i chyba znowu ten sam temat

28.04.08, 19:08
Witam wszystkich.
Czytam to forum już od dłuższego czasu, potrzebuję chyba trochę sie "wygadać".
Bo sytuacji nie zmienię.
Jestem w małżeństwie od 8 lat. Mój mąż jest fantastycznym facetem, jest dla
mnie oparciem w życiu, najlepszym przyjacielem, świetnym towarzyszem, w
zasadzie to jakby mógł to by mnie na rękach nosił. brakuje tylko jednego,
sexu. Wiem, że nie wynika to z jego niechęci do mnie, ma problemy ze swoją
potencją i chyba to go blokuje. Zasięgaliśmy rady seksuologa, który w zasadzie
oprócz przepisania viagry lub innych specyfików nie bardzo umiał pomóc, Nie
zawsze da sie zmienić prace, wyluzować itd. Koło się z każdej strony zamyka.
Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz się kochaliśmy może 2 albo 3 lata temu.
Czasami myślę, że łatwiej by mi było jakby mój mąż był z tych "złych"
prawdopodobnie znalazłabym kogoś na boku, a tak nie potrafię go skrzywdzić
skokami w bok. Rozmawialiśmy chyba z 1000 razy, za każdym razem kończyło się
tym że coś się poprawi, że się postara i dalej nic. jestem zawieszona w próżni
i czasami wydaje mi się ze będzie tak już do końca mojego życia. Żadne próby
"podejścia" z mojej strony nic nie dają, chociaż sie staram, jestem delikatna,
i w razie "niepowodzenia" taktowna. Jestem już bardzo, bardzo zmęczona.
Staram sie go pocieszać i próbować czegoś nowego a tu nic... Czasami chce mi
się krzyczeć z rozpaczy, bo mam wrażenie że niedługo eksploduję. Najgorsze
jest to, że nawet nie mogę być na niego zła, bo za co ? to nie jego wina.
Myślę że gdybym chciała, mogłabym bez trudu znaleźć kogoś na boku, ale wiem że
to stworzy nieodwracalne zmiany w naszym życiu.
Nie mam już siły i nie wiem co robić..... :(
    • zlosnica100 Re: i chyba znowu ten sam temat 28.04.08, 19:49
      A nie może zaspokoić cię w inny sposób? Do tego potencja niepotrzebna.

      Seks to nie tylko stosunek.
      • yoko32 Re: i chyba znowu ten sam temat 28.04.08, 20:26
        no może, wszystko można, tylko że moja psychika (nie wiem może jestem
        nienormalna) nastawiona jest również na dawanie przyjemności mężczyźnie, i dla
        mnie wspólny seks nie polega tylko na rozłożeniu nóg żeby mi ktoś zrobił
        "dobrze", ale również na spełnieniu drugiej strony. Oczywiście, że nie raz
        zdarzało sie tak że mój mąż zaspakajał mnie w różny inny sposób, bez odbycia
        stosunku, ale to jakoś tak z góry było nie to, bo wiadomo było dlaczego to tak
        wygląda a nie inaczej, nie dlatego że mamy ochotę na jakieś inne fantazje,
        tylko dlatego że z jego strony nic nie wychodzi, i stara sie "ratować" sytuację.
        Po za tym po tak długim czasie, chyba naprawdę potrzebuję czegoś KONKRETNEGO. :)
    • renebenay Re: i chyba znowu ten sam temat 28.04.08, 20:36
      Impotencje sie leczy,najpierw lekarz powinien orzec jej podloze,organiczne czy
      psychiczne.Jezeli ma podloze psychiczne to siegac pomocy u psychiatry-seksuologa
      ktory miedzy innymi moze zastosowac hipnoze,sama wiagra tez jest wyjsciem bo nie
      uzaleznia i zreszta pomaga nie tylko starszym mezszczyznom.
      • yoko32 Re: i chyba znowu ten sam temat 28.04.08, 22:03
        wiem, masz rację stosowaliśmy i viagrę. Lekarz orzekł podłoże psychiczne, za
        każdym razem wypisywał receptę i na tym sie kończyło :(
        Problem polega na tym, że nie zawsze zażycie viagry współgra z okolicznościami,
        a mam wrażenie, że mój mąż sie "poddał" i na tym polega problem. Najchętniej to
        sama bym tą viagrę mu do czegoś dosypywała. ale tak naprawdę marzy mi się,
        spontaniczny seks we dwoje. Bez planowania trzeba zażyć, odczekać 20 min itp.
        Ale nawet i tego już dawno nie było :(
        • aandzia43 Re: i chyba znowu ten sam temat 29.04.08, 17:32
          Mąż najwyraźniej sobie odpuścił. Tak jest dla niego bezpieczniej i
          wygodniej. Rozumiem go. Cierpi z powodu swej niemocy, ale
          próby "ruszenia" tego problemu jawią mu się, jako jeszcze większe
          cierpienie. Póki co uwił sobie wygodne gniazdko, gdzie nikt go nie
          rusza i poza jakimiś pozornymi ruchami niczego od niego nie wymaga.
          Twó takt i litościwy chrakter zapewniają mu nietykalność.

          W tym tempie nigdy nie będzie lepiej i uświadom sobie, że jesteś
          skazana na celibat do końca życia. Odpowiada ci to? Jeśli nie, to
          zrób coś. Dlaczego lekarz orzekł podłoże psychiczne i tylko
          wypisywał receptę na viagrę? Mąż nie chciał psychoterapii czy lekarz
          nie sugerował nawet? Byłas z nim u lekarza, czy znasz sprawę z jego
          relacji?

          Możliwe też, że zdradza cię, lub za mało go kręcisz. Zastanów się i
          nad tym.
          • renebenay Re: i chyba znowu ten sam temat 29.04.08, 19:57
            Nawet przy tzw. impotencji o podlozu psychicznym jest mozliwa erekcja,istnieja
            pewne techniki oparte glownie na fantazji i wyobrazni partnera jak rowniez
            cierpliwosci i wspolpracy partnerki.
    • rigby Re: i chyba znowu ten sam temat 16.05.08, 11:30
      Najbardziej zastanawia brak chęci partnera do "współpracy" w przezwyciężeniu
      problemu.Wszystkie rozwinięte w wątkach teorie mogą mieć racjonalne podłoże, ale
      chyba trzeba raczej podjąc bardziej radykalne kroki, niż bycie "taktowną" przez
      kilka lat. To trochę tak, jak udawanie orgazmu - jeśli kobieta udaje że go ma,
      facet nie musi / a wrecz nie ma jak za bardzo / zmodyfikować swoich zachowań.
      Tutaj oczywiście sytuacja jest inna, bo oboje zdajecie sobie sprawę z
      probelmu,ale trwanie w takim stanie kiepsko rokuje.
      Faktycznie, mało dokładnie opisałaś jakie były sugestie lekarza i czy po lekach
      było faktycznie bez problemu.
      Skoro "nie bardzo umiał pomóc" to może warto iść do innego ?
      Odnoszę wrażenie, że Twojemu facetowi jakoś tak mało zależy na seksie z Tobą, a
      to świadczy o zaburzonej relacji, nie tylko na poziomie fizycznym.
      Co do "potrzeby czegoś bardziej konkretnego rozumiem Cię doskonale, substytuty
      są dobre na krótką metę.
      Jeśli nic się nie zmieni, to być może znajdziesz sobie kogoś do "tych spraw" bo
      niezależnie od kwestii "moralno - etycznych" masz prawo do seksu i powinnnać z
      tego prawa korzystać.
    • prosty_facet A może twój mąz 16.05.08, 15:30
      jest po prostu odmiennej orientacji ... ??? I boi sie do tego
      przyznać ?
Pełna wersja