kocianna
19.04.08, 21:28
Historia jakich wiele - on zawsze miał mniejsze potrzeby, ja miałam duże
wymagania, potem dziecko metodą "zrobisz mi dziecko albo się rozwodzę", a od
czterech lat mamy "szklankę wody zamiast". Byliśmy nawet u seksuologa (jeszcze
przed "ultimatum"), ale pan doktor bardzo skutecznie nas do siebie zniechęcił
i wątpię, żeby mój mąż zgodził się pójść znów do lekarza.
Poza seksem - związek nas satysfakcjonuje, jest oczywiście nad czym pracować,
ale uczestniczymy w terapii i nie planujemy (już) rozwodu.
Jak sobie radzicie - ci, którzy mają podobną sytuację? Przez cztery lata
miałam jakieś nadzieje - że jak się zaprzyjaźnią z córką będzie lepiej, że
czas leczy rany, że może jak wyjedziemy gdzieś bez dziecka, że bielizna,
filmy, makijaż... Niestety, ostatnia nasza "randka" okazała się porażką - z
mojego punktu widzenia. Wiem, że muszę się pogodzić z faktem, że mój chłop na
mnie nie leci. Jak to zrobić?