weezy
15.04.08, 13:34
Witam, postanowilem (troche z nudow) podzielic sie swoja historia. Mam 27 lat,
ze swoja narzeczona jestem od 4 lat, mieszkamy razem od roku. Nigdy nie byla
demonem seksu (podczas pierwszego naszego razu powiedziala "moze juz
wystarczy?") ale ostatnio jest coraz gorzej. Raz na 2 tygodnie, z mojej
inicjatywy, z jej strony to jest laskawe pozwolenie na bzykniecie sie.
Rozmawialismy o tym tysiace razy, byly klotnie, dyskusje itd. W koncu
doszlismy juz jakis czas temu do wniosku, ze to niczyja wina, po prostu ona
"nie ma ochoty", ja mam ochote codziennie (moglbym spokojnie 3 razy dziennie),
jej wystarczy raz na 2 miesiace albo i dluzej. Mowi otwarcie, ze zdaje sobie
sprawe ze ja mam normalne potrzeby, ale ona na to nic nie poradzi, bo chyba
nie chce zeby sie zmuszala do tego.
I teraz czy jest w ogole sens w to dalej brnac? W poprzednich zwiazkach nie
mialem nigdy takich problemow, sesks byl swietny, zawsze bardzo sie staralem w
lozku. Teraz czuje sie fatalnie, bo pomimo ze jestem atrakcyjny, mam
powodzenie u kobiet, to nie musze sie w tej sferze w ogole starac. Myslalem ze
moze jak bede generalnie lepszym partnerem to cos sie zmieni - wzialem na
siebie 80 % obowiazkow domowych, gotuje tylko ja, sprzatam tylko ja. Ale nic
to nie dalo, ona zadowolona, ja sfrustrowany - standard. Mam 27 lat a ostatni
raz ktos zrobil mi dobrze jak mialem 22... Ludzie, rzucac ja w cholere, mimo
ze ja kocham? Wszyscy naokolo uwazaja ze jestesmy super para - oboje
atrakcyjni, oboje mamy ciekawe i w miare dobrze platne prace. To jakis koszmar
klasc sie kolo opalonej szczuplej zadbanej laski i ... zasypiac. Zauwazylem,
ze zaczalem sie wieczorami "znieczulac" piwem zebym mogl spokojnie zasnac. Co
rano musze sobie samemu dogadzac, po prostu tragedia. Zeby jeszcze ten seks
raz na 2 tygodnie byl fajny, ale ona sie obraca i mowi "masz 5 minut"... Widze
ze robi to tylko dla mnie.
Mam nadzieje, ze na 10 odpowiedzi ze musze ja zosatwic trafi sie jakas 1 z
jakas rada..
P.S do seksuologa nie pojdzie, bo "nie bedzie z obcym rozmawiac o takich
intymnych sprawach"...
help