Ożeniłem się z lesbijką

15.09.08, 16:23
Problem taki jak w temacie. Niestety dowiedziałem się o tym wczoraj , po 26 latach małżeństwa. Ktoś może zapytać jak to możliwe, ano możliwe. Pierwsze 5 lat upłynęło nam w szczęściu i miłości, przepraszam za wyrażenie " pieprzyliśmy się jak króliki", aż do zajścia w ciążę ( oczywiście żona zaszła , nie ja). Po porodzie potrzeby mojej lubej mocno zmalały, ale jak bywa tłumaczyłem sobie- połóg, małe dziecko itd. Pomagałem, prałem, prasowałem robiłem wszystko co doskonały mąż i ojciec powinien. Dziecko rosło ( wspaniały chłopak) i rosły też problemy z seksem, a właściwie jego ograniczoną ilością. Zaczęły się infekcje- wyleczyliśmy, potem nadżerka- wyleczyliśmy, potem nieodpowiednia chemia ( oczywiście moja) też jakoś próbowałem leczyć . W międzyczasie przestałem przyswajać alkohol- bo czuć, niedawno rzuciłem palenie- bo śmierdzi. I tak mijały lata. Głupi i ślepy dałem się doprowadzić do stanu psa Pawłowa- mam ochotę ale ona odmówi więc ochota mija. Poświęciłem mojej żonie całe życie i wszystkie siły, miałem nadzieję ,że jak rozbuduję dom, urządzę działkę nie będę jej zdradzał ani chodził z kumplami na piwo to zaakceptuje mnie jako partnera. Wczoraj w końcu dowiedziałem się że ona woli dziewczyny, a ja nie mogą liczyć na to będę jeszcze kiedyś partnerem do łóżka. Mam 50 lat, dorobiłem się garba i odcisków, a najgorsza jest świadomość że przez całe życie byłem oszukiwany przez osobę którą miałem za najbliższą. Od razu uprzedzam ,że rady "rzuć wszystko i odejdź" nie mają w mojej sytuacji żadnego sensu, zresztą piszę to nie po to byście mi doradzali, po prostu nie mam z kim porozmawiać, na to mi przyszło.
    • nico_priv Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 16:27
      Czy gdybyś wiedział to co teraz wiesz, tylko że 40 lat temu -
      odszedłbyś?
      Czy poświęciłbyś się dla dobra dziecka?
      Jak sobie w złości i żalu rozważasz minione lata, wolałbyś zostać i
      mieć np. kochankę, czy zacząć nowe życie?

      Pozdrawiam naprawdę serdecznie.
      • nico_priv Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 16:28
        Oczywiście nie 40 lat temu, tylko 4 lata po przyjściu na świat syna.
        Proszę o korektę ;-)
      • sobakapawlowa Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 16:42
        Myślę ,że można było rozwiązać to inaczej, ja Ją naprawdę kocham, można było
        powiedzieć prawdę, zostałem ojcem i nic tego nie zmieni. Natomiast sferę seksu
        można było rozluźnić ( Ciebie kocham a inne " obracam") I nie oszukiwać, wtedy
        nie byłoby zawodu i tego paskudnego uczucia wykorzystania. To mnie chyba
        najbardziej boli
        • driadea Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 08:05
          sobakapawlowa napisał:
          > Natomiast sferę seksu
          > można było rozluźnić ( Ciebie kocham a inne " obracam")

          Dżizas...
          • avide Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 08:16
            dla ciebie "dżizas" dla mnie jak najbardziej normalna propozycja.
            Uczciwa w jakimś sensie.
            Facetowi współczuję.
            • kachna79 Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 08:34
              > Uczciwa w jakimś sensie.
              no właśnie "w jakimś sensie".
              Facetowi współczuję, ale nie rozumiem podejścia, że gdyby wiedział
              to mógłby zdradzać...
              • sobakapawlowa Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 09:43
                Źle mnie zrozumiałaś, nie chodzi mi o zdradę. Sfera seksu nie musi zawsze
                kończyć się w jednakowy sposób, istnieją jeszcze pieszczoty, uczucie bliskości,
                takich poczynań mi brakowało. A było albo wszystko albo nic. A wszystko bywało
                raz na pól roku, nic przez pozostały czas. Miałem tylko nadzieję , a teraz nie
                mam nic.
                • kachna79 Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 09:57
                  Moja wypowiedź była skierowana do Avide.
                  • avide Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 08:52
                    Kachna prezentujesz na forum bardzo szczytną i chwalebną aczkolwiek mocno
                    idealistyczną postawę. Do niedawna byłem taki sam.

                    Jednak im dłużej żyję w związku tym bardziej widzę, iż małżeństwo jest pewnego
                    rodzaju paktem.
                    Jeden mój znajomy twierdzi wręcz, że to rodzaj "firmy" takiego "konsorcjum" w
                    którym interesy dwóch stron skierowane są mniej więcej w tym samym kierunku.
                    Dlatego idą razem zaspokajając swoje potrzeby.

                    Doskonale wiem jak to brzmi, bo jak pierwszy raz usłyszałem tą teorię, oburzyłem
                    się i zaprotestowałem.
                    A gdzie miłość itp. ??
                    Jest, ale jako element wspólnej całości. Całości zmierzającej do przeżycia życia
                    we względnym osobistym szczęściu, do wydania potomstwa i jakby się udało
                    "niskiej szkodliwości społecznej".
                    Drogi realizacji owych celów bywają najróżniejsze. Jedne są
                    populistyczno-idealistyczne. "Bo tak wypada". To postawa wszystko albo nic,
                    kochaj albo rzuć. Jednak jest wiele innych sposobów. Przez jednych negowanych,
                    przez innych w pełni akceptowalnych.

                    Kachna, ludzie są ze sobą w związkach z miliona powodów. Nie zawsze raz uwikłani
                    mogą, potrafią, chcą (bo np. taka właśnie postawa realizuje jakieś cele
                    priorytetowe) się z niego wymiksować.
                    Seks jest cudowny, wspaniały, ale i nie jedyny w związku. Dla jednych seks to
                    poświecenie, dla innych sens i radość życia. Dlatego właśnie nie zawsze można
                    pewne rzeczy określać tak jednoznacznie w kategoriach czarno-białych. Dlatego
                    czasami pisze o "uczciwości w jakimś sensie". Oczywiście nie jest to
                    akceptowalne ani dla Ciebie ani dla mnie, jednak potrafię zrozumieć że ktoś,
                    mając do wyboru poświęcić swoją seksualność lub realizować ją za cichym
                    przyzwoleniem w inny sposób wybrzeże tą drugą opcje. Czasami ma się zwyczajnie
                    za dużo do stracenia. A co by nie mówić każdy z nas robi co jakiś czas rachunek
                    zysków i strat.

                    Weźmy na przykład powyższy wątek.
                    Dwoje ludzi. Mają dziecko. Żyje im się względnie dobrze w harmonii. Spełnili
                    swoją potrzebę posiadania dziecka i opieki nad nim. Ale oboje realizują
                    pozostałe potrzeby gdzie indziej. Obojgu to pasuje, bo facet lubi seks i go ma,
                    ale bez stresu ukrywania itp. Kobieta lubi seks, ale z inną kobietą. Czasami
                    spotkają się w sypialni razem. Obie strony są szczęśliwe. Mija 50-60 rok życia,
                    sprawy seksualności dajmy na to zanikają zupełnie lub prawie zupełnie. I co
                    pozostaje ? Doskonała znajomość człowieka. Przywiązanie, sympatia, poczucie
                    bezpieczeństwa. Poczucie dumy ze wspólnych dzieci itp. Cele osiągnięte.

                    Wiem, wiem, wiem, zaraz mnie tu zjadą że można rzucić i gonić za wiatrem. Tak
                    jednak mogą mówić osoby, które nigdy nie miały problemów np. z atrakcyjnością i
                    kolejki się ustawiały od zawsze. Jednak nie wszyscy jesteśmy wybrańcami natury
                    obdarzonymi świetnymi genami. Choćby z tak prozaicznego i banalnego powodu
                    czasami warto zrezygnować z pewnych rzeczy na rzecz innych.
                    Czasami Kachna "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma". Wiem, banalne
                    ale jakże prawdziwe.
                    Takie jest moje zdanie, choć osobiście wolałbym by świat wyglądał tak jak Ty go
                    widzisz i w niego wierzysz.
                    Niestety, tak nie jest, czego dowodem jest choćby watek "Do żon".

                    Pozdrawiam.
                    Avide
                    • pollyannadorosla Re: Ożeniłem się z lesbijką 20.09.08, 21:02
                      > Dwoje ludzi. Mają dziecko. Żyje im się względnie dobrze w harmonii. Spełnili
                      > swoją potrzebę posiadania dziecka i opieki nad nim. Ale oboje realizują
                      > pozostałe potrzeby gdzie indziej. Obojgu to pasuje, bo facet lubi seks i go ma,
                      > ale bez stresu ukrywania itp. Kobieta lubi seks, ale z inną kobietą. Czasami
                      > spotkają się w sypialni razem. Obie strony są szczęśliwe. Mija 50-60 rok życia,
                      > sprawy seksualności dajmy na to zanikają zupełnie lub prawie zupełnie. I co
                      > pozostaje ? Doskonała znajomość człowieka. Przywiązanie, sympatia, poczucie
                      > bezpieczeństwa. Poczucie dumy ze wspólnych dzieci itp. Cele osiągnięte

                      bardzo ciekawy post. Ale czy ten obraz życia w związku-a -jednak- poza-nim też
                      nie jest trochę wyidealizowany? Codzienność sklada sie z tysiąca realnych
                      sytuacji, ktore często wywalają nasze zaplanowane programy życiowe z zawiasów,
                      ludzie rzadko sa zdolni dążyć do harmonii w życiu drogą takich racjonalnych,
                      stoickich kompromisów jak opisales. Rzadko tez są emocjonalnie konsekwentni, bo
                      emocje to zmienne stany. No i nie tak latwo oddzielić uczuciowe zaangażowanie od
                      seksu, mimo rozsądnych założeń i stawiania sprawy uczciwie od początku i z
                      żoną/mężem i z kochankiem/kochanką. Wydaje mi sie że także i w opisanym przez
                      Ciebie modelu związku mogloby być trudno - mimo całej jawności tego ukladu -
                      uniknac wszystkich goryczy, trudności i szapranin związanych z podwójnym życiem.
                      A co np. gdy zaangażuje sie partner/ka z "zewnątrz" i będzie chciał/a coraz więcej?

                      pozdrawiam.
                      • eeela Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 03:36
                        Ciekawy nick :-) Nie widziałam tu jeszcze koleżanki forumowiczki. Czy mogłabyś
                        zdradzić, co się zmieniło w Pollyannie, kiedy dorosła? :-)
              • bi_chetny Re: Ożeniłem się z lesbijką 17.09.08, 13:47
                kachna79 napisała:
                > > Uczciwa w jakimś sensie.
                > no właśnie "w jakimś sensie".
                > Facetowi współczuję, ale nie rozumiem podejścia, że gdyby wiedział
                > to mógłby zdradzać...

                nie zdradzać, tylko uprawiać seks na zewnątrz, skoro ona to też robiła [rozumiem
                że robiła].
        • kicia031 Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 20:25
          Ciebie kocham a inne " obracam") I nie oszukiwać, wtedy
          > nie byłoby zawodu i tego paskudnego uczucia wykorzystania.

          Tak, bo te "inne" to nie ludzie, nie doznawalaby zawodu i poczucia wykorzystania.

          Moze zaczynam rozumiec twoja zone, skoro potrafisz o ludziach, ba wlasnych
          potencjalnych partnerkach seksualnych, pisac jak o obracanych kawalkach miesa.
    • loppe Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 16:33

      Trzymaj się Stary!
    • zlosnica100 Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 18:40
      Ty sie męczyłeś...a jak ona musiała sie męczyć.Swoja droga na huk to zrobiła,
      dziwne, współczuje.
    • aandzia43 Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 19:58
      Paaaskudnie, nie ma co. Trzymaj się, Sobakapawłowa.
    • mujer_bonita Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 20:35
      sobakapawlowa napisał:
      > Pierwsze 5 lat u
      > płynęło nam w szczęściu i miłości, przepraszam za wyrażenie "
      pieprzyliśmy się
      > jak króliki",

      Jeżeli tak, to żona nie jest lesbijką tylko biseksualna. W 5 lat
      seksu z 'nie tą płcią' nie uwierzę.

      --
      Hobby czy uzależnienie?
      • romulus11 Re: Ożeniłem się z lesbijką 15.09.08, 23:32
        Piszesz ze pieprzrzyles sie jak krolik.Czyli tak zle nie bylo?Moze
        cos zaszlo potem ze nastaly inne preferencje?
        • songo3000 Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 00:02
          Przypominam, że preferencje nie "zmieniają się" od jakiś wydarzeń. Mogę po prostu się uwidocznić.
          • griswold79 Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 01:00
            Ross Geller - pierwsze skojarzenie. Obejrzyj Friends. Mozna z tym
            żyć, trzeba tylko czasu.
            • yoric Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 01:13
              > Ross Geller - pierwsze skojarzenie

              moje również. Tyle, że Friends to serial komediowy!
              • songo3000 Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 01:50
                Kilka lat temu rytualnie wyrzuciłem telewizor z mojego domu więc z seriali nici, hehe.
            • eeela Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 03:37

              > Ross Geller - pierwsze skojarzenie. Obejrzyj Friends. Mozna z tym
              > żyć, trzeba tylko czasu.

              Moje też, ale Ross Geller miał lat dwadzieścia parę, a nie 50...
    • liastria Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 09:10
      Piszesz, że dowiedziałeś się "wczoraj", a więc sprawa jest bardzo
      świeża i może jest to kwestia silnych emocji, a nie tej prawdy,
      która rzeczywiście jest.
      Myślę, że jesteś wstrząsnięty wyznaniem żony, o ile to było jej
      wyznanie....bo może sam stałeś się świadkiem sytuacji, która dała
      Tobie taką pewność.
      Z tego co piszesz, jesteś mężczyzną ciągle, po tylu latach
      małżeństwa, kochającym żonę i zależy Ci na niej nadal, nie tylko
      jako partnerce w łóżku.
      Wiesz czego chcesz i na czym Ci zależy, to bardzo wartościowa cecha.
      Jesteś pewny,że cała sprawa nie wyniknęła tylko ze zwykłej kłótni i
      padły słowa, które miały Ciebie zranić i odepchnąć?
      Zależy Tobie na żonie i nie jesteś zainteresowany innymi kobietami,
      więc sprawę należy wyjaśnić do końca, a nie załamywać się.
      Jeśli żona jest w Twoim wieku, to być może jej zachowanie związane
      jest z pewną huśtawką hormonalną.
      Być może, że to Ty zawsze miałeś większe potrzeby niż ona, a z
      upływem czasu jej zainteresowanie wspólnymi igraszkami spadło....
      Może jakieś inne czynniki miały na to decydujący wpływ?
      • sobakapawlowa Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 09:54
        Nie było żadnej kłótni. Po prostu od ostatniego zbliżenia minęło już chyba z pół
        roku, rozmawialiśmy spokojnie i na pytanie czy mogę mieć nadzieję na przytulanie
        usłyszałem NIE. Na kolejne czy są jakieś konkretne powody takiej decyzji (
        pomyślałem- kochanek?) padło że woli dziewczyny i już. Odkąd zaczęła pisać bloga
        zaprzyjaźniła się z kilkoma pisarkami, spotyka się z nimi, i już. Wspomaga ją w
        tym siostra ( wygnała męża - zresztą zasłużenie)i już. Pozamiatane, a na
        podłodze została stara szmata.
        • hanka_m Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 10:03
          Cos tu nie tak, może powiedziała tak, zebyś raz na zawsze dał jej
          spokój, może ta sfera przestała ją interesować. Na pewno nie jest
          lesbijką ewentualnie bi skoro 5 lat miieliście udanego seksu.
        • liastria Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 10:11
          sobakapawlowa napisał:
          Na kolejne czy są jakieś konkretne powody takiej decyzji (
          > pomyślałem- kochanek?) padło że woli dziewczyny i już.

          To, że tak powiedziała mogło być wykrętem słownym. Ważne jest, czy
          powiedziała, że zmieniła swoją opcję i teraz jest z kobietą. I tylko
          i wyłącznie takie zbliżenia ją satysfakcjonują.


          Odkąd zaczęła pisać blog
          > a
          > zaprzyjaźniła się z kilkoma pisarkami, spotyka się z nimi, i już.
          Wspomaga ją w
          > tym siostra ( wygnała męża - zresztą zasłużenie)i już.

          To, że pisze blog i spotyka się z innymi "pisarkami" nie oznacza, że
          jest z nimi blisko fizycznie.

          Pozamiatane, a na
          > podłodze została stara szmata.

          Spokojnie, bez takich podsumowań. Musisz mieć pewność co do sytuacji.
          To jest podstawa.
          Czy powiedziałeś jej, czego Ty oczekujesz? Co dla Ciebie miało i ma
          znaczenie?
          Nie pytaj, czy możesz mieć nadzieję, mów czego pragniesz i na czym
          Ci zależy.
          Zapytaj, w takim razie, jak dalej widzi Wasz związek, skoro Ty
          czujesz się skrzywdzony i niespełniony?


          • krzysztof-lis Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 10:16
            > To, że tak powiedziała mogło być wykrętem słownym. Ważne jest, czy
            > powiedziała, że zmieniła swoją opcję i teraz jest z kobietą. I tylko
            > i wyłącznie takie zbliżenia ją satysfakcjonują.

            Też myślę, że to ściema, żeby się wątkotwórca za przeproszeniem od kobiety
            odpier--lił bo ona zrealizowała swój życiowy cel (rozmnożyła się) i nie widzi
            celu dalszego seksu.

            Tak czy siak, żona do wystawienia za drzwi z walizkami.
            • mujer_bonita Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 11:33
              krzysztof-lis napisał:
              > Też myślę, że to ściema, żeby się wątkotwórca za przeproszeniem od
              kobiety
              > odpier--lił bo ona zrealizowała swój życiowy cel (rozmnożyła się)
              i nie widzi
              > celu dalszego seksu.

              Wiesz Krzysztofie - smutne jest w Tobie ciągłe upatrywanie tego typu
              przyczyny. Z własnego doświadczenia mówisz?

              --
              Hobby czy uzależnienie?
              • krzysztof-lis Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 11:38
                > Wiesz Krzysztofie - smutne jest w Tobie ciągłe upatrywanie tego typu
                > przyczyny. Z własnego doświadczenia mówisz?

                Nie, nam się jeszcze nie udało rozmnożyć. Ale za parę miesięcy przetestuję tę
                teorię na własnej skórze. :)
              • bi_chetny Re: Ożeniłem się z lesbijką 17.09.08, 14:04
                mujer_bonita napisała:

                > Wiesz Krzysztofie - smutne jest w Tobie ciągłe upatrywanie tego typu
                > przyczyny. Z własnego doświadczenia mówisz?

                pewnie jak prawie każdy z nas...
        • kaachna1 Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 16:34
          sobakapawlowa napisał:

          Nie było żadnej kłótni. Po prostu od ostatniego zbliżenia minęło już chyba z pó
          > ł
          > roku, rozmawialiśmy spokojnie i na pytanie czy mogę mieć nadzieję na przytulani
          > e
          > usłyszałem NIE.

          Wiesz są kobiety,które w pewnym wieku szczególnie po menopauzie zaprzestają
          zbliżeń i już,dla mnie jest to dziwne i nie zrozumiałe,bo przecież każdy
          potrzebuje odrobinę czułości,ale nie to mnie nie pokoi tylko to,że przez tyle
          lat godziłeś się na seks raz na pół roku i nic z tym wcześniej nie robiłeś,jak
          to możliwe,że tak długo wytrzymywałeś?

          Odkąd zaczęła pisać blog
          > a
          > zaprzyjaźniła się z kilkoma pisarkami, spotyka się z nimi, i już.

          czy wiesz o czym jest ten blog,może jest tam dużo informacji,które pozwoliłyby
          ci zrozumieć problem,czytałeś?

          Według mnie kobieta nie miała u ciebie wystarczającego wsparcia emocjonalnego,to
          zrozumiałe,że kobietę najlepiej zrozumie kobieta,ale myślę,że mogła tak
          powiedzieć,żebyś dał jej spokój,bo z tego wynika,że ona nigdy nie lubiła
          seksu.Myślę,że nie powinieneś tego roztrząsać bo z postu wynika,że wasze pożycie
          seksualne nigdy nie było udane,a skoro tyle lat jesteście ze sobą i tyle czasu
          to znosiłeś to przynajmniej nie psuj innych relacji jakie są między
          wami,oczywiście masz prawo czuć się oszukany,ale nie cofniesz czasu,a na nowy
          związek jak już pisałeś nie masz ochoty,jedyne co ci pozostaje to żyć z żoną w
          przyjaźni,choćby ze względu na dziecko i wspólne spędzone lata,a może ty też
          zacznij pisać bloga,przelej swoje emocje,żale na papier napisz jak się
          czujesz,może poznasz kogoś z kim będziesz też mógł się spotykać i zaprzyjaźnić:)
          • krzysztof-lis Re: Ożeniłem się z lesbijką 19.09.08, 10:39
            > zacznij pisać bloga,przelej swoje emocje,żale na papier napisz jak
            > się czujesz,może poznasz kogoś z kim będziesz też mógł się spotykać
            > i zaprzyjaźnić

            Bloga się zakłada nie po to, żeby poznać nowych ludzi, tylko po to, żeby zarobić
            pieniądze. :)
            • kaachna1 Re: Ożeniłem się z lesbijką 19.09.08, 14:59
              sobakapawlowa napisał:
              Odkąd zaczęła pisać bloga
              zaprzyjaźniła się z kilkoma pisarkami, spotyka się z nimi, i już.

              krzysztof-lis napisał:
              > Bloga się zakłada nie po to, żeby poznać nowych ludzi, tylko po to, żeby zarobi
              > ć
              > pieniądze. :)

              Jak widać niekoniecznie,jego żona pisze dla rozrywki:)
    • loppe Re: Ożeniłem się z lesbijką 16.09.08, 12:10
      Kiedyś zalecałem się do lesbijki, na szczęście jej partnerka
      przegnała mnie
      • aandzia43 Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 01:50
        miłośnik z hańbą przepędzony;-)
        • loppe Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 16:08
          zazdrosna kobieta jest zdolna do wszystkiego:)
    • lambert77 Re: Ożeniłem się z lesbijką 17.09.08, 15:03
      mocna rzecz. W sumie w pewien zboczony sposób nie zdradzał Ciebie
      jako meżczyznę bo nie brał w tym udziału żaden inny facet. W końcu
      kobieta z kobietą to nie zdrada ot tylko taka fanaberia. Ale mocna
      rzecz. Kochanke głupio sobie szukać no bo jak. Ty non stop wierny a
      ona się daje dymać jakiejś lasce w tym czasie. To teraz co ?? osobne
      łóżka i pokoje??
      • sobakapawlowa Re: Ożeniłem się z lesbijką 17.09.08, 16:58
        Szukanie kochanki miałoby sens tylko wtedy gdyby moje uczucie do żony wygasło, a
        przyzwoitość wzięła sobie wolne. Ani jedno ani drugie się nie zdarzyło. Poza tym
        jest jeszcze takie głupstwo jak możliwość. Pracuję z samymi chłopami, do lokali
        nie chadzam, nawet jak mnie policja zatrzyma za przekroczenie prędkości to jest
        to PAN POLICJANT. Więc do wierności dochodzi brak okazji- czyli komplet. Trzeba
        będzie jakoś żyć dalej, na szczęście już bliżej niż dalej. A swoją drogą jak
        następne wcielenie ma być też w tym stylu to ja dziękuję, wolę niebyt.
        • liastria Re: Ożeniłem się z lesbijką 17.09.08, 19:20
          sobakapawlowa napisał:

          > Szukanie kochanki miałoby sens tylko wtedy gdyby moje uczucie do
          żony wygasło,
          > a
          > przyzwoitość wzięła sobie wolne. Ani jedno ani drugie się nie
          zdarzyło.

          Chyba część osób (z całym szacunkiem) na tym Forum, nie łączy jednak
          seksu z uczuciami i własnymi wewnętrznymi uwarunkowaniami, dla
          każdego jednak innymi, więc otrzymujesz w propzycji kochnkę, jako
          panaceum na Twój problem. :)

          > A swoją drogą jak
          > następne wcielenie ma być też w tym stylu to ja dziękuję, wolę
          niebyt.
          Głowa do góry, następne wcielenie musi być lepsze, bo prawda jest
          taka, że jak tej lekcji nie przerobisz, to będziesz ją przerabiał,
          aż się nauczysz. :)
    • motolotnia1 Re: Ożeniłem się z lesbijką 17.09.08, 21:36
      Witam, myślę że problem leży nie w niej tylko w tobie ---nic nie
      dzieje się bez przyczyny,problem sexu nie jest tak prosty jak się
      wydaje,przez 26 lat zajmowałeś się wszystkim --tylko nie żoną,jej
      potrzebami.Zadaj sobie pytanie --co ona lubi ,czego pragnie--czy
      naprawdę to wiesz.Nie chcę się wymądrzać --jestem w związku 25 lat,
      nie było łatwo--dalej się pieprzymy jak króliki.Sex nie może być
      monotonny
      • lambert77 Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 07:27
        bez przesady może nie mam takie stażu małżeńskiego jak niektórzy
        tutaj :) ale jak to możliwe, że kobieta nagle staje się lesbijką i
        ktoś każe szukać problemu w jej mężu?? Domyślam się w jakim
        kontekście napisał o tym że zajmuje się domem itd itd. Sam mam hmmm
        podobną sytuację... chociaż nie moja żona nie mizia się z innymi
        babkami ani nie odmawia sobie seksu ze mną. Poprostu nie zawsze ten
        seks jest wtedy kiedy człowiek ma ochotę. Jestem na tyle kumaty i
        przyzwoity, że rozumiem powody. Praca, dom, dziecko, wredna mamusia.
        Nie zawsze człowiek może chcieć a w końcu seks to nie obowiązek.
        Więc grzecznie wracam do domu z pracy z kolegami się nie włóczę nie
        k.rwię się w nadgodzinach dzieckiem się zajmuję w domu robię jak
        mogę itd itd. I pewnie w tym przypadku było podobnie. Kolega jak ten
        kot przy jednej dziurze siedział i mało nie zdechł z głodu.
        Dziwne są kobiety zaprawdę powiadam dziwne. Rozumiem kiedy ktoś
        przeżywa traume związaną z seksem ze związkiem i zwraca się w stronę
        własnej płci albo zamyka się w celibacie ale ot tak poprostu. To
        chyba tylko kobiety potrafią a potem krzyczą po latach że je nie
        kochamy :D kto je zrozumie??
        • jakniejatokto Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 16:05
          Kobiety mają ciągoty do kobiet o wiele częściej, niż mężczyźni do mężczyzn.
          Wytłumaczę na przykładzie skali 1 (hetero) do 10(homo). Mężczyźni z reguły
          znajdują się na jednym lub drugim krańcu skali - czyli albo są hetero, albo
          homoseksualni. Jest mały odsetek mężczyzn biseksualnych.
          Wśród kobiet jest inaczej - mało jest "jedynek" i "dziesiątek", natomiast sporo
          kobiet plasuje się gdzieś bliżej 5, z przewagą w jedną lub drugą stronę. Czasami
          jest to nieuświadamiane, czasami pojawia się jako fantazja, czasem jako
          zainteresowanie kobietą. Co więcej, dla kobiet miejsce na skali może się z
          wiekiem zmieniać - czyli raz może być "trójką" a raz "siódemką". Nie znam ani
          jednej kobiety żyjącej w związku z drugą kobietą, która nigdy nie była z facetem
          - więc nie mogę ich tak do końca nazwać lesbijkami. Te kobiety mają po prostu
          wybór, a przy okazji dwukrotnie większą szansę na spotkanie potencjalnego
          partnera/partnerki.
    • skrzydlate Re: Ożeniłem się z lesbijką 18.09.08, 16:29
      sobaka, to kim ty chcesz być? sobaką tylko? jak bym zostawiła temat żony, a
      zastanowiła się o co Tobie chodzi w życiu? czego chcesz? czy to tylko małe
      forumowe prowokejszyn?
      • sobakapawlowa Re: Ożeniłem się z lesbijką 19.09.08, 16:33
        Ani mała ani prowokacja. W pierwszym poście na samym końcu napisałem, że nie
        wymagam rad a po prostu nie mam z kim porozmawiać i dlatego piszę. Wasze ( czy
        może już nasze?) forum śledzę od długiego czasu z racji jak wyżej. Po prostu
        potraktowałem Szanownych Państwa jak znajomych z podobnymi ( bardzo ogólnie)
        problemami. Wiem doskonale że w tej chwili to już " po herbacie" z mojej być
        może winy mam jak mam. A co pytania "kim chcę być" odpowiedź jest prosta. Chcę
        być młody , piękny i bogaty. Ale to później, duuuuuuuuużo później.
    • obywatel_piszczyk przypuszczam, że twoja luba kłamie 20.09.08, 01:04
      ciągłe "wykręty" najraźniej ją męczyły więc palnęła tekst o lesbijce, żeby mieć
      spokój raz na zawsze.
      • ika5 Re: przypuszczam, że twoja luba kłamie ..TAK 20.09.08, 21:41
        zgadzam sie...przeciez to jasne jak ... sloneczko
        ..to super wymowka dla babki , ktora nie chce seksu...z TYM facetem.
        A on na dodatek ...kocha ? ( i chce dalej zwiekszac domowy
        budzet!!!!) hi,hi.

        Dlaczego po takim oswiadczeniu : jestem lesbijka - mezczyzna nie
        sklada pozwu rozwodowego?????
        • ferro2 Re: przypuszczam, że twoja luba kłamie ..TAK 20.09.08, 23:57
          mnie by juz dawno w tym domu nie bylo, ale tutaj chodzi o sprawy
          materialne, i to jest ten problem.
          • cyklista6 Re: przypuszczam, że twoja luba kłamie ..TAK 23.01.09, 14:03
            Droga Sobako Pawłowa,

            Jak się potoczyły Twoje (Wasze?) dalsze losy? To już pół roku minęło.
            Przeglądałem kilka starszych wątków, akurat Twój był dość przygnębiający. Ale
            może zdarzyło się coś miłego w Twoim życiu?

            Pozdrawiam,
            • prosta-kobieta56 Re: przypuszczam, że twoja luba kłamie ..TAK 23.01.09, 17:22
              Moge ci tylko pogratulowac cale zycie tyrales starales sie i czekales na milosc zony na ktora sie nie doczekales ja bym nie dala rady tak zyc.
            • sobakapawlowa Re: przypuszczam, że twoja luba kłamie ..TAK 24.01.09, 22:50
              Witam. Zdziwiłem się bardzo nowym wpisem do tematu. Zwykle temat umiera i już. Pół roku - szmat czasu, zdarzyło się niewiele, zdarzyć się może bardzo dużo. Moja macocha umiera na neurologii więc niedługo będę musiał zająć się mieszkaniem "po rodzicach". I w ten sposób zaistnieje możliwość sugerowana przez niektórych forumowiczów. Zebrać manatki i wyprowadzić się z domu który budowałem " własnemi hendami", rzucić to wszystko i powiesić się na klamce od kibla.
              Ale to muszę " zostawić swojemu biegowi, niektóre sprawy rozwiążą się same" to cytat z dzisiejszego horoskopu dla mojego znaku.
              Mimo wszystko pozdrawiam.
    • nowaak Re: Ożeniłem się z lesbijką 25.01.09, 11:01
      Byłem gotów ratować moje małżeństwo za wszelką cenę. Pomyślałem - gdyby ja
      wypadek spotkał i jeździła by na wózku, przecież pchałbym ten wózek, bo tak
      sobie przysięgaliśmy i "tak się należy", a skoro coś jej się w głowie
      poprzestawiało i po xnastu latach chce odejść, to będę trwał z jej "psychicznym
      wózkiem". Ale przyszła chwila, kiedy po raz pierwszy pierwszy zarobiła więcej
      ode mnie - to zapewne przypadek (życie jest bardziej skomplikowane) ale zaraz po
      tym złożyła pozew o rozwód. I odkryłem, że ma kochanka. Myślałem, że świat się
      kończy, miałem czterdzieści kilka lat i nie widziałem przed sobą przyszłości.
      Została z dzieckiem w pięknym domu a ja w podartych jeansach zacząłem od nowa. I
      wiesz - Sobakapawlowa -minęło pięć lat, mam nowy dom, cudną żonę, śliczne małe
      dziecko (ze starszym jestem w codziennym kontakcie i jest świetnie) i
      świadomość, że przede mną jeszcze statystyczne 25 lat życia. I - paradoksalnie -
      dzięki decyzji mojej byłej, mam szansę spędzić je naprawdę szczęśliwie. Czego i
      Tobie życzę z serca. Chłopie - pomyśl - ile jeszcze lat przed nami! Jak je sobie
      wyobrażasz? A może być pięknie.
      • tomgin Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 01:50
        Czytam to wszystko i jest to straszne.Niestety i mnie to spotkalo,bylem
        oszukiwany i zdradzany zona naciagnela mnie na wziecie kredytu,odwalilem
        kapitalny remont mieszkania i to wszystko w czasie kiedy ta pawlakowapsiamac
        miala kochanke i wiedziala ze z nia bedzie.Teraz nie mam nic domu,zony,pracy .Z
        corka sie widuje co 2 tygodnie niebawem rozwod ona mieszka ze swoja kochanka a
        ja w wieku 34lat wrocilem do rodzicow.Zastanawiam sie czy moge walczyc o dziecko
        zeby bylo zemna posiadam niezbyt mocne dowody na ich pozycie.Jesli ktos moze mi
        cos podpowiedziec moze udzielic jakiejs rady to bede wdzieczny.
        • marek_gazeta Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 09:23
          Rada jest prosta - znajdź dobrą pracę i kup mieszkanie, po czym wyprowadź się od rodziców. Kobiety jakoś nieszczególnie cenią mężczyzn mieszkających z rodzicami i, obawiam się, mają rację.
    • pol_zartem Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 10:24
      Z Twojego postu wnioskuje, ze nie chcesz niczego w swoim zyciu zmieniac... Nie
      szukasz rozwiazania swoich "problemow". Moze chciales sie tylko wygadac....?
      • tomgin Re: Ożeniłem się z lesbijką 23.03.09, 13:35
        nie to nie tak chyba zle sie zrozumielismy.Oczywiscie szukam mieszkania pracowac
        moge bo prace mam ale za granica a chce aby dziecko zamieszkalo ze mna wiec puki
        co niewyjezdzam bo pewnie wtedy nigdy nie mial bym szans .Rozchodzi mi sie oto
        czy sa realne szanse aby odebrac mojej powiedzmy bylej dziecko z tego powodu ze
        jest lesba i zyje z inna kobieta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja