zoofka
28.05.08, 23:42
dziś sprowokowałam rozmowę. Oczywiście nie obyło się bez łez, zapytałam czemu
się nie kochamy. Czy to moja wina, czy go nie pociągam...
Powiedział mi: "a nie przyszło Ci do głowy że to może ja nie mogę?" tak to
uzasadnił. Że ma stresującą pracę, że stara się nie zawieść oczekiwań, że ma
natłok zadań, że myślał że w długi weekend odpocznie i będzie lepiej...
zapytałam jak mogę mu pomóc. Odpowiedział że w ostateczniści może jakiś
lekarz, ale na razie nie mogę mu pomóc :(
proszę poradźcie mi. Jak powinnam się zachować? On mi odpowiedział na to
pytanie tak: "po prostu bądź ze mnną".
Przytulić dziś wieczoram, nie wypominać i nie histeryzować i czekać pokornie?
tak powinnam zrobić?
nie kochaliśmy się od 2 miesięcy. To dużo? Jesteśmy razem od 7 lat. OLn jest
moim mężem od października 2006