pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc

    • belizariusz Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 14:20
      Hmmm
      Moj pierwszy araz byl z dziwka,pijany bylem ..potem zas doznalem jakiegos
      kompleksu pewne urzadzanie wiotczalo mi jak przychodzilo co do czego...
      Majac kolo 28 lat zwiazalem sie z kobieta po roku zrobilem to normalnie...
      Smutne to i prawdziwe nie koniecznie musi byc gejem moze to jakies inne
      wspominia z przeszlosci?
      Tez czytalem ksiazki...duzo i dalej czytam i nie lubialem wychodzic w
      teren....;)ale to wszsytko do pewnego czasu.
      Pozdrawiam
    • 4g63 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 14:41
      ten typ musi być nieźle szurnięty, skoro mówi że macie czas, to że jest nienromalny to pewne, radziłbym zmienić obiekt westchnień
      • neokumizmohal Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 16:17
        Moim zdaniem zaraz po kolejnej nieudanej probie trzeba tego pana troche
        przypszeć do muru. Nie można związku opierać na uciekaniu i domysłach. Potrzebna
        jest rozmowa. Faktycznie moze miec jakis kompleks np. zle wygladajacego penisa
        lub przedwczesny wytrysk - na co moga wskazywac ucieczki do toalety ... a moze
        on sie w tej toalecie onanizuje bo nad tym ma akurat kontrole a nad seksem nie
        ma... Taki problem jednak nie zwalnia go z rozmowy.. ba wrecz przeciwnie - tym
        bardziej trzeba o tym porozmawiac i problem rozwiazac. Trzeba wylozyc kawe na
        lawe i dac do zrozumienia ze brak rozmowy tylko pogorszy sprawe. Zapewnij go ze
        cokolwiek to jest przebrniecie przez to razem i ze nie musi sie bac. Zapewnij go
        ze na pewno mu pomozesz ze nic sie wielkiego nie stanie jak ci powie bo rozne
        przypadlosci i kompleksy maja ludzie i z tego wychodza. To po to zeby sie nie
        przestraszyl. Jednoczesnie zaakcentuj ze zwiazek z przypadlosciami jednego
        partnera mozna sobie wyobrazic ale zwiazek z brakiem dialogu juz nie. Bo puki co
        to jest gdybanie ciota nie ciota, erekcje ma ale fiutka nie pokazuje, napalony
        jest ale sie nie bzyka ... no przez pierwsze 3 miechy mozna zrozumiec ale
        pozniej trzeba nad tym przynajmniej porozmawiac a pozniej problem rozwiazac. I
        porozmawiac po prostu trzeba - nie ma bata - musi to z siebie wydusic. Nie
        odpusc mu. Wyglada na to ze facet spelni tylko zadanie jakie sie przed nim
        postawi ... wiec jego zadaniem jest SZCZERA ROZMOWA.
        • tomalamas podpisuję się dwoma rączkami pod powyższym 07.11.08, 16:58
          • tomalamas ...dwiema :-) 07.11.08, 16:58
    • dymscha Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 17:42
      Ale rozumiem, że jakąś aktywność przejawia, tylko unika penetracji? ;) Hmm. Czy
      facet aby nie pochodzi z rodziny patologicznej, w której był alkohol? Może to
      lęk przed ciążą i odpowiedzialnością za ów fakt?
      • la.bruja Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 18:34
        Adrianno, czy oprocz skuterów wodnych i dziewczyn musialaś go do
        czegoklwiek innego też namawiać? (oprócz seksu rzecz jasna). Pytanie
        to jest w kwestii inwencji - lub jej braku. Frapuje mnie to. Tzn.
        czy on wykazuje takową.
        • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:06
          nie musiałam
          • wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:56
            A wcześniej pisałaś, że nawet do wyjścia "do ludzi" musiałaś go
            zachęcać.
            • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:24
              na początku tak było, bo się uczył, potem się zmieniło
              • wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:37
                Uczysz go od początku, nawet tego, jak być z ludźmi. To patologia
                jest.
                Ktoś tu dobrze napisał-matkujesz mu, w pełnym znaczeniu tego słowa.
                Tylko, że od tego powinna być ta jego "wzorowa rodzina" /sama tak
                nazawałaś jego rodzinę/, na to był czas lata temu. Teraz okazuje
                się, że dorosłego 32 letni faceta trzeba uczyć żyć i prowadzić za
                rekę jak przedszkolaka i to w wielu dziedzinach zycia. A nie tylko
                w sferze seksu, jak to sygnalizowałaś na początku.
                Zacytuję słowa piosenki:
                "Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt..."
                • tomi135 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 01:47
                  Jasne, bo przeciez jeśli człowiek miał porąbanych rodziców i sam jest nieśmiały to na nic nie zasługuje i nikt nie powinien wyciągnąć do niego pomocnej dłoni...
                  • wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 02:30
                    Dziecko może zwalić winę na rodzica, bo jest od niego zależne.
                    Dorosła osoba, bez względu na płeć, już nie. 20latej już sam
                    decyduje o swoim życiu i sam wybiera, 30latek tym bardziej.
                    Nie widzisz różnicy?
                    Poza tym, ktoś tu dobrze napisał, a raczej zapytał-skoro ten pan
                    przez 32 lata nie wykazawał inicjatywy w wielu dziedzinach swojego
                    życia, to czy za rok, 5 lat, 25 lat będzie w stanie wykrzesać
                    iskrę, która wznieci pożar? raczej nie...i tu jest problem
      • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:08
        rodzina wzorcowa, o sama inicjację chodzi
        • j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:17
          Rajcuje cię to? Jeśli tak, to udaj się dop psycholga. Bo inaczej
          możesz wpaść po same uszy.
          Mój koleś ma syna-ss.yna. Poszedł do klasztoru, gdzie nauczył się
          pedalstwa. Uciekł stamtąd i wpadł w nałóg grania w ruletę. Spuścił
          finansowo całą rodzinę do kibla. Poszedł na odwyk, a rodzice
          spłacali długi. Wrócił z odwyku i wyjechał do Irlandii. Jak myslisz -
          co tam robi? Chciałabyś mieć takiego faceta? Jeśli tak, to
          znajdziesz takich setki w pielgrzymkach. A nawet tysiące.
    • kika_19 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:18
      Kochanie, radzę Ci z całego serca - szczera rozmowa. Ja przez 1,5 roku męczyłam
      się w związku z facetem, sex był około 2-3 razy przez ten czas (!) (chociaż z
      takim wynikiem powinnam pamiętać bardziej dokładnie ;). Bałam się pytać,
      obwiniałam siebie, potem po 1,5 roku wyszło szydło z worka - 28letni chłoptaś ma
      problemy z psychiką (nie chodziło już o brak ochoty na sex, ale zaburzenia snu,
      poddenerwowanie, depresja) i nie chce iść z tym do psychologa (mimo próśb,
      podtykania numerów sprawdzonych lekarzy pod nos). Wynik - moje zszargane nerwy,
      złamane serce, uraz do tej osoby, nie chcę go więcej widzieć ani o nim słyszeć,
      po prostu go znienawidziłam, bo brak mu było odwagi by przedstawić swoje
      problemy na początku związku, zanim poważnie się zaangażowałam.

      Rada - szczera rozmowa. Jeśli chcesz, żeby coś z tego wyszło poważnego, miej
      odwagę porozmawiać.
    • sleepysheep Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:33
      Jeśli sprawa jest dla Ciebie tak ważna (a skoro zakładasz na forum taki wątek,
      to chyba jest) to ja bym jednak sugerowała przycisnąć partnera i porozmawiać z
      nim w czym rzecz - niech powie o co chodzi - w końcu powodów dla których jeszcze
      nie zdecydował się na seks z Tobą może być całe mnóstwo i nie ma co gdybać i
      tworzyć teorii. Wyjaśnij mu, że czujesz się niepewnie (jeśli tak jest) i że nie
      rozumiesz tej sytuacji, jednocześnie zapewniając go, że nie musicie
      od-razu-w-tej-sekundzie iść do łóżka (no chyba, że Ty musisz...ale jak sama
      wspomniałaś, możesz poczekać kolejne kilka miesięcy). Wyjaśnij, że po prostu
      chcesz wiedziesz na czym stoisz. Niezależnie od tego czy to ma być jego pierwszy
      raz i się wstydzi, czy ma może kompleks jakiś, czy po prostu nie czuje się
      jeszcze gotowy (bo wbrew powszechnej opinii faceci też uczucia mają i czasem
      nawet zdarza im się nimi kierować ;)) - przecież nie będziesz go wyśmiewać za
      to. Taka niepewność, niedomówienia, nie wypływają pozytywnie na międzyludzkie
      relacje - i tyle.
    • blackpresident Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:49
      Czytajac wiekszosc waszych wypowiedzi odnosnie problemu adrianny, mam wrazenie,
      ze to wy potrzebujecie pomocy. Podchodzicie do tej sprawy szybko, bezmyslnie,
      symplistycznie. Sprowadzacie szczescie dwojga ludzi do modelowego bzykania na
      zawolanie. Hmm... wasze wypowiedzi tutaj to jak pokaz przedwczesnych wytryskow.

