Kiedys seksu bylo pod dostatkiem

11.04.08, 15:22
Dochodzę do wniosku ze brak seksu to problem współczesności.
Dawniej natura by po prostu na to nie pozwoliła.
Śmiertelność niemowląt była tak duża że osobniki nie mające potrzeb
seksualnych były eliminowane ze społeczeństwa jako nieproduktywne.
Kobiety miały kilkanaścioro dzieci, a mężczyźni "męczyli" nie tylko własne
żony ale też mieli nałożnice, napastowali posługaczki, chłopki itp;
Chodziło o przedłużenie gatunku za wszelką cenę i rozsianie własnych genów -
to i ochota była.Teraz to niepotrzebne.
Wystarczy raz a dobrze- jedno dziecko, wypasione, wyszkolone, zaszczepione, na
huk sie więcej wysilać.
    • glamourous Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 16:04
      A bedzie jeszcze gorzej. Zmniejszenie smiertelnosci niemowlat do
      minimum, ratowanie ciaz zagrozonych, wczesniakow (ktore dawniej
      brutalnie eliminowala selekcja naturalna) - to wszystko oczywiscie
      bardzo chlubny postep naszej cywilizacji, tyle ze "dzieki" temu
      swiat coraz bardziej zaludnia sie osobnikami slabszymi biologicznie,
      ktore rozsiewaja swoje nienajlepsze geny. Czlowiek ograniczyl
      dzialanie naturalnej selekcji. Ciekawe tylko jakim rykoszetem odbije
      sie to kiedys - i to nie tylko na jurnosci mezczyzn....

      No, ale to takie luzne dywagacje z pogranicza etyki, nie bede
      zasmiecac Zlosnicy watku...;-)
      • zlosnica100 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 16:20
        Ależ "zaśmiecaj" nie ma sprawy :)

        Sama sie zastanawiam jak ja seksualnie zareagowałabym w przypadku takiego
        podejścia na własną ciąże, na pewno nie słyszałabym alarmującego dzwoneczka w
        głowie "dalej eksploatuj ogra bo za rogiem jaskini czyha 7 chętnych samic
        którym on zrobi kilkoro dzieci które kiedyś zagrożą twojemu maleństwu..."

        Pewnie raczej bym doszła do wniosku ze nie stać go na alimenty i wysiłek opieki
        na kilkoma dzieciakami....

        Dlatego tylko gdy seks jest radością, bliskością a nie kalkulacja może być dobry
        i trwały.
    • aandzia43 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 16:47
      Kiedyś nie zapobiegano w takim stopniu ciążom, jak czyni się to
      teraz. Więcej więc było poczęć. Czy seksu było więcej? Tego nie
      wiemy. Na pewno więcej było kopulacji z inicjatywy (eufemizm) strony
      silniejszej (czy to fizycznie czy ekonomicznie, czyli zazwyczaj
      mężczyzn). Ja tego seksem nie nazywam, ale gusta są różne.
      Jako kobieta jestem usatysfakcjonowana, że nie muszę rodzić dużej
      liczby dzieci, bo przy moim wątłym zdrowiu wyciągnęłabym w
      męczarniach kopyta w okolicy trzeciego porodu. To zapewne bardzo
      samoolubne z mojej strony;-)
      Jestem tez niezmiernie rada, że nie muszę rozkładać nóg i gapić się
      w sufit z zacisniętymi zębami pod sapiącym właścicielem. Nie mam
      włascieciela, mam męża. Przynależność do zachodniej cywilizacji
      początku XXI wieku baaardzo mnie urządza. I oczywiście pozycja, jaką
      mam w tym świecie. Bo kobiety zdychające w burdelach europejskich
      też do niej należą, ale jako jej kloaka lekko nie mają.
    • yoric Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 16:50
      Kierunek myślenia dobry, ale wnioski całkowicie błędne...

      > Kobiety miały kilkanaścioro dzieci, a mężczyźni "męczyli" nie tylko własne
      żony ale też mieli nałożnice, napastowali posługaczki, chłopki itp;

      osiadły, rolniczo-hodowlany tryb życia to stosunkowo niedawny wynalazek.
      Wcześniej był zbieracko-łowiecki. Kobiety miały po kilkoro dzieci w ciągu życia
      ("kariery reprodukcyjnej"), jedno co 3-4 lata. Nie było chłopek i posługaczek.
      Najlepsze samce zgarniały najlepsze samice, a co gorsi mogli co najwyżej liczyć
      na monogamiczne związki z tymi, które zostały.

      > osobniki nie mające potrzeb seksualnych były eliminowane ze społeczeństwa jako
      nieproduktywne.

      każdy ma potrzeby, tylko nie każda sytuacja jest bodźcem, żeby je wyzwolić. W
      większości wypadków na tym forum dana osoba nie ma ochoty na seks Z DANYM
      PARTNEREM/PARTNERKĄ, a nie na seks w ogóle.

      > Chodziło o przedłużenie gatunku za wszelką cenę i rozsianie własnych genów -
      to i ochota była.Teraz to niepotrzebne.

      mózgi mamy praktycznie takie same, jak nasi przodkowie kilkadziesiąt tysięcy lat
      temu, więc tu nie ma żadnej zmiany. Nadal chodzi o rozsianie genów.

      > Wystarczy raz a dobrze- jedno dziecko, wypasione, wyszkolone, zaszczepione

      to zawsze była i nadal jest znakomita strategia reprodukcyjna, zwłaszcza w
      przypadku dziecka płci M (które jak wyrośnie na świetnego samca, zapłodni wiele
      samic).

      > Sama sie zastanawiam jak ja seksualnie zareagowałabym w przypadku takiego
      podejścia na własną ciąże

      jakiego?

      Pozdrawiam

      PS: Uwaga Glam celna, niestety.
      • yoric Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 16:58
        PS: (Andzia) "Na pewno więcej było kopulacji z inicjatywy (eufemizm) strony
        silniejszej".

        Zdecydowanie tak!
        Wszędzie tam, gdzie samicy nie mógł ochronić partner/krewni (np. akurat nie było
        ich w pobliżu, albo polegli w walce), gwałt był najlepszą strategią
        reprodukcyjną dla samca. Poza tym nawet w związkach z partnerem to on był stroną
        silniejszą i mógł zawsze egzekwować seks. To ma bardzo wiele daleko idących
        implikacji (przykład: kobieta nie będzie czuła pożądania do faceta słabszego od
        niej fizycznie, mimo że w dzisiejszym zachodnim świecie siła ma znaczenie
        marginalne). Naprawdę polecam "Sperm Wars" Bakera i "Psychologię ewolucyjną"
        Bussa, pozwalają otworzyć oczy.
        • aandzia43 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 17:13
          Czytałam też i polecam też. Pozawala wybić sobie z głowy
          sentymentalne wyobrażenia i tęsknoty za "dawnymi, dobrymi czasami",
          a jednocześnie spojrzec ze zrozumieniem na wiele zachowań
          współcześnie życjących samców i samic.
          • zlosnica100 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 19:10
            "Czytałam też i polecam też. Pozawala wybić sobie z głowy
            > sentymentalne wyobrażenia i tęsknoty za "dawnymi, dobrymi czasami",
            > a jednocześnie spojrzeć ze zrozumieniem na wiele zachowań
            > współcześnie żyjących samców i samic."

            Poczytam chętnie.
            Andzia ja nie tęsknie, mój post nie jest wyrazem tęsknoty, tak sobie pomyśliwuje;)
            >
            • avide Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 15.04.08, 18:47
              Dobrze się zastanów bo owe Sperm Wars Bakera przewróciły całkowicie mój pogląd
              na sprawy ludzkiej seksualności. Sprawił że patrzę na to zupełnie inaczej.
              Lepiej ? gorzej ? nie wiem, na pewno inaczej ;-))).
              Ta książka potrafi zburzyć kilka pięknych mitów ;-)))). Nie mniej lektura
              rewelacyjna ;-)))). Trochę smutna dla facetów dodam ;-)), bo np. można odnieść
              wrażenie, że byle kochanek prędzej zapłodni Ci żonę bzykając ją przypadkiem
              podczas imprezy firmowej niż mąż regularnie ją dopieprzający. Czemu ??? Bo
              strategią jej ciała jest WOJA PLEMNIKÓW, a w takiej regularny partner prawie
              zawsze ma pod górke ;-)) Czemu ? Zrozumiesz jak przeczytasz.
              Życie... ;-)))

              Pozdrawiam
              Avide.
        • pioraf66 "Sperm Wars" ? 11.04.08, 18:40
          Rebis wydał to po polsku pod tytułem "Wojny Plemników".
          Baker jest tylko kolejnym piewcą "Samolubnego Genu" w dodatku dość
          wulgarnym i nachalnym.
          Polecam kontynuacje "dzieła" pt. "Wojny Dziecięce" - zniesmaczą
          każdego a przynajmniej pozwolą nabrać dystansu do p. Bakera, który w
          niejasnych okolicznościach zakończył karierę naukową.
          • yoric Re: "Sperm Wars" ? 11.04.08, 20:06
            Trudno nie zauważyć pewnej niechęci do Bakera.

            Nie chcę tego autora na siłę bronić. "Wojny plemników" zawierają dużo bardzo
            luźnej spekulacji, w tym tez podejrzanych nawet z perspektywy ewolucyjnej (np.
            prezerwatywy istnieją o wiele za krótko, by stanowić presję selekcyjną). Ale
            mówią o wielu rzeczach, które mają sens, tj. są spójne i z ewolucjonizmem, i z
            tym, co widzimy na co dzień.

            Buss i reszta psychologii ewolucyjnej ma już dużo solidniejsze naukowe podstawy,
            ale również jest kontrowersyjna. Mówię o kontrowersyjności pod względem
            naukowym, bo zastrzeżeń w rodzaju że ktoś nie lubi tej perspektywy w ogóle nie
            traktuję poważnie (zob. niżej).

            Natomiast "Samolubny gen" to mainstream biologii (a raczej jego popularne ujęcie).

            > Polecam kontynuacje "dzieła" pt. "Wojny Dziecięce" - zniesmaczą
            > każdego

            nie czytałem, ale chciałbym zauważyć taką rzecz: zniesmaczanie a bycie
            prawdziwym to cechy, które się nie wykluczają.

            Pozdrawiam
          • songo3000 Re: "Sperm Wars" ? 11.04.08, 20:09
            A Ty to za przeproszeniem 'z choinki się urwałeś'? Dzidzi jest słodka, kochana i beziteresownie pomaga wszystkim na około?
            Nie trzeba przeczytać książek R. Bakera aby zauważyć jego tezy gołym okiem - IMHO wystarczy mieć dystans. A to, że są one dla Ciebie nachalne, wulgarne, niesmaczne i generalnie burzą cukierkowe spojżenie na świat i ludzi to już Twój problem.
            • pioraf66 Dzidzi jest słodka, kochana ????? 11.04.08, 20:23
              Czy ja coś takiego napisałem? Do którego wątku ten komentarz bo nie
              kojarzę.
              Użyłem słowa "zniesmaczają" bo jak w oględny sposób określić opisy
              p. Bakera współżycia płciowego pomiędzy ojcem i córką lub pomiędzy
              rodzeństwem. I tyle, nic więcej.

              Panie songo3000 - skąd tyle agresji i po co?
              (pytanie retoryczne)
              • songo3000 Re: Dzidzi jest słodka, kochana ????? 11.04.08, 21:12
                pioraf66 napisał:

                > Czy ja coś takiego napisałem? Do którego wątku ten komentarz bo
                > nie kojarzę.
                Moja odpowiedź jest prawidłowo podpięta.

                > Użyłem słowa "zniesmaczają" bo jak w oględny sposób określić opisy
                > p. Bakera współżycia płciowego pomiędzy ojcem i córką lub pomiędzy
                > rodzeństwem. I tyle, nic więcej.
                Oj chyba troszkę więcej. Odniósł się Pan do całej książki a nie wybranych fragmentów. Dodatkowo widzę próbę dyskredytacji autora jako naukowca.

                > Panie songo3000 - skąd tyle agresji i po co?
                > (pytanie retoryczne)
                Skąd? Pewnie skumulowała się podczas dzisiejszego dnia, obfitego w kontakty z administracją publiczną.
                Po co? Bo tak jest dla mnie zdrowiej.
                Pewnie Yoric mógłby rzucić na to zagadnienie więcej światła :)
              • yoric Re: Dzidzi jest słodka, kochana ????? 11.04.08, 21:19
                > Użyłem słowa "zniesmaczają" bo jak w oględny sposób określić opisy
                p. Bakera współżycia płciowego pomiędzy ojcem i córką lub pomiędzy
                rodzeństwem. I tyle, nic więcej.

                no dobrze, ale za czym miałby to być argument? To nie jest literatura
                pornograficzna, tylko mająca coś ilustrować. Jeśli to miałoby świadczyć przeciw
                słuszności Bakera albo Dawkinsa to byłby to argument w rodzaju "no niby słusznie
                mówi, ale na pewno nie ma racji, bo jego kolega użył kiedyś słowa <dupa>"

                :)

                Pozdrawiam
                • pioraf66 mętne to i zawiłe... 23.04.08, 22:51
                  gdy porównuje się opisy współżycia ojca z 13-letnia córką ze
                  słowem "dupa". A pan Baker popełnił takich opisów kilkaset
                  stron...a! jeszcze we wstępie przepraszał jakby kogoś tym uraził. Co
                  za typ - mnie urazić trudno ale są granice i elementarna
                  przyzwoitość.
      • zlosnica100 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 20:53
        "osiadły, rolniczo-hodowlany tryb życia to stosunkowo niedawny wynalazek.
        > Wcześniej był zbieracko-łowiecki. Kobiety miały po kilkoro dzieci w ciągu życia
        > ("kariery reprodukcyjnej"), jedno co 3-4 lata. Nie było chłopek i posługaczek.
        > Najlepsze samce zgarniały najlepsze samice, a co gorsi mogli co najwyżej liczyć
        > na monogamiczne związki z tymi, które zostały"

        Mialam na mysli okres do 20 wieku-poczatki wlacznie; wtedy byly i poslugaczki i
        chlopki, a i selekcja seksualna nie opierala sie li i jedynie na potencjale
        rozrodczym ale tez zamoznosci polowicy.Dlatego poslugaczki mialy branie, one
        byly od rozsiewania genow a zona od wydania potomka dziedzica.


        "każdy ma potrzeby, tylko nie każda sytuacja jest bodźcem, żeby je wyzwolić. W
        > większości wypadków na tym forum dana osoba nie ma ochoty na seks Z DANYM
        > PARTNEREM/PARTNERKĄ, a nie na seks w ogóle."

        Nie, sa i coraz ich wiecej - osoby nie majace takich potrzeb.

        "to zawsze była i nadal jest znakomita strategia reprodukcyjna, zwłaszcza w
        > przypadku dziecka płci M (które jak wyrośnie na świetnego samca, zapłodni wiele
        > samic)"

        Nie, teraz kobieta decyduje o tym czy dziecię będzie czy nie /pomijam
        Afryke/.Mozna miec wypasionego synka Don Juana który co prawda korzysta z urokow
        zycia ale nie ma ani jednego potomka.W chwili obecnej corka jako "decydentka"
        jest bardziej przyszłościowa genetycznie i reprodukcyjnie.

        "Sama sie zastanawiam jak ja seksualnie zareagowałabym w przypadku takiego
        > podejścia na własną ciąże
        >
        > jakiego?"

        Zastanawiam sie czy moja ochota i temperament minęłyby mi w przypadku
        ewentualnej ciąży i kreacji potomka.
        • yoric Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 11.04.08, 21:15
          > Mialam na mysli okres do 20 wieku-poczatki wlacznie

          A, no to co innego. Musimy jednak pamiętać, że j.w. - ewolucja kształtowała
          nasze mózgi w zupełnie innym środowisku, tj. zbieraczy-łowców i to po nich
          odziedziczyliśmy nasze instynkty.

          > Nie, sa i coraz ich wiecej - osoby nie majace takich potrzeb.

          faktycznie, jest takie wrażenie. Ale żeby powiedzieć coś pewnego trzeba by mieć
          przed oczami jakieś porządne badania.

          > Nie, teraz kobieta decyduje o tym czy dziecię będzie czy nie /pomijam
          Afryke/.Mozna miec wypasionego synka Don Juana który co prawda korzysta z urokow
          zycia ale nie ma ani jednego potomka.W chwili obecnej corka jako "decydentka"
          jest bardziej przyszłościowa genetycznie i reprodukcyjnie.

          a tu piszesz z perspektywy dzisiejszej, a nie tego, co mamy w głowach. Strategia
          dużej inwestycji rodzicielskiej w dzieci płci męskiej, a także strategia tzw.
          "na seksownego syna" są dobrze opisane w literaturze. Przy czym upieram się, że
          i tak przeceniasz skuteczność i rozpowszechnienie antykoncepcji - IMO obie
          strategie nadal są skuteczne.

          > Zastanawiam sie czy moja ochota i temperament minęłyby mi w przypadku
          ewentualnej ciąży i kreacji potomka.

          Zastanawianie się nic tu nie da, jest tylko 1 sposób, by to sprawdzić :).

          Pozdr
          • jutro_bedzie_futro Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 04:41
            A mnie sie zdaje, ze kiedys seks po prostu byl bardziej naturalny,
            najzwyklej sluzyl czystej przyjemnosci, dawal ujscie chuci i
            obdarzal potomstwem. Natomiast teraz seks zostaje poddany
            bezlitosnej i szczegolowej analizie (jak czesto, jakimi technikami,
            co nalezy wtedy odczuwac, co powinien odczuwac partner). Raz, ze to
            odziera seks z pewnej tajemnicy, tabu i spontanicznosci, dwa - ze
            czlowiek moze sie stresowac i przejmowac chocby podswiadomie
            zastanawiajac sie, czy sposob w jaki sie kocha jest wystarczajaco
            dobry. Bo teraz juz nie wystarczy, by bylo dobrze, ma byc coraz
            lepiej, wciaz inaczej i ciekawiej. A taki wieczny niedosyt moze
            rodzic frustracje i zniechecenie.
            • marius7m Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 10:31
              Czy był bardziej naturalny? pewnie dla facetów, którzy - po prostu -
              wymagali od żon spełnienia "obowiązku". A dla tych z klas wyższych
              były - jeszcze - chłopki, służące, prostytutki. W dowolnej chwili i
              bez zahamowań. Trzeba było mieć pozycję Katarzyny II, żeby żyć, jako
              kobieta, podobnie.
              Emancypacja i tabletki wszystko zmieniły, a my uczymy się powoli...
            • gomory Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 13:33
              > A mnie sie zdaje, ze kiedys seks po prostu byl bardziej naturalny...

              Seksem "calkiem zgodnym z natura" to chyba jest ten w ktorym samiec rozladowuje swoje napiecie. Im wiecej stresu tym lepiej bzyka. Do spelnienia potrzebuje kilku mocnych pchniec i wciaz nowych samic.
              Radosc erotyczna dla samicy dosc mizerna ;).
    • zlosnica100 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 13:01
      Co nie zmiena faktu ze seksu było pod dostatkiem, czy chciał czy nie
      chciał...
      • aandzia43 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 21:32
        Nie jestem pewna, czy dla każdego było go pod dostatkiem. Kopulowali
        najsilniejsi mężczyźni. Dla znacznej części facetów pozostawały owce, kozy i
        marszczenie freda. No, czasem, podczas jakiejś zawieruchy, udało się zgwałcić
        samicę wroga. To już prędzej kobieta mogła liczyć na bzyknięcie i związany z tym
        rozpłód, bo niewyżyte samce brały, co popadnie.
        W całkiem jeszcze niedawnych czasach niczym nadzwyczajnym w Europie było
        "przyzwolenie" na zawarcie związku małżeńskiego nielicznym z danej rodziny. Było
        to związane tylko i wyłącznie z sytuacją materialną rodu. Brzydka, garbata,
        niedorozwinięty umysłowo - jak był posag (ziemia, warsztat), był współmałżonek i
        dzieci. Reszta - bawić dzieci starszego, uprzywilejowanego rodzeństwa. Całe
        rzesze służących, wędrownych (de facto bezdomnych) wyrobników spędzało życie w
        stanie bezżennym. Czasem któryś, czy któraś zliczyli bzyczka (co kończyło się
        dzieckiem wyrzuconym do lasu, albo latryny), ale trudno w przypadku tych ludzi
        mówić o jakimś regularnym seksie.

        Legalny, społecznie akceptowany seks dla wszystkich to wynalazek dość nowy. Seks
        nie wiąże się już tak mocno z rozmnażaniem, więc nie musi podlegać takim
        sankcjom. Stał się sprawą tylko i wyłącznie dwojga ludzi. Nie całej ich rodziny,
        matki, ojca, ciotki, bratanka. Nie wiąże się wydaniem na świat kolejnej gęby do
        wyżywienia, więc co to całą społeczność właściwie obchodzi.
        Czy ktoś z tego umie skorzystać - to już jego sprawa. Mnie tam dobrze w czasach,
        w których przyszło mi żyć. (Może mam dobrą karmę;-)
        • zlosnica100 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 21:40
          No tak tylko skąd sie brały "bękarty" a zatrzęsienie było....

          • marius7m Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 16.04.08, 22:41
            gwałty, przemarsze wojsk, wola dziedzica... żyjemy - jednak - w
            dobrych czasach
    • krissdevalnor100 Re: Kiedys seksu bylo pod dostatkiem 26.04.08, 15:18
      Hmmmm...
      Nie było chyba dość czasu, zeby nas tak szybko ewolucja
      zmodyfikowała. Jeśli setki lat ludzkość sie bzykała na potegę
      (JEŚLI;)), to powinna dalej to robić. Ewolucja nie trwa 100 czy 200
      lat. Nawet 1000 nie obskoczy:)

      Może to jednak chemia w żarciu...?
      ;)
    • prosty_facet Kiedys to ... 26.04.08, 15:33
      Powietrze było takie, że jak dziadek koło w rowerze napompował to do dzisiaj
      trzyma :-)
Pełna wersja