Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak...

19.12.08, 00:21
Znamy się z mężem od 4 lat i niemal tyle mieszkamy ze sobą.
Ja- wygodna, przyzwyczajona (a raczej kwestia nauczki) do tego, iż to facet ma
zarabiać na żonę (miałam pierwszego męża lenia, na którego pracowałam w firmie
po 15 godz dziennie- on w tym czasie na kompie siedział nie pomagając mi w
niczym) i dzieci, "chciałeś mieć panią, to haruj na nią", drugi mąż znał tą
zasadę od początku znajomości ze mną- nie ma opcji, bym ją zmieniła, no chyba,
że by zachorował i stracił dochody- owszem wtedy tak, zgodził się na to.
Lata mijają, opiekuję się nim, psem, dbam o nas wszystkich, są obiadki, jestem
doskonałą kucharką,nie mamy wspólnych dzieci, ja nie mam ich wcale z różnych
względów... Planujemy wziąć się za to na wiosnę -diagnozę znamy już (problem z
mojej strony)
Otóż mój mąż zdradzał mnie z kurwami (nie pytajcie o dowody, bo to nasza
sprawa)w delegacjach. Z mojej strony depresja do dzisiaj, dziś właśnie zdałam
sobie sprawę z tego, że muszę iść znowu do psychiatry po Prozak (mam od zawsze
depresję endogenną). Wybaczyłam mężowi kurestwo, nie z powodu zależności
finansowej, ale z powodu jego postawy wobec tych faktów.
Jestem ponoć bardzo atrakcyjna, choć gruba- depresja i sterydy na stany
astmatyczne mnie do takiej wagi doprowadziły.
Nie jestem w stanie dojść do swojej wagi w żaden sposób- już trzykrotnie
odchudziłam się do swojej naturalnej, szczupłej wagi, równie szybko wracałam
do wagi +30 kg.
Mój mąż twierdzi, że jestem super, że się nie wstydzi, że piękna jestem....
Ale kurde jak to możliwe??? Zdradzał mnie!
Moje poczucie wartości sięgnęło zera, nie mam motywacji do niczego, ledwo
robię cokolwiek w domu.
Seks- "wymuszany" przeze mnie jest, wcale mnie to nie dziwi, wszak kto by
chciał kochać się z takim tłustym pasztetem, kiedy jak poznał, to była super
laską- piersi, tyłek- figura porównywana do J.Lo przez parę znajomych.
Dzisiaj byliśmy w paru sklepach w celu znalezienia stroju na kolację
wigilijną... Zepsuło mi to humor, we wszystkim wyglądam co najmniej fatalnie-
nie kupiłam nic :( Nienawidzę odbicia w lustrze.
Sęk w tym, że my jesteśmy baardzo otwartą parą i postanowiliśmy zaprzyjaźnić
się z inną parą- małżeństwem w celu spotkań towarzysko-erotycznych.
Poznaliśmy już na pierwszym spotkaniu informacyjno-zapoznawczym małżeństwo w
moim wieku, podobamy się im, oni nam również. Chodzi o seks z wymianą jak
najbardziej (bez- sensu to nie ma ;)) martwi mnie jednak fakt, iż mąż nie chce
się kochać ze mną, nie mówi tego wprost, tylko wymyśla... natomiast z parką to
i owszem.... (ustalenia są takie, że wymieniamy się partnerami w osobnych
pokojach hotelowych- impreza wspólna, seks osobno), może się czepiam, ale
przykro mi...


    • gacusia1 Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 01:09
      Jestem w szoku i to calkiem dobitnym .-)))
      Cwaniackie podejscie Twojego meza do Ciebie jest po prostu
      niesamowite. Otwartosc otwartoscia ale zeby tak sex w osobnych
      pokojach? Znaczy,szukal w Tobie przyzwolenia i poparcia na jego
      zachcianki? Jestes jego wygodna sluzaca i calkiem niedroga.Zapewnia
      Cie,ze mu sie podobasz ale kochac sie z Toba nie specjalnie ma
      ochote lecz bardzo chetnie przeleci inna pania w "osobnym pokoju". O
      co tu chodzi?
      • trzydziechajaknic _ 19.12.08, 01:16
        Dlaczego w szoku jesteś?
        Seks w osobnych pokojach to kwestia uzgodnienia, o to pretensji nie mam- może być...
        Chodzi o brak inicjatywy w seksie między nami - to mi się nie podoba
        • gacusia1 Re: _ 19.12.08, 03:28
          Albo cos krecisz albo sama sobie przeczysz,a oto cytat
          " impreza wspólna, seks osobno), może się czepiam, ale
          przykro mi..."
          • trzydziechajaknic Re: _ 19.12.08, 12:09
            impreza razem owszem, w sensie drinki, żarcie, pogawędki, ale seks osobno
      • trzydziechajaknic Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 12:10
        My z mężem mamy założenia inne, jak się bawic to na całego i razem, ale seks w
        osobnych pokojach jest założeniem pani od parki
        • gacusia1 Piep....ysz glupoty! Idz sie napij czy co? n/t 20.12.08, 02:05

    • na_potrzebe_chwili Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 06:28
      No widzisz, wygląda to tak: wcale się mężowi nie podobasz, w każdym razie nie na
      tyle, by chciał Cię bzykać. Mówi co innego, no bo jak niby ma ci to powiedzieć?
      no i po co?!, skoro jest mu za wygodnie (te obiadki spod ręki wyśmienitej
      kucharki, ten porządeczek czyniony przez samą najlepszą z najlepszych
      sprzątaczek, to ognisko domowe...). Dlatego taki seks z inną parą, a raczej z
      inną panią, to dla niego idealny układ - impreza wspólna, a potem zabiera inną i
      ją pieprzy ile wlezie, bo to nie jesteś ty (nie tylko dlatego, ale również).
      Ciebie ma z głowy, bo w tym czasie jakiś pajac ma cię zaspokoić, więc liczy na
      to (mąż, nie pajac), że dasz mu spokój na jakiś czas (jak znowu zaczniesz
      mendzić, to się umówicie z tamtymi). No i najfajniejsze jest to, że już nie musi
      z kurwami w delegacjach, bo ma twoje przyzwolenie, więc śmiało może powiedzieć,
      że tym razem cię nie zdradza. Układ idealny :)
      • niezapominajka333 Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 07:46
        Prawdę mówiąc twój post jest dla mnie mało wiarygodny.
        Tak bardzo, że może nawet przedstawia prawdziwą sytuację.
        Ale jak dla mnie mieszasz fakty z ich interpretacją.

        Wpadłas z jednej skrajności w drugą, jeśli chodzi o pracę.
        Najpierw mąż leń, na którego pracowałaś, potem mąż pracuś, o którego
        dbasz, ale sama pracować nie zamierzasz.
        Według mnie to błąd. Ja czułabym się bardzo niepewnie, gdybym nie
        miała swoich zarobków. Szczególnie, że nie macie dzieci. Wspólnych
        dzieci, co podkreśliłaś. Więc wygląda na to, że mąż ma już dzieci.
        Myślę, że po prostu jest ci tak wygodnie tylko żebyś kiedyś nie
        przejechała się na takim układzie.
        Praca daje kobiecie niezależność. Zmusza do aktywności poza domem.
        A teraz jeśli chodzi o twoją nadwagę.
        Może jest wywołana leczeniem sterydami, ale to nie jest prawda, ze
        nie potrafisz schudnąć.
        Potrafisz. Ty nie potrafisz utrzymać wagi po schudnięciu.
        Przecież nie zawsze miałas 30 kilo nadwagi.
        "... Seks- "wymuszany" przeze mnie jest, wcale mnie to nie dziwi,
        wszak kto by
        chciał kochać się z takim tłustym pasztetem, kiedy jak poznał, to
        była super
        laską- piersi, tyłek- figura porównywana do J.Lo przez parę
        znajomych..."
        No właśnie. Jak cię mąż poznał, byłas zgrabną kobietą. Nie miałas
        stanów astmatycznych? Nie miałas depresji?
        Czy to wygoda i zamiłowanie do kuchni do tego cię doprowadziło?

        I jeszcze jedno.
        Najpierw piszesz, że ujawnienie zdrad męża doprowadziło cie do
        depresji, potem, że od zawsze masz depresję endogenną.
        Coś mi tu nie gra.
        "...Moje poczucie wartości sięgnęło zera, nie mam motywacji do
        niczego, ledwo robię cokolwiek w domu..."
        I to wszystko po zdradzie, czy z powodu braku seksu?
        A może dlatego, ze twój mąż chce się kochać z inną kobietą, a z tobą
        szuka wymówek?
        Nie znam twojej sytuacji, a tutaj przedstawiłas ją bardzo mętnie.
        Mało w tym faktów, dużo więcej interpretacji i pretensji.

        Nie będę komentować waszego pomysłu na wymianę partnerów.
        Jeśli to wasza wspólna decyzja i oboje tego chcecie wasza sprawa.

        Wygląda na to, że nie bulwersuje cię fakt, ze mąż będzie się kochał
        z inną kobietą, tylko, że z nią ma ochotę na seks, a z tobą nie za
        bardzo.
        Ale przecież ty sama nie możesz patrzeć na swoje odbicie w lustrze,
        ty sama nie możesz znaleźć ubrania, w którym wyglądałabyś ładnie, ty
        sama określasz siebie jako pasztet.

        Jakoś mało wiarygodna jest dla mnie ta cała sytuacja.


        • trzydziechajaknic Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 12:20
          Depresję mam od zawsze- w zależności od ogólnego zadowolenia raz jest, raz jej
          nie ma i jakiś czas nie muszę przyjmować leków.
          Tak, jest mi wygodnie z mężem i tyle. Nie chcę tego zmieniać. Niezależność
          finansowa? W jakim celu? Mam kartę bankomatową, wypłacam kasę, kiedy chcę.
          Tak, ujawnienie zdrad męża wpędziło mnie w depresję po długim okresie jej remisji.
          piszesz:
          "> Wygląda na to, że nie bulwersuje cię fakt, ze mąż będzie się kochał
          > z inną kobietą, tylko, że z nią ma ochotę na seks, a z tobą nie za
          > bardzo."
          Tak, dokładnie.
          Boli mnie to, że ze mną niezbyt, zero inicjatywy, za to z laską z parki to i owszem
          • krzysztof-lis Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 13:23
            > Boli mnie to, że ze mną niezbyt, zero inicjatywy, za to z laską
            > z parki to i owszem

            Jakbym miał w domu tłustego pasożyta, też bym nie chciał z nim współżyć.
            • herbatka.jasminowa Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 18:48
              oj Krzysiu czemu tak dosadnie ;-))??
      • trzydziechajaknic Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 12:14
        Czy to jest w taki razie w porządku, że mąż nie mówi prawdy???
        Skoro mu się nie podobam, to dlaczego tego nie powie choćby ogródkami?
        To z jego strony jest cool?
        A odnośnie kurew w delegacjach, to jest to jakis pomysł, wszak nie kocham, bo
        coś tam, tylko pomimo...
        Lepiej, żebym ja też coś z tego miała, niż miałabym być oszukiwana i walona w roga
    • kachna79 trolizm w czystej formie 19.12.08, 09:11
      j.w.
    • gomory Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 10:22
      Poczytam forum, wybiore nosne i kontrowersyjne tematy, pomieszam je
      i sie porechotam z odpowiedzi.
      Tak widze ten problem.
      Czekam kto potraktuje watek powaznie :).
      • trzydziechajaknic Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 12:22
        Co dla Ciebie w moim wątku jest niepoważnego, nieprawdopodobnego? Hę?
    • nomya Troll alert!!! 19.12.08, 12:05
      n/t
      • juzlepszy Re: Troll alert!!! 19.12.08, 12:32
        dokładnie , trollica z nadwagą.
        Qrde, żeby to choć smieszne było...
        szkoda sieci :-)
        • nomya Re: Troll alert!!! 19.12.08, 12:51
          Zapewne nadwagi tu nie ma ani nic innego, ale ma przynajmniej ubaw po pachy
          :)))) Ja również :D
        • glamourous Re: Troll alert!!! 19.12.08, 12:54
          juzlepszy napisał:

          > dokładnie , trollica z nadwagą.
          > Qrde, żeby to choć smieszne było...
          > szkoda sieci :-)

          "Jestem ponoć bardzo atrakcyjna, choć gruba +30kg" sama juz ta
          wzmianka faktycznie wskazywaloby na trollizm. Niewiarygodnie brzmi
          mi takze ta opowiesc o swingu. Mimo to staram sie nie weszyc
          wszedzie trollowania - ludzie tkwia w roznistych zyciowych
          konfiguracjach, czesto dla postronnych obserwatorow calkiem
          niewiarygodnych i wyjetych zywcem z jakiejs smetnej soap-opery.
          Roznie bywa. W kazdym razie w necie czasem humanitarniej jest
          nakarmic trolla, niz wydrwic i odprawic z kwitkiem naprawde
          szukajaca pomocy osobe. No chyba ze trollizm jest absolutnie
          oczywisty, tutaj jednak takiej pewnosci nie mamy.
          • trzydziechajaknic Re: Troll alert!!! 19.12.08, 12:59
            Przepraszam Cię bardzo, ale czy jedno wyklucza drugie???
            Nie można być atrakcyjnym, zadbanym mając nadwagę/otyłość?
            Niewiarygodne jest również fakt, że facet z jakiejś parki leci na mnie?
            Przedstawiłam problem i tyle, sorry, że wygląda to jak trollowanie.
            Nie jestem trollem!
            • glamourous Re: Troll alert!!! 19.12.08, 14:56
              trzydziechajaknic napisała:

              > Przepraszam Cię bardzo, ale czy jedno wyklucza drugie???
              > Nie można być atrakcyjnym, zadbanym mając nadwagę/otyłość?

              No coz, nie mnie sie w kwestii kobiecej atrakcyjnosci wypowiadac,
              wszak mezczyzna nie jestem. Jednak wydaje mi sie ze 30 kilo nadwagi
              to, mowiac dyplomatycznie, jednak troche sporo. A czy Ty
              okreslilabys mezczyzne z 30 kilowa nadwaga jako "atrakcyjnego"? Coz,
              ja nie - najwyzej powiedzialabym o nim ze jest "zadbany" (jesli
              bylby, chociaz to tez jest bardzo dyskusyjne, bo moim
              zdaniem "zadbanie" to nie tylko fryzura, paznokcie, ciuchy i
              kosmetyki, ale rowniez zadbane cialo i figura!) natomiast
              atrakcyjnosc w tych kategoriach wagowych jest raczej dla koneserow
              takich gabarytow i nie ma wiele wspolnego z gustami ogolu. A Twoj
              maz, wydaje sie, wlasnie do tego gustujacego w standardach ogolu sie
              zalicza, skoro poslubil Ciebie w duzo szczuplejszym i zgrabniejszym
              wydaniu.

              I bynajmniej nie pisze tego zeby Ci dogryzc, lecz, zebys - zamiast
              okopywac sie na swojej pozycji zony z pretensjami do meza o brak
              seksu - sprobowala jednak dostrzec realny problem, bo chociaz to nie
              brzmi poprawnie politycznie, to najprawdopodobniej u zrodla braku
              zainteresowania meza Toba jako obiektem do seksualnej konsumpcji
              lezy wlasnie Twoja spora nadwaga.

              > Niewiarygodne jest również fakt, że facet z jakiejś parki leci na
              mnie?

              A tego akurat nie podaje w watpliwosc, wsrod mezczyzn jest przeciez
              mnostwo koneserow kobiet puszystych.

              PS. Co do trollowania, to akurat ja wierze w Twoja historie, czego
              wyrazem tego byl moj powyzszy post.
          • krzysztof-lis Re: Troll alert!!! 19.12.08, 13:25
            > "Jestem ponoć bardzo atrakcyjna, choć gruba +30kg" sama juz ta
            > wzmianka faktycznie wskazywaloby na trollizm. Niewiarygodnie brzmi
            > mi takze ta opowiesc o swingu.

            A niee, może tamta para ma odwrotny kłopot
    • glamourous Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 17:07
      Tak jak to kiedys juz napisal Avide, kobiety jako "atrakcyjnosc
      wlasna" rozumieja glownie starannie zrobiony makijaz, ciuchy, wlosy
      i paznokcie - zas faceci lubia to wszystko, owszem, ale wylacznie
      jako dodatek do fajnej figury. To tak by the way.

      Poza tym ci biedni mezowie jakos tak juz maja, ze chcac niechac
      predzej czy pozniej traca pociag seksualny do nieaktywnych zawodowo
      przez dluzszy czas zon. Co wiecej, maja tak nawet ci, ktorzy
      deklaruja programowa sympatie do modelu rodziny z kobieta siedzaca w
      domu. To taki efekt psychologiczny, ktory dotyka wiekszosc
      utrzymujacych dom mezow, chociaz wcale nie twierdze ze jest to
      absolutna regula.
    • diabel.pl Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 17:10
      no coz masz duzo czasu wolnego i pieniadze to zacznich chodzic po kosmetyczkach
      silowniach basenach i oczywiscie najwazniejsza to sauna a zaczniesz sie mezowi
      podobac,ja mam rozmiar xs i tez malo sie czuje atrakcyjna
      • glamourous Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 18:19
        diabel.pl napisała:

        > i oczywiscie najwazniejsza to sauna

        ? sauna?
        A nie uprawianie sportu zeby zrzucic choc troche tych kilogramow?
        • herbatka.jasminowa Re: Problem -jak widzę - stary jak świat... Brak. 19.12.08, 18:46
          skoro nic nie chce ci sie robic, to jakim cudem opiekujesz sie psem , nim - mężem, pichcisz obiadki, inicjujesz seks ... w depresji nie chce sie robic NIC. Bo taka jest depresja
Pełna wersja