proś się. Możesz jej okazać, że ci to nie
pasuje, ale się nie awanturuj.

2. Spróbuj być dla niej lepszy (także w łóżku), milszy, czulszy,
bardziej pociągający, przyjrzyj się sobie krytycznie i popraw co
możesz, ale krótko. Nie zabiegaj o nią przez cały czas, nie "walcz"
cokolwiek to dla ciebie oznacza. Możesz więcej robić w domu, ale nie
bądź chłopcem na posyłki ani gosposią. Nie udawaj kogoś innego, niż
jesteś.

3. Jeśli żona dalej nie chce z tobą rozmawiać o seksie i nie wyjaśni
ci dlaczego seksu nie chce, to przyjmij do wiadomości, że cię nie
kocha i nie pożąda, także jeśli ona twierdzi, że jest inaczej. W
takim razie miej w dupie jej ew. hormony i nastroje. Możesz
zaproponować jej wizytę u seksuologa, ale jeśli odmówi, to nie proś
się. Jeśli chce rozmawiać i widzi problem - wspomagaj ją w jego
rozwiązaniu.

4. Nie staraj się wzbudzić jej zazdrości, bo wykorzysta to w sądzie
przeciw tobie. Sąd orzeknie twoję winę za rozkład pożycia, bo ona
nie musi mieć dowodów zdrady - wystarczy jak wykaże, że miała
uzasadnione powody by czuć się zdradzaną (tak, takie jest
orzecznictwo). Z tego samego powodu nie rób jej awantur - przemoc
zawsze jest źle widziana.

5. Nie przedłużaj trwania quasi-małżeństwa, nie łudź się, że będzie
lepiej, nie marnuj czasu i życia sobie (a często i jej). Pamiętaj,
że odmowa współżycia przez żonę jest wystarczającym powodem do
rozwodu, i to z jej winy. Wnieś o rozwód choćby po kwartale
abstynencji. Pamiętaj, że sprawy w sądach trwają - zanim dojdzie do
wyroku, brak pożycia będzie trwał znacznie dłużej.

6. Dziecko nie jest powodem, by marnować sobie (i innym) życie w
nieudanym związku. W razie potrzeby, możesz zagwarantować sobie
kontakty z dzieckiem w wyroku lub później, niezależnie od kwestii
władzy rodzicielskiej. Będziesz miał wiele okazji, by być z
dzieckiem i okazać, że jesteś dobrym ojcem.

7. Do czasu orzeczenia rozwodu możesz i powinieneś szukać innej
kobiety, ale jeśli znajdziesz, lepiej nie ujawniaj tego przed żoną -
p. punkt 4.

8. Pamiętaj, iż to, że jesteś w trakcie rozwodu, zwiększa twoje
szanse u innych kobiet, tak więc i dlatego nie warto czekać z
wniesieniem pozwu o rozwód.

9. Nie żeń się ponownie z zimną rybą, tylko z kobietą, która lubi
seks, są takie.
Obserwuj wątek
        • avide Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 09:44
          Nigdy nie jest tak że jest "nie bo nie".
          Nawet jeśli tak jest, albo tak się nam wydaje JEST JAKIŚ POWÓD, o którym
          zwyczajnie nie mamy pojęcia. Nasze wychowanie zaś, czy zwyczajnie konstrukcja
          psychiczna może powodować, że nie będziemy umieli zwyczajnie podjąć się próby
          naprawy.

          Seks to nie jest katar, czy przeziębienie, z którym lecimy zaraz do lekarza i
          mówimy bez krępacji. Jak nie wierzysz wybierz się pod gabinet seksuologa i
          spójrz w oczy tych wszystkich ludzi którzy czekają na wejście. Zobaczysz ogromny
          wstyd, rozpacz, załamanie, skrępowanie w ich oczach, może wtedy zrozumiesz
          dlaczego wielu ludzi mówi "nie bo nie". ONI SIĘ ZWYCZAJNIE BOJĄ !!!!!. Nie
          wiedzą, nie rozumieją czemu tak jest, co jest z nimi nie tak i dlatego się boją.
          Uciekają od problemu tak długo jak tylko sie da, dlatego tak reagują.

          Nie każdy ma tyle "jaj" żeby od razu powiedzieć "mam problem w łóżku", zwłaszcza
          w świecie przesiąkniętym seksem, gdzie lubić seks, mieć orgazmy, byś super
          kochankiem po prostu trzeba inaczej zwyczajnie nie wypada, bo kto taki nie jest,
          jest ELIMINOWANY.

          Pozdrawiam.
          Avide.
          • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 20:30
            > Nie każdy ma tyle "jaj" żeby od razu powiedzieć "mam problem w
            łóżku", zwłaszcza w świecie przesiąkniętym seksem, gdzie lubić seks,
            mieć orgazmy, byś super kochankiem po prostu trzeba inaczej
            zwyczajnie nie wypada, bo kto taki nie jest, jest ELIMINOWANY.

            Nie tragizuj Avide, eliminacja kobiety, z którą związek mi się nie
            układa, dotyczy tylko mojego życia. Wokół ma tysiące innych bardziej
            odpowiednich dla siebie facetów. Po co żyć nieszczęśliwym, skoro
            można żyć szczęśliwie z kimś innym? Dotyczy to w takim samym stopniu
            mnie, jak i jej.
          • aandzia43 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 21:25
            Masz rację, że pod każdym "nie, bo nie" kryje się jakiś powód (często istotny).
            Sęk w tym, że ten powód nie zawsze wystarczy, by rozgrzeszyć drugą połówkę z
            działań sprawiających nam istotny ból. Jeśli nawet wybaczamy, po chrześcijańsku,
            jak pełen ułomności człowiek drugiemu ułomnemu człowiekowi, to nie znaczy, że
            chce nam się jeszcze mieć bliżej do czynienia z krzywdzicielem i nadstawiać
            drugi policzek. To już śmierdzi masochizmem. Jednym słowem bilans zysków i strat
            musi być dodatni. Jest pewna granica przeżytego bólu, powyżej której zwyczjnie
            nie stać nas na żywe i pozytywne emocje wobec partnera. Dotyczy to również
            szeroko pojętej sfery intymności.

            Myślę też, że tłumaczenie partnera za wszelką cenę z jego błędów, ułomności i
            niemocy często ma miejsce wtedy, gdy nie chcemy ujrzeć gołej prawdy. Gdy jej
            przeczucie za bardzo jeszcze boli, a podświadoma perspektywa ujrzenia jej w
            świetle dnia jest nie do zniesienia. Parę racjonalizacji złagodzi gorycz życia;-)
    • yoric Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 13:07
      Wreszcie konkret :).

      Moim zdaniem jest tak: 1,3,5,6,7 - zgoda.

      2 - raczej trzeba popracować nad własną atrakcyjnością w oczach kobiet i to w
      każdym aspekcie, a więc wygląd, sukcesy zawodowe, stanowczość i pewność siebie,
      itd. Zbudować bardziej przekonujący wizerunek 'samca', nie 'męża', 'tygrysa',
      nie 'misia'.

      4 - zazdrość może bardzo pomóc w dostrzeżeniu atrakcyjności. Może warto być
      ostrożnym, jednak ogólnie warto dać kobiecie do zrozumienia, że po pierwsze, jej
      pozycja nie jest niezagrożona, po drugie, że inne kobiety dostrzegają twoją
      atrakcyjność. To ogólny mechanizm biologiczny, że uwaga samic automatycznie
      czyni danego samca bardziej atrakcyjnym dla innych samic.

      8 - nie wydaje mi się; po prostu nie widzę powodu, dla którego miałoby tak być
      (choć oczywiście mogę się mylić).

      9 - lepiej :) - "wybierz dobrą żonę, a nie złą" :).
      Jak to sprawdzić, spytać? Wszystkie mówią, że lubią :). Możesz sprawdzić na
      wykrywaczu, ale kobieta może np. lubić seks, ale nie z tobą :). Żeby sprawdzić,
      czy lubi z tobą trzeba te kilka razy pójść do łóżka, a tego często nie da się
      zrobić bez rozpoczęcia związku. A i to sprawdzisz co najwyżej stan obecny, a nie
      co będzie za dwa lata; na "wulkan seksu" nikt niestety nie daje dożywotniej (ani
      nawet dwuletniej) gwarancji...

      Pozdrawiam
      • yoric Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 13:10
        No to pora na mój pakiet rad - kolejny raz wklejam cytat z Davida DeAngelo:

        "Antidotum (<The Wuss Cure>).
        Przejmuje kontrolę w związku. Jest coraz mniej zainteresowana seksem. Ty jesteś
        miły i starasz się coraz bardziej, ale ona tylko się wkurza i coraz bardziej się
        oddala. Czy to brzmi znajomo?

        Czy ktoś wam kiedykolwiek ktokolwiek powiedział wam, że zna ten rodzaj sytuacji
        i poradził, co należy zrobić?
        Prawdopodobnie była to wasza mama i powiedziała <kupuj jej więcej kwiatów>.

        Antidotum: natychmiast przestań zachowywać się jak dupa.
        Zachowaj trochę dystansu (od niej).
        Dzwoń do niej raz na trzy jej telefony.
        Spotykaj się z nią o połowę rzadziej.
        Wypałnij czymś swoje życie i przestań być jej służącym.
        Zrób sobie chwilę wolnego i starannie zastanów się, w jakich sferach życia
        zachowywałeś się jak baba -
        • kawitator Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 14:21
          to nie do Yorica a do autora wątku

          Zbiorcze rady dla mężów i jak twierdzą kobitki dla żon a w w sumie dla nikogo
          Bowiem opierają sie one na następującym rozumowaniu
          Idę sobie na wycieczkę Gniotą mnie buty w piętę mimo że sam je kupiłem Przeszkadza mi to Wypieprzam buty. Idę kupić nowe Teraz będą juz dobre bo wybieram takie co mnie w piętę nie będą gnieść więc będzie super.
          W sprawach małżeństwa autor milcząco przyjął założenia
          1 seks jest podstawową i jedyną sprawą w związku
          czyli nie ma seksu nie ma związku
          2 Brak seksu jest tak dolegliwą sprawa ze wymaga natychmiastowego zdecydowanego działania aby ten stan usunąć
          3 Należy reprezentować postawę skrajnie skoncentrowana na sobie oraz na chwili obecnej ( zreszta bardzo ostatni popularną)
          Mam potrzebę a ty ja realizujesz bo dlatego jesteśmy razem aby moje potrzeby były zaspokajane w tym wypadku seksu (może być wygodnego życia , bliskości, bezpieczeństwa lub perwersji) Nie zaspokajasz to się lecz i w ogóle cos z tym zrób. Nie potrafisz, nie chcesz lub nie możesz zaspokoić moich potrzeb to won.
          Poszukam kogoś kto będzie zaspokajał moje potrzeby
          Szczególnie rada Znajdź sobie kogoś kto sie będzie z tobą bzykał wystarczająco często spowodowała moje szczere rozbawienie
          Postawa bardzo symptomatyczna tylko stosując ja nie należy się dziwić jak sami dostaniemy kopniaka w żyć bo ...... ( tutaj sobie wstawić cokolwiek co się będzie naszej połówce w danym momencie nie podobało )
          • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 14:46
            Kawitator, małżeństwo nie jest dla mnie dobrem per se. Nie widzę w
            nim nic świętego. Nie widzę też powodu by się umartwiać, życie jest
            krótkie i warto je przeżyć dobrze.
            Tak, nie ma seksu - nie ma związku.
            Tak, brak seksu powinien skutkować działaniem, żeby ten stan usunąć,
            po to by uniknąć frustracji.
            Tak, trzeba przede wszystkim myśleć o sobie.
            Tak, małżeństwo polega na wzajemnym zaspokajaniu potrzeb.
            Tak, należy szukać partnera, który będzie miał podobne potrzeby
            seksualne. Co w tym śmiesznego?
            • kawitator Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 16:57
              Kawitator, małżeństwo nie jest dla mnie dobrem per se. Nie widzę w
              nim nic świętego.
              Tu nie chodzi o świętość tu chodzi o przyzwoitość

              Nie widzę też powodu by się umartwiać, życie jest
              krótkie i warto je przeżyć dobrze.
              Czy dobrze znaczy czerpiąc z niego maksymalna własna przyjemności
              Czy może dobrze znaczy, że goląc siwy juz zarost i patrząc sie na pomarszczona twarz w lustrze będziesz widział tam przyzwoitego człowieka
              Twój wybór

              Tak, nie ma seksu - nie ma związku.
              Bardzo zacnie jestem za.
              Bcde masz jutro wypadek najechał na ciebie pijany motorniczy Niestety przez najbliższy rok z seksu nic aż się wygoisz Rozumiem ze ze zrozumieniem przyjmiesz kopniaka w dupę od swojej żony bo przecież to co napisałeś powyżej jet prawdą absolutną
              I żebyś nie myślał ze to koniec rozwód z Twojej winy , brak kontaktu z dzieci i płacisz alimenty które się żonie słusznie należą bowiem obiecywałeś zaspokajać jej potrzeby a tu nie tylko seksu a także pieniążków brak bo zus płaci ci jakąś zapomogę która nijak sie ma do dochodów osiąganych przez pracowitego Bcde

              Tak, trzeba przede wszystkim myśleć o sobie.
              Więc żona postępuje jak najbardziej słusznie nieprawdaż Zresztą nie tylko w przypadku opisanym powyżej Możesz stracić prace i mieć kłopoty z uzyskaniem innej równie dobrej,
              Możesz zachorować bo szpitale są pełne ludzi jeszcze wczoraj zupełnie zdrowych
              Jak ci się noga podwinie to nie powinieneś liczyć na pomoc rodziny na wsparcie przyjaciół bo każdy powinien myśleć przede wszystkim o sobie
              Tak, małżeństwo polega na wzajemnym zaspokajaniu potrzeb.
              Tak, należy szukać partnera, który będzie miał podobne potrzeby
              seksualne. Co w tym śmiesznego?
              Nic śmiesznego co więcej rozumiem ze niezaspokojona potrzeba nawet niewielkiego kalibru może w pewnym stopniu frustracji przesłaniać świat i powodować aberracje psychiczne a co dopiero taka podstawowa jak seks
              Ale życie naprawdę nie jest takie proste i znacznie szybciej niż Ci się wydaje staniesz przed prawdziwymi problemami I mam nadzieje ze do tego czasu nie otoczysz sie ludzmi o twoim sposobie myslenie ( dobrze ci zyczę ;-)))
              • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 17:42
                Kawitator,

                > Bcde masz jutro wypadek najechał na ciebie pijany motorniczy
                Niestety przez na
                > jbliższy rok z seksu nic aż się wygoisz Rozumiem ze ze
                zrozumieniem przyjmiesz
                > kopniaka w dupę od swojej żony bo przecież to co napisałeś powyżej
                jet prawdą a
                > bsolutną
                > I żebyś nie myślał ze to koniec rozwód z Twojej winy , brak
                kontaktu z dzieci i
                > płacisz alimenty które się żonie słusznie należą bowiem
                obiecywałeś zaspokajać
                > jej potrzeby a tu nie tylko seksu a także pieniążków brak bo zus
                płaci ci jaką
                > ś zapomogę która nijak sie ma do dochodów osiąganych przez
                pracowitego Bcde


                Po pierwsze - gdzie w tym przykładzie moja wina za rozkład pożycia,
                skoro niemożność wynika z przyczyn medycznych?
                Po drugie - orzeczenie winy przy rozwodzie nie ma żadnego związku z
                orzeczeniem w przedmiocie kontaktów z dziećmi, o ile nie krzywdziłem
                dzieci.
                Po trzecie - jeśli w takiej sytuacji żona by mnie zostawiła, to bym
                to zrozumiał i żył dalej, czekając na wyzdrowienie. Choć pewnie
                byłoby mi smutno.


              • errare_humanum_est Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 10.03.08, 17:20
                kawitator napisał:
                > Bcde masz jutro wypadek najechał na ciebie pijany motorniczy
                Niestety przez na
                > jbliższy rok z seksu nic aż się wygoisz Rozumiem ze ze
                zrozumieniem przyjmiesz
                > kopniaka w dupę od swojej żony bo przecież to co napisałeś powyżej
                jet prawdą a
                > bsolutną

                Kawitator, nie wykręcaj sytuacji do niemożliwości. Bcde daje rady w
                sytuacji gdy druga połowa w związku traci chęć do seksu, przestaje
                okazywać pożądanie i nie robi nic, aby pomóc przezwyciężyć -
                niezależnie od tego, po której stronie leży wina. Gdy brak seksu
                wynika z przyczyn obiektywnych, czyli pijanego motorniczego, te rady
                zdecydowanie nie mają zastosowania - zakładają złą wolę drugiej
                strony, której w opisywanej przez Ciebie sytuacji za cholerę nie
                mogę się dopatrzyć.

                > I żebyś nie myślał ze to koniec rozwód z Twojej winy , brak
                kontaktu z dzieci i
                > płacisz alimenty które się żonie słusznie należą bowiem
                obiecywałeś zaspokajać
                > jej potrzeby a tu nie tylko seksu a także pieniążków brak bo zus
                płaci ci jaką
                > ś zapomogę która nijak sie ma do dochodów osiąganych przez
                pracowitego Bcde

                Idem.
          • zlosnica100 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 15:05
            "Idę sobie na wycieczkę Gniotą mnie buty w piętę mimo że sam je kupiłem Przeszka
            > dza mi to Wypieprzam buty. Idę kupić nowe Teraz będą juz dobre bo wybieram taki
            > e co mnie w piętę nie będą gnieść więc będzie super."

            Ta, nie ma nic gorszego niż za ciasne buty o wtedy lepiej odżałować kasę i kupić
            nowe a nie sikać krwią z obdartych piet/nomen omen tak właśnie robie z butami i
            niereformowalnymi ludźmi/.

            "1 seks jest podstawową i jedyną sprawą w związku
            > czyli nie ma seksu nie ma związku"

            Bo to prawda...nie ma.Czesto tylko formalny związek na papierze.
            Zyjesz z kimś a nie macie seksu, wiec kto to dla ciebie:matka,
            siostra...koleżanka, opiekunka waszych dzieci....pewnie tak ale to nie zwiazek.

            "Brak seksu jest tak dolegliwą sprawa ze wymaga natychmiastowego zdecydowaneg
            > o działania aby ten stan usunąć "

            tak, bo im dalej w las, tym więcej drzew...

            "Należy reprezentować postawę skrajnie skoncentrowana na sobie oraz na chwili
            > obecnej ( zreszta bardzo ostatni popularną)"

            Tak, bo jak ktoś nie umie kochac siebie i dbac o siebie nie zrobi tego względem
            innych.
            Czas skończyć z mentalnością poświęcającej sie ofiary.

            "Mam potrzebę a ty ja realizujesz bo dlatego jesteśmy razem aby moje potrzeby
            > były zaspokajane w tym wypadku seksu (może być wygodnego życia , bliskości, be
            > zpieczeństwa lub perwersji) Nie zaspokajasz to się lecz i w ogóle cos z tym zr
            > ób. Nie potrafisz, nie chcesz lub nie możesz zaspokoić moich potrzeb to won.
            > Poszukam kogoś kto będzie zaspokajał moje potrzeby"

            tak, dokładnie o to chodzi, bo o coz innego- a wiele osob i niestety przoduja w
            tym kobiety, po znalezieniu inkubatora pokazuja prawdziwa twarz."Dostałam co
            chciałam /dziecko, papierek dla rodziny/ wiec idź sie lecz bo jesteś niewyżyty".








          • krissdevalnor100 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 17:40
            Kawitotor mnie zaskoczył, myślałam, że poprze z zachwytem
            pilnowanie aby sie przed babą nie płaszczyć
            pilnowanie aby se baba nie myślała że jest jedna ostatnia na swiecie
            pogonienie baby kijem, jak do niej nie dotrze
            ;)

            To, co piszesz- mądre jest. Serio. Myśle natomiast, że autor wątku
            skrócił nadmiernie akapit "starałem sie i róbowałem, ale nic to nie
            dało". Założyłam jednak, ze miał go w myśli w normalnym życiowym
            rozmiarze. Może sam jest na etapie przemyśleń po tym jak ktoś go
            wydrenował do zera każac się bez końca "lepiej stać" I w tym świetle
            rada, aby nie robić z siebie ściery wydała mi sie zacna i
            uniwersalna;)
      • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 14:04
        Yoric, punktu 8 jestem całkowicie pewny. Mało która kobieta chce być
        dupą na boku i "tą trzecią" na wieczność. Żonaty facet, który szuka
        kochanki będzie przez ogromną większość kobiet traktowany jak dupek,
        niezależnie od przyczyn. Ale jeśli poczyni kroki prawne, by
        rozwiązać małżeństwo, postawi żonie sprawę jasno - taki facet ma
        znacznie większe szanse u innych kobiet. Kobiety wtedy wiedzą, że
        gość nie szuka dupy na boku, tylko nowej towarzyszki. Wtedy gotowe
        są go wspierać i oddać się mu, nawet nie czekając na formalny
        rozwód. Wiem z własnego doświadczenia.
    • bawomar Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 14:06
      Czytajac mialem wrazenie,ze ja to napisalem.
      Mam gorsza sytuacje,bo mam ponad 30 lat stazu malzenskiego i zona
      ciagle mnie pociaga.Ciagle jest seksi i kocham sie z nia prawie co
      dziennie.( w najrozniejszy sposob)
      Zdradzam ja czesto,czego nigdy nie zaluje i nie mam wyrzutow
      sumienia.
      Ona paradoksalenie ma lepsze przez to zycie,bo wynagradzam jej to w
      najrozniejszy sposob.Oczywiscie nie ma pojecia o co chodzi.Nie
      przyznalbym sie jednak nigdy,ale tylko dlatego,aby nie poczula sie
      zraniona.
      Gdybym mial jednak taka sytuacje,ze musialbym prosic o seks, to
      poczulbym sie upokorzony i nie poprosil juz nigdy.
      Poradzilbym sobie z tym bez niej,ale rozwodu nie biorac.(CHYBA)
    • lilith.b Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 16:51
      3. Jeśli żona dalej nie chce z tobą rozmawiać o seksie i nie wyjaśni
      > ci dlaczego seksu nie chce, to przyjmij do wiadomości, że cię nie
      > kocha i nie pożąda, także jeśli ona twierdzi, że jest inaczej.


      Ja się muszę uczepić tego zdania. To, że żona nie chce uprawiać seksu
      (niezależnie od przyczyn) wcale nie musi oznaczać, że nie kocha partnera!
      Oczywiście jeśli nie chce słyszeć o terapii czy szukaniu przyczynay spadku
      libido jest nie w porządku w stosunku do partnera, ale implikacja, że go nie
      kocha jest bzdurna i błądna.


      Dorzucę swoją radę - czy żona chce czy nie ZMUSIĆ ją trzeba do badań
      hormonalnych. W moim przypadku rozwiązało to problem całkowicie.
      • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 17:05
        Lilith.b, to, że żonie wydaje się, że mnie kocha, to mnie guzik
        obchodzi, jeśli jest głucha na moje potrzeby i nie zależy jej na
        moim szczęściu. Dla mnie to nie miłość.

        Do badań hormonalnych nikogo nie zmusisz. Druga strona musi chcieć
        je zrobić, a jeśli nie chce - p. wyżej.
        • lilith.b Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 18:33
          bcde napisał:

          > Lilith.b, to, że żonie wydaje się, że mnie kocha, to mnie guzik
          > obchodzi, jeśli jest głucha na moje potrzeby i nie zależy jej na
          > moim szczęściu. Dla mnie to nie miłość.

          No rozumiem Cię, ale się nie zgadzam.


          > Do badań hormonalnych nikogo nie zmusisz. Druga strona musi chcieć
          > je zrobić, a jeśli nie chce - p. wyżej.

          Można "zmusić", szantażem chociażby, krzykiem, histerią itp. Mnie się też nie
          chciało robić tych badań, ale poszłam dla świętego spokoju. Namawiam na badania,
          bo mogą rozwiązać problemy wielu par.
    • joasinska1 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 20:32
      A gdzie miłość i zrozumienie ? Jeśli przeżyłeś coś takie jak brak sexu i
      zrobiłeś to co piszesz to naprawdę gratuluję tej kobiecie że się od Ciebie
      uwolniła. Nie kochałeś jej ani przez chwilę nic dziwnego że nie miała na ciebie
      ochoty. I pamiętaj że zawsze jest jakiś powód a dla kobiety miłość nie równa się
      sex. Może ma gorszy okres? A co będzie jak ty ni będziesz miał ochoty na żonę
      przez pół roku tak może być i to już po 50 roku życia. Jeśli jednak piszesz tak
      SOBIE I NIC O TYM NIE WIESZ TO NIE WKURZAJ LUDZI bo życie nie jest tak proste
      szczególnie jeśli się kogoś kocha i ma się w nim przyjaciela i oparcie a nie
      tylko ciało. Pomijam już sprawy majątkowe i takie tam bo to też ma znaczenie.
      • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 09.03.08, 21:18
        > A gdzie miłość i zrozumienie ?

        Miłości i zrozumienia nie ma po stronie partnera, który ma w nosie
        potrzeby seksualne drugiego.

        >Może ma gorszy okres?

        Jeśli żona ma gorszy okres, to powinna mężowi o tym powiedzieć, a
        nie udawać, że jest OK. Wystarczy już tych innych okresów.

        > szczególnie jeśli się kogoś kocha i ma się w nim przyjaciela i
        oparcie a nie tylko ciało.

        Miłość i przyjaźń to różne pojęcia. W miłości między mężczyzną i
        kobietą ciało jest ważne.

        > Pomijam już sprawy majątkowe i takie tam bo to też ma znaczenie.

        Z pewnością dla kobiet ma duże znaczenie.
        Nie ma sensu tkwić w związku, który rodzi frustrację. Uwalniając
        siebie od małżonki, uwalnia się też ją i także jej daje szansę na
        prawdziwą miłość i dobry seks. Na rozwodzie świat się nie kończy. A
        jak się coś poprawi, to można się pobrać drugi raz.
        • kropeczka-b ekonomia:) 09.03.08, 21:55
          bcde napisał:
          Uwalniając siebie od małżonki, uwalnia się też ją i także jej daje
          szansę na prawdziwą miłość i dobry seks. Na rozwodzie świat się nie
          kończy. A jak się coś poprawi, to można się pobrać drugi raz.
          # Drugi raz z tą sama osobą? To nie ekonomiczniej tylko poprawić to
          coś bez kosztów rozwodowych?:))
          Pozdrawiam
          • bcde Re: ekonomia:) 09.03.08, 22:05
            kropeczka-b napisała:

            > bcde napisał:
            > Uwalniając siebie od małżonki, uwalnia się też ją i także jej daje
            > szansę na prawdziwą miłość i dobry seks. Na rozwodzie świat się
            nie
            > kończy. A jak się coś poprawi, to można się pobrać drugi raz.

            > # Drugi raz z tą sama osobą? To nie ekonomiczniej tylko poprawić
            to
            > coś bez kosztów rozwodowych?:))


            Z tym powtórnym ślubem to była wersja dla optymistów :) Rozpędziłem
            się :)
            • kropeczka-b Re: ekonomia:) 09.03.08, 22:35
              bcde napisał:
              Z tym powtórnym ślubem to była wersja dla optymistów :) Rozpędziłem
              się :)
              # Chyba wersja bardziej dla desperatów lub baaaaardzo majętnych i
              znudzonych tradycyjną formą wydawania kasy:))
              Pozdrawiam
      • de.bill wlasnie 11.03.08, 02:16
        gdzie milosc i zrozumienie dla potrzeb drugiego kochanej osoby?

        ty oczywiscie nie mialabys nic przeciwko gdyby cie (i twoje potrzeby) facet olewal MIESIACAMI.

        ma gorszy okres, nie?

        Kali ukrasc krowy to dobrze, ale jak Kalemu ukrasc krowy to zle .....

        PS. jak sa problemy to trzeba sie przynajmniej STARAC je rozwiazac ..
        • kropeczka-b Re: wlasnie 11.03.08, 08:00
          de.bill napisał:

          > gdzie milosc i zrozumienie dla potrzeb drugiego kochanej osoby?
          # Też właśnie nie mogę znaleźć tej miłości i zrozumienia dla
          ukochanej osoby.

          > ty oczywiscie nie mialabys nic przeciwko gdyby cie (i twoje
          potrzeby) facet ole
          > wal MIESIACAMI. ma gorszy okres, nie?
          # Zawsze miałam, mam i mieć będę. Nie po to z kimś jestem, by mnie
          olewał. A jak ma gorszy okres( choć to jam mam go raz w miesiącu;)),
          to ja o tym wiem i robimy OBOJE wszystko by to zmienić.

          > Kali ukrasc krowy to dobrze, ale jak Kalemu ukrasc krowy to
          zle .....
          # Ani Kali ukraść, ani Kalemu ukraść, żaden wariant nie wchodzi w
          grę, bo ja nie popieram kradzieży pod żadną postacią:)))

          > PS. jak sa problemy to trzeba sie przynajmniej STARAC je rozwiązać
          # Tylko muszą chcieć obie strony, inaczej można się starać do
          usranej śmierci.
          Pozdrawiam
    • trzydziestoletnia Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 10.03.08, 11:25
      Z tych 9 punktow tylko 3 dotyczą ew. pracy nad zwiazkiem, reszta jest radami jak sie rozstac. Rozumiem, ze jestes po rozwodzie i teraz te argumenty "za" rozstaniem mocno u ciebie pracują w kwestii przekonan.
      Ostatni punkt, o wybraniu kobiety lubiacej seks, jest moim zdaniem mocno oderwany od realiow, poniewaz w wiekszosci (nawet tu piszacych) zwiazkow w poczatkowych latach seks nie jest problemem, a panie nie sa "zimnymi rybami". Nigdy nie wiesz czy twoja "ognista kochanka" bedzie taką za lat 5 czy 15 formalnego zwiazku.
      • kropeczka-b drobny szczegół 10.03.08, 19:13
        san1 napisał:
        tak nigdy nie wiązac sie z zimną wyrachowaną rybą /osą/
        # I tu może pojawić się mały acz istotny problem. Wyrachowanie-
        czasami ciężko je dostrzec przed związaniem się z zimną ryba lub
        perfidnym palantem. Przed, a nawet jakiś czas po, wszystko niby gra.
        A wyrachowanie wychodzi pomalutku, stopniowo, bo ile można udawać
        skoro cel osiągnięty? Powodzenia.

          • kropeczka-b Re: drobny szczegół 11.03.08, 16:23
            san1 napisał:

            > kropeczka masz racje,/tak na marginesie bardzo podobają mi sie
            Twoje odpowiedzi
            # Nie zawsze mam rację, ale w tym wypadku zgadzam się z Tobą:).
            Pewne rzeczy wydaja się proste, ale nie zawsze takimi są.
            /A tak na marginesie, mi tez sie podobaja moje odpowiedzi:)).
            Pozdrawiam
    • glamourous Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 10.03.08, 22:15
      Bardzo trafione rady. Właściwie zgadzam się ze wszystkimi punktami, dla facetów
      sprawa istotnie jest dość oczywista.
      Poproszę jednak o wersje dla kobiet, tylko z opcja "2 egzemplarze przychówku"
      :-) Bo tu dopiero zaczynają się schody.

      Poza tym tak naprawdę wszystko jest kwestia priorytetów. Znam faceta, który, po
      roku romansu z atrakcyjna i namiętną kochanką, zerwał ten związek i jednak
      został z rodziną, męcząc się w bezseksowym związku z zoną histeryczką. Powód :
      nie potrafił wyobrazić sobie życia bez wychowywania swoich dzieci na codzien.
      Nawet hedonistyczna wizja pełnej seksu dolce vity z kobieta w której się
      autentycznie zakochał nie była w stanie odciągnąć go od potrzeby bycia
      pełnoetatowym ojcem. Jak widać, wszystko jest względne.
      • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 10.03.08, 23:44
        glamourous napisała:

        > Poproszę jednak o wersje dla kobiet, tylko z opcja "2 egzemplarze
        przychówku"
        > :-) Bo tu dopiero zaczynają się schody.

        Proste:
        1. trzeba zadbać o dobre alimenty dla dzieci i dla matki,
        2. znaleźć fajnego mężczyznę, który będzie lubił spędzać czas z tobą
        i z dziećmi :)

        > Poza tym tak naprawdę wszystko jest kwestia priorytetów. Znam
        faceta, który, po
        > roku romansu z atrakcyjna i namiętną kochanką, zerwał ten związek
        i jednak
        > został z rodziną, męcząc się w bezseksowym związku z zoną
        histeryczką. Powód :
        > nie potrafił wyobrazić sobie życia bez wychowywania swoich dzieci
        na codzien.
        > Nawet hedonistyczna wizja pełnej seksu dolce vity z kobieta w
        której się
        > autentycznie zakochał nie była w stanie odciągnąć go od potrzeby
        bycia
        > pełnoetatowym ojcem. Jak widać, wszystko jest względne.

        Tu masz rację i tu jest najtrudniej. Ja byłem w swoim małżeństwie o
        kilka lat za długo, bo chciałem, aby moje dziecko przy mnie
        podrosło. Wytrzymałem to chyba dlatego, że w moim małżeństwie nie
        było całkiem źle.
        • glamourous Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 11:13
          bcde napisał:

          > Proste:
          > 1. trzeba zadbać o dobre alimenty dla dzieci i dla matki,
          > 2. znaleźć fajnego mężczyznę, który będzie lubił spędzać czas z
          tobą
          > i z dziećmi :)


          Nie takie znowu proste, bo nie o same alimenty i kobiece orgazmy
          tutaj chodzi.

          Mialam raczej na mysli sytuacje, kiedy niebzykajacy maz jest
          jednoczesnie rewelacyjnym ojcem, z ktorym dzieci sa bardzo silnie
          zwiazane emocjonalnie i ktory bardzo angazuje sie w ich wychowanie
          na codzien. Nie wiem, czy jako matka potrafilabym radykalnie
          odseparowac moje dzieci od ojca, pozbawic jego obecnosci w ich zyciu
          i okaleczyc psychicznie - w imie wlasnego egoistycznego szczescia i
          orgazmow z jakims zaledwie "fajnym mezczyzna".
          To dopiero musi byc pat.

          Nie wmowicie mi, ze weekendowy ojciec moze byc tak samo obecny w
          zyciu dzieci, ze szczesliwa mama jest dla niech najwazniejsza, oraz
          ze rozwod rodzicow nie pozostawi zadnych sladow w ich psychice. Bo
          to tylko dorabianie ideologii do wlasnego egoizmu.
          • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 20:52
            Glamorous,

            > Mialam raczej na mysli sytuacje, kiedy niebzykajacy maz jest
            > jednoczesnie rewelacyjnym ojcem, z ktorym dzieci sa bardzo silnie
            > zwiazane emocjonalnie i ktory bardzo angazuje sie w ich wychowanie
            > na codzien. Nie wiem, czy jako matka potrafilabym radykalnie
            > odseparowac moje dzieci od ojca, pozbawic jego obecnosci w ich
            zyciu
            > i okaleczyc psychicznie - w imie wlasnego egoistycznego szczescia
            i
            > orgazmow z jakims zaledwie "fajnym mezczyzna".
            > To dopiero musi byc pat.
            >
            > Nie wmowicie mi, ze weekendowy ojciec moze byc tak samo obecny w
            > zyciu dzieci, ze szczesliwa mama jest dla niech najwazniejsza,
            oraz
            > ze rozwod rodzicow nie pozostawi zadnych sladow w ich psychice. Bo
            > to tylko dorabianie ideologii do wlasnego egoizm


            Weekendowy ojciec nie będzie tak samo obecny w życiu dzieci, jak
            ojciec na co dzień.
            Nikt jednak ci nie każe odseparowywać dzieci od ojca. Jesli ojciec
            chce, może zamieszkać gdzieś blisko i zabierać dzieci do siebie b.
            często, nie tylko w weekend. Możecie też spotykać się do woli i
            nawzajem odwiedzać. Po rozwodzie można zostać przyjaciółmi albo
            przynajmniej się starać - dla dzieci właśnie.
            • glamourous Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 12.03.08, 11:52
              bcde napisał:

              > Weekendowy ojciec nie będzie tak samo obecny w życiu dzieci, jak
              > ojciec na co dzień.
              > Nikt jednak ci nie każe odseparowywać dzieci od ojca. Jesli ojciec
              > chce, może zamieszkać gdzieś blisko i zabierać dzieci do siebie b.
              > często, nie tylko w weekend. Możecie też spotykać się do woli i
              > nawzajem odwiedzać. Po rozwodzie można zostać przyjaciółmi albo
              > przynajmniej się starać - dla dzieci właśnie.


              Bcde, uwierz mi, ze nie zawsze po rozwodzie można "spotykać się do woli". Czasem
              rozwód wiąże się z przeprowadzką na drugi koniec kraju czy wręcz za granicę.
              Ludzie dzisiaj coraz rzadziej wiążą się w pary wyłącznie w obrębie własnego,
              rodzinnego miejsca zamieszkania. Pewnie ze nikt kobiecie "nie każe"
              odseparowywać dzieci od ojca, niemniej czasami przeprowadzka matki z dziećmi w
              rodzinne strony jest jedynym możliwym rozwiązaniem po rozwodzie. A trudno
              przecież wymagać od ojca żeby rzucił pracę, przeprowadził się w ślad za nimi i
              zamieszkał po sąsiedzku ;-/
        • lilyrush Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 11:33
          bcde napisał:

          > glamourous napisała:
          >
          > > Poproszę jednak o wersje dla kobiet, tylko z opcja "2
          egzemplarze
          > przychówku"
          > > :-) Bo tu dopiero zaczynają się schody.
          >
          > Proste:
          > 1. trzeba zadbać o dobre alimenty dla dzieci i dla matki,
          > 2. znaleźć fajnego mężczyznę, który będzie lubił spędzać czas z
          tobą
          > i z dziećmi :)


          to ja poproszę takiego.
          uprzedzam...jestem wk...na maxa po kilku nieprzespanych nocach, bo
          moje dziecko uznało, ze spanie przereklamowane
          wiesz co sobie możesz zrobić z alimentami, jak Twoje dziecko jest
          chore/ząbkuje/nie śpi???? nawet mu do zabawy pieniędzy nie dasz, bo
          mało ciekawe.
          i powodzenia w szukaniu faceta, który będzie chciał wychowywać cudze
          małe dziecko
          nie gadaj człowieku głupot, jak nie masz o tym pojęcia
          chcesz moje dziecko na miesiąc? pobądź sobie samotnym rodzicem a
          potem możesz sie powymądrzać
          • glamourous Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 12:21
            lilyrush napisała:

            > wiesz co sobie możesz zrobić z alimentami, jak Twoje dziecko jest
            > chore/ząbkuje/nie śpi???? nawet mu do zabawy pieniędzy nie dasz,
            bo
            > mało ciekawe.
            > i powodzenia w szukaniu faceta, który będzie chciał wychowywać
            cudze
            > małe dziecko
            > nie gadaj człowieku głupot, jak nie masz o tym pojęcia


            Lily, ostro napisalas, ale zgadzam sie calkowicie.

            Oprocz tego o czym napisalam powyzej czyli strat emocjonalnych u
            dzieci z powodu braku wlasnego (dobrego i zaangazowanego) ojca na
            codzien, do ujemnego bilansu dochodza jeszcze trudy samotnego
            rodzicielstwa dla kobiety. Ktorych nie zrekompensuja zadne alimenty
            ani zaden nowy ogier w lozku.

            Coz, nie mozna liczyc na to ze kobieta od razu trafi na faceta,
            ktory oprocz tego ze w lozku bedzie dla niej graalem, to jeszcze
            podejmie sie trudu zostania cudownym, pelnoetatowym tatusiem
            dla "przyszywanych" dzieci. Ze wychowa je razem z nia az do ich
            doroslosci. Oraz ze bedzie je kochal jak wlasny ojciec.
            Bo fundowac dzieciom emocjonalna hustawke ze zmieniajacymi sie jak w
            kalejdoskopie kochankami chyba zadna matka nie ma ochoty...
            • triss_merigold6 Jak pesymistycznie to brzmi 11.03.08, 21:25
              Nie każda para po rozstaniu zmienia relację wychowawczo-opiekunczą z
              dzieckiem, mężczyzna jeśli chce (a matka to ułatwia) może byc ojcem
              zaangażowanym i obecnym niemal na co dzień w życiu dziecka. Jeśli
              biologiczny ojciec z powodzeniem wypełnia tę rolę nie ma ŻADNEJ
              potrzeby szukania dla dziecka zastępczego pełnoetatowego tatusia.
              TAK, wymaga to do opanowania, cierpliwości, hamowania emocji, taktu
              i dobrej woli od obojga rodziców. Ale można.

              Oczekiwanie, że partner matki pokocha jej dziecko/dzieci jak własne
              jest mało realistyczne i średnio potrzebne. IMO wystarczy, że dzieci
              tak w ogóle lubi, jest wyrozumiały i zachowuje się z wyczuciem.
              Znaczy, tolerancję wykazuje na fochy, histerie i szajby stosowne dla
              wieku dziecka i nie odbiera ich osobiście.
              • lilyrush Re: Jak pesymistycznie to brzmi 12.03.08, 09:40
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie każda para po rozstaniu zmienia relację wychowawczo-opiekunczą
                z
                > dzieckiem, mężczyzna jeśli chce (a matka to ułatwia) może byc
                ojcem
                > zaangażowanym i obecnym niemal na co dzień w życiu dziecka. Jeśli
                > biologiczny ojciec z powodzeniem wypełnia tę rolę nie ma ŻADNEJ
                > potrzeby szukania dla dziecka zastępczego pełnoetatowego tatusia.
                > TAK, wymaga to do opanowania, cierpliwości, hamowania emocji,
                taktu
                > i dobrej woli od obojga rodziców. Ale można.
                >
                >
                A jakie doswiadczenie praktyczne i wskazówki mozesz w tym temacie
                zeserowwać? bo za teorie dziekuje
                rozumiem, że jak dziecko nie spi kolejną noc z rzedu to majac super
                stosunki z eksem albo oddaje mu je na noc, albo on przychodzi do
                mnie na noc i wstaje do małego w nocy? bo ja jestem tylko człwiekiem
                i jednak troche spac musze...
                akurat w kwestii reacji eks-dziecko ja nie mam zadnych problemów o
                mały jest w ojcem 2 razy w tygodniu, bo eks nie przejawia checi na
                wiecej.
                I tak jest dlatego, ze rozwód był niedawno a j kupiłąm mieskzanie
                kawałek od eksa. Nie ma ządncyh złudzeń, z ejak pozna nowa kobiete i
                bedize miala z nia dzieci to jego zaineterowanie naszym spadnie.
                Ot życie
                Wszytkim życze, zeby nie przerabiali czegos takiego praktycznie. A
                przede wszytkim nie zbierali głosu w kwestiach o któryc na codizen
                nie mają zielonego pojecia
                • triss_merigold6 Re: Jak pesymistycznie to brzmi 12.03.08, 10:15
                  Praktycznie to mam 3,5 latka, który nie miewał kłopotów ze spaniem z
                  wyjątkiem krótkiego okresu ząbkowania i ewentualnie podczas chorób.
                  Eks przyjeżdża do potomka 2x w tygodniu po pracy (czasem odbiera z
                  przedszkola) + część weekendu a raz na jakiś czas zabiera na
                  weekend. Jak miałam dyżury w pracy w tygodniu to zabierał dziecko do
                  siebie na noc. Wydaje mi się na podstawie dotychczasowych
                  obserwacji, że nawet jakby poznał nową kobietę to jego
                  zainteresowanie synem by nie spadło, może zmieniłaby się jakość
                  kontaktów tj. rzadziej u mnie w domu a częściej u niego lub "na
                  mieście".
                  • glamourous Re: Jak pesymistycznie to brzmi 12.03.08, 11:41
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Eks przyjeżdża do potomka 2x w tygodniu po pracy (czasem odbiera z
                    > przedszkola) + część weekendu a raz na jakiś czas zabiera na
                    > weekend. Jak miałam dyżury w pracy w tygodniu to zabierał dziecko do
                    > siebie na noc.


                    No to rzeczywiście masz szczęście, głownie dlatego ze Twój ex mieszka
                    przysłowiowe 3 ulice dalej. Jak to jednak rozwiązać w sytuacji opisanej przez
                    Avide? - kobieta po rozwodzie wraca z dziećmi w rodzinne strony, do innego
                    miasta, na drugi koniec Polski, lub wręcz zza granicy do Polski?

                    Niestety znam wiele takich par... Sama też mieszkam z mężem za granica, w razie
                    rozwodu wróciłabym z dziećmi do Polski... Wiec, Triss, przytaczanie swojego
                    przykładu jako referencji "bo MI się udało, bo JA tak mam" trochę mija się tu z
                    celem.
                    • lilyrush Re: Jak pesymistycznie to brzmi 12.03.08, 11:48
                      glamourous napisała:

                      > triss_merigold6 napisała:
                      >
                      > > Eks przyjeżdża do potomka 2x w tygodniu po pracy (czasem odbiera
                      z
                      > > przedszkola) + część weekendu a raz na jakiś czas zabiera na
                      > > weekend. Jak miałam dyżury w pracy w tygodniu to zabierał
                      dziecko do
                      > > siebie na noc.
                      >
                      >
                      > No to rzeczywiście masz szczęście, głownie dlatego ze Twój ex
                      mieszka
                      > przysłowiowe 3 ulice dalej. Jak to jednak rozwiązać w sytuacji
                      opisanej przez
                      > Avide? - kobieta po rozwodzie wraca z dziećmi w rodzinne strony,
                      do innego
                      > miasta, na drugi koniec Polski, lub wręcz zza granicy do Polski?
                      >
                      > Niestety znam wiele takich par... Sama też mieszkam z mężem za
                      granica, w razie
                      > rozwodu wróciłabym z dziećmi do Polski... Wiec, Triss,
                      przytaczanie swojego
                      > przykładu jako referencji "bo MI się udało, bo JA tak mam" trochę
                      mija się tu z
                      > celem.
                      >

                      Mój tez mieskza 3 ulice dalej...
                      co nie zmienia faktu, ze pełnoetatowym ojcem dla dziecka juz nigdy
                      nie beidze bo do tego musiałby mieszkać z eman a takiej opcji nie ma
                      Za to ja nie zamierzam życ sama wiec oczywiscie dąze do tego,zeyb
                      jakis meżczyzna mieszkał ze mną na stałe. I w sposób naturlany on
                      beidze przebywał z dzieckiem wiecej niz eks.
                      Tylko nie karżcie mi sie stawiac w roli ojca- mógł myslec wcześniej
                      i nie dprowadzac do sytuajci rozwodowej...
                      • allegropajew Re: Jak pesymistycznie to brzmi 25.09.17, 12:53
                        Wydaje mi się, że twoja sytuacja, tj. rozwód z dzieckiem w wieku ząbkowania, jest SKRAJNIE rzadka (osobliwie, jak dziecko jedyne). Nawet rozwód w wieku przedszkolnym to nadal dość rzadkie.

                        Do tej pory znałem tylko jedną kobietę, która rozwiodła się, gdy synek miał 4-5 lat. Ale w pełnej zgodzie z byłym (ot nie wyszło, chemia zgasła). Mieszkali na jednym osiedlu i stosowali opiekę naprzemienną (fakt, że było to kilka lat po rozwodzie, on miał już kolejną żonę, ale bez dzieci, a ona nadal była samotna).

                        Tu, u Ciebie, ktoś musiał nieźle zapracować.

                        Gościula
          • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 21:00
            Lilyrush,

            > wiesz co sobie możesz zrobić z alimentami, jak Twoje dziecko jest
            > chore/ząbkuje/nie śpi???? nawet mu do zabawy pieniędzy nie dasz,
            bo
            > mało ciekawe.
            > i powodzenia w szukaniu faceta, który będzie chciał wychowywać
            cudze
            > małe dziecko
            > nie gadaj człowieku głupot, jak nie masz o tym pojęcia
            > chcesz moje dziecko na miesiąc? pobądź sobie samotnym rodzicem a
            > potem możesz sie powymądrzać


            O tym kobieta powinna pomyśleć, odmawiając partnerowi seksu. Za
            pomoc mężczyzny w wychowaniu dzieci kobiety odpłacają seksem. To
            stara prawda. Coś za coś.
            • glamourous Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 12.03.08, 12:02
              bcde napisał:

              > O tym kobieta powinna pomyśleć, odmawiając partnerowi seksu. Za
              > pomoc mężczyzny w wychowaniu dzieci kobiety odpłacają seksem. To
              > stara prawda. Coś za coś.

              Hehe, bcde, przypominam ze w tym miejscu wątku dyskutujemy o sytuacji kiedy to
              kobieta podejmuje dramatyczna decyzje o rozstaniu, ponieważ maż nie stawał na
              wysokości zadania. Nie mówimy tu o losie kobiety opuszczonej przez męża, bo "nie
              dawała" ;-) tylko o wariancie odwrotnym. Próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie
              jak Twoje rady dla niezaspokojonych kobiet "postaraj się o alimenty i znajdź
              sobie drugiego, fajnego faceta" sprawdzają się w tzw. życiu ;-)
    • avide Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 09:28
      Przeczytałem ze 3 razy postulaty i wciąż mam mieszane uczucia.
      Z jednej strony jak to się czyta trudno się nie zgodzić. W świetle suchych faktów autor ma rację. W zasadzie z większością postulatów się zgadzam.

      1 - absolutna racja
      2 - W zasadzie też bez uwag
      3 - I tutaj zaczynają się schody. Pierwsze całkowicie błędne założenie:

      "Jeśli żona dalej nie chce z tobą rozmawiać o seksie i nie wyjaśni
      ci dlaczego seksu nie chce, to przyjmij do wiadomości, że cię nie
      kocha i nie pożąda, także jeśli ona twierdzi, że jest inaczej."

      W swoim założeniu pominąłeś kilka podstawowych faktów. Po pierwsze w naszym kraju niewiele osób potrafi rozmawiać o seksie. Wyobraź sobie że w waszym małżeństwie działo się super w łóżku. Wszystko grało. Robiliście to ale o tym nie rozmawialiście bo po co ??? Nie nauczyliście się zatem rozmawiać o seksie. Teraz z jakichś powodów kobieta odmawia seksu. Jeśli uważasz, że jak skowroneczka zacznie omawiać z Tobą wszelkie szczegóły dlaczego co i jak to jesteś skrajnym idealistą. Takie rozmowy to często wciąganie słowa po słowie w bardzo wielu podejściach. To istna droga przez mękę. Ale to tylko jeden aspekt - umiejętności rozmowy.
      Po drugie postulat: "nie chce się byzkac - nie kocha" po prostu boski. Powodów dla którego ZWŁASZCZA KOBIETA nie ma ochoty na seks może być co najmniej kilka, co może nie mieć kompletnie wpływu na to że piekielnie może faceta kochać. Po prostu sama np. może nie rozumieć co się z nią dzieje jednocześnie wstydząc się tak ogromnie tego że mam taki problem, będzie to ją blokowało do szukania pomocy u specjalisty. Klasyka.

      Poczytaj choćby to forum. Obecnie na tapecie masz wątek kobiety, która przed porodem była wulkanem seksu a po porodzie od 15 miesięcy się do niego ZMUSZA albo go wręcz unika. Zmuszanie się do seksu w efekcie może spowodować głęboko do niego odrazę taka już na wieki wieków.
      Poza tym, hormony, różne ukryte choroby o których możesz nie mieć pojęcia. I co ??? wszystkie zaraz nie kochają czyli kop w d... ???? wow.
      Seks to akurat taka dziedzina naszego życia w której nie ma żadnej oczywistości.

      4 - nie zgodzę się. We wzbudzaniu zazdrości nie chodzi o to by flirtować z innymi kobietami, lub tym bardziej przelecieć jakąś ale pokazać kobiecie, że jesteś atrakcyjnym samcem. To fakt, że atrakcyjność w ochach innych powoduje, że potrafimy ponownie się zainteresować i DOCENIĆ to co już raz zdobyliśmy. Podkreślam jednak umiejętność stosowania tej techniki, bo przegiąć faktycznie łatwo. Poza tym kłania się znajomość partnera bo przecież na jednego podziała coś takiego mobilizująco a innego zaś całkowicie odwrotnie.

      5 - "Wnieś o rozwód choćby po kwartale abstynencji." kolejne "wow". Co to jest kwartał ?????????? NIC !!!! Jeśli pojawi się jakaś choroba nawet nie zdążysz jej zdiagnozować a będziesz już po rozwodzie w myśl Twojej definicji życia "ejakulacja ponad wszystko".

      6 - Racja w czysto idealistycznym podejściu.
      Wyobraź sobie, że po rozwodzie matka wraz z nie jednym ale trójką Twoich dzieci wraca w rodzinne strony do rodziny, do przyjaciół a że pech chciał, że pochodziła z przeciwnego końca kraju (np. Ty Wrocław ona Suwałki ;-)))) by wykazać się, że jesteś super ojcem "w wielu innych okazjach" będziesz miał każdorazowo jakieś 500 km w jedna stronę. Prawda jest taka, że Twoje dzieci pewnie wychowa albo ulica albo jakiś inny facet i pozostanie Ci tylko modlić sie by matka Twoich dzieci wybrała na tyle dobrze, że ów "gość" nie będzie się nad nimi znęcał, molestował lub całe alimenty jakie będziesz płacił np. przepijał, bo na to jak spożytkuje TWOJE pieniądze OBCY facet nie będziesz miał wpływu. ;-))) Ups... On zas będzie się śmiał Ci w oczy a Ty nie będziesz mógł zrobić NIC, będziesz GO finansował a im więcej będziesz zarabiał tym lepszy życie mu zafundujesz !! ups..... Ale "ejakulacie w nie dłużej niż trzy miesiące ponad wszystko, bez względu na wszystko" co nie....
      Żeby nie było, że podaje skraje przypadki. Naukowo udowodnione, że obcy samiec będzie zwalczał potomstwo innego samca jako wrogie po to by jego własne osiągnęło dominującą pozycję. Mamy to w GENACH od tysięcy lat !!!.

      7 - zgoda
      8 - zgoda
      9 - ;-)))))))))))) Boskie ;-)))) Jak opracujesz metodę jak zaleście taką kobietę z gwarancją na najbliższe 20-30 lat dostaniesz nobla. Raz już wybrałeś, to czy drugi raz nie popełnisz tego samego błędu to tylko i wyłącznie kwestia przypadku. Bo wersja demo skończy się po 2-3 latach i co ??? zaczynamy cały cyrk od nowa ????

      Tyle odnośnie postulatów.
      Jak zaznaczyłem na wstępnie w większości nie są głupie. Powiem więcej są baardzo trafne. Jak dla mnie jednak tyczą się one ścisłe określonego przypadku kobiety modliszki, kobiety-egoistki, kobiety niereformowalnej, mającej w du..e wszystko poza własnym szczęściem.
      W zasadzie kobiety odpowiednika "bcde". Bo zauważ... Sam powiedziałeś że "Tak trzeba być egoistą" ;-)))). No więc zastosowała się do Twoich rad. Dziecko ma, seksu z ojcem nie lubi więc go nie ma, o alimenty zadba w sądzie zgodnie z radami autora słowem.... trafił swój na swego. ;-))))) Smutne ale prawdziwe. Nie mniej zgadzam się... takim kobietom mówimy stanowczo NIE !!!! i wiejmy od nich.

      Niestety takich "czystych" przypadków jest niestety bardzo mało. Zazwyczaj jest szaro. Czyli seks jest ale jakiś taki do du..y. W dodatku ilościowo czesciej niz raz na kwartał raz np. na miesiąc, co wtedy w sądzie ???
      "Wyskoki sądzie... żona nie chce się ze mną bzykać.. SPRZECIW !!! Bzykam się, tyle że to seksoholik chce codziennie a mnie wystarczy raz w roku, poświęcam sie i kocham z nim raz na miesiąc, wykazała dobra wolę, zatem rozpadu więzi nie ma !!!!!!!!! ;-)))).

      Poza tym spora liczba facetów poza tym, że kocha seks, naprawdę kocha tez swoje kobiety, bo są dla nich świetnymi przyjaciółkami, dobrymi żonami, matkami które dały im cudowne dzieci i się nimi teraz opiekują, wreszcie partnerami na co dzień, w zdrowiu i chorobie. Piękne, bystre, inteligentne, tylko ... w łóżku "wadliwe". W takich sytuacjach... o d...pe rozbić punkty od 5 do 9 a bez nich cały boski plan sie sypie na głowę i wracamy do punktu wyjścia.

      Zaskoczyło mnie jak część forumowiczów bezkrytycznie przyklasnęła całości. Czy tylko Kawitator zauważył skrajny egoizm, hedonizm takiej ideologi zastosowanej bezkrytycznie jako "prawda objawiona" ??
      Wiesz co... bcde ... w pewnym sensie zazdroszczę takiego podejścia do życia. Tacy ludzie mają w życiu zwyczajnie dobrze. Mają w gdzieś wszystko i wszystkich i liczy się dla nich tylko on sam. Tylko czy w swojej uczciwości przed kolejnym małżeństwem poinformujesz UCZCIWIE jakie są Twoje warunki brzegowe, kandydatkę na żonę ???

      Ja na koniec chciałbym tylko tak do wszystkich zadać pytanie.
      Znając takie a nie inne podejście do życia, powiedzcie mi drogie forumowiczki, ile z Was świadomie zdecydowało by się na związek z osobą reprezentująca taki styl ?????

      A do facetów:
      Kobiety przecież też moga myśleć mniej więcej tak :
      - nie byzkasz - kop w d...
      - nie spełniasz jakiejś zachcianki - kop w d...
      - nie zarabiasz na mnie - kop w d...
      - zarabiałeś ale straciłeś prace, a przez ponad 32 miesiące nie możesz znaleśc co najmniej takiej samej dobrze płatnej pracy więc jesteś bezwartościowy bo utrzymanka żadna kobieta nie potrzebuje zatem - kop w d...
      - itd. (dopisać co dla każdego jest ważne).

      Ilu z was weźmie taką kobietę za żonę wiedząc to ?????????

