belizariusz Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 14:20 Hmmm Moj pierwszy araz byl z dziwka,pijany bylem ..potem zas doznalem jakiegos kompleksu pewne urzadzanie wiotczalo mi jak przychodzilo co do czego... Majac kolo 28 lat zwiazalem sie z kobieta po roku zrobilem to normalnie... Smutne to i prawdziwe nie koniecznie musi byc gejem moze to jakies inne wspominia z przeszlosci? Tez czytalem ksiazki...duzo i dalej czytam i nie lubialem wychodzic w teren....;)ale to wszsytko do pewnego czasu. Pozdrawiam Odpowiedz Link
4g63 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 14:41 ten typ musi być nieźle szurnięty, skoro mówi że macie czas, to że jest nienromalny to pewne, radziłbym zmienić obiekt westchnień Odpowiedz Link
neokumizmohal Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 16:17 Moim zdaniem zaraz po kolejnej nieudanej probie trzeba tego pana troche przypszeć do muru. Nie można związku opierać na uciekaniu i domysłach. Potrzebna jest rozmowa. Faktycznie moze miec jakis kompleks np. zle wygladajacego penisa lub przedwczesny wytrysk - na co moga wskazywac ucieczki do toalety ... a moze on sie w tej toalecie onanizuje bo nad tym ma akurat kontrole a nad seksem nie ma... Taki problem jednak nie zwalnia go z rozmowy.. ba wrecz przeciwnie - tym bardziej trzeba o tym porozmawiac i problem rozwiazac. Trzeba wylozyc kawe na lawe i dac do zrozumienia ze brak rozmowy tylko pogorszy sprawe. Zapewnij go ze cokolwiek to jest przebrniecie przez to razem i ze nie musi sie bac. Zapewnij go ze na pewno mu pomozesz ze nic sie wielkiego nie stanie jak ci powie bo rozne przypadlosci i kompleksy maja ludzie i z tego wychodza. To po to zeby sie nie przestraszyl. Jednoczesnie zaakcentuj ze zwiazek z przypadlosciami jednego partnera mozna sobie wyobrazic ale zwiazek z brakiem dialogu juz nie. Bo puki co to jest gdybanie ciota nie ciota, erekcje ma ale fiutka nie pokazuje, napalony jest ale sie nie bzyka ... no przez pierwsze 3 miechy mozna zrozumiec ale pozniej trzeba nad tym przynajmniej porozmawiac a pozniej problem rozwiazac. I porozmawiac po prostu trzeba - nie ma bata - musi to z siebie wydusic. Nie odpusc mu. Wyglada na to ze facet spelni tylko zadanie jakie sie przed nim postawi ... wiec jego zadaniem jest SZCZERA ROZMOWA. Odpowiedz Link
dymscha Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 17:42 Ale rozumiem, że jakąś aktywność przejawia, tylko unika penetracji? ;) Hmm. Czy facet aby nie pochodzi z rodziny patologicznej, w której był alkohol? Może to lęk przed ciążą i odpowiedzialnością za ów fakt? Odpowiedz Link
la.bruja Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 18:34 Adrianno, czy oprocz skuterów wodnych i dziewczyn musialaś go do czegoklwiek innego też namawiać? (oprócz seksu rzecz jasna). Pytanie to jest w kwestii inwencji - lub jej braku. Frapuje mnie to. Tzn. czy on wykazuje takową. Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:06 nie musiałam Odpowiedz Link
wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:56 A wcześniej pisałaś, że nawet do wyjścia "do ludzi" musiałaś go zachęcać. Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:24 na początku tak było, bo się uczył, potem się zmieniło Odpowiedz Link
wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:37 Uczysz go od początku, nawet tego, jak być z ludźmi. To patologia jest. Ktoś tu dobrze napisał-matkujesz mu, w pełnym znaczeniu tego słowa. Tylko, że od tego powinna być ta jego "wzorowa rodzina" /sama tak nazawałaś jego rodzinę/, na to był czas lata temu. Teraz okazuje się, że dorosłego 32 letni faceta trzeba uczyć żyć i prowadzić za rekę jak przedszkolaka i to w wielu dziedzinach zycia. A nie tylko w sferze seksu, jak to sygnalizowałaś na początku. Zacytuję słowa piosenki: "Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt..." Odpowiedz Link
tomi135 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 01:47 Jasne, bo przeciez jeśli człowiek miał porąbanych rodziców i sam jest nieśmiały to na nic nie zasługuje i nikt nie powinien wyciągnąć do niego pomocnej dłoni... Odpowiedz Link
wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 02:30 Dziecko może zwalić winę na rodzica, bo jest od niego zależne. Dorosła osoba, bez względu na płeć, już nie. 20latej już sam decyduje o swoim życiu i sam wybiera, 30latek tym bardziej. Nie widzisz różnicy? Poza tym, ktoś tu dobrze napisał, a raczej zapytał-skoro ten pan przez 32 lata nie wykazawał inicjatywy w wielu dziedzinach swojego życia, to czy za rok, 5 lat, 25 lat będzie w stanie wykrzesać iskrę, która wznieci pożar? raczej nie...i tu jest problem Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:08 rodzina wzorcowa, o sama inicjację chodzi Odpowiedz Link
j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:17 Rajcuje cię to? Jeśli tak, to udaj się dop psycholga. Bo inaczej możesz wpaść po same uszy. Mój koleś ma syna-ss.yna. Poszedł do klasztoru, gdzie nauczył się pedalstwa. Uciekł stamtąd i wpadł w nałóg grania w ruletę. Spuścił finansowo całą rodzinę do kibla. Poszedł na odwyk, a rodzice spłacali długi. Wrócił z odwyku i wyjechał do Irlandii. Jak myslisz - co tam robi? Chciałabyś mieć takiego faceta? Jeśli tak, to znajdziesz takich setki w pielgrzymkach. A nawet tysiące. Odpowiedz Link
kika_19 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:18 Kochanie, radzę Ci z całego serca - szczera rozmowa. Ja przez 1,5 roku męczyłam się w związku z facetem, sex był około 2-3 razy przez ten czas (!) (chociaż z takim wynikiem powinnam pamiętać bardziej dokładnie ;). Bałam się pytać, obwiniałam siebie, potem po 1,5 roku wyszło szydło z worka - 28letni chłoptaś ma problemy z psychiką (nie chodziło już o brak ochoty na sex, ale zaburzenia snu, poddenerwowanie, depresja) i nie chce iść z tym do psychologa (mimo próśb, podtykania numerów sprawdzonych lekarzy pod nos). Wynik - moje zszargane nerwy, złamane serce, uraz do tej osoby, nie chcę go więcej widzieć ani o nim słyszeć, po prostu go znienawidziłam, bo brak mu było odwagi by przedstawić swoje problemy na początku związku, zanim poważnie się zaangażowałam. Rada - szczera rozmowa. Jeśli chcesz, żeby coś z tego wyszło poważnego, miej odwagę porozmawiać. Odpowiedz Link
sleepysheep Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:33 Jeśli sprawa jest dla Ciebie tak ważna (a skoro zakładasz na forum taki wątek, to chyba jest) to ja bym jednak sugerowała przycisnąć partnera i porozmawiać z nim w czym rzecz - niech powie o co chodzi - w końcu powodów dla których jeszcze nie zdecydował się na seks z Tobą może być całe mnóstwo i nie ma co gdybać i tworzyć teorii. Wyjaśnij mu, że czujesz się niepewnie (jeśli tak jest) i że nie rozumiesz tej sytuacji, jednocześnie zapewniając go, że nie musicie od-razu-w-tej-sekundzie iść do łóżka (no chyba, że Ty musisz...ale jak sama wspomniałaś, możesz poczekać kolejne kilka miesięcy). Wyjaśnij, że po prostu chcesz wiedziesz na czym stoisz. Niezależnie od tego czy to ma być jego pierwszy raz i się wstydzi, czy ma może kompleks jakiś, czy po prostu nie czuje się jeszcze gotowy (bo wbrew powszechnej opinii faceci też uczucia mają i czasem nawet zdarza im się nimi kierować ;)) - przecież nie będziesz go wyśmiewać za to. Taka niepewność, niedomówienia, nie wypływają pozytywnie na międzyludzkie relacje - i tyle. Odpowiedz Link
blackpresident Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:49 Czytajac wiekszosc waszych wypowiedzi odnosnie problemu adrianny, mam wrazenie, ze to wy potrzebujecie pomocy. Podchodzicie do tej sprawy szybko, bezmyslnie, symplistycznie. Sprowadzacie szczescie dwojga ludzi do modelowego bzykania na zawolanie. Hmm... wasze wypowiedzi tutaj to jak pokaz przedwczesnych wytryskow. Adrianna, jesli naprawde Ci na nim zalezy, jestes na dobrej drodze. Twoje zrozumienie dla niego nie ma nic wsplonego z "matkowaniem" jak to okreslilo pare intellectually-challenged indywiuuw na tym forum. Chlopak jest wybitnie wrazliwy i to samo w sobie jest dla Ciebie wyzwaniem. Troche cierpliwosci i konsekwentnej inicjatywy z Twojej strony, a sprawy sie uloza. Odpowiedz Link
la.bruja Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 20:00 Black ...nie sądzę, aby wszyscy sprowadzali rzecz do 'bzykania się'. W tle niemalże każdej wypowiedzi pojawia się głebszy problem: braku komunikacji! Seks jest tu sprawą wtórną.A to już jest poważny problem. Odpowiedz Link
kika_19 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 20:08 > Troche cierpliwosci i konsekwentne inicjatywy z Twojej strony, a sprawy sie uloza. Za to Ty dajesz niby "uniwersalne" rady - cierpliwość i konsekwencja nie zawsze dają rezultaty, zwłaszcza przy problemach poważniejszych niż krótki penis. Zauważ, że dziewczyna NIE WIE o co chodzi - czy o opory związane z anatomią, czy problemy psychiczne związane z bliskością z jakąś kobietą, czy z przeszłością seksualną (to, że ma opory, nie znaczy, że nie uprawiał seksu, to są tylko domysły, równie dobrze mógł być wykorzystywany przez sąsiadkę jako młody chłopiec i stąd jego problem). Cierpliwość - ok, ale ROZMOWA i dowiedzenie się, w czym leży problem to wg mnie jedyna sensowna rada w tym momencie i z taką (nie)wiedzą. Odpowiedz Link
j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:38 Rozmowa jest dobra, ale tylko wtedy gdy gość chce rozmawiać. Masz rację wskazując możliwe przyczyny - może ich być zresztą więcej. Pierwsza samoocena seksualna zwykle kształtuje się w młodym wieku (czasami nawet już w wieku kilku lat!). Jeśli wtedy nastąpią niesympatyczności, to może to się potem ciągnąć do końca życia. Niska samoocena seksualna powoduje zwykle skierowanie uwagi na naukę, czytanie książek - inne sposoby samorealizacji. To dlatego hydraulik jest w wyrku lepszy od profesorka, choć to nie znaczy, że lepszy jako mąż. Odpowiedz Link
bratpit81 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 19:52 Słuchaj... niby nic w tym temacie na siłę ale... jak nie przejmiesz inicjatywy (dosłownie) to możesz jeszcze długo czekac. Nie proponuj tylko działaj. Jak mu sie zrobi ten tego...fajnie to zapomni o kompleksach a potem to juz z gorki. Była kiedys taka reklama sekstelefonu: lezysz na łóżeczku a ja zakradam sie do twojej laseczki... No to do dzieła. Rewelacji dla siebie na początek nie oczekuj. Pozdrowienia a i nie słuchaj, ze jak nie pukał do trzydziestki to napewno nienormalny... Odpowiedz Link
j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:28 He, he - masz rację. Z tym się mogą jednak wiązać inne problemy. Gość z pewnością ma niską samoocenę seksualną i się po prostu boi obśmiania przez kobitę. Tymczasem wielu takich, odpowiednio potraktowanych przez kobitę, staje się potem szaleńcami seksualnymi. Wtedy się nagle okazuje, że seks jest jego jedynym marzeniem - co zresztą zupełnie normalne. Odpowiedz Link
protoplex Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 21:22 No to go zgwałć! Mówię serio - wtedy, jak sie nie uda, będzie mógł wytłumaczyć, że to dlatego że nie chciał. Odpowiedz Link
j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 21:59 Pół litra lub dwa wina na stół i po konsumpcji złap go za krocze. Sprawa będzie szybka i będziesz wiedziała o co chodzi. Odpowiedz Link
j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:14 To może być kompleks małego wacka. Jeśli ci mały wacek pasi, to powiedz mu to wprost i sprawy nie przedłużaj. No chyba, że masz do czynienia z namiętnym słuchaczem Radia Maryja. Sami księża się tak nie zachowują - natychmiast powalają chętną kobitę. Odpowiedz Link
artur737 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 22:25 adrianna26 napisała: > sie przełamać? > ...on się chyba boi, że się skompromituje, nie raz nie dwa była już > okazja, sprzyjajace warunki i nic, widzę jak patrzy Jakis impotent. Spieprzaj poki mozesz! Odpowiedz Link
julka1800 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:24 Wierze, ze sa mezczyzni dla ktorych ten pierwszy paralizuje ich wzdluz i wszerz (niepotrzebnie bo kobiety sa wyrozumiale). Byc moze tak jest u Was. Potrzeba czulosci i zapewnien w Twojej strony, dobre wino nie zaszkodzi, a pomoze:) Drugi wariant to ze faktycznie posiada on defekt, ktory przed Toba kryje, ale tego sie nie dowiesz poki nie zobaczysz na wlasne oczy. Zycze udanego rozsuplania zagadki Odpowiedz Link
kra44 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 07.11.08, 23:44 dosyć długo się spotykacie żeby bzyknąć gościa, czy żeby ci zaufał KAŻDY myśli o seksie (taki gatunek), nie każdy rozmawia - nic sensownego tu nie wyczytasz, tysiące hipotez, bo i przesłanki skromne od oceny sytuacji i przyczyn możliwych wiele. Rozmowa może coś pomóc - jak ze zdrapką - wiesz odrazu co jest pod spodem... odradzam próbę xyz. z zaskoczenia, to chyba nie typ z amerykańskich seriali. Odpowiedz Link
j-50 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:10 Próba xyz może nie doprowadzi do konsumpcji - ale wyjaśni sytuację do końca. Łapać za jaja, a jak się przestraszy - to kopnąć w tyłek. Odpowiedz Link
atela Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:25 Wątek jest na stronie głównej - jeśli koleś czytuje Gazetę, pewnie zauważy. Przeczyta rady i, albo wyciągnie konstruktywne wnioski albo do reszty załamie ;) Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:37 ale się porobiło, a ja tylka kilka mądrych rad chciałam:) Odpowiedz Link
wilk.w.owczej.skorze Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 00:46 Adrianno, chciałaś rad i je dostajesz. Może nie od wszystkich mądre i na 100% poważne, ale jednak wiekszość piszacych tu osób stara się podejść do tematu z różnych stron, co akurat w tym konkretnym przypadku, jest dobre. Problem w tym, że Twój problem(masło maslane, wiem, przepraszam) okazał się bardziej złożony, w pierwszym poście tylko zasygnalizowałaś pewien niepokój, z głównym naciskiem na sferę seksualną. Z czasem okazało się, że seks to tylko wierzchołek góry lodowej. Jest tu i brak zaufania, i brak SZCZEREJ rozmowy, i brak inicjatywy przez lata ze strony faceta(to Ty kolesia wyciągasz do ludzi, Ty go zachęcasz do nowości, Ty go uczysz żyć), i jego pamietliwość...brrr. Otrząśnij się, wiem że miłość zaślepia. Ale owtórz na chwilę oczy i zauważ ogromną czerwoną lampe na głową i napis "STOP". Odpowiedz Link
estta1 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 12:06 przeczytałam z zainteresowaniem wszystkie odpowiedzi, ba niektóre są na prawdę mądre i dały mi dużo do myślenia ba spojrzałam też nieco inaczej na swojego faceta. A wracając do tematu: idealizujesz swojego partnera, myślę że miałaś trudne doświadczenia z poprzednim i teraz Ci się wydaje że jak facet jest przysłowiowym księciem i wystarczy zaciągnąć go do łózka, zrobic z niego dobrego kochanka i bedziecie zyc długo i szczęsliwie. Otoż nie wydaje mi się jest coś niezdrowego w waszej relacji. Z jednej strony twoje jak dla mnie nieuzsadnione tlumaczenie jego zachowania zawsze na jego korzysc z drugiej jego brak inicjatywy. Pomyśl na spokojnie: dlaczgo ten facet do tej pory nic nie zrobił ze swoim zyciem ??? Miał na to tak świadomie około 10 lat !!! Jaką on ma rodzinę, że nie wychodził do ludzi że się ich bał - co oni mu nakładli do główki ??? Wybacz ale jestem pewna że ten seks czyli jego brak to wierzchołek czegoś dużo poważniejszego. Nie stworzysz partnerskiego związku zastępując facetowi matkę. Coś zostało zepsute wiele lat temu a ty dostałas marny efekt końcowy. Za dwa lata jak ci zakochanie minie zobaczysz u swojego boku nudnego faceta, który we wszystkim się z toba zgadza bez jakiegos sensownego pomysłu na zwiazek i na siebie. Sorry ale wyrozumiałość, troska, sorry ale jak on do tej pory nc nie zrobił zeby zmienić swoje zycie do czego ty sie spodziewasz ??? Odpowiedz Link
glamourous DO ADRIANNY... 08.11.08, 12:36 Essta1 ma racje. Nie powinnas, Adrianno brac wszystkiego za dobra monete - taka poblazliwosc i przymykanie oczu na sygnaly alarmowe moze Cie kiedys sporo kosztowac. Byl tu niedawno na forum bardzo obszerny, analogiczny watek. Pisal facet (nie pamietam nicka, niestety) ktory, podobnie jak Ty, wybral sobie niesmiala, introwertyczna, stroniaca od ludzi i niezupelnie odpowiadajaca mu zone. Wyciagnal ja do ludzi, wypychal na sile do zyciowej aktywnosci, caly czas ciagnal za reke. Z seksem bylo podobnie jak u Was - tez to on byl motorem wszystkiego w tej sferze, ją zas cechowala potworna biernosc i postawa wycofujaca (jak u Twojego faceta). Koles nie pisal jednak, jak Ty, z perspektywy pelnych nadziei poczatkow - tylko po X latach malzenstwa, z pozycji sfrustrowanego, zmeczonego ciaglym przejmowaniem inicjatywy meza. Konkluzja tego watku byla taka, ze ludzie czesto od poczatku widza co sie swieci, lecz mimo to patrza przez rozowe okulary, ignoruja sygnaly alarmowe i pakuja sie zupelnie swiadomie w trudny, pelen niewygodnych kompromisow zwiazek, liczac na to ze partner sie rozkreci, rozrusza i wreszcie sprosta ich wyobrazeniom. Lecz czesto bywa tak, ze po latach walki zostaja zmeczeni, sfrustrowani, bo partner, pomimo ich staran i trudow, jednak nadal im nie pasi. Wiem, ze w Twoim wieku zegar biologiczny niemilosiernie tyka i kobieta jest w stanie przymknac oko na wiele wad swojego z trudem znalezionego partnera, ale powinnas naprawde bardzo wnikliwie poobserwowac i faceta i sytuacje - oczywiscie jezeli nie chcesz miec dozywotniego abonamentu na tym forum, czy latami uganiac sie po seksuologach. Odpowiedz Link
a1901a Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 23:16 A może to on, wulkan seksu w przyszłości, zmieni kobietę na nowszy model? ;) Odpowiedz Link
qba5000 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 16:55 Jejku..nie trzeba być filozofem i psychologiem aby się domyślić że ponieważ ty masz doświadczenia a on nie to się boi czy się sprawdzi, czy mu stanie, czy nie będzie krytyki..itd. Jak mu pomóc - krok po kroku.. I nie sluchaj tych głupowych komentarzy że penis krzywy albo gej albo nienormalny albo zbok itd..piszą je albo kompeletne kretynki albo puszczalskie dla których miesięczna znajomość to już długo..trzeba szukać nowego. I last but not least - seks to jak jedzenie..każdy ma inne zwyczaje, każdy ma inne gusta...każdy lubi co innego..każdy je w innych godzinach..każdy ma inną dietę...ale każdy jeść musi :-) Odpowiedz Link
yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 17:51 1. > I last but not least - seks to jak jedzenie...ale każdy jeść musi :-) albo to samo, tylko inaczej: jedną z rzeczy, którą wiemy na 100% o KAŻDYM z naszych przodków, niezależnie ile pokoleń wstecz, to że NA PEWNO uprawiał on seks... 2. Ja by się upierał, że kobieta potrzebuje w facecie gościa, który jej zaimponuje, a nie którego będzie prowadzić za rękę. Jeśli w innych sferach jest z tym OK, to pół biedy. Ale nawet w sferze seksu takie odwrócenie ról jest niedobre i (IMO) źle wróży na przyszłość. 3. Wszyscy ciekamy niecierpliwie na rozwój wydarzeń :))) Odpowiedz Link
anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 17:54 teraz to juz cala spolecznosc forumowa gazety.pl czeka ogryzajac paznokcie;) Odpowiedz Link
axe11 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 17.11.08, 19:37 A ja powiem tak - nie wierz, ze bedzie dobrze. Jak mu sie seksu nie chcialo do tej pory, to marna szansa, zeby sie nauczyl dobrze to robic. I Tobie jeszcze dogadzac. A najlepiej to moze mu isc na recznym, bo do tego przyzwyczajony... Poszukaj gdzies indziej. Serio. BARDZO DOBRZE Ci radze... Nie chce byc okrutna, ale realnie tutaj warto spojrzec:/ Odpowiedz Link
merdak Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 18:36 właśnie pomyślałam sobie, że jeśli ten gość to przeczyta i domyśli się że chodzi o niego, tośmy go pozbawili seksu do końca życia. Tysiące ludzi czeka, czy mu wyjdzie! Jak ma stanąć! Odpowiedz Link
yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 19:39 > Tysiące ludzi czeka, czy mu wyjdzie! Jak ma stanąć! Lol! Może byśmy tak porobili zakłady? :))) Odpowiedz Link
anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 19:57 a jakie wprowadzimy kryteria, zeby uznac ze "wyszlo"?:) Odpowiedz Link
a1901a Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.11.08, 23:18 Normalnie jak wśród przekupek na bazarze ;) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 09.11.08, 09:07 Zaraz, zaraz. Przecież Adrianna nie podejmuje decyzji na całe zycie. Przynajmniej nie teraz. Nie musi sie w ciagu kilku najbliższych dni zdecydować na to, czy wyjdzie za niego za mąż. Jest na tyle zaangażowana, zeby nie spuścic faceta po brzytwie, ale nie aż tak zdeterminowana, żeby decydować się na dozgonny związek bez seksu. Adrianno. Z twoich wypowiedzi wynika, że chlopak ma kompleksy, albo jakieś problemy zdrowotne, o których nie chce, lub boi ci się powiedzieć. Jego nieśmiałość i brak doświadczenia pogarsza sprawę. Przynajmniej ja to tak widzę. Każdy przedstawia jakiś punkt widzenia z większą lub mniejszą pewnością. Ja takiej pewności nie mam. Równie dobrze może być aseksualny, albo ty możesz go nie pociągać, a może ma jakieś przykre doświadczenia z dzieciństwa, które nie siedzą wprost w pamięci, ale wpływają na jego pasywność. Może być kryptogejem, bać sie utraty kontroli, a może jeszcze coś innego ... Tylko, że nie musisz decydować dziś, jutro albo w najbliższym tygodniu czy chcesz z nim być. Ale przecież masz jeszcze trochę czasu, żeby się przekonać, czy jego wymigiwanie się ma podłoże kompleksowo-zdrowotne, czy po prostu nie potrzebuje seksu. Mnie się wydaje, że to pierwsze, plus pewne specyficzne warunki początkowe, jakie zaistniały w waszym związku. O ile dobrze skojarzyłam, nie zakochaliście sie w sobie nagle płomiennym uczuciem, ale wasz związek przeszedł wcześniej etap przyjaźni, która w pewnym momencie zaczęła zmieniać sie w coś więcej. Ostatecznie jesteście parą. Tylko bez seksu. Twój facet miał zerowe doświadczenie w sprawach damsko-męskich,być może bał się odrzucenia. Przełamał pierwsze lody, jeśli chodzi o całowanie i nawet doszedł w tym do pewnego mistrzostwa. Może tak samo być z seksem. Ale ja na twoim miejscu nie liczyłabym na to, że facet sie przełamie i zainicjuje sam. Tylko z tego powodu nie rwałabym sobie włosów z głowy, a przejęłabym inicjatywę. W tym wątku padła wiele razy propozycja szczerej rozmowy. Jestem jak najbardziej zwolenniczką szczerych rozmów, ale trzeba mieć świadomość, że nawet jak dowiemy się jakie są przyczyny obecnego stanu rzeczy i obie wysokie strony złoża stosowne deklaracje, to do rzeczywistej poprawy sytuacji jeszcze daleko. Jeżeli powodem są kompleksy albo lęk przed odrzuceniem, to one nie znikną po nawet najbardziej szczerej rozmowie. Jaką ma wartość szczera rozmowa? Daje nam wiedzę. Tę wiedzę trzeba nałożyć na obraz całości i zobaczyć, czy jest spójny. Moim zdaniem w waszym przypadku jest. Teraz pora na odrobinę manipulacji i podstępu. Powiem ci, co ja bym zrobiła, gdybym miała większe doświadczenie w seksie od faceta. Odpuściłabym naciskanie na tydzień lub dwa. Zero rozmów o seksie. Zero presji, za to więcej czułości i miłego spędzania czasu razem. Innymi słowy uśpienie czujności. Zaproponowałabym DZIEN NIESPODZIANEK. Moze być też wieczór niespodzianek, w zależności od tego, ile czasu możecie być razem. Zasady są proste. Jedna osoba planuje i organizuje sposób spędzenia wspólnego czasu, druga i ma to być niespodzianka dla partnera, który musi się dostosować i nie może zrejterować. Nie szykowałabym jakiejś szcególnej scenerii kojarzącej się ze zmysłowością, żeby go na początku nie zablokować. Żadnej kolacji przy świecach ani kąpieli w płatkach róż. Co najwyżej szybki, odświeżający prysznic. A potem wzięłabym sprawy w swoje ręce przypominajac mu, że zgodnie z zasadami nie wolno mu protestować, a przynajmniej uciec pod żadnym pretekstem. Zresztą już wcześniej warto zadbać o to, żeby nie miał takiej możliwości... :) Ty go znasz i ty wiesz w jakim momencie wpadał w panikę. Może w ten sposób zdejmiesz z niego potrzebę kontroli sytuacji. Może być tak, że się na początku zablokuje, więc potrzebne jest wyczucie... Powodzenia :) Odpowiedz Link
yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 09.11.08, 15:58 To wszystko bardzo pięknie, ale główną sprawą jest tu chyba nie rozdziewiczenie partnera, tylko przyszłość związku. Zgadzam się, że nie można wyrokować ze 100% pewnością, jednak tak ogromny brak zdecydowania faceta w sprawach seksu jest światłem ostrzegawczym - niezależnie od przyczyn. Moim zdaniem tego typu odwrócenie ról (100% inicjatywy należy do kobiety) daje układ podwyższonego ryzyka. Nie trzeba się zaraz wycofywać, ale na to ryzyko trzeba się decydować z jego pełną świadomością. Odpowiedz Link
wilk.w.owczej.skorze Re: gejem na pewno nie jest 08.11.08, 22:18 Żal czytać, że dziewczyna uczepiła się zwichrowanego, zakompleksionego, wycofanego typa. Tu nie chodzi li i jedynie o seks, raczej o całość relacji między nimi. I o fakt, jakie to negatywne skutki przyniesie w przyszłośći. Odpowiedz Link
kemych Ty naprawde go kochasz :D 09.11.08, 20:39 Zazdroszcze facetowi. Chcialbym kiedys poznac taka kobiete z podobnym nastawieniem do mnie. Do 30-stki mam jeszcze 4 lata :) ale chyba nie wytrzymam tyle czasu ... Odpowiedz Link
neokumizmohal Re: gejem na pewno nie jest 11.11.08, 16:15 Adriana26! jak to sie w koncu skonczylo? rozmawialiscie ze soba? co powiedzial? byliscie w gorach .. a moze teraz na 11go listopada jestescie. daj znac jak to sie dalej wszystko potoczylo... moze juz jest po sprawie :) Odpowiedz Link
gosiadzika przeczytałam wszystkie posty 11.11.08, 19:20 w tej dyskusji co się dośc rzadko zdarza:) jestem ciekawa jak dalej sie sprawy potączą i na ile ci starczy cierpliwości :)) ja bym się przyjrzała jego rodzicom - może to oni zaszczepili w nim taką nieśmiałość? jak on się o nich wyraża? a jacy są jego znajomi - jeśli iich wogóle ma? a jak się całujecie to co tylko pocałunki - co robi z rękami?? obejmuje , dotyka, pieści piersi czy trzyma na kolanach? a co ty robisz w czasie całowania? scenariusz optymistyczny - za pół roku pokaże ci fiutka i okaże się superkokachnkiem za 3 lata scenariusz pesymistyczny- za pół roku dotknię cie w pierś potem powie że ma dużo pracy za rok pokaże ci się nago w slipach na basenie........ włąsnie.. a chodzicie razem na basen, byliście razem nad morzem..gdzieś gdzie mogłaś go zobaczyc prawie w całej okazałości??? miłość jest ślepa - pamięttliwy jest, może okzać się dodatkowo zazdrosny, zabrczy i bóg wie jeszcze co, oprócz tego mruk , domator, nie lubi adrenaliny- ja bym mu zafunfdowała przejażdzkę na motorze :)) zastanów się czy nie stararasz się zrobić niego na siłę "mężczyznę idealnego" dla siebie rady typu upij go chyba nic nie dadzą skoro on kontroluje ilośc alkoholu - chyba że coś mu dosypiesz - nie wiem czy tabletka gwałtu działą na facetów :))) Odpowiedz Link
anula36 Re: przeczytałam wszystkie posty 11.11.08, 19:37 na wiekszosc tych pytan odpowiedzi juz byly:) Odpowiedz Link
adrianna26 Re:) 18.11.08, 15:27 Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy i opinie, zarówno negatywne jak i pozytywne, nauczyły mne dopominać się o dbałość dla swoich potrzeb w związku. Troszkę Wam Kochani napiszę, bo mi dzielnie kibicujecie:) Ostatnio dużo rozmawiamy, ale otwarcie a nie półsłówkami jak przedtem. Główne powody to: 1. Obawa porównania z eks 2. Obawa utraty kontroli nad sobą - ktoś z was mi nawet to sugerował:) 3. Kompleks braku wcześniejszego doświadczenia 4. Gdzieś głęboko zakorzenione sex przedmałżeński=grzech 5. Obowa, że mnie nie zadowoli (a także, że za szybko skończy, czyli jak u nastolatka) Do ślubu z seksem nie chce czekać, bo jak sam stwierdził, dosyć już lat zmarnował i kolejnych nie chce, doszliśmy do wniosku, że oboje za dużo analizujemy wzajemne zachowanie zamaiast cieszyć się chwilą!! Mam mu mówić wprost co mi sprawia przyjemność, podobnie on mi, żadnych terminów sobie nie ustalaliśmy. ps. ktoś pytał - w slipkach już nie raz go widziałam, tylko bez nie:) Odpowiedz Link
glamourous Re:) 18.11.08, 15:56 adrianna26 napisała: > doszliśmy do wniosku, że oboje > za dużo analizujemy wzajemne zachowanie zamaiast cieszyć się > chwilą!! Czyli dlugioweekendowe relaksy nie przemalaly jednak impasu i facet - pomimo wielu rozmow - nie uchylil jak dotad rąbka swoich gatek? Hmmmm, dziwne. Moim zdaniem latwo to z nim nie bedzie... I nie tylko seks mam tu na mysli... Odpowiedz Link
axe11 Re:) 18.11.08, 16:00 Wtrace tylko swoje 3 grosze - tez stawiam, ze latwo nie bedzie, a seks... noo, obys tylko nie wyladowala na tym forum za jakis czas placzac, ze ty chcesz, a on nie chce/nie umie. Nie zycze. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re:) 18.11.08, 16:28 Jakby nie patrzeć to jakieś 50 procent narzekających twierdzi, że wcześniej było absolutnie cudownie i nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw. Odpowiedz Link
yoric Re:) 18.11.08, 16:52 1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie. 2 Jeżeli na początku było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że dalej będzie tak samo. Tyle się nauczyliśmy z Forum :) - jaki morał z tego wyciągniemy, to nasza sprawa :). Jedyny wyjątek, który pamiętam, to jakaś niedawna opowieść - czy aby nie Twoja - o żonie, która po 7 latach wydzielania mężowi minimum seksu, po osiągnięciu 30-ki nagle - całkowicie spontanicznie - się rozkręciła. Ale inne takie przypadki nie są znane nauce :). Nb. cały czas czekamy na tzw. Lay Report. W środowisku podrywaczy LR to zapis historii podrywu zakończonego pełnym sukcesem :D. Odpowiedz Link
avide Re:) 18.11.08, 22:58 Znam osobiście kobiete której jakiś czas po 30-stce "odbiło" jak to ona sama twierdzi. Tyle, że małż już miał tego dość. Bywa i tak. Także, przypadki mamy. Oba "kobiece". O męskich odbiciach po 30-stce z tą sama partnerka nie słyszałem ;-))). Odpowiedz Link
avide Yoric 18.11.08, 23:00 Yoric weź se wklej w stopke ten tekst: "1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie. 2 Jeżeli na początku było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że dalej będzie tak samo" Wszak Twój ;-). Nie będziesz musiał go w kółko klepać na klawiaturze ;-)))))). Odpowiedz Link
maja_sara Re: Yoric 18.11.08, 23:59 Lubi, nie lubi - można polemizować. Ważne, że to co napisał, to jednak w życiu się sprawdza. Odpowiedz Link
yoric Re: Yoric 19.11.08, 00:59 Lubię, lubię :) Za tekst kiedyś dostałem takie Forumowe "oklaski", to raz :). A dwa, ja sobie marzę, by z Forum coś jednak wynikało - jakikolwiek dorobek, nauka, nie tylko sama dyskusja w kółko o tym samym. PS: a w stopce mam co innego, tylko kasuję :P. Odpowiedz Link
gomory Re: Yoric 19.11.08, 07:03 > ja sobie marzę, by z Forum coś jednak wynikało - jakikolwiek dorobek, nauka, nie tylko sama dyskusja w kółko o tym samym. Skoro piszesz w kolko to samo to o tym samym ludzie dyskutuja ;) Odpowiedz Link
yoric Re: Yoric 19.11.08, 13:37 Przeceniasz mnie :). Tu faktycznie jest związek przyczynowy, tyle że na odwrót :). Odpowiedz Link
avide Re: Yoric 19.11.08, 07:38 yoric napisał: > > PS: a w stopce mam co innego, tylko kasuję :P. Niech zgadnę ;-): "Sex drugs and rock and roll" ?? ;-)) Co do Twoich marzeń. Spełnia się ono każdego dnia Yoric. każdy wynosi z niego naukę dla siebie. Ale jak masz ochotę napisać jakiś dekalog, ... ja pomogę jak trzeba. Założymy stronę na której wszystko zamieścimy a w stopkę wrzucimy link do niej tak by każdy mógł wejść i przeczytać. Na konsultacje zaprosimy porminentnych forumowiczów w różnym wieku i z różnymi doświadczeniami osobistymi i tak oto powstanie "Seksualny dekalog forum" ;-)))). Wchodzisz w to ? ;-)) Odpowiedz Link
atela Re: Super Adrianno 26, że odpisałaś 19.11.08, 09:29 Wątek jest wciągający, więc gdybyś się przestraszyła i stąd zniknęła bylibyśmy zawiedzeni. Powodzenia :) Odpowiedz Link
yoric Re: Yoric 19.11.08, 13:38 > Wchodzisz w to ? ;-)) w końcu chyba wejdę :). Trzeba by przemyśleć formę. Niektóre fora mają np. w opisie linki do kluczowych wątków, albo do ważnych stron na zewnątrz. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Yoric 19.11.08, 13:49 Yoric "...1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie. 2 Jeżeli na początku było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że dalej będzie tak samo..." Właściwie nie było początku :) Dziewczyna trafiła na nieśmiałego faceta. Wygląda na to, że on zaangażował się wcześniej, gdy ona była w poprzednim związku. Znają się cztery lata, najpierw spotykali sie jako przyjaciele, teraz od pół roku jako para. Jednej rzeczy nie rozumiem. Facet jest nieśmiały, być może zakompleksiony. Może się boi, a może nie pociaga go Adrianna. Ale ochotę jak sądzę ma i jakoś ją realizuje. Może masturbuje się przed kompem, jak wielu innych, nawet w stałych związkach, gdzie seksu nie brakuje. Patrzymy na faceta. Cóż to za dziwo? Ma trzydzieści lat i jeszcze nie ma zadnych doświadczeń. Jakiś nienormalny. Wystarczyłoby, żeby dzień przed trzydziestymi urodzinami poszedł do prostytutki i już jest normalny. Zdążył :) Dajemy ci Adrianno nasze forumowe błogosławieństwo bo teraz twój wybranek dobrze rokuje. Proponuję na chwilę popatrzeć na autorkę wątku. Jest bodajże o dwa lub trzy lata młodsza od chłopaka. Była juz w stałym związku i teraz brakuje jej seksu. Dwa lata wcześniej zakończyła związek, od pół roku jest z obecnym chłopakiem, zostaje półtora roku przerwy. Nie szukała seksu? Nie miała potrzeb? Przez półtora roku jak sobie dawała radę? Teraz pół roku bez seksu i jak deklarowała w którymś poście mogłaby spokojnie wytrzymać jeszcze następne tyle. O czym to świadczy? Jakie ma potrzeby? W ilu związkach była przed poprzednim partnerem? W jakim wieku przeszła inicjację? Wiemy tyle, że po dwóch latach postu brakuje jej seksu, ale nie na tyle, zeby nie mogła poczekać jeszcze pół roku. Adrianna napisała, że w poprzednim związku akurat seks był w porządku. Co to znaczy w porządku? Trzy razy na dzień, czy trzy razy w tygodniu? Po jakim czasie w poprzednim związku zdecydowała się na seks? Może ma mniejsze libido, niż tu wszyscy zakładamy? Skoro tyle czasu wytrzymała? Moze jak się chłopak przełamie i odblokuje, to on będzie miał problemy typu chciałbym to robić bez przerwy, a moja dziewczyna raz w tygodniu (celowe przejaskrawienie) Przed czym ja tu wszyscy tak dramatycznie przestrzegają? Bo się zaangażuje? Już jest zaangażowana. Bo wyjdzie za niego za mąż? Nie zauważyłam,żeby gdzieś snuła bliskie plany małżeńskie i to na całe życie. Aż tak seksu jej nie brakuje, żeby nie mogła poczekać jeszcze pół roku. I chyba z desperacji nie ma zamiaru chodzić do łóżka z kil popadnie, bo dotąd tego nie robiła. Więc na co ma uważać i od czego wiać? Bo ją czymś zarazi? Bo się okaże psychopatą? Przywiąże ja do kaloryfera i będzie sie znęcał? Bo się poparzy w czasie pierwszego stosunku? Bo do końca życia będzie ją dręczyła myśl, że to ona pierwsza zaczęła? Bo zmarnuje następne pół roku na czekanie? Bo przeżyje traumę gdy się okaże, że on naprawdę nie może? Tak czy inaczej przeżyje traumę. Bo jest zaangażowana. I zerwanie to nie naciśnięcie przycisku "kasuj" i tyle. Ty Yoric chyba coś o tym wiesz. Minęło trochę czasu od rozpadu twojego związku, podobnie pasującej osoby chyba nie znalazłeś, a seksu masz zdaje się mniej niż przedtem. Za to efekt Coolidge,a jak na razie ci nie grozi :) Przeciez ta dziewczyna nie staje przed dramatyczną decyzją której skutki będzie odczuwać całe życie. Jak się w końcu ze soba prześpią to nie grozi jej chyba nic gorszego, niż z każdym innym facetem. Odejść zawsze zdąży, a okazja do przekonania się przepadnie. A gdyby nawet okazało się, że do siebie nie pasują, że za wiele problemów mają w sprawach łóżkowych, to przynajmniej facet zdobędzie jakieś doświadczenie, może pozbędzie się kompleksów, może w nowy związek wejdzie z mniejszymi oporami w sprawach seksu. A jej będzie łatwiej odejść, gdy przekona się, a nie tylko będzie domniemywać, że w łóżku jest beznadziejnie i wiele sie nie da z tym zrobić. Dlatego moim zdaniem powinni najpierw dojść do tego "początku". Mniej seksu już mieć nie będą, a czy więcej i jakiego to się okaże. Odpowiedz Link
anula36 Re: Yoric 19.11.08, 17:30 z jednego z poprzednich postow adrianny jasno wynika ze zamierza z tym facetem spedzic cale zycie,wiec chyba jakies plany malzenskie ma;) Odpowiedz Link
maja_sara Re: Yoric 19.11.08, 23:33 I z któregos tam postu-tu lub na forum "mężczyzna"-wynika, że facet jest juz kilka lat po trzydziestce, a do tego pamiętliwy, bojaźliwy i wycofany typ. Odpowiedz Link
yoric Re: Yoric 20.11.08, 00:01 Mądry wpis. Wpis tak naprawdę jest do wszystkich, ale skoro adresowany do mnie, to odpowiem za siebie. Mi osobiście w facecie nie podoba się to, że kompletnie brak mu inicjatywy - nawet jeśli tylko na tym jednym polu (a wygląda na to, że nie tylko). Jak już pisałem, IMO to źle rokuje na całokształt związku. I nie piszę "rzuć go". Piszę "to wygląda na związek podwyższonego ryzyka". Coś jak związek z... no nie wiem? Osobą z historią uzależnień na przykład? Pytanie, które należy zadać, to mniej więcej "czy ten gość jest w stanie pełnić rolę mężczyzny przez duże M (który się tobą opiekuje, imponuje ci, itd.) w twoim związku?". Może wszystko pójdzie po myśli, ale IMHO to ryzyko tam jest i warto mieć tego świadomość. PS: to już ponad półtora roku mojego singielstwa :). Chętnie bym strzelił o tym elaborat, tylko nie bardzo byłoby go gdzie podpiąć. PS2: cały czas czekamy na 'lay report' :)))). Odpowiedz Link
axe11 Re: Yoric 20.11.08, 08:52 Niezapominajko, bardzo ladny wywod:). Ale to nie do konca tak, jak piszesz... Wytrzymac mozna nawet dwa razy dluzej niz poltora roku i to przy libido porownywalnym do nimfomanki;) (ale monogamicznej!- wiec chyba zle porownanie;)), wiec to nie kwestia libido. Dziewczyna nie wiem, ile ma lat, ale byla juz w zwiazku, uprawiala seks. A teraz... Hmm...znalam bardzo podobna sytuacje. I jestem GLEBOKO PRZEKONANA, ze Yoric ma racje mowiac, ze jesli na poczatku bylo zle, to dalej tez tak bedzie. Dziewczyna nie musi snuc planow malzenskich - teraz. Ale kazdy jest czlowiekiem i ma ludzkie uczucia:), facet poza tym, ze prawdopodobienstwo jest spore, ze bedzie kiepski w lozku (skoro go tyle lat nie ciagnelo, zdrowego chlopa, to jakos zastanawia, czy nie?), moze byc calkiem milym czlowiekiem i dziewczyna moze sie w nim naprawde mocno zakochac. A wtedy podjac racjonalna decyzje jest naprawde trudno. Adrianna weszla na forum o seksie, bo seksu ani widu, ani sluchu w jej zwiazku, czyli rozumiem, ze jednak ja to meczy. A ze partner mowi, ze chcialby... No pewnie, ze by chcial, skoro juz sie przelamal do bycia z nia. Teraz kolejne lata bedzie czekac na seks. Potem nastepne - az on sie czegos nauczy (chyba ze lubi byc nauczycielka),przy czym skutki wcale nie musza byc takie, jakie sobie by wymarzyla (MOZE nie byc latwo, a on MOZE nigdy sie nie nauczyc). Pewnie, mozna czekac. Tylko po co? Zycia szkoda. I szkoda sie samej frustrowac na wlasne zyczenie. Czlowiek uczy sie na bledach. Szkoda, ze najczesciej na wlasnych. Adrianna pewnie i tak zrobi swoje. Normalka:). Oby potrafila spojrzec na calosc z dystansem - poki moze. Odpowiedz Link
glamourous Re: Yoric 20.11.08, 09:17 Zgadzam sie z Axe. Co innego trwac w bezseksiu - calkowitym lub czesciowym - z powodu singielstwa, a co innego "wytrzymywac" i zaciskac zeby kiedy jest sie od wielu miesiecy w zwiazku z atrakcyjnym i pozadanym partnerem. Wtedy ma sie chyba poczucie, cytujac Karola Orleanskiego, ze umiera sie z pragnienia tuz obok fontanny ;-/ Ten zwiazek IMHO niespecjalnie chyba dobrze rokuje, bo oblubieniec Adrianny wyglada mi na dosyc wycofanego i skomplikowanego faceta. Bo o ile od biedy jestem w stanie zrozumiec, ze ma ponad trzydziestke i do tej pory jest prawiczkiem jako ze nigdy nie byl zakochany a przygodny seks go nie interesowal - o tyle za nic nie moge pojac na co on czeka TERAZ, kiedy znalazl juz te "wyteskniona" milosc i zwiazek z chetna i spragniona tego seksu kobieta. Wedlug wszelkich zasad logiki i biologii, gdyby brak seksu doskwieral mu w jakikolwiek sposob przez te wszystkie lata, to w sprzyjajacych warunkach powinien teraz dazyc do konsumpcji, a nie hamowac z calej sily. I chociaz zycze Adriannie jak najlepiej to uwazam, ze jezeli to kobieta ciagnie faceta w seksie za uszy to zazwyczaj nic dobrego z tego nie wynika. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re:) 20.11.08, 16:58 Tak, to jest związek podwyższonego ryzyka. Prawdę mówiąc cudze doświadczenie mało komu się przydaje i nie chroni przed błędami. Na tym forum piszą osoby, które zawiarały taki związek mimo tłumaczeń i przestróg. Podjęły ryzyko. Czasem żałują, czasem nie, ale kierowały sie chęcią bycia z wybraną osobą ryzykując niedobory w seksie. Nie mam czasu szukać, ale pamiętam wątek, w którym dyskutowano podobny przypadek. Też kibicowanie czy im sie uda, też inicjatorka była kobieta. I udało się. Nie wiem, jak potem ... Jestem w stanie zrozumieć, że facet może mieć jakieś kompleksy, przyczyna może być urojona, albo rzeczywista, ale moim zdaniem Adrianna, jako bardziej doświadczona powinna wziąc sprawy, ze tak powiem w swoje ręce. I to szybko, bo jak to ktoś mądrze napisał, głębokie zaangażowanie może uniemożliwić odejście nawet w przypadku całkowitego bezseksia. Zastanawiam się, co ja bym zrobiła na jej miejscu, gdybym miała świadomość, że działam na faceta, a Adrianna takie przekonanie ma. Na pewno nie czekałabym, aż się facet sam przełamie. Przecież to sam miód wprowadzać chętnego w świat seksu. Ryzyk - fizyk. Albo potem będzie lepiej, albo da nogę. Ale tkwić w niepewności? Bo to facet powinien mieć inicjatywę? Dla mnie to niepojęte. Zdaje się, że w innych sferach jest dość odważny, więc pozostaje tylko ta sprawa. Może ja jestem taka dziwna, ale nie lubię narzekać tylko działać. Jak nie otwarcie, to sposobem. A szczera rozmowa jak najbardziej. Bo daje informacje, a nie załatwia sprawę. PS. Mam nadzieje Yoric, że podzielisz sie kiedyś doświadczeniami z singielstwa :) Odpowiedz Link
koto.podobna Re: 20.11.08, 22:05 Ja na Twoim miejscu, Adriano, juz bym dała sobie spokój z tym 30-letnim prawiczkiem i skupiła się na poznawaniu normalnych gości. Tacy istnieją :-)Bo ten Twój do nich, niestety - nie należy. I to raczej już się nie zmieni. Podejrzewam zresztą, że to gej który na siłę stara się udowodnić sobie (i innym), że nim nie jest - ze wzgl. religijnych, wychowania itp. No i z nieśmiałości. Tacy ukryci geje nigdy się nie przyznają, tylko marnują życie sobie oraz partnerkom, zamiast zaakceptować swoją własną naturę i zgodnie z nią postąpić.... Znam takie historie. Żeby facet - niby zakochany - do tej pory nawet nie położył się obok Ciebie nago?.... i te dziwaczne tłumaczenia, odwlekania... toć to chore jest. Nie czujesz tego dziewczyno?... Mydlisz sobie oczy, nic więcej. Odpowiedz Link
kasha101 Re: 20.11.08, 23:19 Duzo tu juz napisano, oj duzo, ale wiadomo, dziewczyna zakochana i to powaznie, cos tam poczyta, pomysli, ale i tak bedzie brnac dalej w ten zwiazek, na przekor, bo a noz widelec... Ale nie to mialam napisac. Mi rzucilo sie w oczy cos jeszcze innego, a mianowicie psychika goscia. I cos, co wszyscy pomineli: ze w jednej rozmow to on stwierdzil, ze on przeciez chcial, ale ona byla oporna! Smierdzi mi tu manipulanctwem i niezbyt dobrym charakterem, jak juz ktos napisal - byc moze o to mu chodzilo, omotac, zeby jej baaaardzo zalezalo i zeby on mial w koncu kontrole na cala sytuacja. Bo to on dyktuje tu warunki przeciez. Plus dosc sztywny charakter, zero spontanicznosci, pamietliwosc rysuja mi obraz raczej nieciekawy faceta o skomplikowanym, zawilym charakterze, ktory jest wyzwaniem dla potencjalnej partnerki. Niektore to pociaga. Mnie juz przestalo, odkad ochlonelam po takim wlasnie ukladzie z bardzo trudnym typem, ktory tak mamil i motal, az mial mnie cala i wtedy wlasnie dal poteznego kopa. Teraz zdecydowanie wole prostych facetow, szczerych, nie unikajacych rozmow, umiarkowanych sangwinikow:) I mam to szczescie, ze trafil mi sie wlasnie taki pan:) Wiec ostroznosc, ostroznosc, ostroznosc...Nie o wiek inicjacji tu chodzi, a raczej o podejscie do niej, krecenie, szukanie wymowek, uniki, ucieczki, wymowki i inne gierki, po prostu zwyczajne mydlenie oczu. Jesli jest milosc i zaufanie dwojga doroslych osob, to zawsze znajduje sie jakies rozwiazanie, komromis, wyjscie naprzeciw drugiej osobie, jej potrzebom. A tu jedna strona sie stara, czeka, jest cierpliwa, wyrozumiala jak cholera, a druga strona mydli oczy. Odpowiedz Link
adrianna26 Re: 21.11.08, 10:09 zakochana to się zgadza, ale jeszcze nie ślepa:) i wszystkie rady czytam, nie raz nie dwa, czasem kilkakrotnie, swoje lata mam, a reszty życia nie mam zamiaru spędzić na gdybaniu co by bylo gdyby... a ta sytuacja powoli mnie przerasta... Odpowiedz Link
adrianna26 Re: 21.11.08, 10:46 nie ma, a to już niedługo miesiąc minie od czasu założenia wątku, przykro mi, bo się staram, już powoli brakuje mi motywacji do dalszych wysiłków, bo po co?? zero spontaniczności teraz dla odmiany ja będę cały weekend w pracy, przyszły mamy spędzić razem (znowu wyjazd - też praca) Odpowiedz Link
marjot40 Re: 21.11.08, 12:56 Niestety... On Cię nie kocha. Takie to banalne... Jesteś dla niego czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej na wypadek prawdopodobnej samotnośći. pozdrawiam Mariusz Odpowiedz Link
maja_sara Re: 21.11.08, 14:01 A ja myślę, że miłość ma tu akurat najmniejsze znaczenie. Owszem, facet używał tego argumentu dla wyjaśnienia dla swojej dotychczasowej abstynencji seksualnej. Ok, rozumiem. Być może i kocha. Ale kobieta do seksu potrzebna mu nie jest, może mężczyzna tak, ale facet nie chce się do tego przyznać. Odpowiedz Link
axe11 Re: 21.11.08, 14:35 Eee tam, nie stawialabym od razu, ze gej. Czasmi po prostu trafiaja sie takie typy. I tylko jedno wiem - ze szkoda sie z nimi meczyc. Bo zycie takie krotkie i tak pieknie go mozna jeszcze pouzywac:))). Z kims, kto doceni, kto da to, czego sie potrzebuje. Zgodze sie jednak, ze milosc ma tu najmniejsze znaczenie. Jesli tyle czasu byl sam, to... nie, ja nie przekreslam, ale to znaczy, ze ciezko mu ofiarowac uczucie drugiej osobie. I jesli nawet on sie juz "przekona do kogos", to czy bedzie umial to utrzymac? pielegnowac? rozwijac? Ech, jesli juz teraz sa takei problemy, to.... ale to juz bylo mowione:))) Odpowiedz Link
marjot40 Re: 21.11.08, 15:17 Mnie - kobiety, które kochałem zawsze pociągały....:) Dziwna definicja miłości. Chyba, że to współczesny Platon :) pozdrawiam Mariusz Odpowiedz Link
anula36 Re: 21.11.08, 17:36 raczej zaplecza mieszkaniowego skoro na dzien dobry chce sie wprowadzac;) Odpowiedz Link
kasha101 Re: 21.11.08, 17:57 Moze go po prostu zapytac, czy on uwaza sam czy to normalne? te ucieczki do lazienki, uniki, wymawianie sie praca? Bo nawet zakladajac, ze kocha (tego nie wiemy i nie ma co tego oceniac i gdybac, on tylko sam wie jak jest), to juz unikanie seksu jak diabel swieconej wody:), a tak to z opisu adrianny wynika, przez 30letniego faceta majacego u boku napalnona i chetna kobiete jest...hm, no moim skromnym zdaniem conajmniej dziwne.. I zgadzam sie z autorka, taka walka moze wypalic, wpedzic w kompleksy, nabawic uprzedzen i lekow, wiec...dac sobie i jemu jeszcze czas, dazyc do naprawde SZCZEREJ rozmowy, a jak nie to zwyczajnie odejsc. Moze tu wlasnie sa potrzebne jakies terminy, daty, zeby to jasno okreslic? Odpowiedz Link
avide Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 21.11.08, 23:48 Adrianno nie chcę zabijać Twoich ideałów, ale... przygotuj się na to, że nawet jak w końcu go przelecisz w swojej determinacji to wszystko wskazuje na to, że całe życie będziesz musiała mieć w tym związku "jaja" TY. Odpowiada Ci taka rola ? Są kobiety, które to kręci bo uważają, że i tak robią wszystko najlepiej, pytanie czy Ty tak masz ? Zastanów się nad tym głęboko bo z czasem może to sprawić, iż ten co cię teraz tak pociąga kompltnie przestanie Cię kręcić bo w końcu zapragniesz mieć koło siebie mężyczynę a nie wiecznie robić za matkę, żone, kochankę i głowę rodziny w jednym. Trochę tego dużo nie uważasz ???? Pzdr. Avide Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 19:51 Avide, tylko, że ja tak nie potrafię, mężczyzna musi być mężczyzną a ja oststnio mam wrażenie, że we mnie tylko kucharkę widzi a nie kochankę Odpowiedz Link
anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 21:12 tez takiego przerabialam, w koncu zarzadal zebym gopzrestala molestowac bo on chce spokojnego zycia z dobra kucharka i gosposia i juz mu sie udawac milosci ani pozadanie nie chce:) Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 21:19 taka sytuacja nie jest dobra, nie chcę być tylko gosposią (chociaż uwielbiam gotować), nic się nie zmienia między nami, męczy mnie ta sytuacja, bo jak tak dalej pójdzie, to wogóle przestanę czuć się kobietą, zaczęło mi na nim zależeć, dlatego mi przykro Odpowiedz Link
anula36 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 23:41 jest nawet bardzo zla, chyba ze gosposiowanie to sposob zarabiania na zycie. Na szczescie nie tylko tacy sa na swiecie. Odpowiedz Link
kinkygirl Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 22.11.08, 21:11 jednej rzeczy nie rozumiem - w koncu jak juz pierwszy raz to zrobicie, to chyba nie poprzestaniecie na jednym razie, jaka by to katastrofa nie byla. jakos z calowaniem w koncu poszlo. wiec skad te wszystkie wymowki? mowisz, ze masz juz dosc tej sytuacji. slusznie. popieram. trzymaj sie (nie faceta) :) Odpowiedz Link
baklazan1 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 00:14 Adrianno,moja rada jest jedna-zostaw faceta i zacznij być być otwarta na nowe znajomości.Może moja historia opowiedziana w wielkim skrócie pomoze Ci podjąć decyzję.Byłam z faecetem półtora roku. Nie było między nami żadnych zbliżeń, o sexie mogłam zapomnieć, jedynie to całowaliśmy się. Kiedy chciałam czegoś więcej, albo pocałunki stawały się bardziej namiętne, mówił ,że musi iść do domu bo już poźno,albo wychodził do toalety, kończąc kontakt ze mną.Tak było zawsze.Unikał wspólnych wyjazdów, na palcach jednej ręki mogę wyliczyć kiedy spaliśmy razem (spaliśmyw w sensie w jednym łożku, do nieczego między nami nie dochodził, kiedy chcialam sie przytulić mówil, że jest zmęczony, ze musi rano wstać). Nie chciał nigdy u mnie zostac na noc, warunki mieliśmy idealne bo mieszkam sama. Wiem Adrianno co czujesz doskonale, wiem jaki to jest dla Ciebie problem, bo miałam taki sam.Winę szukałam u siebie, wydawało mi się,że nie jestem atrakcyjna, pociągająca. Próbowałam orgaznizowac kolacje przy swiecach i to też nie dało rezultatów.Facet przerwał ten zwiążek, zostawił mnie. Byłam z tym u psychologa-powiedział,ze jego zachowanie jest patologią do kwadratu!Tak się nie zachowuje zdrowy facet!!!!!Żałuję tylko,że nie przerwałam tego związku, szkoda mi zmrnowanego czasu.Jesli mogę Ci jakoś pomóc skontaktuj się ze mną.Pozdrawiam Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 19:48 jakbym o sobie czytała, też się już zaczęłam zastanawiać nad swoją atrakcyjnością, ze mną ok, dziś musiałam "załatwić rzecz nie do załatwienia" i usłyszałam, że takim kobietom się nie odmawia, czyli źle nie jest Odpowiedz Link
baklazan1 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 25.11.08, 22:19 Adrianno, zrobisz jak będziesz uważała za stosowne, tylko nie angażuj się w ten związek mocno i nie obwiniaj się nigdy, że z Tobą jest coś nie tak.To facet ma problem i to duży, moja psycholog nazwała to patologią do kwadratu. Spróbuj z nim porozmawiać; ja próbowałam, ale on unikał tego tematu,albo mówił ,że to się zmieni,a nic się nie zmieniało.Nie chcę , żebyś cierpiała, tak jak ja teraz cierpię.A cierpię, bo ktos miał problem. Powodzenia życzę i jestem z Tobą. Odpowiedz Link
verlatin Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 10:23 Hehehehe, jak nie ma za dużego doświadczenia w wieku 30 lat, to przykro mi ale za jakieś 2-3 skończysz z kochankiem:D:D:D Zastanów się ile on musiał się onanizować,żeby dotrzeć do tej 30:D:D:D Nie krępuje cie to?:P Odpowiedz Link
ninguna Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 10:38 Och...ja dlatego nie lubię tego forum:/ Zawsze ktoś się wypowie w temacie o którym nic nie wie i poda odpowiedź która nie ma nic do rzeczy. Jak można nieznajomą osobę np. wyzwać od szmaty? Jak można poradzić komuś żeby rzucił żonę, jeśli się go nie zna? Ludzie...opanujcie się:/ Odpowiedz Link
alakala Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 11:23 Heh, rozumiem, że nie można zaczerpnąć info w internecie bo ktoś może odpowiedzieć nie tak jak trzeba?:):):) Odpowiedz Link
taflazlota Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 11:56 to nie o to chodzi; niektórym poprostu odbija kiedy wiedzą, ze są anonimowi. dlatego preferuję fora zamknięte, takie jak np. www.maxiclub.pl/forum/ jakbym na jakimś publicznym zadała pytanie takie jak na tamtym, to zostałabym obrażona, zlinczowana, pozbawiona moralności i wyśmiana. na forach prywatnych takie rzeczy poprostu nie mają miejsca, bo nie ma przypadkowych osób, wszyscy się znają, więdzą jakie mają poglądy i bardzo łatwo jest dostać konkretną odpowiedź. na dużych forach co drugi temat jest prowokacją i ludzie tylko nabijają sobie posty dla zaspakajania swojego ego. Odpowiedz Link
imbiralek Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 26.11.08, 12:39 Ale nie sądzisz, ze anonimowośc ma pozytywny wpływ na ilość odpowiedź zakompleksionych polaków? Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 23.12.08, 11:27 to się w końcu daje do siebie podobierać:) Odpowiedz Link
papua_nowa_gwinea Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do przodu 23.12.08, 15:43 adrianna26 napisała: > to się w końcu daje do siebie podobierać:) Odpowiedz Link
anula36 Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 23.12.08, 17:30 chyba raczej w dol:P i byly to majtki:) Odpowiedz Link
glamourous Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 23.12.08, 18:00 anula36 napisała: > chyba raczej w dol:P i byly to majtki:) Sprawy ruszyly do przodu, bo majtki ruszyly w dol, a penis w gore ;-) Czyli wreszcie prawidlowa dynamika sytuacji??;-)Adrianna, sprecyzuj, bo cos bardzo lakonicznie i tajemniczo powyzej zabrzmialas, a my tu wytrwale kibicujemy...;-) Odpowiedz Link
adrianna26 Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 17:44 dziękuję za kibicowanie, ale tyle wam głowę zawracałam, że czuję się w obowiązku poinformować jak się sprawy mają:) majtki nie spadły jeszcze,dzielnie trzyma je na sobie, ale nie ma nic przeciwko, gdy dobieram się do pośladków, oponuje gdy chcę zabrać za przód, ale widzę już, że są momenty gdy nie do końca kontroluje sytuację, dziś wyjeżdżamy na sylwestra i na narty:) tego też jeszcze nie robił:))) zobaczymy jak będzie... Odpowiedz Link
mruff Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 20:26 wątek bardzo mnie frapuje a adranna zaskakuje swoją cierpliwością kurcze, coś dziwnego jest z tym facetem i nie wróżę odlotowego i spontanicznego seksu w przyszłości Odpowiedz Link
anula36 Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 20:39 mnie frapuje co on ma w tych majtkach z przodu???:) Odpowiedz Link
kinkygirl Re: Dobrze zrozumiałam? Coś wreszcie ruszyło do p 27.12.08, 22:46 adrianno, widze, ze lubisz wyzwania. troche to rozumiem. no wiec dobrze, ustal co ma z przodu w tych majtkach, o ile nie zabierze Ci to reszty Twojej mlodosci, daj nam znac jak tylko sie uda, bo pekamy tu z ciekawosci. i natychmiast rzuc go w diably. a przede wszystkim obiecaj, ze nie wyjdziesz za niego za maz. bo za chwile czy dwie znowu bedziesz zakladac kolejne watki na tym forum, ze brak seksu w malzenstwie i ogolna rozpacz... a, i powiedz, czy pozwolil Ci wypic kieliszek szampana na sylwestra, czy tez dalej kultywowal faszyzm i kontrole totalna ;) pozdrawiam serdecznie ;) Odpowiedz Link
adrianna26 Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 04.01.09, 21:26 no to piszę wszystkim zainteresowanym, majtki spadły!!! i o dziwo tam wszytko ok, instrumencik ładny, prosty, nie za długi, ale gruby:) popieścić się dał, jedyne co zauważyłam, to że nie może zbyt długo utrzymać erekcji, ale z czasem może się unormuje, do niczego jednak nie doszło, tym razem z powodu mojej osoby:) Odpowiedz Link
bi_chetny Re: No to gratulacje i oby tak dalej 08.01.09, 17:03 to może z erekcją problem ? Odpowiedz Link
yoric Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 08.01.09, 21:02 A może to jest geniusz uwodzenia? Tak odwrócił 'ramę' (frame), że teraz to kobieta robi wszystko, żeby zaciągnąć go do łóżka! :)) Odpowiedz Link
t.drk Re: pierwszy seks trzydziestolatka- jak mu pomóc 10.01.09, 15:55 o cholera...jaki żałosny wątek......!! Odpowiedz Link
d1963 No i co daje Adrianno? 21.01.09, 20:08 Poznaliście się już dogłębnie? Tak czasem bywa, że "dochodzenie" do tej sytuacji trwa. Ale potem ... Może być jak z niedźwiedziem, który dobrał się do miodu, czego Wam życzę. Pozdr D Odpowiedz Link
adrianna26 Re: No i co daje Adrianno? 23.01.09, 14:27 jeszcze dwa tygodnie jestem w gipsie:) Odpowiedz Link
glamourous Re: No i co daje Adrianno? 23.01.09, 14:56 adrianna26 napisała: > jeszcze dwa tygodnie jestem w gipsie:) Oooo, w kontekscie watku to zabrzmialo jakos bardzo dwuznacznie ;-)) Odpowiedz Link
ambx No... to ładny gips... 30.01.09, 22:40 ...ale w studenckich czasach dałem się wykorzystać pewnej mężatce, która miała rękę w gipsie. Zazdrosny mąż ją tak załatwił, no to się "zemściła". ale jak to noga... może trochę przeszkadzac;-) Odpowiedz Link
tylko_f10 Re: No i co daje Adrianno? 12.05.09, 22:20 Gips już chyba dawno zdjety... A inne bariery pokonane? Odpowiedz Link
rubinka11 Re: No i co daje Adrianno? 17.06.09, 18:20 Widać, że to wartościowy chłopak. Weźcie ślub to na pewno dojdzie do finiszu;) Już nie będzie się bał grzechu... Odpowiedz Link