mój problem to ja

28.09.08, 14:21
Mój problem to chyba ja sama.
Mam względnie;) szczęśliwe małżeństwo. Dziecko.
wiadomo, mamy jakieś problemy, zdarzają się sprzeczki, ale generalnie jest ok.
Tylko z seksem nie jest ok. bardzo nie ok.
i to z mojej winy. nie mogę. muszę mieć idealne warunki, czyli dziecko u
dziadków, dobry nastrój, luz.... a ostatnio tak się układa, że mam nerwów dużo
związanych z pracą i studiami. Do tego mąż trochę mnie zaniedbuje, tzn. nie
robi nic w domu, dba o swoje hobby i swoje potrzeby zapominając, że fajnie
byłoby powiedzieć chociaż "
dziękuję" za to, że kiedy on idzie na pół dnia żeby uprawiać swój sport, to ja
muszę siedzieć z dzieckiem, zajmować się domem, a jeszcze pracować (niestety,
pracuję w domu). wraca, obiecuje, że "ZARAZ" sprzątnie kuchnię, ale nigdy się
to nie dzieje, a ja muszę sprzątnąć, bo w brudzie nie będę dziecku obiadu
przygotowywać.
trochę chaotycznie piszę. sorry. Małżeńskie kłopoty kuchenno-domowe nie są
tematem tego forum.
ale ten seks... po prostu nie mogę. Zaraz zaczynam myśleć o tym, że trzeba
zrobić remont, że rachunek niezapłacony, że egzamin niezdany.... a kiedyś
miałam ochotę codziennie. jest mi z tym źle, mąż mnie pociąga, mam ochotę,
nakręcam się, a potem bach... wszystko znika. i nie wiem, DLACZEGO. nie umiem
znaleźć przyczyny.
mam też swoje hobby, nie jest tak, że nie mam oderwania się, ale ostatnio
jestem w nienajepszym stanie psychicznym. taka... wyzbyta pozytywnych emocji w
stosunku do życia. a seks dawał mi zawsze wiele radości. teraz tylko stres, że
on mnie pewnie niedługo zdradzi bo raz na tydzień do dla niego mało. dla mnie
też zresztą... cholera, przepraszam. nie miałam z kim pogadać.
    • aandzia43 Re: mój problem to ja 28.09.08, 15:26
      Znerwicowana jesteś, kobieto:-)
      Rozumiem cię doskonale, bo mnie też włączały się czasem takie mechanizmy. Kiedy
      już bezpieczniki były bliskie przepalenia (z różnych przyczyn) rozedrganie
      uniemożliwiało mi cieszenie się przyjemnością, gdy ta była w zasięgu ręki. To
      coś takiego, jak niemożność zaśnięcia po wielkim zmęczeniu.
      Mnie pomaga dbanie o siebie. Zwykła higiena życia psychicznego. Takie ustawienie
      sobie życia, by jak najmniej stresować się tym, co jest stresujące, a
      nieuniknione i eliminacja przyczyn stresów niepotrzebnych.
      Proponuję wypróbować różne metody relakascyjne, rozejrzeć się, jakie by
      obowiązki przerzucić na bliźnich i zacząć dostrzegać pozytywne strony życia. Z
      mężem spokojnie pogadać o swojej specyfice. Jak choć trochę empatyczny i
      obdarzony dobrą wolą - zrozumie.
    • gomory Re: mój problem to ja 28.09.08, 16:56
      > Małżeńskie kłopoty kuchenno-domowe nie są tematem tego forum.

      Polemizowalbym. Czestokroc bywa, ze to wlasnie te klopoty odbieraja
      kobietom chec na milosne uniesienia ze slubnym.
      Ciezko sie bzykac z kims kto nas wkurza :P.
    • luckylucy Re: mój problem to ja 28.09.08, 18:35
      dziecko u dziadków? a co mają powiedzieć ci, którzy nie mają żądnych dziadków,
      ani bliskiej rodziny, u której mogliby zostawić dziecko, a często dwoje czy
      troje dzieci?
      co do postawy męża - słusznie masz żal, ale z tymi dziadkami to mnie zabiłaś
      normalnie...
      czy Wasze dziecko nigdy nie sypia i zawsze budzi się, gdy wy figlujecie? wiem,
      że czasem dzieci lubią przeszkodzić, ale chyba nie codziennie??? a może wasze
      dziecko ma 8 lat i mieszkacie w kawalerce?
      Jeśli tak, to sorry...
      • smutna_kochanka Re: mój problem to ja 28.09.08, 18:55
        No widzisz, mamy trochę specyficzną sytuację. Mąż często pracuje wieczorami, a
        ja już śpię po jego pracy. Dlatego dziecko u dziadków to często jedyne
        rozwiązanie. nie wiem, co mają powiedzieć ci, co takich dziadków nie mają. na
        szczęście nie mam tego problemu...
        Rano odpada, bo mały przyłazi do nas;)

        dziękuję za rady - znerwicowana jestem faktycznie i to bardzo.
        chciałabym zadbać o siebie, ale sama nie wiem, JAK
        no i nie umiem, bo zawsze włącza mi się lampka - tracę czas, bo powinnam w tym
        czasie pracować, zajmować się domem, dzieckiem, uczyć się...

        co do wkurzania mnie przez męża - fakt. pewnie podświadomie odpycham go, bo
        czuję, że nie wspiera mnie tak, jak powinien. czeka nas chyba poważna
        rozmowa.... ehhh

        dziękuję bardzo za wszystkie rady!
        bardzo bardzo:) jak miło być wysłuchaną!!!

        • julka1800 Re: mój problem to ja 29.09.08, 13:07
          chciałabym zadbać o siebie, ale sama nie wiem, JAK
          no i nie umiem, bo zawsze włącza mi się lampka - tracę czas, bo
          powinnam w tym czasie pracować, zajmować się domem, dzieckiem, uczyć
          się...

          i jeszcze: musisz nauczyc sie dbac o siebie. I nauczyc sie
          odpoczywac. To trudna sztuka.
        • luckylucy Re: mój problem to ja 29.09.08, 20:57
          No własnie my mamy na świecie tylko 1 dziadka, mieszkającego 200 km
          od nas, ale on i tak nie byłby już w stanie przejąć opieki nad
          dziećm, gdyby nawet był blisko. Stąd u nas łatwiej o "alibi".
    • julka1800 Re: mój problem to ja 29.09.08, 13:04
      Rzeczywiscie Twoj problem to Ty. Jesli jest tak jak piszesz.

      Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tym dzieckiem, czy jego obecnosc
      umienozliwia Wam wspolzycie? spicie we trojke razem? bo jesli ma
      swoje lozko to w czym problem? dziecko u dziadkow wiecznie spac nie
      moze przeciez.
      Poza tym, wiesz... zycie to nie wieczny luz, a juz na pewno nie z
      potomstwem i liczenie na to, ze bedzie sie mialo dobry nastroj
      codziennie, to mrzonka nastolatki.
      To co Ci moge doradzic, chyba w podobnym stylu jak Andzia, to
      znalezienie takiej "luki" z calym galimatiasie domowo-dzieciowo-
      codziennym, takiej chwili przyjemnosci dla siebie. Ja gdy mam
      wszystkiego dosc zamykam sie w lazience i mocze sie tyle, ile
      potrzebuje, czasem i 40 min i nic mnie wtedy nie obchodzi. Po -
      jestem jak nowo narodzona:)
      • wwwybredna Re: mój problem to ja 29.09.08, 21:05
        Rozumiem,że dziecko może dekoncentrować.Zawsze pozostaje stres,ze
        akurat w momencie "figli" zechce czegoś od nas,albo przeszkodzi
        wołając,albo wręcz wejdzie do pokoju.Mnie to osobiście nie
        stresuje,ale rozumiem problem.
        Za to problem z niechcianymi myślami o remoncie czy zaległych
        sprawach znam z autopsji-ciężko to wyeliminować,tego rzeczywiście
        trzeba sie uczyć!
        • smutna_kochanka Re: mój problem to ja 29.09.08, 21:35
          hej, jeszcze raz dzięki za porady.
          może faktycznie dziecko to bardziej wymówka. nie wiem.
          gdybym miała ochotę, to nic by mnie nie powstrzymało, a powstrzymuje wszystko i
          to jest problem. nie dziecko.

          jestem znerwicowana, zestresowana i czuję, że za dużo mam na głowie. nie umiem
          odpoczywać, wiem.
          powiedzcie, jak się nauczyć:)
          • gomory Re: mój problem to ja 30.09.08, 08:59
            Zainteresuj sie joga.
            Byc moze nauczysz sie tak po prostu nie myslec tylko odprezac.
    • mujer_bonita Re: mój problem to ja 30.09.08, 09:54
      Nie TY jesteś problemem ale fakt, że dałaś się zapędzić do roli
      całoetatowej kucharki, sprzątaczki i opiekunki do dziecka. Do tego
      jeszcze praca (co z tego, że w domu!)i studia. Masz spokojnie 2-3
      etaty i dziwisz się, że brak Ci czasu i jesteś zestresowana??

      Piszesz:
      > kiedy on idzie na pół dnia żeby uprawiać swój sport, to ja
      > muszę siedzieć z dzieckiem,

      A czemu Ty tego nie zrobisz? Skoro on może to zrób to samo - idź
      gdzieś na całe popołudnie (spacer, fitnes, kawa z przyjaciółkami) i
      zostaw mu dziecko. Odpocznij odstresuj się.

      > wraca, obiecuje, że "ZARAZ" sprzątnie kuchnię, ale nigdy się
      > to nie dzieje, a ja muszę sprzątnąć, bo w brudzie nie będę dziecku
      obiadu
      > przygotowywać.

      To w takim przypadku zostaw mu i kuchnię i posiłek dla dziecka do
      przygotowania!


      Dlaczego dajesz się tak wykorzystywać? Twój mąż ma czas na hobby a
      Ty tylko w wiecznym biegu? Coś tu jest mocno nie halo!

      --
      Hobby czy uzależnienie?
      • nico_priv Re: mój problem to ja 30.09.08, 10:02
        Zgadzam się w całej rozciągłości. Autorka ma problem nie ze sobą,
        tylko z egoistycznym i leniwym mężem.
        Rada nr 1: jak będzie chciał gdzieś iść, to trzeba powiedzieć: ok,
        tylko zrób to, to i to (i jeszcze tamto ;-)
        Rada nr 2: Tyle ile on ma wyjsc, tyle samo powinna miec druga
        strona. Oczywiscie nie musi to byc w pelni symetryczne (nic na
        sile), ale na tyle, zeby sytuacja byla zrownowazona. I tym sposobem
        znajdzie sie czas na dbanie o siebie, kawe z psiapsiółą czy kino.

        Pozdro.
        • smutna_kochanka Re: mój problem to ja 30.09.08, 11:04
          Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
          On nie jest egoistyczny - sam wygania mnie do tego, żebym poszła na aerobik, na
          taniec, ja, jak pisałam, też mam swoje hobby - 3 razy w tygodniu uprawiam sport,
          wiec nie jest tak całkiem, że nie mam NIC dla siebie. może mniej niż on, na
          pewno, ale nie nic;)

          tylko, że on wraca i odpoczywa
          ja wracam i zasuwam
          i to moja wina, bo się dałam, sama w tę rolę weszłam. a kto by tego nie
          wykorzystał? a teraz ja się buntuje, a on nie rozumie:/

          żyję ostatnio w stresie... problemy ze studiami, pracą... do tego ten wieczny
          burdel w domu mimo iż sprzątam codziennie, ale nikt oprócz mnie nie dba o porządek.
          i się odbija na seksie.
          ale zawszze seks był relaksem. teraz nim nie jest, jest odwrotnie - ten temat
          jest stresogenny! to chore i to mnie martwi...
          dziękuję ogromnie za odpowiedzi.
          bardzo potrzebuję wsparcia, bo jestem zagubiona.
          czy bałagan w domu może wpływać na seks? rany...:/



          • veroy Re: mój problem to ja 30.09.08, 11:19
            czemu po prostu nie powiesz mu tego wszystkiego , co napisalas na
            forum ? znajac przyczyne rozwiazanie problemu jest proste.
            wyobraz sobie dzien , w ktorym partner bez slowa sprzeciwu rusza do
            kuchni i sprzata ,sam z siebie pomaga przy dziecku a na koniec
            walnie jakims slowem wdziecznosci za twoje poswiecenie przy dbaniu o
            ognicho domowe :) czy nie cmoknelabys go wieczorem z czuloscia i nie
            pragnela mu tego wynagrodzic ? taka juz nasza kobieca psychika, ze
            partner na dobry seks pracuje caly dzien .
          • nico_priv Re: mój problem to ja 30.09.08, 11:21
            Rzeczywiście nie jest egoistyczny i leniwy - żona zajmuje się
            dzieckiem i sprzątaniem, a sam odpoczywa.

            Nieważne jak "weszłaś w tę rolę" - posadzić dupę powinien dopiero
            jak już wszystko jest ogarnięte i załatwione. A nie było tak, że w
            domu mama za niego wszystko sprzątała? I przyzwyczajenie zostało?
            • smutna_kochanka Re: mój problem to ja 30.09.08, 15:56
              no wiem, czeka nas poważna rozmowa..a mnie nauka odpoczynku:)
              co do jego przyzwyczajeń.to tak nie było zawsze, kiedyś było odwrotnie, to ja
              nic nie robiłam:) to ja byłam ta "zła", ale trwało to krótko, może ze 3-4 mies.
              miałam taki etap totalnego lenistwa w życiu, że prawie nic nie robiłam. wcale
              nie było fajnie:) wtedy on sprzątał raz na tydzień i było ok, był bałagan, ale
              nam to nie przeszkadzało, masakra, jak ja mogłam tak żyć,hehe.

              no ale teraz jest dziecko, nie ma szans, trzeba dbać o porządek codziennie,
              zajmować się małym, gotować, itp. wiadomo. ja się zmieniłam, on w drugą stronę -
              nawet raz na tydzień już nie sprząta:/
              dzieckiem się zajmuje za to bardzo dużo i dobrze, mają świetny kontakt, więc
              generalnie nie jest tak,że NIC nie robi...

              no nic. muszę pogadać z nim..;)
              przy dobrym winku i dobrej atmosferze, bo jak się pokłócimy to tylko pogorszę
              sytuację...
              dzięki raz jeszcze:)

              • rumpa Re: mój problem to ja 01.10.08, 11:58
                jak się nie chcesz pokłócić, to mów tylko co TY czujesz i czego
                chcesz i tego się trzymaj.
                I tego wymagaj od niego - żeby mówił tylko jak on się czuje.
                próba "podsumowania" drugiej osoby powinna być ukrócona a rozmowa
                przełożona do czasu aż osobnik se przemyśli jak to powiedzieć nie
                oceniając drugiego człowieka
                nie wszystko trzeba omówić od razu, bardziej ważne jest jak się to
                omówi
                życzę szczęścia
                • bi_chetny Re: mój problem to ja 01.10.08, 16:07
                  przyczyną niechęci do seksu jest twoja frustracja. musisz porozmawiać z mężem,
                  czego od niego oczekujesz. podzielcie obowiązki.
                  czy twój mąż narzeka na brak seksu ?
Pełna wersja