Sytuacja bez wyjścia

25.03.08, 09:29
Mamy po 32 lata, 5 letnie dziecko – standardowe małżeństwo, kochamy
się oboje lubimy seks. Tylko, że żona przestała mnie kompletnie
podniecać . Jest fajna, kochana jest moim przyjacielem ale
fizycznie – bardzo zmieniła się na niekorzyść. Nigdy nie była miss
świata – po prostu dość standardowa dziewczyna walcząca z lekką
nadwagą z przewagą zalet umysłu nad ciała. Wiem, że to brzmi
nieprzyjemnie jak piszę, ale po urodzeniu dziecka nie wróciła już do
swojej formy – ma rozstępy, biust - szkoda gadać, znaczną nadwagę.
To nie tak, że ona o tym nie wie – ciągle jest na dietach, chodzi na
aerobiki – słowem nie zaniedbuje siebie a wręcz przeciwnie. Bardzo
pracuje nad sobą Tylko, że to nie przynosi żadnego efektu. Raczej z
biegiem lat będzie tylko gorzej. Dla jasności – ja ani myślę ją
zostawić czy znaleźć sobie atrakcyjną dziewczynę na boku, dalej ją
kocham taką jaka jest. Tylko – że mnie po prostu nie podnieca w
łóżku i to mnie przeraża. Próbowałem robić to po ciemku, co już
stwarza problem – bo żona uwielbia robić to przy pełnym oświetleniu.
Ale i tak mało pomaga. Boję się, że idę w kierunku bycia impotentem
w stosunku do własnej żony. Z drugiej strony wiem, że prawidłowo i
normalnie reaguję na inne dziewczyny, więc problem sprowadza się do
osoby żony. Zaczynam unikać seksu bo mam coraz większy problem z
jego konsumpcją. Na razie ratuję się wyobrażając sobie podczas seksu
koleżankę z pracy, ale wiem, że to droga donikąd. Byłem nawet u
specjalisty – sam, przecież nie powiem mojej żonie, że przestała
być dla mnie atrakcyjna ! Specjalista stwierdził, że musze zmienić
nastawienie psychiczne i że to wymaga dłuższej terapii. Po 3
wizytach zrezygnowałem, bo ja mam jak najbardziej pozytywne
nastawienie psychiczne do żony ale widzę to co widzę, dotykam co
dotykam i.... Klops. Viagra nie daje efektu , próbowałem. Po prostu
moja żona fizycznie stała się dla mnie osobą zupełnie aseksualną i
nieatrakcyjną choć bardzo chcę, żeby tak nie było. Nie reaguję na
nią.
    • pantera2000 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 10:04
      Jedyne co w takiej sytuacji mogę Ci poradzić to pomóc żonie powrócić do dawnej formy. Jeśli jakaś dieta nie daje efektu, to może czas ją zmienić. A może żona po prostu nie ma silnej woli i nie do końca przestrzega rygorów diety.
      Myślę, że dobrą inwestycją byłoby kupno jakiś dobrych kremów i balsamów, walczących ze skutkami zmiany ciała podczas ciąży, podarowanie żonie seksownej bielizny. Może jakiś fryzjer, kosmetyczka, manicure...
      Nie ma brzydkich kobiet, są jedynie kobiety zaniedbane, a aerobik, czy siłownia mogą być jedynie przykrywką. Przykrywką objadania się po kryjomu i próbą poradzenia sobie z wyrzutami sumienia.
      Myślę, że powinieneś delikatnie, ukradkiem pomóc żonie i zasugerować, by bardziej się postarała powrócić do atrakcyjności.
      • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 10:14
        Może trochę źle się wyraziłem. Moja żona nie jest zaniedbana.
        Naprawdę stosuje dietę i wydaje mi się, że bardzo się stara podnieść
        swoją atrakcyjność. Na kremy i balsamy wydaje krocie, ale naprawdę
        efektu nie widać. Jak dla mnie, to cały przemysł kosmetyczny
        bardziej żeruje na naiwności kobiet niz przynosi rzeczywiste efekty.
        Regularnie bywa też u fryzjera itd. Seksowna bielizna - w jej
        przypadku - wywołuje efekt przeciwstawny.
        To co piszę jest pewnym neutralnym, smutnym i obiektywnym osądem
        sytuacji nie zawinionym ani przez nią ani przeze mnie.
    • szymucia Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 10:55
      "Nigdy nie była miss świata" Cooo! Jak to nie była? To jak byłeś w niej
      zakochany ? Zakochani widzą wszystko ach i och! A jeżeli nie byłeś zakochany to
      pocóżeś się chłopie żenił.
      " z biegiem lat będzie coraz gorzej" ja bym z takim czrnowidztwem nie
      wytrzymała.No daj Boże żebyś ty z wiekiem młodniał i piękniał.
      Ty po ciemku ,ona przy świetle -czy takie niedopasowanie nie przeszkadzało ci
      przed ślubem?!
      Jesteśmy 16 lat po ślubie. Mąż "zgubił" włosy , musi nosić okulary ale jak
      patrzę na niego to czuje ciarki na plecach.Jesteśmy wciąż młosdzi.
      • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 11:16
        Tylko Ci zazdroszczę, że tak masz. Co do mnie, to byłem i nadal
        jestem zakochany. Czy do tego musiała być miss ? Nie żartuj.
        Naprawdę dla wielu osób i dla mnie wygląd fizyczny nie był i nadal
        nie jest najważniejszy. Nie też jestem czarnowidzem tylko realistą.
        Nie twierdze też, że ja będę piękniał. I to naprawdę nie moja wina,
        że mimo tego co czuję psychicznie i emocjonalnie do żony nie
        przekłada się to na pociąg fizyczny. I niczyja też wina, że wygląd
        żony zmienił się tak drastycznie na gorsze. Ja nie mam o to
        pretensji ! Ja po prostu opisuję swoją nieciekawą sytuację. A
        właściwie naszą...
      • wiolk_a szymucia 21.06.08, 14:09
        szymucia napisała:
        > Jesteśmy 16 lat po ślubie. Mąż "zgubił" włosy , musi nosić okulary ale jak
        > patrzę na niego to czuje ciarki na plecach.Jesteśmy wciąż młosdzi.

        i o to właśnie chodzi :)
        My jesteśmy niespełna 3 lata po ślubie. Mąż sporo przytył, bo prawie 20 kg ale
        moje podejście, uczucia do niego nie zmieniły się. Kocham go tak samo mocno jak
        przed ślubem i nie przeszkadza mi, że ma brzuszek jak kobitka w ciąży
        :)KOCHANEGO CIAŁA NIGDY ZA WIELE
    • miedzianakonefka Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 11:25
      Musisz się leczyć. Bo u zwykłego faceta nawet nie bardzo atrakcyjna
      kobieta która zakręci zadkiem i pogryzie po uchu powoduje erekcje i
      ochotę na dłubanie. Tu zdaje się nie chodzi o fizyczność tylko o
      psychikę. Nie bryka Ci przy małżonce bo... te sprawy, dzieci,
      narzekania, strach przed nią, może mamusią jej, sprawdzeniem się,
      myśleniem o innych, itp. itd.
      A to ma być spontan nie myślenie o duperelach.

      Alleluja i do przodu...
      • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 12:27
        Nie chcę mi się nadawać na moją żonę, ale sądzę że u 80% zdrowej
        męskiej populacji nie wywoła żadnej erekcyjnej reakcji, no chyba że
        po kielichu. Moja erekcja ma się dobrze w każdej innej sytuacji,
        więc do cholery co tu leczyć ?
        • szymucia Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 12:35
          "Cudze chwalicie swego nie znacie"
          Ja bym ręki z pod kołdry nie wystawiła gdybym wiedziała , że ktoś skrytykuje np.
          mój łokiec.
          Mówisz,że "w każdej innej sytuacji..."więc do cholery nie unieszczęsliwiaj
          siebie i jej.Nie lecz erekcji a psychikę.Może jeszcze czas!
    • trzydziestoletnia Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 11:36
      Chyba faktycznie ten specjalista mial racje - nie chodzi o to jak zona wyglada, ale to twoje nastawienie do tego wygladu. Jestem przekonana, za dla innego mezczyzny zona moglaby byc podniecająca w lozku i nie mialby problemu z erekcją. Jednak ty nastawienia swojego nie chcesz zmieniac, chcesz zeby to zona sie zmienila. I sam sobie stwarzasz sytuacje blednego kola. Nie chcesz pogodzic sie z tym, ze zona mlodsza nie bedzie. No sorry, takie sa prawa natury. To nie ona jest dziwna, ale TWOJE PATRZENIE na nią, twoje nierealne oczekiwania (a moze daj jej kase na plastyke biustu?).
      Dobrze, ze przy takim podejsciu twojej zonie jeszcze sie chce ciebie wpuszczac do lozka, bo to musi byc okropne sypiac z kims kto tak krytycznie nas widzi (ze niby nawet bielizna erotyczna wyglada na nas zalosnie, uch..). Dalej moze byc tak, ze nawet jak tobie bedzie sie chcialo, to ona zacznie sie widziec twoimi oczami. Fajnie byloby spojrzac na zone oczami innego mezczyzny.
      • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 12:29
        W niczym nie daję jej do odczucia, że na mnie przestała działać. I
        nigdy jej tego nie powiem. Robię dobrą minę do złej gry i przy
        problemach w łóżku tłumaczę się przepracowaniem.
      • glamourous Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 13:01
        Co Wy tak wszyscy najezdzacie na faceta? Czy to takie dziwne i godne
        potepienia, ze widok niezbyt atrakcyjnej zony nie powoduje w nim
        podniecenia? Nie upieram sie ze chodzi tutaj wylacznie o jej wyglad,
        ktos tu wczesniej slusznie zauwazyl ze moze to staz malzenski,
        dziecko, codzienne klopoty i odarcie z tajemnicy tudziez syndrom
        dogonionego kroliczka sprawia ze autor watku ma poczatki czegos co w
        seksuologii nazywa sie impotentia ad personam.
        Nie ma co tutaj go potepiac, w koncu seksualnosc to bardzo delikatna
        sfera i nawet autosugestia niewiele da sie tutaj zdzialac. Moze
        facet do monogami nie jest zwyczajnie predestynowany, kto wie tak
        naprawde czy gdyby zamiast nieatrakcyjnej zony mial dlugonoga
        pieknosc nie byloby po X latach tak samo. Sa mezczyzni, ktorzy po
        kilku latach wspolnego zycia traca seksualne zainteresowanie
        partnerka i nie ma to nic wspolnego z jej wygladem. Watpie, czy
        gdyby zona rzeczywiscie schudla sytuacja poprawilaby sie. Chociaz
        zawalczyc powinien. Operacja biustu nie kosztuje az tak strasznie
        duzo, mozna w ostatecznosci wziac kredyt - jezeli stawka jest
        uratowanie malzenstwa...
        • lilyrush Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 13:59
          Szkoa kasy na to robienia biustu, skoro żona zadbana i to w psychice
          siedzi. bo potem on tez będize wiedzał, ze ten biust to sztuczny
          jest....
          Rozumiem problem.
          Czgo mozesz spróbowac? Zanim znajdziesz kochanke zastanów sie bardoz
          mocno czy ten zysk z erekcji beidze wiekszy niz to, co masz w domu
          na codzień z żoną i mówimy tu o całosci życia i rodzinie.
          • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 14:12
            Wcale nie szukam kochanki, chociaż perspektywa życia bez seksu jest
            mało pociągająca
        • prosty_facet Re: Sytuacja bez wyjścia 21.06.08, 20:54
          Masz rację glamourous ... po 10 latach sex z żoną to jak kazirodztwo .... ;-)
    • gomory Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 14:06
      > kochamy się

