Dylemat...

30.12.08, 02:24
Mam 32 lata. Po przejściach ale kto ich nie ma.
Po ostatnich związkach a potem okresie samotności zaczęłam już
tracić nadzieję, że znajdę kiedyś faceta, z którym można zbudować
udany związek.

I nagle pojawił się. Dla mnie zupełnie niespodziewanie, bo na
początku nie traktowałam tego poważnie. Nie było motyli w brzuchu,
zakochania, całej tej fajnej otoczki. Ja byłam sama, on był sam,
miło było spędzać razem czas. On się zaangażował. Spotykamy się od 5
miesięcy. I okazał się idealnym facetem na życie. Inteligentny,
ciekawy, stablilny, zaradny, czuły, troskliwy, opiekuńczy. Dba o
mnie, zawsze mogę na niego liczyć. Wreszcie nie muszę się
zastanawiać, czy nie kombinuje czegoś na boku, czy zadzwoni
następnego dnia. Prawie sielanka.

Prawie, bo mimo, że zaczęło mi na nim zależeć nadal brakuje mi tego
stanu "zakochania". Ja wiem, że ono nie trwa wiecznie. Ale ja nigdy
nie biegłam na spoktanie z nim z "drżącym" sercem, nie tęskniłam,
nie rzucałam mu się na szyję na dzień dobry. No wiem, glupia jestem
w tym wieku liczyć na takie uniesienia. Mam wszystko o czym mogłam
zamarzyć a jeszcze wybrzydzam i szukam dziury w całym.

Ale to wiąrze się jeszcze z czymś - seks. Niestety nie mam na niego
ochoty. On mnie nie podnieca a same stosunki nie dają satysfakcji :(
Ja lubię długie i intensywne zbliżenia. Mój obecny partner po 5
minutach wstrzymywania się kończy zabawę. Owszem, drugi stosunek
niedługo po pierwszym trwa już dłużej ale mi nie o to chodzi. On się
stara, ja się staram ale na razie, w moim odczuciu, klapa. W dodatku
tylko ożywia to moje wspomnienia seksu w poprzednim związku.
Związku, który od początku był bez szans ale zato ten seks....
Boszzzz no cudowny był... O każdej porze dnia i nocy, w dowolnym
miejscu. Ehhhh... Wtedy byłam aktywna, pełna pomysłów, otwarta.
Teraz zaczęłam sypiać w antyseksownych piżamach, zeby
nie "prowokować" zbliżeń ;(

Czy rzeczywiście w życiu nie można mieć wszystkiego? Czy udany
związek partnerski może zrekompensować kiepski seks? Czy tak się da
na dłuższą metę? Czy raczej kontynuuując to unieszczęśliwię i siebie
i jego? Ile można próbować? Gdy myślę, że miałabym powiedzieć na
głos, że zrezygnowałam z faceta idealnego, bo nie satysfakcjonował
mnie seks z nim to wydaje mi się jakiś absurd. Ale jednak...

Wiem, że nikt nie zna odpowiedzi na pytania, który związek się uda a
który nie ale jestem ciekawa Waszych doświadczeń, opinii.

    • yoric Re: Dylemat... 30.12.08, 03:15
      Charakterystyczny model: z facetem a) idealny seks, fatalne wszystko poza nim, z
      facetem b) całkowicie na odwrót :). Wręcz dwa archetypy Forumowej twórczości :).
      Facetowi bez wahania poradziłbym czekanie na ideał na obu polach, to raz.
      Naukowa tego Forum jest również raczej taka, żeby jednak szukać 'Graala', to dwa.
      A trzy, kobiecie jednak zegar biologiczny tyka w inną stronę...
      • new.one Re: Dylemat... 30.12.08, 07:49
        > Facetowi bez wahania poradziłbym czekanie na ideał na obu polach,
        to raz.

        > kobiecie jednak zegar biologiczny tyka w inną stronę...

        To co uważasz, że kobieta powinna godzić się na byle-jakość tylko
        dlatego, że jak przesąd ludowy mówi do 35 to jeszcze faceta upoluje
        i w ciąże zajdzie i jakoś będzię tam miała ustatkowane życie
        rodzinne... Tyle, że my na tym forum mamy za zadanie edukować
        innych, że jednym z filarów udanego małżeństwa jest satysakcjonujący
        seks..
        Już w tej chwili ta pani unika sexu a co będzie po ślubie...?
        Wiadomo całkowita odstawka, szczególnie jeśli rzeczywiście przydaży
        się dziecko... Jak kończą się tego typu małżeństwa to wszyscy tu to
        wiedzą.
        BTW Ponoć według pewnych badań, kobiety które mają udany sex łatwiej
        zachodzą w ciąże (orgazm ponoć temu sprzyja..) a są nawet tacy
        naukowcy, którzy twierdzą, że głównie szczęśliwe mężatki rodzą
        synów... (chyba nie chciałbyś, żeby na świecie przestali rodzić się
        chłopcy...;) )
      • urquhart Re: Dylemat... 30.12.08, 07:58
        yoric napisał:

        > Charakterystyczny model: z facetem a) idealny seks, fatalne wszystko poza nim,
        > z
        > facetem b) całkowicie na odwrót :). Wręcz dwa archetypy Forumowej twórczości :)

        Czyż to nie jest także właśnie temat przewodni przesłania książki pani E. Perel?
        To co nas zbliża w relacjach wpływa zabójczo na seks.
        • yoric Re: Dylemat... 30.12.08, 12:59
          > To co uważasz, że kobieta powinna godzić się na byle-jakość tylko
          dlatego, że jak przesąd ludowy mówi do 35 to jeszcze faceta upoluje...

          Przesąd ludowy to mówi, że do 25 :).
          Generalnie jestem zwolennikiem szukania, jak to się mówi tu na Forum, 'Graala',
          a przeciwnikiem kompromisu.
          Ale niestety realia popytu-podaży są takie, że kobiety po 30-ce są w sytuacji
          sprzedawcy czekającego na okazję przy spadającym rynku. Trzeba mieć bardzo dobry
          towar albo silne nerwy.

          > Czyż to nie jest także właśnie temat przewodni przesłania książki pani E. Perel ?

          No niby tak, ale niedługo będzie, że koło to też Perel wymyśliła, a nie Inkowie :).
    • gomory Re: Dylemat... 30.12.08, 10:19
      > W dodatku tylko ożywia to moje wspomnienia seksu w poprzednim związku

      Moja dobra rada - zanim zaczniesz nowy zwiazek emocjonalnie pozegnaj sie ze starym. Dopoki tamten pulsuje zywa ekscytacja mozesz miec problem z otwarciem sie na nowe.
      Wg mnie jednym z koniecznych elementow udanego zwiazku partnerskiego jest prowadzenie satysfakcjonujacego pozycia. Motylki seksualne niekoniecznie uratuja zwiazek, ale wieczna frustracja na tym obszarze go zalatwi.
      • papua_nowa_gwinea Re: Dylemat... 30.12.08, 13:01
        Ok, to się zamieńmy - ja wezmę twój ideał a ty mojego alkoholika,
        który jest zaje... w łózku. Chcesz? Tak serio, zwłaszcza w Twoim
        wieku, ja bym się 2 minuty nie zastanawiała.
    • wys-oki Re: Dylemat... 30.12.08, 17:45
      Nie tkwij w tym zwiazku - bo tak czy inaczej skonczy sie kiepsko. Tobie juz sie
      nie chce, a kiedy sex umrze smiercia naturalna, on bedzie szukal tego w innym
      miejscu, z inna kobieta. Stracisz tylko kolejnych pare lat :(
      Sprobuj jeszcze poszukac - moze Ci sie uda stworzyc zwiazek, w ktorym jest po
      troche wszystkiego :)
Pełna wersja