      Ja wiem jedno... od chorób, głodu i tak myślącego człowieka (kobieta/mężczyzna whatever) uchowaj mnie Panie Boże teraz i na wieki.
      Ale to moje zdanie... wielu się z nim nie zgodzi..

      Pozdrawiam.
      Avide
      • justyna.ada Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 11:18

        > tylko Kawitator zauważył skrajny egoizm, hedonizm takiej ideologi
        zastosowanej
        > bezkrytycznie jako "prawda objawiona" ??

        Nie, nie tylko, ale część forumowiczów zapewne uległa osłabieniu po
        przeczytaniu postu autora, i nie zebrała w sobie siły na
        wyczerpującą odpowiedź :)


        > ile z Was świadomie zdecydowało by się na związek z osobą
        reprezentująca taki s
        > tyl ?????
        >
        A w życiu :-) pytanie retoryczne :)

        A co ciekawe, odnoszę wrażenie że teoria o "warunkach brzegowych"
        czy też "koniecznych" nie powstaje raczej na etapie zakochiwania
        się, zauroczenia, i planowania wspólnej przyszłości, bo to się
        robi zawsze mniej lub więcej "pod wpływem":-)) natomiast zwykle już
        po okresie rozczarowania związkiem. Tak jakby ktoś chciał samego
        siebie czy partnera ukarać za to, że teraz im się nie układa???? I
        na złość mamie odmrożę sobie uszy, bo nie będę bawił się w miłość,
        tylko zostanę cynikiem?

        Właściwie, to co? należałoby takowe warunki wysunąć kiedy? na
        pierwszej randce? czy kiedy padnie słowo o ślubie? czy jak? :) Będę
        się z tobą spotykać dalej, ale uważaj, bo małym drukiem napisane,
        że jak przez kwartał się nie wywiążesz/nie zarobisz/ nie zrobisz
        tego czy tego/ to umowa ulegnie rozwiązaniu?

        Eeeee tam.
        • lilyrush Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 11:45
          justyna.ada napisała:
          > Właściwie, to co? należałoby takowe warunki wysunąć kiedy? na
          > pierwszej randce? czy kiedy padnie słowo o ślubie? czy jak? :)
          Będę
          > się z tobą spotykać dalej, ale uważaj, bo małym drukiem napisane,
          > że jak przez kwartał się nie wywiążesz/nie zarobisz/ nie zrobisz
          > tego czy tego/ to umowa ulegnie rozwiązaniu?
          >
          > Eeeee tam.

          Cyniczna sie robie na starosc, ale tak- określamy warunki brzegowe
          na pierwszej randce. Nie masz emocji, nie masz problemu!
          • avide Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 11:56
            lilyrush napisała:
            >
            > Cyniczna sie robie na starosc, ale tak- określamy warunki brzegowe
            > na pierwszej randce. Nie masz emocji, nie masz problemu!
            >

            Jednak widzisz Lily.. do takiego podejścia do życia trzeba mieć pewne
            doświadczenia, negatywne doświadczenia jak naprawdę porządny kop w d...
            otrzymany wcześniej.

            Ja z uporem maniaka będę powtarzał, że owe 9 postulatów jest jak najbardziej ok
            ale mają one zastosowanie tylko i wyłącznie do związków nieudanych w więcej niż
            tylko jednej dziedzinie życie jaką jest seks. Związków w których brak ogólnego
            zrozumienia, bo faktycznie jeśli tak jest to zwyczajnie nie ma na co czekać.
            Lektura tego forum pokazuje zaś że takich "czystych" przypadków jak je to
            nazwałem jest niewiele.
            Bo tak naprawdę niewiele jest takich osób które powiedzą "albo seks albo życie"
            stawiając jakość seksu w związku jako wyznacznik szczęścia.
            Na szczęście jednak ludzie maja inne emocje, które pozwalają próbować
            rozwiązywać problemy. Często okazuje się że jednak można sobie pomóc tyle że to
            nigdy łatwe nie jest, i nie każdego na to stać.
            Bo nawet żeby zaciągnąć partnera do seksuologa trzeba wiedzieć jak to zrobić i
            jest spora szansa, że mimo iż będzie się zapierać nogami to na koniec nam za to
            podziękuje.

            Avi.
      • bcde Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 21:41
        Avide,

        > 5 - "Wnieś o rozwód choćby po kwartale abstynencji."
        kolejne "wow". Co to jest
        > kwartał ?????????? NIC !!!! Jeśli pojawi się jakaś choroba nawet
        nie zdążysz je
        > j zdiagnozować a będziesz już po rozwodzie w myśl Twojej definicji
        życia "ejaku
        > lacja ponad wszystko"

        Kwartał to długo.
        "Ejakulacja po nad wszystko" - dobre :)

        > Wyobraź sobie, że po rozwodzie matka wraz z nie jednym ale trójką
        Twoich dzieci
        > wraca w rodzinne strony do rodziny, do przyjaciół a że pech
        chciał, że pochodz
        > iła z przeciwnego końca kraju (np. Ty Wrocław ona Suwałki ;-))))
        by wykazać się
        > , że jesteś super ojcem "w wielu innych okazjach" będziesz miał
        każdorazowo jak
        > ieś 500 km w jedna stronę. Prawda jest taka, że Twoje dzieci
        pewnie wychowa alb
        > o ulica albo jakiś inny facet i pozostanie Ci tylko modlić sie by
        matka Twoich
        > dzieci wybrała na tyle dobrze, że ów "gość" nie będzie się nad
        nimi znęcał, mol
        > estował lub całe alimenty jakie będziesz płacił np. przepijał, bo
        na to jak spo
        > żytkuje TWOJE pieniądze OBCY facet nie będziesz miał wpływu. ;-)))
        Ups... On za
        > s będzie się śmiał Ci w oczy a Ty nie będziesz mógł zrobić NIC,
        będziesz GO fin
        > ansował a im więcej będziesz zarabiał tym lepszy życie mu
        zafundujesz !! ups

        Wyjazd matki z dziećmi to największy dramat w sytuacji po rozwodzie.
        Zgadzam się. Taki czarny scenariusz nie musi jednak nastąpić. Jeśli
        nastąpi, to trzeba rozważyć przeprowadzkę, aby być bliżej dzieci.
        Wiem, że nie zawsze się da i wtedy jest dramat.
        Znęcania się nad dziećmi raczej się nie obawiam. Ufam matce, a
        gdybym się dowiedział o czymś takim, natychmiast wystąpiłbym o
        powierzenie mi opieki.
        To, że inny facet decydowałby o alimentach, nie jest do końca
        prawdą. Wysokość alimentów zależy m.in. od uzasadnionych potrzeb
        dzieci. W praktyce alimenty nie są tak wysokie, aby dawały duże
        nadwyżki nad zaspokojonymi potrzebami, a najczęściej nigdy nie
        pokrywają pełnych kosztów utrzymania dziecka, ponieważ część tych
        kosztów powinien pokrywać drugi rodzic. Podstawowe potrzeby dziecka
        muszą być zaspokojone, nieważne z czyich pieniędzy. A jeśli nie
        będą, to jak wyżej - wniosek o powierzenie mi opieki.

        > Niestety takich "czystych" przypadków jest niestety bardzo mało.
        Zazwyczaj jest
        > szaro. Czyli seks jest ale jakiś taki do du..y. W dodatku
        ilościowo czesciej n
        > iz raz na kwartał raz np. na miesiąc, co wtedy w sądzie ???
        > "Wyskoki sądzie... żona nie chce się ze mną bzykać.. SPRZECIW !!!
        Bzykam się, t
        > yle że to seksoholik chce codziennie a mnie wystarczy raz w roku,
        poświęcam sie
        > i kocham z nim raz na miesiąc, wykazała dobra wolę, zatem rozpadu
        więzi nie ma
        > !!!!!!!!! ;-)))).

        Jeśli decyduję się na rozwód, to nie molestuję żony i nie współżyję
        z nią do czasu orzeczenia rozwodu. Mam prawo, obrażony i wkurzony
        jej oziębłością, nie skorzystać z jej "łaski" raz na miesiąc lub
        kwartał.

        Moje rady są dla tych, którzy wskutek braku seksu gotowi są odejść
        od kobiety, pomimo innych jej plusów.
        • triss_merigold6 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 11.03.08, 22:23
          I dla kobiet, które odchodzą od mężczyzn mimo ich niezaprzeczalnych
          ojcowskich zalet.;)
          Cóż, mając dzieci ponosi się konsekwencje i należy dostosować własne
          plany do dobra owych dzieci możliwie najbardziej. Nie widzę ŻADNEGO
          powodu dla przeprowadzki czy wyjazdu któregoś z rodziców za granicę.
          ŻADNEGO. Miałabym poważne wątpliwości czy wyprowadzić się 30 km
          dalej, bo wtedy ojciec mojego dziecka nie mógłby widywać młodego tak
          często jak teraz.
          Kwestia alimentów: do panów - zakładamy, że kobieta z którą mamy
          dziecko nie jest kompletnie dysfunkcyjną idiotką i nie weźmie sobie
          śmiecia na głowę, prawda? Jesli sądzimy, że z puli kandydatów
          wybierze właśnie śmiecia to ups... z kim świadomie spłodziliśmy
          dziecko i spędziliśmy kilka lat życia?
          • glamourous Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 12.03.08, 12:17
            triss_merigold6 napisała:

            Nie widzę ŻADNEGO
            > powodu dla przeprowadzki czy wyjazdu któregoś z rodziców za granicę.
            > ŻADNEGO. Miałabym poważne wątpliwości czy wyprowadzić się 30 km
            > dalej, bo wtedy ojciec mojego dziecka nie mógłby widywać młodego tak
            > często jak teraz.

            Nie widzisz ZADNIEGO powodu, Triss? A jeżeli matka po rozwodzie wyprowadza się z
            dziećmi za granice DO SIEBIE, do swojego własnego kraju? Cóż, czasami po prostu
            inaczej nie można. Nie zawsze przez "wyjazd za granice" rozumiemy zarobkowy
            wyjazd z Warszawy do Londynu czy Dublina ;-)
            • lilyrush Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 12.03.08, 12:33
              Albo może chce sobie życie ułożyć?
              Nie, to zupełnie niepojete. Przecież powinna grzecznie siedziec
              blisko eksa, zeby mu było wygodnie!!!!!
              Moj eks mial taki przebłysk oszołomstwa-chciał zapisac w wyroku
              rozwodowym, ze mi nie wolno z małym do końca zycie wyjechac z
              obecnego miejsca zamieszkania- i to w sensie miasta.
      • allegropajew Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 25.09.17, 13:02
        Popełniasz jeden PODSTAWOWY błąd. Zakładasz, że seks (bzykanie) to kopulacja przy pełnym zaangażowaniu emocjonalno-fizjologicznym obu stron.

        A tymczasem dla wygłodzonego męża potrzepanie ręką (o ustach nie wspominam przez grzeczność) przez pięć minut dwa-trzy razy w tygodniu załatwiłoby problem na wiele lat.

        I tu doszliśmy do sedna
        • luniek9 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 29.05.20, 10:00

          Wielu sprowadza związek dwojga ludzi tylko do jednej kategorii a prawda jest taka, że ludzie są ze sobą z bardzo różnych powodów.

          Rady autora wątku przypominają sytuację, w której właściciel dobrze prosperującej fabryki, ze świetną załogą, wyposażeniem, produkującej świetne produkty, zarabiającej pieniądze na sprzedaży tych produktów postanawia zburzyć fabrykę do fundamentów, bo paniom na stołówce pracowniczej nie chce się za często gotować a jak już to robią to jest tylko mielone i to raz w miesiącu. Ma to oczywiście związek z wydajnością pracy - głodni robotnicy pracują gorzej, dodatkowo absurdalne jest wprowadzenie przepisu o zakazie przynoszenia żarcia z domu lub zamawiania na mieście, co prowadzi do bezsensownych frustracji głodnego personelu. Niemniej jednak rozwalać fabrykę z tak błahego powodu?
          Zamiast tego można zamówić firmę kateringową i wszyscy są zadowoleni: robotnicy mają co jeśc i pracują lepiej, paniom w stołówce nikt dupy nie zawraca np. Strogonowem, najwyżej jak ktoś ma na coś takiego chęć to sobie zamówi za drobną opłatą i wszystko gra. A jak ktoś zatęskni za mielonym to też sobie może skorzystać.

          Po co komplikować problemy, które można rozwiązać w prosty sposób?
    • al9 avide masz rację ale jesteś naiwny 11.03.08, 17:28
      bcde ma rację a jego dekalog jest celny i prawdziwy
      avide Twój komentarz jest niestety nieco naiwny...
      Jasne, ze związek z kobietą, poważny związek to nie tylko sex. Ale -
      bądź szczery sam wobec siebie - to jest wymiana dóbr i usług.
      Kobiety wybieraja mężczyzn przystojnych i zaradnych - bo tak każe im
      biologia. Szukają dawcy dobrych genów i opiekuna dzieci. Piniędzy,
      wrażeń i przyjemności. W zamian...
      No własnie ... co w zamian? Sex.
      Cała społeczna oprawa - wychowywanie dzieci, małżeństwo, rodzina,
      regulacje prawne - to wzorce narzucone przez Kościół. Obecne
      właściwie tylko w kulturze Zachodu... Dziś - nieaktualne.
      Skorodowane. Osłabienie kościoła skutkuje rozwodami (dzis już
      mniejszość małżeństw ma szanse na dożycie z jednym partnerem do
      smierci), rozpadem tradycyjnej rodziny, oddalaniem się całych grup
      społecznych od wzorców atrakcyjnych dla naszych dziadków...
      Co w zamian?
      Czysta mechanika i wzajemne zaspokajanie potrzeb?
      Chyba tak. W wielu krajach (np Skandynawia i Francja) 70 - 80%
      dzieci rodzi się w związkach nieformalnych... Zresztą u nas w dużych
      miastach samotni rodzice nikogo nie szokują. Wspólne inwestycje i
      zamieszkiwanie par bez ślubu jest na porządku dziennym. To chyba
      dobrze...
      Avide - bcde ma rację.
      Niestety
      Pozdrawiam
      al
      • krissdevalnor100 Re: avide masz rację ale jesteś naiwny 11.03.08, 18:29
        Zaprotestuję w jednym punkcie:

        > Cała społeczna oprawa - wychowywanie dzieci, małżeństwo, rodzina,
        > regulacje prawne - to wzorce narzucone przez Kościół. Obecne
        > właściwie tylko w kulturze Zachodu...

        Otóż nie i zupełnie nie chodzi mi o użyte tu słowo "kościół", tylko
        o teorię, ze to sztuczne czy narzucone. Wytłumaczeniem jest znowu,
        tak lubiana na tym forum biologia i geny, ewolucja i przystosowanie.
        Życie w małżeństwie i wspólne wychowanie dzieci jest PRZYSTOSOWANIEM
        do ekstremalnie długiego czasu jaki musimy poswięcić, aby ludzkie
        młode dorosły, dojrzały i usamodzielniły się- fizycznie i, co
        jeszcze ważniejsze, społecznie. Ten abstrakcyjny, z punktu widzenie
        niemal wszystkich innych kręgowców czas opieki jest wypadkową
        wymogów rozwoju mózgu. Naszej najcenniejszej broni i najważniejszego
        organu (przypominam- sam fizyczny rozwój mózgu trwa ok 17 lat, a co
        dopiero napełnienie go czymś użytecznym). Biorąc długość życia psa
        lub kota i odnosząc do nas, usamodzielniać musieliby się
        pierwszoklasisci. Ludzkie dzieci, zwłaszcza w mniej cywilizowanym
        otoczeniu, są w tym wieku i jeszcze sporo lat potem niemal
        bezbronne. Nie mówiąc juz o tym, że niezdolne do rozrodu! Dlatego
        człowiekowi OPŁACA się wychowywać dzieci razem z partnerem, a że
        zajmie to nam bardzo wiele czasu, to opłaca sie mieć razem kolejen,
        wiecej niz jedno, bo i tak już kogoś wychowujemy a hurt jest mniej
        kłopotliwy.
        Nawiasem mówiąc jest to powód dla którego ludzie stanowią kolejne
        kuriozum w przyrodzie: samice konkurują o samce, prezentują walory
        fizyczne itd. Z głowy nie potrafie nawet podać gatunku, dla którego
        samców to jest ważne- tam sie bzyka kazdą samicę, nawet najbardziej
        szarą i chudą. A u nas facet ma zainwestować długoterminowo- to i
        szuka czegoś, w co inwestować warto. Oczywiście sex pozamałżeński
        tez sie opłaca (równowaga genów sprzecznych to znana w końcu rzecz).
        Ale proszę mi nie mówić, że związki, których celem jest opieka nad
        potomstwem, a konsekwencją zwiazek z jednym (lub chociaż głównym;))
        partnerem seksualnym ktoś ludzkości narzucił
        ;)
        • zlosnica100 Re: avide masz rację ale jesteś naiwny 11.03.08, 19:38
          "Ale proszę mi nie mówić, że związki, których celem jest opieka nad
          potomstwem, a konsekwencją zwiazek z jednym (lub chociaż głównym;))
          partnerem seksualnym ktoś ludzkości narzucił
          ;)"

          jak nie? cala kultura zachodu stawia na "jakość " a nie "ilość"....
          • kropeczka-b Re: avide masz rację ale jesteś naiwny 11.03.08, 20:56
            zlosnica100 napisała:
            jak nie? cala kultura zachodu stawia na "jakość " a nie "ilość"....

            # Są różne sposoby w przyrodzie by gatunek przetrwał. Akurat jeśli
            chodzi o ludzi, to musimy stawiać na jakość, bo ilość jest dla nas
            zagładą. Już i tak zaczynają być odczuwalne skutki przeludnienia w
            niektórych miejscach Ziemi:).

            Dla przykładu też: jedno-dwójka mądrych ( nawet przeciętnych),
            emocjonalnie dobrze wychowanych dzieci z normalnej rodziny a z
            drugiej 5-8 i więcej dzieci z rodziny patologicznej. Nie
            generalizuję, ale w większości wiemy jak jest. Ciekawe, jaka byłaby
            ludzkość i jej przetrwanie, jeśli stawialibyśmy na ilość?
            Pozdrawiam
      • avide Ależ Al9.... 12.03.08, 09:21
        Tak Al9 jestem naiwny.
        Chcę wierzyć w to, że kobieta, która jest ze mną, jest nie tylko dlatego, że
        zarabiam więcej od niej, mogę dać jej odpowiednie geny i mam na tyle siły, że
        jak ktoś nam zagrozi to dam mu po pysku. Czyli że nie jest ze mną z czystego
        wyrachowania, choć nie mam wątpliwości, że element kalkulacji był, bo ZAWSZE jest.
        Bo jak dostanie podwyżkę, moje geny to wrzuci mnie jak śmiecia do kosza bo po co
        jej już będę potrzebny ????

        Mam taką cichą nadzieję, że jednak jak kiedyś np. z powodu czasowego stresu w
        pracy, przestanie mi "stawać" nie rzuci mnie w cholerę tylko będzie wspierała i
        pomoże rozwiązać problem, a nie postąpi wg ideologi autora.

        Tak Al9 autor ma rację i ja mu ją wielokrotnie przyznałem. Bo trudno nie zgodzić
        się z większością postulatów. Sam bym w cholerę zostawił kobietę która nie dość,
        że nie miała by na mnie ochoty to w dodatku jeszcze całkowicie i kompletnie nie
        miała chęci, mimo wielokrotnych prób z mojej strony podjęcia tematu celem jego
        rozwiązania, lub co najmniej przeanalizowania.

        To co mnie poraziło to taka jego łatwość i oczywistość i różowość w tym poglądach.
        "Nie byzka się z tobą = nie kocha, ma cie w d..e. "
        "Nie walcz o związek bo to i tak nie ma sensu, albo płaci za związek (czytaj
        seks) albo rozwiązujemy umowę handlową"
        "Dzieci - o alimenty powalczysz w sądzie, będziesz super ojcem na odległość," i
        w ogóle będzie cudnie.

        Skwitował bym to tak:
        Pamiętaj, że dopóki dupa będzie ci chodziła jak automat będzie cudnie i miej
        tego pełną świadomość, bo nie licz na moje zrozumienie Ciebie bo ja ze swojej
        strony przecież jestem wypłacalny (zarabiam, dziecko zrobiłem, opiekuję sie nim itp)

        Widzisz Al9 ja jak natrafiam na problem biorę się z nim za bary choćby było to
        dla mnie bardzo niewygodne. Próbuję dotrzeć do sedna problemu i zobaczyć czy da
        się go rozwiązać. Nie znaczy to że zawsze mi się to udaje. Nie mniej najczęściej
        stopień szansy na powodzenie jest zależy od naszej determinacji w dążeniu do celu.
        Nie wystarczy powiedzieć "Idź do seksuologa bo masz problem".
        Praca nad sobą, którą sugeruje autor ? ale taka uczciwa ... ilu na to stać ?
        Wielu pomyśli, no przecież zdarłem jej majtki więc gra wstępna była zatem o co
        jej chodzi ??? Wiele z postulatów choć bardzo trafnych jednak jest BARDZO
        SUBIEKTYWNYCH.

        Wiem to bo sam jestem tego najlepszym przykładem. Jak tutaj trafiłem myślałem,
        że żona jest jakaś wręcz dysfunkcyjna. Pisciłem ją tak siak, owak i nic. Bez
        lubrykata nawet nie zabieraliśmy się za nic. Wcale mnie nie dziwiło, w pewnym
        sensie, dlaczego nie przepada za seksem. Spróbowałem, nie udało się, kobieta ma
        problem niech sie weźmie za siebie albo w ciągu 3 miesięcy wymiana na inny model
        wg dekalogu Bcde.
        Mogłem się poddać, tyle że ja zawzięty jestem, czego czasami bardzo żałuje bo
        często komplikuje to życie, przyznaję. ;-))
        Nie mniej, w końcu trafiłem na sposób jak się do niej dobrać by zrobiła się
        wilgotna. Wiem kiedy i jak ją pieścić a kiedy się nawet nie zbliżać. Nauczyłem
        sie jej, trwałao to jakieś.. 1,5 roku od momentu zdefiniowania problemu. I od
        tego czasu zapomnieliśmy co to jest lubrykant, zaś przyjemność z seksu mam nie
        tylko ja. Choć do pełni szczęścia jeszcze baaardzo daleko wiem, że można.
        Częstotliwość zbliżeń automatycznie sie hymmmm potroiła ??? Przy czym 3/4
        zbliżeń inicjuje żona. Kiedyś przez miesiąc czekałem, aż zauważy, że fiut stoi
        mi codziennie a i wtedy była to łaska. Obecnie bywa, że bzykamy się nawet kilka
        razy dziennie i problem jest w zasadzie tylko w jakości.

        Wiem, że jeszcze dłuuuga droga przed nami i czasami już zwyczajnie nie mam już
        sił i przechodzi zniechęcenie, wiem jednak, że krok po kroczku idziemy do przodu.
        A żeby była jasność... na początku jak mówiłem, że mamy problem w łóżku to na
        początku pukała mi się w czoło, że co ja wymyślam, bo przecież raz na jakiś czas
        rozkłada przede mną nogi więc seks jest ?

        "Idź do seksuologa" - mówiłem przez kilka miesięcy. Obiecywała że pójdzie. W
        końcu sam się wkurzyłem, zadzwoniłem, umówiłem wizytę, NA SIŁĘ wsadziłem do
        auta, zawiozłem, wepchnąłem wręcz do gabinetu, a na miejscu sam opowiedziałem w
        czym problem podczas, gdy żona siedziała zawstydzona, zapłakana. Nie mniej
        dopiero na fotelu u seksuologa pierwszy raz się złamała i przyznała, że nie wie
        co się dzieje. Sama nie znała, nie rozumiała własnego ciała, nie wiedziała jak
        je poznać. Później już poszło, ale ten pierwszy raz to był prawie rękoczyn.

        Al9 to co inni maja niejako od natury za friko (pobudliwość seksualna,
        przyjemność ze zbliżeń) inni muszą sobie na to ciężko zapracować (rozbudzić się,
        nauczyć tego).
        W dobie maksymalnego konsumpcjonizmu po co się męczyć, wysilać ??? Przecież
        rozwody to standard zatem, jak się coś zatnie zmieniamy model i po kłopocie. A
        widzisz... bardzo często jest tak, że nasz konformizm i zwykle lenistwo
        powoduje, że odpuszczamy.
        Dlatego ja takiemu dekalogowi mówię NIE jako ideologi na życie, bo co o
        podpunktów w większości się zgadzam.

        Tak Al9 naiwny jestem cóż na to mogę poradzić.

        Pozdrawiam.
        Avide
        • al9 avide pisałem o Twojej naiwności 12.03.08, 13:05
          z pewnego rodzaju zazdrością
          na pewno nie uznając Twojego rozumowania za niezasadne...
          właściwie podziwiam Twoją postawę i cieszę się że Twoje kłopoty się
          kończą (czy całkowicie skończyły)....
          masz klasę i mam nadzieję, że Twoja Kobieta to docenia....
          oprócz Twojego portfela... :-))
          sam tez liczę na moją Żonę - i mam nadzieję, że będzie mnie wspierać
          bez względu na mój potencjał finansowy czy seksualny...
          ALE - ZWRÓĆ UWAGĘ - piszę mam nadzieję - nie że jestem pewien...
          Można stwierdzić, że optymisci to niedoinformowani pesymiści - sam
          jestem daleki od takich wniosków..
          Ale obserwacja moich znajomych i osobiste doświadczenia każą mi
          zachować ostrożność...
          pozdrawiam
          al
    • andrus.1 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 13.03.08, 18:14
      A co zrobić jeśli przeżyło się razem 37 lat? Żona jest dla mnie
      ciągle atrakcyjną kobietą ale sex od kilku (2 może trochę więcej)
      może nie istnieć! Ponoć kobiety w tym wieku (56lat ja 60) nie
      należy zostawiać i pewno tego nigdy nie zrobię! Tylko czemu
      zachowują się jak pies ogrodnika (sam nie zje itd...)? Kiedy mówię
      że znajdę sobie kochankę bez zobowiązań to wiadomo co...;łzy,ty
      mnie już nie kochasz, chcesz zostawić i takie tam...Oczywiście nic
      nowego nie wyczytałem w tych poradach - były rozmowy,namowy
      skamlanie itd.Już teraz odpuściłem ale co dalej? rękodzieło? w moim
      wieku? niezbyt atrakcyjne.
      • wesolaiza Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 20.03.08, 05:37
        Czytając wątek, mogę tylko pocieszyć. Po 3,5 roku bardzo słabych kontaktów
        (często - raz w tygodniu, rzadko - raz na dwa, trzy miesiące) przeżyłam
        metamorfozę seksualną. Nadal nie jestem zapewne nawet przeciętna, ale daleko mi
        do zerowego libido.

        Ale proszę szanownych Panów, nie on to zdziałał, tylko ja. Będzie teraz jakoś 3
        miesiące, jako postanowienie noworoczne stwierdziłam, że chce się dowiedzieć,
        właściwie dlaczego nie lubię seksu i wolę iść poczytać książkę, czemu mam orgazm
        po godzinie stymulacji, czemu nie lubię się całować, czemu cały czas mnie boli
        ten głupi seks. Ale mogę i potrzebuje kontaktu fizycznego, acz bez zabarwienia
        seksualnego. I się dowiedziałam, bo skoro nie byłam za bardzo rozbudzona, to jak
        miałam to lubić i rozumieć.

        Życzę wszystkim powodzenia.
          • wesolaiza Re: wesolaiza 20.03.08, 17:28
            Naprawdę trudno cokolwiek mi poradzić. W moim przypadku wyglądało to tak, że
            moja przyjaciółka niedawno zaczęła swoje życie seksualne i jest zachwycona:)
            Słuchając jej nie mogłam w ogóle uwierzyć, jak to jest, jak można mieć orgazm do
            cholery w ciągu 10-15min, jak można mieć go w trakcie stosunku i ostatecznie
            kilka razy w ciągu nocy. Mnie się wydawało, że jestem jakaś oziębła, no że ja po
            prostu nie umiem i nie mogę, że to normalne, że to tyle wszystko trwa w
            przypadku kobiety. Wiadomo mężczyźni mają trochę łatwiej.

            A tak w ogóle to jest jeszcze inna kwestia w tym dość trudnym temacie. To jest
            mój pierwszy facet, z żadnym innym nic w tym temacie nie działałam. I choć on
            próbował wielokrotnie ze mną rozmawiać, delikatnie, z cierpliwością, ja
            milczałam jak zaklęta, właściwie nadal to robię. Głupio się przyznać, ale jakoś
            nie potrafię rozmawiać o tych sprawach. Wstyd. Beznadzieja, mogę z nim pogadać o
            wszystkim, mogę sie kłócić, planować, śmiać się i w ogóle ale powiedzieć, że
            chciałabym się kochać? Nigdy w życiu, bez sensu:) Widzieć siebie, swoje ciało
            atrakcyjne? Mhm dziwne, nie chyba taka nie jestem, po prstu faceci już tak
            reagują, jak widzą odkryte ciało kobiety. Że to konkretnie JA to powoduje,
            prawdę mówiąc trudno mi w to uwierzyć. A to jest pewien problem, bo dajmy na to
            jak mam być dobrą kochanką, jak mam lubić seks skoro nie uznaje siebie jako
            istoty seksualnej. Nie wiem czy mnie rozumiecie. Pogmatwane to wszystko.

            Na koniec powiem w sumie jeszcze jedną sprawę, słowa które powiedziała mi
            przyjaciółka. Powiedziała do mnie tak, Iza jakbyś się czuła, gdyby to Tobie
            odmawiano Twojej ulubionej rzeczy, bez powodu właściwie. Czy o to chodzi w
            związku? Pomyślałam, że nie. Zdaje sobie sprawę, że powinnam to jakoś
            uporządkować sobie i się zmienić, ale czuje się jakoś zagubiona.

            Myślę, że chciałabym poniekąd być postawiona przed faktem dokonanym, ciężko się
            walczy ze swoimi ograniczeniami bez zewnętrznej motywacji. Bo choć wiem, że
            powinnam pracować dla dobra jego i swojego związku, to myslę, że mając pewnego
            rodzaju motywację zewnętrzną lepiej bym się czuła.

            Pozdrawiam
            • andrus.1 Re: wesolaiza 20.03.08, 18:02
              Co do zadowolenia z sexu żony;jeśli już dojdzie do niego bo i
              owszem zdarzają się epizody, raz na m-c albo i dwa m-ce z
              osiągnięciem orgazmu, żona nie ma najmniejszego kłopotu po kilku
              minutach.Choć ja mógłbym jeszcze i jeszcze i... itd
              • sagittka Re: andrus1 20.03.08, 19:35
                > Co do zadowolenia z sexu żony;jeśli już dojdzie do niego bo i
                > owszem zdarzają się epizody, raz na m-c albo i dwa m-ce z
                > osiągnięciem orgazmu, żona nie ma najmniejszego kłopotu po kilku
                > minutach.Choć ja mógłbym jeszcze i jeszcze i... itd

                Dawno, na tym forum, pewna kobieta przyznała szczerze, że po kilku
                minutach seksu udaje orgazm, żeby mąż wreszcie skończył i dał jej
                spokój.
                Tak mi się to jakoś skojarzyło z twoim opisem, bo tak na zdrowy
                rozum, to jeśli twoja żona przeżywa orgazmy, to dlaczego unika
                seksu? Przecież taki orgazm jest świetnym sposobem na relaks,
                odprężnienie, odreagowanie stresu.
                • aandzia43 Re: andrus1 20.03.08, 22:07
                  > Tak mi się to jakoś skojarzyło z twoim opisem, bo tak na zdrowy
                  > rozum, to jeśli twoja żona przeżywa orgazmy, to dlaczego unika
                  > seksu? Przecież taki orgazm jest świetnym sposobem na relaks,
                  > odprężnienie, odreagowanie stresu.

                  Może mieć techniczną łatwość osiągania orgazmu, ale ponieważ nie akceptuje
                  partnera (może nawet chwilowo), to nie dąży do powtórki. Jako jednostka
                  pobudliwa szczytuje, ale nie jest zaspokojona emocjonalnie, więc taki kiepski
                  jakościowo orgazm jej nie kręci. W tej sytuacji masturbacja daje jej więcej
                  satysfakcji. To jedna z opcji.
                  • kropeczka-b Re: andrus1 21.03.08, 09:37
                    andrus.1 napisał:

                    > Po 37 latach współżycia jest raczej niemożliwe udawanie orgazmu.To
                    > widać i słychać i czuć...
                    # Uwierz, że można. Jak tyle lat żonka udawała, to facet ma spaczony
                    i fałszywy obraz tego jak kobieta przeżywa orgazm i ile czasu na to
                    potrzebuje. Nie sprawdził tego z innymi kobietami, wie tylko jak
                    reaguje żona. Może nawet trudno mu sobie wyobrazić, że szczytować
                    można na wiele sposobów i w różnym czasie. Małe kłamstewka w łóżku
                    są czasami wskazane-oddzielny wątek na forum:), ale udawanie
                    orgazmu, to działanie na własną i mężowską szkodę. Moim zdaniem
                    kłania się nie tylko oziębłość żony, ale i brak wystarczających
                    starań ze strony małżonka. Rozmowy są dobre przy śniadanku o
                    pogodzie, w łóżku trzeba wykazać się inicjatywą, działaniem i
                    poznawaniem się wzajemnie a nie zakładaniem, że jakoś się dopasuje i
                    będzie cudownie. Nie wszyscy tak trafiają idealnie od razu.
                    Pozdrawiam
                    • wesolaiza Re: andrus1 21.03.08, 10:49
                      Andziu, samo pojawienie się orgazmu niekoniecznie spowoduje ochotę na seks. Wiem
                      to z własnego doświadczenia, w trakcie mojego związku miałam niejednokrotnie
                      orgazm, ale cóż może orgazm orgazmowi nierówny, ale ja w tym nie widziałam nic
                      fascynującego, żeby do tego dążyć. I w sumie masturbacja daje mi to samo, w
                      czasie krótszym i z lepszą intensywnością. Więc może czasem i o to chodzi, że
                      się czegoś innego oczekuje, a dostaje się również co innego.

                      Pozdrawiam
    • florista35 Re: Zbiorcze rady dla mężów, którzy nie mają seks 28.05.20, 08:03
      jak masz jaja to bierz sprawy w swoje ręce. Ja uratowałem swoje małżeństwo podstępem mam nadzieje że dzieci będą mi wdzięczne. Moja kobieta od Pół roku stała się dla mnie taka oziębła że częściej jak raz w miesiącu seksu uprawiać ze mną nie chciała. Nie wiem co jej odbiło kochanka na pewno nie miała bo to nie w jej stylu. Dopiero gdy znalazłem takie specjalne tabletki które można rozpuszczać Feminam Libido okazało się że miała poważne problemy ze spadkiem libido na szczęście to jej pomogło. A gdy rozmawialiśmy wcześniej czy by czegoś nie zaczęła sama brać to mnie wyśmiała.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka