O gonieniu raz jeszcze...

29.06.08, 02:25
W ostatnim filmie Shyamalana usłyszałam zdanie, które skłoniło mnie do pewnych
przemyśleń. Niby banalne, ale uslyszane tak "czarno na bialym" nieźle mną
poruszyło.
A brzmiało ono mniej więcej tak (cytat niedokładny) :

"W każdym związku zawsze jest tak, ze jedno ucieka, a drugie goni. Tak już my,
ludzie, jesteśmy skonstruowani"

I wiele by to wyjaśniało, jeśli chodzi o te braki symetrii w seksualności
większości par. Może ludzie jakoś podświadomie tak się niefortunnie dobierają.
Moze faktycznie goniący potrzebują gonić, dlatego tkwią latami (narzekając) w
związkach ze swoimi króliczkami... W każdym związku chyba jest mniejsza lub
większą asymetria na tym tle i być może nie dzieje się to przypadkowo... Ja na
przykład byłam wielokrotnie przez facetów goniona i długo w tych związkach
miejsca nie zagrzałam. Znudzili mi się. Mój obecny mąż - sami wiecie - gonię,
narzekam, a jakoś nie mogę się zebrać, żeby odejść ;-) Ten sam schemat miałam
również w związku poprzednim.
Hmmmm...

To się ładnie łączy również z sygnaturką Aandzi, ze "czego nie włączymy do
świadomości pojawia się w naszym życiu jako los".

I wszystko staje się jasne...Może wszystkim nam tu na forum, borykającym się z
uciekającymi seksualnie króliczkami przydałaby się porządna psychoanaliza...? ;-)
    • claudel6 Re: O gonieniu raz jeszcze... 29.06.08, 03:04
      pewnie tak. ja ciągle gonię.
      i wiem, że ten los zgotowałam sobie sama.. ale nie mam siły tego zmienić
      • kaachna1 Re: O gonieniu raz jeszcze... 29.06.08, 10:13
        mogę wam jedynie potwierdzić,że też tak mam więc może coś w tym faktycznie
        jest,a może lubimy być "męczennicami"?:))
    • lajlah Re: O gonieniu raz jeszcze... 29.06.08, 10:41
      czy ja wiem. Nigdy nie goniłam, zawsze byłam goniona i na dłuższą metę męczyło
      mnie to, miałm dosć ciągłego nalegania, nachalnych gestów. Potrzebowałam
      idealnego zgrania w temacie libido :) Wiem , nie jestem łatwą partnerką.
      Znalazłam to w obecnym związku i byłoby wszystko pięknie, gdyby nie problemy
      innej natury :)coś za coś ;(
    • victta Re: O gonieniu raz jeszcze... 29.06.08, 11:51
      Gonienie jest super ,utrzymuje w parę w kondycji i napięciu.....ale,jak zwykle
      dobra jest równowaga,żeby nie zagonić sie na śmierć.
      Wiec myślę,że to bardziej świadome w związku,powinno zanim sie zmęczy na tyle,że
      chce porzucić ten układ,zwolnić.
      I wtedy para będzie na tyle w ruchu ,że jest to dla obu atrakcyjne,a nie zamęcza
      sie.
      • romulus11 Re: O gonieniu raz jeszcze... 29.06.08, 12:21
        Czytam Cie Glam z wielka przyjemnoscia.Jestes
        inteligentna,blyskotliwa no i z Twego opisu seksowna fajna kobietka.
        Mysle ze za duzo skupiasz sie na sobie w Twoim zwiazku.Trywialna
        sprawa,trzeba Wam dzidziusia.Koniecznie! I to nie jednego.Jak tego
        doswiadczysz Twoje problemy zejda na plan dalszy,stana sie taaakie
        male.Bedzie ktos inny i cos nnego waznego.Poczatek waszego zwiazku
        byl wspanialy.wspanialosc nie trwa wiecznie.Trzeba isc dalej.Budowac
        zycie,dac zycie.I tego Ci bardzo zycze,a wszystko bedzie
        dobrze,rozkwitniesz w nowej roli,bo taka jest natura czlowieka i
        potrzeba dla zwiazku w ktorym jestes. pozdrawiam
    • gomory Re: O gonieniu raz jeszcze... 29.06.08, 13:31
      Wszyscy chcemy byc szczesliwi. Pewne podstawowe potrzeby mamy te same: tak samo ja, Ty i kazdy inny czlowiek chcemy byc zdrowi, najedzeni i wyplacalni ;).
      Ale reszta oczekiwan jest rozna. Pod pojeciem "chce prowadzic satysfakcjonujace pozycie" podpisalby sie kazdy kto udzielil sie w tym watku. Ale jesli wejsc w szczegoly to wszyscy mamy inne wyobrazenie jak powinien wygladac stan zadowalajacy. No i potrzeby ;).
      To co dla Ciebie jest wymykajacym sie krolikiem, dla innej kobiety byloby nieistotna czastka wolnosci partnera. To coby mnie uszczesliwilo innego ani by ruszylo.
      Nie mam dylematu, ze za to co dzieje sie w moim zwiazku tez ponosze odpowiedzialnosc. No i to we mnie tkwia tez rozne opory i problemy ktore wygenerowalem.
    • nunez74 Re: O gonieniu raz jeszcze... 03.07.08, 00:30
      Widzę że udzielasz się na tym forum na Max. Dawno tu nie byłem,
      kidyś napisałem skromny wątek to zjechałaś mnie na MAX. Okey- po to
      jest forum by pisać własne opinie - tylko że byłem na 100%
      przekonany że jesteś facetem. Może stąd biorą sie twoje problemy!
      Pozdrawiam, życzę powodzenia, weź to proszę pod uwagę!
      • gomory Re: O gonieniu raz jeszcze... 03.07.08, 07:23
        > Może stąd biorą sie twoje problemy!

        Jakbys przestal ja uwazac za faceta to wszelkie problemy by zniknely ;)? No to faktycznie masz te moc sprawcza :P.
      • glamourous Re: O gonieniu raz jeszcze... 03.07.08, 09:21
        nunez74 napisał:

        tylko że byłem na 100%
        > przekonany że jesteś facetem. Może stąd biorą sie twoje problemy!
        > Pozdrawiam, życzę powodzenia, weź to proszę pod uwagę!


        Przezabawne ;-/
    • lambert77 Re: O gonieniu raz jeszcze... 03.07.08, 07:29
      Psychoanaliza powiadasz?? Wiesz ja od dawna wiem, że ze mną coś jest
      nie tak ale jakoś nie mogę się zebrać w sobie i dać się zanalizować
      jakiemuś psychicznemu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja