libido a obecność dzieci

28.12.08, 20:52
Słuchając radia przed zwróciłem uwage na ostrzeżenia policjantki dotyczące
niebezpieczeństw związanych ze świątecznym podróżowaniem pociągiem, aby
samotne kobiety podróżując koniecznie wybierały wagony z jakimiś rodzinami z
dziećmi w jakimkolwiek wieku, że z policyjnej praktyki podobno wiadomo że w
obecności dzieci mężczyznom spada automatycznie seksualne napięcie i
zagrożenie z ich strony jest znacznie mniejsze.
Ewolucyjnie zrozumiałe, ale pomyślałem że jeśli odniesie się to do jakości
życia erotycznego w rodzinie kiedy przestanie się już jedynie być narzeczonymi
to ta zależność zaczyna być głęboko frustrująca. Co myślicie o takiej
perspektywie?
    • glamourous Re: libido a obecność dzieci 28.12.08, 21:33
      Tak to wlasnie wyglada, i jest to jedna z tych niewygodnych i bolesnych prawd,
      na ktore nic nie mozemy poradzic, bo takie sa prawa biologii. Poza nielicznymi
      wyjatkami - zdarzaja sie faceci, ktorych autentycznie kreca kobiety w ciazy oraz
      typ matki z dzieckiem na reku - obecnosc dzieci wywoluje w mezczyznach raczej
      przyplyw rozbrajajacej seksualnie wazopresyny niz stymulujacego testosteronu.

      Jakie sa tego praktyczne skutki dla zycia erotycznego w rodzinie widac golym
      okiem i to nie tylko na tym forum. Zreszta u kobiet chyba dzieje sie podobnie,
      ze od momentu kiedy pojawiaja sie dzieci, nie maja juz takiej "glowy" do seksu
      jak wczesniej. Tak to urzadzila matka natura, zeby ludzie zamiast wciaz oddawac
      sie niepohamowanemu dzieciorobstwu raczej postawili na inwestycje w dzieci juz
      istniejace.

      --
      Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
      • urquhart Re: libido a obecność dzieci 28.12.08, 23:59
        glamourous napisała:
        > Poza nielicznymi
        > wyjatkami - zdarzaja sie faceci, ktorych autentycznie kreca kobiety w ciazy ora
        > typ matki z dzieckiem na reku - obecnosc dzieci wywoluje w mezczyznach raczej
        > przyplyw rozbrajajacej seksualnie wazopresyny niz stymulujacego testosteronu.

        Okrągłości zadbanych kobiety w ciąży (wciąż to rzadkość) działają na większość znanych mi facetów w moim wieku i mnie ekscytująco, chociaż w młodszym wieku faktycznie były odpychające i aseksualne. Natomiast płacz czy marudzenie dzieci działa niezmiennie silnie blokująco na seksualną aktywność. Skutkiem czego narasta ona głownie w chwilach bycia poza domem :)
        Może jednak głównie w tym tkwi sedno wieku dramatów tych co w domu nie mają żadnej chęci a gdzieś na boku prowadzą drugie pełne libida życie?
        Perel aby odzyskać libido radzi wyrywać się jak najczęściej z domu bez dzieci i spędzać czas we dwoje tylko jak najdalej i od domu, ale po pierwsze obydwoje musieli by tego chcieć, a po drugie dzieci też oczekują ciągłego zainteresowania od rodziców. I jak tu wszystko pogodzić?
        • zyg_zyg_zyg Re: libido a obecność dzieci 29.12.08, 13:26
          To dla mnie temat aktualny i świeży :-)
          Nie zauważyłam spadku zainteresowania mojego partnera, kiedy byłam
          w ciąży. Trochę sie obawiał, że może zrobić maluchowi krzywdę, ale
          pokazałam mu wypowiedzi ekspertów, że wszyscy troje jesteśmy
          bezpieczni :-) i juz nic nie stało na przeszkodzie, żeby szaleć na
          całego.

          Partner nie stracił zainteresowania mną również po porodzie. Ani ja
          nim. Ale wiem, co mogłoby mnie zniechęcić całkowicie do seksu.
          Permanentne zmęczenie spowodowane brakiem pomocy z jego strony. Bo
          gdybym ja musiała robić wszystko sama, to padałabym na twarz i
          zasypiała po trzech sekundach od położenia się do łóżka. Nie mówiąc
          o żalach i pretensjach, które kastrują chęć na bliskość jak mało co.
          A kiedy zajmowanie się synkiem dzielimy na dwoje, to na intymność i
          seks jest i czas, i ochota. Kolejnym błogosławieństwem jest
          dyspozycyjna babcia - ona pomaga nam wprowadzać w życie rady Perel :-
          )

          Nie bez znaczenia jest dla mnie też cierpliwość, delikatność i
          wyrozumiałość, którą dostałam i która bardzo była mi potrzebna,
          zanim fizycznie doszłam do siebie.

          Teraz jest super. Podejrzewam, że schody zaczną się dopiero za jakiś
          czas - nocne wstawania, ładowanie się nam do łóżka, nagłe pytania "A
          co robicie??" w środku "akcji" itp... :-)

          • glamourous Re: libido a obecność dzieci 29.12.08, 14:45

            zyg_zyg_zyg napisała:


            > Teraz jest super. Podejrzewam, że schody zaczną się dopiero za jakiś
            > czas - nocne wstawania, ładowanie się nam do łóżka, nagłe pytania "A
            > co robicie??" w środku "akcji" itp... :-)


            Nie musi byc tak zle, wystarczy nauczyc dziecko juz od malego szacunku dla
            intymnosci rodzicow, ze do sypialni rodzicow nie wparowuje sie jak tornado bez
            pukania czy chocby uprzedniego zawolania "mamo" lub "tato" pod drzwiami.
            Wylaczajac bardzo wczesne dziecinstwo, dziecko przeciez da sie tak ustawic, zeby
            nie czulo sie jak maly hegemon ktoremu wszystko wolno i nie zagladalo rodzicom
            pod koldre w sypialni - kwestia wprowadzenia maluchowi odpowiednich
            przyzwyczajen, i to w miare wczesnie.
    • gacusia1 To interesujace... 28.12.08, 22:13
      Zawsze zastanawialam sie dlaczego w obecnosci corki(gdy byla mala)
      czulam sie bezpieczniej na ulicy...
    • yoric Re: libido a obecność dzieci 29.12.08, 14:31
      Ciekawe.
      Czytałem ostatnio "A Natural History of Rape" (wspominam ją w polecanych
      lekturach) i tam nic nie było o wpływie dzieci.
      Chociaż jakieś ewolucyjne uzasadnienie tego efektu trudno mi znaleźć (co nie
      znaczy, że go nie ma). U innych małp jest raczej tak, że jak samiec dochodzi do
      władzy i przejmuje samice, to morduje ich dotychczasowe potomstwo, żeby
      poświęciły się rodzeniu jego dzieci, a nie marnowały zasoby na geny innych
      samców (tak robią goryle, a szympansice o ile dobrze pamiętam często puszczają
      się z wieloma samcami, żeby temu zapobiec). To byłby raczej przeciwny efekt :).
      • gacusia1 Yoric,coz za okrucienstwo .-)))) 29.12.08, 16:02
        Na szczescie jestesm ciut dalej niz te slodkie malpeczki,brrr...
      • urquhart Re: libido a obecność dzieci 29.12.08, 17:04
        yoric napisał:
        > władzy i przejmuje samice, to morduje ich dotychczasowe potomstwo, żeby
        > poświęciły się rodzeniu jego dzieci, a nie marnowały zasoby na geny innych
        > samców

        Potomstwo poprzednika mordują też królowie dżungli lwy przejmując samice rywala i wiele gatunków gryzoni. Samice które przestają zajmować się młodymi szybko stają się znów płodnie. To zrozumiałem że po co marnować zasoby skoro ich geny okazały się lepsze.

        > Czytałem ostatnio "A Natural History of Rape" (wspominam ją w polecanych
        > lekturach) i tam nic nie było o wpływie dzieci.

        Przecież już nie raz rozmawialiśmy o tym że nasza natura dąży do jak największej liczby krzyżówek genetycznych, nie ma sensu żeby stała para miała zbyt wiele dzieci o tej samych genach. Jakoś trzeba po za tym skierować zainteresowanie samicy na innych niż domatorzy osobników o duszy odkrywców którzy jednak nigdy by nie wysiedzieli w domu i nie zajęliby się swoim potomstwem (typ poety z gitarą za to bez odpowiedzialności) - genetycznie najwartościowszych z punktu widzenia ekspansji gatunku. Wredne ale do tego niezbędni są samce frajerzy.
        • glamourous Re: libido a obecność dzieci 29.12.08, 19:15
          urquhart napisał:

          > trzeba po za tym skierować zainteresowanie samicy na innych niż
          > domatorzy osobników o duszy odkrywców którzy jednak nigdy by
          > nie wysiedzieli w domu i nie zajęliby się swoim potomstwem
          > (typ poety z gitarą) za to bez odpowiedzialności) - genetycznie
          > najwartościowszych z punktu widzenia ekspansji gatunku. Wredne ale > do tego
          niezbędni są samce frajerzy.