      Adrianna, jesli naprawde Ci na nim zalezy, jestes na dobrej drodze. Twoje
      zrozumienie dla niego nie ma nic wsplonego z "matkowaniem" jak to okreslilo pare
      intellectually-challenged indywiuuw na tym forum. Chlopak jest wybitnie wrazliwy
      i to samo w sobie jest dla Ciebie wyzwaniem. Troche cierpliwosci i konsekwentnej
      inicjatywy z Twojej strony, a sprawy sie uloza.
      • la.bruja Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 20:00
        Black ...nie sądzę, aby wszyscy sprowadzali rzecz do 'bzykania się'.
        W tle niemalże każdej wypowiedzi pojawia się głebszy problem: braku
        komunikacji! Seks jest tu sprawą wtórną.A to już jest poważny
        problem.
      • kika_19 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 20:08
        > Troche cierpliwosci i konsekwentne inicjatywy z Twojej strony, a sprawy sie uloza.

        Za to Ty dajesz niby "uniwersalne" rady - cierpliwość i konsekwencja nie zawsze
        dają rezultaty, zwłaszcza przy problemach poważniejszych niż krótki penis.

        Zauważ, że dziewczyna NIE WIE o co chodzi - czy o opory związane z anatomią, czy
        problemy psychiczne związane z bliskością z jakąś kobietą, czy z przeszłością
        seksualną (to, że ma opory, nie znaczy, że nie uprawiał seksu, to są tylko
        domysły, równie dobrze mógł być wykorzystywany przez sąsiadkę jako młody
        chłopiec i stąd jego problem). Cierpliwość - ok, ale ROZMOWA i dowiedzenie się,
        w czym leży problem to wg mnie jedyna sensowna rada w tym momencie i z taką
        (nie)wiedzą.
        • j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:38
          Rozmowa jest dobra, ale tylko wtedy gdy gość chce rozmawiać. Masz
          rację wskazując możliwe przyczyny - może ich być zresztą więcej.
          Pierwsza samoocena seksualna zwykle kształtuje się w młodym wieku
          (czasami nawet już w wieku kilku lat!). Jeśli wtedy nastąpią
          niesympatyczności, to może to się potem ciągnąć do końca życia.
          Niska samoocena seksualna powoduje zwykle skierowanie uwagi na
          naukę, czytanie książek - inne sposoby samorealizacji. To dlatego
          hydraulik jest w wyrku lepszy od profesorka, choć to nie znaczy, że
          lepszy jako mąż.
    • bratpit81 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:52
      Słuchaj...
      niby nic w tym temacie na siłę ale... jak nie przejmiesz inicjatywy (dosłownie) to możesz jeszcze długo czekac. Nie proponuj tylko działaj. Jak mu sie zrobi ten tego...fajnie to zapomni o kompleksach a potem to juz z gorki. Była kiedys taka reklama sekstelefonu: lezysz na łóżeczku a ja zakradam sie do twojej laseczki... No to do dzieła. Rewelacji dla siebie na początek nie oczekuj.
      Pozdrowienia
      a i nie słuchaj, ze jak nie pukał do trzydziestki to napewno nienormalny...
      • j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:28
        He, he - masz rację. Z tym się mogą jednak wiązać inne problemy.
        Gość z pewnością ma niską samoocenę seksualną i się po prostu boi
        obśmiania przez kobitę. Tymczasem wielu takich, odpowiednio
        potraktowanych przez kobitę, staje się potem szaleńcami seksualnymi.
        Wtedy się nagle okazuje, że seks jest jego jedynym marzeniem - co
        zresztą zupełnie normalne.
    • protoplex Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 21:22
      No to go zgwałć! Mówię serio - wtedy, jak sie nie uda, będzie mógł wytłumaczyć, że to dlatego że nie chciał.
    • j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 21:59
      Pół litra lub dwa wina na stół i po konsumpcji złap go za krocze.
      Sprawa będzie szybka i będziesz wiedziała o co chodzi.
    • j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:14
      To może być kompleks małego wacka. Jeśli ci mały wacek pasi, to
      powiedz mu to wprost i sprawy nie przedłużaj. No chyba, że masz do
      czynienia z namiętnym słuchaczem Radia Maryja. Sami księża się tak
      nie zachowują - natychmiast powalają chętną kobitę.
    • artur737 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:25
      adrianna26 napisała:

      > sie przełamać?
      > ...on się chyba boi, że się skompromituje, nie raz nie dwa była już
      > okazja, sprzyjajace warunki i nic, widzę jak patrzy

      Jakis impotent. Spieprzaj poki mozesz!
    • julka1800 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:24
      Wierze, ze sa mezczyzni dla ktorych ten pierwszy paralizuje ich
      wzdluz i wszerz (niepotrzebnie bo kobiety sa wyrozumiale). Byc moze
      tak jest u Was. Potrzeba czulosci i zapewnien w Twojej strony, dobre
      wino nie zaszkodzi, a pomoze:)
      Drugi wariant to ze faktycznie posiada on defekt, ktory przed Toba
      kryje, ale tego sie nie dowiesz poki nie zobaczysz na wlasne oczy.

      Zycze udanego rozsuplania zagadki
    • kra44 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:44
      dosyć długo się spotykacie żeby bzyknąć gościa, czy żeby ci zaufał

      KAŻDY myśli o seksie (taki gatunek), nie każdy rozmawia - nic sensownego tu nie
      wyczytasz, tysiące hipotez, bo i przesłanki skromne od oceny sytuacji i przyczyn
      możliwych wiele.

      Rozmowa może coś pomóc - jak ze zdrapką - wiesz odrazu co jest pod spodem...
      odradzam próbę xyz. z zaskoczenia, to chyba nie typ z amerykańskich seriali.
      • j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:10
        Próba xyz może nie doprowadzi do konsumpcji - ale wyjaśni sytuację
        do końca. Łapać za jaja, a jak się przestraszy - to kopnąć w tyłek.
      • atela Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:25
        Wątek jest na stronie głównej - jeśli koleś czytuje Gazetę, pewnie zauważy.
        Przeczyta rady i, albo wyciągnie konstruktywne wnioski albo do reszty załamie ;)
        • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:37
          ale się porobiło, a ja tylka kilka mądrych rad chciałam:)
          • wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:46
            Adrianno, chciałaś rad i je dostajesz.
            Może nie od wszystkich mądre i na 100% poważne, ale jednak
            wiekszość piszacych tu osób stara się podejść do tematu z różnych
            stron, co akurat w tym konkretnym przypadku, jest dobre.
            Problem w tym, że Twój problem(masło maslane, wiem, przepraszam)
            okazał się bardziej złożony, w pierwszym poście tylko
            zasygnalizowałaś pewien niepokój, z głównym naciskiem na sferę
            seksualną. Z czasem okazało się, że seks to tylko wierzchołek góry
            lodowej. Jest tu i brak zaufania, i brak SZCZEREJ rozmowy, i brak
            inicjatywy przez lata ze strony faceta(to Ty kolesia wyciągasz do
            ludzi, Ty go zachęcasz do nowości, Ty go uczysz żyć), i jego
            pamietliwość...brrr.
            Otrząśnij się, wiem że miłość zaślepia. Ale owtórz na chwilę oczy i
            zauważ ogromną czerwoną lampe na głową i napis "STOP".
    • estta1 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 12:06
      przeczytałam z zainteresowaniem wszystkie odpowiedzi, ba niektóre są
      na prawdę mądre i dały mi dużo do myślenia ba spojrzałam też nieco
      inaczej na swojego faceta. A wracając do tematu: idealizujesz
      swojego partnera, myślę że miałaś trudne doświadczenia z poprzednim
      i teraz Ci się wydaje że jak facet jest przysłowiowym księciem i
      wystarczy zaciągnąć go do łózka, zrobic z niego dobrego kochanka i
      bedziecie zyc długo i szczęsliwie. Otoż nie wydaje mi się jest coś
      niezdrowego w waszej relacji. Z jednej strony twoje jak dla mnie
      nieuzsadnione tlumaczenie jego zachowania zawsze na jego korzysc z
      drugiej jego brak inicjatywy. Pomyśl na spokojnie: dlaczgo ten facet
      do tej pory nic nie zrobił ze swoim zyciem ??? Miał na to tak
      świadomie około 10 lat !!! Jaką on ma rodzinę, że nie wychodził do
      ludzi że się ich bał - co oni mu nakładli do główki ??? Wybacz ale
      jestem pewna że ten seks czyli jego brak to wierzchołek czegoś dużo
      poważniejszego. Nie stworzysz partnerskiego związku zastępując
      facetowi matkę. Coś zostało zepsute wiele lat temu a ty dostałas
      marny efekt końcowy. Za dwa lata jak ci zakochanie minie zobaczysz u
      swojego boku nudnego faceta, który we wszystkim się z toba zgadza
      bez jakiegos sensownego pomysłu na zwiazek i na siebie. Sorry ale
      wyrozumiałość, troska, sorry ale jak on do tej pory nc nie zrobił
      zeby zmienić swoje zycie do czego ty sie spodziewasz ???
      • glamourous DO ADRIANNY... 08.11.08, 12:36
        Essta1 ma racje. Nie powinnas, Adrianno brac wszystkiego za dobra monete - taka
        poblazliwosc i przymykanie oczu na sygnaly alarmowe moze Cie kiedys sporo kosztowac.
        Byl tu niedawno na forum bardzo obszerny, analogiczny watek. Pisal facet (nie
        pamietam nicka, niestety) ktory, podobnie jak Ty, wybral sobie niesmiala,
        introwertyczna, stroniaca od ludzi i niezupelnie odpowiadajaca mu zone.
        Wyciagnal ja do ludzi, wypychal na sile do zyciowej aktywnosci, caly czas
        ciagnal za reke. Z seksem bylo podobnie jak u Was - tez to on byl motorem
        wszystkiego w tej sferze, ją zas cechowala potworna biernosc i postawa
        wycofujaca (jak u Twojego faceta). Koles nie pisal jednak, jak Ty, z perspektywy
        pelnych nadziei poczatkow - tylko po X latach malzenstwa, z pozycji
        sfrustrowanego, zmeczonego ciaglym przejmowaniem inicjatywy meza.
        Konkluzja tego watku byla taka, ze ludzie czesto od poczatku widza co sie
        swieci, lecz mimo to patrza przez rozowe okulary, ignoruja sygnaly alarmowe i
        pakuja sie zupelnie swiadomie w trudny, pelen niewygodnych kompromisow zwiazek,
        liczac na to ze partner sie rozkreci, rozrusza i wreszcie sprosta ich
        wyobrazeniom. Lecz czesto bywa tak, ze po latach walki zostaja zmeczeni,
        sfrustrowani, bo partner, pomimo ich staran i trudow, jednak nadal im nie pasi.

        Wiem, ze w Twoim wieku zegar biologiczny niemilosiernie tyka i kobieta jest w
        stanie przymknac oko na wiele wad swojego z trudem znalezionego partnera, ale
        powinnas naprawde bardzo wnikliwie poobserwowac i faceta i sytuacje - oczywiscie
        jezeli nie chcesz miec dozywotniego abonamentu na tym forum, czy latami uganiac
        sie po seksuologach.
      • a1901a Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 23:16
        A może to on, wulkan seksu w przyszłości, zmieni kobietę na nowszy model? ;)
    • qba5000 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 16:55
      Jejku..nie trzeba być filozofem i psychologiem aby się domyślić że ponieważ ty masz doświadczenia a on nie to się boi czy się sprawdzi, czy mu stanie, czy nie będzie krytyki..itd.
      Jak mu pomóc - krok po kroku..
      I nie sluchaj tych głupowych komentarzy że penis krzywy albo gej albo nienormalny albo zbok itd..piszą je albo kompeletne kretynki albo puszczalskie dla których miesięczna znajomość to już długo..trzeba szukać nowego.
      I last but not least - seks to jak jedzenie..każdy ma inne zwyczaje, każdy ma inne gusta...każdy lubi co innego..każdy je w innych godzinach..każdy ma inną dietę...ale każdy jeść musi :-)
      • yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 17:51
        1. > I last but not least - seks to jak jedzenie...ale każdy jeść musi :-)

        albo to samo, tylko inaczej: jedną z rzeczy, którą wiemy na 100% o KAŻDYM z
        naszych przodków, niezależnie ile pokoleń wstecz, to że NA PEWNO uprawiał on seks...

        2. Ja by się upierał, że kobieta potrzebuje w facecie gościa, który jej
        zaimponuje, a nie którego będzie prowadzić za rękę. Jeśli w innych sferach jest
        z tym OK, to pół biedy. Ale nawet w sferze seksu takie odwrócenie ról jest
        niedobre i (IMO) źle wróży na przyszłość.

        3. Wszyscy ciekamy niecierpliwie na rozwój wydarzeń :)))
        • anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 17:54
          teraz to juz cala spolecznosc forumowa gazety.pl czeka ogryzajac paznokcie;)
      • axe11 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 17.11.08, 19:37
        A ja powiem tak - nie wierz, ze bedzie dobrze. Jak mu sie seksu nie
        chcialo do tej pory, to marna szansa, zeby sie nauczyl dobrze to
        robic. I Tobie jeszcze dogadzac. A najlepiej to moze mu isc na
        recznym, bo do tego przyzwyczajony... Poszukaj gdzies indziej.
        Serio. BARDZO DOBRZE Ci radze... Nie chce byc okrutna, ale realnie
        tutaj warto spojrzec:/
    • merdak Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 18:36
      właśnie pomyślałam sobie, że jeśli ten gość to przeczyta i domyśli się że chodzi
      o niego, tośmy go pozbawili seksu do końca życia. Tysiące ludzi czeka, czy mu
      wyjdzie! Jak ma stanąć!
      • yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 19:39
        > Tysiące ludzi czeka, czy mu wyjdzie! Jak ma stanąć!

        Lol! Może byśmy tak porobili zakłady? :)))
        • anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 19:57
          a jakie wprowadzimy kryteria, zeby uznac ze "wyszlo"?:)
          • a1901a Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 23:18
            Normalnie jak wśród przekupek na bazarze ;)
            • niezapominajka333 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 09.11.08, 09:07
              Zaraz, zaraz.
              Przecież Adrianna nie podejmuje decyzji na całe zycie. Przynajmniej
              nie teraz. Nie musi sie w ciagu kilku najbliższych dni zdecydować na
              to, czy wyjdzie za niego za mąż.
              Jest na tyle zaangażowana, zeby nie spuścic faceta po brzytwie, ale
              nie aż tak zdeterminowana, żeby decydować się na dozgonny związek
              bez seksu.
              Adrianno.
              Z twoich wypowiedzi wynika, że chlopak ma kompleksy, albo jakieś
              problemy zdrowotne, o których nie chce, lub boi ci się powiedzieć.
              Jego nieśmiałość i brak doświadczenia pogarsza sprawę.
              Przynajmniej ja to tak widzę.
              Każdy przedstawia jakiś punkt widzenia z większą lub mniejszą
              pewnością.
              Ja takiej pewności nie mam.
              Równie dobrze może być aseksualny, albo ty możesz go nie pociągać, a
              może ma jakieś przykre doświadczenia z dzieciństwa, które nie siedzą
              wprost w pamięci, ale wpływają na jego pasywność. Może być
              kryptogejem, bać sie utraty kontroli, a może jeszcze coś innego ...
              Tylko, że nie musisz decydować dziś, jutro albo w najbliższym
              tygodniu czy chcesz z nim być.
              Ale przecież masz jeszcze trochę czasu, żeby się przekonać, czy jego
              wymigiwanie się ma podłoże kompleksowo-zdrowotne, czy po prostu nie
              potrzebuje seksu.
              Mnie się wydaje, że to pierwsze, plus pewne specyficzne warunki
              początkowe, jakie zaistniały w waszym związku.
              O ile dobrze skojarzyłam, nie zakochaliście sie w sobie nagle
              płomiennym uczuciem, ale wasz związek przeszedł wcześniej etap
              przyjaźni, która w pewnym momencie zaczęła zmieniać sie w coś więcej.
              Ostatecznie jesteście parą. Tylko bez seksu.
              Twój facet miał zerowe doświadczenie w sprawach damsko-męskich,być
              może bał się odrzucenia.
              Przełamał pierwsze lody, jeśli chodzi o całowanie i nawet doszedł w
              tym do pewnego mistrzostwa. Może tak samo być z seksem.

              Ale ja na twoim miejscu nie liczyłabym na to, że facet sie przełamie
              i zainicjuje sam.
              Tylko z tego powodu nie rwałabym sobie włosów z głowy, a przejęłabym
              inicjatywę.

              W tym wątku padła wiele razy propozycja szczerej rozmowy.
              Jestem jak najbardziej zwolenniczką szczerych rozmów, ale trzeba
              mieć świadomość, że nawet jak dowiemy się jakie są przyczyny
              obecnego stanu rzeczy i obie wysokie strony złoża stosowne
              deklaracje, to do rzeczywistej poprawy sytuacji jeszcze daleko.
              Jeżeli powodem są kompleksy albo lęk przed odrzuceniem, to one nie
              znikną po nawet najbardziej szczerej rozmowie.
              Jaką ma wartość szczera rozmowa?
              Daje nam wiedzę.
              Tę wiedzę trzeba nałożyć na obraz całości i zobaczyć, czy jest
              spójny.
              Moim zdaniem w waszym przypadku jest.
              Teraz pora na odrobinę manipulacji i podstępu.
              Powiem ci, co ja bym zrobiła, gdybym miała większe doświadczenie w
              seksie od faceta.
              Odpuściłabym naciskanie na tydzień lub dwa. Zero rozmów o seksie.
              Zero presji, za to więcej czułości i miłego spędzania czasu razem.
              Innymi słowy uśpienie czujności.
              Zaproponowałabym DZIEN NIESPODZIANEK. Moze być też wieczór
              niespodzianek, w zależności od tego, ile czasu możecie być razem.
              Zasady są proste.
              Jedna osoba planuje i organizuje sposób spędzenia wspólnego czasu,
              druga i ma to być niespodzianka dla partnera, który musi się
              dostosować i nie może zrejterować.
              Nie szykowałabym jakiejś szcególnej scenerii kojarzącej się ze
              zmysłowością, żeby go na początku nie zablokować.
              Żadnej kolacji przy świecach ani kąpieli w płatkach róż.
              Co najwyżej szybki, odświeżający prysznic.
              A potem wzięłabym sprawy w swoje ręce przypominajac mu, że zgodnie z
              zasadami nie wolno mu protestować, a przynajmniej uciec pod żadnym
              pretekstem. Zresztą już wcześniej warto zadbać o to, żeby nie miał
              takiej możliwości... :)
              Ty go znasz i ty wiesz w jakim momencie wpadał w panikę.
              Może w ten sposób zdejmiesz z niego potrzebę kontroli sytuacji.
              Może być tak, że się na początku zablokuje, więc potrzebne jest
              wyczucie...
              Powodzenia
              :)
              • yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 09.11.08, 15:58
                To wszystko bardzo pięknie, ale główną sprawą jest tu chyba nie rozdziewiczenie
                partnera, tylko przyszłość związku. Zgadzam się, że nie można wyrokować ze 100%
                pewnością, jednak tak ogromny brak zdecydowania faceta w sprawach seksu jest
                światłem ostrzegawczym - niezależnie od przyczyn. Moim zdaniem tego typu
                odwrócenie ról (100% inicjatywy należy do kobiety) daje układ podwyższonego
                ryzyka. Nie trzeba się zaraz wycofywać, ale na to ryzyko trzeba się decydować z
                jego pełną świadomością.
    • wilk.w.owczej.skorze Re: gejem na pewno nie jest 08.11.08, 22:18
      Żal czytać, że dziewczyna uczepiła się zwichrowanego,
      zakompleksionego, wycofanego typa. Tu nie chodzi li i jedynie o
      seks, raczej o całość relacji między nimi. I o fakt, jakie to
      negatywne skutki przyniesie w przyszłośći.
      • kemych Ty naprawde go kochasz :D 09.11.08, 20:39
        Zazdroszcze facetowi. Chcialbym kiedys poznac taka kobiete z podobnym
        nastawieniem do mnie. Do 30-stki mam jeszcze 4 lata :) ale chyba nie wytrzymam
        tyle czasu ...
      • neokumizmohal Re: gejem na pewno nie jest 11.11.08, 16:15
        Adriana26! jak to sie w koncu skonczylo? rozmawialiscie ze soba? co powiedzial?
        byliscie w gorach .. a moze teraz na 11go listopada jestescie. daj znac jak to
        sie dalej wszystko potoczylo... moze juz jest po sprawie :)
        • gosiadzika przeczytałam wszystkie posty 11.11.08, 19:20
          w tej dyskusji co się dośc rzadko zdarza:)
          jestem ciekawa jak dalej sie sprawy potączą i na ile ci starczy cierpliwości :))

          ja bym się przyjrzała jego rodzicom - może to oni zaszczepili w nim taką nieśmiałość? jak on się o nich wyraża?
          a jacy są jego znajomi - jeśli iich wogóle ma?

          a jak się całujecie to co tylko pocałunki - co robi z rękami?? obejmuje , dotyka, pieści piersi czy trzyma na kolanach? a co ty robisz w czasie całowania?



          scenariusz optymistyczny -
          za pół roku pokaże ci fiutka i okaże się superkokachnkiem za 3 lata

          scenariusz pesymistyczny-
          za pół roku dotknię cie w pierś potem powie że ma dużo pracy
          za rok pokaże ci się nago w slipach na basenie........

          włąsnie.. a chodzicie razem na basen, byliście razem nad morzem..gdzieś gdzie mogłaś go zobaczyc prawie w całej okazałości???

          miłość jest ślepa - pamięttliwy jest, może okzać się dodatkowo zazdrosny, zabrczy i bóg wie jeszcze co, oprócz tego mruk , domator, nie lubi adrenaliny- ja bym mu zafunfdowała przejażdzkę na motorze :))

          zastanów się czy nie stararasz się zrobić niego na siłę "mężczyznę idealnego" dla siebie

          rady typu upij go chyba nic nie dadzą skoro on kontroluje ilośc alkoholu - chyba że coś mu dosypiesz - nie wiem czy tabletka gwałtu działą na facetów :)))
          • anula36 Re: przeczytałam wszystkie posty 11.11.08, 19:37
            na wiekszosc tych pytan odpowiedzi juz byly:)
    • adrianna26 Re:) 18.11.08, 15:27
      Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy i opinie, zarówno negatywne jak i
      pozytywne, nauczyły mne dopominać się o dbałość dla swoich potrzeb w
      związku.
      Troszkę Wam Kochani napiszę, bo mi dzielnie kibicujecie:)
      Ostatnio dużo rozmawiamy, ale otwarcie a nie półsłówkami jak
      przedtem. Główne powody to:
      1. Obawa porównania z eks
      2. Obawa utraty kontroli nad sobą - ktoś z was mi nawet to
      sugerował:)
      3. Kompleks braku wcześniejszego doświadczenia
      4. Gdzieś głęboko zakorzenione sex przedmałżeński=grzech
      5. Obowa, że mnie nie zadowoli (a także, że za szybko skończy, czyli
      jak u nastolatka)

      Do ślubu z seksem nie chce czekać, bo jak sam stwierdził, dosyć już
      lat zmarnował i kolejnych nie chce, doszliśmy do wniosku, że oboje
      za dużo analizujemy wzajemne zachowanie zamaiast cieszyć się
      chwilą!!
      Mam mu mówić wprost co mi sprawia przyjemność, podobnie on mi,
      żadnych terminów sobie nie ustalaliśmy.

      ps. ktoś pytał - w slipkach już nie raz go widziałam, tylko bez nie:)
      • glamourous Re:) 18.11.08, 15:56

        adrianna26 napisała:

        > doszliśmy do wniosku, że oboje
        > za dużo analizujemy wzajemne zachowanie zamaiast cieszyć się
        > chwilą!!

        Czyli dlugioweekendowe relaksy nie przemalaly jednak impasu i facet -
        pomimo wielu rozmow - nie uchylil jak dotad rąbka swoich gatek?
        Hmmmm, dziwne. Moim zdaniem latwo to z nim nie bedzie... I nie tylko
        seks mam tu na mysli...
        • axe11 Re:) 18.11.08, 16:00
          Wtrace tylko swoje 3 grosze - tez stawiam, ze latwo nie bedzie, a
          seks... noo, obys tylko nie wyladowala na tym forum za jakis czas
          placzac, ze ty chcesz, a on nie chce/nie umie.
          Nie zycze.
          • niezapominajka333 Re:) 18.11.08, 16:28
            Jakby nie patrzeć to jakieś 50 procent narzekających twierdzi, że
            wcześniej było absolutnie cudownie i nic nie zapowiadało takiego
            obrotu spraw.
            • yoric Re:) 18.11.08, 16:52
              1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie. 2 Jeżeli na początku
              było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że dalej będzie tak samo.

              Tyle się nauczyliśmy z Forum :) - jaki morał z tego wyciągniemy, to nasza sprawa
              :). Jedyny wyjątek, który pamiętam, to jakaś niedawna opowieść - czy aby nie
              Twoja - o żonie, która po 7 latach wydzielania mężowi minimum seksu, po
              osiągnięciu 30-ki nagle - całkowicie spontanicznie - się rozkręciła. Ale inne
              takie przypadki nie są znane nauce :).

              Nb. cały czas czekamy na tzw. Lay Report. W środowisku podrywaczy LR to zapis
              historii podrywu zakończonego pełnym sukcesem :D.
              • avide Re:) 18.11.08, 22:58
                Znam osobiście kobiete której jakiś czas po 30-stce "odbiło" jak to
                ona sama twierdzi. Tyle, że małż już miał tego dość. Bywa i tak.
                Także, przypadki mamy. Oba "kobiece". O męskich odbiciach po 30-stce
                z tą sama partnerka nie słyszałem ;-))).
              • avide Yoric 18.11.08, 23:00
                Yoric weź se wklej w stopke ten tekst:
                "1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie. 2 Jeżeli na
                początku było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że dalej będzie
                tak samo"

                Wszak Twój ;-).
                Nie będziesz musiał go w kółko klepać na klawiaturze ;-)))))).
                • rumpa Re: Yoric 18.11.08, 23:34
                  Ale Yoric to lubi...
                  :)))
                  i to chyba bardzo
                  • maja_sara Re: Yoric 18.11.08, 23:59
                    Lubi, nie lubi - można polemizować.
                    Ważne, że to co napisał, to jednak w życiu się sprawdza.
                    • yoric Re: Yoric 19.11.08, 00:59
                      Lubię, lubię :)

                      Za tekst kiedyś dostałem takie Forumowe "oklaski", to raz :). A dwa, ja sobie
                      marzę, by z Forum coś jednak wynikało - jakikolwiek dorobek, nauka, nie tylko
                      sama dyskusja w kółko o tym samym.

                      PS: a w stopce mam co innego, tylko kasuję :P.
                      • gomory Re: Yoric 19.11.08, 07:03
                        > ja sobie marzę, by z Forum coś jednak wynikało - jakikolwiek dorobek, nauka, nie tylko sama dyskusja w kółko o tym samym.

                        Skoro piszesz w kolko to samo to o tym samym ludzie dyskutuja ;)
                        • yoric Re: Yoric 19.11.08, 13:37
                          Przeceniasz mnie :). Tu faktycznie jest związek przyczynowy, tyle że na odwrót :).
                      • avide Re: Yoric 19.11.08, 07:38
                        yoric napisał:

                        >
                        > PS: a w stopce mam co innego, tylko kasuję :P.



                        Niech zgadnę ;-): "Sex drugs and rock and roll" ?? ;-))


                        Co do Twoich marzeń. Spełnia się ono każdego dnia Yoric. każdy wynosi z niego
                        naukę dla siebie.

                        Ale jak masz ochotę napisać jakiś dekalog, ... ja pomogę jak trzeba.
                        Założymy stronę na której wszystko zamieścimy a w stopkę wrzucimy link do niej
                        tak by każdy mógł wejść i przeczytać.
                        Na konsultacje zaprosimy porminentnych forumowiczów w różnym wieku i z różnymi
                        doświadczeniami osobistymi i tak oto powstanie
                        "Seksualny dekalog forum" ;-)))).
                        Wchodzisz w to ? ;-))
                        • atela Re: Super Adrianno 26, że odpisałaś 19.11.08, 09:29
                          Wątek jest wciągający, więc gdybyś się przestraszyła i stąd zniknęła bylibyśmy
                          zawiedzeni. Powodzenia :)
                        • yoric Re: Yoric 19.11.08, 13:38
                          > Wchodzisz w to ? ;-))

                          w końcu chyba wejdę :). Trzeba by przemyśleć formę. Niektóre fora mają np. w
                          opisie linki do kluczowych wątków, albo do ważnych stron na zewnątrz.
                          • niezapominajka333 Re: Yoric 19.11.08, 13:49
                            Yoric

                            "...1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie.
                            2 Jeżeli na początku było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że
                            dalej będzie tak samo..."

                            Właściwie nie było początku :)
                            Dziewczyna trafiła na nieśmiałego faceta. Wygląda na to, że on
                            zaangażował się wcześniej, gdy ona była w poprzednim związku.
                            Znają się cztery lata, najpierw spotykali sie jako przyjaciele,
                            teraz od pół roku jako para.
                            Jednej rzeczy nie rozumiem. Facet jest nieśmiały, być może
                            zakompleksiony. Może się boi, a może nie pociaga go Adrianna.
                            Ale ochotę jak sądzę ma i jakoś ją realizuje. Może masturbuje się
                            przed kompem, jak wielu innych, nawet w stałych związkach, gdzie
                            seksu nie brakuje.
                            Patrzymy na faceta. Cóż to za dziwo? Ma trzydzieści lat i jeszcze
                            nie ma zadnych doświadczeń. Jakiś nienormalny.
                            Wystarczyłoby, żeby dzień przed trzydziestymi urodzinami poszedł do
                            prostytutki i już jest normalny. Zdążył :)
                            Dajemy ci Adrianno nasze forumowe błogosławieństwo bo teraz twój
                            wybranek dobrze rokuje.
                            Proponuję na chwilę popatrzeć na autorkę wątku.
                            Jest bodajże o dwa lub trzy lata młodsza od chłopaka. Była juz w
                            stałym związku i teraz brakuje jej seksu.
                            Dwa lata wcześniej zakończyła związek, od pół roku jest z obecnym
                            chłopakiem, zostaje półtora roku przerwy. Nie szukała seksu? Nie
                            miała potrzeb? Przez półtora roku jak sobie dawała radę? Teraz pół
                            roku bez seksu i jak deklarowała w którymś poście mogłaby spokojnie
                            wytrzymać jeszcze następne tyle.
                            O czym to świadczy? Jakie ma potrzeby?
                            W ilu związkach była przed poprzednim partnerem? W jakim wieku
                            przeszła inicjację?
                            Wiemy tyle, że po dwóch latach postu brakuje jej seksu, ale nie na
                            tyle, zeby nie mogła poczekać jeszcze pół roku.
                            Adrianna napisała, że w poprzednim związku akurat seks był w
                            porządku. Co to znaczy w porządku?
                            Trzy razy na dzień, czy trzy razy w tygodniu?
                            Po jakim czasie w poprzednim związku zdecydowała się na seks?

                            Może ma mniejsze libido, niż tu wszyscy zakładamy?
                            Skoro tyle czasu wytrzymała?
                            Moze jak się chłopak przełamie i odblokuje, to on będzie miał
                            problemy typu chciałbym to robić bez przerwy, a moja dziewczyna raz
                            w tygodniu (celowe przejaskrawienie)
                            Przed czym ja tu wszyscy tak dramatycznie przestrzegają?
                            Bo się zaangażuje?
                            Już jest zaangażowana.
                            Bo wyjdzie za niego za mąż?
                            Nie zauważyłam,żeby gdzieś snuła bliskie plany małżeńskie i to na
                            całe życie.
                            Aż tak seksu jej nie brakuje, żeby nie mogła poczekać jeszcze pół
                            roku. I chyba z desperacji nie ma zamiaru chodzić do łóżka z kil
                            popadnie, bo dotąd tego nie robiła.
                            Więc na co ma uważać i od czego wiać?
                            Bo ją czymś zarazi? Bo się okaże psychopatą? Przywiąże ja do
                            kaloryfera i będzie sie znęcał? Bo się poparzy w czasie pierwszego
                            stosunku? Bo do końca życia będzie ją dręczyła myśl, że to ona
                            pierwsza zaczęła?
                            Bo zmarnuje następne pół roku na czekanie? Bo przeżyje traumę gdy
                            się okaże, że on naprawdę nie może?
                            Tak czy inaczej przeżyje traumę. Bo jest zaangażowana. I zerwanie to
                            nie naciśnięcie przycisku "kasuj" i tyle.
                            Ty Yoric chyba coś o tym wiesz. Minęło trochę czasu od rozpadu
                            twojego związku, podobnie pasującej osoby chyba nie znalazłeś, a
                            seksu masz zdaje się mniej niż przedtem. Za to efekt Coolidge,a jak
                            na razie ci nie grozi :)
                            Przeciez ta dziewczyna nie staje przed dramatyczną decyzją której
                            skutki będzie odczuwać całe życie. Jak się w końcu ze soba prześpią
                            to nie grozi jej chyba nic gorszego, niż z każdym innym facetem.
                            Odejść zawsze zdąży, a okazja do przekonania się przepadnie.
                            A gdyby nawet okazało się, że do siebie nie pasują, że za wiele
                            problemów mają w sprawach łóżkowych, to przynajmniej facet zdobędzie
                            jakieś doświadczenie, może pozbędzie się kompleksów, może w nowy
                            związek wejdzie z mniejszymi oporami w sprawach seksu.
                            A jej będzie łatwiej odejść, gdy przekona się, a nie tylko będzie
                            domniemywać, że w łóżku jest beznadziejnie i wiele sie nie da z tym
                            zrobić.
                            Dlatego moim zdaniem powinni najpierw dojść do tego "początku".
                            Mniej seksu już mieć nie będą, a czy więcej i jakiego to się okaże.
                            • anula36 Re: Yoric 19.11.08, 17:30
                              z jednego z poprzednich postow adrianny jasno wynika ze zamierza z tym facetem spedzic cale zycie,wiec chyba jakies plany malzenskie ma;)
                              • maja_sara Re: Yoric 19.11.08, 23:33
                                I z któregos tam postu-tu lub na forum "mężczyzna"-wynika, że facet
                                jest juz kilka lat po trzydziestce, a do tego pamiętliwy, bojaźliwy
                                i wycofany typ.
                            • yoric Re: Yoric 20.11.08, 00:01
                              Mądry wpis.

                              Wpis tak naprawdę jest do wszystkich, ale skoro adresowany do mnie, to odpowiem
                              za siebie. Mi osobiście w facecie nie podoba się to, że kompletnie brak mu
                              inicjatywy - nawet jeśli tylko na tym jednym polu (a wygląda na to, że nie
                              tylko). Jak już pisałem, IMO to źle rokuje na całokształt związku. I nie piszę
                              "rzuć go". Piszę "to wygląda na związek podwyższonego ryzyka". Coś jak związek
                              z... no nie wiem? Osobą z historią uzależnień na przykład? Pytanie, które należy
                              zadać, to mniej więcej "czy ten gość jest w stanie pełnić rolę mężczyzny przez
                              duże M (który się tobą opiekuje, imponuje ci, itd.) w twoim związku?". Może
                              wszystko pójdzie po myśli, ale IMHO to ryzyko tam jest i warto mieć tego świadomość.

                              PS: to już ponad półtora roku mojego singielstwa :). Chętnie bym strzelił o tym
                              elaborat, tylko nie bardzo byłoby go gdzie podpiąć.
                              PS2: cały czas czekamy na 'lay report' :)))).
                            • axe11 Re: Yoric 20.11.08, 08:52
                              Niezapominajko, bardzo ladny wywod:). Ale to nie do konca tak, jak
                              piszesz... Wytrzymac mozna nawet dwa razy dluzej niz poltora roku i
                              to przy libido porownywalnym do nimfomanki;) (ale monogamicznej!-
                              wiec chyba zle porownanie;)), wiec to nie kwestia libido. Dziewczyna
                              nie wiem, ile ma lat, ale byla juz w zwiazku, uprawiala seks. A
                              teraz...

                              Hmm...znalam bardzo podobna sytuacje. I jestem GLEBOKO PRZEKONANA,
                              ze Yoric ma racje mowiac, ze jesli na poczatku bylo zle, to dalej
                              tez tak bedzie. Dziewczyna nie musi snuc planow malzenskich - teraz.
                              Ale kazdy jest czlowiekiem i ma ludzkie uczucia:), facet poza tym,
                              ze prawdopodobienstwo jest spore, ze bedzie kiepski w lozku (skoro
                              go tyle lat nie ciagnelo, zdrowego chlopa, to jakos zastanawia, czy
                              nie?), moze byc calkiem milym czlowiekiem i dziewczyna moze sie w
                              nim naprawde mocno zakochac. A wtedy podjac racjonalna decyzje jest
                              naprawde trudno.
                              Adrianna weszla na forum o seksie, bo seksu ani widu, ani sluchu w
                              jej zwiazku, czyli rozumiem, ze jednak ja to meczy. A ze partner
                              mowi, ze chcialby... No pewnie, ze by chcial, skoro juz sie
                              przelamal do bycia z nia. Teraz kolejne lata bedzie czekac na seks.
                              Potem nastepne - az on sie czegos nauczy (chyba ze lubi byc
                              nauczycielka),przy czym skutki wcale nie musza byc takie, jakie
                              sobie by wymarzyla (MOZE nie byc latwo, a on MOZE nigdy sie nie
                              nauczyc). Pewnie, mozna czekac. Tylko po co? Zycia szkoda. I szkoda
                              sie samej frustrowac na wlasne zyczenie.

                              Czlowiek uczy sie na bledach. Szkoda, ze najczesciej na wlasnych.
                              Adrianna pewnie i tak zrobi swoje. Normalka:). Oby potrafila
                              spojrzec na calosc z dystansem - poki moze.
                              • glamourous Re: Yoric 20.11.08, 09:17
                                Zgadzam sie z Axe. Co innego trwac w bezseksiu - calkowitym lub czesciowym - z
                                powodu singielstwa, a co innego "wytrzymywac" i zaciskac zeby kiedy jest sie od
                                wielu miesiecy w zwiazku z atrakcyjnym i pozadanym partnerem. Wtedy ma sie chyba
                                poczucie, cytujac Karola Orleanskiego, ze umiera sie z pragnienia tuz obok
                                fontanny ;-/

                                Ten zwiazek IMHO niespecjalnie chyba dobrze rokuje, bo oblubieniec Adrianny
                                wyglada mi na dosyc wycofanego i skomplikowanego faceta. Bo o ile od biedy
                                jestem w stanie zrozumiec, ze ma ponad trzydziestke i do tej pory jest
                                prawiczkiem jako ze nigdy nie byl zakochany a przygodny seks go nie interesowal
                                - o tyle za nic nie moge pojac na co on czeka TERAZ, kiedy znalazl juz te
                                "wyteskniona" milosc i zwiazek z chetna i spragniona tego seksu kobieta. Wedlug
                                wszelkich zasad logiki i biologii, gdyby brak seksu doskwieral mu w jakikolwiek
                                sposob przez te wszystkie lata, to w sprzyjajacych warunkach powinien teraz
                                dazyc do konsumpcji, a nie hamowac z calej sily. I chociaz zycze Adriannie jak
                                najlepiej to uwazam, ze jezeli to kobieta ciagnie faceta w seksie za uszy to
                                zazwyczaj nic dobrego z tego nie wynika.
      • maja_sara Re:) 19.11.08, 23:35
        Aha, czyli dalej jesteś w punkcie wyjścia...
        • niezapominajka333 Re:) 20.11.08, 16:58
          Tak, to jest związek podwyższonego ryzyka.
          Prawdę mówiąc cudze doświadczenie mało komu się przydaje i nie
          chroni przed błędami. Na tym forum piszą osoby, które zawiarały taki
          związek mimo tłumaczeń i przestróg. Podjęły ryzyko. Czasem żałują,
          czasem nie, ale kierowały sie chęcią bycia z wybraną osobą ryzykując
          niedobory w seksie.
          Nie mam czasu szukać, ale pamiętam wątek, w którym dyskutowano
          podobny przypadek. Też kibicowanie czy im sie uda, też inicjatorka
          była kobieta. I udało się. Nie wiem, jak potem ...

          Jestem w stanie zrozumieć, że facet może mieć jakieś kompleksy,
          przyczyna może być urojona, albo rzeczywista, ale moim zdaniem
          Adrianna, jako bardziej doświadczona powinna wziąc sprawy, ze tak
          powiem w swoje ręce.
          I to szybko, bo jak to ktoś mądrze napisał, głębokie zaangażowanie
          może uniemożliwić odejście nawet w przypadku całkowitego bezseksia.

          Zastanawiam się, co ja bym zrobiła na jej miejscu, gdybym miała
          świadomość, że działam na faceta, a Adrianna takie przekonanie ma.

          Na pewno nie czekałabym, aż się facet sam przełamie.
          Przecież to sam miód wprowadzać chętnego w świat seksu.
          Ryzyk - fizyk. Albo potem będzie lepiej, albo da nogę.
          Ale tkwić w niepewności? Bo to facet powinien mieć inicjatywę?
          Dla mnie to niepojęte. Zdaje się, że w innych sferach jest dość
          odważny, więc pozostaje tylko ta sprawa.
          Może ja jestem taka dziwna, ale nie lubię narzekać tylko działać.
          Jak nie otwarcie, to sposobem.
          A szczera rozmowa jak najbardziej. Bo daje informacje, a nie
          załatwia sprawę.

          PS. Mam nadzieje Yoric, że podzielisz sie kiedyś doświadczeniami z
          singielstwa :)
          • koto.podobna Re: 20.11.08, 22:05
            Ja na Twoim miejscu, Adriano, juz bym dała sobie spokój z tym 30-letnim prawiczkiem i skupiła się na poznawaniu normalnych gości. Tacy istnieją :-)Bo ten Twój do nich, niestety - nie należy. I to raczej już się nie zmieni. Podejrzewam zresztą, że to gej który na siłę stara się udowodnić sobie (i innym), że nim nie jest - ze wzgl. religijnych, wychowania itp. No i z nieśmiałości. Tacy ukryci geje nigdy się nie przyznają, tylko marnują życie sobie oraz partnerkom, zamiast zaakceptować swoją własną naturę i zgodnie z nią postąpić.... Znam takie historie.
            Żeby facet - niby zakochany - do tej pory nawet nie położył się obok Ciebie nago?.... i te dziwaczne tłumaczenia, odwlekania... toć to chore jest. Nie czujesz tego dziewczyno?... Mydlisz sobie oczy, nic więcej.
            • kasha101 Re: 20.11.08, 23:19
              Duzo tu juz napisano, oj duzo, ale wiadomo, dziewczyna zakochana i
              to powaznie, cos tam poczyta, pomysli, ale i tak bedzie brnac dalej
              w ten zwiazek, na przekor, bo a noz widelec...

              Ale nie to mialam napisac.

              Mi rzucilo sie w oczy cos jeszcze innego, a mianowicie psychika
              goscia. I cos, co wszyscy pomineli: ze w jednej rozmow to on
              stwierdzil, ze on przeciez chcial, ale ona byla oporna!
              Smierdzi mi tu manipulanctwem i niezbyt dobrym charakterem, jak juz
              ktos napisal - byc moze o to mu chodzilo, omotac, zeby jej baaaardzo
              zalezalo i zeby on mial w koncu kontrole na cala sytuacja. Bo to on
              dyktuje tu warunki przeciez. Plus dosc sztywny charakter, zero
              spontanicznosci, pamietliwosc rysuja mi obraz raczej nieciekawy
              faceta o skomplikowanym, zawilym charakterze, ktory jest wyzwaniem
              dla potencjalnej partnerki. Niektore to pociaga. Mnie juz przestalo,
              odkad ochlonelam po takim wlasnie ukladzie z bardzo trudnym typem,
              ktory tak mamil i motal, az mial mnie cala i wtedy wlasnie dal
              poteznego kopa. Teraz zdecydowanie wole prostych facetow, szczerych,
              nie unikajacych rozmow, umiarkowanych sangwinikow:) I mam to
              szczescie, ze trafil mi sie wlasnie taki pan:)

              Wiec ostroznosc, ostroznosc, ostroznosc...Nie o wiek inicjacji tu
              chodzi, a raczej o podejscie do niej, krecenie, szukanie wymowek,
              uniki, ucieczki, wymowki i inne gierki, po prostu zwyczajne mydlenie
              oczu. Jesli jest milosc i zaufanie dwojga doroslych osob, to zawsze
              znajduje sie jakies rozwiazanie, komromis, wyjscie naprzeciw drugiej
              osobie, jej potrzebom. A tu jedna strona sie stara, czeka, jest
              cierpliwa, wyrozumiala jak cholera, a druga strona mydli oczy.
              • adrianna26 Re: 21.11.08, 10:09
                zakochana to się zgadza, ale jeszcze nie ślepa:) i wszystkie rady
                czytam, nie raz nie dwa, czasem kilkakrotnie, swoje lata mam, a
                reszty życia nie mam zamiaru spędzić na gdybaniu co by bylo gdyby...

                a ta sytuacja powoli mnie przerasta...
                • yoric Re: 21.11.08, 10:28
                  No dobra... a do rzeczy - są jakieś postępy? ;)
                  • adrianna26 Re: 21.11.08, 10:46
                    nie ma, a to już niedługo miesiąc minie od czasu założenia wątku,
                    przykro mi, bo się staram, już powoli brakuje mi motywacji do
                    dalszych wysiłków, bo po co?? zero spontaniczności
                    teraz dla odmiany ja będę cały weekend w pracy, przyszły mamy
                    spędzić razem (znowu wyjazd - też praca)
                    • marjot40 Re: 21.11.08, 12:56
                      Niestety... On Cię nie kocha. Takie to banalne... Jesteś dla niego
                      czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej na wypadek prawdopodobnej
                      samotnośći.
                      pozdrawiam
                      Mariusz
                      • maja_sara Re: 21.11.08, 14:01
                        A ja myślę, że miłość ma tu akurat najmniejsze znaczenie. Owszem,
                        facet używał tego argumentu dla wyjaśnienia dla swojej
                        dotychczasowej abstynencji seksualnej. Ok, rozumiem. Być może i
                        kocha. Ale kobieta do seksu potrzebna mu nie jest, może mężczyzna
                        tak, ale facet nie chce się do tego przyznać.
                        • axe11 Re: 21.11.08, 14:35
                          Eee tam, nie stawialabym od razu, ze gej. Czasmi po prostu trafiaja
                          sie takie typy. I tylko jedno wiem - ze szkoda sie z nimi meczyc. Bo
                          zycie takie krotkie i tak pieknie go mozna jeszcze pouzywac:))). Z
                          kims, kto doceni, kto da to, czego sie potrzebuje.

                          Zgodze sie jednak, ze milosc ma tu najmniejsze znaczenie. Jesli tyle
                          czasu byl sam, to... nie, ja nie przekreslam, ale to znaczy, ze
                          ciezko mu ofiarowac uczucie drugiej osobie. I jesli nawet on sie
                          juz "przekona do kogos", to czy bedzie umial to utrzymac?
                          pielegnowac? rozwijac?
                          Ech, jesli juz teraz sa takei problemy, to.... ale to juz bylo
                          mowione:)))
                        • marjot40 Re: 21.11.08, 15:17
                          Mnie - kobiety, które kochałem zawsze pociągały....:) Dziwna
                          definicja miłości. Chyba, że to współczesny Platon :)
                          pozdrawiam
                          Mariusz
                          • anula36 Re: 21.11.08, 17:36
                            raczej zaplecza mieszkaniowego skoro na dzien dobry chce sie wprowadzac;)
                            • kasha101 Re: 21.11.08, 17:57
                              Moze go po prostu zapytac, czy on uwaza sam czy to normalne? te
                              ucieczki do lazienki, uniki, wymawianie sie praca? Bo nawet
                              zakladajac, ze kocha (tego nie wiemy i nie ma co tego oceniac i
                              gdybac, on tylko sam wie jak jest), to juz unikanie seksu jak diabel
                              swieconej wody:), a tak to z opisu adrianny wynika, przez 30letniego
                              faceta majacego u boku napalnona i chetna kobiete jest...hm, no moim
                              skromnym zdaniem conajmniej dziwne..

                              I zgadzam sie z autorka, taka walka moze wypalic, wpedzic w
                              kompleksy, nabawic uprzedzen i lekow, wiec...dac sobie i jemu
                              jeszcze czas, dazyc do naprawde SZCZEREJ rozmowy, a jak nie to
                              zwyczajnie odejsc. Moze tu wlasnie sa potrzebne jakies terminy,
                              daty, zeby to jasno okreslic?
    • avide Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 21.11.08, 23:48
      Adrianno nie chcę zabijać Twoich ideałów, ale... przygotuj się na
      to, że nawet jak w końcu go przelecisz w swojej determinacji to
      wszystko wskazuje na to, że całe życie będziesz musiała mieć w tym
      związku "jaja" TY.
      Odpowiada Ci taka rola ? Są kobiety, które to kręci bo uważają, że i
      tak robią wszystko najlepiej, pytanie czy Ty tak masz ? Zastanów się
      nad tym głęboko bo z czasem może to sprawić, iż ten co cię teraz tak
      pociąga kompltnie przestanie Cię kręcić bo w końcu zapragniesz mieć
      koło siebie mężyczynę a nie wiecznie robić za matkę, żone, kochankę
      i głowę rodziny w jednym. Trochę tego dużo nie uważasz ????

      Pzdr.
      Avide
      • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 19:51
        Avide, tylko, że ja tak nie potrafię, mężczyzna musi być mężczyzną

        a ja oststnio mam wrażenie, że we mnie tylko kucharkę widzi a nie
        kochankę
        • anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 21:12
          tez takiego przerabialam, w koncu zarzadal zebym gopzrestala molestowac bo on chce spokojnego zycia z dobra kucharka i gosposia i juz mu sie udawac milosci ani pozadanie nie chce:)
          • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 21:19
            taka sytuacja nie jest dobra, nie chcę być tylko gosposią (chociaż
            uwielbiam gotować), nic się nie zmienia między nami, męczy mnie ta
            sytuacja, bo jak tak dalej pójdzie, to wogóle przestanę czuć się
            kobietą, zaczęło mi na nim zależeć, dlatego mi przykro
            • anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 23:41
              jest nawet bardzo zla, chyba ze gosposiowanie to sposob zarabiania na zycie.
              Na szczescie nie tylko tacy sa na swiecie.
    • kinkygirl Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 22.11.08, 21:11
      jednej rzeczy nie rozumiem - w koncu jak juz pierwszy raz to
      zrobicie, to chyba nie poprzestaniecie na jednym razie, jaka by to
      katastrofa nie byla. jakos z calowaniem w koncu poszlo.

      wiec skad te wszystkie wymowki?

      mowisz, ze masz juz dosc tej sytuacji. slusznie. popieram. trzymaj
      sie (nie faceta) :)
      • baklazan1 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 00:14
        Adrianno,moja rada jest jedna-zostaw faceta i zacznij być być otwarta na nowe
        znajomości.Może moja historia opowiedziana w wielkim skrócie pomoze Ci podjąć
        decyzję.Byłam z faecetem półtora roku. Nie było między nami żadnych zbliżeń, o
        sexie mogłam zapomnieć, jedynie to całowaliśmy się. Kiedy chciałam czegoś
        więcej, albo pocałunki stawały się bardziej namiętne, mówił ,że musi iść do domu
        bo już poźno,albo wychodził do toalety, kończąc kontakt ze mną.Tak było
        zawsze.Unikał wspólnych wyjazdów, na palcach jednej ręki mogę wyliczyć kiedy
        spaliśmy razem (spaliśmyw w sensie w jednym łożku, do nieczego między nami nie
        dochodził, kiedy chcialam sie przytulić mówil, że jest zmęczony, ze musi rano
        wstać). Nie chciał nigdy u mnie zostac na noc, warunki mieliśmy idealne bo
        mieszkam sama. Wiem Adrianno co czujesz doskonale, wiem jaki to jest dla Ciebie
        problem, bo miałam taki sam.Winę szukałam u siebie, wydawało mi się,że nie
        jestem atrakcyjna, pociągająca. Próbowałam orgaznizowac kolacje przy swiecach i
        to też nie dało rezultatów.Facet przerwał ten zwiążek, zostawił mnie. Byłam z
        tym u psychologa-powiedział,ze jego zachowanie jest patologią do kwadratu!Tak
        się nie zachowuje zdrowy facet!!!!!Żałuję tylko,że nie przerwałam tego związku,
        szkoda mi zmrnowanego czasu.Jesli mogę Ci jakoś pomóc skontaktuj się ze
        mną.Pozdrawiam
        • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 19:48
          jakbym o sobie czytała, też się już zaczęłam zastanawiać nad swoją
          atrakcyjnością, ze mną ok, dziś musiałam "załatwić rzecz nie do
          załatwienia" i usłyszałam, że takim kobietom się nie odmawia, czyli
          źle nie jest
          • baklazan1 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 22:19
            Adrianno, zrobisz jak będziesz uważała za stosowne, tylko nie angażuj się w ten
            związek mocno i nie obwiniaj się nigdy, że z Tobą jest coś nie tak.To facet ma
            problem i to duży, moja psycholog nazwała to patologią do kwadratu. Spróbuj z
            nim porozmawiać; ja próbowałam, ale on unikał tego tematu,albo mówił ,że to się
            zmieni,a nic się nie zmieniało.Nie chcę , żebyś cierpiała, tak jak ja teraz
            cierpię.A cierpię, bo ktos miał problem. Powodzenia życzę i jestem z Tobą.
    • verlatin Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 10:23
      Hehehehe, jak nie ma za dużego doświadczenia w wieku 30 lat, to przykro mi ale
      za jakieś 2-3 skończysz z kochankiem:D:D:D Zastanów się ile on musiał się
      onanizować,żeby dotrzeć do tej 30:D:D:D Nie krępuje cie to?:P
      • ninguna Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 10:38
        Och...ja dlatego nie lubię tego forum:/ Zawsze ktoś się wypowie w temacie o
        którym nic nie wie i poda odpowiedź która nie ma nic do rzeczy. Jak można
        nieznajomą osobę np. wyzwać od szmaty? Jak można poradzić komuś żeby rzucił
        żonę, jeśli się go nie zna? Ludzie...opanujcie się:/
        • alakala Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 11:23
          Heh, rozumiem, że nie można zaczerpnąć info w internecie bo ktoś może
          odpowiedzieć nie tak jak trzeba?:):):)
          • taflazlota Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 11:56
            to nie o to chodzi; niektórym poprostu odbija kiedy wiedzą, ze są anonimowi.
            dlatego preferuję fora zamknięte, takie jak np. www.maxiclub.pl/forum/
            jakbym na jakimś publicznym zadała pytanie takie jak na tamtym, to zostałabym
            obrażona, zlinczowana, pozbawiona moralności i wyśmiana. na forach prywatnych
            takie rzeczy poprostu nie mają miejsca, bo nie ma przypadkowych osób, wszyscy
            się znają, więdzą jakie mają poglądy i bardzo łatwo jest dostać konkretną
            odpowiedź. na dużych forach co drugi temat jest prowokacją i ludzie tylko
            nabijają sobie posty dla zaspakajania swojego ego.
            • imbiralek Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 12:39
              Ale nie sądzisz, ze anonimowośc ma pozytywny wpływ na ilość odpowiedź
              zakompleksionych polaków?
    • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 23.12.08, 11:27
      to się w końcu daje do siebie podobierać:)
      • papua_nowa_gwinea Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do przodu 23.12.08, 15:43
        adrianna26 napisała:

        > to się w końcu daje do siebie podobierać:)

        • anula36 Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 23.12.08, 17:30
          chyba raczej w dol:P i byly to majtki:)
          • glamourous Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 23.12.08, 18:00
            anula36 napisała:

            > chyba raczej w dol:P i byly to majtki:)


            Sprawy ruszyly do przodu, bo majtki ruszyly w dol, a penis w gore ;-)
            Czyli wreszcie prawidlowa dynamika sytuacji??;-)Adrianna, sprecyzuj,
            bo cos bardzo lakonicznie i tajemniczo powyzej zabrzmialas, a my tu
            wytrwale kibicujemy...;-)
            • adrianna26 Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 17:44
              dziękuję za kibicowanie, ale tyle wam głowę zawracałam, że czuję się
              w obowiązku poinformować jak się sprawy mają:)
              majtki nie spadły jeszcze,dzielnie trzyma je na sobie, ale nie ma
              nic przeciwko, gdy dobieram się do pośladków, oponuje gdy chcę
              zabrać za przód, ale widzę już, że są momenty gdy nie do końca
              kontroluje sytuację,
              dziś wyjeżdżamy na sylwestra i na narty:) tego też jeszcze nie
              robił:))) zobaczymy jak będzie...
              • mruff Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 20:26
                wątek bardzo mnie frapuje a adranna zaskakuje swoją cierpliwością

                kurcze, coś dziwnego jest z tym facetem i nie wróżę odlotowego i
                spontanicznego seksu w przyszłości
                • anula36 Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 20:39
                  mnie frapuje co on ma w tych majtkach z przodu???:)
              • kinkygirl Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 22:46
                adrianno, widze, ze lubisz wyzwania. troche to rozumiem.
                no wiec dobrze, ustal co ma z przodu w tych majtkach, o ile nie zabierze Ci to
                reszty Twojej mlodosci, daj nam znac jak tylko sie uda, bo pekamy tu z
                ciekawosci. i natychmiast rzuc go w diably. a przede wszystkim obiecaj, ze nie
                wyjdziesz za niego za maz. bo za chwile czy dwie znowu bedziesz zakladac kolejne
                watki na tym forum, ze brak seksu w malzenstwie i ogolna rozpacz... a, i
                powiedz, czy pozwolil Ci wypic kieliszek szampana na sylwestra, czy tez dalej
                kultywowal faszyzm i kontrole totalna ;)
                pozdrawiam serdecznie ;)
    • adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 04.01.09, 21:26
      no to piszę wszystkim zainteresowanym, majtki spadły!!! i o dziwo
      tam wszytko ok, instrumencik ładny, prosty, nie za długi, ale
      gruby:) popieścić się dał, jedyne co zauważyłam, to że nie może zbyt
      długo utrzymać erekcji, ale z czasem może się unormuje,
      do niczego jednak nie doszło, tym razem z powodu mojej osoby:)
      • papua_nowa_gwinea No to gratulacje i oby tak dalej 05.01.09, 10:02
        • bi_chetny Re: No to gratulacje i oby tak dalej 08.01.09, 17:03
          to może z erekcją problem ?
    • yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.01.09, 21:02
      A może to jest geniusz uwodzenia? Tak odwrócił 'ramę' (frame), że teraz to
      kobieta robi wszystko, żeby zaciągnąć go do łóżka!
      :))
      • t.drk Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 10.01.09, 15:55
        o cholera...jaki żałosny wątek......!!
    • d1963 No i co daje Adrianno? 21.01.09, 20:08
      Poznaliście się już dogłębnie?

      Tak czasem bywa, że "dochodzenie" do tej sytuacji trwa.

      Ale potem ...

      Może być jak z niedźwiedziem, który dobrał się do miodu, czego Wam
      życzę.

      Pozdr D
      • adrianna26 Re: No i co daje Adrianno? 23.01.09, 14:27
        jeszcze dwa tygodnie jestem w gipsie:)
        • glamourous Re: No i co daje Adrianno? 23.01.09, 14:56
          adrianna26 napisała:

          > jeszcze dwa tygodnie jestem w gipsie:)

          Oooo, w kontekscie watku to zabrzmialo jakos bardzo dwuznacznie ;-))
          • ambx No... to ładny gips... 30.01.09, 22:40
            ...ale w studenckich czasach dałem się wykorzystać pewnej mężatce,
            która miała rękę w gipsie. Zazdrosny mąż ją tak załatwił, no to
            się "zemściła". ale jak to noga... może trochę przeszkadzac;-)
        • tylko_f10 Re: No i co daje Adrianno? 12.05.09, 22:20
          Gips już chyba dawno zdjety... A inne bariery pokonane?
          • boba-ska Re: No i co daje Adrianno? 16.06.09, 21:32
            i jak tam?
            wszyscyśmy ciekawi:)
            • rubinka11 Re: No i co daje Adrianno? 17.06.09, 18:20
              Widać, że to wartościowy chłopak. Weźcie ślub to na pewno dojdzie do
              finiszu;) Już nie będzie się bał grzechu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja