Mam kochankę i żona jest zadowolona

02.06.08, 18:30
Najpierw jak w każdym małżeństwie była sielanka. Kochaliśmy się z
moja żoną kilka razy w tygodniu. Czerpaliśmy z tego wielką
przyjemność. Po jakiś 8 latach chęci mojej żony obniżyły się do 3 -
4 razy w miesiącu. Cóż, może dla kogoś innego to by wystarczyło ale
nie mi. Moje potrzeby w tym zakresie raczej wzrosły i to bardzo.
Jakies dwa lata zajęły mi kłótnie ze ślubną. Oczywiście nic to nie
dało. Inne zabiegi typu romatyczna kolacja czy kwiaty też. Po
prostu, jak to kiedyś powiedziała woli książkę i TV od seksu. Cóż
było robić. Dla ratowania zwiazku trzeba było działać. Znalazłem
sobie pierwszą kochankę. Szukałem ostrożnie, tak by niczego się
ślubna nie domysliła. Znalażłem kobietę dojrzałą, zaniedbywaną przez
męża. Nasz zwiazek trwał 2 lata i dał nam dużo ciepła i
przyjemności. A moja sytuacja w domu została rozwiązana. Nie katuję
już żony seksem. Kochamy się wtedy gdy ma na to ochotę. Jesteśmy
wzorowym małżeństwem, bez kłótni, sporów. Ona zaspokojona, otoczona
opieką. Ja wyluzowany, szczęśliwy, kocham się tyle ile chcę.

Od tego czasu mam już którąś z kolei kochankę, każda z pań jest
zadowolona, rozstajemy się w przyjaźni i zrozumieniu szukając nowych
wrażeń, z częścią z nich utrzymuje do dzisiaj przyjacielskie
kontakty. W domu spokój i harmonia. Dla informacji podam, że ja i
moja żona mamy po około 40 lat

Zapewne ktoś powie "zdrada !!!". Tak. Ale miałem do wyboru to lub
rozwód. Uważam że wybrałem dobrze. Nie było możliwości by inaczej
pogodzić kobietę która po jedny zbliżeniu potrzebuje tygodniowego
odpoczynku (moja żona) z facetem (ja) który jest w stanie bez
problemu kochać się 6-7 razu jednej nocy.
    • ferro2 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 18:51

    • wiek_chrystusowy Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 18:53
      a swistak siedzi i zawija w te sreberka...
      • magic_122 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 18:57
        Do ferro2 - Tak dla ścisłości. Napisałem że potrafię nie znaczy że
        codziennie. Raczej chodziło mi o pokazanie różnicy w temperamentach.
        Może też nie uwierzysz ale znam kobiety które maja większe potrzeby
        odemnie i nie uwazam że są zboczone. To kwestia temperamnetu a nie
        ogólnie uznanych norm ...
        • renebenay Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 19:44
          Twoja zona doskonale wie o awanturach pozamalzenskich i wcale bym sie nie
          zdziwil obecnoscia kogos innego w jej zyciu.
          • anais_nin666 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 19:47
            renebenay napisał:

            > Twoja zona doskonale wie o awanturach pozamalzenskich i wcale bym sie nie
            > zdziwil obecnoscia kogos innego w jej zyciu.

            Przyznaję, że łatwiej nam się pogodzić ze zdradą małżonka, gdy sami mamy
            nieczyste sumienie, zatem podpisuję sie pod tym, co napisał renebenay - duża
            szansa, że i Ty rysujesz rogami sufit. Powiesz - niemożliwe. A jednak. Kobiety
            bywaja niebywale zręczne w ukrywaniu takich spraw(ek).
            • magic_122 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 19:54
              Oczywiście jest to możliwe. Tylko po co ?? Jaki powód maiałby do
              takiego postępowania ?? Za mało seksu czy czułości ?? Ma to wszystko
              w domu w takich ilościach jakie sobie zażyczy.
              Uważam że Wasze rozumowanie jest prawdopodobne acz w tym przypadku
              zupełnie pozbawione logiki.
              Moje postępowanie ma swoją przyczynę. To o czym piszecie działo by
              się bez powodu.
              • anais_nin666 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 19:58
                Powodów dla ktorych żona się z Tobą nie kocha może być więcej niż te, o których
                Ty mówisz i które Ty znasz.
                Może znudzona Tobą? Wspólnym seksem? Kobiety też lubią urozmaicenie.
                Oczywiście to tylko przypuszczenia...
                • magic_122 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 20:05
                  Wspólne wyjazdy, bukiety kwiatów, romatyczne wieczony, malowanie
                  mieszkania, miłe słowa, troska, urozmaicenie w łózku, kino i sporo
                  czasu powięconego na pielęgnowanie związku. Czy to mało ?? Gdzie tu
                  nuda ??
                  Jasne że może jest coś czego nie zrobiłem lub zrobiłem
                  niepotrzebnie. Ale sa pewne granice. A jeśli jest po prostu mną
                  znudzona to ... chyba dobrze że robię to co robię.
                  A tak poza tym to Żona się ze mną kocha tylko w " w swoim tempie "
                  co ja szanuję.
                  • gomory Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 23:24
                    Nie podniecasz zony i jestes dla niej nieszczegolnym kochankiem. Co zreszta sam dostrzegasz ;).

                    > Wspólne wyjazdy, bukiety kwiatów, romatyczne wieczony, malowanie
                    > mieszkania, ...

                    Kochankom chyba nie musiales malowac mieszkania zeby je bzyknac no nie? A myslisz, ze zonie to powinno samoczynnie uda rozsuwac?
                    Kobiety sa rozne - to co masz do zaoferowania na jedne dziala na inne nie. Za zone wybrales taka dla ktorej jestes po tych latach malzenstwa juz kiepskawy, i jak widzisz nawet Twoje starania tego nie zmieniaja.
                    Jesli wnikliwie przyjrzysz sie sytuacji to odkryjesz, ze zona nie ma szczegolnych powodow by byc z Ciebie "zadowolona". Co najwyzej z tego, ze bedac niepodniecajacym przynajmniej nie jestes zbyt nachalny ;). Ale przyznasz, ze to troche malo by uznac zwiazek za jakis specjalnie namietny no nie?
    • victta Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 20:14
      Pytam z czystej ciekawości.Czy te cztery razy na miesiąc to żona inicjuje czy Ty?
      • magic_122 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 20:20
        Czasami żona, czasami ja. Ja oczywiście wysyłam sygnały częściej ale
        jak widzę brak chęci to nie napieram.
        • zlosnica100 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 20:49
          To wspolne malowanie mieszkania jest najfajniejsze:)

          Mialam kiedys partnera, mogl kilka razy dziennie i nocnie, byl chojnie
          wyposazony, dbal o moje zadowolenie...ale kiedy on to robil ja ogladalam
          tv.....A mieszkanie tez razem malowalismy :)

          Aaaa, potem trafilam na takiego co robil to szybko, rzadziej i bez zwracania
          uwagi na moje potrzeby....nie zmienia to faktu ze odlatywałam :)))))
        • victta Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 20:50
          To na pierwszy rzut oka wygląda bardzo różowo,bo wszyscy zadowoleni.
          Ale....Ty okłamując żonę,odbierasz je prawo o samostanowieniu,o rozegraniu tej
          sytuacji zgodnie ze swoimi przekonaniami.Pociągając za sznurki,traktujesz ją jak
          osobę ubezwłasnowolnioną,pozbawiasz ją szacunku.
          Ty natomiast pomimo pozornego zadowolenia jawisz sie zarówno jako ofiara tej
          sytuacji jak i kat.Masz wyrzuty sumienia,bo trudno nie mieć i starasz sie to
          jakoś usprawiedliwić.
          I trzecia rzecz to to ,że stąpasz ,po bardzo kruchym lodzie.Trudno mi
          uwierzyć,że to sie w końcu nie wyda.Za dużo osób bierze w tym udział,a ludzie są
          nieprzewidywalni.A jeśli sie wyda ,to cóż,myślę,że przeżyjesz piekło na ziemi,
          widząc rozpacz swojej żony.
          • magic_122 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 20:57
            ... a jeżeli ona się domyśla i odwraca głowę w inną stronę? Jeżeli
            rozumie mój "problem" ? Co wtedy ?? Oczywiście nie wiem czy tak jest
            ale nie wykluczam takiej mozliwości.
            • anais_nin666 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 21:11
              Masz fajną żonę, która kocha się z Tobą parę razy w mc-u. Nawet inicjuje. To i
              tak sporo w porównaniu z przypadkami opisywanymi na tym forum. Mimo wszystko Ty
              uważasz, że dogadzanie sobie na boku jest całkowicie usprawiedliwone, bo Ty
              potrzebujesz więcej i basta.
              Tak sobie przypominam wątki ludzi nie mających seksu po wiele tygodni i mających
              dylematy na samą myśl o zdradzie...
              Jestem ciekawa jak żona zapatrywałaby się na prawdę. Czy byłaby równie
              zadowolona jak jest?
              Początkowo czytając Twój post, nie wiem czemu, wyczytałam sobie, że ona o Twoich
              kochankach wie. A ona biedaczka żyje w słodkiej nieświadomości...
              Oj wspólczuję gdy sprawa się sypnie...
            • victta Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 21:39
              Hehe -rozumie Twój problem.Czyli co ,myśli sobie:"Mój kochany mężu tak mi
              przykro,że nie mogę Cię zaspokoić w łóżku.Kocham Cię z całego serca,dlatego idź
              ,ulżyj sobie z innymi.A ja ,gdy przypadkiem się zakochasz,odejdę cicho nie
              stojąc na drodze do waszego szczęścia.Aha proszę Cię tylko używaj
              prezerwatywy,żebym nie złapała w międzyczasie jakiejś choroby"
              Jaja se robisz???
              A jeśli wie i nie myśli tak jak napisałam to gwarantuje ,że szczerze Cię nienawidzi.
    • victta Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 02.06.08, 22:14
      I jeszcze jedno ,przymykać oko to można na rozrzucone skarpetki,a nie na tabun
      kochanek.

      A druga rzecz,czy nie lepiej być szczerym względem siebie i przyznać,że jest sie
      świnią,która zdradza i oszukuje.Po co ta pseudo ideologia o pozornej
      sielance.Każdy z nas jest trochę świnią i nie ma sensu sie wybielać.Życie stawia
      przed nami różne dylematy i czasami nie potrafimy sie inaczej zachować,ale
      najważniejsze to być szczerym przynajmniej ze sobą.
      • kici10 Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 03.06.08, 23:29
        Po co ta pseudo ideologia o pozornej
        > sielance.

        Przecież autor odwala martyrologię w celu utrzymania małżeństwa.
        Trzeba mu pomnik postawić.
    • zezez Prowokacja 03.06.08, 14:28
      magic_122 napisał:

      > Nie było możliwości by inaczej
      > pogodzić kobietę która po jedny zbliżeniu potrzebuje tygodniowego
      > odpoczynku (moja żona) z facetem (ja) który jest w stanie bez
      > problemu kochać się 6-7 razu jednej nocy.



      Tiia, uwierzyliśmy. :))))
      Czy ta kochanka z wami mieszka,
      skoro ty ją uzywasz 6-7 razy jednej nocy?
      Czy ty i ona pracujecie zawodowo?

      Czy nie lepiej kupic sobie dmuchaną lalę.

      • ferro2 Re: Prowokacja 03.06.08, 22:23
        Jak dla mnie,to tylko mozna sie usmiechnac:)))) Nie mam wiecej
        pytan, ale takiego faceta nawet za kochanka bym nie chciala:)))) za
        wielki macho, jak dla mnie, ten co tyle moze, to z reguly tego na
        glos nie gada:))))) dziecinada.
    • daga1974 Re: a ja mam kochanka...... 03.06.08, 22:33
      ale mąż chyba nie byłby zadowolony :-))))))
    • cycolinia Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 03.06.08, 23:35
      A piszesz o tym żeby się pochwalić? Sugerujesz, że to właściwe? A jak żona
      kiedyś się dowie, też będzie zadowolona?
    • lunatic_ann Re: Mam kochankę i żona jest zadowolona 04.06.08, 02:21
      sorry, ja moze troche z niedzisiejszych jestem, ale do konca nie rozumiem. Pisza tu osoby, ktore maja jakis problem, dylemat. Ty - chyba go nie masz - wiec - albo sie chwalisz, bo - z tego, co wyczytalam Twoja zona jednak o niczym nie wie... Albo chcesz cos powiedziec, przekazac, moze sformuuj to inaczej (to jest tylko luzna uwaga)
      Fajnie, ze Ci fajnie - pamietaj, ze wszystko ma swoje granice, moze sie okazac, ze bedzie cierpiec Twoja zona (jesli nie wie) i kochanka tez moze...
      Pozdrowienia - ogierze !!
      • al9 oj dziewczyny 04.06.08, 16:16
        co Wy takie dosłowne
        6 razy mu się zdarzyło i czasem zdarza..
        ale przecież nie codziennie...

        a czy nie ma problemów?
        ma
        realizuje się w związkach powierzchownych... Nie z żoną...
        w dodatku jest ryzyko - jest zabawa...
        na 100% prędzej czy później będą kłopoty
        albo żona pozna szczegóły
        albo zaczną się kłopoty z kochanką
        al
        • magic_122 Wreszcie coś do rzeczy 04.06.08, 18:19
          Już myślałem że na tym forum piszą tylko kobiety które myślą pewnymi
          stereotypami. A tu proszę. Dziękuje "al" za zrozumienie. Właściwie
          to poza tymi kłopotami o których piszesz na końcu, trafiłeś w sedno.
          Oczywiście że kłopoty być mogą ale nie muszą.

          Może teraz wytłumaczę (głównie Paniom) dlaczego napisałem swojego
          posta. Chciałem po prostu pokazać, że poza rozmową którą tak często
          aplikujecie innym Paniom z problemami, są też inne rozwiązania. Może
          nie mieszczą się one w kobiecym pojmowaniu małżeństwa i seksu ale
          zapewnaim was, że w męskim tak. Poczytajcie sobie dowolną (dobrą)
          książkę z zakresu psychologii i relacji kobieta-facet a zobaczycie
          na czym problem polega.
          Nie mam zamiaru więc tu się niczym chwalić jak to sugerowała jakaś
          Pani, bowiem mój temperament to moja sprawa. Sugeruję tylko tyle że
          jeżeli wiele rozmów z partnerem nie pomaga to można zastosować inne
          rozwiązanie tytułowego "braku seksu w małżeństwie". Uważam bowiem,
          że czasami różnica temperamentów jest tak wielka, że aż nie do
          pogodzenia. Nie pomoże wtedy ani rozmowa, ani ziółka ani nawet
          psycholog.
          • merlotka30 Re: Wreszcie coś do rzeczy 04.06.08, 18:46
            Napisałeś prowokacyjny post. (Na oko to może 1/3) Licząc na pseudointelektualny
            spór, czy zdradę można wytłumaczyć i włączyć do kanonu zachowań akceptowalnych.
            Przeceniłeś swój intelekt, niedoceniłeś rozmówców. Twoja teoria nieco okulała w
            obliczu argumentów innych.
            Ja nie odeślę nikogo do lektury. Wysłowię się sama. W kobiecy (wg ciebie
            ograniczony) sposób.
            Nie rozwiązuję się problemów małżeńskich (jakie by nie były) seksem z osobami
            trzecimi.
            To eskapizm, niedojrzałość, tchórzostwo, uprzedmiotowienie seksu i kobiety (żon
            i kochanek).
            • magic_122 Re: Wreszcie coś do rzeczy 04.06.08, 19:46
              merlotka30 > I mamy sedno problemu.

              Większość kobiet mówi tak jak Ty:
              Cytuję > "W kobiecy (wg ciebie ograniczony) sposób."
              A ja napisałem:
              "W kobiecy INNY sposób".

              To zupełnie co innego.

              Ot i cała różnica. W tych książkach których nie chcesz czytać
              znalazłabyś też odpowiedź na pytanie dlaczego tak napisałaś. Otóż
              kobiety słuchają "emocjami" i często słyszą nie to co mówi facet
              tylko to co same chcą usłyszeć. Mężczyzna zaś słucha i analizuje
              słowa dokładnie. Sam wiem że wiele konfliktów się z tego bierze. I
              nie jest to wina kobiet. To natura stworzyła nas tak innymi od
              siebie i dlatego tak trudno nam się porozumieć. Oczywiście z małymi
              wyjątkami.

              Nie liczę więc na to że którąkolwiek z Pań tu obecnych przekonam.
              Jest to prawie niemożliwe z powodów podanych już uprzednio. Liczę
              raczej na zastanowieniem się nad innym punktem widzenia choć wiem
              jakie to jest trudne.
              • audwork Re: Wreszcie coś do rzeczy 04.06.08, 21:11
                magic_122 napisał:

                > Nie liczę więc na to że którąkolwiek z Pań tu obecnych przekonam.
                > Jest to prawie niemożliwe z powodów podanych już uprzednio. Liczę
                > raczej na zastanowieniem się nad innym punktem widzenia choć wiem
                > jakie to jest trudne.

                ...podobnie widocznie trudne dla niektorych pan jak i dla niektorych
                panow...niestety...

              • lilyrush Re: Wreszcie coś do rzeczy 05.06.08, 11:32
                magic_122 napisał:


                > Nie liczę więc na to że którąkolwiek z Pań tu obecnych przekonam.
                > Jest to prawie niemożliwe z powodów podanych już uprzednio. Liczę
                > raczej na zastanowieniem się nad innym punktem widzenia choć wiem
                > jakie to jest trudne.

                Przekonałbyś pewnie- gdybyś napisał, że wszytcy sa szczęśliwi- na czele z Twoją
                zoną, która WIE o twojej kochance.
                Dopóki nie wie- nie wiesz czy jest szczęśliwa, czy byłaby szczęśliwa i żyjesz
                złudzeniem.
                Jak jej powiesz, ona sie zgodzi i powie że jest szczęśliwa to Ci pogratulujemy
                znalezienia dobrego rozwiązania
              • merlotka30 Re: Wreszcie coś do rzeczy 05.06.08, 13:04
                O zjadło mi słówko.
                Miało być 1/3 jest prawdą z tego co piszesz, na moje oko.
                Żyjesz we własnym świecie. I to jest ok.
                Chcesz pobzykać i to też jest ok.
                Ale nie dorabiaj do tego ideologii opartej na jakiś enigmatycznych lekturach.
                Porozumieć się nie jest trudno. Słówko dla Ciebie na dziś to PARTNERSTWO.
                Dając sobie prawo do kochanek sam, wykluczyłeś żonę z partnerstwa. Sam podjąłeś
                decyzję w imieniu waszego dobra. A więc czujesz się bardziej kompetentny od żony
                do podejmowania tego typu decyzji?
                To raz.
                A dwa, dalej twierdzę, że podwójne życie, kompensacja za pomocą seksu to
                żenujące zajęcie.
                A jeszcze bardziej szukanie współwyznawców tegoż.
Pełna wersja