      W mysl mojej definicji milosci miedzy dwoma osobami, by o niej mowic m.in. _konieczny_ jest pociag seksualny. To nie musi byc niepohamowana zadza, ale jakas tam byc powinna. Wiec wg mnie nie kochasz swojej zony. Nie pisze by Ci to wytknac, stwierdzam tylko fakt.
      Wydaje mi sie, ze nigdy nie zapalasz do malzonki ogniem. Ten post brzmi jak wykrzyczenie zalu, a nie prosba o porade. Gdybys powiedzial zonie, ze przestala byc dla Ciebie atrakcyjna to chyba sklamalbys. Ona od poczatku nia nie byla, a teraz kumuluje sie zal o dokonany wybor z ktorego nie jestes zadowolony. Moze masz tez niewielkie doswiadczenie z innymi kobietami i dodatkowo to sie tak wlasnie eksponuje?
      Tak czy siak natury nie oszukasz - ta kobieta Cie nie podnieca. Ja np. jesli jestem zafascynowany to moge tak bardzo skupic sie na zaletach, ze wady zdaja mi sie rozplywac i stawac niezwaznymi. Ale chyba kazdy ma jakas granice fizycznej tolerancji. Jestem przekonany, ze forumowicze podpowiadajacy bys inaczej patrzyl na zone, tez maja swoja klasyfikacje atrakcyjnosci partnera/rki. I nie kazdy przez to sito by przeszedl.
      Wrecz zaciekawilo mnie to jak niby mialbys sie nauczyc patrzec na zone pozadliwym wzrokiem, skoro widzisz w niej skladanke fizycznych niedoskonalosci.
      • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 14:18
        Pewnie masz sporo racji, ale gdybym nie kochał swojej żony -
        dlaczego tkwię (i chcę nadal tkwić) w takim układzie ? Dlaczego nie
        chcę szukać sobie kochanki ? Czy to tylko poczucie lojalności i
        przywiązania ?
        Przed i po ślubie fizyczność mojej żony i łóżko nie stanowiła
        problemu. Więc jednak było inaczej.
        Co do faktu, że natury nie oszukasz - masz zupełną rację i właśnie o
        tym staram się pisać
        • gomory Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 14:53
          Na kazde z tych pytan Tobie chyba latwiej byloby odpowiedziec.
          Nie wiem jak np. Ty sie prezentujesz i jaka masz latwosc w nawiazywaniu znajomosci. Bez obrazy - ale moze masz srednie predyspozycje do tego by poszukiwac kochanek? Pomijajac Twoja aparycje, inteligencje, oglade mozesz bac sie odrzucenia przez atrakcyjna kobiete i to Cie powstrzymuje nie mniej niz lojalnosc.
          Przed i po slubie jechales na fazie poczatkow znajomosci. Nowa partnerka sama swoja "nowoscia" moze przyslonic pewne niedostatki i wytworzyc zmyslowe napiecie. Nie twierdze, ze tak bylo - ale moglo. Zreszta nie wiem jakie miales erotyczne alternatywy. Gdybys poza zona nie byl wczesniej w "powaznym" zwiazku, i nie mial wielu seksualnych doswiadczen to byloby pewne wytlumaczenie Twojej obecnej postawy ;).
          • glamourous Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 15:57
            Tak sie wlasnie koncza zwiazki oparte bardziej na rozsadku niz na
            chemii, gdzie ogolnikowe "jest nam dobrze ze soba" ludzie biora za
            milosc i podstawe do budowania zwiazku na cale zycie.

            Do autora watku : moze i bylo wam fajnie w lozku na poczatku, w
            koncu to nic dziwnego, poczatki z reguly sa OK pod warunkiem ze
            ludzie jakos sie ze soba dogaduja intelektualnie i zyciowo.
            Natomiast mam wrazenie ze fascynacji i takiego prawdziwego
            zauroczenia zona z Twojej strony nie bylo nigdy. I teraz, po paru
            latach wychodzi szydlo z worka, bo nie wystarczy juz sobie
            powiedziec "ona jest fajna dziewczyna i dobrze mi z nia". Zabraklo
            tego czegos, chemii, a wiem z doswiadczenia ze autosugestia i samym
            pozytywnym nastawieniem nie zapelni sie tej luki.
            • zlosnica100 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 16:16
              Według mnie to jeszcze kwestia, jak bardzo sie Pani
              autora "zapuściła", jezli to tylko kilka kilo ekstra i rozstepy to
              moze faktycznie problem lezy po stronie autora watku.No ale jesłi z
              60-paru przed ciaza w chwili obecnej jest np 90 kilo zywej wagi to
              moze byc roznica, nie uwazacie?
    • nerika Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 16:25
      Myślę,że Ty tak naprawdę jej nie kochasz.
      • woman-in-love Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 16:31
        To jasne. Brak miłości. I bardzo duże zdolności do samo-okłamywania.
    • aandzia43 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 16:34
      Alfa, mam wrażenie, że ty nigdy nie byłeś w niej zakochany. To co
      nazywasz zakochaniem, jak bym nazwała falą bardzo ciepłych uczuć
      przyjacielskich. Ale z erotyzmem niewiele ma to wspólnego. Piszesz,
      że na początku związku jej fizyczność nie była problemem. Ale atutem
      i smaczkiem sama w sobie też nie była, nie? Ot, po prostu dało się
      mimo tej fizyczności odbyć miły i sympatyczny stosunek seksualny. To
      mało.
      Nie chcę ci dokładać, bo lekko ci nie jest, ale po mojemu, to błąd
      był już na początku i teraz zbieracie tylko plony dawnych decyzji.
      Za mało ognia u zarania przedsięwzięcia.

      Jestem po czterdziestce i częśc moich znajomych też. Znam
      długoletnie małżeństwa, o których wiem, że prowadzą udane życie
      seksualne. Panie w tych związkach obiektywnie (a cóż to w ogóle
      znaczy?) rzecz biorąc piękne nadzwyczaj nie są. Ale panów kręcą, bo
      kręciły ich 20 lat temu właśnie takie, jakie były. To, że
      niedoskonałości pogłębiły się nieco, nie przeszkadza tym facetom
      pożądać swoich wybranek. Widzę czasem ogień w oku takiego samca, gdy
      patrzy na swą samiczkę, dla mnie nieszczególnie urodziwą, z lekka
      pomarszczoną już i przywiędniętą. Ale one są dokładnie W ICH TYPIE.
      I tu chyba jest cała tajemnica.

      Męskie gusta różnią się od siebie bardzo. Co dla jednego brzydkie,
      dla drugiego będzie ekstra. Mój mąż lubi kobiety o urodzie
      egzotycznej, długonogich blondynek o jasnej cerze i niebieskich
      oczach nie zauważa. Sa dla niego przezroczyste. Tylko mi proszę nie
      mówić, że wcisnął mi kit z litości i dla niepoznaki, bo nie jestem
      blondynką;-) Znam mojego samca nie od dziś i widzę, na jaki widok
      wzrok mu się rozmaśla i zaczyna nerwowo kręcić się na kanapie
      wlepiając wzrok w telewizor. No więc lubi kobitki egoztyczne z całym
      dobrodziejstwem inwentarza np. któtkie nogi azjatek są dla niego
      ekstra, skośne oczy są najpiękniesze na świecie, ciemna cera jest
      cudna. Natomist długie nogi, tak pożądane przez białych mężczyzna są
      dla niego...hm czasem odrażające, bo kojarzą mu się z pająkiem, albo
      głowonogiem, jasna cera jest brzydka wyjątkowo i nie nastraja do
      dotykania itd.
      Moja babcia mawiała:"Każda potwora znajdzie swojego amatora". Ja też
      swojego znalazłam i cieszę się, że patrzy na mnie po stu
      pięćdziesięciu latach znajomości z błyskiem w oku. Ale to między
      innymi dlatego, że w jego typie byłam od początku.

      Alfa, twoja żona dla wielu mężczyzn jest zapewne pociągająca. W
      twoje zapotrzebowanie się nei wstrzeliła. Pomyliłeś zakochanie z
      przyjaźnią.
    • misssaigon jest wyjscie 25.03.08, 19:19
      1. powiedziec zonie prawde
      - bardzo cie lubie, szanuje, jestes super babka ale nie jestes w moim typie i
      raczej juz nie bedziesz
      - nie chce cie zdradzac, bo to jest nie fair zatem proponuje, ze rozejdziemy sie
      po przyjacielsku i bedziemy razem wychowywac dziecko

      masz szanse uchronic zone przez totalna frustracja, zrujnowaniem zdrowia przez
      kolejne szarlatanskie diety oraz niechybnym bankructwem z powodu wydatkow na
      cudotwórcze kosmetyki

      2. nic nie mówic, szukajac tylko wymówek z powodu kolejnej niemocy, spróbowac
      terapii, farmaceutyków, kochanki...

      efekt latwy do przewidzenia...przeciagniecie status quo o lat kilka lub kilkanascie

      zatem?
      • woman-in-love Re: jest wyjscie 25.03.08, 19:32
        zatem "prawda was wyzwoli" proste jak drut, tylko odwagi wymaga. Wg mnie autor
        wątku boi się prawdy, a ja jeszcze podejrzewam, że nie o wszystkim pisze...
        • zlosnica100 Re: jest wyjscie 25.03.08, 21:26
          Eeeeeee...tym razem zaprotestuje.
          Ja mam tak ze b.lubie "konkretnych" facetow, facet musi miec dla mnie brzuszek,
          wielki kark i wtedy mi sie podoba i mnie pociaga /oczywiscie cala reszta typu
          osobowosc tez musi byc ;)-ale ten rodzaj wygladu jest dla mnie wazny/.
          Po tym jak "moj" schudłbył bo tak se wymyslił- mniej mi sie podobal i mniej
          pociagał...ale ze nie schudł do cna to bylo jako tako.Teraz znow zlapal
          "piwnego" i jest duuuzo lepiej.
          Jestem w stanie uwierzyć ze moze dzialac to w druga strone....
          Wiec jezeli ta Pani złapała 20 dodatkowych moze dzialać "antyseksualnie".Niestety.
          • misssaigon Re: jest wyjscie 25.03.08, 21:53
            to co kobitka zrobic? wziac siekierke i sie ociosac? probuje przeciez...ja bym ja osobiscie wysłala na jaks egzotyczna wycieczka posród tubylców zgłodnialych "puszystych" Europejek. Mysle ze natychmiast odzyskala by pewnosc siebie odreagowała stres zwiazany ze swoim wygladem, którym, nota bene, zapewne przejmuje sie nie mniej niz maz
    • gacusia1 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 22:25
      Wiesz...tak sobie mysle i probuje wczuc sie w sytuacje Twojej
      zony.Piszesz,ze pracuje nad soba/wygladem,ze to ni eprzynosi
      efektu.Jak wiec ona sie czuje z sama soba?Skoro lubi kochac sie w
      pelnym oswietleniu,znaczy to,ze obecny wyglad nie bardzo ma dla niej
      znaczenie,albo nie zdaje sobie sprawy,ze nieapetyczne cialo moze Cie
      odpychac?Gdybym byla na miejscu Twojej zony,chcialabym zebys
      przyszedl do mnie i powiedzial "Sluchaj,kochanie,widze ze bardzo sie
      starasz,cwiczysz,odmawiasz sobie wielu pysznosci by ladnie
      wygladac...chce ci pomoc.Zbierzmy pieniadze na podciagniecie piersi
      (wiadomo,ze zadne cudowne kremy nie poprawia wygladu na tyle ile bys
      chcial/a),moze na liposukcje? Moze jakis zabieg na rozstepy?Co o tym
      myslisz,kochanie?Chcialabys?". Chodzi o to,bys postaral sie obrocic
      cala sytuacje tak,aby zona nie zorientowala sie,ze nie jest dla
      Ciebie wystarczajaco atrakcyjna fizycznie.Jesli jest bystra to i tak
      sie domysli ale doceni Twoj takt,delikatne podejscie do problemu.
      • zlosnica100 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 22:41
        Eeee, zaraz ociosać.Po 1 zrzucenie sporej nadwagi to duza praca.To nie tak ze 2
        msc zalatwia sprawe.
        Ja sie we wczesnej mlodosci zapaslam i zrzucanie 25 kg zajelo mi 5 lat, z tym
        ze dwa ostatnie lata to bylo juz dorzeżbianie.
        Doskonale wiem jaki to jest wysiłek- kwestia motywacji.Pytanie czy byłabym w
        stanie schudnac "dla kogoś"....nie wiem.Wtedy chudlam dla siebie, chcialam choc
        przez krotka chwile poczuc sie "mega " atrakcyjna laska ;)...Na szczęście tak
        polubiłam ten stan ze nadal pracuje nad sobą;) i nie mam juz takich
        dylematow;).Ale wiem co to byc mloda dziewczyna "niewidzialna" dla facetow.
        Moze zona autora postu nie zdaje sobie z tego sprawy?
        Niby cwiczy, niby cos tam mniej je...ale ja mysle ze to takie samooszukiwanie
        siebie na zasadzie; urodzilam mu dziecko, maluje paznokcie, co on wiecej
        chce.Moze niech on powie wprost;zrzuc 10 kilo.
    • kici10 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 23:23
      Czy Ty czasem nie oglądasz jej pod mikroskopem. Czy któryś z facetów
      tu obecnych wie co to są rozstępy, i czy ma to dla was kluczowe
      znaczenie? Czy nie jest czasem tak, że masz zaburzenia erekcji i
      tłumaczysz to sobie spadkiem atrakcyności żony, żeby nie zastanawiać
      się nad sobą? Mówisz, że prawidłowo reagujesz na inne kobiety? Byłeś
      z innymi w łóżku? Skąd wiesz, że z innymi byłbyś w stanie
      skonsumować? A może by wstało i zaraz opadło? Z tego co piszesz
      wynika, że tylko ludzie atrakcyjni uprawiają seks, bo nieatrakcyjni
      nikogo nie kręcą. Rozstępy miewają też bardzo młode dziewczyny. O
      wyglądzie biustu nie wspomnę. Niewiele szczyci się modelowym.
      Kobiety z nadwagą też są seksualnie aktywne. A zresztą, ile ta
      nadwaga wynosi? 5, 10, 20 czy 30 kilo? Może postawiłeś sobie
      diagnozę najwygodniejszą dla siebie?
      • zlosnica100 Re: Sytuacja bez wyjścia 25.03.08, 23:35
        Ja mysle ze tam huk z rozstępami, to naprawdę jest raczej mało widoczne,
        większość kobiet je ma, faceci zresztą tez miewają.

        Mysle ze bardziej chodzi o wage, jak 5 kilo czy nawet 10 to mniejsza...gorzej
        jak te 30.

        Nie ma co sie oszukiwać jak 60 kilowa nimfa stała sie 90-kilowa matrona to cos
        moze sie zmienić.
        • woman-in-love Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 10:47
          Te kilogramy to temat zastępczy. Po cudownym schudnięciu wyszłyby
          inne powody oziębłości. Może gość jest gejem, biseksem albo ma panne
          na boku (nie wierzę w te jego zarzekania, że nie) i przerzuca
          piłeczkę na boisko żony. Fajnie, gdyby kobitka olała jego "zwis
          męski elegancki" i postapiła tak, jak radzi Misssaigon.
          • triss_merigold6 Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 11:37
            Inaczej: tego pana żona nigdy nie pociągała ekstremalnie i do bólu.
            Mogła mu się podobać, zainteresowanie fizyczne połączone z innymi
            uczuciami było ale bez tej pasji jaką mają ludzie naprawdę
            zafascynowani erotycznie drugą osobą. Było miło ale bez ognia i
            wielkich namiętności więc się wymydliło jak obiektywna i subiektywna
            atrakcyjność pani spadła.
            Pliz darujcie sobie teksty o braku wpływu nabytych defektów urody na
            pożądanie. Czym innym jest równomierne starzenie się partnerów i
            pojawiające się powoli zmarszczki, siwe włosy, mniejsza jędrność
            etc. a czym innym nagłe i radykalne zapuszczenie się. Jestem
            faszystką jesli chodzi o męskie sylwetki i zapuszczenie sobie przez
            faceta piwnego brzucha spowodowałoby radykalny spadek mojego libido,
            bo grubi mi się nie podobają. Nie, bo nie, bo są grubi.
            • prosty_facet Re: Sytuacja bez wyjścia 21.06.08, 21:11
              triss_merigold6 napisała:

              > Inaczej: tego pana żona nigdy nie pociągała ekstremalnie i do bólu.
              > Mogła mu się podobać, zainteresowanie fizyczne połączone z innymi
              > uczuciami było ale bez tej pasji jaką mają ludzie naprawdę
              > zafascynowani erotycznie drugą osobą. Było miło ale bez ognia i
              > wielkich namiętności więc się wymydliło jak obiektywna i subiektywna
              > atrakcyjność pani spadła.
              > Pliz darujcie sobie teksty o braku wpływu nabytych defektów urody na
              > pożądanie. Czym innym jest równomierne starzenie się partnerów i
              > pojawiające się powoli zmarszczki, siwe włosy, mniejsza jędrność
              > etc. a czym innym nagłe i radykalne zapuszczenie się. Jestem
              > faszystką jesli chodzi o męskie sylwetki i zapuszczenie sobie przez
              > faceta piwnego brzucha spowodowałoby radykalny spadek mojego libido,
              > bo grubi mi się nie podobają. Nie, bo nie, bo są grubi.

              A ty to pewnie wygladasz ja Triss Merigold i jeszcze masz rude włosy do pasa ;-)
              I tylko Geralt Ci się podoba ;-)
              A ja uważam, że owszem wygląd ma znaczenie ale jednak nie pierwszoplanowe - jest
              coś takiego jak seksapil (nie wiem czy dobrze napisałem ale mniejsza) ;-) Jak
              kobieta to ma to po prostu kręci facetów ...
    • al9 alfa pocieszę Cię 26.03.08, 12:34
      tekst - nie mój - ale z dobrego filmu:
      piękna dziewczyna
      inne komentują jej wejście na bal:
      zdradza ją mąż
      jak to? taka piękna dziewczyna???
      tak. pokaż mi dowolną laskę a ja Ci pokażę faceta który nie chce jej
      bzykać...
      ----------------
      problem jest w Twojej głowie
      popracuj nad urodą żony - jak Ci już poradzono. Tym razem
      skutecznie...
      a dwa - kup płetwy, maskę pokraka i tornister - popracuj nad Waszą
      intymnością...

      Jak nie pomoże - rozważ rozstanie...
      Ale może nie jestes ogierem i tak samo będzie z inną....
      Pozdr
      al
      • alfa_rider Re: alfa pocieszę Cię 26.03.08, 13:06
        Faktem jest, że jestem w stosunku do żony nieszczery. Tzn. ukrywam
        swoje odczucia. Nie jest jeszcze tak tragicznie, żeby raz na parę
        dni numerek mi nie wyszedł po wspomaganiu alkoholem albo koleżanką
        (zacząłem oglądać pornosy – wcześniej tego nie robiłem). Missaigon
        radzi mi postąpić w stylu radykalnym. Tylko popatrzmy na to oczami
        mojej żony: mam niezłego męża, donosi do domu tyle pieniędzy, że
        mogę pracować dla przyjemności, mamy wspólne zainteresowania
        (architektura), zajmuję się dzieckiem, pije w normie no i w łóżku
        robi co do niego należy – może bez większych finezji i polotu, ale
        za to długo (nie wie, że dlatego, że trudno mi skończyć...).
        Przecież wyznanie w stylu nie jesteś w moim typie czytaj nie
        pociągasz mnie i lepiej się rozstańmy rozłożyłoby ją na łopatki !
        Czy rozstanie w takiej sytuacji jest moralne ?
        W jakimś sensie przypomina to sytuację jakiejś nieuleczalnej choroby
        u partnera. Czy chora żona powinna pójść w odstawkę dlatego, że
        zachorowała ? Jak wtedy byście mnie ocenili.
        Ja nie stawiam diagnozy – ja po prostu opisuję pewną sytuację. Nie
        chcę też polemizować z opiniami, że z pewnością są faceci, dla
        których moja żona jest atrakcyjnie seksualnie, bo tego nie wiem. Mam
        tu duże wątpliwości bo mimo wszystko pojęcia ładne/brzydkie są dość
        uniwersalne. Szczerze – prawdopodobieństwo, że trafi na swój typ
        jest znikome. Więc zostawiając ją – praktycznie załatwiam jej życie
        w samotności. Osobiście mam przeciętne męskie upodobania i podobają
        mi się zarówno skośnookie Azjatki jak i długonogie blondynki.
        Czy pomyliłem zakochanie z przyjaźnią ? Nie sądzę. To, że element
        seksualny praktycznie znika nie oznacza, że jest dla mnie tylko
        kumplem. Kumpla w takiej sytuacji bym zostawił – żony nie.
        Nie jestem też gejem, biseksem i impotentem. Miałem wcześniej przed
        ślubem dwie partnerki. Bez problemu. Ktoś to trafnie określił –
        personalną impotencją. Tu zgoda. Obawiam się jednak, że szereg
        facetów z moją żoną w łóżku też miałoby istotne problemy z erekcją.
        Jedyna praca którą mogę wykonać w sferze psychiki czy głowy, to
        wyobrażenie sobie, że kocham się nie z żoną ale z kimś innym. Nigdy
        tak nie macie ?
        • happy.new.year Re: alfa pocieszę Cię 26.03.08, 14:13
          alfa_rider napisał:

          > Nie
          > chcę też polemizować z opiniami, że z pewnością są faceci, dla
          > których moja żona jest atrakcyjnie seksualnie, bo tego nie wiem. Mam
          > tu duże wątpliwości bo mimo wszystko pojęcia ładne/brzydkie są dość
          > uniwersalne. Szczerze – prawdopodobieństwo, że trafi na swój typ
          > jest znikome. Więc zostawiając ją – praktycznie załatwiam jej życie
          > w samotności.

          Jestes tego tak bardzo pewien? Moze w tym tkwi tez przyczyna, ze nie widzisz blysku w oczach innych facetow, gdy patrza na Twoja zone? A skad wiesz, ze jesli byscie sie rozstali, zona - po 'przepracowaniu' traumy rozstania - nie wezmie sie ostro za siebie i nie popracuje nad swoja figura i atrakcyjnoscia? Moze to, czego nie jest w stanie osiagnac na razie dla Ciebie, osiagnie dla kogos innego? A moze po prostu dla siebie samej?

          Byc moze jest w tej chwili tak, ze Twoja zona ma poczucie ze cos robi, wzgledem swojej atrakcyjnosci - w koncu chodzi na aerobik i jest na diecie - i przymyka oko na to, ze robi za malo? Ile razy chodzi na ten aerobik? Jesli np. 2 razy w tygodniu, a nadwage ma znaczna, to powinna chodzic 4 razy w tygodniu? Moze dieta nie jest dobrze dopasowana do jej stylu zycia? A moze to kwestia motywacji wlasnie? Jak ona sie czuje ze swoim cialem? Czy uwaza sie za atrakcyjna kobiete? A moze ma poczucie, ze jej maz nie jest 'plytkim facetem', ktoremu przeszkadza pare faldek, tylko mezczyzna, dla ktorego najbardziej licza sie jej przymioty intelektualne?

          Nie mam zadnego zlotego srodka - moge tylko powiedziec, ze oznajmienie jej tego wprost moze byc katastrofalne. Nawet jesli powiesz 'jestes cudowna, a bylabys jeszcze bardziej cudowna, gdybys zrzucila pare kilo'. Jest duza szansa, ze zona zapamieta tylko druga czesc komunikatu i bardzo ja to zdoluje. Wiec chyba nie tedy droga. Trzeba tu jakos zadzialac, zeby ta chec zmiany wyszla od niej samej; zeby sama znalazla motywacje w sobie. Jesli sama poczuje sie strakcyjna - zakladajac, ze tak nie jest - zacznie dzialac na innych i na Ciebie (gwarancji nie ma, ale tak czesto bywa :).

          Aha, a podczas seksu, zamiast tej kolezanki z pracy, nie moglbys sobie wyobrazac zony takiej, jaka byla kiedys? Przypomnij sobie, co Cie w niej krecilo dawniej...

          I jeszcze jedno - nie zapomnij w tym wszystkim o samym sobie - czy ty jestes dla niej dalej atrakcyjnym facetem? Pytales jej o to ostatnio?
          Pozdrawiam i zycze powodzenia!

          PS Pisze czesciowo z wlasnego doswiadczenia - wiem, ze kwestia nadwagi moze wplynac na brak pozadania - choc pewnie nie jako jednyna przyczyna...
        • misssaigon altruista 26.03.08, 20:00
          chyba pzresadzasz z tym altruizmem :)) ponadto skad ta niezachwiana pewnosc ze
          dla swojej zony jestes szczytem marzen i osiagniec zyciowych?
    • yoric Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 13:49
      Ten wątek jest klasykiem i powinien wisieć tu jako przyklejony.
      Sądzę, że mniej więcej połowie skarżących się tu kobiet mógłby otworzyć oczy.
      Rzecz jasna podobnie przydałoby się lustrzane odbicie tego wątku - od kobiety
      dla mężczyzn.

      Podziwiam Alfę za cierpliwe i wytrwałe tłumaczenie swojej sytuacji w obliczu
      niektórych reakcji okazujących słabo skrywane feministyczne pretensje. "Faceta
      nie pociąga jego żona, więc problem jest jego psychika". I'm sorry? Jeżeli ktoś
      twierdzi mniej więcej, że facet powinien wziąć się w garść i zacząć pożądać
      określoną kobietę, znaczy to, że nie udało mu się zrozumieć, że attraction is
      not a choice.

      Attraction is not a choice. Zrozumcie to, albo raczej: zechciejcie to zrozumieć.
      Wybieramy z kim się żenimy, z kim idziemy do łóżka, ale nie - kto się nam
      podoba. Jeśli ktoś się nam podoba, to nie możemy sobie wybrać, żeby przestał(a).
      Jeśli ktoś się nam nie podoba, nie możemy sobie skutecznie zażyczyć, żeby
      zaczął/zaczęła. Attraction is not a choice.
      • zlosnica100 Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 13:58
        Piszę TO od samego poczatku, ale juz tez zaczelam watpic w swoje
        postrzeganie atrakcyjnosci i pociagu po tym jak 90% osob wpisuje cos
        zgoła odmiennego.
        Ja zakładam ze zona Alfy mogla mu sie podobac sprzed
        wersji "cięższej", jednak wiadomoze jak ktos złapie chocby 10 kilo
        zmienia sie bardzo zewnetrznie, jedni na korzysc inni nie jesli wage
        wyjsciowa mieli prawidlową.

        • darwina Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 15:40

          Spróbuj załatwić jej jakąś metamorfozę(zmiana fryzury, solarium,
          nowe ubrania).Opalenizna wyszczupla.
          Myślę, że żona nie ma wystarczającej motywacji aby skutecznie
          schudnąć. Może ty też już nie kręcisz jej za mocno i nie znajduje w
          sobie wystarczającej siły aby porządnie wziąć się za siebie.
          Jeśli żona siedzi w domu i nie pracuje to często przestaje dbać o
          siebie.
          Nowa praca mogłaby wtedy pomóc jej znaleźć motywację.
          Wspóczuję ci. Wierzę, że ją kochasz.
          Jestem przekonana, że jeśli ją zostawisz i odejdziesz do innej, żona
          od razu wypięknieje i schudnie. Dam sobie głowę uciąć!!!
          Znam wiele takich przypadków.
          • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 16:21
            Większość z Was koncentruje się na opcjach związanych z poprawą
            wyglądu mojej żony. Hokus-pokus i mam znów ponętną laskę. To jest
            myślenie życzeniowe. Ja oczywiście też chciałbym widzieć taką
            możliwość ale jestem realistą i twardo chodzę po ziemi. Realizm mi
            podpowiada, że jeśli coś się zmieni, to będą zmiany na gorsze. Jej
            otyłość, choć o tym nie pisałem, ma bardziej podłoże somatyczne,
            więc stosowane diety pomagają na krótko. Ona naprawdę je mało i nie
            mam zamiaru jej głodzić ! Zresztą może rzeczywiście oceniam jej
            wygląd zbyt surowo ? Może spadek pożądania wziął się z czegoś
            innego ?
            Nie zmienia to faktu i mojego problemu - ja na nią przestałem
            reagować (jak na kobietę), a prawdę mówiąc czy reaguje na nią jakiś
            inny facet - mało mnie obchodzi albo ściślej nie zmienia mojej
            sytuacji ! Żeby ukrócić ewentualne spekulacje - jej stosunek do mnie
            się nie zmienił. Nie stała się bardziej matką niż żoną po urodzeniu
            dziecka, nie stała się gospodynią domową nie ucieka w pracę. Oprócz
            zmian fizycznych - nie zmieniła się.
            Jeśli już dochodzi do stosunku, to na razie tak źle nie jest żebym
            wogóle nie mógł. Jak nie mogę - to się migam przepracowaniem i
            zmęczeniem. Jak już, to biologia rzeczywiście jeszcze działa - nie
            wiem jak długo i fakt - nie taka erekcja jak kiedyś. No i mam kłopot
            ze skończeniem, co akurat bardzo się żonie podoba, lubi bardzo
            długie numerki. Robię to jednak po prostu czysto mechanicznie co tak
            samo mnie przeraża jakbym wogóle tego nie mógł robić

            Happy - z wyobrażeniem sobie żony kiedyś zamiast koleżanki,
            próbowałem i kiepsko zadziałało. Co do mojego wyglądu to nie wiem
            jakie to ma znaczenie. W opinii innych wyglądam nienajgorzej i parę
            razy słyszalem mimowolnie komentarze o naszym niedopasowaniu. Wcale
            nie sprawiło mi to przyjemności.

            Yoric dokładnie oddała moje odczucia. Coś się wypaliło, coś się
            skończyło, nie mogę naturalnie wykreować pożądania, bo jak można
            kogoś zmusić do pożądania i do tego żeby była chemia ?

            A wogóle dzięki wszystkim za rady i opinie
            • happy.new.year Re: Sytuacja bez wyjścia 27.03.08, 10:08
              alfa_rider napisał:

              Realizm mi
              > podpowiada, że jeśli coś się zmieni, to będą zmiany na gorsze.

              Wiesz, realizm mi podpowiada, ze za iles lat wszyscy bedziemy mniej ponetni, bardziej pomarszczeni, a moze nawet powypadaja nam zeby. A rownoczesnie, przyklady z zycia pokazuja, ze mozna bardzo popracowac nad wygladem. Ok, rozstepy zostana, ale mozna troche 'porzezbic' cialo, zmienic fryzure, makijaz, styl ubierania sie. A propos tego ostatniego - przyszlo mi do glowy, ze moze np. Twoja zona zaczela ubierac sie bardziej 'panciowato' i widzisz w niej wlasnie 'pancie', a nie mloda kobiete?

              Jesli otylosc ma podloze somatyczne, to moze nalezy udac sie do specjalisty i znalezc przyczyny glebiej?

              Zresztą może rzeczywiście oceniam jej
              > wygląd zbyt surowo ? Może spadek pożądania wziął się z czegoś
              > innego ?

              No wlasnie. Na pewno mniej atrakcyjny wyglad nie pomogl, ale chyba kryje sie za tym cos wiecej...


              > Co do mojego wyglądu to nie wiem
              > jakie to ma znaczenie. W opinii innych wyglądam nienajgorzej i parę
              > razy słyszalem mimowolnie komentarze o naszym niedopasowaniu. Wcale
              > nie sprawiło mi to przyjemności.

              Spytalam o to, bo moze Ty tez sie w jakis sposob zapusciles (niekoniecznie wagowo) i zona tez moze myslec, ze nie ma dla kogo sie starac?
              A propos tych komentarzy - moze jednak to Cie boli najbardziej, ze nie mozesz czuc sie jak 'zdobywca super laski'?

              Malo napisales o swojej zonie. Czy widac po niej, ze ma kompleksy z powodu nadwagi etc? Czy sama porusza temat swojego wygladu i mowi, ze nie do konca sie akceptuje?

              Ktos zapytal Cie o Twoj typ, co Cie kreci. No wlasnie, moze zawsze lubiles po prostu zupelnie inny typ kobiety?
              • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 27.03.08, 10:49
                Tak jak pisałem wcześniej - myślę, że koncentrowanie się na poprawie
                jej wyglądu do niczego nie prowadzi. Nie wierzę też w możliwość
                radykalnej zmiany w tym względzie, no chyba że kogoś stać na 10
                operacji plastycznych rocznie. Jestem w stanie sobie ją wyobrazić
                szczuplejszą, zgrabniejszą ale co z tego jak w głowie tkwi
                zakodowany wizerunek kompletnie aseksualnej dla mnie osoby. Zresztą
                nie tylko o wygląd tu chodzi. Irytuje mnie jej sposób ubierania,
                dość krzykliwy i według mnie niedostosowany do figury. A już
                zupełnie mnie rozwala opalając się na wczasach za granicą bez górnej
                części kostiumu. Głupio mi i tyle. Moje sugestie w tym względzie są
                kompletnie ignorowane. Twierdzi, że nikt jej tu nie zna więc
                dlaczego ma się wstydzić ? Jak widać nie ma tu żadnych kompleksów.
                O siebie dbam i nie ma tu mowy o zapuszczeniu. Zresztą żona nie
                szczędzi mi komplementów i naprawdę jej ochota na łóżko jest tak
                naprawdę ochotą na seks ze mną. Kiedyś nigdy nie analizowałem jaki
                typ kobiety mnie kręci. Moje dwie dość przygodne partnerki, w tym
                jedna jeszcze w szkole, to były krótkotrwałe związki. Moja żona
                przed ślubem i krótko po nie powodowała jakiejś eksplozji
                namiętności, ale było w miarę. Teraz, gdy o tym więcej myślę, jakimś
                punktem odniesienia, jeśli chodzi o ideał fizyczny kobiety jest moja
                koleżanka z pracy, o której już pisałem. Jest dla mnie atrakcyjna,
                bardzo szczupła i ma duży, ładny biust, jak wszyscy mówią - nie
                naturalny. Zaczynam się zastanawiać, czy ta dziewczyna nie jest
                jakimś źródłem moich problemów
                • justyna.ada Re: Sytuacja bez wyjścia 27.03.08, 11:05
                  Alfa, ja nie mogę wywnioskować, w jakim celu (choć dyskusja
                  ciekawa) piszesz o tym wszystkim, skoro z punktu odrzucasz
                  sugestie, jedne jako sprawdzone i nie działa, drugie jako "nie
                  będzie działać."

                  Komentarze mi przychodzą podobne jak innym, to pominę. Ale czy
                  problemy z aseksualnością żony i zauważeniem jej odpychającej dla
                  Ciebie brzydoty (ani razu nie padło, ale uważasz że jest brzydką
                  kobietą, czy tak?) - zaczął się w tym czasie, czy wcześniej, zanim
                  poznałes ową koleżankę?

                  Jeśli to nie zasługa atrakcyjnej koleżanki, ani tez nie rzeczywiste
                  wygaśnięcie uczuć do żony (zaprzeczasz temu, ale szczególnie
                  ciepłego podejścia do tej osoby nie widzę, a ponoć tak wam ze sobą
                  świetnie) to nie wiem co. Różne rady się pojawiły ale wszystkie
                  ponoć są złe...

                  • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 27.03.08, 14:27
                    Justyna - bardzo zasadne pytanie po co piszę, jeśli uważam że
                    sytuacja jest bez wyjścia. Faktycznie tak uważam, a piszę - jak
                    wiele osób tutaj - żeby się po prostu wygadać. Byłoby też dla mnie
                    interesujące znalezienie kogoś w podobnej sytuacji jak ja albo
                    stwierdzenie, że takie przypadki sa rzadkie i po prostu mam życiowy
                    niefart. A może liczę jednak na rady, na które i ja i jeszcze nikt
                    nie wpadł a nie dotyczące przemiany kopciuszka w królewnę ?

                    Nie pisałem wprost czy uważam żonę za brzydką, bo normalnie, nawet
                    anonimowo to dla mnie trudne. Ale skoro pytasz a mam być szczery to
                    tak o niej rzeczywiście myślę. Czuję się z tym nie w porządku ale
                    proces takiego myślenia o żonie jest po prosttu autonomiczny...bo
                    tak jest.
                    Być może to wszystko nasiliło się na zasadzie większego kontrastu -
                    atrakcyjna znajoma z pracy mało atrakcyjna żona. Na tym tle żona
                    wypada jeszcze gorzej - wiadomo, że obiektywnie super dziewczyna
                    kręcąca się wśród kandydatek na miss world będzie tylko szarą
                    myszką. Prawde mówiąc chciałbym żeby tak było bo eliminując
                    erotyczną koleżankę z pracy eliminuję w dużej części mój problem.
                    Tego nie wiem, pomijając problemy praktyczne - siedzę z nia w jednym
                    pokoju
                    • happy.new.year Re: Sytuacja bez wyjścia 28.03.08, 09:46
                      Jesli jestes zauroczony kolezanka z klasy, to chocby Twoja zona byla Miss Brazylii, nie bedzie miala szans. Bo nie jest Twoja kolezanka z pracy. Tylko ze 'eliminujac' kolezanke z pracy (cokolwiek to oznacza :) chyba nie rozwiazesz problemu. Zawsze znajdzie sie jakas inna atrakcyjna dziewczyna w poblizu.

                      Jesli wrecz uwazasz zone za brzydka, wstydzisz sie kiedy opala sie topless i tak dalej - to chyba trzeba poszukac momentu, w ktorym zaczales tak uwazac i jak to wygladalo. Kiedy pojawilo sie dziecko, czy wczesniej? I dlaczego sie z nia ozeniles - bo byla fajna kumpelka?

                      Nie to, zeby te pytania rozwiazaly problem, ale mysle, ze musisz chyba byc bardzo uczciwy z samym soba w analizie problemu. Chocby po to, zeby drugi raz nie popelnic takiego bledu. A kto wie, moze odkryjesz po drodze cos, co jakos zmieni Twoje myslenie?

                      PS Nawiasem mowiac, kolezanka tez moze miec rozstepy - tylko Ty o tym nie wiesz :)
                      • kici10 Re: Sytuacja bez wyjścia 28.03.08, 10:20
                        Ale z pewnością koleżanki rozstępy są o wiele bardziej wyrafinowane
                        i fascynujące. Te refleksy świtlne na skórze...
                        Cały Twój proces myślowy jest ukierunkowany na konkluzję, że "w
                        Twojej sytuacji, bzyknąc koleżankę to po prostu mus".
                        • alfa_rider Re: Sytuacja bez wyjścia 28.03.08, 17:54
                          Proces myślowy jest ukierunkowany na : dlaczego nie wychodzi mi
                          bzykanie żony. Co do rozstępów - koleżanka nie ma. Przynajmniej tam
                          mówi.
      • al9 yoric i przyklejony wątek 26.03.08, 16:13
        Podziwiam Alfę za cierpliwe i wytrwałe tłumaczenie swojej sytuacji w
        obliczu
        niektórych reakcji okazujących słabo skrywane feministyczne
        pretensje. "Faceta
        nie pociąga jego żona, więc problem jest jego psychika". I'm sorry?
        Jeżeli ktoś
        twierdzi mniej więcej, że facet powinien wziąć się w garść i zacząć
        pożądać
        określoną kobietę, znaczy to, że nie udało mu się zrozumieć, że
        attraction is
        not a choice.

        Attraction is not a choice. Zrozumcie to, albo raczej: zechciejcie
        to zrozumieć.
        Wybieramy z kim się żenimy, z kim idziemy do łóżka, ale nie - kto
        się nam
        podoba. Jeśli ktoś się nam podoba, to nie możemy sobie wybrać, żeby
        przestał(a).
        Jeśli ktoś się nam nie podoba, nie możemy sobie skutecznie zażyczyć,
        żeby
        zaczął/zaczęła. Attraction is not a choice.

        -----------
        masz rację
        ale alfa się z nią bzykał przed ślubem
        potem się z nią ożenił
        to chyba wiedział co robi?
        jesli związał się z dziewczyną bo nie była głupia i fajnie im się
        gadało - to dziś ma tego konsekwencje....

        Reczywiscie - wątek powinien byc przyklejony.
        jako ostrzeżenie dla narzeczonych!
        pozdr
        al

    • einfachjohanna Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 16:10
      Wiesz, tak sie zastanawiam co bedzie u ciebie za 5 albo 10 lat. Ja
      mysle ze my wszyscy bedziemy sie starzec a nie wyglodac cale zycie
      jak 20stki. To co na koncu zostanie to Przyjaciele. Mysle ze mnie
      zrozumiales. Przepraszam za bledy. Nie jestem z Polski.
      Asia
      • darwina Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 16:28
        Myślę, że mnóstwo małżeństw jest w takiej sytuacji jak ty.
        To naturalne, że po wielu latach wspólnego życia pożądanie gaśnie.
        Nic się na to nie poradzi.
        W naszej kulturze para powinna trwać. W innej kulturze mąż bierze
        sobie drugą żonę.
        Monogamia to poświęcenie a nie naturlna rzecz.

    • lilyrush Re: Sytuacja bez wyjścia 26.03.08, 17:44
      Cóz alfa...masz przechlapane ;-)
      Żona Cie nie kręci, kochanki nie chcesz..
      Odejść nie chcesz bo biedna żona sama zostanie...pewny jesteś?
      Mój eks z dobrobytu bycia ze man zyskał w ciagu 5 lat ponad 30 kg i zgnuśniał
      przed kompem. Mówiłam na wiele sposobów, ale nie byłam przekonująca. Wiesz jakie
      było słowo wytrych? ROZWÓD
      Niecały rok i mój eks ma 25 kg mniej i jest innym człowiekiem. Moja koleżanka
      nawet stwierdziła, ze to sie robi całkiem przystojny facet. Mi sie na jego widok
      nadal chce wymiotować, ale to nie zmienia faktu, że milion kobiet moze sie w nim
      zakochać.
      A ja moge sobie znaleźć partnera, z którym będę chciał sie kochać. I naprawdę
      wszyscy są w tej sytuacji szczęśliwsi.
      Nie martw sie o żonę a raczej zastanów czy Ty masz tyle odwagi, żeby się do tego
      wszystkiego przyznać, żyć z piętnem tego, który żonę z dzieckiem zostawił i
      takie tam. Bo na to właśnie panom najczęściej jaj już nie starcza....
    • aandzia43 ożeniłeś się z rozsądku i... 26.03.08, 18:41
      ..teraz zbierasz plony. Ona też. Piszesz, ze przestałeś na nią reagować. A
      kiedykolwiek na nią reagowałeś? Na NIA, konkretnie? Czy zaspokajałeś biologiczną
      potrzebę przy pomocy jej ciała? (Przy okazji i jej potrzebę, bo grzeczny z
      ciebie facet)
      Piszesz, że jesteś normalnym facetem i podobają ci się zarówno Azjatki, jak i
      blondynki. Dobra. A które cię kręcą? Tak naprawdę kręcą. Bo zaspokoic doraźną
      fizyczną potrzebę można z każdą kobietą, ale zaspokoić namiętność można z tylko
      z tą, która rajcuje. I to dla każdego będzie inna kobieta. Nie ma namiętności na
      początku, nie ma (udanego) pożycia w małżeństwie dłużej niż parę lat.

      Są amatorzy pełnych kształtów, którzy wielbią swoje narzeczone, kiedy te ważą 70
      kilo i bzykają z satysfakcją te same panie, gdy po 20 latach ważą one 90. Ty do
      nich nie należysz. Nie wiedziałeś o tym? Pewnie wiedziałeś, ale nie miało to dla
      ciebie żadnego znaczenia parę lat temu, kiedy zawieraliście związek małżeński.
      Seks się wtedy nei liczył w twoich kalkulacjach, albo liczył - tylko i wyłącznie
      jako sposób na rozładowanie fizycznego napięcia.
      • selfmademan Re: ożeniłeś się z rozsądku i... 27.03.08, 00:05
        Tak po kilkukrotnym przeczytaniu tego co napisał autor...

        Poszukaj w sobie odpowiedzi czy masz w głowie marzenia, fantazje,
        wyobrażenia o seksie - dzikim, pełnym, wyzwolonym, takim, który
        pamięta się przez resztę zycia ?
        I czy to seks z żoną - czy kimś innym ?

        Bo jeśli nie masz / nie miałeś takich myśli związanych ze swoją
        wybranką to nie dziwię się, że coraz bardziej ci opada... ale jeżeli
        masz jeszcze co nieco niespełnionych pragnień - to w świetle jej
        podejścia (lubi długo, przy świetle etc. etc) masz dużą szansę na
        dużo zupełnie nowych wrażeń :)

        Moim zdaniem to kwestia nie tylko tego co w głowie, ale także
        środków działania - wspomianan tu korekta biustu to nie od razu
        powiększenie o 3 rozmiary, a co do seks-bielizny (świat nie kończy
        się na parze pończoch i stringach od Triumpha..) i gadżetów z sex-
        shopu (to też dla ludzi...) to tu jest pole do popisu dla osób z
        wyobraźnią i pewną dozą odwagi...


        Czego waszmości szczerze życzę :)
        • miskolorowy Re: ożeniłeś się z rozsądku i... 27.03.08, 10:34
          zastanawia mnie bardzo czesto przewijąjaca sie wypowiedz w stylu-żona jest mało
          atrakcyjna,raczej nikomu sie nie spodoba,załatwiłbym jej zycie w samotnosci
          przy całej porawnosci i zrozumieniu,bo tak tez czasami bywa
          CHAM
          po prostu
          • woman-in-love wychodzi szydło z worka 28.03.08, 14:28
            a tym brakującym elementem jest skłonność do kolezanki z pracy, w związku z czym
            zona powinna być przedstawiona w jak-najgorszym świetle. I tak właśnie
            przedstawia ją "kochający" mąż.
            • glamourous Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 14:53
              Co tu analizowac, widac jak na dloni, ze nasz bohater znajduje sie w
              finalnym stadium swojego zwiazku z kobieta ktora tak naprawde nigdy
              go nie krecila. Teraz, odkad poczul zew biologii w postaci kolezanki
              z pracy, dostrzegl wyraznie ze zona mu sie - niezaleznie chyba nawet
              od jej fizycznych brakow - znudzila i zwyczajnie nie wytrzymuje
              konkurencji z fascynujaca laska w ktorej ramiona popycha go
              biologia. A ze musi on sobie dorobic ideologie do skoku w bok, ze
              probuje sie sam przed soba usprawiedliwic, toz to ludzka rzecz...
              • alfa_rider Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 17:52
                Nie szukam wymówek, nie bzyknę koleżanki. Mam zasady. Wady też.
            • sagittka Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 15:08
              a ja wierzę, że aseksualność żony jest dla autora faktycznym
              problemem, choć przyznam rację woman, że łatek koleżanki jest tu
              także istotny i niestety pogarsza sytuację (która obiektywnie może
              mieć źródło w spadku atrakcyjności żony).

              Ja mimo upływu lat i 2 ciąż, zawsze słyszałam od męża, że jestem dla
              niego atrakcyjna i seksowna, choć o czywiście po kilkunastu latach o
              chemii nie ma już mowy. Jednak kiedyś mężowi przydarzyła się
              fascynacja koleżanką z pracy, było to coś w rodzaju zauroczenia,
              flirtu, itp. (przerwanego przez męża gdy zorientował się, że to może
              zmierzać w złym kierunku, bo fajnie było pogawędzić z koleżanką, ale
              zdradzać ukochaną żonę nie ma sensu :)).
              Do czego zmierzam w tej historii, otóż widzę podobne objawy, bo gdy
              mąż był w fazie przeżywania tej swojej fascynacji, to jego ocena
              mojej osoby spadła. Ja stałam się tłem, zblakłam przy tej barwnej
              kobiecie, wiem że gdybyśmy obie stanęły obok siebie, to mąż by mnie
              nie zauważył, bo ona była w zupełnie innym typie urody, innym stylu
              ubierania się, no i najważniejsze ona była NOWA, była zagadką,
              nieznanym lądem, nieznanym smakiem.
              Mąż się opamiętał, flirt się skończył, mąż przeżył wtórną fascynację
              moją osobą a potem zaczął się okres samozdziwienia nt. tej
              kobiety "co ja w niej widziałem?" i okazało się, że nagle stała się
              przeciętna, a do tego bezmyślna i głupia. Klapki spadły z oczu, a ja
              znowu stałam się widzialna, a mój mąż znowu zaczął powtarzać, że
              jest szczęściarzem.

              • alfa_rider Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 17:55
                Sagitko - przynajmniej dajesz mi jakąś nadzieję
                • sagittka Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 18:45
                  Swoją opowieścią chciałam jedynie podkreślic, że fakt że kręci cię
                  atrakcyjna koleżanka ma wpływ (negatywny) na to jak postrzegasz
                  żonę.

                  Myślę, że jednak u ciebie to na pewno nie jest jedyna przyczyna, że
                  żona ci zbrzydła. Chyba, że jesteś pewnien, ze to tylko przez
                  porównanie zona wypada gorzej, wtedy jest ratunek dla was. Jeśli
                  jednak kolezanka jest tylko dodatkowym obciążeniem w tej sytuacji,
                  to problem leży głębiej.
                • yoric Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 18:51
                  Facet, który ma pewien kręgosłup moralny, bo nie chce zostawić żony (nie
                  wnikając, czy to dobra postawa), jest za to wyzywany od chamów i nieudaczników...

                  Gdyby to nasze Forumowiczki tworzyły KPK, nieodczuwanie pożądania do brzydkiej
                  żony byłoby tam poważnym przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do
                  lat 6 (bo tortury są niekonstytucyjne).
                  • selica Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 18:54
                    Pozwolę sobie sprostować, nie Kpk, ale KK ;)
                  • kici10 Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 19:22
                    Czy Ty się Yoric trochę nie zagalopowałeś? Jakoś nie zauważyłam,
                    żeby ktokolwiek autora wyzywał, ani tym bardziej chciał karać.
                    Przyjmujemy, że skoro facet podjął niełatwą (dla faceta) decyzję o
                    małżeństwie, to chyba nie zrobił tego dlatego, że dziewczyna go
                    obrzydzała, tylko wręcz przeciwnie. Zastanawiamy się, co też takiego
                    mogło się stać. Tyle ile ludzi, tyle opinii. I tak powinno być.
                    Autor, jak zwykle, wyciągnie tylko to co mu pasuje. A może spojrzy
                    na problem też z innej strony. Przyjmij, że ludzie tu piszący, piszą
                    najczęściej w dobrej wierze, a nie po to, by rozładować własne
                    frustracje. Chociaż tak też się zdarza.
                    • yoric Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 19:47
                      Przynajmniej jedna osoba nazwała autora wątku chamem, ktoś inny sugerował, że
                      Alfa boi się rozstania bo jest nieatrakcyjny i nie przyciągnie innych kobiet;
                      (prawie) cała reszta wsiadła na niego, bo nie czuje pożądania do brzydkiej żony.

                      > Przyjmij, że ludzie tu piszący, piszą najczęściej w dobrej wierze, a nie po
                      to, by rozładować własne frustracje...

                      No właśnie. Naprawdę nie chciałem tego pisać, ale po tym wątku widać dokładnie
                      co innnego.

                      > Zastanawiamy się, co też takiego mogło się stać.

                      Jakoś mało tutaj tego zastanawiania się, więcej pretensji "jak możesz!
                      natychmiast ponownie czuj pożądanie do żony, ty świnio".
                      A swoją drogą, co się mogło stać? Zapewne coś innego, niż w dowolnym z tysiąca
                      pozostałych wątków :).
                  • sagittka Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 19:25
                    > Facet, który ma pewien kręgosłup moralny, bo nie chce zostawić
                    żony (nie
                    > wnikając, czy to dobra postawa), jest za to wyzywany od chamów i
                    nieudaczników.

                    Masz rację, że takie komentarze są przesadzone, bo o tym, że facet
                    stara się byc w porządku świadczy już sam fakt, że uświadomił sobie
                    problem, szuka rozwiązań, a to, że sam poszedł z tym do seksuologa
                    stawia go już powyżej męskiej średniej.

                    Wiesz, pewnie gdyby nie wzmianka o tej atrakcyjnej kolezance, cała
                    sytuacja z żoną miałaby nieco inny kontekst.
                  • aandzia43 Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 20:51
                    No co ty, Yoric, większość chyba mu współczuje. Co nei znaczy, że nie będziemy
                    próbować drążyć kwestii. A nuż nie wszystko nam powiedział;-)
                    Ja współczuję. I życzę mu, żeby po raz drugi ożenił się z kobietą, która go
                    fascynuje i pociąga. Niech nie kalkuluje jak jakiś liczykrupa posagu, możliwości
                    zarobkowych, talentów gospodarskich i towarzyskich kandydatki na żonę, tylko się
                    zakocha. Bo ja mam do niego pretensje;-) o to, że ożenił się z nią, chociaż nie
                    była kobietą jego życia, tylko zaledwie stosowną i miłą kandydatką.
                  • glamourous Re: wychodzi szydło z worka 28.03.08, 20:52

                    yoric napisał:

                    > Gdyby to nasze Forumowiczki tworzyły KPK, nieodczuwanie pożądania do brzydkiej
                    > żony byłoby tam poważnym przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do
                    > lat 6 (bo tortury są niekonstytucyjne).


                    O przepraszam, ja chociaż jestem kobieta to doskonale rozumiem, ze można utracić
                    pożądanie do partnera, który obiektywnie (lub tylko w naszych oczach) stracił
                    atrakcyjność. Nie upieram się, ze przysięga małżeńska czy cokolwiek innego
                    obliguje obie strony do niezachwianego pożądania przez cale życie. Etyka i
                    moralność czy nawet przywiązanie do partnera swoja droga, ale biologia jest
                    potężną silą, która często, pomimo naszych najszczerszych chęci, bierze w nas
                    gore. To jak rwąca rzeka, nie zawsze płynąca w kierunku w jakim sobie życzymy.

                    Doskonale rozumiem autora wątku. Pożądania nie można sobie narzucić ani
                    wypracować. Autosugestia tez nic tu nie da. Jedynie szkoda, ze nie pomyślał
                    wcześniej i nie wybrał sobie na żonę kobiety, do której czułby autentyczna
                    chemie. Chociaż jak widać choćby po niektórych forumowych historiach, układ
                    oparty na początkowej sporej nawet chemii nie gwarantuje sukcesu związku ani
                    trwałości pożądania na dłuższą metę...
    • bcde Re: Sytuacja bez wyjścia 30.03.08, 01:26
      1. Tak, jak niektórzy wcześniej pisali - ona nie była nigdy dla
      ciebie bardzo atrakcyjna, także przed ślubem. Twoje serce nie biło
      szybciej na widok jej urody. Sam zresztą to napisałeś w pierwszym
      poście.
      2. Może i lubisz seks, ale chyba niezbyt mocno, skoro jest dla
      ciebie całkiem aseksualna. Wg mnie, normalny, wyposzczony mężczyzna
      bzyknie nawet brzydką kobietę bez specjalnego zmuszania się, o ile
      nie jest ona w wieku jego matki. Zwłaszcza, jeżeli może to zrobić w
      komfortowych warunkach, a kobieta chce mu dogodzić. Jesteście w tym
      samym wieku i jej nadwaga czy rozstępy nie powinny mieć aż tak
      drastycznego znaczenia. Du.. do du.. podobna, choć jedna chuda, a
      inna gruba. Ty masz słabe libido i to pogłębia problem. Ona też
      mogłaby spokojnie napisać na tym forum.

      Rady żadnej na to nie ma, a scenariusz napisze wam życie.
      • songo3000 Re: Sytuacja bez wyjścia 30.03.08, 04:12
        bcde napisał:

        > ciebie całkiem aseksualna. Wg mnie, normalny, wyposzczony
        > mężczyzna
        > bzyknie nawet brzydką kobietę bez specjalnego zmuszania się, o ile
        LOL. Nie chciał bym się zmierzyć z Twoją 'normalnością'

        Moim zdaniem normalny, wyposzczony męszczyzna bzyknie kobietę, która mu się podoba a brzydką (czyli ta, która się nie podoba, np.: gruba, nieapetyczna, śmierdząca, itp.) spuści jednak na drzewo.

        Nie wiem, może się nie znam, może nie przelatuję wszystkiego jak leci. W sumie ograniczony ze mnie facet...
      • anija77 Re: Sytuacja bez wyjścia 20.06.08, 23:12
        A co bys powiedział gdybys zobaczył swoja żonkę w objęciach innego? Jeśli nie
        zaczniesz działać to ona nie wytrzyma i chcąc nie chcąc podświadomie zacznie
        szukać faceta który jej się odda bez reszty, ciekawa jestem wtedy Twojej
        reakcji. Jeśli faktycznie ją kochasz to zacznij działać, bo moze byc za
        późno..nie szukaj rozwiązania u boku innej bo tylko pogorszysz sytaucję, bądź
        twardym facetem ;)
        trzymam za Was kciuki
        • wwwybredna Re: Sytuacja bez wyjścia 21.06.08, 16:49
          Jestem kobietą i mimo to doskonale Cię rozumiem.
          Też był taki moment w moim związku, że mąż przestał być dla mnie
          atrakcyjny.To było straszne - nie chciałam mu robić przykrości,ale
          kompletnie mnie nie kręcił:(Starałam sie jak mogłam,ale takie
          zmuszanie się do pożądania było kompletnie bez sensu!
          A później wyjechaliśmy na weekend, niby nic ważnego,niby żadna
          rewelacja,ale coś w zachowaniu męża-czułość,zainteresowanie moja
          osobą...sprawiło,że znowu zaczął mnie pociągać.
          Życzę Ci żebyś również doznał takiego olśnienia.
          • meg303 Czy to tylko kwestia atrakcyjności? 21.06.08, 19:25
            Przekopałam się przez cały wątek i myslę, ze atrakcyjnośc czy nieatrakcyjnośc to
            problem wtórny. Tak naprawdę przyczyna jest coś innego.
            Mam znajomą, ma 40 lat jest wysoka, gruba, zwalista, ma wadę zgryzu. Ogólnie
            nieatrakcyjna. Ma trójkę dzieci. Przez lata była tematem niewybrednych dowcipów
            na temat braku atrakcyjności właśnie. W ubiegłym roku poznała młodszego od
            siebie o 10 lat kawalera, wybuchła miłośc, rozwiodła się ze swoim przystojnym
            mężem( też z nią nie sypiał). Jest szczęsliwa, nowy małzonek zapewnił jej i
            dzieciom dostatek, są bardzo w sobie zakochani.
            Zapomniałam dodać, ze chociaż brzydka ma w sobie mnóstwo wdzieku, kobiecości,
            ciepła, czaru i naprawdę potrafi kochać.
            • katie3001 do autora wątku - rozwiązanie 21.06.08, 21:13
              Nie czytałam całego wątku - być moze to juz padlo. Mam dwa
              przemyślenia - jezeli zona pomimo wysiłku nie chudnie to niech idzie
              na dokładne badania, być moze są to kłopoty z tarczycą. Poza tym
              zastanów się nad zasugerowaniem zonie poprawy figury skalpelem. Nie
              chodzi mi o jakis silikon czy bog wieco. Chodzi o odsycanie
              tłuszczu, zmniejszenie brzucha itp.
            • prosty_facet Re: Czy to tylko kwestia atrakcyjności? 21.06.08, 21:47
              meg303 napisała:

              > Zapomniałam dodać, ze chociaż brzydka ma w sobie mnóstwo wdzieku, kobiecości,
              > ciepła, czaru i naprawdę potrafi kochać.

              Jak pisałem wyżej : seksapil ;-)
              A faceta najbardziej podnieca podniecona kobieta .... I nie musi być wcale miss
              world ;-)
              • melan2 Re: Czy to tylko kwestia atrakcyjności? 21.06.08, 21:51
                podobno były tutaj już topiki na temta "jak kobieta może przedłużyć swoją
                atrakcyjność", czy wiesz coś może na ten temat?
                czy to prawda z tą podnieconą kobietą? czasami wydaje mi się że nie :/
    • krissdevalnor100 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.06.08, 00:30
      IMO, to zła jest twoja diagnoza dotycząca diagnozy terapeuty.

      To, co chłopie wypisujesz siedzi W GŁOWIE a nie w oczach i dokąd
      tego nie zrozumiesz, to mozesz sobie wyobrażać koleżanki z pracy
      albo nawet kolegów a seksu z żoną i tak nie zapragniesz.
      Dobrz ci tu ludzie piszą, że jak człowiek zakochany... itd.
      Zakochany- zwróć uwagę, że nie przywiązany, zaprzyjaźniony, pełen
      zaufania, zadowolony jako z matki, ukontentowany jako z gospodyni. Z
      tego, co o żonie piszesz wynika jasno, że nigdy Cię specjalnie nie
      zachwycała. Nie jest to takie znowu normalne u zakochanych.
      Ja bym radziła przeprosić się z diagnozą o własnym nastawieniu
      psychicznym, bo ono jest JAKIEŚ i to z niego wynikają opisywane tu
      marne konsekwencje. Osobną sprawą, której tu nie będę drążyć jest
      problem trafienia na dobrego terapeutę i skuteczności terapii. Ale
      to już inna historia.
      :P
    • lonely_one Re: Sytuacja bez wyjścia 22.06.08, 10:36
      Ale jak z baby zrobila sie jakas slonica,no ja jestem kobieta ale jak widze
      jakies opasle dziewczyny nawet jak sa ladne to mnie jakies obrzydzenie
      bierze.Tlusci faceci tez sa dla mnie odpychajacy.
    • lonely_one Re: Sytuacja bez wyjścia 22.06.08, 10:37
      Powinna isc do lekarza, skoro ma takie trudnosci w schudnieciu.
    • dadaczka Re: Sytuacja bez wyjścia 22.06.08, 11:56
      alfa, dobrze, ze Ty przynajmniej kręgosłup moralny masz...

      Bo seks, pożądanie, to przychodzi i odchodzi, ale jednak trzeba tak
      żyć, zeby móc w lustrze sobie w oczy spojrzeć. Tak sądzę.

      A z seksem, hmm. Nie wiem. Ale myślę, że jest pewna szansa. Że jak
      będziesz na bezseksiu dłuższy czas, to innym okiem spojrzysz na
      żonę. Może musi być gorzej, żeby było lepiej? Dobrze by było,
      jakby Cię żona na jakiś czas odstawiła od łóżka, po prostu. Zaczęła
      żyć dla siebie, nie zwracając specjalnie uwagi na Twoje potrzeby.
      Wtedy albo by się sprawa rypła ostatecznie, albo byś docenił, co
      miałeś. Tak mi doświadczenie życiowe i obserwacje różnych małżeństw
      podpowiadają.

      Wygląd to sprawa bardzo względna - to już tu pisano. Gwoli scisłości
      to dodam jednak, że sa jeszcze operacje plastyczne i można ciało,
      urodę w ogóle w dużym stopniu poprawić. Nie sądzę jednak, zeby to
      bezpośrednio zmieniło coś w nastawieniu Twoim. Ale może żonie dodać
      poczucia własnej wartości i to może być ta pozytywna zmiana, która
      się ostatecznie odbije również na tym, jak Ty ją postrzegasz.
Pełna wersja