nie kocham się

01.12.08, 21:51
z mężem od 10 miesięcy. Urodziłam dziecko i tak jakoś nie mogę. nie czuję nic.
Nie potrzebuję... nie umiem...pustka. nie wiem jak to zmienić...
    • ladydewinter Re: nie kocham się 01.12.08, 22:27
      Nie jest powiedziane, że mąż też nie kocha się od 10 miesięcy. Albo że niebawem
      zacznie. Niekoniecznie z tobą.
      • red_darshan Re: nie kocham się 01.12.08, 23:44
        ladydewinter napisała:

        > Nie jest powiedziane, że mąż też nie kocha się od 10 miesięcy.
        Albo że niebawem
        > zacznie. Niekoniecznie z tobą.

        Ladydewinter, Twoja wypowiedź jest niesmaczna. Dziewczyna szuka
        pomocy a Ty walisz z, delikatnie mówiąc, przyciężkim tekstem. Rzecz
        jasna - to moje zdanie.
        • songo3000 Re: nie kocham się 02.12.08, 00:33
          O kupie też można powiedzieć, że to 'produkty przemiany materii o intensywnym aromacie' lub 'śmierdzące g.'. Obydwa określenia są prawdziwe. Które jednak wywoła żywszą reakcję i potencjalnie pobudzi do działania???

          Tak, wiem. Moja wypowiedź też jest niesmaczna :)
          • ladydewinter Re: nie kocham się 02.12.08, 10:13
            Nie sądzę, żeby była niesmaczna, ale na pewno jest szczera i konkretna (dzięki,
            Songo..). Co tu owijać w bawełnę? Po latach w związku, w którym jedno chciało,
            drugie nie i jeszcze nie widziało problemu, trochę inaczej patrzę na te sprawy,
            może trochę mniej mam do niech cierpliwości. Dziewczyna na szczęście widzi
            problem i to rokuje, ale nie ma co się zżymać na moją niedelikatność, tylko
            chyba trzeba ratować mariaż, czyż nie? Poza tym autorka wątku też chyba zdaje
            sobie sprawę, że jeśli mąż ma potrzeby, to wieczności w bezseksiu nie wytrzyma.
            Teraz tylko potrzebna odpowiedź na pytanie, czy braku chęci są winne owe słynne
            hormony ciążowe i kiedy ten stan minie. Czy minie, czy mąż poczeka - jak to
            mówią, jak kocha, to poczeka;) Rozmawiasz z nim w ogóle o tym? Tłumaczysz mu, co
            się z tobą dzieje, co czujesz? Wiesz, jak on się z tym czuje?
            • red_darshan Re: nie kocham się 02.12.08, 11:55
              Nazwanie gówna gównem nie jest niczym odkrywczym. Natomiast nie od
              rzeczy byłoby podrzucenie jakiejś podpowiedzi jak to gówno usunąć. W
              pierwszym poście ladydewinter za cholerę się tego nie doszukałam. W
              przeciwnym razie nawet bym nie pisnęła.

              > Po latach w związku, w którym jedno chciało,drugie nie i jeszcze
              >nie widziało problemu, trochę inaczej patrzę na te sprawy,
              > może trochę mniej mam do nich cierpliwości.

              To wiele tłumaczy, jednak łatwo kogoś skrzywdzić patrząc przez
              pryzmat własnych doświadczeń. To często działa jak krzywe
              zwierciadło. Jak słusznie zauważyłaś, dziewczyna widzi problem i z
              mojej perspektywy należy jej się szacunek, że to ona szuka pomocy bo
              sama wiesz o ile częściej na to forum trafiają "ofiary" odstawienia
              od łoża niż tego sprawcy.

              Pozdrawiam :-)
              • ladydewinter Re: nie kocham się 02.12.08, 12:30
                Nie odbieram dziewczynie szacunku. To dobrze, że zastanawia się, o co kaman. Nie
                sądzę też, bym ją krzywdziła - czasem kubeł zimnej wody, choć przykry, bywa dość
                skuteczny. Dlatego też spytałam, czy rozmawia o tym z mężem, czy tylko to forum
                poznało jej/ich problemy. A ten problem jest zdaje się dość częsty i
                nierozwiązany prowadzi do tego, że związki się sypią, a niezaspokojeni szukają
                tego zaspokojenia gdzieś indziej. Często nawet wtedy, jeśli kochają. Tylko ile
                można czekać, mieć nadzieję, być wyrozumiałym itp. A co dalej - to chyba wszyscy
                mniej więcej wiemy: rozmowa z mężem, wyjaśnienie, czy chodzi o stan poporodowy
                (że tak to nazwę), potem rozwiązań muszą szukać sami, ew. przy pomocy
                specjalisty. Ale rozmowa jest chyba absolutną podstawą. Przy czym zauważam, że
                nie wiemy, co mąż na to wszystko, bo o jego reakcji jakoś tu mało. Pozdrawiam.
      • lambert77 Re: nie kocham się 02.12.08, 07:54
        budująca odpowiedź :) nie ma co
    • candyca Re: nie kocham się 02.12.08, 04:13
      Mialam podobnie. Zaszlam w ciaze nieplanowana. Bylam zbyt mloda
      emocjonalnie na dziecko ale nie chcialam,nawet nie przyszlo mi do
      glowy by usunac. Urodzilam. Nie moglam patrzec nawet na meza.
      Brzydzilam sie go. Czulam niechec. Przez poltora roku kochalismy sie
      5 razy. Zamykalam oczy i plakalam a on robil swoje. Prosilam,zeby
      poszedl ze mna do poradni ale on twierdzil,ze to ja mam problem a
      nie on i on nigdzie nie pojdzie. Po 4,5 roku od urodzenia dziecka
      rozwiedlismy sie. W miedzyczasie on mnie zdradzal. Doszly rekoczyny.
      Potem ja zdradzalam juz wtrakcie sprawy sadowej. Nie kochalam go od
      momentu gdy moje dziecko ujrzalo swiat.
      Nie mam rady dla Ciebie. Jedynie to moge Ci powiedziec,ze jesli
      kochasz meza to postaraj sie poszukac w sobie przyczyny.Tak gleboko.
      Mnie zajelo to troszke czasu. Dopiero gdy zdradzilam,przekonalam sie
      ze ta niechec byla nie do SEXU a do czlowieka.
    • takiebudowanie Re: nie kocham się 02.12.08, 07:17
      kocham mojego męża i on mnie kocha. Wiem, że mnie nie zdradza A kochać nie
      mogłabym się z żadnym mężczyzną nie chodzi tu o niego. Ne chciałabym by nasz
      związek opierał się tylko na bliskości emocjonalnej. pamiętam jaką radość dawało
      nam kochanie, chciałabym by to wróciło, nie wiem jak się do tego zabrać...
      Przestałam właśnie karmić piersią- chciałabym by to było przyczyną, i to ciągłe
      zmęczenie.
      • lambert77 Re: nie kocham się 02.12.08, 07:57
        Czasami doktórzy coś bełkoczą o hormonach. To nie twoja wina tylko twojego
        ciała, które w obecnej chwili nie uważa, że seks jest mu potrzebny. Jeżeli mąż
        kocha to wytrzyma i poczeka. Nie mówię, że będzie łatwo. Ty zmęczona i
        sfrustrowana on sfrustrowany odstawiony na boczny tor. Mogą być z tego problemy
        ale ze wszystkim można sobie poradzić :).
        • krzysztof-lis Re: nie kocham się 03.12.08, 10:49
          > Jeżeli mąż kocha to wytrzyma i poczeka.

          Jeżeli żona kocha, to wytrzyma i się zmusi.
      • femme.fatale1978 Re: nie kocham się 02.12.08, 16:15
        Jeśli ciągle jeszcze tli się uczucie, to warto podjąć próbę ratowania tego, co
        się na chwilę zatraciło.

        Bardzo trudno jest zdiagnozować twoją obecną niechęć do seksu. Sama musisz to w
        sobie odszukać. Są to przyczyny fizyczne czy psychiczne, czy nie wzięłaś na
        siebie zbyt wiele obowiązków, czy masz kogoś do pomocy, czy mąż też uczestniczy
        w życiu domowym, czy są między wami jakieś niedomówienia, nierozwiązane
        problemy, pretensje, zaszłości, czy nie odczuwasz żadnego podniecenia, czy tylko
        nie podnieca cię jego osoba itd. itp.

        Dużo tych pytań, musisz sama to przeanalizować i znaleźć właściwą odpowiedź. Od
        czasu do czasu warto odpuścić zrobienie prania, uprasowanie ubranek czy
        przetarcie zupki dla niemowlaka po to, by poświęcić czas tylko dla siebie i
        męża. Żeby przypomnieć sobie, a przede wszystkim poczuć jak to było kiedyś,
        przed dzieckiem...
        Powodzenia :)
    • takiebudowanie Re: nie kocham się 03.12.08, 09:32
      wiem, że podstawą udanego związku jest przede wszystkim rozmowa. I to od rozmowy
      z mężem zaczęłam. Napisałam tutaj, ponieważ chciałam powiedzieć to jeszcze innej
      osobie (przyjaciółce jakoś tak trudno, głupio, może się wstydzę).Maż dzielnie
      mnie wspiera, czeka. Tylko ja nie chcę żeby musiał czekać. I też wiem, że takie
      czekanie doprowadza w końcu do zdrady w większości przypadków- a nie chcę być
      zdradzona. Jak już pisałam nie chodzi o to, że nie podnieca mnie mąż- z nikim
      innym nie mam ochoty się kochać. I jeszcze bardzo boję się kolejnej ciąży i boję
      się zaufać antykoncepcji. Ale już raczej wiem od czego zacznę... Muszę odpuścić
      sobie wszystko inne i pozwolić mu zbliżyć się do siebie -choćby na razie na
      wielkie i długie tulenie i całowanie.
      dzięki, że wsparliście
Pełna wersja