Bo tak w ogóle to ja go kocham

25.11.08, 13:43
Było już o tym co kręci panie w starszych facetach, młodszych facetach, dlaczego panie się nie rozwodzą jak ich mężowie nie bzykają, itp.
A ja zastanawiam się nad motywacjami babeczek, które trwają lub o dziwo rozpoczynają związek z facetem, który je nijak nie kręci.

Wygląda to tak, że Panie takie myślą (paradoksalnie) tylko o 'własnej dupie'? Skoro osobniczki te tak 'kochają' swoich facetów (samo to stwierdzenie jest kpiną niestety) to może pomyślałyby chwilkę o nich a nie tylko o własnej w miarę wygodnej sytuacji?
Jeżeli (ci konkretni) faceci babeczek nijak nie pociągają to jakie żałosne życie seksualne im fundują, niby dlaczego ONI mają płacić za BABSKIE błędy.

IMHO babczki, które decydują się na takie związki i trwają w nich to mimo wzniosłych deklaracji kochają tylko siebie... Mężulo jest tylko bankomatem, majsterklepką, pocieszycielem, przyjacółką a nie jest facetem. Przecież to jest zwykłe wykorzystywanie pod zasłoną dymną "bo ja go kocham ale z seksu nici".

Teraz oczekuję postów typu "dobrze gada, dać mu wódki" ;) No, ewentualnie Bonitka może się przejechać :DDD

A tak poważnie, zmroziła mnie (na szczęście obecnie wirtualna) perspektywa wpadnięcia w taki kanał. Może jednak się mylę i jest zupełnie inaczej?
    • eeela Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 13:48
      Nie wiem tak naprawdę z własnych obserwacji, jak wygląda ten mechanizm. Albo
      idealistycznie patrzę na swoje otoczenie, albo też podświadomie wybieram sobie
      otoczenie podobne do tego w którym się wychowałam - czyli ludzi, którzy tak,
      popełniają błędy, tak, schodzą się i rozchodzą, ale głównym motorem tych błędów,
      zejść i rozejść jest namiętność i zakochanie, a nie kalkulacja. Dlatego też nie
      mam w swoim bliskim, bezpośrednim otoczeniu ludzi z problemami w seksie, nie
      znam mechanizmu, o którym mówisz, z własnych naocznych obserwacji. Ludzie z
      mojego otoczenia mają za to szereg innych problemów ;-)
    • arronia Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 13:58
      A ci mężczyźni to skąd się biorą w takich związkach?
      • krzysztof-lis Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:34
        > A ci mężczyźni to skąd się biorą w takich związkach?

        Stąd, że wersja demo jest zachęcająca.
        • arronia Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:48
          > Stąd, że wersja demo jest zachęcająca.

          Jeśli wersja demo jest zachęcająca (dużo dobrego seksu, tak?), mimo że facet
          kobiety "nijak nie kręci", to rozumiem problem poruszony w wątku. Tylko czy taka
          sytuacja jest możliwa?
          • songo3000 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:57
            Czy jest możliwa? Przejżyj tylko ostanie tematy, sytuacji nie wziąłem z księżyca tylko z tego forum właśnie.
          • krzysztof-lis Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 15:14
            > Tylko czy taka sytuacja jest możliwa?

            Jeśli kobieta ma zaspokojone wszystkie swoje potrzeby, czemu nie miałaby
            "złapać" faceta koloryzując trochę swoją osobowość.
    • mujer_bonita Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:11
      songo3000 napisał:
      > Teraz oczekuję postów typu "dobrze gada, dać mu wódki" ;) No,
      ewentualnie Bonit
      > ka może się przejechać :DDD

      Bonitka się zgodzi zwracając uwagę, że działa to w obie strony. Są
      również faceci, kórzy żenią (lub nie rozwodzą się) z wygody.

      > Jeżeli (ci konkretni) faceci babeczek nijak nie pociągają to jakie
      żałosne życi
      > e seksualne im fundują, niby dlaczego ONI mają płacić za BABSKIE
      błędy.

      Są ofiarami. Ciekawe jest ile tu kobiet, z których problemów wynika,
      że są kompletnie nieatrakcyjne dla męża. Starają się, stroją i nic.
      I ciekawi są Ci meżowie, który latami wmawiają im zmęczenie i
      nimfomanię ;)

      To nie są BABSKIE błędy Songo. To ludzka wygoda niestety.

      Btw. Jestem skłonna przyznać, że takich kobiet jest więcej. Niestety
      od dziecka wbija nam się, że dzieci, dom, rodzina są najważniejsze.
      Są naszą 'misją życiową'. Pożądanie do męża nie :( Takie pranie
      mózgu nawet dla 'nowoczesnej' kobiety nie pozostaje bez echa.
      • krzysztof-lis Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:33
        > To nie są BABSKIE błędy Songo. To ludzka wygoda niestety.

        To, co opisałaś, to nie są babskie błędy.
        To, co opisał Songo, to są babskie błędy, jak najbardziej.
        • mujer_bonita Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:35
          krzysztof-lis napisał:
          > To, co opisałaś, to nie są babskie błędy.
          > To, co opisał Songo, to są babskie błędy, jak najbardziej.

          A gdzie widzisz różnicę?
          • krzysztof-lis Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:41
            > A gdzie widzisz różnicę?

            BABSKI błąd to błąd, który popełnia kobieta.
            Czy mam unikać nazywania go "babskim" tylko dlatego, że błędy popełniają też
            mężczyźni?

            Tyś się oburzyła, że Songo pisał o babskich błędach zamiast pisać o błędach
            ludzkich. Zupełnie bez powodu, chyba dla samej zasady.
            • songo3000 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 14:59
              > Tyś się oburzyła, że Songo pisał o babskich błędach zamiast pisać > o błędach ludzkich. Zupełnie bez powodu, chyba dla samej zasady.
              Oczywiście - babski błąd to popełniny przez baby, bo o zagrywkach bab tu mowa.
              Ale za to właśnie lubię Bonitkę :DDD
              • mujer_bonita Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 15:11
                songo3000 napisał:
                > > Tyś się oburzyła, że Songo pisał o babskich błędach zamiast
                pisać > o
                > błędach ludzkich. Zupełnie bez powodu, chyba dla samej zasady.
                > Oczywiście - babski błąd to popełniny przez baby, bo o zagrywkach
                bab tu mowa.
                > Ale za to właśnie lubię Bonitkę :DDD

                Ależ nie oburzyłam się. Nawet zgodziłłam zwracając jedynie uwagę, że
                działa to też z drugiej strony. Jak zwał tak zwał - mechanizm ten
                sam ;)
    • fam.me do autorki 25.11.08, 15:06
      - czy zycie i zwiazek sprowadzają się tylko do seksu?
      - a co maja powiedziec samotne kobiety, a takich wokół pełno - ani
      związku ani seksu, a męska prostytucja w powijakach.

      Lepiej mieć przy sobie niebzykającego faceta, którego kocha się za
      inne zalety niz mieć bzykacza, z którego nie ma innego pozytku.
      • krzysztof-lis Re: do autorki 25.11.08, 15:16
        Primo
        • songo3000 Re: do autorki 25.11.08, 19:51
          Krzystofie, koleżanka doskonale zrozumiała w czym rzecz i szczerze odpowiedziała. Popatrz na jej post: JA, JA i tylko JA się liczę. I tak właśnie postępują kobiety w poruszonej sytuacji.
    • glamourous Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 15:18
      songo3000 napisał:


      > A ja zastanawiam się nad motywacjami babeczek, które trwają lub o
      dziwo rozpocz
      > ynają związek z facetem, który je nijak nie kręci.


      Motywacje tych babeczek sa bardzo przejrzyste. Zwiazki "z braku
      laku" sa domena kobiet o niezbyt wysokiej samoocenie. W dodatku
      takich, ktore nie bardzo dokladnie wiedza, czego chca od zycia - a
      tu tymczasem czas goni, perspektywa samotnych wieczorow przeraza,
      nie ma z kim pojechac na wesele kuzynki, babcie i ciotki lobbuja,
      trzeba sie szybko decydowac, a wymarzony ksiaze na bialym koniu jak
      nie nadjezdza tak nie nadjezdza. Wtedy sie bierze, co leci i
      krecenie fizyczne jest ostatnim branym pod uwage kryterium oceny
      partnera.

      Druga kategoria to kobiety, ktore juz sie w zyciu sparzyly
      na "facecie idealnym". Zakochaly sie na zaboj w bardzo krecacym je
      facecie, potem cos tam nie wyszlo, ksiaze okazal sie cosik felerny
      i/albo odszedl w sina dal. Wtedy, na nastepce, takie zranione
      kobiety podswiadomie wybieraja sobie faceta "bezpiecznego
      emocjonalnie" czyli niezbyt dzialajacego im na zmysly - takiego
      ktory przytuli, wyslucha, zreperuje zepsuty kran w kuchni, ale
      niekoniecznie wywola motylki w brzuchu. To podswiadomy mechanizm
      obronny, zeby sie za bardzo nie zakochac, nie zatracic i znow nie
      cierpiec...

      No i do tego dochodzi ten okropny, wciaz pokutujacy w naszej
      polskiej specyfice schemat, ze maz powinien byc przede
      wszystkim "dobrym" czlowiekiem. Dobrym, czyli takim, ktory nie pije-
      nie bije-nie pali-przytuli-zarobi-i nawet kran naprawi. Sfera
      seksualna jest brana pod uwage dopiero na szarym koncu,
      jako "przeciez nie najwazniejsza"...

      No i co sie potem dziwic...
      • nawrocona5 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 15:50
        > No i do tego dochodzi ten okropny, wciaz pokutujacy w naszej
        > polskiej specyfice schemat, ze maz powinien byc przede
        > wszystkim "dobrym" czlowiekiem. Dobrym, czyli takim, ktory nie pije-
        > nie bije-nie pali-przytuli-zarobi-i nawet kran naprawi. Sfera
        > seksualna jest brana pod uwage dopiero na szarym koncu,
        > jako "przeciez nie najwazniejsza"...
        >

        Zapewniam cie, że ten schemat nie jest taki powszechny. Tyle,że dziewczyny
        postępujące wbrew schematowi mozna spotkac na innych forach. Takich, gdzie pisze
        się o zdradach, awanturach, przemocy itp. Ja sama znam związek, oparty głównie
        na seksie, w którym wszystko inne zawiodło. Z takich związków też trudno się
        wyplątać, bo istnieje strach "że z nikim juz nigdy nie będzie tak dobrze"
        Jak widać, ani stawianie seksu na pierwszym miejscu nie jest słuszne, ani
        przypisywanie mu marginalnej roli w związku.
        Złoty środek - jak w każdej dziedzinie - trudny do osiągnięcia.
        • titta4 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 17:52
          Trudno mi powiedziec czy ten schemat jest powszechny...ale wiem, że niestety był
          moim udziałem.I moge szczerze odpowiedziec z pozycji kobiety która właśnie tak
          zrobiła-zrobiłam to dokładnie z tego powodu, który Glam podała.Ten drugi, o
          rycerzu;)
          I wiecie co?Może ja byłam głupia i naiwana, ale wydawało mi sie że robie dobrze,
          że tak byc powinno, że jeśli będę w porządku-a byłam-to to sie uda.Nie udało
          się, skończyło sie bardzo źle....teraz wiem,że jednak serce a nie rozum powinien
          decydować...
          Możecie sobie teraz na mnie psy powiesić;)- jako okolicznośc łagodzącą podam,że
          miesiąc temu zakończyłam nasze małżeństwo- i więcej tego błędu nie popełnię.
          • songo3000 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 19:44
            Naiwna to pewnie byłaś ale wyciągnęłaś wnioski więc o 'głupiej' nie może być mowy ;)
      • stinefraexeter Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 19:46
        > No i do tego dochodzi ten okropny, wciaz pokutujacy w naszej
        > polskiej specyfice schemat, ze maz powinien byc przede
        > wszystkim "dobrym" czlowiekiem. Dobrym, czyli takim, ktory nie pije-
        > nie bije-nie pali-przytuli-zarobi-i nawet kran naprawi. Sfera
        > seksualna jest brana pod uwage dopiero na szarym koncu,
        > jako "przeciez nie najwazniejsza"...

        A czy jest najważniejsza?
        Jest ważna, zgodzę się, ale ludzie mają różne priorytety w życiu. Zresztą sami o
        tym piszecie na forum bez końca. Czy naprawdę "uczciwiej" byłoby nie wiązać się
        z dobrym, czułym i pomocnym facetem tylko dlatego, że nie jest ogierem w łóżku?
        • songo3000 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 19:56
          Nie chodzi o to, że facet nie jest 'ogierem' tylko, że babeczka jest 'kłodą'. Z jej wyboru (zakładając wierność) facet jest skazany na bylejakość/znikomość życia seksualnego. Najbeszczelniejszy jest później płacz na jakiś e-mamach, że facet znalazł sobie inną i śmie być z nią szczęśliwy a przecież "ja już małam wszystko tak fajnie zaplanowane".

          Oczywiście wszystko to oprócz e-mamy :) działa też w drugą stronę.
          • stinefraexeter Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 20:12
            songo3000 napisał:

            > Nie chodzi o to, że facet nie jest 'ogierem' tylko, że babeczka jest 'kłodą'. Z
            > jej wyboru (zakładając wierność) facet jest skazany na bylejakość/znikomość ży
            > cia seksualnego. Najbeszczelniejszy jest później płacz na jakiś e-mamach, że fa
            > cet znalazł sobie inną i śmie być z nią szczęśliwy a przecież "ja już małam wsz
            > ystko tak fajnie zaplanowane".
            >
            > Oczywiście wszystko to oprócz e-mamy :) działa też w drugą stronę.

            Bycie kłodą to egoizm, ok..... A facet, który pozostaje w związku z taką zimną
            wyrachowaną emamą, to niewinna ofiara jak mniemam. Chyba już rozumiem...
            • songo3000 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 26.11.08, 01:38
              W pierwszym momencie tak, ofiara. Później to już tylko ofiara losu vel idiota :)
        • bi_chetny Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 26.11.08, 12:32
          stinefraexeter napisała:
          > A czy jest najważniejsza?
          > Jest ważna, zgodzę się, ale ludzie mają różne priorytety w życiu. Zresztą sami
          > o
          > tym piszecie na forum bez końca. Czy naprawdę "uczciwiej" byłoby nie wiązać się
          > z dobrym, czułym i pomocnym facetem tylko dlatego, że nie jest ogierem w łóżku?

          w którymś momencie okazuje się niezmiernie ważna. Niestety oficjalne statystyki
          [publikowane w Playboyu] pokazują zakłamanie Polek i ich priorytety przy wyborze
          partnera - a potem się okazuje że ich fajny dobry mąż nie kręci ich albo z
          libido ma kiepsko. no i skucha...
    • yoric Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 18:12
      Stary, poczytaj więcej tego Forum.

      W większości wypadków to nie są przecież wyrachowane, kalkulowane decyzje! Czemu
      ludziom tak trudno zrozumieć, że ktoś może podejmować jakąś decyzję nie mając
      świadomego dostępu do całości swoich faktycznych motywacji!

      Większość wpisów to "myślałam, że namiętność później się pojawi", "myślałem, że
      seks nie jest najważniejszy", itd., a nie świadomie kalkulowane wygodnictwo. Tak
      zwana "wersja demo" też tak naprawdę w większośći wypadków polega na tym, że
      facet/kobieta naprawdę na początku czuje attraction do partnera i uprawia z
      nim/nią seks często i z autentycznej chęci, tylko *potem to attraction normalnie
      znika*.

      I druga rzecz - tak jak czasem się śmieję z Bonitki, że powinna sobie wpisać w
      sygnaturkę "to wszystko wina faceta!" i miałaby załatwione 90% odpowiedzi :)) -
      tak teraz ma rację, że to działa w dwie strony. Faceci też się żenią z wygody,
      ale nie z samolubnej, świadomie kalkulowanej wygody, tylko z 'podskórnej'
      potrzeby stabilizacji, itd., też wychodząc z założenia, że "seks nie jest aż
      taki ważny", itd., co daje nam równie liczną grupę niedosekszonych kobiet.
      • de-bi Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 19:30
        Bardzo rzadko sie wypowiadam na forum,ale chcę powiedzieć coś na ten temat. Gdy facet nie pociąga kobiety to seks nie wypali nawet na początku, sprawdziłam i wiem co mówię.Myślę że kobieta która wychodzi za takiego męszczyznę robi to dla wygody jak powiedziała Bonita.
      • stinefraexeter Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 19:51
        yoric napisał:

        > Stary, poczytaj więcej tego Forum.
        >
        > W większości wypadków to nie są przecież wyrachowane, kalkulowane decyzje! Czem
        > u
        > ludziom tak trudno zrozumieć, że ktoś może podejmować jakąś decyzję nie mając
        > świadomego dostępu do całości swoich faktycznych motywacji!
        >
        > Większość wpisów to "myślałam, że namiętność później się pojawi", "myślałem, że
        > seks nie jest najważniejszy", itd., a nie świadomie kalkulowane wygodnictwo. Ta
        > k
        > zwana "wersja demo" też tak naprawdę w większośći wypadków polega na tym, że
        > facet/kobieta naprawdę na początku czuje attraction do partnera i uprawia z
        > nim/nią seks często i z autentycznej chęci, tylko *potem to attraction normalni
        > e
        > znika*.
        >
        Zgadzam się w 100%.

        Co więcej, dziwię się, że takie pytanie w ogóle padło na tym akurat forum, gdzie
        ten odwieczny problem roztrząsany już był na 1001 sposobów.

        Nie wiem skąd założenie, że kobiety działają w tym zakresie z zimną kalkulacją.
        Przecież mało kto zna tak naprawdę swoje prawdziwe libido. Wiele rzeczy wychodzi
        na jaw dopiero po jakimś czasie, wielu rzeczy nie jest się świadomym.

        • titta4 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 20:05
          Hmmm....ale to tez nie jest takie czarno-białe.Bo u nas np początkowo seks był
          super(wersja demo he he).Potem- było go po prostu coraz mniej, bo brakło tego co
          podkręca nastrój- fascynacji, miłości może...
          Mówiąc szczerze- ja myślałam,że wersja demo będzie trwać siła rozpędu- a tak sie
          nie stało, bo z upływem czasu coraz bardziej trzeba dbac o sferę zainteresowania
          tą druga stroną..
        • songo3000 Zimna kalkulacja 25.11.08, 20:05
          stinefraexeter napisała:

          > Nie wiem skąd założenie, że kobiety działają w tym zakresie z zimną kalkulacją.
          > Przecież mało kto zna tak naprawdę swoje prawdziwe libido. Wiele
          > rzeczy wychodz na jaw dopiero po jakimś czasie, wielu rzeczy nie
          > jest się świadomym.
          Też tak uważałem ale lektura tego forum właśnie 'dała mi do myślenia', że jednak zimna kalkulacja się zdaża. To nie jest jakieś wirtualne założenie tylko FAKTY.

          Przewinęło się tu kilka babeczek, które wprost twierdziły, że chłopak/narzeczony/mąż ich nie kręci a jednak chcą ciągnąć związek bo "ja go kocham, tyle nas łączy". Dla mnie to czyste oszustwo ale pomyślałem sobie, że może jest jakieś inne dno - stąd wątek.


          • stinefraexeter Re: Zimna kalkulacja 25.11.08, 20:18
            songo3000 napisał:

            > Też tak uważałem ale lektura tego forum właśnie 'dała mi do myślenia', że jedna
            > k zimna kalkulacja się zdaża. To nie jest jakieś wirtualne założenie tylko FAKT
            > Y.
            >
            > Przewinęło się tu kilka babeczek, które wprost twierdziły, że chłopak/narzeczon
            > y/mąż ich nie kręci a jednak chcą ciągnąć związek bo "ja go kocham, tyle nas łą
            > czy". Dla mnie to czyste oszustwo ale pomyślałem sobie, że może jest jakieś inn
            > e dno - stąd wątek.
            >
            Wciąż nie widzę żadnego oszustwa. Skoro kobieta kocha partnera, to w czym go
            oszukuje? Ze niby wersja demo itd? Ale przecież jest wielce prawdopodobne, że w
            początkowej fazie związku libido kobietki było wysokie, bo zakochanie, emocje,
            endorfiny,,, Dlaczego zakładasz, że każda oziębła kobieta zdaje sobie sprawę ze
            swojej oziębłości?
            • songo3000 Re: Zimna kalkulacja 26.11.08, 01:44
              stinefraexeter napisała:

              > Wciąż nie widzę żadnego oszustwa. Skoro kobieta kocha partnera, to
              > w czym go oszukuje? Ze niby wersja demo itd? Ale przecież jest

              To idź do okulisty. Albo jesteś jakaś niekumata albo złośliwa. Panie wyraźnie się przyznały, że zdają sobie sprawę z 'niekręcenia' a mimo to zakładają/brną w związek robiąc sztuczne wrażenie zadowolonej z seksu. To jest zwykłe oszustwo ale pewnie Ty dalej że białe jest czarne...
              • stinefraexeter Re: Zimna kalkulacja 26.11.08, 13:44
                > To idź do okulisty. Albo jesteś jakaś niekumata albo złośliwa. Panie wyraźnie s
                > ię przyznały, że zdają sobie sprawę z 'niekręcenia' a mimo to zakładają/brną w
                > związek robiąc sztuczne wrażenie zadowolonej z seksu. To jest zwykłe oszustwo a
                > le pewnie Ty dalej że białe jest czarne...

                Ale dlaczego z góry zakładać oszustwo?

                Pewnie w niektórych przypadkach tak, ale nie we wszystkich. Nie przyszło ci do
                głowy, że wielu kobietom tego typu mogło się wydawać, że seks jest mniej ważny w
                związku niż inne cechy partnera? Że mogły niewiele wiedzieć o swojej
                seksualności, potrzebach, libido, itd.?

                Panie "niezakręcone" mogą brnąć w związek z wielu powodów, nie tylko z wyrachowania.
                Tych, które ŚWIADOMIE udają gorące laski, a po ślubie zamieniają się w sople
                lodu wcale nie jest tak wiele.
          • titta4 Re: Zimna kalkulacja 25.11.08, 20:21
            Z reguły miały jednak cos innego na mysli...np dzieci, udana rodzinę, poczucie
            bezpieczeństwa.Myślisz,że łatwo się przyznac do błędu i rozwalic rodzine dla
            "widzimisię"?Ja walczyłam ze sobą długo, przez jakis czas to ciągnęłam bo
            myślałam że raczej tak musi byc, że dzieci....ale to on pękł pierwszy-i
            popadając w coraz większy obłęd niemalże sprawił,że musiałam stanąc przed
            decyzją- albo się rozstaniemy,albo stanie sie tragedia...
            Co najśmieszniejsze-to on nie umie mi teraz wybaczyc-tej decyzji....chciałby
            żeby było jak dawniej...a ja juz wiem,że sie nie da,że prędzej czy później
            będzie wielkie bum...i że im dłużej,tym-paradoksalnie-gorzej dla niego...Mam
            nadzieję,że kiedys to zrozumie.
    • blacky80 Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 25.11.08, 22:46
      Tiaaa... rozważna czy romantyczna... Odwieczny problem egzaltowanych
      dwudziestoletnich panienek :P
      Zazwyczaj mężowie tych "rozważnych" kończą na forum pt: Brak seksu w
      małżeństwie, a te "romantyczne" na innych forach jęczą "zostawił mnie, odszedł
      bez słowa".
      • de-bi Re: Bo tak w ogóle to ja go kocham 26.11.08, 10:08
        Uważasz blacy80, że wszystkie dwudziestoletnie panienki nie wiedzą czego chcą, zapewniam cię że się mylisz.Ja mając te dwadzieścia lat dokładnie wiedziałam czego szukam w swoim przyszłym mężu, i znalazłam ten złoty środek już wtedy.
Pełna wersja