Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkowi

22.06.08, 20:59
Taka sprawa... W moim związku jest po prostu w skrócie mówiąc nudno. Życie seksualne mojego męża i moje to zwykłe odbywanie stosunków. Próbuję wzniecić ogień... Ale na mój sygnał (zmyslony na potrzebę chwili) o tym, ze poznałam Zenka i kreci sie obok mnie Janek słyszę tylko: "Rybunko, i tak wiem, że to wszystko, ufam Ci i wiem, że niczego nie zrobisz :)". Przykładów jest trochę więcej... Z tym, ze na codzien są romantyczne kolacje, wspolne wypady w weekend, wieczory na plazy, całowanie, przytulanie, wyznawanie sobie milosci, czule słowka, kwiaty, kino, restauracje, spacery... On uwaza, ze jest ok; w łozku rowniez. Podczas rozmow o tym ''moim problemie'' za chiny ludowe nie moge go przekonac do tego, ze mi czegos brakuje! Słysze, ze jest ok, pytania w stylu "no ale nie jest fajnie?:)". Próbowałam nieraz wyjsc bez 'zbednego' informowania, przy czym wyłączyłam telefon i wypiłam piwo z kolezanką, no ale efekt był taki - ze gdy wrocilam, przywitał mnie z usmiechem jakgdyby nigdy nic, buzi buzi, ''mam dla ciebie pyszna kolacje i przebierz sie to obejrzymy film kochana''... Podczas wspolnego oglądania powiedziałam mu, ze poznałam miłego i przystojnego mężczyznę, a on nic. Minął jakis czas, ustalamy plany na jutro, mowię, ze jutro wychodzę, on pyta dokąd, na co ja mu odpowiadam - ze niewazne.. moze gdzies pojdę do pubu. Usmiechnał sie powiedział,ze mnie kocha i OK, w koncu i tak niczego nie zbroję, bo mi ufa.

Przez to, że on mi UFA i jest o mnie spokojny nie udaje mi się spełniac jako 'wiecznej wzajemnej adoracji namietnych kochankow'. Co z tym zrobic, jesli duszę się w takim idealnym związku bez podgrzanej, pikantnej atmosfery?
    • przemek.plywak Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 21:02
      Oj, biedna, a gdyby ci nie ufał, to dopiero byś narzekała. Kobiecie
      się nie dogodzi.
      Co powiedzieć? jesteś po prostu infantylna.
      • 4kamusze Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 21:11
        z tego wynika, ze nie rozumiesz kobiet ,pozdrowienia
        • driadea Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 22:07
          4kamusze napisała:

          > z tego wynika, ze nie rozumiesz kobiet

          Ja chyba też...

          A dlaczego nie chcesz wzniecić namiętności, tylko zazdrość?
        • eeela Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 22:54

          > z tego wynika, ze nie rozumiesz kobiet ,pozdrowienia

          Ja najwyraźniej też nie rozumiem. Doskonale się obywam bez przepytywania, czy
          byli jacyś przystojni mężczyźni na imprezie, na którą poszłam sama, i ja również
          nie przepytuję.
          • 4kamusze Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 23:28
            więc jestem jakas inna? :)
            biegnę załozyc wątek, ze jestem nienormalna, gdzie mnie będą wszyscy pocieszac, ze jednaknie jestem ;) taki mały offtop

            A ondosnie tematu - nie chodzi o to, ze uwazam, ze w tym 'nie przepytywaniu z tego co gdzies tam robiłam' jest cos nie tak. chodzi o to, ze to jego wielkie zaufanie do mnie przeszkadza mi w walczeniu z rutyną (7,5 roku, dzieci brak jezeli o szczegoly chodzi), bo on "wie lepiej" i nie wiem, gdzie znalezc ten element zaskoczenia...
            • eeela Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 01:05
              i nie wiem, gdzie znalezc ten element
              > zaskoczenia...


              No na pewno nie we wzbudzaniu wzajemnych podejrzeń.

              Może patrzę na sprawę inaczej dlatego właśnie, że z natury jestem potworną
              zazdrośnicą ;-) Za każdym razem, jak mi chłop gdzieś wyjeżdża, to mi się
              przewijają przed oczyma obrazki gorących panienek próbujących go wyrwać :-D Ale
              nigdy go nie indaguję, nie daję wyrazu swojej zazdrości (no, raz dałam, jak
              dostał ni stąd ni z owąd sms-a od jakiejś znajomej o siódmej rano). Nie
              kontroluję, nie zabraniam. W swojej chorej wyobraźni odnajduję źródło
              odradzającej się namiętności, nie zaś frustracji :-)

              Jak on sprawę postrzega - nie wiem. Nie wypytuję. Jego też nie nakręcam na żadną
              zazdrość. I tak sam widzi, że mi się panowie na biust patrzą, po co jeszcze
              specjalnie zwracać na to uwagę?
              • 4kamusze Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 09:54
                > nie daję wyrazu swojej zazdrości (no, raz dałam, jak
                > dostał ni stąd ni z owąd sms-a od jakiejś znajomej o siódmej rano)

                eeela, ucieszyłby mnie taki mały czyn (jak ten Twój) z jego strony baaaardzo... No bo ile można wytrzymać w związku, kiedy ciepłe kluchy są na każdym kroku? :(
        • prosty_facet Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 06:50
          4kamusze napisała:

          > z tego wynika, ze nie rozumiesz kobiet ,pozdrowienia

          Ależ my rozumiemy doskonale :
          mąż nie jest zazdrosny - źle,
          mąż jest zazdrosny - źle,
          mąż raz jest, raz nie jest zazdrosny - źle (nie wie czego chce).

          Po prostu babie nie dogodzisz ;-)

    • jimmy.cash Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 21:38
      Zdecydowanie to fajny facet, tylko w tej jednej kwestii Cię nie rozumie.
      Zaufanie jest OK, ale i tak próbuj wzniecić w nim zazdrość. Może poproś jakiegoś
      kolegę, żeby często do Ciebie dzwonił i trochę z Tobą porozmawiał? Albo
      rzeczywiście umów się z innym (oczywiście tylko na kawę :)) i poproś go, żeby po
      Ciebie przyjechał pod dom i Cię odwiózł.

      Co do Twojego mężczyzny - rozbierz go, przywiąż do łóżka albo krzesła i zrób coś
      naprawdę niegrzecznego. ;) Może zadziała? ;)
      • 4kamusze Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 23:36
        gwarantuję, że nie będzie się on opierał ( w pozytywnym znaczeniu), tylko z usmiechem na twarzy pozwoli ze sobą robic, co tylko zechcę, co dla mnie akurat jest mało pociagajace niestety... wiele razy probowałam czyms go zaskoczyc - on był zadowolony. I tyle...
    • gomory Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 22:17
      > Co z tym zrobic, jesli duszę się w takim idealnym związku bez podgrzanej, pikantnej atmosfery?

      Moze powiedz, ze Zenek zaproponowal by do trojkata zaprosic meza?
      • 4kamusze Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 09:57
        > Moze powiedz, ze Zenek zaproponowal by do trojkata zaprosic meza?

        gomory, łatwo przewidziec jego reakcję - nie ruszy go to :(
    • petra77 Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 23:00
      Cholera, jakbym wybrała taką ciapę na partnera, to też bym była
      znudzona..........
    • yoric Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 22.06.08, 23:46
      Ja trochę rozumiem, chociaż czy wzbudzenie zazdrości to jedyny sposób na
      podgrzanie atmosfery?

      Z drugiej strony taka myśl. Naprawdę zajebisty facet nie będzie czuł zazdrości,
      bo będzie przekonany, że jest tak zdecydowanie lepszy od wszelkiej konkurencji,
      że nie ma sensu zwracać uwagi na te kobiece fanaberie :). Nie wiem, czy tu
      akurat działa ten mechanizm, pewnie nie, ale jest taka możliwość.

      Pozdrawiam
      • prosty_facet Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 06:54
        yoric napisał:

        >
        > Z drugiej strony taka myśl. Naprawdę zajebisty facet nie będzie czuł zazdrości,
        > bo będzie przekonany, że jest tak zdecydowanie lepszy od wszelkiej konkurencji,
        > że nie ma sensu zwracać uwagi na te kobiece fanaberie :).

        Dokładnie .......... dlatego ja wogóle nie jestem zazdrosny ;-)
      • 4kamusze Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 10:03
        > Ja trochę rozumiem, chociaż czy wzbudzenie zazdrości to jedyny sposób na
        > podgrzanie atmosfery?

        nie wiem jakie sa sposoby, dlatego tu jestem

        inne urozmaicenia np w grze wstepnej, seksie tak naprawde nic nie dały - owszem on jest zadowolony z tych wszystkich pomysłów, ale jakos nie działa to za bardzo na jego inicjatywe, zeby dodac pieprzu w łóżku.
        no ciągle flaki z olejem ;((((( wiecznie to samo ;(
        • eeela Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 11:24
          Tobie chyba nie brakuje okazywania zazdrości samej w sobie, tylko normalnego,
          brzuchatego, włochatego, niereformowalnego faceta, który czasami chędoży bez
          zapytania o zgodę i nigdy nie spantofli się tak dalece, żeby zebrać swoje
          skarpetki z podłogi ;-)))

        • nico_priv Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 11:29
          A ja Cie rozumiem. Znam naprawde wspaniala kobiete (piekna i
          inteligentna), ktora miala idealnego narzeczonego - no wlasnie, poza
          jednym - nie mial za grosz inicjatywy w seksie. A ona potrzebowala,
          jak to nazywasz - "pieprzu". Jak mi wytlumaczyla (i juz teraz
          rozumiem) - "pieprz" ma to do siebie, ze nie moze byc odegrany przez
          partnera wg oczekiwan, instrukcji. To ma byc totalne zaskoczenie
          i ... tu sie zaczyna problem - zrealizowane niestety z duza
          wirtuozeria. Bo nie ma byc sterowane ale tez przeciez nie moze byc
          przesadzone, po prostu ma byc ognisty seks ktory dopasuje partnerce,
          a ona sama przeciez chce byc zaskakiwana.
          Dodam dwie rzeczy: te potrzeby to byly troche w strone bdsm (no coz,
          jak ktos tak ma, to przeciez nie jego wina), a po jakims czasie
          narzeczony przestal byc narzeczonym, bo uznala, ze bez spelnienia
          swoich potrzeb seksualnych to niestety nie bylbny szczesliwy zwiazek
          (ani dla niej, ani dla niego).
          A tacy we wszystkim innym byli idealni...
      • glamourous Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 17:59
        yoric napisał:

        > Naprawdę zajebisty facet nie będzie czuł zazdrości,
        > bo będzie przekonany, że jest tak zdecydowanie lepszy od wszelkiej
        konkurencji,
        > że nie ma sensu zwracać uwagi na te kobiece fanaberie :).


        To nie ma nic do rzeczy. Tez dlugo mi sie wydawalo, ze skoro
        konkurencja jest mniej atrakcyjna ode mnie, to nie jest zadna
        konkurencja ;-) Tak sobie naiwnie myslalam, dopoki sie
        nie "przejechalam" :-/
        Poza tym przeciez, jakkolwiek super bysmy nie wygladali, to, jak to
        powiedzial Qui-Gon-Jin w Gwiezdnych Wojnach "zawsze znajdzie sie
        wieksza ryba" :-P

        A swoja droga nie ma nic gorszego niz kobieta czy facet z takim
        ostentacyjnie narcystycznym wyrazem twarzy "jestem zajebisty/a".
        Brrrr, ma sie ochote takiego/taka zle potraktowac chocby tylko po
        to, zeby dac mu/jej nauczke.
        Z kolei wcale mi nie przeszkadza, ze ktos jest narcyzem,
        podwarunkiem, ze robi to inteligentnie...
    • glamourous Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 13:12
      romano111222 napisał:

      Ogień zgasł, mąż znalazł sobie laseczkę 10 lat
      > młodsza o innych parametrach wiec sie z tym pogódź!!! i tak masz
      > dobrze że cie dotyka od czasu do czasu. Reasumijąc. Mąż -
      szacunek.
      > Babsztyl - do garów!


      A kysz, cyniku!
      A niby dlaczego mial sobie znalezc kobite na boku, czy to, ze facet
      jest ciapa musi zaraz oznaczac, ze koniecznie ma kochanke?? Znam
      takich facetow typu pantofel i nudziarz z wiecznym przyklejonym
      usmiechem na twarzy, moze sa oni i latwi w pozyciu, ale chyba na
      dluzsza mete dosc
      meczacy. Temperamentna kobieta potrzebuje pieprzu w zwiazku, a nie
      cieplych, wiecznie nadskakujacych kluch. Facet powinien byc facetem -
      fajnym i porzadnym, ale meskim - a w sklad tej meskosci wchodzi
      chocby nawet symboliczna obrona swojego terytorium. Czy to taka
      straszna fanaberia marzyc o kims takim?

      Inna sprawa, ze kobiety maja odwieczny dylemat czy na zyciowego
      partnera wybrac sobie tygrysa czy misia. Zazwyczaj jest tak, ze
      jezeli kobieta ma w domu zbyt wyraznego tygrysa, teskni za cieplem i
      misiowatoscia. Kiedy zas trafi na stuprocentowego misia, marzy o
      tygrysie. Idealem byloby polaczenie obu, ale licho wie, czy to w
      ogole da sie idealnie wyposrodkowac.
      Mezczyzni swoja droga tez nie maja lekko, bo w ich pojeciu partnerka
      idealna to subtelne polaczenie polaczenie madonny z ladacznica ;-)
      Niestety, poniewaz idealy zdarzaja sie rzadko, zazwyczaj kiedy facet
      ma za duzo w swym zyciu jednej, marzy o drugiej.
      Ech, nie jest latwo zyc w zwiazku, zwlaszcza po paru latach, kiedy
      hormonalne klapki opadaja z oczu.

      Ja tam rozumiem autorke watku, sama mam faceta, ktoremu zawsze jest
      w lozku na tyle "super", ze nie odczuwa najmniejszej potrzeby
      urozmaicenia czy odstepstwa od rutyny, ktorego z kolei potrzebuje
      ja.... Zazdrosny tez nie jest, bo "ma zaufanie" chocbym nawet poszla
      na calonocna imprezke do latajacego za mna kolegi z pracy. Nie
      sprawdza, nie indaguje. Moj jednak tlumaczy to tak, ze musial sie
      na zazdrosc uodpornic, bo gdyby chcial byc zazdrosny o kazdego
      faceta, ktory patrzy na mnie lakomym okiem, to szybko zniszczylby
      wlasna psyche oraz nasz zwiazek i pewnie nie bylibysmy juz razem.
      Coz, niech mu bedzie.
    • al9 jest problem, ale to nie Twoja wina 23.06.08, 15:12
      4kamusze nie jesteś nienormalna
      potrzebujesz faceta, namietności, niespodzianek..
      tak jak pisała glam - bardzo celnie - najgorsze są ciepłe kluski...

      Masz problem, bo będzie tylko gorzej..
      Wzbudzanie zazdrości u kluch jest skazane na niepowodzenie..
      Masz trzy wyjścia, każde złe..
      1.kochanek na boku
      2.eskalacja żądań z świadomością ryzyka zerwania
      3.akceptacja stanu obecnego i życia niespełnionego...
      Co robić?
      Sama musisz sobie odpowiedzieć...
      al
    • yoric Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 17:40
      Co w temacie zazdrości mówi Klasyk:

      zachowanie kobiety prowokujące - rzadko świadomie, bardzo często nieświadomie -
      zazdrość u faceta jest klasyfikowane jako TEST. Testy to (zwykle nieświadome)
      rzeczy, które kobieta robi szczególnie na początku znajomości, żeby sprawdzić,
      czy facet jest naprawdę ok, czy tylko udaje. Przykładów jest mnóstwo, np.
      skrytykowanie faceta za cośtam (np. że ogląda mecz zamiast z nią gadać) - jeśli
      facet nie zwróci uwagi - zdał, jeśli położy uszy po sobie - oblał test. Itd. itp.
      Jak facet ma zareagować na prowokację? Jeśli zacznie kobiecie robić wymówki -
      porażka. Oblał test. Jeśli NIC nie zrobi - też oblał (choć to i tak lepsza
      opcja). Facet powinien przede wszystkim zachować pewność siebie. Może np.
      delikatnie, ale dobitnie zamanifestować swoje terytorium, a najlepiej jeśli
      oleje tę sytuację i zajmie się innymi kobietami, pokazując swojej kobiecie, że
      ma powodzenie. Tyle w tym temacie Klasyk mój ulubiony.

      To tak teoretycznie, z zaznaczeniem, że mowa głownie o początkowej fazie
      związków. Przypadek autorki wątku jest jak już widać nieco inny.

      Pozdrawiam
    • krissdevalnor100 Re: Bezgraniczne zaufanie szkodzi mojemu związkow 23.06.08, 22:43
      Punkt dla faceta, oszczędził sobie nerwów w dość łatwy i
      inteligentny sposób.
      :DDD
      Naprawdę próbujesz go ciągle brać pod włas wychodzeniem "nieważne
      dokąd" i opowieściami o Zenku? Chłop już pewnie ziewa na samym
      początku opowieści. Wszystko można przedwakować a monotonne
      dawkowanie rzeczy pozornie pikantnych jest chyba bardziej mdłe niż
      ich zupełny brak :P
      I dość dziecinne.

      Po mojemu, to nuda i mdłości w związku biorą się nie stąd, że facet
      nie reaguje na pozorowane zaczepki w stronę innych facetów, tylko:
      - zbyt dużo czasu razem
      - "wszystko razem"
      - tak naprawdę nikt nie ma własnego hobby
      Niestety jest taka prawidłowość, że nudzą się zwykle osoby, które
      same są nudne. Te pomysłowe znajdą sobie zajęcie ;P

      Schemat jest taki, że dziewczyny, które drażni bezgranicznie
      tzw. "idealny" związek w pewnym momencie przerzucają się na brutala,
      z którym nie znają dnia ani godziny. Nastepnie płaczą i zawodzą, ze
      on ich nie szanuje (a zawodzenie jest głośniejsze, jeśli wyjdą za
      niego w międzyczasie zamąż). Potem bywa różnie. Ale spora część, po
      różnym czasie, wraca do nudnych.
      :DDD


Pełna wersja