Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu

04.12.08, 17:36
Tak sie juz przyjelo, ze mowiac o naszych seksualnych poczatkach
mamy na mysli wlasciwa seksualna inicjacje. Panuje tez opinia, ze
jest ona bardzo istotna i wywiera wplyw na pozniejsze zycie
seksualne czlowieka.

Ale tak sobie mysle, ze przeciez kazdy z nas ma na swoim koncie
seksualny punkt zero, czyli moment w ktorym jako dziecko czy
nastolatek po prostu odkryl ze istnieje cos takiego jak seks. Jak
myslicie, czy ten moment/momenty - oraz sposob w jakim ten seks
odkrywalismy - wplynal na rozwoj naszej seksualnosci? Moze jest tak,
im wczesniej odkrywamy te sfere, tym latwiej sie ona rozwija i
wieksze korzysci z niej potem potrafimy czerpac?

Ze mna bylo tak : juz od dziecinstwa zapowiadalam sie na femme
fatale, poniewaz w przedszkolu nie przepuscilam zadnemu z chlopcow :
pokazywanie sobie intymnych czesci ciala bylo w naszej placowce
standardem :-)) Ale nie mialo wlasciwie nic wspolnego z seksem czy
podnieceniem. Byla to raczej zabawa, ciekawosc. Instytucje seksu
odkrylam zas w wieku mniej wiecej 8 lat, kiedy to przegladajac
wszelkie domowe schowki w poszukiwaniu... ukrytych gwiazdkowych
prezentow ;-) natrafilam na ksiazke pt. "Biologia milosci" ktora moi
rodzice pieczolowicie schowali przed niewinnym dzieckiem ;-) Ech, ta
ksiazka byla moja ulubiona lektura przez pare miesiecy, czytalam ja
z wypiekami na twarzy pod nieobecnosc domownikow i to wlasnie z niej
dowiedzialam sie, ze istnieje cos takiego jak seks. Kto wie, moze
wlasnie ta wczesna mentalna inicjacja sprawila, ze moje libido i
erotyzm tak sie rozwinely...

Potem bylo jeszcze czasopismo "Razem" ktore czytywalo i nieudolnie
przede mna chowalo moje starsze rodzenstwo (ech, te niezapomniane
listy czytelnikow o seksie i komentarze Z.L. Starowicza na
przedostatniej stronie...) To wszystko bardzo stymulowalo wyobraznie
i bez tych wszystkich elementow edukacyjnych - kto wie jak dzis by
to u mnie wygladalo...

Zdaje sobie sprawe, ze to watek dosc ekshibicjonistyczny ;-) Jesli
macie odwage, to piszcie - w koncu to przeciez tylko internet...;-)
    • axe11 Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 04.12.08, 18:12
      Milo powspominac:).
      Jako 4- czy 5-latka mialam swojego rycerza z podworka:), przeszlismy
      tak razem do pierwszej klasy, ale nie pamietam szczegolow;)).
      A potem (szybko sie zaczelo) - edukacja wlasciwa, czyli ksiazkowa -
      podczytywanie wszystkiego, co sie dalo, a co starsza siostra
      probowala przede mna ukryc:). Dzieci maja jednak niesamowita
      zdolnosc odkrywania tego, co zabronione:)).

