to_ja76
13.11.08, 16:11
w jednej z kolejnych rozmów mąż zarzucił mi brak aktywności, tak
naprawdę nie bardzo to rozumiem w moim mniemaniu nie rozłożę sie jak
przysłowiowa kłoda i nic, on chyba uznaje, że jest mega aktywny więc
wszystko co źle to przeze mnie, ja mam żal bo seks w jego wykonaniu
nie zawsze zaspokaja moje potrzeby, na sugestie jest głuchy,
przebolałam i dalej to ciągnę, jego super męskość, mówiąc że jest
ok, bo tak myślę, że w końcu i tego nie będę miała, jak wy jesteście
aktywne? zmiana pozycji co 10 sek to jest to? bo na brak "loda"
narzekać nie może, ma go przy każdym stosunku, pozycje które mi
odpowiadają do wymagających nie należą, choć nie wiem czy coś
zmieniła by wyrafinowana bądź też wyuzdana pozycja