Próbowałyście zmienić zapach?

28.06.08, 14:23
Wszyscy wiemy o istotności zapachu w pożądaniu. Wiemy, ale może nie doceniamy?

Ostatnio zastanawiałem się nad kilkoma przypadkami, kiedy kobieta mnie nie
kręciła - w sensie, że była ogólnie ładna, ale jakoś 'nie w moim typie', nie
śliniłem się na myśl o seksie z nią. Za każdym razem przeszkadzał mi, a wręcz
drażnił, zapach perfum. Z drugiej strony, zapach niektórych perfum kojarzy mi
się z seksem :).

Stąd taka hipoteza, że radykalna zmiana zapachu na jakiś zupełnie inny -
począwszy od perfum, przez dezodoranty, mleczka do kąpieli, do ciała i co tam
jeszcze Panie na siebie nakładają - może prowadzić do poprawy (pewnie
chwilowej, ale zawsze). Koszta w sumie względnie niewielkie, może warto spróbować?

A może ktoś już próbował?

Pozdrawiam
    • eeela Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 14:45
      Bardzo rzadko używam perfum, tylko na wyjścia, jako element eleganckiego ubioru.

      Na codzień nie lubię perfum na sobie. Mam bardzo wrażliwy węch i noszenie perfum
      zagłusza mi mój normalny, 'węchowy' obraz świata. Perfumy są taką 'ścianą',
      która dla mnie wyklucza pełną intymność. Często nie umiem wyzbyć się uprzedzeń,
      kiedy rozmawiam z kimś, kogo perfumy zbyt mocno czuję. Z drugiej strony, czasami
      naturalny zapach kobiecy, w którym czuje się tylko maleńką nutkę perfum, i to
      tylko wtedy jak przytkniesz nos do uperfumowanej szyi - o, takie coś jest
      przepiękne i od razu ma się ochotę rozewrzeć ramiona i zaproponować brudzika na
      kumpelstwo na całe życie ;-)


      Przesadzam troszkę, oczywiście. Niemniej nadmiar sztucznych zapachów mnie na
      ogół odrzuca. Nie lubię też wody toaletowej na moim lubym - natomiast uwielbiam
      jego naturalny zapach. Dezodoranty, mleczka i inne takie kupuję w zapachach
      słodkich i delikatnych - lawenda, miód i mleko, rumianek. Powszechnie rządzą
      produkty Nivea z ich delikatnymi zapachami. Facet myje się wyłącznie
      bezzapachowym mydłem, używa bezzapachowych dezodorantów, i jedyne, czym pachnie,
      to szampon Head&Shoulders, którego zapach już nieodmiennie kojarzy mi się z
      seksem ;-)

      Nie wiem, czy zmiana kosmetyków może cokolwiek rozwiązać. Wszystkie baby
      doskonale wiedzą, że zapach perfum musi dobrze 'leżeć', tak jak pasują buty czy
      układa się kiecka. Męski węch jest tu pewnym wskazaniem, ale bardzo trudno
      znaleźć mężczyznę, który nie machnie ręką i nie powie: 'wszystko dobre, bierz co
      chcesz' ;-)
      • yoric Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 14:55
        Też zdecydowanie wolę naturalny zapach kobiety - O ILE mi się podoba. Nie wiem,
        czy perfumy mogą pomóc, jeśli naturalny zapach mi "nie leży", ale na pewno mogą
        zaszkodzić.

        Dwie ważne rzeczy:

        > Wszystkie baby doskonale wiedzą, że zapach perfum musi dobrze 'leżeć'

        tak, ale wybierają według nosa swojego, a nie swojego faceta...

        > dobrze 'leżeć', tak jak pasują buty czy układa się kiecka

        no właśnie moja hipoteza jest taka, że zapach jest dużo ważniejszy, niż buty,
        czy kiecka; że jest nie tylko "ważny", ale zupełnie kluczowy.

        Pozdrawiam
        • eeela Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 15:06

          > no właśnie moja hipoteza jest taka, że zapach jest dużo ważniejszy, niż buty,
          > czy kiecka; że jest nie tylko "ważny", ale zupełnie kluczowy.

          Tego zupełnie nie wiem. Osobiście mam przeczulony węch, widać to wyraźnie po
          porównaniu moich rekacji na zapachy z reakcjami innych ludzi. Może w ogóle
          przeceniam rolę zapachu w zyciu ludzkim ze względu na swoją perspektywę. A na
          dodatek słyszałam, że mężczyźni odbierają przede wszystkim bodźce wzrokowe w
          stanach godowych ( w przeciwieństwie do kobiet, które odbierają większą ilość
          bodźców dotykowo-zapachowych).
    • aandzia43 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 15:11
      A może to nie tylko konkretne perfumy cię drażnią, ale zapach danej
      kobiety jest taki jakiś nei twój? Te same perfumy na innej pani
      mogłyby być całkiem, całkiem... Kiedy testujemy z koleżnkami jakiś
      zapach i oblewamy sie nim radośnie, zawsze stwierdzamy, że już po
      paru minutach na każdej z nas pachnie inaczej. Odmienne nuty
      zapachowe wydobywają nasze skóry z tych samych prerfum.

      Dobieram zapachy mojemu mężowi pod swój nos. Liczę się oczywiście i
      z jego gustem;-), chociaż on jest mało węchowy i niuanse nie mają
      dla niego znaczenia. Jak sobie kupi sam, coś przypadkowego, to
      zazwyczaj nie jest to mistrzostwo świata i mój zmysł powonienia
      nieco cierpi z tego powodu. Ale ostatecznie i tak spod tych
      fatalnych woni perfumeryjnych ja wyławiam jego osbisty, ulubiony
      przez mnie zapach i jest ok. Zaobserwowałam też, że faceci, którzy
      mi nieładnie pachną (higiena w porządku, to nie to) mogą się zlewać
      obficie akceptowanymi przeze mnie perfumami, a i tak nic im to nie
      pomoże. No, może na 10 po prysznicu i zastosowaniu kosmetyku.

      Mój mąż węchowcem szczególnym nie jest, akceptuje większość moich
      kosmetyków. Nie lubi tylko dotyku skóry świeżo nasmarowanej tłustymi
      balsamami. Mój osobisty zapach lubi. Gdyby nie lubił, chybaby nie
      sypiał ze mną ochoczo tyle lat?;-) A co do kosmetyków, zawsze możemy
      się dogadać.
      • yoric Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 15:40
        Właśnie, te zależności mogą być skomplikowane.

        Np. możliwe, że moja pierwsza dziewczyna pachniała seksownie, bo pachniała CK. A
        możliwe, że CK zaczął mi się erotycznie kojarzyć, bo pachniała nim moja pierwsza
        dziewczyna.

        Moja ex (z którą mógłbym codziennie 3x dziennie) miała naturalny zapach, który
        uwielbiałem; perfumy różnie, ale częściej mnie drażniły. Zwłaszcza jakieśtam
        zapachowe mleczka, grrrr...

        Ostatnio te kilka razy to być może kwestia naturalnego zapachu kobiety... Ale
        perfumy chyba to potęgowały. Może gdyby miały na sobie inny zapach, moja reakcja
        byłaby lepsza. Nie wiem.

        Dlatego rzucam taki pomysł na Forum. Spróbować nie zaszkodzi; może się coś
        poprawi, może wszyscy się czegoś dowiemy.

        Pozdrawiam
        • biesalka Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 15:55
          witam,
          zdecydowanie nie lubię kosmetyków zapachowych.
          Drażnią nos i wprowadzają sztuczne wonie.
          Ale bez perfum nie potrafię żyć.Czuję się naga..
          ...no i roznoszę chyba całkiem ciekawą woń...to tak z obserwacji wynika:))
    • gomory Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 16:32
      > Za każdym razem przeszkadzał mi, a wręcz drażnił, zapach perfum.

      W stosunku do mnie jestes zapachowo przewrazliwiony. Ja np. najpierw zachwycilbym sie kobieta za caloksztalt, a dopiero pozniej poczul jak pachnie. W zasadzie to najpierw zauroczylaby mnie soba, a zapach bym polubil a priori bo przeciez pasowalby mi do niej.
      Na pewno bym nie odrzucil zadnej kobiety ze wzgledow zapachowych - pomijam rzecz jasna jakies patologie ;).
      W sytuacjach intymnych naturalny zapach kobiety jest dla mnie afrodyzjakiem ktory przebije sie przez wszelkie sztucznosci, i jest podniecajacy.
      • yoric Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 16:55
        > W sytuacjach intymnych naturalny zapach kobiety jest dla mnie afrodyzjakiem
        ktory przebije sie przez wszelkie sztucznosci

        przez świeżo nałożone mleczko brzoskwiniowe też? :)

        > W stosunku do mnie jestes zapachowo przewrazliwiony.

        Myślę, że nie ja jestem przewrażliwiony, ale Ty nie doceniasz wrażliwości
        zapachowej ludzi, w tym swojej :).

        > W zasadzie to najpierw zauroczylaby mnie soba, a zapach bym polubil a priori
        bo przeciez pasowalby mi do niej.

        no nie wiem, czy sobie tylko tak tego nie racjonalizujesz. Czy lubisz zapach, bo
        lubisz kobietę, czy na odwrót.
        Ja stawiam, że może być na odwrót. Jak mnie kobieta nie kręci zapachowo, to
        ogólnie mnie nie kręci. Może chodzi o całość cech psychofizycznych, a może tylko
        o zapach, nie wiem. Wątpię, by "zachwycenie się jej osobą" mogło zmienić jej
        percepcję na takim organicznym poziomie (ale mogę się mylić). Owszem, mogę z nią
        pójść do łóżka i mieć z tego przyjemność, ale będzie to niejako "przy okazji", a
        nie że przez cały dzień ślinię się na myśl o tym. A to ogromna różnica.

        A w ogóle to tak: przy całej mojej miłości do czysto akademickich dyskusji :)
        wolałbym, żeby tu jednak było mniej teoretyzowania, a więcej wpisów osób, które
        autentycznie pokombinowały ze zmianą szaty zapachowej.

        Pozdrawiam
        • anais_nin666 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 17:16
          Ostatnio pewien młody człowiek płci męskiej zmienił perfumy. Są naprawdę niezłe.
          Efekt? Wszystkie panie - a pracuję w dość sfeminizowanym środowisku - chodzą go
          wąchać - mniej lub bardziej dyskretnie;) Chłopak jest rozchwytywany;) Zatem
          zmiana perfum może dużo dobrego zrobić.
        • gomory Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 18:57
          Ale ja nie teoretyzuje tylko pisze jak odczuwam. Zeby nie bylo akademicko: najpierw podniecaly mnie filmy z Teresa Orlowska, a dopiero jak ja powachalem z bliska to stwierdzilem, ze uzywa zmyslowych perfum. Uwierz mi - jakkolwiek by nie pachniala* toby mi sie i tak podobalo.
          Tak samo z roznymi znajomymi ktore najpierw poznalem np. poprzez neta, a dopiero pozniej mialem okazje powachac na zywo. Pachnialy intrygujaco poniewaz to byla ich won. Trudno w tej sytuacji mowic o racjonalizacji odwrotnej sytuacji nieprawdaz? No chyba, ze zawsze mialem farta i nie trafilem na zapach ktorego nie tolerowalem. To wtedy przyznalbym Ci racje - ale poki co nic na to nie wskazuje.
          Wiem, ze wiele kobiet ma inaczej i potrafia skreslic faceta ktory ma pecha uzywac wody ktorej one nie trawia. Dlatego nigdy nie kupilbym sobie zadnego toaleciaka nie dajac go wczesniej powdychac mojej pani. Bo musi sie nie tylko mi podobac.
          Jak widze roznimy sie pod tym wzgledem. Tylko nie wiem dlaczego chcesz mi udowadniac, ze moge nie wiedziec jak czuje ;)? Przy tym swoim w sumie dosc obojetnym podejsciu do "sztucznych" zapachow (ale tutaj uwaga - lubie je czuc!) wcale nie twierdze, ze nie ma sensu kobiecie zmieniac linii zapachowej chcac byc bardziej uwodzicielska. Wszak na podobnych Tobie to moze zadzialac :). Ale dla mnie ma to mniejsze znaczenie, i jest co najwyzej rodzynkiem w i tak smakowitym ciachu.
          _____
          *oczywiscie odrzucamy sytuacje patologiczne gdy lezy w SPA nasmarowana guanem guptaka czy tez zrezygnuje przez tydzien z kapieli by odnowic flore bakteryjna.
        • eeela Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 18:59

          > wolałbym, żeby tu jednak było mniej teoretyzowania, a więcej wpisów osób, które
          > autentycznie pokombinowały ze zmianą szaty zapachowej.

          No ja na podstawie doświadczeń nie mam nic pocieszającego do powiedzenia. Na mój
          zapach żaden z dopuszczonych blisko mężczyzn nigdy nie narzekał ani nie domagał
          się żadnych zmian, więc nie wiem, jak by to wyglądało w moim przypadku. W
          przypadku bliżej dopuszczonych panów, ich zapach zawsze odgrywał ogromną rolę, i
          nigdy nie był związany z rodzajem używanych kosmetyków. Był jeden taki pan, z
          którym zupełnie niepotrzebnie nawiązałam romans. Jego zapach mnie odrzucał.
          Myślałam, że to mydło, najpierw drobne sugestie, potem otwarcie podana
          informacja, wreszcie awantura, że nie będę go całować, dopóki nie zmieni mydła,
          bo ono mi śmierdzi. Facet mydło zmienił, i dalej mi przeszkadzał. Zresztą
          wszystkim mi przeszkadzał, biedak, swoim zapachem, sposobem mówienia, mimiką...
          oj, skrzywdziłam chłopca paskudnie, godząc się na romans z nim. Mam nadzieję, że
          tego za bardzo nie pamięta i że stałam się mało ważnym epizodem w jego życiu.

          W każdym razie żaden dobór sztucznie generowanych zapachów nijak nie mógł
          poprawić mojej percepcji jego osoby.
    • anais_nin666 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 17:08
      Używam perfum, bo lubię. Myślę, że z reguły są całkiem nieżle do mnie dobrane (w
      sensie ładnie się łączą z zapachem mojej skóry), bo często mężczyźni mi mówią,
      że pięknie pachnę, poza tym zdarza mi się, że czuję jak stojący za mną facet
      mnie wącha. Wąchają mi włosy, kark, łopatki. Oczywiście z jakiejś odległości,
      ale wyczuwam ten gest zbliżenia twarzy w moim kierunku i wyczuwam, gdy
      mężczyzna lekko wciąga mój zapach w siebie.
      Poza perfumami nie używam dodatkowych zapachów w postaci balsamów zapachowych
      itp. Jeśli uzywam to wieczorem, nie przed seksem, bo sama lubię czuć zapach po
      prostu czystej skóry, a nie olejków, zatem i innych nie raczę mazidłami na sobie.
      Do tej pory nie miałam sytuacji, by ktoś mi powiedział, że go mój zapach drażni.
      Właściwie to mój atrybut. Zdaję sobie sprawę, że pachnę nęcąco. Feromony
      szaleją. Jednak jeśli mężczyzna zażyczyłby sobie zmieny mojego zapachu (perfum)
      - czemu nie.

      Zapach ma dla mnie ogromne znaczenie. Są mężczyźni, którzy samym swoim aromatem
      potrafią mi zawrócić w głowie.
      Zapach perfum u mężczyzn b. lubie. Byle dyskretny, a nie ciągnący się gęsto
      chmura za nim. Rozgrzana skóra lekko pachnąca dobrą woda - mrrr. Przy czym
      doceniam oczywiscie naturalne zapachy - zapach świezutkiego potu. Zapach
      spoconych włosków łonowych. Zapach spoconej pachy. Ech... Do wytarzania. Wcieram
      sie jak kotka otulajac pieknym zapachem - to oczywiscie w przypadku ukochanego
      faceta, a nie kogos z ulicy. Ten etap przede mna;)
      • kaachna1 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 17:18
        Myślę,że na większość działa naturalny zapach,nawet jeśli nie zdajemy sobie z
        tego sprawy,ja często wtulam się do męża i delektuję się jego zapachem,lubię
        nawet zapach jego potu,on też mówi,że lubi zapach mojej skóry i faktycznie źle
        dobrane perfumy mogą wszystko popsuć,ale każdy człowiek inaczej pachnie i
        wytwarza feromony,dlatego na niektórych "działamy" a na niektórych nie i perfumy
        chyba niewiele tu pomogą,ten sam zapach u każdego pachnie inaczej
        • meg303 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 17:48
          Oboje mamy podobny gust jeśli chodzi o perfumy. Raz zdarzyło mi się nie uzywać
          kupionych perfum bo M. stwierdził ze ten zapach go drażni. To było Crystal noir
          zdaje się, faktycznie ciężki wieczorowy.
          Bardzo lubię wtulac się w niego i wąchać zapach jego skóry zmieszany z zapachem
          wody której uzywa...
          Kiedyś zdarzyło mi sie skończyć znajomośc z facetem, fantastycznym kochankiem,
          który mial nieprzyjemny ostry zapach potu. Po zawsze biegłam pod prysznic bo
          brzydziłam się sama sobą.
    • zyg_zyg_zyg Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 18:27
      Ja nie przepadam za perfumami. Na swoim mężczyźnie w sytuacji
      intymnej, a na sobie raczej ogólnie - może poza zimą, kiedy działają
      jakoś tak ocieplająco i otulająco. Jeśli chodzi o naturalny zapach,
      to mojego partnera mogłabym obwąchiwać godzinami - czasem się nie
      potrafię oderwać :-) Natomiast z lekkiego dystansu jestem raczej na
      tak dla perfum. Oczywiście nie każdy zapach mi sie podoba i nie
      każde jego natężenie.

      Przez długi czas próbowałam znaleźć perfumy dla siebie. Coś, co -
      jak określiła Eeela - dobrze leżałoby na mnie. Ale niestety wszystko
      mniej lub bardziej "odstawało", nie stapiało się ze mną, wszystko
      odczuwałam jak coś mniej lub bardziej obcego, coś drażniącego. Nawet
      jeśli na innej kobiecie pachniało pociągająco i seksownie :-) Prawie
      wszystkie prezenty perfumowe przekazywałam dalej, żadne, poza
      jednym, nie były trafione. A ten jeden wyjątek to od mojego
      mężczyzny (obecnego, bo np. poprzedniemu zupełnie nie udało się
      trafić). Też długo szukał czegoś, co jego zdaniem pasowałoby do
      mnie i może miał więcej cierpliwości niż ja, albo włożył w to
      więcej serca, bo pasowało.

      Nie wiem, czy też tak macie, dziewczyny, ale ja nie znoszę zapachu
      obcej baby :-) na sobie. Kiedy np. całuję sie na przywitanie
      z "pachnącym czymś" znajomym, to zostawiony przez niego (na mnie)
      zapach nie drażni mnie nawet w 10 procentach tak, jak zapach
      zostawiony w podobnych okolicznościach przez znajomą - a zdarza się,
      że nie drażni wcale. I znowu nie ma tu nic do rzeczy to, czy perfumy
      znajomej "z daleka" podobają mi się bardzo, czy nie podobają wcale.
      Może ma to coś wspólnego z zaznaczaniem terytorium...? :-)
    • glamourous Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 22:57
      Coz, moich perfum używam już od 6 lat. Zapachu tego używałam, kiedy poznałam
      mojego męża. I tak mu się silnie skojarzył ze mną, ze teraz nie znosi kiedy
      pachnę czymkolwiek innym. Czasami spodobają mi się jakieś inne perfumy, biorę
      sobie w Sephorze próbkę, niestety kiedy się nimi spryskam mąż zawsze kreci
      nosem. Mówi, ze ten nowy, inny zapach go "destabilizuje", bo ma wrażenie ze
      trzyma w ramionach inna kobietę, ze to nie ja. Taki z niego olfaktoryczny
      monogamista ;-)
      Niedawno dostałam na urodziny od przyjaciela ogromny flakon Femelle JP
      Gaultier'a. I stoi nienaruszony, bo mąż totalnie nie akceptuje na mnie żadnego
      "obcego" zapachu...

      On sam z kolei od lat używa najseksowniejszych męskich perfum jakie znam czyli
      Envy Gucci. Pachną na nim tak niebiańsko i tak mi się seksownie kojarzą, ze tez
      nie mam najmniejszej ochoty, żeby kiedykolwiek zmieniał zapach...
      • anais_nin666 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 28.06.08, 23:10
        Glam, a może zmiana perfum to sposob na niego?
        Będziesz inaczej pachniec - bedzie inaczej do Ciebie podchodzic. Jak do ciut
        innej kobiety. Ciut inna = (moze) bardziej kuszaca?
        • glamourous Re: Próbowałyście zmienić zapach? 29.06.08, 01:33
          anais_nin666 napisała:

          > Glam, a może zmiana perfum to sposob na niego?
          > Będziesz inaczej pachniec - bedzie inaczej do Ciebie podchodzic.


          No właśnie nie bardzo, bo kiedy (tak jak napisałam wyżej) użyję innych perfum,
          to gdy przy okazji standardowego wtulenia się we mnie wyczuje ten obcy zapach,
          wręcz odskakuje jak pies który powąchał jeża "pachniesz jak obca kobieta, wiesz
          ze tego nie lubie" Przy czym potrafi przyznać ze perfumy pachną ładnie, ale
          OBCO, a to go dezorientuje - negatywnie. On naprawdę lubi jak pachnę sobą,
          czyli zapachem który identyfikuje ze mną, czyli moim starym dobrym YSL.
          Zresztą rozumiem go doskonale, bo tez ciężko bym zniosła gdyby on nagle zmienił
          swoje bardzo do niego pasujące perfumy.

          PS. Myślałam oczywiście o zmianie image'u jako o sposobie na podkręcenie go,
          jednak on nie chce nawet słyszeć o zmianie koloru włosów, fryzury czy
          jakiejkolwiek innej zmianie w moim wyglądzie. Dobrze chociaż, ze z powodu tej
          niechęci do zmian nie każe mi chodzić ciągle w tych samym komplecie bielizny ,
          hy hy.
          • anais_nin666 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 29.06.08, 12:11
            glamourous napisała: Myślałam oczywiście o zmianie image'u jako o sposobie na
            podkręcenie go, jednak on nie chce nawet słyszeć o zmianie koloru włosów,
            fryzury czyjakiejkolwiek innej zmianie w moim wyglądzie.

            On nie chce słyszeć, a Ty? Mówiąc szczerze nie wyobrażam sobie nie zmieniac
            czegoś w wyglądzie, bo męża by to zdezorientowało... Może przy odrobinie zmian,
            po chwilowej dezorientacji, przyszlaby chwila na polubienie zmian w Tobie - co
            więcej na pobudzenie nowym widokiem.

            W tym co piszesz jest coś niepokojącego... Ta niechęć do zmian w Tobie.
            To mi nasuwa pewną myśl... Może on z tym, że jesteś taka sama (wygląd, zapach)
            jak na początku związku czuje się bezpiecznie? Może bardziej w Tobie widzi matkę
            - kobietę, która przytuli i wesprze niż kobietę, którą można potraktować jak
            dziwkę biorąc za włosy i sprowadzając do parteru, by zrobiła mu dobrze ustami?
            Jakie ma relacje z matką? Jesteś do niej podobna?
            • glamourous Re: Próbowałyście zmienić zapach? 29.06.08, 20:03
              anais_nin666 napisała:

              > On nie chce słyszeć, a Ty? Mówiąc szczerze nie wyobrażam sobie nie zmieniac
              > czegoś w wyglądzie, bo męża by to zdezorientowało...


              Prawdę mówiąc to nie jest tak, ze ja chciałabym zmian, a on je twardo wetuje.
              Czuję się dobrze z moim kolorem włosów i w aktualnej fryzurze i sama nie mam
              ochoty tego zmieniać (jakieś 3 lata temu byłam przez chwile blondynką i mąż
              strasznie sarkał na te zmianę ze "to nie ja" ;-) Jest mi to wiec prawdę mówiąc
              na rękę, bo nie chciałabym być zmuszona przeprowadzać zmian w moim imagu NA
              SIŁĘ, tylko po to, żeby podkręcać partnera.
              Odkąd np. mam długie włosy (mąż wolał mnie w krótszych, takich do brody) często
              pyta czy nie planuje wizyty u fryzjera i powrotu do dawnego stylu. Jednak ja
              mimo to nie zamierzam ich obcinać "pod niego", bo podobam się sobie w dłuższych
              (i kocham to uczucie kiedy latem długie włosy pieszczą moje nagie plecy w
              wyciętej z tylu sukience ;-)


              > może bardziej w Tobie widzi matkę
              > - kobietę, która przytuli i wesprze
              > Jakie ma relacje z matką? Jesteś do niej podobna?


              Tez o tym myślałam. Do jego matki fizycznie ani psychologicznie nie jestem
              podobna ani na milimetr. Raczej jej skrajne przeciwieństwo (to typ chłodnej,
              introwertycznej blondynki, bardzo zresztą przez niego krytykowany). Ale może
              właśnie to przeciwieństwo sprawia, ze jestem dla niego symboliczną matczyną
              figurą i daje mu to ciepełko, którego ze strony matki nie miał nigdy za wiele...
              Cholera wie, trzeba by chyba psychoanalityka zapytać jakie podobny układ może
              mieć konsekwencje...
          • claudel6 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 01.07.08, 22:48
            glam, taka jesteś świadoma i wyzwolona a się dałaś sterroryzować facetowi w
            kwestii własnych perfum :)
            nie wyobrażam sobie jednego zapachu i to przez 6 lat!!! tak jakby mi ktos kazał
            przez 6 lat nosić cały czas te samą kieckę!
            zawsze zapachy wybieram pod siebie i dobieram je intuicyjnie w taki sposób, że
            pachną mną - mają w bazie nuty mojego naturalnego zapachu.
            jakoś zawsze te moje 'sztuczne' zapachy facetom się podobały, albo ich nie
            zauważali (uważając za moje) albo zauważali z błyskiem w oku.
            ale nigdy nie pozwoliabym swojemu partnerowi narzucić mi jego własnego
            konserwatyzmu w tej mierze. chce nosić ten sam krawat całe zycie? jego sprawa.
            ale od moich wyborów - jak sie ubierać i czym pachnieć - wara.
            • glamourous do Claudel 02.07.08, 11:47
              claudel6 napisała:

              > glam, taka jesteś świadoma i wyzwolona a się dałaś sterroryzować facetowi w
              > kwestii własnych perfum :)

              Claudel, gdybyś przeczytała inne moje wypowiedzi w tym wątku, wiedziałabyś ze to
              nie jest tak, ze ja się daje TERRORYZOWAĆ, tylko - cóż, napisałam dosłownie, ale
              prawdopodobnie Ci umknęło - NIE ODCZUWAM najmniejszej POTRZEBY zmiany image'u, w
              tym również perfum. I dlatego ta niechęć do zmian u mojego faceta jest mi bardzo
              NA RĘKĘ. I w takim tonie są moje powyższe wpisy. Nie mam najmniejszej ochoty
              zmieniać perfum, to MÓJ wybór i na szczęście partner podziela moje zdanie. Gdyby
              chciałby mi coś w tej kwestii narzucać in plus czy in minus, nie zgodziłabym
              się. Perfumy i image wybieram sobie SAMA. Wiec nie ma mowy o żadnym ZABRANIANIU.


              > nie wyobrażam sobie jednego zapachu i to przez 6 lat!!! tak jakby mi ktos kazał
              > przez 6 lat nosić cały czas te samą kieckę!


              To, ze TY sobie nie wyobrażasz, to nie znaczy ze każda kobieta lubi zmieniać
              zapachy jak rękawiczki. Ja np. jestem w kwestii perfum potwornie wybredna -
              rzadko jakiś zapach mi się naprawdę podoba, a jeśli nawet, to kończy się tak, ze
              szybko mi się nudzą i drażnią. Pamiętam jak kiedyś z tego powodu wielki flakon
              Muglera skończył jako dezodorant do łazienki ;-) a tak mi się wcześniej podobał.
              Jedyne perfumy, które mi się NIE NUDZĄ i które autentycznie KOCHAM na sobie to
              właśnie ten mój nieśmiertelny YSL. Na tym właśnie polega magia fuzji. To MÓJ
              zapach, z którym wszyscy mnie kojarzą... Dzięki tej stałości w uczuciach jeden z
              moich znajomych napisał mi ostatnio w mailu "niedawno w kinie poczułem TWÓJ
              zapach, kobieta siedząca przede mną pachniała JAK TY. Napawałem się tym zapachem
              przez cały seans i myślałem o Tobie" Gdybym zmieniała perfumy na każdy dzień
              tygodnia inne, pewne nikt nie napisałby mi czegoś takiego.
    • flamenco_night Re: Próbowałyście zmienić zapach? 29.06.08, 19:30
      Perfumy zmieniam zależnie od tego, jakie uwiodą mój nos w dniu
      zakupu ;)
      Reszty "artlerii" nie używam w wersji zapachowej, bo mój Ślubny
      nienawidzi sztucznych zapachów - mój zapach go podnieca. Zresztą..
      ja mam podobnie, więc nigdy się nie maskowałam chemicznymi
      substytutami zapachu ciała ;) Tego się po prostu nie da ulepszyć, a
      nawet podrobić - a jeśli mam chęć na kokos, czy pomarańczę, to
      stosuję je tradycyjnie.. DOustnie, nie NAustnie ;)
      Pozwolę sobie jeszcze na spostrzeżenie, że mężczyźni, których kręci
      i podnieca właśnie "bezzapachowa" wersja kobiety, są bardzo
      namiętnymi, ale i wdzięcznymi kochankami.. natura ma nosa jednak ;P
    • krissdevalnor100 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 29.06.08, 19:34
      Mylśę, że tak jest i w zasadze próbowałam z pozytywnym skutkiem (w
      zasadzie- bo nie byłam specjalnie zdesperowana i złakniona efektu)
      wydaje mi się, że 2 rzeczy sa istotne:
      a. z tym nowym zapachem trzeba się wstrzelić (czyli nie nieważne
      jaki byle inny)
      b. tło (naturalne feromony mam na myśli) muszą być zgodne z
      zapotrzebowaniem partnera, jak nie to lipa.

      W drugą stronę (zapach pana na panią) też to chyba działa:)
    • yoric Re: Próbowałyście zmienić zapach? 30.06.08, 01:13
      Wkurza mnie 'drabinka' wątku, bo łatwo się w niej zgubić, dlatego odpowiadam
      ogólnie:

      Gomory:
      Nie mam ambicji nagle przewartościować hierarchii tego, co kręci mężczyzn :).
      Wiadomo, że bodźce wzrokowe są na pierwszym miejscu: symetria, WHR, itd. itp.
      Uważam jednak, że zapach może być bardzo niedoceniany. Także dlatego, że
      elementy 'wzrokowe' lepiej diagnozujemy. Jak kręcą mnie czarnookie, a Baśka ma
      niebieskie oczy, to wiadomo, że "nie kręci, bo nie-czarne oczy". A jeśli nie
      kręci zapach, to ciężko to uchwycić, opisać, a nawet zdać sobie z tego sprawę
      ("ładna, ale JAKOŚ mnie nie kręci, nie wiem czemu").
      Nie chcę mitologizować zapachu. Mogę pójść do łóżka z kobietą, której zapach
      mnie jakoś specjalnie nie pociąga, a mimo to mieć sporo frajdy :). Ogólnie na
      krótszą metę mogę przymknąć oko (i... nos :)) na wiele odstępstw od mojego
      ideału (np. ostatnio: niebieskie oczy, taka sobie ogólna uroda, taki sobie
      zapach - a było super), które jednak na dłuższą metę mogłyby mi przeszkadzać. Z
      tych wszystkich rzeczy najprościej zmienić zapach (przynajmniej częściowo) -
      czemu więc nie spróbować?

      > Tak samo z roznymi znajomymi... Pachnialy intrygujaco poniewaz to byla ich won.

      Intrygująco, ale czy erotycznie? Czy nadal tak oceniałbyś ten zapach np. po roku
      seksualnej znajomości?

      Glam:
      Sądzę, że Anais Nin ma 100% racji.

      Kris:
      Wreszcie jakiś konkret!!!
      Co do a) oczywiście się zgadzam - też sądzę, że nie ma uniwersalnego seksownego
      zapachu, lecz jest duży rozrzut preferencji osobniczych :).
      Co do b) również bardzo możliwe, że masz rację. IMO warto jednak spróbować.

      Pozdrawiam
      • claudel6 Re: Próbowałyście zmienić zapach? 01.07.08, 22:55
        o, ja tez dopiero przeczytałam Anais Nin, i tez myślę, ze cos jest na rzeczy
        glam: nie musisz przypominać mu matki fizycznie, to się przecież nie odbywa na
        tak powierzchownym poziomie. ale model relacji, w jakim on sie okopał może być
        właśnie taki, jak sugeruje Anais - takiej pewnosci i bezpieczeństwa, które
        bardziej sie kojarzą z byciem w łonie niż z jego zdobywaniem.
        • glamourous Re: Próbowałyście zmienić zapach? 02.07.08, 12:01
          Anais, Yoric, Claudel :

          Gdyby nawet tak było, to moich ulubionych perfum NIE ZMIENIĘ. No chyba, ze
          znajdę lepsze które powala mnie na kolana. Do tej pory nie znalazłam. U mnie z
          perfumami jest jak z facetami - musi to być GRAAL, inaczej nudzi mi się
          błyskawicznie. Wiec choćbyście nawet mieli racje (jakoby mój mąż z powodu ciągle
          tych samych perfum mniej mnie pragnął) to trudno, ale z tego powodu perfum NIE
          ZMIENIĘ.

          claudel6 napisała:

          > nie musisz przypominać mu matki fizycznie, to się przecież nie odbywa na
          > tak powierzchownym poziomie. ale model relacji, w jakim on sie okopał może być
          > właśnie taki, jak sugeruje Anais - takiej pewnosci i bezpieczeństwa, które
          > bardziej sie kojarzą z byciem w łonie niż z jego zdobywaniem.

          Tu się zgadzam. Byc może do związku uczuciowego wybrał sobie partnerkę (mnie)
          jako kompensatę braków ciepła w okładzie z matka. Nie na zasadzie podobieństwa,
          ale właśnie kontrastu i kompensacji. Natomiast może bardziej pożądałby kobiety
          takiej jak matka - chłodnej, zdystansowanej introwertyczki. Nie neguje. Ale
          trudno, nie zmienię swojej natury i zamienię się w bryle lodu tylko po to, żeby
          go bardziej kręcić. Wole już poszukać sobie innego faceta, nic na sile.
          • yoric Re: Próbowałyście zmienić zapach? 02.07.08, 15:38
            Na wczesnym etapie znajomości podejście "tego kwiata jest pół świata" jest
            świetne i bardzo się przydaje. Ale na późnym... Mimo trudniej znaleźć pasującego
            faceta, niż np. perfumy :).

            To uwaga pół żartem z przewagą żartu. A z przewagą "serio": kocham freudowskie i
            pseudofreudowskie wyjaśnienia psychologiczne :). Jak kobieta podobna do matki,
            to brak seksu (czy czego tam), bo przypomina matkę. Jak niepodobna, to na
            zasadzie kompensacji i kontrastu. Fajną ma fuchę ta matka u Freuda, nic w tych
            wyjaśnieniach nie musi robić, wystarczy, że jest :).

            Pozdro
    • avide Re: Próbowałyście zmienić zapach? 07.07.08, 09:23
      Co prawda pytanie wyraźnie do kobiet ale mimo, iż facet jestem wypowiem się. ;-))

      Osobiście uważam, że ludzie nie są świadomi potęgi zapachu.
      Wg mnie z zapachem to jest tak, że odpowiedni zapach potrafi nas wręcz zniewolić
      w stosunku do partnera. Są to takie sidła w które sami wpadamy i nie chcemy się
      z nim wyzwolić.

      Napiszę z męskiego punktu widzenia.
      Faktem jest, że pierwszym etapem selekcji jest wzrok. Jak widzę kobietę pierwsze
      co robię oceniam ją wizualnie pod względem seksualnym. Podświadomie oczywiście.
      Jeśli test zda, chce więcej, jeśli nie obracam się na pięcie. Jednak test
      wizualny jest bardzo pobieżny. Kolejny test to test zapachowy i tutaj jest
      sedno. Jeśli kobieta zda egzamin wizualny zrobię wszystko aby ją powąchać. Jak
      uwiedzie mnie zapachem, to praktycznie jestem "pozamiatany".

      Generalnie mam zasadę, że na pierwszym spotkaniu nigdy do łóżka z kobietą nie
      idę. Właśnie dlatego, że potrzebuję poznać jej zapach, wczuć się w kobietę i
      ocenić czy jej zapach podoba mi się czy mnie kręci.
      Nie mniej, raz w życiu zdarzyło mi się, że kobieta zapachem tak mnie zakręciła,
      że praktycznie byłem w stanie bzyknąć się z nią choćby na schodach w
      supermarkecie, a przebywanie w jej okolicy było istna rozkoszą zmysłów, którą
      upajałem się z nieskrywanym zachwytem.

      Tak, wg mnie Yoric masz rację. Zapachy są nie tyle istotne, co wręcz bym
      powiedział priorytetowe.
      Można pójść z osobnikiem którego zapach nam nie leży do łóżka ale jak to się
      skończy napisała już Eeela. Z resztą ja mam dokładnie takie same doświadczenia.
      Kochałem się kiedyś z kobietą, której skóra dla mnie zwyczajnie śmierdziała. Jak
      choć trochę sie spociła chciałem wiać gdzie pieprz rośnie, a dodam że lubię
      zapach damskiego potu. Oczywiście nie każdego, odpowiedni zapach, wcieram się
      wręcz w taki zapach mniej więcej tak jak to napisała powyżej Anais. ;-) Efekt
      ?? Mimo iż była jedną z lepszych moich kochanek (w sensie technicznym) po
      jakichś 3 miesiącach skończyłem ta znajomość. Dodam że wtedy nie byłem jeszcze
      świadom potęgi zapachu w alkowie. Po prostu mi przeszkadzał i już.

      Dlatego jeśli zapach nie odpowiada prędzej czy później taki związek napotka z
      tego powodu ogromne problemy. Albo jedna ze stron będzie unikała zbliżeń
      (jakichkolwiek) albo będzie usilna próba maskowania zapachu coraz mocniejszymi
      perfumami. Oba sposoby w skutkach opłakane. Tyle o zapachu skóry.

      A co z perfumami. Dla mnie perfumy stanowią przyprawę. Jeśli zapach naturalny mi
      nie odpowiada to i perfumy nie zrobią na mnie wrażenia. Perfumy muszą leżeć. Z
      tym się zgadzam. Spytałem się owej kobiety, która takie zrobiła na mnie wrażenie
      jakich perfum używa. Ponieważ zapachu nie mogłem zapomnieć, kupiłem w końcu
      takie same żonie. Efekt, opłakany. Ani trochę mi sie nie podobało. Na tamtej
      piękny, zmysłowy, czarujący, uwodzicielski. Czułem tylko go i chciałem czuć go
      więcej i więcej. Brałem wręcz głębokie wdechy i zbliżałem się do niej jakby
      jakiś magnes mnie ciągnął w jej kierunku. Na żonie przeciętny łamany przez
      irytujący. Sam zaś zapach skóry żony uwielbiam wręcz.

      Czy sam próbowałem zmienić zapach. Tak.
      W związku z tym wiąże się ciekawa historia.
      Podobno jeśli chodzi o dobór zapachu jest taka teoria, że jeśli zapachu się na
      sobie nie czuje to znaczy, że jest dopasowany to skóry. Słyszeliście o tym ?
      Perfumujemy się czymś i jeśli czujemy wszystkich dookoła tylko nie siebie, nawet
      jak jesteśmy sami to podobno zapach współgra z nami.
      Ta teoria ma ręce i nogi.
      Przez całe życie używałem mojego nieśmiertelnego CK Escape. Nigdy go na sobie
      nie czułem co z resztą powodowało, że czasami musiałem się pytać osób trzecich
      czy ja w ogóle jeszcze czymś pachę. I podobno pachniałem w tym dobrze. Dla
      jednych dobrze dla innych cudownie jeszcze dla innych przeciętnie. Normalka. Sam
      się czułem w tym zapachy bardzo komfortowo.
      Niedawno po chyba 9 latach postanowiłem zmienić zapach. Żona oczywiście
      protestowała (to uwaga do Glam i jej męża ;D) ale powiedziałem zmiana i już.
      Testowałem kilka zapachów.
      No i trafiłem na dwa zapachy.
      Jeden lekki, letni w stylu Escape, Lacoste-Essenssial, drugi bardziej
      wieczorowy, zimowy, cięższy ale za to niezwykle zmysłowy Armani Code.
      Postanowiłem przeprowadzić test. Chodziłem w nich przez powiedzmy 2 tygodnie w
      każdym. Pierwszy podobał mi się niezmiernie, bo generalnie lubię lekkie zapachy
      z serii summer. Drugi choć podobał mi się, to jednak na dłuższą metę potrafił
      być duszący. No i cały czas czułem go na sobie. Chciałem już go porzucić, ale
      ... postanowiłem dać mu szansę. Zapytałem wprost o opinię zaufanych kobiet,
      które wiedziałem że jak będzie nie tak powiedzą o tym mi bez najmniejszej
      krępacji. Żona choć w pierwszej chwili oponowała przed jakimikolwiek zapachami
      po tygodniu stwierdziła, że ten zapach leży na mnie niesamowicie seksownie.
      Potrzebowała się przełamać po starym zapachu. Podobnie stwierdziła moja siostra
      oraz 3 dobre znajome, które znają się na zapachach. Jedna wręcz uznała go za
      boski. Ten lekki, Essensial, też był fajny, ale... no w właśnie nie miał w sobie
      tego czegoś. Przynajmniej w połączeniu z moją skórą.
      Obecnie używam wszystkich trzech zapachów. I teraz najlepsze. Mój stary zapach,
      używam najrzadziej. Code, częściej, a na dzień powszedni ten najłagodniejszy
      (lato jest i dlatego).

      Zgadnijcie co się dzieje jak po pięciu dniach w jednym zapachu, zmienię perfumy
      na Code, lub czasami na stare wypróbowane Escape ??
      Są wtedy jak naprawdę dobra przyprawa. Żona od razu kodowana jest erotycznie.
      Przychodzę po pracy w Code, jak tylko poczuje od razu widzę ten uśmiech
      zaskoczenia i przyjemniej niespodzianki. Podchodzi wącha, bierze głęboki wdech i
      zawsze słyszę "ooooooo".
      Jeśli zaś jest Escape... od razu tuli się do mnie jak małe dziecko.
      Prawdopodobnie zapach ten kojarzy jej się z naszymi początkami. Jest taki
      "bezpieczny", znajomy, a przez to choć uwielbiany, ... całkowicie aseksualny.

      Jakie wnioski ?
      1) Zapachy są jednym z najważniejszych elementów w drugim człowieku bez względu
      czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie.

      2) Zapachy się utrwalają i kodują w nas pewne schematy, wspomnienia,
      skojarzenia. Mogą być pozytywne mogą być negatywne.

      3) Skóra ma własny zapach i stanowi on baze, podstawe dla innych zapachów które
      są dla naszego własnego zapachu jak przyprawa w potrawie. Odpowiednia doda
      smaku, źle trafiona całkowicie go zepsuje.

      4) Zapachy można i powinno się zmieniać tak jak zmienia sie przyprawy w
      potrawach. Jedną i ta samą potrawa podawana ciągle tak samo w końcu
      spowszednieje. A można podać ją na wiele sposobów, i każdy z nich będzie inny.
      Trzeba tylko do tego trochę odwagi. Jedne będą smakować lepiej inne gorzej
      jeszcze inne inaczej. Dlatego uważam, że różnymi zapachami można i należy grać.
      Może je stosować podobnie jak bieliznę i inne atrybuty nadające nam
      tajemniczości, dające powiewu świeżości, inności.

      Kiedyś żona miała jeden i ten sam zapach. Obecnie ma 4 rodzaje perfum i w
      zależności od sytuacji perfumuje się na różne sposoby. To koduje we mnie różne
      odczucia. I czasami wręcz mnie roznosi z pożądania, innym razem zaś, nawet nie
      robię sobie na nic nadziei.
      I nie wiem czemu ale to zazwyczaj się potwierdza później w praktyce.

      Chyba tyle.

      Pozdrawiam.
      Avide.

      PS. Yoric, ja wiem jedno, z Tobą do knajpy na laski bym się chyba nie wybrał bo
      nie dość, że lubimy te same typy kobiet to w dodatku jakby się jeszcze okazało,
      że gustujemy w tych samych zapachach u kobiet to mur beton byśmy startowali do
      tych samych lasek ;-) robiąc sobie wzajemnie konkurencje :DDDDD.
      Żartuje oczywiście ;-)
      Poza tym gratuluje celności spostrzeżenia.
Pełna wersja