      Ksiazki Rodzicow, wsrod ktorych szczegolnie zapadl mi w
      pamiec "Erotyzm" Kazimierza Imielinskiego - przez wiele lat moj
      ulubiony i szanowany autor. "Razem" - taak, tez bylo, o ile udalo mi
      sie podebrac:)).
      I jeszcze ksiazka - o, wczesnie to musialo byc, bo szlam wtedy (o
      ironio!) do Pierwszej Komunii: Basnie 1000 i jednej nocy, ktore
      pozyczylam od Kuzyna. Ten dostal ksiazke w prezencie, nigdy do niej
      nie spojrzal i nie wiedzial biedak, co daje dziecku:)). A obrazki
      taakie piekne byly... no i Basnie - poniewz Rodzice znali mnie jako
      zagorzala czytelniczke, nikt nie przypuszczal, czemu nie moge sie od
      lektury oderwac:))). A ja ja potem w domu chowalam pod poduszka,
      zeby bron boze nikt mnie nie przyuwazyl:)). Przeczytalam wiele razy,
      od deski do deski i z wypiekami na twarzy:)).
      A tak ogolnie rzecz biorac to od poczatku wiedzialam, ze seks bedzie
      mi sie podobal.
      • kakadu170 Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 15.12.08, 13:20
        Bardzo ciekawy temat. U mnie to było tak kiedy byłem mały ,nie pamiętam
        dokładnie wieku rodzice pracowali do póżna opiekowała się mną starsza siostra
        pomagała mi przy kąpieli wycierała mnie pamiętam to jak dziś.Ja tego jeszcze nie
        rozumiałem podczas wycierania niby tak przypadkiem dotkneła mojego siusiaka, tak
        niby przez ręcznik troszke nim poruszała myśle ,że z ciekawości pamiętam jak mi
        stanoł too było przyjemne oczywiście stanoł tak jak może kilkletniemu chłopcu.
        Ona była starsza pewnie chciała zaspokoić swoją ciekawość chłopięcych organów.
        Nigdy o tym nie rozmawialiśmy póżniej dopiero w wieku nastu lat zdałem sobie z
        tego sprawe o co w tym wszystkim chodziło takie mam pierwsze doświadczenia
    • eeela Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 04.12.08, 18:58
      Miałam 6 lat i byłam z wizytą u rodziny. Był to jakiś rodzinny zjazd i było tam
      sporo dzieci w różnym wieku, w tym rozchichotane nastolatki. Kiedy dorośli
      gdzieś wybyli, rozchichotane nastolatki wyłączyły nam 'Piotrusia Pana' i
      włączyły jakiegoś ostrego pornola. Nakazały uprzednio młodszym wyjść, ale ja
      odmówiłam, i pod przysięgą niemówienia nic rodzicom zostałam dopuszczona do
      rytuału. Zupełnie nic z tego nie rozumiałam, ale oglądałam z ciekawością :-)

      Mając lat dziesięć, zostałam poddana jednorazowemu klasycznemu molestowaniu.
      Była to wizyta u jakiejś innej rodziny. Spałam sobie grzecznie, gdy obudził mnie
      czyjś dotyk - bardzo niestosowny. Byłam sparaliżowana strachem, a zarazem dziką
      ciekawością. Dotyk był dokonywany przez mojego o wiele starszego kuzyna. Leżałam
      spokojnie i udawałam, że śpię, dotyk wędrował, a ja byłam coraz bardziej
      przestraszona i coraz bardziej podekscytowana ;-) W końcu teatralnie udałam, że
      się budzę i nic nie zauważam, kuzyneczek się spłoszył i uciekł, a ja nie mogłam
      zasnąć przez pół nocy, dygocząc i nawet trochę popłakując.

      W wieku jedenastu lat odkryłam masturbację, na której jechałam do piętnastego
      roku życia, w którym zaczęłam świadomie eksploatowac możliwości oferowane przez
      obecność zainteresowanych chłopców i mężczyzn wokół mnie :-) Eksperymentowałam
      duzo i zawzięcie, nie dopuszczając jednak do finalnej konsumpcji. Dopuściłam do
      niej dopiero w wieku lat dwudziestu, ale było to bardzo nieudane
      przedsięwzięcie. Nie zaszkodziło mi jednak - dalsze perypetie były coraz to
      bardziej przyjemne :-)
      • glamourous Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 04.12.08, 20:34
        Eeela, twoj parcours potwierdza moja teorie, ze wczesne rozbudzenie ciekawosci
        chyba sprzyja rozwojowi naszej seksualnej tozsamosci. Jesli zas chodzi o
        masturbacje, to odkrylam ja chyba zainspirowana owa sekretnie czytana ksiazka,
        bardzo wczesnie, czyli ok. 8 roku zycia. Pamietam, ze mama ganiala ze mna w tej
        sprawie nawet do pediatry, w obawie, ze z powodu tych praktyk bede kiedys...
        oziebla ;-) Takie kiedys byly przekonania ;-)
        • eeela Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 04.12.08, 22:29
          Pamietam, ze mama ganiala ze mna w tej
          > sprawie nawet do pediatry, w obawie, ze z powodu tych praktyk bede kiedys...
          > oziebla ;-) Takie kiedys byly przekonania ;-)
          >

          Biedna mama :-) Moja chyba nigdy nie miała takich obaw. Wręcz przeciwnie. Sama
          przez całe życie od wczesnego młodu była bardzo gorącokrwista i raczej starała
          się mnie umiarkowanie temperować - chociaż w sumie, wyjąwszy umiejętnie
          przeprowadzone uświadomienie (też we wczesnym wieku, miałam jakieś osiem lat,
          kiedy zostałam dokładnie wprowadzona w świat teorii za pomocą 'Encyklopedii
          wychowania seksualnego dla dzieci') - nie wtrącała się. Mój rozwój seksualny
          traktowała jako moją prywatną sprawę, nie wypytując, nie nagabując. Sama zresztą
          w przełomowych momentach przychodziłam jej się zwierzać. A jak dorosłam, to i
          ona zaczęła się zwierzać mnie ;-)
    • renebenay Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 04.12.08, 19:00
      U mnie zadnych ksiazek nie bylo ale czerpalem wiesci od moich starszych a jakze
      "doswiadczonych" kolegow,w letnie dni obserwowalem przez lornetke rozne pary w
      pobliskim lesie-bylo czesto bardzo glosno i goraco.Majac chyba 7-8 lat dosc
      czesto chodzilem z moja sasiadka rownowiesniczka na poziomki i jagody do
      pobliskiego lasu,tam oczywiscie z wielka dyskresja sprawdzalismy sobie nawzajem
      nasze organy plciowe.W takich chwilach bylismy oboje bardzo ciekawi i nawzajem
      bardzo delikatni,nieswiadomie odczuwalismy przyjemnosc i nie wiedzielismy
      jeszcze ze,nasze rece pieszcza a nie tylko dotykaja.
      To trwalo chyba 2-3 lata i jednego dnia moja sasiadka wyjechala do Izraela
    • red_darshan Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 04.12.08, 23:49
      Kiedy miałam jakieś 6 lat odkryłam w domu książkę dotyczącą sztuki
      starożytnej Grecji. Było tam mnóstwo zdjęć rzeźb przedstawiających
      skąpo przyodzianych lub zupełnie nagich mężczyzn. Z czytaniem było u
      mnie jeszcze kiepsko, za to te zdjęcia mogłam oglądać godzinami
      ogromnie zafascynowana "odmiennością" męskiego ciała.
      Drugim ważnym momentem było tzw. "uświadomienie" (co za śmieszne
      słowo), które nastąpiło jak miałam 7 lat. Moja mama nabyła drogą
      kupna niezwykle sympatyczną książeczkę ze stosownymi ilustracjami,
      zdjęciami i opisami w formie lekkiego dialogu pomiędzy mamą a jej
      dwójką dzieci obojga płci. Oczywiście, kiedy już dysponowałam
      fachową wiedzą, nie omieszkałam poinformować szkolnych koleżanek i
      kolegów, że dziewczynki mają pochwy a chłopcy członki ;-) Ma się
      rozumieć, że rodzice zaniepokojeni rewelacjami, jakie przyniosły do
      domu ich dzieci, z oburzeniem poinformowali o tym wychowawczynię a
      ta wezwała moją mamę do szkoły celem ustalenia, czy ta zdaje sobie
      sprawę jakie ma zepsute i zagrożone bliżej nieokreśloną patologią
      dziecię ;-))) Zadyma jaka wtedy nastąpiła upewniła mnie, że ten
      cały seks to jakaś naprawdę niezła sprawa musi być skoro dorośli
      zrobili z tego takie halo :-)
      Od tej pory już zawsze uchodziłam wśród znajomych za tę bardziej
      wyluzowaną w sprawach seksu i otwartą na wszelkie dyskusje i wiedzę
      w tym temacie. Nie bez powodu, ma się rozumieć ;-)

      BTW - książeczka "uświadamiająca" do tej pory zajmuje godne miejsce
      w biblioteczce w moim rodzinnym domu. Pewnie lada moment skorzysta z
      niej moja siostra nieodwracalnie psując delikatną psyche następnego
      pokolenia ;-)
    • bugbuddy Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 05.12.08, 19:23
      Mnie za to w temat wprowadzili koledzy w (chyba) pierwszych klasach podstawówki.
      Oczywiście nie było mowy, żeby było to delikatne wprowadzenie.
      Po tym wszystkim nabrałem ogromnego obrzydzenia do rodziców - w stylu: 'jak oni
      mogli takie świństwa wyprawiać'.
      I w skrócie to by było na tyle.
      • bi_chetny Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 11.12.08, 12:49
        Najpierw w przedszkolu zabawa w Króla Cip [nie śmiejcie się, sam tak to podobno
        nazwałem]. Koleżanki przychodziły i obnażały cipki, ja dotykałem i sprawdzałem
        czy są w odpowiednim kolorze ;p
        U mnie w domu zawsze swobodnie rozmawiało się o seksie, na półkach stał seks
        partnerski i sztuka kochania. czytałem w wieku lat chyba 7-8 z wypiekami na
        twarzy. Moje ulubione - wszystkie perwersje :)
    • songo3000 Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 12.12.08, 02:01
      A ja, cholera, nie pamiętam. No za chiny nie pamiętam ... znaczy, musiało być to baardzo wcześnie co zresztą zgadza się z tezą Glam :)
    • lambert77 Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 12.12.08, 07:47
      Jak tak się cofnę w czasie to myślę że miałem podobnie. Pierwsza styczność z
      seksem to koleżanki w przedszkolu chętnie pokazujące co tam mają :D... o dziwo
      po x latach jakoś już nie chciały pokazywać :) dziwna sprawa.
      A potem była książka wisłockiej sztuka kochania też znaleziona u rodziców. Nie
      wiedzieć czemu książka zniknęła z domu pewnego dnia. Od paru lat mam własny
      egzemplarz identycznego wydania :D.. no ale to mniej więcej tak było fascynowały
      mnie te czarno-białe ludki
    • avide Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 12.12.08, 11:20
      Czasu przedszkola nie pamiętam.

      Za to w podstawówce, zdaje się w 1-2 klasie odkryłem, że jak się z siusiaka pogłaska to robi się przyjemnie i taki większy się staje. A jak się go złapie i tak skórę w dół obsunie to choć trochę piekło na poczatku to jednak robi się jeszcze przyjemnej. Po kilku razach zaś dokonałem przełomowego odkrycia, że jak się poślini to nie piecze a jest ekstremalnie przyjemnie. Wtedy tez chyba pierwszy orgazm miałem. I tak oto wszedłem w świat masturbacji ;-)

      Bardzo szybko rozwinęła się u mnie sfera fantazjowania i erotyki. Prawie równocześnie do początków masturbacji. Potrzebowałem bodźców. Jakież jak historie w głowie układałem. Porno nie było, pism też nie, trzeba było sobie radzić fantazją. Pamiętam, że jedna z moich pierwszych fantazji była scena jak kilka lat starszy kumpel pieści się z koleżanką rówieśniczką. Co ciekawe. Pamiętam, że sam nigdy nie brałem w tym udziału. Wstydziłem się wtedy jeszcze ;-)). Było to podniecające ale sumienie mówiło mi że tak nie powinno się że to grzech. Przełamałem się ok 4-5 klasy ;-) oj przyjemnie było grzeszyć ;-).

      W okolicach 5-6 klasy obejrzałem pierwsze filmy erotyczne na SAT1 i RTL-u ;-)). Piątek i sobota po 23. Nie zapomnę tego nigdy. ;-)) Cały tydzień człowiek czekał ;-) Ach te niemieckie filmiki gdzie wystarczyło zobaczyć naga pierś a prawie człowiek szczytował ;-).

      7 klasa - pierwsze prono na VHS-ie. Najpilniej strzeżona kaseta przeze mnie w życiu ;-). Miałem ja tak zakamuflowana ze dobrych kilka minut trwało nim ją wyjąłem. Do dziś pamiętam, jak silne wrażenia na mnie wywarła ;-).
    • zebra12 No ja też pamiętam od przedszkola... 14.12.08, 18:31
      Te zabawy w lekarza, macanki... Pamiętam dobrze. Na koloniach, na wczasach, gdy
      rodzice byli zajęci...
      Ale właściwa inicjacja seksualna była dopiero po ślubie, w wieku lat 23.
    • anais_nin666 Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 15.12.08, 18:52
      Pamiętam scenę z Kościoła. Tak tak.
      Byłam małą dziewczynką. Wychodząc po mszy zobaczyłam wśród tłumu ludzi - tuż
      przy wyjściu (pamiętam nawet takie detale) - mężczyznę. Dorosły facet. Pewnie
      miał koło 30tki. Jego rysy nie są zbyt wyraźne w mej pamięci. Mam ledwo zarys
      twarzy. Jakis jasny szatyn z baardzo dziwna aurą. Niebieskie oczy. Fryzura a la
      enerdowski piłkarz;) Spojrzałam na niego i ... nie wiem nawet jak to
      wytłumaczyć, serce zaczęło mi się szamotać, a w brzuchu po raz pierwszy
      (przynajmniej to jako pierwszy raz pamiętam) poczulam uczucie podobne do
      zjeżdzania wszystkiego ku dołowi. Motyle podniecenia, ale nie takie zwykłe. Ten
      facet mnie niepokoił. Miał w sobie coś czego się bałam. Jakąs taką samczą
      drapieżnośc. Z wiekiem gust mi się zmienil diametralnie, ale to zaznane prawie
      30 lat temu wrażenie miewam do dziś. Fascynacja facetem i jakiś zwierzęcy wręcz
      strach przed nim połączony z pragnieniem bycia fizycznego z nim.
      Drugie doświadczenie, które mocno utkwiło mi w pamęci to zabawy z kolezanka u
      niej w domu. Polegaly na zabawie w rodzica i niegrzeczne dziecko. Rodzic
      sprawdzal dzienniczek, stwierdzal, ze dziecko sie zle uczy, po czym dziecko
      musialo sie przechylic przez bok wersalki, a rodzic podciagal spodnice i bil
      linijka po pupie. Podniecenie towarzyszace byciu bita po pupie pamietam
      doskonale. Podniecenie, z kt. wowczas kompletnie nie wiedzialam co począć. To
      czasy 1 klasy szkoly podstawowej.
      W przedszkolu zaś niczego chlopcom nie pokazywalam, za to pamietam, ze chlopcy
      regularnie mnie napadali wymuszajac na mnie pocalunki i deklarujac, ze bede ich
      narzeczona, zona, dziewczyna itp. Do wyboru. Bylam muzą. Budzilam zmysly 5 i
      6latkow;) Straszna kokietka ze mnie byla. No i wiem, ze podobalo mi sie, gdy
      mnie tak fizycznie "uwodzili". Raz mi sie nie podobalo gdy we dwoch mnie pchneli
      na jakis koszyk i "namietnie" calowali. Uznalam to za naruszenie mojej
      godnosci;) Co dziwniejsze bylam dosc przecietnej urody dzieckiem w za wielkich
      oklularach. Dorosli mężczyźni mowili jednak, ze zachowuje sie jak miniaturka
      kobiety. To przyciągało.
      Seksualne dziecko.
      Myśli o seksie nie opuszczają mnie na chwilę. I w sumie od dziecka tak było. No
      może wówczas opuszczały, mimo to były często obecne. Zbyt często;)
      • eeela Re: Nasza pierwsza stycznosc z tematyka seksu 15.12.08, 20:24
        Polegaly na zabawie w rodzica i niegrzeczne dziecko. Rodzic
        > sprawdzal dzienniczek, stwierdzal, ze dziecko sie zle uczy, po czym dziecko
        > musialo sie przechylic przez bok wersalki, a rodzic podciagal spodnice i bil
        > linijka po pupie. Podniecenie towarzyszace byciu bita po pupie pamietam
        > doskonale.


        Ja się bawiłam ze swoim przyszywanym bratem w księżniczkę uwięzioną przez złego
        czarnoksiężnika na wieży :-) Czarnoksiężnik pętał mnie sznurową skakanką, kłuł
        mnie plastikowym mieczem i pytał groźnym głosem, co wolę: umrzeć natychmiast czy
        zgnić nędznie w tej wieży. Ja oczywiście wolałam zgnić nędznie w wieży, bo
        zabawa w wiązanie i nękanie księżniczki budziła we mnie niezrozumiałą
        ekscytację, ale mój towarzysz zabaw kazał mi chcieć umrzeć natychmiast, bo tak
        powinien wyglądać klasyczny scenariusz bajki - z niechęcią więc zgodziłam się
        natychmiast zginąć, chociaż taką miałam ochotę na bycie nękaną :-D
Pełna wersja