Dodaj do ulubionych

walczyć ale nie wiem już jak

04.04.08, 23:06
Witam, jestem nowy na tym forum, przeczytałem wiele wątków i niby wszystkie na
ten sam temat, ale jakże różne, bo inni ludzie, inne charaktery, inne
uwarunkowania. Postanowiłem w końcu opisać swoją historię ponieważ nie
znalazłem podobnej tutaj. Z góry przepraszam za swoją chaotyczną wypowiedź,
ale pisząc o takich sprawach ciężko zebrać myśli.

Znamy się z żoną od 3 lat, jesteśmy niecały rok po ślubie. Poznaliśmy się
zaraz po studiach, oboje byliśmy po dłuższych, nieudanych związkach, oboje
przeżyliśmy okres szaleństwa i zabawy i oboje wkraczając po studiach w dorosłe
życie oczekiwaliśmy tego samego - stabilizacji. Nasze poznanie się to była dla
obydwu stron miłość od pierwszego wejrzenia, od razu wiedzieliśmy że to ta
druga połowa, od razu planowaliśmy wspólną przyszłość. Byliśmy bardzo
zakochani i szczęśliwi, znajomi odbierali nas jako idealną parę. Po pół roku
zamieszkaliśmy razem, potem ślub i wszystko układało się jak najlepiej, do
czasu aż ok. cztery miesiące temu żona zmieniła pracę. Nagle z tygodnia na
tydzień stawała się jakaś taka nieobecna, wracała zmęczona z pracy, zaraz
kładła się spać, ilość i jakość sexu spadła drastycznie. No i ok. 2 miesiące
temu przez przypadek odkryłem, że spotyka się z jakimś facetem z pracy, w
dodatku dużo starszym od niej. Odkryłem to jeszcze w dość początkowym stadium,
także do niczego jeszcze nie doszło, przynajmniej tak mi się wydaje. Żona
przyłapana na kłamstwie i przyparta do muru za skruchą powiedziała, że tylko
mnie kocha, tylko ze mną chce być i nie wie jak z tym facetem wciągnęła się w
głupią grę. Myślałem, że na tym się historia skończy ona zapomni, ja zapomnę i
wszystko będzie dobrze. Ale się nie skończyło. Ona nie wie jak to się stało,
bo do tej pory byliśmy bardzo szczęśliwi, jest rozbita i co mnie najbardziej
boli pomimo moich próśb i gróźb cały czas kontaktuje się z tym facetem. To
zburzyło moje zaufanie do niej, stałem się nieufny podejrzliwy. Nie wiem teraz
jak wrócić do tego co było. Rozmowy nic nie dają. Tzn. to nie są rozmowy to
jest raczej mój monolog, a z jej strony tylko: rozumiem, przepraszam, nie wiem
jak to się stało i nic poza tym.
Dodatkowo sfera intymna się załamała, zero sexu, mówi że nie czuje tego, że
nie ma ochoty, a ja jej zmuszał i namawiał nie będę szkoda nerwów. Mam
wrażenie, że prowadzi teraz taką podwójną grę, której nie chce albo nie
potrafi skończyć, jest ze mną bo czuje się bezpiecznie ma dom, schronienie
itd, z drugiej strony facet, który ją adoruje, jest intrygujący (żyć nie
umierać kochający mąż w domu, interesujący facio na boku)ps.na szczęście już z
nią nie pracuje.

Myślałem, że jak się już otrząśnie to wykaże jakąś inicjatywę, determinację,
powalczy. Ale widzę, że jak na razie to ja walczę, a ona po prostu jest i nic
poza tym. Mam wrażenie, że sobie myśli jakoś to będzie, żyje tak z dnia na
dzień i odkłada decyzje na później. A ja jestem coraz bardziej sfrustrowany
sytuacją i rozczarowany jej postawą.
Nie wiem czy miłość jest ślepa i teraz dopiero widzę, że wybrałem sobie pustą
żonę, która nie dorosła do prawdziwego związku i poleciała na zaloty
pierwszego lepszego faceta. Czy też wypadek przy pracy (każdemu może zdarzyć
się gorszy moment chwila zapomnienia) i wszystko jeszcze będzie dobrze. Boję
się tylko, że to mógł być pierwszy ale nie ostatni taki przypadek.

Jak do tej pory dzieci nie planowaliśmy bo chcieliśmy się jak najdłużej
nacieszyć tylko sobą, no ale długo niestety to cieszenie się nie trwało.
Obawiam się też sytuacji, że jak wszystko już wróci do normy, po jakimś czasie
urodzi się dziecko i wtedy już całkowicie umrze nasze życie intymne (to po
wielu wątkach przeczytanych na tym forum).
Chciałbym jeszcze dodać, że nie uważam się za idealnego typa. Myślę, że w
pewnym momencie też popełniłem jakieś błędy, tylko chciałbym się dowiedzieć co
zrobiłem nie tak, a co powinienem zrobić teraz aby było lepiej, w szczerej
rozmowie z nią, tymczasem jest blokada, takiej rozmowy nie ma pomimo moich
starań.
Szczerej rozmowy nie ma, sexu brak, inicjatywy z jej strony aby było lepiej
brak i jest masakra jakaś po prostu.

Nie oczekuję, że znajdę tu rozwiązanie swojego problemu, jakieś cudowne
antidotum. Ale jestem otwarty na ludzi, cenię sobie ich rady i opinie które
przybliżą mnie do celu.
Pomimo tej całej sytuacji kocham nadal bardzo swoją żonę, chcę walczyć, coś z
tym zrobić tylko nie wiem już jak.
Dodam jeszcze, że umówiłem się na wizytę do terapeuty, powiedzmy że żona
przyjęła to do akceptującej wiadomości. Mam nadzieję, że to coś pomoże.
Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • kici10 Re: walczyć ale nie wiem już jak 04.04.08, 23:59
      Romans albo kończy się natychmiast, albo ciągnie się latami. Ty
      pozwoliłeś, żeby się ciągnął. Nie postawiłeś wyrażnego ultimatum.
      Albo koniec romansu i praca nad poprawą małżeństwa, albo paszła won.
      Jeśli już postawisz takie ultimatum, to musisz być konsekwentny.
      Inaczej nieprędko uda Ci się odzyskać szacunek i już zawsze będziesz
      na pozycji petenta.
      • sara.4 Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 01:54
        a ja powiem tak...
        człowiek szczęśliwy i kochany w związku nie będzie szukał okazji. piszę człowiek
        bo dotyczy to i kobiet i mężczyzn. przepraszam jeżeli podważam wasz związek ale
        wiem to z doświadczenia jako kobieta.
        może twojej żonie zaczęło czegoś brakować w związku a może to po prostu rutyna.
        a tu coś nowego- flirt nowe wrażenia podniecenie potajemnych spotkań- w domu
        codzienność. nie oszukujmy się małżeństwa znają się na wylot, nie flirtują już
        ze sobą, przytłacza ich codzienność (są wyjątki).
        no i jeszcze jedno. kobiety bardzo rzadko wdają się w romans tylko na podłożu
        fizycznym zazwyczaj wiąże się to z uczuciem i dlatego jest im trudniej zakończyć
        wszystko i zapomnieć.
        • kici10 Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 08:54
          Rutyna - po roku małżeństwa?

          człowiek szczęśliwy i kochany w związku nie będzie szukał okazji
          * a co jeśli człowiek szczęśliwy, chce być jeszcze szczęśliwszy i
          jeszcze, i jeszcze, a co jeśli okazja sama się pcha w łapy?

          a tu coś nowego- flirt nowe wrażenia podniecenie potajemnych spotkań
          *czyli partner to pustak, nie nadający się do trwałego związku.
          Jeśli myśli takimi kategoriami, to niech spada i nie zawraca głowy.
          Małżeństwo to codzienność z doraźnymi fajerwerkami, a nie na odwrót.
          • senshizzz Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 10:38
            chciałem tylko dodać do swojej historii, że najbardziej zastanawia i boli mnie
            fakt, iż stało się to raptem pół roku po naszym ślubie.
            Z reguły, tak jak czytałem na forum, takie problemy zdarzają się po 10,
            kilkunastu latach małżeństwa, pary mają już dzieci, gdzie rzeczywiście pary
            przyzwyczajają się do siebie, wkrada się rutyna znudzenie.
            Ale u nas wszystko było jeszcze świeże, żywe, zaangażowanie z obu stron i nagle
            taka niespodzianka. nie rozumiem
            • zlosnica100 Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 10:49
              Stan zakochania czy zauroczenia nie musi trwac długo.Widac u was bylo silnie i
              krotko; "Swieca ktora pali sie mocniej pali sie krocej".


              A zakochanie to nie miłość, może przejść w miłość ale nie musi.

              Pamiętam jak moj ex powiedział coś co teraz z perspektywy czasu wydaje mi sie
              dość mądre choć wtedy wydało mi sie okrutne;

              "Broń mnie Panie Boże przed małżeństwem w stanie zakochania"
        • de.bill odpier*dol sie od goscia 06.04.08, 02:28
          nie ma jak solidarnosc jajnikow.

          POMYSL!

          po chole*e sie wiazala jak jej bylo (?) z nim zle i teraz 'musi' na boku nadrabiac?
          Jak dla mnie ta kobieta to zwykla q*wa ktora najpierw oszukala jednego goscia, a teraz jak czuje, ze zapewnila sobie mozliwosc bezpiecznego powrotu, to probuje sil na szerszych wodach?
          I jak znajdzie lepszy model, to obecnego kopnie w d*pe.
          I tak w kolo Macieju.....

          Takie gierki w wybieranie najlepszego mozna prowadzic przed slubem.
          O ile do niego dochodzi.
          • zlosnica100 Re: odpier*dol sie od goscia 06.04.08, 08:50
            O widze ze frustracja ranno-nocna sięga zenitu.
            Przeczytaj dokładnie moje wpisy i zastanów sie czyja "trzymam" stronę, zanim
            wejdziesz sie tu wyładować na babie.

            Masz uroczy nick, adekwatny.
    • yoric Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 11:45
      Kici napisała Ci odpowiedź. Widzę, że po raz kolejny potrzebny jest mój dyżurny
      cytat z DeAngelo:

      (Ten materiał ogólnie nie dotyczy małżeństw, lecz raczej krótszych znajomości,
      ale sądzę, że jego adekwatność jest uderzająca.)

      "Antidotum (<The Wuss Cure>).
      Przejmuje kontrolę w związku. Jest coraz mniej zainteresowana seksem. Ty jesteś
      miły i starasz się coraz bardziej, ale ona tylko się wkurza i coraz bardziej się
      oddala. Czy to brzmi znajomo?

      Czy ktoś wam kiedykolwiek ktokolwiek powiedział wam, że zna ten rodzaj sytuacji
      i poradził, co należy zrobić?
      Prawdopodobnie była to wasza mama i powiedziała <kupuj jej więcej kwiatów>.

      Antidotum: natychmiast przestań zachowywać się jak dupa.
      Zachowaj trochę dystansu (od niej).
      Dzwoń do niej raz na trzy jej telefony.
      Spotykaj się z nią o połowę rzadziej.
      Wypałnij czymś swoje życie i przestań być jej służącym.
      Zrób sobie chwilę wolnego i starannie zastanów się, w jakich sferach życia
      zachowywałeś się jak baba -
      • zlosnica100 Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 12:00
        A ja dodam ze dotyczy to tez sytuacji odwrotnej.
      • aandzia43 Yoric!Jak dupa wołowa, nie jak baba!Wypraszam sobi 06.04.08, 21:26
        ...jakem baba
        "..w jakich sferach życia zachowałeś się jak baba i skończ z tym" - No wiesz!?

        Z całą resztą zgadzam się oczywiście;-)
        • kawitator Re: Yoric!Jak dupa wołowa, nie jak baba!Wypraszam 06.04.08, 23:01
          ja baba
          facet w zyciu przede wszytskim nie może byc babą A jakie cechy naet chłopcy co dopiero facei uznaja za typowe dla bab to lepiej żebys nie wiedziała bo mogłabys się pochastać
          • aandzia43 Re: Yoric!Jak dupa wołowa, nie jak baba!Wypraszam 07.04.08, 12:44
            Jeśli nieumiejętność zapełnienia sobie czasu sensownym zajęciem,
            brak zdecydowania, nieumiejętność twardego zagrywania i służalczy
            stosunek do partnera to cechy uznawane przez (nawet) chłopców za
            cechy typowo kobiece, to widocznie owym chłopcom dobrze z takim
            wizerunkiem kobiety. Przyznaję, to dość wygodny materiał na żonę.
            Wygodny i nie zagrażający wizerunkowi mężczyzny, jako opozycji tego
            smętnego i nijakiego tworu.
    • marek_gazeta Re: walczyć ale nie wiem już jak 05.04.08, 20:35
      Moment zmiany pracy jest niebezpieczny - nowe środowisko, nowi, atrakcyjni (przynajmniej fizycznie i powierzchownie), nadskakujący faceci, którzy chcą "świeżą" kobietę bzyknąć, mąż, który już nieco się opatrzył. Być może, dochodzi świadomość awansu i rosnące ego od takiego nadskakiwania "ludzi sukcesu".

      Trzeba coś w życiu wybrać.

      Wydaje mi się, że, rzeczywiście, sprawę trzeba było postawić ostro - jezcze jedno spotkanie z facetem i do widzenia. Niestety, to może boleć, ale pomyśl - jesteście na starcie, chcesz tak bujać się przez dalszych X lat i matwić się za każdym razem, gdy sama gdzieś wyjeżdża? To jest bez sensu, wyniszcza psychicznie; równia pochyła w dół.

      Warto też spojrzeć ktytycznie na siebie. Nie wiem, o co może chodzić, ale być może spróbuj zacząć się inaczej ubierać, pójść na siłownię, również zmienić pracę, ch..j wie, co może poprawić Twój wizerunek w jej oczach. Warto, abyś robił to jednak nie tylko dla niej, ale również dla siebie. Abyś czuł się atrakcyjnym, pewnym siebie facetem. Babki lubią mieć męża, na którego lecą ich przyjaciółki. Być może ona twierdzi, że to czy owo nie ma znaczenia, ale kobiety nie zawsze mówią prawdę. Z jednej strony mąż błądzący w dresie po kuchni, z drugiej - szpakowaty "facet z klasą" w garniturze od Zegny. Nie wiem, tak filozofuję.

      Trzymam kciuki.
      • glamourous Re: walczyć ale nie wiem już jak 07.04.08, 22:15
        marek_gazeta napisał:

        > . Być może ona twierdzi, że to czy owo nie ma znaczenia, ale kobiety nie zawsze
        > mówią prawdę. Z jednej strony mąż błądzący w dresie po kuchni, z drugiej - szp
        > akowaty "facet z klasą" w garniturze od Zegny.

        Niewykluczone. Autor wątku nie sprecyzował kim jest ów tajemniczy absztyfikant.
        Moze zajmuje wyjątkowo spektakularne stanowisko w firmie, wiążące się z władza,
        pozycja, o pieniądzach już nie wspomnę... Nie sugeruje, ze taka z niej
        materialistka - jednak może ma kobieta "syndrom Kopciuszka" (często spotykany u
        kobiet z niezbyt zamożnych rodzin) i jest wyjątkowo wrażliwa na męski prestiż? A
        moze po prostu kręcą ja starsi faceci? I nieistotne jest wtedy, czy mąż w domu
        nosi dresy czy spodnie w kancik ;-)

        PS. marek, ubawiła mnie Twoja sygnaturka ;-)
    • renebenay Najprosciej... 05.04.08, 23:16
      Najprosciej formalnie zakonczyc ten zwiazek,tu nie ma juz o co walczyc bo
      zludzenia beda jeszcze bolesniejsze-jedna stracona a wiec dziesiatki do
      zdobycia.Pomysl teraz tylko o sobie a pozniej juz na spokojnie przemysl ten
      zwiazek i przeanalizuj swoje bledy ktore mogles popelnic.
    • glosatorr Walcz! 07.04.08, 00:09
      Znajdź tego faceta, dorwij go przy ludziach - strzel go w pysk i powiedz mu:
      Odwal się chamie od mojej żony.

      Uwierz mi, że to skutkuje :)) Od razu wszyscy poczują się lepiej ;))
      • senshizzz Re: Walcz! 07.04.08, 09:28
        Do renebenay: Nie chcę wybierać najprostszych rozwiązań. Najłatwiej
        jest uciąć wszystko, zakończyć to i znaleźć sobie kogoś innego, ale
        chyba nie o to chodzi. Każdy może w życiu popełnić błąd, każdy może
        mieć gorszy czas, ważne aby wyciągnąc z tego odpowiednie wnioski i
        żeby po tym było lepiej. Ja nie chcę rezygnować, ja chcę walczyć,
        ale nie chcę żeby taka sytuacja trwała teraz miesiącami, latami.
        Dla mnie najważniejsza jest teraz odpowiedź na dwa pytania: co
        zrobić aby to wszytsko co nas łączyło wróciło i co zrobić aby
        podobna sytuacja nie powtórzyła się za jakiś czas.
        Do yoric: W pełni zgadzam się z Twoimi radami i staram się je
        wprowadzać w życie :)
    • kati1973 Re: walczyć ale nie wiem już jak 07.04.08, 12:56
      proponowałabym sprawdzić czy ma rodzinę, żone i jeśli ma postraszyć,
      że się dowie o romansie
      • senshizzz Re: walczyć ale nie wiem już jak 07.04.08, 13:40
        problem w tym, że nie ma ani żony ani rodziny, to wolny strzelec,
        łowczy który szuka młodej zwierzyny.
        • renebenay Re: walczyć ale nie wiem już jak 07.04.08, 15:57
          Nie wpusc malzonke przez pare dni czy nawet i tydzien do domu i zobaczysz,ze
          szybko sytuacja wyzdrowieje bo watpie aby ja kochanek wzial do siebie.Poprostu
          wymienic zamek drzwi wejsciowych i zablokowac wszelkie wejscia,przynajmniej moze
          w ten sposob odzyskasz czesciowo autorytet i nareszcie rzucisz wiazanke slow bo
          dalej chyba tak nie mozna.
    • joy44 Re: walczyć ale nie wiem już jak 07.04.08, 15:53
      Chłopie,
      Nie walcz.
      Twoja Żona Cię nie kocha i Twoje walczenie nic tu nie pomoże.
      Ty Ją kochasz, więc zrozumienie tego zajmie Tobie kilka miesięcy.
      Znalazła teraz tego właściwego tylko nie wie jak tobie to powiedzieć.
      Bądź mężczyzną i ułatw to Jej.
      Strzepnij kurz z butów i zostaw Ją.
      Odwagi.
      J.


      • monte.0 Re: walczyć ale nie wiem już jak 07.04.08, 17:27
        Mam pytanie: Czy próbowałeś rozmawiać z żoną czy Cię kocha, czy
        zależy jej na Tobie, czy chce walczyć o Wasze małżeństwo.
        Terapeuta czemu nie..!!
        Ale z tego co czytałam to widzę Twoje zaagnażowanie i chęć naprawy
        tego co się popsuło, a z jej strony zero zainteresowania!! Ona wie
        że Ty ją bardzo kochasz, że mimo jej spotkań z tamtym facetem, Ty
        nadal przy niej jesteś. Wydaje mi się że postawienie sprawy jasno
        potrząsneło by ją!! Postaw sprawę jasno!!!
        To wygląda tak: Ty mówisz mówisz długi monolog, Ona przytakuje albo
        wypowie jakies jedno słówko i na tym się kończy, poprostu Cię olewa.
        Chłopie bądź mężczyzną ...!!!!!
        Pytanie najważniejsze czy Ona nadal Cię kocha??
        • senshizzz Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 07:52
          Rozmawiałem nie raz i nie dwa, mówi że kocha ale czuje się rozbita.
          Nie wie jak to się mogło stać i nie wie teraz jak wrócić do tego co
          było. Gość k..wa założył na nią jakies sidła, wydzwania, smsuje i
          nie daje jej spokoju. A ona nie potrafi (nie chce) tego
          jednoznacznie przerwać.
          • patria5 Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 08:24
            sytuacja, którą opisujesz nie powinna się ciągnąć
            to niszczy i ciebie i ją = bez sensu
            trzeba coś z tym zrobić!
            proponuję :
            - na początek terapeuta - jako ostatnia pokojowa próba rozwiązania
            problemu; tylko wiesz jak to jest z celem - powinien być wymierny,
            ambitny... i terminowy; więc ustal sobie jakiś określony czas, w
            którym sprawy MUSZĄ się zmienić czy wyjasnić

            - a jak to nic nie da to przejdź do drugiego kroku i serio :
            doprowadź do konfrontacji z tamtym gościem, nawet daj mu po gębie
            piszę to jako kobieta - mi by zaimponowało jakby mój małżonek
            poszedł obić gębę jakiemuś absztyfikantowi
          • justyna.ada Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 09:59
            , wydzwania, smsuje i
            > nie daje jej spokoju.

            Może, jeśli zadzwoni/napisze, gdy Ty jesteś akurat z nią, to
            odbierz od niego telefon/odpisz na smsa :-)))))) Jeśli ona tak
            otwarcie 'bije się z problemem" to powinna zaakceptować Twoją pomoc
            i udostępnić Ci jego adres mailowy/nr telefonu? żebyś mógł wyrazić
            swoje zdanie...;-)
            • senshizzz Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 10:27
              Niestety to już też zrobiłem i nic nie pomogło. Zadzwoniłem do niego
              i spytałem na co liczy, co chce osiągnąć. Odpowiedział, że w mojej
              żonie znalazł kobietę swojego życia i nie spocznie póki jej nie
              zdobędzie. Teraz czuję się jakbym musiał rywalizować z jakimś
              cieniem, a on poluje i czycha tylko na chile słabości i pierwszy
              błąd żony. To wygląda tak jakby ją osaczył. A ja nie mam juz siły :(
              • justyna.ada Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 11:26
                . Odpowiedział, że w mojej
                > żonie znalazł kobietę swojego życia i nie spocznie póki jej nie
                > zdobędzie. Teraz czuję się jakbym musiał rywalizować z jakimś
                > cieniem, a on poluje i czycha tylko na chile słabości i pierwszy
                > błąd żony.

                Ups... Rozumiem, że Twoja żona wie, że on tak uważa? Rozumiem, że
                gość czeka aż Wy się rozwiedziecie po to żeby mógł on sie z nią
                ożenić? co dla niego oznacza "zdobędzie" Przelecieć, czy zamieszkać
                razem, czy co?
                A może zadzwonić raz jeszcze, nagrać rozmowę, i wymusić na żonie,
                żeby się zdeklarowała?
                Bo mi to strasznie zalatuje Mrożkiem, jest taka
                jednoaktówka "Męczeństwo Piotra Oheya" ;-)
                A może puścić rozmowę na głośnomówiący i niech żona się wypowie
                przy nim? A może jeśli nie może się zdeklarować, zaproponować jej
                walizkę? Ja wiem, że to radykalne, ale nawet jak się z kimś kręci
                na boku, to już robienie tego ostentacyjnie na oczach współmałża to
                jakaś groteska. To nie Ty jesteś winny, pamiętaj.

                Zaraz, a co to jest "czyha na pierwszy błąd żony". Na jaki błąd?
                Jej to pasuje że on ją 'chce zdobyć" czy nie? Ona go chce zdobyć,
                czy nie?

                Ja bym dała deadline. W terminie X, określić to i tamto, bo
                będziecie się oboje męczyć.
                • senshizzz Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 12:35
                  Nie wiem na czym gościowi zależy czy ma plany matrymonialne czy
                  inne, w każdym razie nie daje żonie spokoju. To nie tak, że ona się
                  z nim ostentacyjnie kontaktuje, nic nie robiąc sobie z tego co ja
                  myślę, to ON po prostu się naprasza. Gdy ją przycisnę to przyznaje
                  się, że wciąż się kontaktują i nie jest w tym wszystkim na tyle
                  silna (nie wiem nie potrafi nie chce) żeby jednoznacznie się odciąć.
                  Chyba podświadomie ją to rajcuje, że jakiś obcy gość o nią walczy. Z
                  jednej strony kochający i starający się mąż, z drugiej zdeklarowany
                  i interesujący facet. I ciągle się waha nie może się zdecydować czy
                  w jedną czy w drugą stronę.
                  Ale deadline już dałem, jak się nic nie zmieni to kopnę ją w d... i
                  tyle, umartwiał się cały czas nie będę.
                  Mimo tego cały czas mi zależy i nie chciałbym żeby to się tak
                  skończyło.
                  • justyna.ada Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 15:15

                    Wiesz, to nie chodzi nawet tyle o to żeby ją kopnąć w d... tylko że
                    są ludzie niezdecydowani na świecie. Jeśli ona nie zauważa tego, że
                    epatując Ciebie swoim niezdecydowaniem przerzuca na Ciebie ciężar
                    troski, odpowiedzialności za związek, zabiegania o niego itd., no
                    to trzeba to uzmysłowić.
                    To tak jakby ktoś przyszedł i powiedział: wiesz kochanie, nie wiem
                    co mam z tym zrobić, podoba mi się strasznie X.Y. i nawet ze sobą
                    kręcimy, tylko nie jestem do końca zdecydowany/a, kogo wolę, taki
                    ze mnie biedny żuczek. I teraz ta osoba czuje się ok, bo wywaliła
                    trupa z szafy, a Ty masz problem.

                    Może przestań się chwilowo tak starać, choć Ci zależy. Może ten
                    facet nie ma jej wcale nic do zaoferowania poza rozbiciem
                    małżeństwa, na czym mu widać bardzo zależy - a ona ma klapki na
                    oczach, bo Ty bedziesz zawsze koło niej skakał. Nie skacz. Daj jej
                    termin na określenie priorytetów, jego postrasz policją/sądem,
                    nagrawszy rozmowę. I się chwilowo nie staraj i nie zabiegaj.
    • yoric Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 16:00
      Musiałbyś odwrócić dynamikę sytuacji.

      Na razie wygląda to tak: ona ma dwóch facetów do wyboru.
      Brak perspektywy start, same zyski. Dopóki Ty się starasz, Tobie zależy - jej
      nie musi. Zawsze ma opcję "powrót".

      A powinno być tak: ona właśnie traci męża. Wprowadzasz perspektywę strat.
      Zabierasz opcję "powrót", no chyyba, że TO ONA zaczęłaby się bardzo starać
      naprawić Waszą relację, którą do tej pory psuła.

      Na Twoją niekorzyść działa fakt, że do tej pory nic takiego nie zrobiłeś. Jaka
      jest wiarygodność Twojego ultimatum?

      - czy sam wierzysz w swoje ultimatum, jesteś naprawdę gotów je wykonać?
      - dlaczego jest z 'deadline', a nie natychmiastowe?
      - jak ona ocenia Twoje powodzenie u kobiet? Czy wie, że na drugi dzień możesz
      znaleźć sobie inną fajną laskę? Czy też wie, że nawet po miesiącu będziesz nadal
      na nią czekał?

      Sam wybór z rozsądku nie odmieni jej emocji do tamtego faceta. To może się stać
      tylko z wewnątrz, poprzez zmianą frame'a, tj. kiedy ona czuje, że AUTENTYCZNIE
      może Cię stracić i to ona pracuje nad odzyskaniem Twojego zaufania.

      Pozdrawiam
      • kawitator Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 18:49
        Cos ty mi za mietki jestes a facet ma byc twardy
        Dobrze Yoric gada
        Facet nie grozi jeżeli nie może lub nie chce natychmiast wprowadzić swojej groźby w czyn.
        Dużo więcej przekazujemy niewerbalnie Postawą ciała zapachem brzmieniem głosu To się czuje to widać . Chcąc to przekazać musisz się wprowadzić w odpowiedni stan psychiczny
        To jak idziesz naprzeciw kilku łysych Jeżeli wprowadzisz sie w stan że będziesz chciał im przywalić z przyjemnością, gdy będziesz chciał im wyrwać gardła i wydłubać oczki, będziesz tego chciał naprawdę i gówno cie będzie obchodziło co z tobą będzie potem to wtedy ominą cie szerokim łukiem i nici z zabawy Kurde miało być tak fajnie a tu człowiekowi zawsze pod górkę

        Jeżeli pójdziesz do gościa który zakłóca Twój mir domowy musisz myśleć tak samo
        On nie podrywa wolnej dziewczyny On z buciorami ryje sie w Twoje życie Mając takie nastawienie to na nic jego przewaga fizyczna ty masz przewagę psychiczna Tylko nie możesz popuścić Sflekować należy dokładnie i obiecać prawdziwy wpierdol kiedy tylko spojrzy w kierunku Twojej żony Zobaczymy czy wtedy tez będzie to dziewczyna jego życia To cie powinno uspokoić i przywrócić równowagę ducha
        A potem na spokojnie się zastanowisz czy chcesz być z taka kobitka . Twoja decyzja I tylko Twoja

        Potraktuj mój post jako przenośnie lub dosłownie jak ci serce i rozum dyktuje
      • sagittka Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 20:32
        yoric trafił w dziesiątkę

        dopiszę jeszcze, ze w takich sytuacjach należy przerzucić
        odpowiedzialność za decyzje na drugą stronę, czyli wyznaczasz jasne
        granice i uprzedasz o możliwych konsekwencjach, po czym trzymasz się
        tego stanowczo

        Chyba, ze jesteś z natury osobą niekonsekwentną i żona wie, ze
        rzadko postępujesz tak jak mówisz, wtedy ma przewagę, bo nie jesteś
        równoprawnym partnerem w tej sytuacji.
        • romek123 Re: walczyć ale nie wiem już jak 08.04.08, 23:42
          Bardzo mietki z Ciebie facet.Niestety.Zazadaj zmiany numeru
          komorki,maila.Poinformuj jej rodzicow,rodzenstwo.A nawet zmiana
          pracy.Totalne odciecie od faceta.Jezeli jej nie odetniesz kicha.
          Zaplanowanie dzidziusia.Wspolny wyjazd.Jezeli zona nie pojdzie na
          wspolprace bedzie kobieta rywala.Znam to z autopsji.Troche
          wspolczuje.
    • kici10 Re: walczyć ale nie wiem już jak 09.04.08, 09:35
      Wpadłeś w pułpkę, w jaką wpada wielu zdradzonych. Traktujesz żonę
      jak niepełnosprawne umysłowo dziecko, które nie chce zdradzac, ale
      ten drugi ją do tego zmusza. Tzn. omamił, zaczarował, czyha na jej
      błąd, wydzwania, SMSuje, a ona biedna nie ma siły się bronic. To
      takie typowe, przerzucanie winy na tego drugiego. Partnera się
      oszczędza, ponieważ trzeba by było stanąc z problemem twarzą w twarz
      i określic co to za związek, w którym jedno kantuje drugie i jakie
      jest moje miejsce w tym układzie. Niewygodne, prawda? Lepiej
      wszystko zwalic na tego drugiego.
      A to nie tak. Partnerka z pełną świadomością i cynizmem ciągnie
      podwójny układ, ponieważ wie, że jej włos z głowy nie spadnie. Sam
      jej to powiedziałeś. Dlaczego więc ma sobie odmawiac przyjemności?
      Nie czujesz się upokorzony takim stanem zawieszenia? Co z Twoją
      dumą? Czekasz aż jej się tamten znudzi i łaskawie wróci do Ciebie?
      Możesz czekac. Twoje małpy, Twój cyrk. Tylko, jak raz pozwolisz na
      takie jazdy, to następne masz jak w banku.
      Rady jak zwykle w takich sytuacjach standardowe:
      - postaw natychmiastowe ultimatum i twardo się tego trzymaj
      - odpicuj się trochę i wyjdź do ludzi
      - flirtuj z jej koleżankami
      - komplementuj inne kobiety
      - zabaluj czasami
      - znajdź sobie jakieś hobby
      - pracuj nad własnym rozwojem
      - olej jej frustracje i dylematy ( to jej problem)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka