olaa_p3
28.05.08, 19:31
Witam!
Przeczytałam, kilka wątków na forum ale chciała bym napisać co mnie dręczy...
otóż mój mąż. jesteśmy 4 lata po ślubie... a ślub dzięki (albo z
powodu)dziecka... kocham synka ponad zycie ale czasami obwiniam siebie, że
dopóściłam do ciąży. jak brałam slub miałam 21 lat, ale nie byłam i nie jestem
głupiutka dziewczynką z dyskoteki... (sory jak kogoś obrażam) przez niego
skonczyłam ledwo zaczete studia. piszę troche niepokolei ale śpieszę się. no a
problem polega na tym, że wyzywa mnie! jak mozna mówić do żony, kobiety wogóle
takie słowa: popierdoliło cię, jesteś pojebana, przeklina do mnie na mnie
ogólnie w czasie kłutni wyzywa... jak tak można???
może to ja zyję w świecie fantazji? może tak się teraz mówi...? nie wiem ale
bardzo mnie to irytuje i wtedy ja wybucham... też zniżam sie do jego poziomu i
też go wyzywam. sprawa była by dla mnie prosta gdyby nie dziecko. ale ono
jest!!! ma mame i tatę. na pozór jest wszystko ok. dom, samochód, praca, ...
ale ja w srodku nie wytrzynuję! potrzebuje pomocy, co dalej robić?
błagam, potrzebuje Waszych opinii...