Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem?

03.12.08, 12:11
Jak myślicie? Nie można uprawiać seksu dla czystej przyjemności? Dla
ciała?
Dziwią mnie często pytania typu: skad dziecko, skoro się nie
kochacie, czy rozwodzicie.
A przeciez ludzie czasem ida do łóżka z osobą, której nawet z
nazwiska nie znają.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat.
    • mlodzieniec88 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 12:18
      Jeśli dwoje dorosłych ludzi godzi się na seks dla przyjemności bez miłości to
      nie widzę w tym nic złego. Później tylko może zrodzić się groźna sytuacje, gdzie
      jedna ze stron może się zaangażować i dążyć do czegoś więcej niż tylko seks.
      Może być też tak, że taki układ podpasuje obu stronom i wtedy nic tylko cieszyć
      się życiem, smakować, poznawać...
    • nawrocona5 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 12:20
      A mogłabyś może zmienic sygnaturkę? :)))
      Jest nietaktowna:)
      Na tym forum jakiś burak czasem się pojawia, ale rzadko...
    • krzysztof-lis Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 12:38
      Szczęśliwie nie.
    • red_darshan Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 12:39
      Myślę, że wypadałoby chociaż lubić tego, z kim się człowiek na seks
      decyduje. Lubienie też uczucie ;-)
      • loppe Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 14:21

        Właśnie, samo podobanie się ciała to za mało, trzeba jeszcze polubić
        właścicielkę
        • loppe Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 14:22

          tych nóg i oczu
    • femme.fatale1978 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 13:08
      Odpowiadając na pytanie postawione w temacie - nie, nie zawsze.
    • loppe Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 13:09
      prawie zawsze, czasem jest to uczucie negatywne
      • nawrocona5 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 13:16
        oppe napisał:

        > prawie zawsze, czasem jest to uczucie negatywne

        ????
        Zagadkowe..
        Seks za karę czy z zemsty? :)
        • loppe Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 13:17
          ile ludzi tyle wariantów
          np. "coś kiepsko mi dziś idzie"
          • nawrocona5 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 13:24
            oppe napisał:

            > ile ludzi tyle wariantów
            > np. "coś kiepsko mi dziś idzie"

            Niewielu ludzi tego doświadcza:)
            O wiele częściej zaś "cos kiepsko jej/mu dziś idzie" :)))
            • loppe Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 13:27

              ano właśnie he he he
    • ciezka_cholera Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 14:03
      a czy przyjemnosc to nie jest aby uczucie?
      • loppe Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 14:29
        Znaczy chodzi o uczucie miłości, a to więcej niż przyjemność choć
        zapewne przyjemność jest/bywa? elementem miłości?
    • glus123 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 03.12.08, 14:04
      W kontekście twojego innego postu to pójście do łóżka se swoim byłym
      męzem jest niczym innym jak sexem dla "przyjemności". On Cię zapewne
      już nie kocha, chociaż za pewnie zna, więc nie jest obcy, jednak ja
      na Twoim miejscu już wolałbym to zrobić z kimś kogo nie znam bo
      byłaby chociaż jakaś nadzieja, że mnie ten ktoś nowy polubi bo
      wątpię, że eksowi jeszcze się odmnieniło...
      Dla Ciebie ważne sa zasady, ale nie słyszałem żeby kościół był za
      tym by kochać się (uprawiać sex) bez miłości..?
    • al9 niestety wiąże się 03.12.08, 15:09
      Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem?
      ----------
      na początku nie
      ale po 3 dniach.. pięciu... 2 tygodniach....

      jak jest coraz lepiej w łóżku..
      Jest zabawa, ale i jest ryzyko. Właśnie ryzyko komplikacji
      uczuciowych. W ogóle moim zdaniem seks bez zobowiązań nie istnieje.
      Chyba że jednorazowy (jednonocny?)
      al
      • loppe Re: niestety wiąże się 03.12.08, 15:14
        Interesujące spojrzenie na dynamikę związków. Z kolei w związkach
        więdnących zapewne to samo tylko na odwrót - przychodzi ta noc kiedy
        po raz pierwszy za seksem nie czai się już to uczucie...
        • loppe Re: niestety wiąże się 03.12.08, 15:51

          crazy little thing called love - jak śpiewał poeta
        • sagittka Re: loppe 06.12.08, 14:51
          > Z kolei w związkach więdnących zapewne to samo tylko na odwrót -
          przychodzi ta noc kiedy po raz pierwszy za seksem nie czai się już
          to uczucie...

          Dobrze ujęte. Pozwolę sobie dopisać:

          ... więc staje się on regularnie uprawianą gimnastyką, z większym
          bądź mniejszym zaangażowaniem, nastawioną na zaspokojenie obopólnych
          potrzeb seksualnych, coraz bardziej pozbawioną czaru, tajemnicy i
          emocji ...
    • zebra12 No właśnie, chodzi seks z byłym 03.12.08, 17:23
      Jednak nie wytrwam w celibacie. On już spał z inną, ma kogoś. Ale mnie to wcale
      nie przeszkadza. Chodzi o seks, o zabawę. Pisałam w wątku: "Jak nauczyć się żyć
      bez seksu", ze już nie mogę, chodzę po scianach itp.
      A na podorędziu nie mam za bardzo nikogo. On chce i ja. Tylko ja się boję, ze on
      się zaangażuje uczuciowo...
      Oby nie, bo nie chcę z nim być i już!
      • monteblack Re: No właśnie, chodzi seks z byłym 03.12.08, 21:30
        Najgorsze jest,jak sie kochasz kims z kims kiedys bylas,z kim nie
        chcesz byc,ale z nikim Ci nie jest w lozku tak jak z nim...
        Od 9 lat to samo,pomimo innych zwiazkow,jego stalego zwiazku.Czyzby
        polaczyl nas seks na zawsze?...Powiedzcie,czy to nie zboczone?
    • yoric Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 04.12.08, 23:28
      Dla mnie to jest kolejny temat do wora Nierozpoczętych Dyskusji - co jest w
      porządku, a co nie. Kiedy, z kim i w jakich okolicznościach można ze spokojnym
      sumieniem rozpocząć znajomość wyłącznie łóżkową. Z tego, co zdążyłem zauważyć,
      ludzie mają w tej materii dość rozbieżne i dodatkowo dość skomplikowane poglądy.

      Pozdrawiam
      • martusia67 Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 06.12.08, 13:33
        Nie
    • glamourous Dla mnie pol na pol :-) 06.12.08, 15:21
      Zeby miec ochote na seks z facetem nie musze go koniecznie KOCHAC w tradycyjnym
      pojeciu tego slowa. Wystarczy mi fascynacja, krecenie, poczucie "zadurzenia".
      Ale niekoniecznie wielkie uczucie w sensie "milosci". Cos takiego jak ONS moze
      wchodzic w gre tylko wtedy, kiedy wlasnie miotaja mna powyzsze emocje i do tego
      wiem, ze facet jest porzadny i godny zaufania (nie cierpie etatowych podrywaczy
      i badboy'ow) Nigdy natomiast nie zdecydowalabym sie na seks na zimno, tak dla
      samego sportu czy samej przyjemnosci. Bo jezeli nie ma silnej fasynacji, wtedy
      po prostu przyjemnosci nie ma - sama mechanika zupelnie mnie nie kreci.
      • yoric Re: Dla mnie pol na pol :-) 06.12.08, 19:07
        > i do tego wiem, ze facet jest porzadny i godny zaufania (nie cierpie etatowych
        podrywaczy i badboy'ow)

        hmm... no właśnie, ale w kontekście pójścia tylko do łóżka, to konkretnie CZYM
        się różni człek "porzadny i godny zaufania" od "badboya"?
        • al9 yoric to proste jak drut 09.12.08, 08:47
          Kiedy, z kim i w jakich okolicznościach można ze spokojnym
          sumieniem rozpocząć znajomość wyłącznie łóżkową.
          -------------
          ale yoric - istnieje prosta odpowiedź
          kiedy?
          kiedy nie masz innych zobowiązań i poszukując nowych wrażeń nie
          robisz nikomu krzywdy..
          z kim?
          z osobą pełnoletnią, najlepiej równiez bez zobowiązań..
          w jakich okolicznościach?
          najlepiej w pięknych

          Pozdrawiam
          al
          • yoric Re: yoric to proste jak drut 09.12.08, 14:32
            O, mój drogi. Żeby to faktycznie takie proste było. Według wielu osób jak od
            początku zakładasz, że nie masz ochoty na długoterminowy związek, to nie jest
            ok. Jak jest młoda, to musisz się liczyć z tym, że się zaangażuje; a jak się
            zaangażuje, musisz wziąć za to odpowiedzialność. Itd. itp.
        • loppe yoric to proste 09.12.08, 08:50
          współczynnikiem cnotliwości
          • yoric Re: yoric to proste 09.12.08, 22:09
            Ale jazda - już trzeci raz wpisuję ten tekst, bo za kazdym razem coś kasuje -
            więc pytam z troski - co Ci się, Loppe, ten współczynnik tak wkręcił, bo co
            drugi wpis do niego nawiązujesz :).
        • glamourous Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 11:07

          yoric napisał:

          > hmm... no właśnie, ale w kontekście pójścia tylko do łóżka, to
          konkretnie CZYM
          > się różni człek "porzadny i godny zaufania" od "badboya"?


          To bardzo proste rozgraniczenie. Chodzi na przyklad o to, ze fajny
          facet, nawet jesli chodzi o jednorazowa przygode, z duza doza
          prawdopodobienstwa do konca zachowa sie jak gentleman. Natomiast po
          badboy'u mozna spodziewac sie najgorszych rzeczy, ze np. po seksie
          potraktuje kobiete - brutalnie mowiac - na rowni ze zuzyta
          prezerwatywa. Nigdy mi sie nic takiego nie przytrafilo, bo miedzy
          innymi wlasnie ze wzgledu na te niemila nieprzewidywalnosc zawsze
          unikalam badboy'ow oraz przelatywaczy-rutyniarzy. Brrrr, kompletnie
          nie moje klimaty.
          • wers-alik Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 12:18
            Coś mi tu nie do końca gra. Masz taki "rentgen w oku", że wiesz a priori
            kto jest przelatywaczem, badboyem i wiesz już "przed" jak Cię potraktuje
            "po"?
            • glamourous Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 12:39
              wers-alik napisał:

              > Coś mi tu nie do końca gra. Masz taki "rentgen w oku", że wiesz a
              > priori kto jest przelatywaczem, badboyem i wiesz już "przed" jak
              > Cię potraktuje "po"?


              Przeciez to, czy ktos jest etatowym przelatywaczem-hurtownikiem
              widac na kilometr, nie trzeba miec od razu skanera w oku. Badboya od
              goodboya ;-) tez mozna ladnie odroznic za pomoca zwyklej rozmowy.
              Byc moze rzeczywiscie niezbyt rozgarniete panienki, ktore ida z
              facetem do lozka po 5 minutach znajomosci maja niejaki problem z
              rozpoznaniem profilu amanta, jednak jezeli kobieta pozwala rozwinac
              sie znajomosci przez, powiedzmy, marne pare godzin, to raczej
              wyczuje jakiego rodzaju facet jej sie trafil...
              • joasiek75 Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 14:06
                Mam tak samo jak pisze poprzedniczka, nieznosze podrywaczy! Potrafie
                po dłuższym spotkaniu wyczuć jaki to typ.

                Ostatnio mialam faceta 3 lata młodszego ode mnie, był cudowny seks w
                dodatku z dżentelmenem...tak , tak panowie...a ja myślałam że tacy
                faceci już wyginęli...:)
                Miło było, ale stwierdziliśmy że to zakończymy , bo chcialiśmy
                znaleść sobie partnerów nie tylko do łóżka.
                Nikt nie płakał i nie rozpaczał, chciaż było mi smutno, bo to fajny
                facet, bardzo go lubiłam ;)

                A wiec seks bez miłości jak najbardziej , tylko poszukaj
                odpowiedniego faceta:)))
                • yoric Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 14:40
                  Właśnie to mnie szczególnie zaintrygowało.

                  Takie rozgraniczenie 'podrywacz' - 'dżentelmen'. Ściśle rzecz biorąc, to się nie
                  wyklucza. Podrywacz to ktoś, kto ma dużo kobiet. Dżentelmen - ktoś, kto ma klasę.
                  Czy jeśli ktoś ma dużo kobiet, to z definicji nie może mieć klasy?

                  Pozdrawiam
                  • glamourous Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 15:52
                    yoric napisał:

                    > Właśnie to mnie szczególnie zaintrygowało.
                    > Takie rozgraniczenie 'podrywacz' - 'dżentelmen'. Ściśle rzecz
                    biorąc, to się nie wyklucza

                    Przeciez w poscie powyzej (oto fragment) wcale nie postawilam
                    podrywacza w opozycji z dzentelmenenm, tylko badboy'a :

                    glamourous napisała:

                    > To bardzo proste rozgraniczenie. Chodzi na przyklad o to, ze fajny
                    > facet, nawet jesli chodzi o jednorazowa przygode, z duza doza
                    > prawdopodobienstwa do konca zachowa sie jak gentleman. Natomiast
                    > po
                    > badboy'u mozna spodziewac sie najgorszych rzeczy, ze np. po seksie
                    > potraktuje kobiete - brutalnie mowiac - na rowni ze zuzyta
                    > prezerwatywa.


                    Nie pisze przeciez "skoro podrywacz, to juz na pewno nie
                    dzentelmen";-)Chodzi mi po prostu o rachunek prawdopodobienstwa, bo
                    niestety czesciej zdarza sie, ze podrywacz - niejako z definicji
                    bycia playboyem i z racji przerobu - traktuje kobiety hurtowo i na
                    zasadzie "next, please", niz normalny facet nie liczacy kobiet
                    tygodniowo w liczbach dwucyfrowych. Wszak istnieje w psychologii
                    mechanizm "zepsucia obfitoscia" ;-), zas bycie playboyem zaklada
                    jednak pewien "cynizm stosowany" i niekoniecznie rozwinieta
                    uczuciowosc...

                    A badboy to dla mnie z definicji osobnik z lekka popaprany
                    emocjonalnie, nieprzewidywalny, troche cyniczny (wbrew pozorom
                    mnostwo lasek na takich leci) ktory potrafi kobiecie zaserwowac "no
                    dobra lalunia, a teraz spadaj do siebie, bo ja musze wyprowadzic psa
                    na spacer" itp. Pewnie ze normalny, mily facet ONS poznany w
                    bibilotece tez moze sie okazac chamem i psychopata, niemniej tu
                    chodzi o pewien specyficzny profil psychologiczny, ktory w miare
                    bystra kobieta wyczuwa od razu.
                    • yoric Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 09.12.08, 22:04
                      > Przeciez w poscie powyzej (oto fragment)...

                      ...a ja nie mam obowiązku nawiązywać do 'wpisu powyżej' :). Mogę sobie nawiązać
                      do wpisu powyżej tego powyżej, albo bezpośrednio do wpisu Joasiek75; w obu z
                      nich wzmiankowany "p." istnieje i ma się dobrze. Więc błagam nie łapmy się za
                      słówka!!!

                      > traktuje kobiety hurtowo i na zasadzie "next, please", niz normalny facet nie
                      liczacy kobiet tygodniowo w liczbach dwucyfrowych

                      mi zaś chodzi o to, do czego KONKRETNIE sprowadza się ta różnica w zachowaniu,
                      bo mam silne podejrzenia, że wyłącznie do tego, czy facet będzie skłonny
                      kontynuować skonsumowaną znajomość. I że 'podrywacz/badboy' to taki, który nie
                      zechce, a ten porządny - zechce czegoś na dłużej.

                      No chyba, że:

                      > ktory potrafi kobiecie zaserwowac "no dobra lalunia, a teraz spadaj do siebie,
                      bo ja musze wyprowadzic psa na spacer"

                      różnica polegałaby na tym, że dżentelmen mówi to samo, tylko inaczej dobiera
                      słowa. Czy idę w dobrą stronę?

                      Pozdro
                      • glamourous Re: Takie cos ocenia sie "na feeling" 10.12.08, 13:14

                        yoric napisał:


                        > bo mam silne podejrzenia, że wyłącznie do tego, czy facet będzie
                        skłonny
                        > kontynuować skonsumowaną znajomość. I że 'podrywacz/badboy' to
                        taki, który nie
                        > zechce, a ten porządny - zechce czegoś na dłużej.


                        Wiesz, jakos nigdy nie mialam dylematow pod tytulem "czy poderwany
                        facet zechce byc ze mna na dluzej czy nie". Raczej mialam odwrotna
                        tendencje - ze to faceci chcieli jakiegos dalszego ciagu, a ja nie
                        bardzo bylam do dyspozycji (bo akurat bylam zajeta na przyklad ;-P)
                        Pisze wiec z wlasnego doswiadczenia : z racji tego ze praktycznie
                        przez cale moje dorosle zycie (nie liczac 3 miesiecy singielstwa)
                        bylam w zazebiajacych sie stalych zwiazkach, problem strachu ze
                        jakis facet po seksie nie bedzie chcial sie ze mna zwiazac mnie
                        raczej nie dotyczyl. Za to blizsza bylaby mi obawa, czy taki ONSowy
                        facet bedzie mial na tyle klasy, ze nie zachowa sie na koniec w
                        sposob demonstracyjnie olewczy. Jestem strasznie wyczulona na brak
                        szacunku do mnie i mysle (teoretyzujac), ze takie potraktowanie mnie
                        na rowni ze zuzyta gumka sprawiloby ze poczulabym sie dosc niefajnie.


                        > różnica polegałaby na tym, że dżentelmen mówi to samo, tylko
                        inaczej dobiera
                        > słowa. Czy idę w dobrą stronę?

                        Tak, dokladnie. Facet moze "po" odprowadzic kobiete do samochodu,
                        czy dac na taksowke, wzglednie sam odwiezc do domu, przytulic, dac
                        buziaka, powiedziec ze bylo cudownie - i do konca sprawic zeby
                        kobieta czula sie wyjatkowo. Moze tez zalozyc majtki na tylek,
                        przyjac olewcza poze i zakonczyc wieczor cynicznie oraz obcesowo. I
                        najlepsze jest to, ze po facecie zazwyczaj widac "jak skonczy"
                        jeszcze zanim zacznie. Trzeba tylko bacznie obserwowac. I to wlasnie
                        mialam na mysli.
    • abo-co Re: Czy seks zawsze wiąze się z uczuciem? 09.12.08, 15:13
      Chcę pominąć kwestię uczucia ale irytuj mnie określane nas mężczyzn jako buraków
      zwłaszcza tych będących w związkach. Na każdym kroku czytam o braku uczuciowości
      u mężczyzn nie czułych bez fantazji.Obraz kobiet (mojej i moich kolegów) jest
      taki sam, kanapka przed telewizorem kocyk durne seriale rozmowa na temat
      teatru,filmu, muzyki niemozliwa
      spanie w teatrze na sztuce czy w kinie na ambitniejszym filmie to standard i to
      jest ten standard po kilku latach małżeństwa
      Kaz
    • julka1800 Re: Zawsze, tylko pytanie... 10.12.08, 12:24
      .. z jakim, bo moze to byc uczucie (az) milości, (tylko) sympatii
      lub (aż) nienawisci.
      Chyba nie zaprzeczycie.
      • matthiolavaria Re: Zawsze, tylko pytanie... 10.12.08, 13:28
        Zdecydowanie seks może wiązać także z negatywnymi uczuciami. Zdażyło
        mi sie dwukrotnie czegos takiego posmakować i było to zaskakujaco
        ekscytujące. Nie mniej, nie twierdzę, że chciałbym to powtórzyć.
        Doświadczyłam też seksu bez zobowiązań, ale jakieś uczucie zawsze
        tli się w tle ( :)). Fascynacja, ciekawość, niepokój. Paradoksalnie
        najbardziej odarty z uczuczuć może być seks w wieloletnim
        małżeństwie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja