aga-gusia
29.07.08, 20:08
Witam serdecznie!
Poczytałam trochę i widzę,że często wypowiadają się tutaj mądrzy
ludzie-potrafiący mocno stąpać po ziemi.Zdecydowałam się więc
napisać.
Jestem 10 lat w małżeństwie-mamy 8 letnią córkę...Nigdy sex nam się
nie układał-latami myślałam,że coś jest ze mną nie tak-po cichu
fantazjowałam o innych mężczyznach.Kiedy wychodziłam za męża
najważniejsze dla mnie było poczucie bezpieczeństwa-szacunek-oparcie-
miłość-serdeczne dbanie o drugiego człowieka.Nie miałam pojęcia,że
jeśli nie ma"tego czegoś" to sprawy sexu są na przegranej
pozycji.Teraz wiem dokładnie,że po prostu nigdy nie pragnęłam męża-
nigdy nie byłam podniecona przy nim i dlatego nigdy nie przeżyłam
udanego stosunku.Niedawno los sprawił,że wplątałam się w mały romans-
nie doszło do stosunku ale pocałunki i pieszczoty pokazały mi
prawdziwe oblicze mojej sexualności i pragnień.To się rozpadło i
zrujnowało moją psychikę.Przyznałam się mężowi.Rozmawialiśmy wiele
na temat sexu i pragnień jego i moich.Jesteśmy zabłąkani w tym
wszystkim i nieszczęśliwi oboje.Obecnie powróciła do mnie depresja-
cały stres z powodu braku chęci kochania się z mężem a ogromnej
chęci zrobienia tego z kimś innym mnie zabija.Nie mam pojęcia o co
tu chodzi-kocham męża-jest wpsaniałym człowiekiem ale kiedy zbliża
się do mnie odczuwam paraliż-to tak jakby brat mnie całował-dotykał-
nie potrafię czuć się podniecona.Bardzo mnie to wszystko boli-
obwiniam się za coś co nie jest moją winą-co musi przychodzić
naturalnie.Jednakże zachodzi pytanie : to po co za niego
wychodziłaś? -a dlatego,że nie miałam pojęcia,że to się nie uda-czy
człowiek wie wszystko odrazu?Chciałabym zmazać wszystko i aby w
jednej chwili dotyk i pocałunek męża był podniecający-ale to się
ciągle nie udaje.Zupełnie nie wiem jak ja mam żyć.