Krótkoterminowa kochanka i długoterminowa żona

15.07.08, 21:54
Jak to jest z postrzeganiem kobiet przez mężczyzn? Czy można
zastosować pewną analogię jak w przypadku mężczyzn- krótkoterminowy
kochanek (attraction) i długoterminowy partner (affection)?
Podzielcie się spostrzeżeniami. Czy stara prawda, że z innymi
kobietami chodzi się do łóżka a z innymi bierze ślub, ma jakieś
głębsze uzasadnienie? Pytam oczywiście z pobudek osobistych, ale o
tym może innym razem.
    • yoric Re: Krótkoterminowa kochanka i długoterminowa żon 16.07.08, 00:56
      Moim zdaniem to jest tak:

      U facetów podział na dwie różne strategie jest wyraźny, nawet silniejszy niż u
      kobiet. Przy czym najważniejsza różnica jest taka, że duża jest rozpiętość
      kryteriów, tj. 'do łóżka' facet jest o wiele, wiele mniej wybredny.

      Dygresja: ktoś może powiedzieć, że w praktyce faceci wcale nie lecą na wszystko,
      co się rusza, choć w teorii powinni. Jest tak dlatego, że seks z czym popadnie
      ma duże koszty społeczne (oczekiwania kobiet, reputacja). Kiedy usuniemy te
      koszty, faceci zachowują się tak jak 'powinni': np. armia najeźdźców
      *faktycznie* gwałci, kogo popadnie.

      Moim zdaniem jest więc tak, że kobiety 'do ślubu' to wąski podzbiór tych 'do łóżka'.

      Oczywiście w doborze partnerki krótko- i długoterminowej faktycznie zwraca się
      uwagę na inne cechy, ale tylko częściowo. Zawsze bardzo ważna jest atrakcyjność
      fizyczna (która zawiera w sobie oznaki zdrowia, płodności, itd.). Przy czym w
      krótkoterminowej jest to przede wszystkim dostępność, plus atrakcyjność; w
      długoterminowej jest to atrakcyjność, plus wierność, inteligencja, i inne.

      Pozdrawiam
      • songo3000 Re: Krótkoterminowa kochanka i długoterminowa żon 16.07.08, 02:12
        Ja bym dodał kilka imperatywów 'wyższego rzędu' dla przyszłej żony jeśli seks jest ok:
        - akceptowalny poziom dogadywania się,
        - współbieżne wizje przyszłości
        - charakter, który uzupełnia moje własne braki
      • isooo NO DOBRA PANOWIE .... WIEC DLACZEGO... 19.07.08, 15:11
        skoro wg Was (o ile dobrze zrozumialam)
        by facet z kims chcial isc do lozka (poszalec jednorazowo czy poromansowac w
        wakacje np) to ta osoba musi byc dla niego finzycznie atrakcyjna i "mu dac" (tak
        rozumiem okreslenie "dostepnosc" jakie gdzies tu zostalo w wypowiedziach uzyte)

        zeby jednak potraktowal jak jako ewentualna kandydatke na zone to musi oprocz
        tego ze mu sie podobac bardzo fizycznie i cos tam soba reprezentowac (tak jak
        ktos powiedzial jakies wartosci, inteligencje itd itp)

        mozna sypiac z wieloma kobietami ale zeby zdecydowac sie na slub z jakas trzeba
        naprawde tego chciec i wiedziec ze to ta (no chyba ze sie bierze slub przez
        wpadke albo dla kasy ale dla mnie to glupota)


        I TU MOJE PYTANIE:

        skoro ta ZONA mu sie tak bardzo podobala fizycznie, skoro tak pasowal mu sex z
        nia, skoro tak dobrze sie z nia dogadywal (gdyby bylo inaczej to by sie z nia
        nie ozenil)

        to czemu np z czesem
        (nie mowie, ze zawsze, ale czesto tak jest - a pytam raczej po to by wiedziec
        czego w swoim zwiazku uniknac w przyszlosci hipotetycznie)

        facet zaczyna np. zdradzac zone, czy mniej z nia sypiac a uciekac w to miejsce w
        systematyczne porno

        co jest tego przyczyna?? skoro zona wyglada nadal atrakcyjnie, nadal jest tak
        samo inteligentna i taka sama jak przed slubem.

        co jest tego powodem??
        to ze np zaszla w ciaze? czy sa male dzieci? i facet jest tym zmeczony? albo go
        to przerasta?
        to ze i tak z czasem 1 kobieta kazdemu sie znudzi nie wazne jaka by nie byla?

        no i zasadnicze pytanie - kim w takim razie lepiej jest byc?
        zdradzana i oszukiwana zona (ktora zajmuje sie dziecmi i domem itd)
        czy rozpieszczana kochanka (ktorej daje sie prezenty, zaprasza na wakacje, czy
        do dobrej restauracji i hotelu)?

        no i nastepne pytanko - czy uklad polegajacy na byciu stala (kilkuletnia
        przynajmniej) kochanka a moze raczej przyjaciolka do lozka i nie tylko (mam na
        mysli taka wolna luzna znajomosc bez wchodzenia w zycie drugiej osoby,
        mieszkania razem, planow, dzieci, zazdrosi, pretensji, polegajacy na wspolnych
        nocach czesto (od 1 do kilku razy w tyg np) , randkach, wspolnych wakacjach -
        ale nie zwiazek, ma w takim razie lepsze perspektywy na przetrwanie i niz
        malzenstwo? bo nie jest sie zdradzana lub zanedbywana zona tylko przyjaciolka -
        kochanka?


        bardzo prosze o wypowiedzi bez docinek i mądrosci tylko takie od siebie.
        pytam tez miedzy innymi dlatego o to ze mam pare kolezanek, ktore w takim
        ukladzie z jakims facetem sa po pare lat i im to odpowiada.
        i zastanawiam sie jaki stosunek do tego ma taki facet(wolny lub zonaty)? czy
        czuje sie lepiej w takim ukladzie czy lepiej traktowalby jednak kobiete w
        malzenstwie? a moze to sposob na to by nie byc zdradzana? kochanki zazwyczaj sie
        nie zdradza przynajmniej o tym nie wie.

        wiec jak to jest Panowie?
        • yoric Re: NO DOBRA PANOWIE .... WIEC DLACZEGO... 19.07.08, 15:41
          1. Dlaczego facet z czasem traci zainteresowanie żoną, skoro... itd.
          Nie zawsze traci, ale faktycznie często tak się dzieje. Dlaczego - o tym jest
          1/4 Forum. Efekt Coolidge'a, itd.

          2. Nie jesteśmy biologicznie zaprogramowani do ścisłej monogamii. Naturalna
          strategia naszego gatunku to "monogamia, ale...", stąd taka duża pokusy zdrady -
          u obu płci. Nie mówię, że nie należy dążyć do monogamii. Wręcz uważam, że
          przynajmniej w naszej kulturze długi monogamiczny związek to najlepsza droga do
          szczęścia.
          Mówię tylko taki truizm, że nie zdradzić i nie być zdradzonym to nie jest prosta
          sprawa.

          3. Czy lepiej ma żona, czy kochanka. Nie wiem. Z obserwacji otoczenia wiem, ze
          non stop powtarza się taki schemat, że w końcu ze strony kochanki pojawiają się
          oczekiwania, których facet nie ma ochoty spełnić - ogólnie kobiety gorzej znoszą
          takie układy.

          4. Zdrada. Ja jestem zwolennikiem całkowitej uczciwości, tj. jasnego postawienia
          sprawy w kwestii wyłączności i przestrzegania tego. Jeśli decydujemy się na
          wyłączność, to jest jakiegoś rodzaju związek i należy to traktować poważnie.
          Jeśli relacja jest bez zobowiązań, to jest *bez zobowiązań*, każdy może robić co
          chce i zdrada z definicji nie jest możliwa.

          Pozdrawiam
          • audwork Re: NO DOBRA PANOWIE .... WIEC DLACZEGO... 19.07.08, 15:55
            yoric napisał:

            ...no i prosze, napisales dokladnie to co ja mysle w tym temacie:)

            Jednak ja Twoje wczesniejsze wpisy ocenilam bardziej obiektywnie, anizeli Ty
            moje....troche jednak znam sie na ludziach:)
    • zezez Re: Krótkoterminowa kochanka i długoterminowa żon 16.07.08, 16:12
      krótko mówiąc od kochanki wymaga się dupczenia, a od żony czegoś
      wiecej.
      • messalina2.dwa Re: Krótkoterminowa kochanka i długoterminowa żon 18.07.08, 13:21
        Od jednej i od drugiej wymaga się dokładnie tego samego tyle, że od
        żony wymaga się jeszcze rodzenia dzieci.
Pełna wersja