Chyba stary problem

17.11.08, 07:38
Problem raczej standardowy. Im dalej od ślubu tym gorzej z sexem.
Jesteśmy już razem kilka lat (5 lat od ślubu). Sex u nas,
przynajmniej z mojego punktu widzenia wygląda fatalnie. Raz, góra
dwa razy w tygodniu, cały czas w ten sam sposób – monotonia jak
cholera. Od jakiegoś czasu wyszło, że jestem bezpłodny. Żona zarzeka
się że w jej oczach nie straciłem na „męskości” tym bardziej, że nie
chce mieć jeszcze dzieci (do tego woli adoptowane bo nie ma porodu
itd.). Wracając do kwestii to sex wychodził zawsze z mojej
inicjatywy – za wyjątkiem sytuacji gdy już okazuję swoje
niezadowolenie (jestem oschły, chłodny w stosunku do niej – kiedy
brakuje mi sexu – nie wiem czy to normalne, czy nie ale taki wówczas
jestem) – wówczas żona nagle zaczyna mieć ochotę na igraszki
łóżkowe. Pojawia się wówczas światełko w tunelu, ale oczywiście
niepotrzebnie bo do następnego razu znowu trzeba czekać do weekendu –
wcześniej raczej nie ma szans. Żona twierdzi, że w tygodniu nie ma
na ogół ochoty bo jest zmęczona po pracy itd.
Przegięcie miało miejsce w tym tygodniu. Po serii załatwiania spraw
na mieście, upichceniu obiadu, jakimś skromnym upominku, depilacji
wszystkiego co lubi itd. Zostałem spławiony – widać Książka była
bardziej interesująca….
Postanowiłem całkowicie zakończyć inicjowanie sexu. W ogóle
skreśliłem sex z naszego związku – już była pierwsza odmowa z mojej
strony, gdy żona znowu zaczęła się orientować, że brak sexu zaczyna
mnie wkurzać. Ale było pierwsze nie i mam nadzieję, że nie ostatnie.
Rozmyślam teraz o odejściu i ewentualnie kochance.
Mam pytanie czy ktoś kombinował w ten sposób i co radzicie?
    • krzysztof-lis Re: Chyba stary problem 17.11.08, 08:50
      > sex wychodził zawsze z mojej inicjatywy – za wyjątkiem sytuacji gdy
      > już okazuję swoje niezadowolenie (jestem oschły, chłodny w stosunku
      > do niej – kiedy brakuje mi sexu – [...]) – wówczas żona nagle
      > zaczyna mieć ochotę na igraszki łóżkowe.

      Wtedy przestajesz zachowywać się jak partner długoterminowy a zaczynasz jak
      partner krótkoterminowy i ona zaczyna mieć większą ochotę.

      Albo po prostu dopuszcza Cię wtedy, bo widzi, że jesteś blisko tej granicy, że
      poszukasz sobie kogoś innego.
      • avide Re: Chyba stary problem 17.11.08, 09:28
        Daje mu w momencie jak sobie "przypomni". Generalnie seksu nie lubi za bardzo
        (przy najmniej z mężem). Reglamentuje go jako zło konieczne. Poza tym nie
        powiedziała wprost, ale fakt bezpłodności może powodować nawet podświadome,
        kasowanie go jako faceta w głowie kobiety. Smutne ale prawdziwe. Zdarza się
        takie myślenie. Sam jestem w wieku takim, że temat dzieci jest dla mnie istotny.
        Zauważyłem, że jak patrzę na kobiety, to zastanawiam się jakie miałbym z nią
        dzieci, czy byłaby dobrą matką itp. Kobieta, która nie byłaby w stanie urodzić
        mi dziecka jest niejako z góry kasowana jako partnerka seksualna. Pewnie z
        czasem, w momencie jak spełnię się (mam nadzieję) jako ojciec, zmieni się to,
        jednak obecnie ma to wpływ na moje postrzeganie atrakcyjności seksualnej
        kobiety. Skoro ja tak mam, kobieta też tak może mieć, nawet jak o tym nie mówi.
        A może mówi co mówi by nie sprawić przykrości a myśli swoje ? Wiadomo, że dla
        kobiet zazwyczaj ten temat jest dużo ważniejszy. Pewne rzeczy dzieją się poza
        naszymi świadomościami.

        Do autora wątku.
        Pytasz się co zrobić.

        Na Twoim miejscu rozwiódłbym się i znalazł sobie jakąś rozwódkę lubiącą seks, co
        to ma już dzieci. Wbrew pozorom wcale nie trudno taką znaleźć.
        Korzyści z tej sytuacji są takie, że jak trafisz na kobietę np. 30+ która ma już
        dzieci problem Twojej bezpłodności nie będzie jej problemem. W pewnych
        sytuacjach może to byc nawet plusem (np odpada antykoncepcja i faszerowanie się
        pigułkami)
        Poza tym będziesz miał rodzinę i będziesz mógł się spełnić jako ojciec. Bycie
        ojcem to nie tyle spłodzenie (choć to podstawa) ale głównie wychowanie. Ten
        proces uszlachetnia mężczyznę i powoduje że spełnia się w roli rodzica a nie
        tylko fakt zapłodnienia. Jeżeli nawet nie szczególnie Ci na tym zależy zyskasz
        kobietę mniej więcej "pewną". "Pewną" ze po porodzie burza hormonów nie
        spowoduje nagle przestaniesz interesować ją pod względem seksualnym, bo np.
        dostała to co chciała. Taka kobieta jak Cię weźmie to dlatego że będzie jej
        odpowiadało to co sobą reprezentujesz.

        Taka kobiet w dodatku będzie Cię kochała podwójnie.
        Raz dla Ciebie samego i jeżeli będzie miała ochotę się z Tobą bzykać w ilości i
        sposobie Tobie odpowiadającej to istnieje spore prawdopodobieństwo że tak już
        zostanie przez dłuższy czas.
        Dwa, dla siebie samej bo znalazła faceta który zechciał ją i jej dzieci. Pokocha
        ją i jej dzieci. To tez powód by czasami "dać mu nadprogramowo" niż sama by
        chciała. Z Twojego punktu widzenia liczy się ilość seksu jaki od niej otrzymasz,
        pobudki zaś jakie nią powodują (prawdziwa namiętność czy też może trochę
        namiętności i trochę strategi na życie i wyrachowania ;D) mają tak naprawdę
        drugorzędne znaczenia.

        W Twojej sytuacji, choć w jakimś sensie tragicznej, może to być bardzo sensowny
        sposób na
        a) Znalezienie szczęścia w życiu (spełnisz się na wszystkich płaszczyznach mimo
        pewnej ułomności natury)
        b) Dasz szczęscie osobom trzecim co może Ci się bardzo opłacić.

        Stworzyć możesz naprawdę nieźle funkcjonującą "firmę". Taką spółkę w której
        wszyscy dają sobie to co potrzebują. Zaspokajając swoje potrzeby wzajemnie. A o
        to w końcu w małżeństwie chodzi co nie ????

        Pamiętaj, że kobiety rozwódki z dziećmi zazwyczaj to kobiety dużo mądrzejsze i
        pewniejsze. Wiedzą czego chcą od życia, wiedza co jest ważne i są często
        bardziej rozbudzone i świadome swoich potrzeb seksualnych przez co dużo łatwiej
        i szybciej możesz się przekonać czy będzie Ci pasować w łóżku.

        Jak dla mnie w Twojej sytuacji bardzo dużo plusów i niewiele minusów.
        Oczywiście istnieje ryzyko, że będzie Cię taka rozwódka czarowała by "złapać"
        faceta. Ale od tego masz rozum i doświadczenie życiowe żeby bezkrytycznie nie
        brać wszystkiego. Obserwować, analizować i odpowiednio wybrać. Jesteś starszy i
        mądrzejszy niż wtedy gdy się żeniłeś. Wykorzystaj to.

        Na świecie jest mnóstwo takich kobiet. Wiele z nich to naprawdę fajne kobiety,
        które gdzieś kiedyś źle wybrały.

        Z żoną zaś... może być różnie. Teraz dziecka nie chce. Za kilka lat może być
        problem. Pomyśl o tym.

        Acha.. i jakbyś poszedł za moją radą to nie mów kobiecie, że jesteś bezpłodny.
        Powiedz jej, że nie masz presji na dzieci, że dzieci posiadanie własnych dzieci
        nie ma dla Ciebie znaczenia, że ona dzieci już ma więc na ten temat nie masz
        ciśnienia. Później naucz się kochać jej dzieci. Skoro możesz pokochać kobietę,
        to i jej dzieci możesz też przynajmniej polubić. Ludzi kochają psy, koty,
        kwiaty, rzeczy to i takie coś nie powinno być problemem, tylko trzeba dać temu
        szansę.
        Jak to zrobisz.... taka kobieta świata nie będzie za poza Tobą widziała.
        Acha no i oczywiście musisz być facetem i partnerem a nie sukinsynem w domu
        domagającym się tylko bzykania. ;-))To warunek podstawowy.

        Pozdrawiam
        Avide.
        • avide PS 17.11.08, 09:55
          Jestem w wieku w którym facet dojrzewa do roli ojca. Jestem na to gotowy od jakiegoś czasu.
          Niedługo wybieram się na badania w kierunku płodności. Choć nie ma póki co żadnych podstaw do obaw, jak każdego badania niosącego ze sobą jakieś ryzyko wyniku będącego nie po mojej myśli boję się go.
          Wiem, że w razie jakby badania poszły nie po mojej myśli i okazało by się że nie mam żadnych szans, żadną metodą na ojcostwo, to co zaproponowałem w poście powyżej będzie jedną z poważnych opcji rozważanych przeze mnie jako sposób na dalsze życie.

          Wiem jakie to ważne dla kobiety być matką (przynajmniej dla większości). W łóżku układa nam się mocno średnio. Jakby doszedł do tego brak szans na dzieci z żoną, chyba odejście byłoby najlepszym rozwiązaniem, bo inaczej w przyszłości "zamęczyła" ;-)) by się przy mnie, a i we mnie tej motywacji do walki o związek było by z każdym rokiem coraz mniej.
          Idąc zaproponowaną powyżej drogą, choć dużo bólu i łez by to kosztowało, to suma summarum w efekcie była by szansa na naprawdę szczęśliwe życie w dwóch, nowych już związkach. Lepsze to niż nieustanne oskarżanie się w jednym nie do końca dogranym.
          Ja jej bym dogryzał o łóżko, ona mi o impotencję... bez sensu.

          Zastanów się panie Żonaty. Jeżeli masz lat tyle ile by wskazywał nick powinieneś być wystarczający dorosły i dojrzały by podjąć wyzwanie jakie niesie ze sobą wejście w związek z "kobietą z przeszłością". Do tego trzeba mieć "jaja" i wiedzieć jak ich używać ;-))) pisząc dosłownie i w przenośni. ;-))) !!!!

          Pzdr.
          A.
        • teklana Re: Chyba stary problem 17.11.08, 10:00
          No,no avide-imponująca i bogata w wartościowe treści odpowiedz.;-)
          W życiu tak już bywa,że raz jest cudownie innym razem mniej cudownie
          a jeszcze w innym razie przerazliwie dennie.Autor wątku jest na
          rozdrożu.Decyzja będzie wraz z konsekwencjami należała do niego,wię
          skłonna jestem przychylić sie do Twojego pogladu w tej sprawie.;-)
        • beem3 Re: Chyba stary problem 17.11.08, 11:15
          mogę się podpisać pod tym co napisałeś,z jednym ALE: jako ta
          rozwódka z dziećmi wolałabym od razu wiedzieć,ze facet jest
          bezpłodny-wkońcu i tak to wyjdzie a kwestia zaufania jest dla mnie
          bardzo ważna...
          no i wieelkim plusem jest NIEfaszerowanie się pogułkami,jak sam
          zaznaczyłes ;)))))
          • avide Re: Chyba stary problem 17.11.08, 11:24
            Napisałem tak jak napisałem dlatego że znam jedną kobietę która pomimo
            posiadania dwójki dzieci, kiedyś powiedziała mi że sekszenie się z facetem o
            którym wie, że nie może mieć dzieci, dla niej nie wchodzi w grę. I nie chodzi o
            to, że chce mieć jeszcze dzieci bo ten temat ma zupełnie załatwiony. Chodzi
            bardziej o takie podejście z jej strony. Płodność ją zwyczajnie w mężczyźnie
            kręci w jakiś taki niewytłumaczalny sposób. Nie mniej takich kobiet wiele nie
            ma, na szczęście ;-) dla tych facetów z problemami z temacie.

            Nie mniej temat z czasem i tak by wyszedł. Tego jestem pewien. Co jest w tym
            najważniejsze. Nie trzeba się z tym od razu afiszować. Jak pozna, przetestuje i
            pokocha.... ;-)))) wtedy nie będzie miało to dla niej znaczenia jeżeli facet
            okaże się super pod innymi względami. Wszak ona matką już jest ;-)).

            Acha i nie mówię o kłamaniu. Po prostu ten temat można spokojnie zostawić na
            później do obgadania ;-))))). Wtedy kiedy i tak będzie miał drugorzędne już
            znaczenie. ;-)))) Bo będzie miał w 99,9% tego jestem pewien. Kobiety po prostu
            już takie są. ;-)))
            • beem3 Re: Chyba stary problem 17.11.08, 11:36
              nooo,masz dużo racji :)))
              nie musi się afiszować,ale powinno wyjść w odpowiednim momencie :))
    • gomory Re: Chyba stary problem 17.11.08, 09:08
      > Rozmyślam teraz o odejściu i ewentualnie kochance.
      > Mam pytanie czy ktoś kombinował w ten sposób i co radzicie?

      Radze zebys znalazl podniecajaca Cie kochanke ktorej na Twoj widok
      majtki beda spadac na podloge. Zyczac jednoczesnie byscie mieli
      zblizone potrzeby, i by ten nowy zwiazek zastapil poprzedni.
      Mocno powybrzydzaj w kobietach ktore obecnie ciagna Cie do lozka by
      nie okazalo sie, ze jedyne co pozostaje Tobie w zyciu to jeczenie i
      straszenie "oj bo sie rozwiode, oj bo zaczne bzykac na boku".
      • zonaty19791 Re: Chyba stary problem 17.11.08, 09:44
        Proste i chyba trafne podpowiedzi.
    • netka6666 Re: Chyba stary problem 18.11.08, 11:11
      No wyobraź sobie, że nie tylko faceci mają ten problem. Ja odkąd
      skończyłam 30 lat mam ogromny popęd sexualny. Mamy małe dziecko a na
      dodatek facet wraca po kilkunastu godzinach pracy bardzo późno do
      domu więc nie moge od niego wymagać aby jeszcze mnie codzień
      zadowalał. Ale nie przyszła mi nigdy myśl o kochanku! Biorę sprawy w
      swoje ręce. Jak jest zmęczony to sama się nim obsłużę a na koniec
      jeszcze loda z połykiem zrobię, żeby tez coś z tego miał:). I jakoś
      sie kręci:)
      • zonaty19791 Re: Chyba stary problem 18.11.08, 11:20
        Pozazdrościć. Ja też niestety się samozadawalam ale niestety nie
        jest to dla mnie tak satysfakcjonujące - wręcz flustrujące. Żona
        jest w domu, wraca normalnie z pracy, obiad szykuję ja (ma już
        gotowy jak przychodzi). A ja nie chcę nic innego jak pokochać się z
        nią choć co drugi, trzeci dzień. Kiedyś chociaż jak nie mogła/nie
        chciała to zadawalała mnie oralnie (byłem w stanie to akceptować, bo
        było to jakieś wyjście z sytuacji). Ostatnio natomiast podczas
        swojej lektury (pasjonującej zapewne) nawet na to się nie zgodziła -
        stwierdzając wprost, że ona nie potrzenuje sex'u aby mnie kochać, a
        ja, ja natomiast niestety go do tego potrzebuję.
        • netka6666 Re: Chyba stary problem 18.11.08, 11:32
          No cóż ja tez postawiłam sprawę jasno i powiedziałam mu, że brak
          sexu mnie strasznie frustruję i jestem nie do życia, gdy nie jestem
          zaspokojona sexualnie. Oznajmiłam, iż rozumiem, że jest zmęczony ale
          masturbacja mi nie wystarcza i musi mi swój organ udostępnić:)
          • zonaty19791 Re: Chyba stary problem 18.11.08, 11:39
            I jak się skończyło? Z drugiej strony sex na siłę mnie chyba by nie
            satysfakcjonował.
            • mujer_bonita Re: Chyba stary problem 18.11.08, 12:30
              zonaty19791 napisał:
              > Z drugiej strony sex na siłę mnie chyba by nie
              > satysfakcjonował.

              A co masz a tej chwili?

              > za wyjątkiem sytuacji gdy już okazuję swoje
              > niezadowolenie (jestem oschły, chłodny w stosunku do niej – kiedy
              > brakuje mi sexu – nie wiem czy to normalne, czy nie ale taki
              wówczas
              > jestem) – wówczas żona nagle zaczyna mieć ochotę na igraszki
              > łóżkowe

              Bo IMO to jest właśnie wymuszony sex.
            • netka6666 Re: Chyba stary problem 18.11.08, 13:05
              Nie no widzisz - my chyba nie jestesmy w takiej samej sytuacji bo
              mój partner lubi sex ino nie ma sił na takie ostre numery, jakich
              bym chciała. Nie musi sie zmuszac do sexu ze mną, jedyne co mnie
              martwi, to to, że coraz bardziej mu moja aktywność a jego bierność
              odpowiada....... ja nie wiem ale z facetem na siłę to sie chyba nie
              da.....
        • krzysztof-lis Re: Chyba stary problem 18.11.08, 12:48
          > stwierdzając wprost, że ona nie potrzenuje sex'u aby mnie kochać

          No to jest już przyczyna do poważnej rozmowy. Takiej naprawdę poważnej...
        • marek_gazeta Re: Chyba stary problem 18.11.08, 13:02
          Może trzeba zrezygnować z pichcenia obiadków na rzecz imprez/męskich zajęć, bez żony oczywiście. Nie chodzi mi o żadne wyskoki, tylko o - jakby to ująć - uwolnienie siebie nazwajem od przesadnie częstej obecności współmałżonka.
          • songo3000 Re: Chyba stary problem 19.11.08, 11:25
            Przygotowanie żarcia to też może być męska sprawa. Jeśli przykładowo, odbędzie się w stadzie samców, którzy wzamian przywleką kratę 'szkła' do popicia ;)
    • lindabonita Re: Chyba stary problem 19.11.08, 14:25
      Dosyć dobrze rozumiem Twój ból, mam bardzo podobnie tylko odwrotnie. Jesteśmy z
      mężem 4 lata po ślubie i jakieś półtora roku temu mój mąż miał wypadek
      samochodowy w wyniku którego stracił możliwość płodzenia dzieci. Dla mnie nie
      jest to duży problem bo mamy już dwójkę szkrabów:) On jednak po operacji stracił
      całkowicie chęć na seks:(. Nie ma tam dużej blizny, wg lekarzy uszkodzenie
      samego penisa nie nastąpiło, a jednak mąż przestał mieć ochotę:( Nie wiem co mam
      zrobić, on wie, ze mi zależy i wiem też, że chciałby żeby to wyglądało inaczej,
      ale niestety: jest jak jest. W każdym razie rozumiem Twój ból.
      • zonaty19791 Re: Chyba stary problem 19.11.08, 14:55
        Dzięki za wyrozumienie - ktoś w podobnej sytuacji chyba lepiej
        rozumie. Masz jakeiś plany na wyjście z sytuacji?
        • mujer_bonita Re: Chyba stary problem 19.11.08, 15:11
          zonaty19791 napisał:
          > Masz jakeiś plany na wyjście z sytuacji?

          Hmmm... dlaczego czytając Twoje posty wciąż mam wrażenie, że
          wyczekujesz aż ktoś Ci poradzi 'znajdź sobie kochankę'?
          • songo3000 Re: Chyba stary problem 23.11.08, 23:37
            Znajdź sobie kochankę.

            Widzisz Bonitka? tak się fachowo ucina kolejnego tasiemca na forum ;)
      • jareksar Re: Chyba stary problem 19.11.08, 15:10
        a bierzesz pod uwage mozliwosc wystapienia jakiejs traumy psychologicznej? moze
        poprostu cos mu sie w glowce poprzestawialo? moze w jego mniemaniu o jego
        seksualnosci swiadczy zawartosc spermy?
        • bardprzyszlosci Re: Chyba stary problem 19.11.08, 15:53
          Wiesz rozmawiałam z nim na ten temat i twierdzi, że tak nie myśli. Powiedział za
          to, że od czasu wypadku nie udało mu się utrzymać wzwodu i że nie jest w stanie
          przenieść tego podniecenia na swoje narzędzie:(
          • bardprzyszlosci Re: Chyba stary problem 19.11.08, 16:02
            P.S. Piszę z domu,a tutaj jest stale zalogowany mąż. To dalej lindabonita:)
    • kinkygirl Re: Chyba stary problem 23.11.08, 21:39
      a zona jest zadowolona z seksu z toba?
      chetnie bym posluchala drugiej strony tej histori...
Pełna wersja