czy to już jest problem?

22.07.08, 00:45
Mój problem jest pewnie typowy ale liczę że mi pomożecie.
Nasze małzeństwo trwa 10 lat + przed ślubem 3 lata. Dwoje dzieci 8 i
2 lata. Od dłuższego czasu sex stał się rzadkim dobrem w moim
związku - raz na 3 tygodnie. Jest fajnie jak już jest ale mamy
problem z "rozpoczęciem". Problem w tym że ja się od niej oddalam.
Rozmowy pomagają na chwilę. Dla niej jak mówi sex nie jest
najważniejszy ale dla mnie niestety to bardzo ważna część związku.
Co robić bo boję się że to zniszczy nasz związek?
Poradźcie coś Forumowicze.
    • tukata Re: czy to już jest problem? 22.07.08, 09:46
      Może problem żony polega nie na braku potrzeb, ale na braku
      samoakceptacji. Ja jestem 14 lat po ślubie i bywało, że seks był raz
      na 3 -4 tygodnie. Przyczyna właśnie leżała w tym , że wydawało mi
      się, że nie pociągam męża( też mówiłam,że nie mam większych potrzeb -
      zresztą naprawdę tak uważałam). Nie wiem co konkretnego się stało,
      że zmieniłam zdanie i dziś uważam, że jestem dla niego atrakcyjną
      kochanką.Uważam,że to partner sprawia, że czujemy się atrakcyjni lub
      nie. Ale finał jest taki, że kochamy się znacznie częściej i sprawia
      mi to naprawdę przyjemność. Zrób coś, bo szkoda byłoby dobrego
      małżeństwa, żeby rozpadło się z powodu seksu. Szczególnie, kiedy
      wiadomo, że może być dobrze, bo przecież tak było wcześniej.
    • lajlah Re: czy to już jest problem? 22.07.08, 10:09
      Sluchaj, po dziesięciu latach razem, życie intymne potrzebuje dużo więcej starań
      i finezji, aby pozostało na zadawalającym dla obu stron poziomie. Jeśli
      wykluczyć psychiczne problemy (np. z samoakceptacją, jak napisał przedmówca, lub
      inne), czy dolegliwości fizyczne, trzeba pomyśleć nad czymś co urozmaici,
      upiększy, uatrakcyjni i doda świeżości Waszemu związkowi. Jesli rozmowy nie
      pomagają na długo, może nie "męcz" Jej analizowaniem Waszych przypadłości, tylko
      postraraj się zdobyć Ją jakby na nowo. Może kwiaty bez powodu, tylko dlatego,
      że Ją kochasz i jest taka piękna, zaproszenie na kolację, przysłane przez
      listonosza z bukietem kwiatów, piękna bielizna, czuły gest, czy słówko, liścik
      zostawiony rano, tylko dla NIej. Takie drobnostki mogą okazać się bardziej
      pomocne, niż "piłowanie" problemu u seksuologa, czy samemu. tylko nie oczekuj
      rezultatów natychmiast, nie przypieraj Jej do muru i nie bądź nachalny, bo dałeś
      prezent i oczekujesz czegos w zamian. NIech poczuje się wyjatkowo, niech widzi,
      ze jesteś gotów poczekać, aby i Ona miała satysfakcję i radość z Waszego życia
      intymnego, że Tobie na tym bardzo zależy. A jednocześnie daj Jej do
      zrozumienia, jak bardzo Cię pociąga.
      Piszesz, że sam seks jest nadal na dobrym poziomie, problem jest tylk o z
      inicjacją. Moze Ona jest już znużona rutyną (dzieci, dom, praca).
      Popracujcie razem nad zmianą tej sytuacji. Zacznij Ty, jeśli Ona zaakceptuje
      zmiany, będzie łatwiej.
      • krzysztof-lis Re: czy to już jest problem? 22.07.08, 21:40
        > Może kwiaty bez powodu, tylko dlatego, że Ją kochasz i jest taka
        > piękna, zaproszenie na kolację, przysłane przez listonosza z bukietem
        > kwiatów, piękna bielizna, czuły gest, czy słówko, liścik zostawiony
        > rano, tylko dla NIej. Takie drobnostki mogą okazać się bardziej
        > pomocne, niż "piłowanie" problemu u seksuologa, czy samemu.

        Pomijając trzy ostatnie, te drobnostki są na tyle drogie, że seks można kupić
        taniej.
        • lunatic_ann Re: czy to już jest problem? 22.07.08, 21:47
          dlaczego Ty zawsze jestes taki sceptyczny!!
          • szymucia Re: czy to już jest problem? 22.07.08, 21:51
            Krzysztof !! co ty wymyślasz ! Twój przedmówca tak pięknie to ujął w słowa a to
            tak trudno. To są myśli warte słów.
          • krzysztof-lis Re: czy to już jest problem? 22.07.08, 21:57
            > dlaczego Ty zawsze jestes taki sceptyczny!!

            Nie wiem, pewnie dlatego, że jestem wrodzonym malkontentem i uwielbiam marudzić.
            Pewnie też na moją wypowiedź wpływ miało to, że jestem skąpy i kupowanie seksu w
            dowolnie zawoalowanej formie wywołuje mój wstręt.

            Rozumiem, żeby żonie zrobić przyjemność w jakiś romantyczny sposób, ale bez
            kupowania prezentów.

            Jak żona odmawia seksu to niech mąż odmawia dajmy na to naprawiania kranu i
            czeka, aż go żona przekupi bielizną czy kwiatami (lepiej
            • lajlah Re: czy to już jest problem? 23.07.08, 08:43
              Jakie kupowanie seksu za prezenty? Co Ty gadasz? On na ją zdobyć na nowo, a
              drobne prezenty, typu kwiaty, bielizna, czy kolacja (którą możn a zrobić samemu
              w domu przy odrobinie dobrej woli, to tylko dodatki). Matko, jak Ty "zdobyłeś"
              swoją kobietę?;) Kran jej naprawiłeś?;))
        • lajlah Re: czy to już jest problem? 23.07.08, 08:37
          krzysztof-lis napisał:

          > Pomijając trzy ostatnie, te drobnostki są na tyle drogie, że seks można kupić
          > taniej.

          Ale facetowi zależy na seksie z NIĄ, skoro szuka pomocy.
    • peterus73 Re: czy to już jest problem? 23.07.08, 00:25
      Wydaje mi się że doceniam żonę i okazuje jej jak jest dla mnie atrakcyjna. Coraz
      częściej kołacze mi się w głowie że to ja nie jestem dla niej atrakcyjny. Zawsze
      miałem powodzenie u kobiet ale od dłuższego nie czuję już ich spojrzeń. Chyba
      brak zainteresowania żony powoduje u mnie spadek samoakceptacji i zaczynam czuć
      się nieatrakcyjnym mężczyzną. Rutyna o której piszecie praca,dom,praca dopada
      niestety mnie, czegoś mi brakuje, zaczynam się czuć w domu jak dodatek no i
      bankomat. Mam świetną rodzinę piękną zonę i dzieci satysfakcjonująca pracę, ale
      duszę się. Może ona jest ze mną dla swojej wygody ,może to jest egoizm.
      Sorry ze sie użalam nad sobą ale liczę że ktoś w podobnej do mojej sytuacji
      znalazł rozwiązanie, a może jakaś Forumowiczka coś mi podpowie z punktu widzenia
      kobiety.
      Będzie mi miło Was posłuchać.
      • krissdevalnor100 Re: czy to już jest problem? 23.07.08, 11:30
        Peterus, nieatrakcyjni mężowie to (jak dla MNIE!)
        zaniedbani lub choćby "niedodbani" higienicznie
        wersje kanapowo-telewizyjne (z genialną wymówką "jestem zmeczony!!!")
        ubrani w stylu "jestem z geriatrii"
        zero sportu- misi mi opona
        i najważniejsze: bez zainteresowań i znajomych.

        Wszystkie powyższe tendencje pojawiają się w mniejszym lub większym
        stopniu chyba w każdym związku, tak jak u pań tłuste włosy i
        zrzędzenie znad garnka. Pytanie- w jakim nasileniu. Nie da się
        odgrywać w codziennym domowym zyciu odpicowanego i wypręzonego
        koguta przez cały czas. I dobrze. Ale kierunek powinien być dobry, w
        granicach rozsądku tendencje do powyższych eliminowane. Wzajemna
        atrakcyjność nie jest w standardzie, trzeba nad tym pracować.
Pełna wersja