          Hehe, no nie jestem wcale pewna, czy z punktu widzenia przetrwania i ekspansji
          gatunku geny takiego "poety z gitara" sa najwartosciowsze... ;-) Raczej chyba
          mialyby wieksze przebicie (a co za tym idzie powazanie u kobiet) geny gostka w
          stylu Indiany Jones'a...;-)

          A jesli chodzi o naczelne, coz, chyba nie bardzo mozna szukac u nich analogii do
          wszystkich naszych zwyczajow z tego prostego powodu, ze malpy czlekoksztaltne
          zatrzymaly sie na etapie zbieractwa, nasz gatunek zas przebyl od tego czasu
          dluga ewolucyjna droge. Juz pomijajac nawet nalecialosci cywilizacyjne, to sam
          etap lowiectwa wycisnal przeciez pietno na naturalnych odruchach naszych
          przodkow. Homo erectus, porzucajac zbieraczy tryb zycia na rzecz wedrownego i
          wychodzac z lasu na tereny nieosloniete, byl znacznie bardziej narazony na
          niebezpieczenstwa, glod oraz choroby - potomstwo bylo wiec na tyle cenna
          wartoscia w skali plemiennej, ze u czlowieka musial wytworzyc sie odruch jego
          nietykalnosci i ochrony. Rowniez wyjatkowo dlugie dojrzewanie potomkow homo- do
          doroslosci musialo wykluczyc beztroski stosunek samcow do obcych mlodych (jaki
          ma miejsce u przytoczonych wyzej goryli). I chociaz kloci sie to z dawkinsowa
          teza "samolubnego" genu, to odruch plemiennego wspoldzialania i ochrony
          WSZYSTKICH mlodych byl widocznie na tyle skuteczna strategia, ze odegral spora
          role w naszym (a nie malpim) wyjatkowym ewolucyjnym sukcesie.
        • yoric Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 00:09
          Bo to jest ogólnie bardziej skomplikowane. 'Frajer' to dość skuteczna strategia
          ewolucyjna, a dowodem tego jest fakt, że frajerzy nie wyginęli, tylko żyją i
          mają się dobrze. Poeci z gitarą i bohaterowie w typie Indiany sprawdzają się
          znakomicie, póki wkoło są sami frajerzy. Jak poetów zaczyna być zbyt wielu,
          frajer staje się skuteczniejszy (w kategorii przekazywanie genów). Dobór
          naturalny utrzymuje tę proporcję na w miarę stałym poziomie, podobnie jak
          stabilizuje proporcję oszust/uczciwy współpracownik i wiele innych.

          > Samice które przestają zajmować się młodymi szybko stają się znów płodnie. To
          zrozumiałem że po co marnować zasoby skoro ich geny o
          > kazały się lepsze.

          Samice nie mają tu za wielkiego wyboru :). Gdyby mogły, oczywiście zachowałyby
          potomstwo, w które poszła ich ogromna inwestycja. Ale skoro nie mogą, to nie ma
          na co czekać, tylko trzeba jak najszybciej rozpocząć nową.

          Co do wzmianki "A Natural History" to chodziło mi tylko o to, że jej autorzy
          najwyraźniej to przeoczyli. Nie kłócę się z faktami :).

          Co do ewolucji to chciałbym zwrócić uwagę na taką subtelność:

          > ze malpy czlekoksztaltne zatrzymaly sie na etapie zbieractwa, nasz gatunek zas
          przebyl od tego czasu dluga ewolucyjna droge.

          > Na szczescie jestesm ciut dalej niz te slodkie malpeczki

          ściśle rzecz biorąc, ewolucja to nie postęp od form 'niższych' do 'wyższych'.
          Nie jesteśmy 'dalej', niż inne małpy, jesteśmy po prostu 'inaczej'. One w końcu
          też ewoluowały, tyle, że w innych warunkach i w inną 'stronę'.

          Zgadzam się z resztą wpisu Glam. Nasze strategie seksualne są bardzo różne od
          innych małp. Z drobnym zastrzeżeniem, że ochrona *wszystkich* młodych nie
          miałaby ewolucyjnego sensu. Ochrona wszystkich młodych plemienia - tak. Ale już
          w starciach międzyplemiennych, gdzie trofeum są kobiety, jedyną sensowną
          (*ewolucyjnie* sensowną) strategią jest zabicie ich obecnego potomstwa, by były
          gotowe do kolejnych inwestycji. [Nb. jeśli nie można kobiet uprowadzić 'należy'
          je oczywiście zgwałcić, co niestety obserwujemy do dziś przy okazji wszelkich
          wojen].
          • glamourous Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 12:33
            yoric napisał:

            > Z drobnym zastrzeżeniem, że ochrona *wszystkich* młodych nie
            > miałaby ewolucyjnego sensu. Ochrona wszystkich młodych plemienia - tak.

            To wlasnie mialam na mysli piszac "wszystkich", czyli w zakresie plemienia, co
            zreszta uscislilam zdanie wyzej. Chodzilo o wspolprace i wzajemna ochrone w
            ramach jednej spolecznosci. Zreszta wedlug zoologow ewolucjonistow kolektywizm
            zazwyczaj bardzo korzystnie wplywa na sukces ewolucyjny gatunku. Poza Morrisem
            pisze o tym rowniez Dawkins, ze gen jest owszem, samolubny, ale to samolubstwo
            rozszerza sie rowniez na bliska mu spolecznosc.
    • kinkygirl Re: libido a obecność dzieci 29.12.08, 19:23
      a mnie najbardziej zainteresowalo meritum tego newsa - ze niby straszliwym
      zagrozeniem w okresie swiatecznym sa gwalty w pociagach. ciekawe w ktorych...
      • prosty_facet Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 12:38
        kinkygirl napisała:

        > (...) gwalty w pociagach. ciekawe w ktorych...


        A co? szukasz takich pociągów ;-)?
        • kinkygirl Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 15:10
          no wlasnie, szukam, szukam i nic. informuje zainteresowanych ze na trasach
          wroclaw-warszawa oraz london euston- manchester piccadilly gwalcicieli BRAK :)

          zreszta ciagle nie moge przejsc do porzadku dziennego nad debilizmem tej porady.
          to chyba gwalciciele powinni siedziec w tych przedzialach z dziecmi, a nie
          samotne kobiety? a jesli zamiast z dziecmi samotna kobieta usiadlaby z 4 innymi
          samotnymi kobietami i samotnym mezczyzna (niechybnie gwalcicielem) to on tak by
          sie rozochocil, ze by je wszystkie po kolei a na koniec jeszcze konduktora?

          poza tym, z dwojga zlego, to chyba wolalabym zaryzykowac ten mityczny gwalt niz
          spedzic iles godzin w przedziale z marudzacym dzieckiem, albo nie daj boze dziecmi.
    • aurelia_aurita Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 00:46
      no to nie lubię policjantek.
      bo każą kobietom podróżować, nieraz przez wiele godzin, w towarzystwie
      wrzeszczących dzieci :(
      a tak serio - kto to widział puste przedziały w okresie świątecznym??
    • prosty_facet libido a obecność męża / żony 30.12.08, 12:53
      Czytając to forum odnoszę wrażenie, że partnerzy / partnerki tu obecnych tracą
      libido w obecności swoich żon / mężów ;-)
    • brokenflower1 Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 13:35
      a ja myślę i mam nadzieje, że obecność dzieci wcale nie musi
      negatywnie wpływać na libido - u mnie po urodzeniu dziecka życie
      seksualne nawet bardziej rozkwitło ;-) czuję się teraz bardziej
      kobieca, doznania mam też większe (swoją drogą ciekawe dlaczego -
      ale naprawde tak jest).
      Teorie ewolucyjne teoriami - mnie ciekawią bardziej przykłady z
      autopsji i doświadczenia innych forumowiczów.
      • urquhart Re: libido a obecność dzieci 30.12.08, 15:10
        brokenflower1 napisała:

        > Teorie ewolucyjne teoriami - mnie ciekawią bardziej przykłady z
        > autopsji i doświadczenia innych forumowiczów.

        Zasadniczo to odróżnia najczęściej chłopców i dziewczynki już w przedszkolu, podczas gdy dziewczynki zachwycają się jak coś ładnie wygląda, chłopców interesuje dlaczego i jak to coś działa i usiłują rozbierać zabawki by poznać ich mechanizmy :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja