przestalam lubic mojego faceta

24.01.09, 15:59
Mieszkamy razem 3 lata, oboje mamy po 30tce, pracujemy i jest
generalnie ok. Kocham mojego faceta, ale przestalam go lubic jako
osobe. I to sprawia, ze on mnie juz nie kreci w mojej glowie (bo dla
mnie sex zaczyna sie w mojej glowie).
Nie wiem czemu, ale moj facet oklapl kompletnie. Najlepiej go
okresla stwierdzenie "czlowiek bez wlasciwosci". Zanim zaczelismy
byc razem mial mase zainteresowan, hobby, jako osoba byl zywiolowy i
aktywny. Teraz nie ma zadnych, dokladnie ZADNYCH zainteresowan,
zadnego hobby. Nie mowie o zawodowym uprawianiu tenisa i takich tam.
Ten facet NIC nie robi w czasie wolnym. Nawet nie czyta gazet,
ksiazek, nie oglada telewizji. Nie podejmuje zadnych rozmow,
dyskusji "bo to bez sensu tak gadac". Nie ma ZADNYCH znajomych "bo
ludzie sa glupi". Nie wychodzi z domu, nie chodzi do kina, zupelnie
nic nie robi. Pracuje 6 godzin na dobe (praca na zmiany, powiedzmy
ze nie biurowa, wiec sie facet nie przemecza), wraca czesto jak ja
wychodze, itp. Spedzamy razem jeden weekend na 6. Tym bardziej wiec
ja zawsze staram sie cos fajnego zaplanowac zeby wykorzytac kazdy
moment bycia razem. Ale on to podsumowuje "a po co gdzies jechac,
bez sensu". Kiedy ja proponuje wypozyczyc na wieczor film i
pytam 'co bys chcial obejrzec' mowi ' jest mi wszystko jedno'. Ja
pracuje po 9 godzin dziennie jako export manager. Dobrze zarabiam i
to jest ok, bo moim marzeniem jest kiedys mieszkac razem z moim
facetem w malutkim domku z ogrodkiem. On mowi, ze to pomysl w
porzadku, ale to jedyne jego zdanie na ten temat. Zarabiam o polowe
wiecej od niego, ale po rowno placimy za wszystko, bo juz mi sie
znudzilo kupowac mu wszystko od skarpet po plaszcz, lacznie z
samochodem, podczas gdy on uwaza, ze pracy nie zmieni, bo "po co".
Na pytanie czy do konca zycia chce mieszkac w wynajetym mieszkaniu
nawet mi nie odpowiedzial.
Podsumowujac:
- facet kompletnie - jesli chodzi o zycie codzienne - nie podejmuje
zadnej inicjatywy. Dziwne, bo 3 lata temu byl inny.
- na wszystko odpowiada 'jest mi wszystko jedno' - dodam, ze nie
cierpi on na zadna depresje, zaburzenia, ani nic. Nie bierze lekow,
nie choruje, itp.
- jest cynikiem: uwaza ze nie warto chodzic do kina, knajpy, bo
ludzie to idioci i wszedzie robia smrod. W efekcie od 3 lat nie
wychodzimy NIGDZIE. On nie pali, nie pije, codzinnie rano robi sobie
mala gimnastyke, zeby nie byc tak sflaczaly 'jak inni'.
- kiedy on ma wrocic z pracy pozno, ja - nawet po 9-10 godzinach
pracy - zawsze przygotowuje mu cos dobrego do jedzenia, dbam o takie
rozne domowe rzeczy. Kiedy on ma wolne i cale dni siedzi w domu, a
ja wracam z pracy zmeczona, to nawet mi glupiego tosta nie zrobi.
Pomijam zachowania typu: wchodze do domu i mowie, ze chce mi sie
pic, a on nalewa wody do szklanki i sam ja wypija.
Czasem wstawi pralke, wyprasuje, sprzatnie lazienke. Generalnie dba
o dom. Ale nie o mnie.
- i chyba to co mnie najbardziej denerwuje: facet nie ma zadnych
ambicji. jest cholernie inteligentny, ale nie rozmawia ze mna na
zadne interesujace tematy. Jesli juz uda nam sie jakis film na dvd
obejrzec (chyba raz na pol roku, i to tylko dlatego ze ja ruszylam
tylek i cos wybralam), i potem ja chce o tym pogadac (taka zwykla
gadka szmatka po filmie jak to bywa zazwyczaj) - to jak do sciany.
On nic nie mowi. Czasem opowiadam mu o jakiejs ksiazce i on
mowi 'wyglada na to, ze to fajna ksiazka', ja w koncu zachwycona ze
moze cos w nim drgnelo, proponuje zeby on tez ja przeczytal, ale on
mowi: 'po co jak mi juz z grubsza powiedzialas o czym jest'.

Facet ma jedno zainteresowanie: sex. Ale tylko na zasadzie ze
chcialby pare razy dziennie. Natomiast zeby rozszerzyc wiedze na ten
temat, dodac troche 'magicznego' nastroju - nie.
Jako mezczyzna jest calkiem przystojny, zadbany, nic mu nie moge
zarzucic.
Mowi, ze kreci go ostry seks. Ja na to 'ok, nie ma sprawy'. Ale on
nie umie sie do tego zabrac kompletnie. Chce byc ostry, a jest
nieporadny, daje mi klapsa, ale jest w tym 'miekki'. Widze ze nie
jest stanowczy i dlatego nie przekonuje mnie ta jego chec do ostrego
seksu.
Przypuszczam, ze kiedy ja pracuje a on siedzi w domu to oglada filmy
i stronki z panienkami. Nie mam nic przeciwko temu zreszta. Ale
wydaje mi sie, ze on chcialby miec w domu taka panienke zamiast
mnie: ubierajaca sie w lateks i gorsety non stop, inicjujaca
wszystkie zabawy, korzystajaca ze wszystkich mozliwych gadzetow,
majaca na wszystko ochote i oczywiscie w pierwszej kolejnosci
zaspokajajaca jego wlasne zachcianki.

Teraz troche o mnie: Uwielbiam seks i mam duze potrzeby w tym
temacie. Lubie gadzety, zabawy, itp. Ale nie mysle o tym w kazdej
sekundzie, bo moje mysli zajmuja tez inne rzeczy, typowe dla zycia
codziennego. I przede wszystkim seks jest dla mnie uwienczeniem
jakiegos wszesniejszego procesu: rozmowy, wymiany gestow, pieszczot.
Mam tez silne poczucie, ze zeby uprawiac udany seks musze przede
wszystkim czuc sie bezpiecznie, a bezpieczenstwo (czyli dom,
oplacone rachunki i jedzenie na jutro) zapewniaja nam pieniadze.
Dlatego ciezko pracuje. I dlatego tez, ze mojemu facetowi
bezpieczenstwo owe kompletnie zwisa. Prawda jest taka, ze tylko
dzieki mnie wynajmujemy mieszkanie i mamy jakies zaplecze finansowe.
Ale ja przy nim nie czuje sie bezpiecznie i pewnie, bo ten facet
jest 'miekki' i wszystko mu jedno. Jak na faceta jest malo stanowczy
i to sprawia, ze mnie przestal krecic.
Efekt jest wiec taki, ze ja - wczesniej wulkan energii zyciowej i
seksualnej - usycham kompletnie. Na nic nie mam ochoty, a tym
bardzij na seks z nim. Bo przestalam lubic mojego faceta jako osobe,
z ktora zyje. On juz nie dziala po prostu na moj mozg. Jestem sucha
jak pustynia. Nie mam nawet fantazji seksualnych, snow erotycznych,
ale wiem, ze ochota na seks jest we mnie, bo znam siebie. Ale nie
lubie mojego faceta.
Kiedy probuje z nim rozmawiac, zeby mu zasugerowac "moze bys tak
zaczal byc w koncu mezczyzna" (robie to delikatnie, zeby jego
meskiej dumy nie naruszyc) to on natychmiast odbiera to jako atak,
mowi ze on jest w porzadku, tylko ze to ja mam zle w glowie, ze to
ja sie czepiam, ze szukam dziury w calym, ze cos jest ze mna nie tak
skoro ja nie chce z nim seksu. Mowi, ze mam jakis psychiczny problem
chyba, a wogole to nie da sie za mna rozmawiac. I tak od malej mojej
sugestii dotyczacej jego zachowanie on nagle dochodzi do wniosku, ze
ja jestem nienormalna i ze wogole jaki to on wspanialy ze jeszcze
moje chore gadki znosi.
W takiej sytuacji ja najczesciej, po prostu by sie bronic,
mowie: 'ok, skoro jestem nienormalna i tak przy mnie cierpisz to sie
rozstanmy'. Wtedy on zaczyna rzucac talerzami o sciane, potem
zaczyna plakac i mowi 'co ja takiego zrobilem ze chcesz mnie
zostawic?' Mowie, ze chce by po prostu zmienil troche swoje
zachowania, podejmowal czesciej inicjatywe a nie byl tylko takim
biernym pionkiem. Na co on odpowiada, ze to tylko moje urojenia, i
ze wina jest moja, bo ja zle postrzegam stan rzeczy.
Po tym nie rozmawiamy przez pare dni zazwyczaj, a potem bez slowa
sie godzimy, bo dalej chcemy byc razem. Laczy nas 3 lata zwiazku,
raty do splacenia, wspolne marzenia (przynajmniej tak mysle).
Jak tu odkrecic wszystko? I co, znowu zaczynac wszystko od nowa?
Ale fakt faktem, ze ja nie chce i nie lubie uprawiac z nim seksu. I
nie bede sie do tego zmuszac, bo to by bylo wbrew mnie.
I w koncu: kiedy on mi mowi, ze ten seksualny kryzys to moja wina,
to mysle 'moze cos w tym jest?' Ale nie rozumiem, w czym jest moja
wina. Ze staram sie nam zapewnic dom i bezpieczenstwo, ktore jemu
jest kompletnie obojetne?
    • anula36 Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 16:18
      nurtuje mnie jedno pytanie -po co takiej silnej, zaradnej,nieglupiej babie taki facet- skrzyzowanie niechcianego sublokatora ery zageszczania mieszkan z chlopcem z zespolem Downa?
      • bladaada Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 16:45
        anula36 napisała:

        > nurtuje mnie jedno pytanie -po co takiej silnej,
        zaradnej,nieglupiej babie taki
        > facet- skrzyzowanie niechcianego sublokatora ery zageszczania
        mieszkan z chlop
        > cem z zespolem Downa?
        >
        Moze dlatego, ze nikt inny mnie nie chcial? To banalne, ale faceci
        boja sie takich kobiet jak ja. Mam wlasne mieszkanie (bo sama na nie
        zarobilam, nikt mi go nie ofiarowal), niezla prace i wyksztalcenie.
        Kto inny by mnie chcial?
        Zrobilam taki rachunek sumienia i wyszlo mi, ze faceci tacy jak ja
        (zaradni, silni, nieglupi) nie sa mna zainteresowani bo jestem dla
        nich konkurencja. No chyba zeby mnie jeno przeleciec, ale nic wiecej.
        Dlatego jedyni, ktorzy chca ze mna byc to tacy niezaradni faceci z
        upodobaniem do strojenia fochow albo lewusy co wszystko maja gdzies,
        bo ze mna dobrze jest zyc. Ugotuje, plaszcz kupi albo samochod -
        sama radocha.
        I dlatego trzymam sie tego chlopa, ktorego mam, bo inny mnie nie
        zechce. I to stwierdzenie nie wynika z niskiej samooceny. Po prostu
        wiem co mowie - mam ponad 30 lat i juz nie jedno w zyciu przeszlam.
        • anula36 Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 17:02
          jest to jakis argument.Powodzenia zycze i cierpliwosci.
          • zdzichu.ok Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 18:19
            No może i takie silne kobiety nie są poszukiwane przez większość
            facetów, ale nie możemy ougólniać że wszyscy takich nie lubią. Moim
            zdaniem taka zaradna, nie bojąca się życia i wyzwań kobieta to
            skarb! A z tego co piszesz to wnioskuje że facet ma głęboką depresje
            albo jakąś inną chorobe psychiczną. Za niedługo to Cie będzie wołał
            z kibla żebyś mu tyłek podtarła, bo jemu sie niechce. Także sytuacja
            jest ciężka, albo jakaś terapia by sie przydała albo szukanie innych
            sposobów na przywrócenie gościa do życia.
            • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 18:39
              Ja bym się przychyliła do Zdzicha. Wygląda na to, że facet zamiast
              czerpać siłę z Twojej aktywności kompletnie się wytłumił.. Są tacy
              faceci w ogóle, którzy się podłączają pod takie aktywne kobiety jak
              Ty w nadziei, że ta aktywność spłynie też jakoś na nich. Niestety
              najczęściej to nie wychodzi i potencja życiowa jeszcze bardziej
              przygasa. Twój mężczyzna zachował jeszcze potencję seksualną i to
              jest dobry znak. Może tym ostrym seksem odbija sobie niezadowolenie
              z siebie w życiu. Też bym go spróbowała zmotywować do terapii.
              • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 18:47
                A przepraszam, nie doczytałam. Seks nie jest ostry, tylko on stara
                się, żeby był ostry..
                Czy możesz sobie wyobrazić, że gdyby on zaczął pracować nad sobą,
                to mogłabyś go znowu polubić? Dla samej tej pracy? Bo na efekty
                terapii, nawet jeśli na nią pójdzie, trzeba będzie trochę poczekać.
                Niestety ja mam podobną sytuację. Jak na razie efektów nie ma
                żadnych, ale cieszę się, że mój facet pracuje nad sobą.
        • gacusia1 To prawda 25.01.09, 00:10
          "Moze dlatego, ze nikt inny mnie nie chcial? To banalne, ale faceci
          boja sie takich kobiet jak ja."
          Ale takich kobiet boja sie TYLKO cieniasy!Pamietaj o tym!
        • rozbojnick Re: przestalam lubic mojego faceta 28.01.09, 01:03
          bladaada napisała:
          > boja sie takich kobiet jak ja.

          Taaak? A może, po prostu nie trawią osób z przerośniętym ego?
    • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 18:45
      Jakbym czytał o sobie.

      Dokładnie to samo stało się ze mną i też miałem pretensje do kobiety, że nie
      chce seksu. Tyle, że związek w sumie ja zakończyłem - i dobrze, bo inaczej nadal
      nie mógłbym zrozumieć, co jest nie tak.

      > bo inny mnie nie zechce.

      fatalny punkt wyjścia. Bardzo, bardzo zły. Taka mentalność może działać
      odstraszająco na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. I analogicznie
      działa to w drugą stronę: dziewczyna świadoma swej atrakcyjności przyciąga
      facetów taką aurą.

      Pozdr
      • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 18:53
        Ale wydaje się, że autorka jest świadoma własnej atrakyjności i
        chyba właśnie to tak działa na niepewnego i ewidentnie słabszego
        faceta.
        Choć rzeczywiście podejście, bo inny mnie nie zechce jest fatalne.

        • bladaada Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 19:16
          > Ale wydaje się, że autorka jest świadoma własnej atrakyjności i
          > chyba właśnie to tak działa na niepewnego i ewidentnie słabszego
          > faceta.
          > Choć rzeczywiście podejście, bo inny mnie nie zechce jest fatalne.
          >

          Jak napisalam wyzej, podejscie "bo inny mnie nie zechce" nie wynika
          z niskiej samooceny, ale z moich doswiadczen. Jestem pewna siebie
          osoba, nie boje sie wyzwan i generalnie ludzie maja o mnie opinie,
          ze ide przez zycie jak tornado. Tyle ze jak spotykalam/spotykam
          faceta takiego jak ja (silny, nieglupi, zaradny) to on nie jest
          zainteresowany rozmowa ze mna, tylko tym czy moze mnie przeleciec.
          Typy zaradne na partnerki szukaja 'myszek', bo przy nich moga
          zablysnac.
          Od razu chce uprzedzic, ze nie jestem typem kobiety, ktora w
          obecnosci faceta od razu na dzien dobry mu mowi, ze jest wogole cala
          super i wyksztalcona i taka tam. Wrecz przeciwnie - z reguly ukrywam
          swoje wyksztalcenie i umiejetnosci, bo wiem, ze ludzie (mezczyzni)
          lubia myslec o sobie jako o tym 'lepszym' jakosciowo towarze. Ale
          kiedys jeden kumpel mi powiedzial: "wiesz co, masz przesrane, bo
          inteligencje i sile masz na twarzy wypisane - wchodzisz do
          pomieszczenia i zanim jeszcze sie odezwiesz juz wszyscy zaczynaja
          sie ciebie obawiac".
          No i faktycznie - jak widac mam przesrane.
          • kmoczar Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 19:46
            Jeśli mężczyźni dzielą się na niezaradnych osłów i zaradnych loveboy'ów na jedną
            noc to sytuacja jest wbrew pozorom banalna.

            Tam gdzie nie ma wyboru - nie ma problemu, jest tylko sytuacja - z pewnością,
            doskonale to rozumiesz.

            Skoro jak wiemy - są dwa rodzaje mężczyzn
            - niezaradne osły (można ich mieć na długo),
            - zaradni loveboye szukających swoich myszek (Ty możesz mieć takiego tylko na
            chwilę)
            musisz tylko podjąć decyzję w którą z tych dwóch stron się zwrócić.
            Innego faceta jak wiemy, nie znajdziesz - to proste, więc przestań marudzić i
            podejmij mądrą decyzję jak robisz to na co dzień.
          • marjot40 Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 19:47
            Nie znałem (do dzisiaj)kogoś, komu w życiu przeszkadzałoby
            wykształcenie... no chyba, że jego brak:). Rozumiem, że trzymają Cię
            przy nim te wspólne raty i strach przed samotnością. Po to jednak
            zdobywamy wykształcenie, posiadamy inteligencję (nabytą lub
            wrodzoną) by z niej korzystać i umiejętnie układać sobie życie.To co
            Ty wiedziesz z tym człowiekiem trudno nazwać życiem...
            Pozdrawiam
            Mariusz
          • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 19:48
            To jest niestety pewna pułapka feminizmu.

            Tak już po prostu jest, że kobieta potrzebuje faceta silniejszego od niej.
            Słabszy ją znudzi, przy słabszym będzie zniechęcona i rozczarowana. Dawniej
            facet był niejako silniejszy z definicji, natomiast teraz jest 'nadprodukcja'
            dynamicznych lasek, co 'idą przez życie jak przecinak'. Z jednej strony mają
            fajnie, mogąc się realizować, z drugiej płacą cenę j.w.
            Kobiety silne, dynamiczne, inteligentne, mające własne zdanie są szalenie
            pociągające - ale racja, że gdybym miał wejść z taką w dłuższy związek,
            zastanowiłbym się dwa razy, czy chciałoby mi się przez resztę życia użerać :).

            Ale podkreślam jeszcze raz - nigdy nie lekceważ mocy negatywnych (ani
            pozytywnych) przekonań. Naprawdę od tego się zaczyna :).
            • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 14:31
              >> Kobiety silne, dynamiczne, inteligentne, mające własne zdanie są szalenie
              pociągające - ale racja, że gdybym miał wejść z taką w dłuższy związek,
              zastanowiłbym się dwa razy, czy chciałoby mi się przez resztę życia użerać :).

              Ach, ci samce alfa...:)
            • mujer_bonita Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 14:48
              yoric napisał:
              > To jest niestety pewna pułapka feminizmu.
              > Tak już po prostu jest, że kobieta potrzebuje faceta silniejszego
              od niej.
              (...)
              > Kobiety silne, dynamiczne, inteligentne, mające własne zdanie są
              szalenie
              > pociągające - ale racja, że gdybym miał wejść z taką w dłuższy
              związek,
              > zastanowiłbym się dwa razy, czy chciałoby mi się przez resztę
              życia użerać :).

              I sam sobie zaprzeczyłeś Yoric ;) Jako zdecydowanie silna i
              niezależna kobieta potwierdzam, że autorka wątku wpadła w pułapkę
              feminizmu z tym, że nie polega ona na tym, że to kobieta potrzebuje
              silniejszego mężczyzny ale... dokładnie tak jak piszesz - to
              mężczyzna na dłuższą metę nie chce się wiązać z silniejszą kobietą ;)

              Co ciekawe, wiele silnych zaradnych kobiet jest w stanie
              zaakceptować mniej zaradnego od siebie faceta byle
              różnica 'poziomów' nie była zbyt wielka. Natomiast dzieje się tak,
              że jako silne osobowości przyciągają skrajnie słabych facetów - ja
              ten typ nazywam 'poszukującym zastępczej mamusi'.

              Niestety faceci, z reguły wybierają słabsze/głupsze od siebie
              kobiety, żeby nie musieć z nimi 'konkurować' a wręcz móc przy nich
              błyszczeć intelektem i zaradnością. Dlatego silnej kobiecie ciężko
              jest znaleźć kogoś na zbliżonym lub wyższym poziomie.
              • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 15:04
                Oj, mujer, wszystko pomieszałaś!
                Skoro "pułapka feminizmu", to wiadomo, że wpada w nią kobieta, a nie facet o
                niskim progu ambicji i wysokim poziomie samozadowolenia;)

                Czy to tylko ja wszędzie widzę same kobiety? Odczyty, joga, kursy angielskiego,
                niemieckiego, hebrajskiego, ...ego, podyplomówki...Normalnie siedliska bab!;)
                • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 16:26
                  ...w sensie, że są ambitniejsze, czy że szukają tam mężów? :))

                  Nb. zapisałem się na kurs tańca, są pary i panowie, partnerki musiały przyjść z
                  wyższych stopni :).
                  • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 19:29
                    >> Nb. zapisałem się na kurs tańca, są pary i panowie, partnerki musiały przyjść
                    z wyższych stopni :).

                    Taak, jeśli Pań gdzieś brakuje, to znaczy tylko tyle, że już zaliczyły ten etap...
              • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 16:11
                > Dlatego silnej kobiecie ciężko jest znaleźć kogoś na zbliżonym lub wyższym
                poziomie.

                i to właśnie jest jest ta pułapka feminizmu.

                > Niestety faceci, z reguły wybierają słabsze/głupsze od siebie kobiety

                Gdyby faceci chcieli partnerkę, która ma więcej testosteronu od nich, to by
                szukali w klubach gejowskich :). Nie chwytam, po co facet miałby specjalnie
                robić sobie pod górę - oczywiście, że lepiej jest mieć partnerkę, dla której
                będzie się alfą i omegą, bo w ten *obie strony* będą zadowolone.
                • songo3000 Zależy co kto lubi :P 25.01.09, 19:32
                  > szukali w klubach gejowskich :). Nie chwytam, po co facet miałby
                  > specjalnie
                  > robić sobie pod górę - oczywiście, że lepiej jest mieć partnerkę,

                  Jak to na szczęście w życiu bywa, kwestia upodobań. Osobiście z hmm. głupszą ode mnie kobietą wytrzymałbym z miesiąc może. Ale ja potrzebuje współzawodnictwa, mieć o czym i do kogo gadać. Inni (większość?) może i nie.
                  • avide Re: Zależy co kto lubi :P 26.01.09, 17:44
                    A mnie z kolei kobieta wymagająca (w każdej sferze) nakręca.
                    Kobieta poddająca nudzi.
                    I jak widać każdy ma inaczej.

                    Ale zgodzę się że raczej faceci wybierają takie które łatwo zaspokoić (nie tylko
                    seksualnie ;-) ). Mniej problemów ;-).
                • mujer_bonita Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 20:49
                  yoric napisał:
                  > Gdyby faceci chcieli partnerkę, która ma więcej testosteronu od
                  nich

                  No jak widać Ci panowie niewiele rozumieją. Dla Ciebie inteligencja
                  i ciekawość świata = testosteron?
                  • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 21:33
                    > No jak widać Ci panowie niewiele rozumieją. Dla Ciebie
                    inteligencja
                    > i ciekawość świata = testosteron?
                    >

                    No właśnie! Yoric, taki jesteś bystry facet, a mylisz podstawowe
                    pojęcia. Od kiedy to inteligencja, siła charakteru, ciekawa
                    osobobowość i klasa zależą od poziomu testosteronu?
                  • bi_chetny Re: przestalam lubic mojego faceta 02.02.09, 16:43
                    po części muszę zgodzić się z yorickiem :). bycie z kobietą silną i niezależną
                    to ciągła walka. generalnie opłacalna, bo jest wyzwaniem dla intelektu itd. Mimo
                    to czasem mam ochotę mieć w domu taką słodką ciepłą podziwiającą mnie kobietkę :D
                    • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 02.02.09, 19:12
                      Opłacalna bo jest wyzwaniem ...(gdzie tu zysk?), a mimo...
                      Piszesz bez sensu
                      • bi_chetny Re: przestalam lubic mojego faceta 03.02.09, 10:23
                        gardenersdog napisała:
                        > Opłacalna bo jest wyzwaniem ...(gdzie tu zysk?), a mimo...
                        > Piszesz bez sensu

                        dlaczego ? jest wyzwaniem intelektualnym i rozwija. Mimo to człowiek czasem
                        czuje się zmęczony i chciałby być podziwiany bez wysiłku. i tyle :)
              • anais_nin666 Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 17:38
                mujer_bonita napisała: Niestety faceci, z reguły wybierają słabsze/głupsze od
                siebie kobiety, żeby nie musieć z nimi 'konkurować' a wręcz móc przy nich
                błyszczeć intelektem i zaradnością. Dlatego silnej kobiecie ciężko jest znaleźć
                kogoś na zbliżonym lub wyższym poziomie.

                Ano właśnie. Faceci lubią w domu minimum wysiłku zatem szukają często, na
                szczęście nie zawsze, kogoś kogo intelektualnie przewyższają.
                Yoric pytał po co mają szukać kogoś kto będzie od nich bardziej bystry...? Po
                co? By móc się rozwijać, by nie wpaść w pułapkę nicnierobienia, pułapkę
                szczególnie bliską mężczyznom, którzy uważają, że sam fakt, że są w domu
                powinien być darem. A nie jest;)
                No chyba, że wychodzimy z założenia, że dom to miejsce, w kt. szare komórki
                wstawiamy do szafki na buty i tu ograniczamy się do "kotku, kwiatuszku, obiadek,
                gazetka, pitu pitu" rzyg rzyg:)
                Dla mnie przestrzeń prywatna jest rownie dobra na rozwoj jak zawodowa. Pod
                warunkiem, ze bedzie z kim sie rozwijac. Trudno o rozwoj przy facecie, kt.
                sadzi, ze goruje nade mna intelektualnie i jedyne co potrafi to kapnac czasem
                krople swej wiedzy;) Szukam partnera, a nie guru. Sądzę, że tak samo jak
                większość kobiet.
                • mujer_bonita Anais 25.01.09, 21:13
                  Popisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś :)

                  Chodzi o to, żeby mieć się z kim rozwijać w domu. Nie chcę
                  rywalizować z własnym facetem - po co? Chcę mieć możliwość
                  inteligentnej rozmowy, zrobienia razem czegoś fajnego, korzystać z
                  siebie wzajemnie. Partner nie musi górować nade mną intelektualnie
                  tylko być otwartym i ciekawym świata i nowych doświadczeń.

                  Problem polega na tym, że panowie lubią dominować, dlatego
                  wybierają 'słabsze' od siebie partnerki. Byli już tu tacy panowie,
                  co kochanki usprawiedliwali tym, że 'z żoną nie mają nawet o czym
                  porozmawiać'. Wybrali sobie gąski to czemu się dziwią? ;)
                  • yoric Re: Anais 26.01.09, 01:46
                    :)

                    > Problem polega na tym, że panowie lubią dominować

                    to się wszystko zgadza, tylko CZYJ to jest problem: inteligentnych,
                    wykształconych, dynamicznych dziewczyn niemogących znaleźć faceta na dłużej niż
                    dwie noce (o czym kręci się seriale typu "Seks w wielkim mieście"), czy facetów
                    wychodzących za głupie gąski i wiodących potem sielankowy żywot (w razie czego
                    nawet jest pretekst dla wzięcia kochanki)?

                    To są pretensje do nieba, że jest niebieskie, a nie różowe, bo różowe byłoby
                    ładniejsze i wszyscy byliby szczęśliwsi.

                    Kobieta nie będzie zadowolona z partnera, który jej nie imponuje. Ale
                    'imponować' może osoba, która (pod pewnymi względami) jest 'lepsza'. W obecnym
                    świecie kobiety mogą w pełni wykorzystać swój potencjał co sprawia, że są równie
                    inteligentne, wykształcone, dynamiczne (feministki powiedziałyby: co najmniej
                    równie... :D), co faceci - za co płacą taką cenę, że coraz trudniej jest im
                    znaleźć zadowalającego partnera (vide: "Seks w wielkim mieście" itd.).

                    Pozdrawiam
                    • lilith969 Re: Anais 26.01.09, 04:09
                      Czy naprawdę inteligentny mężczyzna może być szczęśliwy w związku z
                      głupią gąską? Chciałbyś być z kobietą która Ci nie imponuje?
                      • yoric Re: Anais 26.01.09, 12:14
                        Gąska to przerysowanie. Jak się wybiera partnerkę długoterminową to oczywiście
                        przestaje się patrzeć wyłącznie na cycki i tyłek, i bierze się pod uwagę także
                        cechy typu inteligencja, czy wierność - jednakże nadal faceci i kobiety cenią w
                        partnerach inne rzeczy.
                        • mujer_bonita Re: Anais 26.01.09, 17:09
                          yoric napisał:
                          > Gąska to przerysowanie. Jak się wybiera partnerkę długoterminową
                          to oczywiście
                          > przestaje się patrzeć wyłącznie na cycki i tyłek, i bierze się pod
                          uwagę także
                          > cechy typu inteligencja, czy wierność - jednakże nadal faceci i
                          kobiety cenią w
                          > partnerach inne rzeczy.

                          No właśnie nie do końca. Owszem w przypadku wyboru partnera
                          długoterminowego wchodzi w grę coś takiego jak inteligencja ale
                          chodzi właśnie o to, że panowie raczej nie decydują się na związki z
                          inteligentniejszymi od siebie paniami. Prędzej zdecydują się na
                          gąskę niż potencjalną noblistkę ;) W końcu jak sam napisałeś - po co
                          robić sobie pod górkę - inteligentnej trzeba dotrzymywać kroku a
                          przy gąsce zawsze się błyszczy. Ot żałosna filozofia...
                          • marek_gazeta Dzieci 02.02.09, 20:40
                            Chciałbym zwrócić uwagę na argument związany z dziećmi: takie wyzwolone "kobiety-alfy" rzadko będą chciały mieć więcej, niż jedno dziecko. Jeśli facet chce mieć większą rodzinę (bo chce i już), to musi pójść na kompromis - najlepszy "model", który jednak poświęci do jakiegoś stopnia cele życiowe inne niż rozmnażanie/wychowanie dzieci właśnie na rzecz tychże.
                            • aandzia43 Re: Dzieci 02.02.09, 22:16
                              W kwestii dzieci w życiu tzw. kobiet sukcesu mam pewne
                              spostrzeżenia. Ale może sprecyzuję, co mam na myśli pisząc "kobeity
                              sukcesu". Myślę o inteligentnych, wykształconych, pracowitych,
                              sprytnych kobietach, które w swojej dziedzienie osiągnęły pewien
                              sukces. Nie na miarę Nobla, czy pozycji pierwszej damy biznesu w
                              kraju. Ot, lekarka, jedna z najlepszych w swojej specjalizacji w
                              mieście, popularna nauczycielka, która od lat wypuszcza spod swoich
                              skrzydeł świetnie przygotowanych absolwentów, właścicielka dobrze
                              prosperującej firmy średniej wielkości i inne tego typu panie. Mają
                              dorobek zawodowy, uznanie i gawiedzi i ekspertów, czasem kasę i
                              zawsze wysoki poziom satysfakcji z tego, co zrobiły. Otóż prawie
                              wszystkie znane mi takie panie chcą mieć dzieci. A jak chcą je mieć,
                              to je mają. I to zazwyczaj nie jedno. I dobrze. Mają energię, by
                              podołać licznym obowiązkom i pieniądze na dobrą niańkę, kiedy one
                              oddają się swoim pozamacierzyńskim zajęciom. I zazwyczaj stosownych
                              do rozrodu facetów. I bardzo dobrze, niech się obficie rozmnażają
                              najlepsi i najlepsze.
                              A te co zrobiły karierę, są samotne i dzieci nie mają? Nie oszukujmy
                              się, większość z nich byłaby tak samo samotna i bezdzietna bez tej
                              kariery. Kwestia charakteru, przejść z dzieciństwa i młodości i
                              różnych takich. A gdyby taka pani z braku laku za jakiś mąż jednak
                              wyszła i jakieś dzieci jednak poczęła, to chyba nie byłoby to
                              najlepsze rozwiązanie.
                              • gardenersdog Re: Dzieci 02.02.09, 23:10
                                Amen!
                                • songo3000 Re: Dzieci 02.02.09, 23:59
                                  Właśnie, gdyby taki Songo z połowicą (teoretycznie) zmajstrowali 'przedłużacza genów' pół miasta mogłoby zacząć się bać :DDD
                              • bi_chetny Re: Dzieci 03.02.09, 10:27
                                czasem nie ma się więcej niż jednego z innych powodów - np. żona robiła karierę
                                a mąż spędzał więcej czasu z dzieckiem. no i nie chce mu się drugi raz :)
            • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 21:27
              > Kobiety silne, dynamiczne, inteligentne, mające własne zdanie są
              szalenie
              > pociągające - ale racja, że gdybym miał wejść z taką w dłuższy
              związek,
              > zastanowiłbym się dwa razy, czy chciałoby mi się przez resztę
              życia użerać :).
              >


              To jest Yoric zwykłe LENISTWO;-) Pułapki feminizmu, psychologia
              ewolucyjna i takie tam inne dodatki nei mają tu nic do rzeczy.
              Leniwy chłop z rozmysłem weźmie sobie babę sporo poniżej swego
              poziomu, żeby się nie musieć wysilać. Co by nie zrobił (a raczej
              czego by nie zrobił) i tak będzie mógł zgrywać gwiazdę. Jakie by to
              nie były czasy i obyczaje. Albo się chce mieć partnera
              stymulującego, albo takiego, od którego wymaga się świętego spokoju
              i przyzwolenie na pielęgnowanie gnuśności (na najprzeróżniejszcyh
              płaszczyznach rzecz jasna, do wyboru do koloru).
              • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 18:35
                Whatever - czy nazwiecie to "lenistwem", czy "żałosną filozofią", efekt jest
                taki, że dynamicznym kobietom coraz ciężej znaleźć zadowalającego je partnera i
                to właśnie nazywam "pułapką feminizmu".
                • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 20:27
                  yoric napisał:

                  > Whatever - czy nazwiecie to "lenistwem", czy "żałosną filozofią",
                  efekt jest
                  > taki, że dynamicznym kobietom coraz ciężej znaleźć zadowalającego
                  je partnera i
                  > to właśnie nazywam "pułapką feminizmu".


                  Nie sądzę, by było im CORAZ CIĘŻEJ. Wyobraź sobie, jak ciężko było
                  dynamicznym kobietom chociażby 100 lat temu znaleźć chłopa, który na
                  ich widok nie czyniłby znaku krzyża i nie spluwał przez lewe ramie.
                  A nieco wcześniej to i o stos można było zahaczyć, albo o miejsce
                  odosobnienia dla szleńców (szaleńczyń?);-)

                  A tak serio: niezależnym umysłowo kobietom ZAWSZE było ciężko. Nie
                  jest to jednak żaden powód, by rezygnować z prób wdrapywania się na
                  wyższy szczebel duchowej drabiny. Satysfakcja mimo przeszkód -
                  gwarantowana. Czego nie można powiedzieć o sytuacji obniżania lotów
                  w celu sztucznego pompowania jaj faceta, by w zwiazku z tym on
                  dochrapał się w końcu miana FACETA. Strata cennej energii. Jego jaja
                  będą tylko napompowanymi balonami, a ona rozpłynie się jak dym po
                  sati.
                  • urquhart Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 21:15
                    aandzia43 napisała:
                    > A nieco wcześniej to i o stos można było zahaczyć, albo o miejsce
                    > odosobnienia dla szleńców (szaleńczyń?);-)

                    Te sprytniejsze o których świat nie zapomniał próbowały realizować się bez mężczyzn w klasztorach jak Hildegarda von Bingen :)
                    • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 22:50
                      > Te sprytniejsze o których świat nie zapomniał próbowały realizować
                      się bez mężc
                      > zyzn w klasztorach jak Hildegarda von Bingen :)

                      I się bezczelne nie ROZMNAŻAŁY! Substancję narodową na szwank
                      narażały! Sufrażystki, tfuuu... Doprawdy, historia kołem się toczy:-
                      )

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=82446690&a=82587829
                • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 20:41
                  lol! "To nie my zgnuśnieliśmy, to kobiety się wyemancypowały!"
                • urquhart Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 21:23
                  W dzisiejszych czasach, gdy priorytetem jest pokój, a pożywienie produkuje się w fabrykach, typowy mężczyzna staje się reliktem przeszłości. Siła, sprawność fizyczna i agresja – atrybuty męskości – nie są już w cenie. Teraz liczy się – choćby na rynku pracy – elastyczność, umiejętność przystosowania się i życia w grupie. Patrick Fanning i Mathew McKay w książce „Być mężczyzną we współczesnym zwariowanym świecie” piszą nawet, że cechy przypisywane kobietom stają się cnotami, a te męskie – wadami.(...)Bycie „prawdziwym mężczyzną” dziś już nie uchodzi. Cechy męskości, które dawniej świadczyły o sile i dominacji tej płci na świecie, stały się synonimem przeszłości i kulturowego zacofania. Krzysztof Arcimowicz w pracy „Współcześni mężczyźni. Przegląd problematyki badań” stwierdził, że w dzisiejszym społeczeństwie przemysłowym giną atrybuty męskości. Żaden nowoczesny i inteligentny mężczyzna nie przyzna się do swoich szowinistycznych poglądów – jeśli oczywiście takowe posiada. To po prostu nie uchodzi...(...)

                  Tak kończy prawdziwy mężczyzna
                  Magdalena Gniadek
                  www.charaktery.eu/artykuly/Codziennosc/415/Tak-konczy-prawdziwy-mezczyzna/1/
                  • yoric Re: niestety chyba skok w bok 27.01.09, 22:47
                    Laski podniosły larum jakby im ktoś zdobycze 'równouprawnienia' siłą wydzierał.
                    A czy ja Wam coś odbieram? :) Jak piszę o łyżce dziegciu w beczce miodu, to nie
                    dlatego, że nie widzę tej beczki, tylko dlatego, że o beczce wszyscy wiedzą, a o
                    łyżce nie.

                    Powtórzę jeszcze raz. Po kolei. Pozycja zawodowa kobiet i mężczyzn się
                    wyrównuje. Samo w sobie jest to niewątpliwie dobra rzecz, ALE: im bardziej się
                    wyrównuje, tym trudniej jest kobiecie trafić na faceta o wyższej pozycji
                    zawodowej. Kobiecie z wysoką pozycją zawodową raczej nie zaimponuje mężczyzna z
                    niższą pozycją zawodową. W związku z tym kobietom coraz trudniej trafić na
                    faceta, który im zaimponuje.

                    Właściwie trudno powiedzieć, czy faceci 'zniewieścieli', czy tylko w świetle
                    emancypacji kobiet, czy też może to jest tak jak z 'dzisiejszą młodzieżą', która
                    co pokolenie wydaje się 'gorsza'.
                    Faktem na pewno jest to, że ci 'typowo męscy' faceci (silni fizycznie, sprawni,
                    agresywni) nadal mają przewagę na rynku seksualnym, bo kobiety nadal cenią te
                    cechy; choć faktycznie jeszcze bardziej cenią one status, do którego obecnie
                    dochodzi się innymi środkami.

                    Pozdrawiam
                    • aandzia43 Re: niestety chyba skok w bok 27.01.09, 23:10
                      yoric napisał:

                      > Laski podniosły larum jakby im ktoś zdobycze 'równouprawnienia'
                      siłą wydzierał.
                      > A czy ja Wam coś odbieram? :)

                      Póki co, nikt nam nic nie wydziera. Raczej deprecjonuje.

                      Jak piszę o łyżce dziegciu w beczce miodu, to nie
                      > dlatego, że nie widzę tej beczki, tylko dlatego, że o beczce
                      wszyscy wiedzą, a
                      > o
                      > łyżce nie.


                      O tej łyżce dziegciu słyszy się równie często, jak o beczce miodu.

                      ALE: im bardziej się
                      > wyrównuje, tym trudniej jest kobiecie trafić na faceta o wyższej
                      pozycji
                      > zawodowej. Kobiecie z wysoką pozycją zawodową raczej nie
                      zaimponuje mężczyzna z
                      > niższą pozycją zawodową. W związku z tym kobietom coraz trudniej
                      trafić na
                      > faceta, który im zaimponuje.


                      Hmm...czy sądzisz, ze srednio zdolnej i srednio rozgarnietej
                      kobiecie z np. XVIII czy XIX wieku imponował szczególnie facet, o
                      którym dobrze wiedziała, że jest mniej inteligentny i bardziej
                      leniwy od niej, a który zdobył formalne wykształcenie, bo mu się ono
                      obligatoryjnie należało, i który zarabiał kasę i miał władzę i
                      poważanie? I za któego w końcu wychodziła za mąż, bo innego wyjścia
                      nie było (a i hormony i parcie na rozpłód też ją przecież ku temu
                      skłaniały). I patrzyła na żałosne podrygi kogoś, kto w porównaniu z
                      nią był półgłówkiem. I kto podejmował głupie decyzje (np. trwonił
                      jej posag, a mógł - Kodeks Napoleona). I kto zawsze, co by nie
                      zrobił, był na uprzywilejowanej pozycji. (Tylko mi nie zaczynajcie o
                      całowaniu w rękę i przepuszczaniu przez drzwi;-))) Naprawdę sądzisz,
                      ze tego imponowania było tak dużo więcej niż teraz? Bo ja nie bardzo.
                  • lilith969 Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 23:01
                    " Żaden nowoczesny i inteli
                    > gentny mężczyzna nie przyzna się do swoich szowinistycznych
                    poglądów – je
                    > śli oczywiście takowe posiada. To po prostu nie uchodzi...(...)'

                    Wygłaszanie szowinistycznych pogladów nie uchodzi w nowoczesnym
                    społeczeństwie. Straszne. Po prostu straszne.
                    • kmoczar Re: przestalam lubic mojego faceta 27.01.09, 23:57
                      lilith969 napisała:
                      > Straszne. Po prostu straszne.

                      też wyczułaś ten ton żalu w słowach urquharta? ... bo ja nie
          • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 19:50
            Bynajmniej. Żadne przesrane :) Po prostu nie trafiłaś jeszzcze na
            faceta, który by był równym Tobie wojownikiem. Albo może nie
            chciałaś trafić? Może to jest tak, że się boisz być czasem uległa?
            Czasem słabsza? Piszę tak, bo w Twoich postach bardzo podkreślasz
            swoją zaradność. Nie wiem, może się mylę..
            Czy mogłabyś się czasem poddać facetowi związku? Co byś czuła
            wtedy? Dlaczego ludzie zaczynają się Ciebie obawiać?
            Tylko spekuluję, ale to chyba jest jakś Twoja postawa, a nie
            inteligencja, zaradność itp. Inteligentnych osób ludzie się ie
            boją, raczej przeciwnie. Chyba że otaczasz się sammymi głupkami,
            którym by Twoje myłśenie rzeczywiście mogło zaszkodzić.. Ale w
            takim razie po co to robisz?
          • kmoczar Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 20:10
            napisała
            > Kocham mojego faceta
            jak go kochasz?! z całej reszty tego co piszesz nie wynika abyś go kochała - co
            więcej, jeśli piszesz o nim choć w części obiektywne spostrzeżenia - kochanie go
            nie świadczyłoby zbyt dobrze o Tobie (choć serce nie sługa oczywiście)
            Tu już nie chodzi czy jesteś bardziej dynamiczna, czy mniej od tego człowieka -
            ale jakie są plusy Twojego bycia z nim? Nie bycie samą? Rozumiem, że jak mówisz
            innego lepszego - z założenia - sobie nie znajdziesz, ale czy musisz być z kimś
            kto od Ciebie tylko bierze i to w kiepskim stylu? jeśli byłaby dla Ciebie szansa
            sama sobie ją odbierasz - stanowisko twojego chłopa obsadzone. Z drugiej strony
            straszysz go odejściem - bądź w końcu konsekwentna - bo jeśli on dłużej już,
            płaczem wymusza trwanie związku, to nie do końca kontrolujesz tak sytuację jak
            się Tobie wydaje.
            To oczywiste, że ludzie bardziej atrakcyjni (u mężczyzn zaradnośc to
            atrakcyjność) są trudniejsi w zatrzymaniu, bo są konurencyjni i nie biorą byle
            czego, a Ty z góry zakładasz, że nie zatrzymasz przy sobie żadnego.
            Nasuwa się pytanie w zależności od tego co naprawdę myślisz o mężczyznach: Gdzie
            twoje poczucie atrakcyjności? Lub po co Ci facet w ogóle?
            • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 20:34
              To zaczyna wyglądać na konflikt w rodzaju: mogę być tylko ze
              słabszym, bo boję się zależności a jednocześnie ten słabszy za mało
              pobudza moje poczucie wartości, więc go nie lubię.. Dobrze to nie
              brzmi. Trochę nawet delikatnie narcystycznie, choć może przesadzam.
              Na pewno, jak się zaczyna partnerem pogardzać, to jest powód do
              szybkiego odejścia.
    • songo3000 Re: przestalam lubic mojego faceta 24.01.09, 20:05
      Tak jak napilała zolteoczy Tobie potrzebny jest Wojownik jak o partner. Taki, który doceni 'pokrewną duszę' i razem lub osobno będzie walczył ze światem. Nie spodzewaj się jednak w takim związku zbytnich romantycznych chwil i słodkich banałów - to nie ta bajka.
      Zastanów się tylko co takiego możesz zaoferować silnemu facetowi w związku. Nie mówię o seksie, chodzi raczej o cele życiowe.

      Pozdrawiam,
      • bogusia_my dlatego 24.01.09, 20:07
        załatw sprawy finansowe z sublokatorem i idź swoją drogą, nie marnuj czegoś co
        się nie wróci
    • gacusia1 Ale dlaczego go kochasz? 25.01.09, 00:05
      Moze czas zweryfikowac nazewnictwo uczuc? Moze po prostu sie
      przyzwyczailas? Moze jest Ci z nim "dobrze"?Moze czujesz sie
      bezpiecznie? Moze....ale na pewno nie KOCHASZ.
      O,przepraszam...chyba,ze jak brata/kuzyna/ojca. Milosc bezwarunkowa
      istnieje tylko w stosunku do dziecka-moim zdaniem.
    • lilyrush Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 01:48
      Podsumowując wszystkie twoje wpisy- gadasz jak potluvzona. Jest taki film
      "Wedding date" który ma bardoz rpawdziwe zdanie "every wonam has a sex live she
      deserves" I to ise nie tlyko seksu tyczy. weic oczywiscie mozesz tak wegetowac
      dalej, ale możesz tez wszytko zmieniac.
      Zresztą miałam zapytać czy Ty sie przypadkiem nie spotykasz z mim eksem bo
      prawie identyczny był, oprócz tego ostrego seksu. ja sie z nim rozwiodłam, niech
      sobie znajdzie kogoś, komu wspólne siedzenie w domu będzie odpowiadać. A sama
      znalazłam faceta dla siebie i to będąc sporo po 30 i z malutkim dzieckiem. Nie
      czekałam na księcia z bajki tylko wzięłam sprawy w swoje ręce.
      Cytat po angielsku, bo przecież wykształcona ;-)
      • bladaada Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 12:25
        Zdanie "every woman has a sex live she deserves" zajezdza nieco
        fatalizmem - "masz to na co zaslugujesz". Wedlug mnie ma sie to, po
        co sie samemu wyciagnie reke, co sie samemu wypracuje. Ja mam
        sublokatora bez ambicji i taki tez seks z nim (a raczej zero seksu).

        Zolteoczy pisala, ze ja boje sie zaleznosci. Otoz nie. Ja bym bardzo
        chciala byc zalezna, zeby mnie chlop zdominowal, bardzo bym chciala
        moc w koncu ulec! Zeby to on zaczal podejmowac decyzje, zebym to nie
        ja musiala wciaz za nas dwoje myslec. Na co dzien ja musze miec
        przyslowiowe 'jaja' w pracy, ale w domu ja naprawde bardzo chetnie
        ulegne i dam sie zdominowac, eh... Tylko zeby moj chlop zechcial
        mnie zdominowac! Uwielbialabym go za to! Za to ze w koncu
        pokazal 'pazur' i meski charakter, zeby byl troche
        takim 'jaskiniowcem' (rowniez w lozku).
        • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 14:36
          Twój problem to twoje myślenie, sposób, w jaki z góry definiujesz sytuację i
          przydzielasz role. Wyjdź z tej megalomańskiej szufladki, popracuj nad emocjami.
          Bycie (okresowo bądź nie) samą może być dojrzałą decyzją i sposobnością do
          uporządkowania siebie, a nie słabym punktem w CV.
        • zdzichu.ok Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 14:39
          Ja bym bardzo
          > chciala byc zalezna, zeby mnie chlop zdominowal, bardzo bym
          chciala
          > moc w koncu ulec! Zeby to on zaczal podejmowac decyzje, zebym to
          nie
          > ja musiala wciaz za nas dwoje myslec. Na co dzien ja musze miec
          > przyslowiowe 'jaja' w pracy, ale w domu ja naprawde bardzo chetnie
          > ulegne i dam sie zdominowac, eh... Tylko zeby moj chlop zechcial
          > mnie zdominowac! Uwielbialabym go za to! Za to ze w koncu
          > pokazal 'pazur' i meski charakter, zeby byl troche
          > takim 'jaskiniowcem' (rowniez w lozku).

          No to jaki problem? Zrezygnuj z tej popierdółki i znajdź sobie
          twardziela, (nie jest wcale o taki typ trudno, jak niektóre panie
          twierdzą) Jak chcesz być zdominowana i poczuć przy sobie 100%
          mężczyzne-macho to takiego poszukaj, bo z tym którego masz teraz
          napewno tego nie zaznasz. A jak jesteś twarda i zaradna to nie bój
          sie zmiany bo sobie poradzisz. Pozdrawiam
          • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 14:59
            Uważaj, Zdzichu, bo jeszcze na Ciebie padnie...:)
            • songo3000 Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 19:34
              I wtedy się okaże jaki to ze Zdzicha macho :D
            • twardycukierek Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 08:14
              gardenersdog napisała:

              > Uważaj, Zdzichu, bo jeszcze na Ciebie padnie...:)

              Piękne, psie ogrodnika. :) Nieoficjalny fan-club zdzicha otwiera szampana :D
    • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 16:39
      > Zrezygnuj z tej popierdółki i znajdź sobie
      twardziela, (nie jest wcale o taki typ trudno, jak niektóre panie
      twierdzą)

      problem jest taki, właśnie trudno. A raczej: chętnych na 'prawdziwych facetów'
      jest więcej, w związku z czym są oni towarem deficytowym i mogą z tego
      korzystać. Korzystanie wygląda tak, że - jak napisała autorka wątku - facet może
      mieć ochotę na babkę na jedną noc, ale niekoniecznie, żeby się wiązać.

      Ale podoba mi się to, co napisała Lily. Też mogłaby marudzić, że 'nikt nie
      zechce', ale nie zrobiła tego i jest zadowolona :).
      • zdzichu.ok Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 17:29
        > problem jest taki, właśnie trudno. A raczej: chętnych
        na 'prawdziwych facetów'
        > jest więcej, w związku z czym są oni towarem deficytowym i mogą z
        tego
        > korzystać. Korzystanie wygląda tak, że - jak napisała autorka
        wątku - facet moż
        > e
        > mieć ochotę na babkę na jedną noc, ale niekoniecznie, żeby się
        wiązać.
        >
        > Ale podoba mi się to, co napisała Lily. Też mogłaby marudzić,
        że 'nikt nie
        > zechce', ale nie zrobiła tego i jest zadowolona :).

        A no właśnie, nie trzeba marudzić tylko wziąść się do poszukiwań:)
        nie mówie że sie znajdzie zaraz po wyjściu z domu, no ale wkoncu się
        znajdzie, podobnie jak z poszukiwaniami wartościowej kobiety.
        A co do osobników na jedną noc i tych na związek do śmierci, to
        wiadomo, tych pierwszych jest znacznie więcej... normalne;)
        Na mnie padnie? To spoko, zaraz bym ją nauczył obrządek w oborze
        robić że hej! i by sie poczuła zdominowana w 100%!:)
        • bladaada Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 18:19
          Zdzichu, dziekuje za chec wprowadzenia mnie w tajniki obrzadku(ow) w
          oborze ;) doceniam.
          Wszystkim dziekuje za wpisy - biore sie w garsc, koncze z
          marudzeniem, ureguluje raty i wybiore sie na polowanie. Nie wiem
          jeszcze gdzie znajduja sie najlepsze tereny lowieckie dla takich jak
          ja, ale sprobuje poszukac...
          Nie bedzie latwo, ale chyba faktycznie lepiej chyba przez jakis czas
          pobyc sama ze soba niz miec sublokatora o kwasnej minie i
          zachowaniach.
          Fakt, ze nie chce faceta tak zostawiac, bo przeciez 3 lata to nie w
          kij dmuchal. Z jakichs tez przyczyn te 3 lata temu stal mi sie
          bliski, jego wybralam na partnera... tyle ze oklapl w trakcie.
          Jesli teraz, w miedzyczasie jak ja bede prostowac swoje zobowiazania
          finansowe, on spowaznieje, uda mu sie ruszyc tylek i zaczac pracowac
          nad soba, jesli cos drgnie, a ja znowu dostane gesiej skorki na jego
          widok - wtedy przemysle sprawe, jesli jeszcze bede miala na to
          ochote. Ale nie bede czekala w nieskonczonosc na to, ze on sie moze
          zmieni.
          • lilyrush Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 18:31
            bladaada napisała:


            > Jesli teraz, w miedzyczasie jak ja bede prostowac swoje zobowiazania
            > finansowe, on spowaznieje, uda mu sie ruszyc tylek i zaczac pracowac
            > nad soba, jesli cos drgnie, a ja znowu dostane gesiej skorki na jego
            > widok - wtedy przemysle sprawe, jesli jeszcze bede miala na to
            > ochote. Ale nie bede czekala w nieskonczonosc na to, ze on sie moze
            > zmieni.

            Uważaj- jak poważnie pokarzesz, ze odchodzisz to on sie oczywiście zmieni- żebyś
            ty widziała mojego eksa jak ja zaczęłam kupować mieszkanie, zeby mieć sie gdzie
            wyprowadzić!!!! Nagle zrobił większość rzeczy o które prosiłam 2 lata i okazało
            się, że można żyć bez piwa i schudnąć 30 kg w 3 m-ce. Tylko ja nie dałam sie
            złapać, bo stwierdziłam, że nie zamierzam do końca życia pakować walizek jak
            bede chciała w tym związku cos osiągnąć. I miałam racje bo zapału starczyło mu
            na trochę- dzisiaj z powrotem ma te 30 kg i żłopie piwo przed kompem.
            A szukanie nowego faceta można potraktować jako przygodę i naukę życia. Wiesz
            ile ja ciekawych osobników spotkałam po drodze :-)
            • songo3000 Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 19:37
              A tam, to nie jego wina tylko efektu jo-jo. W 'Tinie' wyczytałem ;)
            • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 19:41
              >> Uważaj- jak poważnie pokarzesz

              lol! lily, ty musiałaś poważnie pokarać:)
              I jak tu nie lubić Freuda!
              • lilyrush Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 05:04
                gardenersdog napisała:

                > >> Uważaj- jak poważnie pokarzesz
                >
                > lol! lily, ty musiałaś poważnie pokarać:)
                > I jak tu nie lubić Freuda!

                Czepiaj sie czepiaj ;-) ja teraz funkcjonuje po angielsku...
            • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 20:26
              > żebyś ty widziała mojego eksa jak ja zaczęłam kupować mieszkanie, zeby mieć
              sie gdzie wyprowadzić!!!! Nagle zrobił większość rzeczy o które prosiłam 2 lata

              dokładnie, tak to działa!
    • jchlebowska Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 18:29
      Mam małe pytanko cz on jest z warszawy?
      • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 18:34
        lol!
        • jchlebowska Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 18:35
          Nie lol tylko przypomina mi pewna osobe i chce sie upewnic czy to ta :P Reszte danych ewntualnie bedzie przez e-mail :P
          • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 19:28
            Opis pasuje do połowy facetów :)
            • songo3000 Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 19:38
              Pytanie tylko czy większej czy mniejszej ;)
            • jchlebowska Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 21:08
              ta polowa z nich zajmuje sie zawodow tenisem :P
              buhha
    • diabel.pl Re: przestalam lubic mojego faceta 25.01.09, 21:31
      ten facet ma depresje,powinnas mu pomoc a nie odtrancac
      • lilyrush Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 05:08
        No oczywiście biedactwo, trzeba sie and nim poużalać!

        Jak wysłałam mojego do psychologa to sie na niego obraził i powiedział, ze
        głupi, bo psycholog sie nad nim tez nie użalał
        • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 20:20
          Jak ktoś ma depresję, to, owszem, trzeba go zrozumieć i nawet się
          może poużalać chwilę. To choroba, i, Lilyrush, może spotkać też
          Ciebie.

          Jak ma zaburzenia osobowości to rzeczywiście wymaga pracy i na
          głaskanie raczej ine ma miejsca, niemniej na zrozumienie dalej
          jest, czy powinno być w idealnej sytuacji. Dobry psycholog potrafi
          wypośrodkować między wysłuchaniem pacjenta i przyznaniem mu racji,
          że jest biedny (bo jest skoro sobie nie może poradzić), a
          pchnięciem naprzód i pokazaniem, że dalsze trwanie w marazmie nie
          ma sensu. Ale takich psychologów na placach jednej ręki można
          policzyć w Polsce. Najłatwiej powiedzieć: rusz dupę czy coś
          podobnego. Tylko to odnosi odwrotny skutek najczęściej.
          • lilyrush Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 21:21
            zolteoczy napisała:

            > Jak ktoś ma depresję, to, owszem, trzeba go zrozumieć i nawet się
            > może poużalać chwilę. To choroba, i, Lilyrush, może spotkać też
            > Ciebie.

            Oj kochanie...źle trafiłaś. Ja mam zdiagnozowaną i leczona depresje od jakiś 7
            lat...apogeum miałam dzięki eksowi przed wyprowadzka. Wiec ja dokładnie wiem na
            czym to polega i czym sie rożni od lenistwa i niechęci do ruszenia tyłka.
            • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 22:19
              Trafiłam, jak widać, doskonale.

              Cóż, ja też miałam depresję przez naście lat. Wyszłam dzięki
              długiej terapii o ogromnej dozie zrozumienia swojego terapeuty.
              Depresje są różne. Jak ludzie.

              Dlaczego piszesz do mnie "kochanie"?
    • loppe Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 16:34
      - jest cynikiem: uwaza ze nie warto chodzic do kina, knajpy, bo
      ludzie to idioci i wszedzie robia smrod. W efekcie od 3 lat nie
      wychodzimy NIGDZIE. On nie pali, nie pije, codzinnie rano robi sobie
      mala gimnastyke, zeby nie byc tak sflaczaly 'jak inni'.


      interesujący facet
    • marzena604 Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 17:22
      Wiesz co? Spróbuj sobie wyobrazić, że spędzasz z tym facetem lata, dzień po dniu
      i nic się nie zmienia i jest ciągle to samo... Chcesz tego? A co jak będą
      dzieci? Wyobraź go sobie jako ojca, ciągle mówiącego: ale po co?, to bez sensu,
      wszyscy są idiotami... Ciągle będzie wszystko na Twojej głowie, ciągle to Ty
      będziesz wszystko ciągnąć do góry przy jego 100% bierności. Myślę, że nie warto
      być z kimś dla samego nie bycia samą. A co jeśli przegapisz coś ważnego (kogoś
      ważnego) w życiu, bo będziesz się kotłować w tym związku?
    • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 19:24
      Bladaado, napisałaś:

      >> "jest generalnie ok"

      >> "Kocham mojego faceta, ale przestalam go lubic"

      >> "zadnego hobby. Nie mowie o zawodowym uprawianiu tenisa i takich tam"
      (ostatnie sformułowanie jest pogardliwe)

      >> "Nawet nie czyta gazet, ksiazek, nie oglada telewizji. Nie podejmuje zadnych
      rozmow, dyskusji "bo to bez sensu tak gadac". Nie ma ZADNYCH znajomych"

      >> "i chyba to co mnie najbardziej denerwuje: facet nie ma zadnych
      > ambicji. jest cholernie inteligentny, ale nie rozmawia ze mna na
      > zadne interesujace tematy. Jesli juz uda nam sie jakis film na dvd
      > obejrzec (chyba raz na pol roku, i to tylko dlatego ze ja ruszylam
      > tylek i cos wybralam), i potem ja chce o tym pogadac (taka zwykla
      > gadka szmatka po filmie jak to bywa zazwyczaj) - to jak do sciany.
      > On nic nie mowi. Czasem opowiadam mu o jakiejs ksiazce i on
      > mowi 'wyglada na to, ze to fajna ksiazka', ja w koncu zachwycona ze
      > moze cos w nim drgnelo, proponuje zeby on tez ja przeczytal, ale on
      > mowi: 'po co jak mi juz z grubsza powiedzialas o czym jest"

      W tym związku NIE MA ŻADNEJ KOMUNIKACJI! Ja zawsze/on nigdy, ja wszystko/ on
      żadnych. Opisując go (Do momentu "Teraz trochę o mnie") piszesz CIĄGlE W
      ODNIESIENIU DO SIEBIE, piszesz o nim z pogardą i lekceważeniem, ba! używasz
      potrójnej negacji (" nie ma kompletnie żadnych" itp., nawet jeśli przypisujesz
      mu jakąś pozytywną cechę/działanie - nie omieszkasz dodać, że to tak naprawdę
      twoja zasługa.
      Skoro nie ma między Wami żadnej komunikacji, na jakiej podstawie wnioskujesz o
      jego inteligencji? Konsekwetnie, czy uważasz, że inteligentny facet będzie
      włączał się w dyskusję, która w TWOIM zamierzeniu ma być tylko "gadką-szmatką"?

      Pachnie mi wampirem energetycznym;)
      • jchlebowska Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 20:05
        Mi sie wydaje, ze mu jest poprostu wygodnie ma wszystko podane jak to sie wszystko skonczy to odleci ;P
      • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 20:30
        No, mi też tym pachnie. Pisałam już u góry, wcześniej. Że nie
        bezpodstawnie autorka wiąże się ze słabszą osobą, narzekając potem,
        jaki jest słaby. A silnych facetów naprawdę nie brakuje i szczerze
        wątpię, żeby bali się autorki. Ja może akurat nie, bo samam
        niemocna, ale kupa moich niegłupich koleżanek z takimi właśnie się
        związała.
        Po prostu autorka tworzy taki mit na swój użytek. Takie jest moje
        zdanie, niestety. Nawet, jeśli facet ma okresy załamania, można go
        wesprzeć, bo to każdemu może się zdarzyć. Moim zdaniem siła
        partnerki powinna polegać właśnie na takim wsparciu i zrozumieniu.
        Tu jest tylko wywyższanie się. I po to pewnie był ten słabszy
        partner.
        Zaraz pewnie napiszecie, ale przecież on jest taki i taki.. itd.
        Ale pamiętajcie, że to relacja bardzo jednostronna.
        • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 20:32
          mój wcześniejszy post odnosił się do wypowiedzi gardnersdog, nie
          wiem dlaczaego wyświetlił się pod jchlebowska. To zmienia jego
          sens. Bo pachnie mi tym, co napisała gardnersdog, a nie jchlebowska.
          • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 20:41
            A pachnie mi tak dlatego, że autorka zamiast porozmawiać z facetem,
            spróbować pchnąć go do przodu, obsmarowuje go na forum. Pierwsze
            słyszę, że na tym polega zaradność życiowa.
            • bladaada Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 21:30
              Kilka sprostowan:
              Jesli to co opisalam jako moja historie nazywa sie "obsmarowywaniem"
              to znaczy, ze wszystkie historie na tym forum polegaja na tym, ze
              ktos kogos obsmarowuje, tak? Wszystkie historie tutaj to przeciez
              historie problemow, a nie pejzaze wiecznej szczesliwosci. Czy to
              znaczy, ze w kazdym watku sie ktos kogos obsmarowuje?
              Poza tym - "obsmarowanie" zaklada zlosliwosc. Ja natomiast napisalam
              po prostu prawde. I jesli napisalam to na zasadzie "on-nic, ja-
              wszystko", to nie dlatego by sie przechwalac a jego pograzac, ale
              dlatego ze tak wlasnie jest, choc moze trudno Wam w to uwierzyc.
              KOlejna rzecz: prosze nie mowic, ze z facetem nie probowalam
              rozmawiac. Probuje juz 3-ci rok z nim rozmawiac, probuje go
              jakos 'pchnac do przodu', zachecac, podpowiadac rozne rzeczy, w
              sposob delikatny, by go nie urazic. Naprawde jestem wyrozumiala,
              doceniam go za jego dbalosc o mnie i celebruje kazdy gest, ktory
              swiadczy o tym, ze on mnie kocha, mowie mu o tym i dziele sie z nim
              kazdym pozytywnym doznaniem.
              To, ze z Wami tutaj na tym forum posluguje sie jezykiem szczerym do
              bolu (bo tego przeciez wymaga formula forum) nie oznacza, ze w zyciu
              z moim facetem tez tak sie zachowuje. Prosze nie uproszczajcie
              pewnych zachowan do stwierdzenia: 'obsmarowala, wiec pewnie na co
              dzien tez taka jedza z niej wylazi'.
              • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 22:13
                Tu właśnie o to chodzi, że nigdy nie wiadomo, jak jest naprawdę. Na
                forum widać tylko to, co ktoś napisze. I pisze to zawsze tylko
                jedna strona. Może źle Cię oceniam, nie wiem. Napisałam to, co
                napisałam, żebyś spróbowała, i inni tu, zobaczyć sytuację pod innym
                kątem. Jakbyś rozmawiała ze swoim facetem, to on by pewnie wtrącił
                też jakieś "ale" w stosunku do tego, co Ty byś mówiła. Tutaj on w
                ogóle nie może zabrać głosu i jego racje są pominięte, a na pewno
                jakieś ma, bo zwykle tak jest. Nie jset możliwe, że on jest do
                końca zły, a Ty jesteś do końca dobra. Że tak uproszczę.

                Rzeczywiście tutaj większość, jeśli nie wszystkie, historie
                polegają na wylewaniu żalów na swoich partnerów. Ale właśnie nigdy
                nie wiadomo, co by powiedzieli Ci partnerzy. Dlatego uważam, że
                rady niektórych tutaj typu "zostaw go", "rzuć ją", są idiotyczne.
                Znamy przecież tylko tą osobę, co pisze, a ona nie pisze przecież
                zwykle o swoich wadach, tylko o wadach partnera. I tworzy się taka
                złudna czarno-biała rzeczywistość.

                Zwykle w rozmowie jest tak, że Ty przedstawiasz jakieś swoje racje,
                a partner mówi, co on o tym sądzi, mówi też jakieś swoje racje.
                Wtedy widzisz, że niektóre rzeczy wcale nie są takie, jakimi je
                sobie wyobrażałaś.

                Napisałam "obsmarowała", bo z Twoich postów strasznie przebija taka
                jednostronność, tak mi się wydaje. On jest do niczego, a Ty jesteś
                ta jakby lepsza. Być może w życiu wcale tak to nie wygląda, nie
                wiem.

                A nie próbowaliście iść razem na terapię? Tzn nie na calą terapię,
                tylko na takich parę spotkań, gdzie każde z was mogłoby wygarnąć co
                nieco drugiemu, a jednocześnie być zmuszonym do wysłuchania drugiej
                strony. Myśle, że to by /Wam bardzo pomogło.

                U Twojego faceta zastanawiające jest, że jak go poznałaś, nie był
                taki. Dlatego potencję raczej ma, tylko coś się stało. Próbowałaś
                dociec, co?
    • avide Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 22:55
      Powiem że po przeczytaniu najpierw wpisu początkowego a następnie całego wątku
      zastanawiam się co Cię trzyma z tym facetem.

      Fakt że trzymam stronę Yorica. Faceci prędzej wybiorą szarą myszkę niż takie
      przecinaka idącego przez życie jak burza jak Ty ale wersja facet którą sobie
      fundnęłaś to tez jakąś skrajność lenistwa.

      Rozumiem że wielu pracy może ktoś nie chcieć zmieniać bo mu dobrze mimo kasy
      słabej. Rozumiem, że można nie chcieć iść na studia by się rozwijać. Ale do
      cholery żeby nawet filmu w TV nie chcieć oglądnąć bo po co
      ??????????????????????????????????????????????????????

      Jeżeli to wszystko jest prawda trafiłeś tak, że gorzej już nie mogłaś.

      Powiem tak. Spadaj na miasto na jakieś łowy. Nawet jak nie złowisz jakiegoś
      silnego psychicznie macho to większego lenia ciężko będzie ci znaleźć ;-)).
      Podsumowując, gorzej być nie może ;-), a skoro tak, to nie masz nic do stracenia.
      Tak myślę.

      A tak w ogóle poza rachunkami was wg mnie NIC nie łączy.
      Iny facet może nie będzie ideałem wymarzonym (a może będzie kto wie) ale
      przynajmniej będą może w nim jakieś cechy za które będziesz go kochać. Obecny
      takowych nie posiada.
      • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 23:04
        >> Iny facet może nie będzie ideałem wymarzonym (a może będzie kto wie)
        aleprzynajmniej będą może w nim jakieś cechy za które będziesz go kochać. Obecny
        takowych nie posiada.

        lol! wyrok zapadł!
        • avide Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 23:39
          A śmiej się psiaku-ogrodniaku ;-). Pewnie że wyrok zapadł.
          Dawno już tutaj na forum nie widziałem takiej listy zarzutów pod adresem
          partnera/ki. Poza tym, że facet jedynie "jakoś wygląda" i autorka ma kompleks
          "silnej laski" której boja się faceci, no i swoje już przeżyła to nie napisała
          choćby cienia dobrego słowa o partnerze.
          W takim razie po co taki facet ? Żeby choćby chciała sie z nim bzykać, ale nawet
          na to przeszła jej ochota co mnie nota bene ani trochę nie dziwi. Zdziwi mnie
          jakby jej się nagle odmieniło. Zatem po co ?
          Ja tam uważam, że kochamy za coś a nie mimo czegoś.
      • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 26.01.09, 23:07
        > Powiem że po przeczytaniu najpierw wpisu początkowego a następnie
        całego wątku
        > zastanawiam się co Cię trzyma z tym facetem.

        Właśnie CO?
        Bo wydaje mi się, że odpowiedź będzie kluczowa dla problemu.

        • anula36 Re: przestalam lubic mojego faceta 28.01.09, 22:06
          ale odpowiedz juz byla na poczatku -bo bohaterka watku sie boi zenikt inny jej nie zechce, wiec woli cos niz nic.
          • zolteoczy Re: przestalam lubic mojego faceta 28.01.09, 23:38
            Ale my myślimy, że ta odpowiedź nie jest wyczerpująca. Nie chodzi
            nam o to, żeby autorka tu się przed nami spowiadała, ale jeśli sama
            sie nie zastanowi, dlaczego właściwie i w rzeczywistości, powtórzy
            ten schemat wielokrotnie. A czas leci.
            • anula36 Re: przestalam lubic mojego faceta 29.01.09, 09:19
              czas leci i nie warto go marnowac na szukanie drugiego dna tam gdzie go nie ma.
    • marek_gazeta Re: przestalam lubic mojego faceta 02.02.09, 20:58
      Rady dają inni; ja tylko dodam, że chyba facet ma jakieś poważne problemy ze sobą. Nawet kompletnego lenia jakieś hobby musi kręcić. W swoim życiu miałem tylko jeden okres kompletnej beznadziei, kiedy nic mi się nie chciało i miałem wszystko w dupie - wtedy, gdy się rozwodziłem. Ale nawet wtedy zmuszałem się, aby gdzieś wyjść i z kimś się jednak spotkać.
    • kaachna1 Re: przestalam lubic mojego faceta 04.02.09, 16:57
      Przeczytaj swój post i powiedz co byś poczuła gdyby twój facet pisał w ten
      sposób o Tobie?według mnie facet przestał się starać bo wszystko co robił w
      twoich oczach i tak było nie tak,o wszystko masz do niego pretensje,facet sie
      pogubił i uznał,że nie warto się starac bo i tak jak coś zrobi to tobie się nie
      spodoba.Powinnaś go bardziej doceniać jako faceta,zachęcac do działania,ale nie
      dawać gotowych porad,on ma świadomość,że nie może sprostać twoim oczekiwaniom,a
      seks to jedyna dziedzina która mu pozostała aby się wykazać,chociaż i tutaj też
      nie jestes zadowolona.Zamiast ciągle go pouczać i wytykac blędy zacznij go
      chwalić i doceniać choćby za to,że umył
      kibel,kiedy on poczuje,że warto się starac możesz się zdziwić jak wiele zacznie
      dla ciebie robić
      • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 04.02.09, 17:45
        Nic nie rozumiesz :).

        To on powinien mieć inicjatywę, jak babka zaczyna za dużo marudzić, to wziąć ją
        za kłaki i pokazać kto rządzi - żeby poczuła, że jest z facetem. Jak tego nie
        czuje, to nic dziwnego, że ma fochy.
        • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 04.02.09, 23:07
          yoric napisał:

          > Nic nie rozumiesz :).
          >
          > To on powinien mieć inicjatywę, jak babka zaczyna za dużo
          marudzić, to wziąć ją
          > za kłaki i pokazać kto rządzi - żeby poczuła, że jest z facetem.
          Jak tego nie
          > czuje, to nic dziwnego, że ma fochy.

          Próby przejęcia władzy przez osoby hmmm... słabowite a narwane, za
          którymi nie stoi nic poza samą chęcia przejęcia władzy, są śmieszne.
          I zazwyczaj nieskuteczne. Czasem udaje się to psychopatom, ale chyba
          nie mówimy tu o sytuacji, w której celem jest wywołanie strachu w
          kobiecie i wprowadzenie terroru. To już przerabialiśmy studiując
          historię opresyjnego patriarchatu;-) Uzurpatorom mówimy NIE!
          Właściwie nie musimy nic mówić. Sami odpadają w pierwszej rundzie.
          W zetknięciu z lepszym od siebie przeciwnikiem te proste rozwiazania
          stają się prostackie i stosując je można wylać dziecko z kąpielą.
          Tylko nie zaczynaj Yoric, że to pułapka feminizmu. Zawsze tak było,
          tylko się o tym głośno nie mówiło.
          • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 04.02.09, 23:11
            Jeju, Twoje posty można w ramki oprawiać!
            Przepraszam za prywatę - mus:))
            • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 04.02.09, 23:32
              Bojówka feministyczna zawsze silna, zwarta i gotowa;-)))
          • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 00:13
            To co piszesz to wszystko prawda. Tylko co z tego? Jak to się ma do sytuacji
            autorki? Albo do mojego wpisu? :o
            • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 00:37
              Do twojego wpisu:

              >Nic nie rozumiesz :).
              >To on powinien mieć inicjatywę, jak babka zaczyna za dużo marudzić,
              >to wziąć ją
              >za kłaki i pokazać kto rządzi - żeby poczuła, że jest z facetem.
              >Jak tego nie
              >czuje, to nic dziwnego, że ma fochy.

              ma sie tak, że branie za kłaki dowolnej osoby o dowolnej płci nie
              powoduje automatycznie, że znikają powody do niezadowoenia. Fochy
              może znikną (z obawy o resztkę jeszcze nie wyrwanych kłaków), ale
              razem z nimi ich posiadacz/ka. No, chyba ze o to właśnie chodziło
              wyrywającemu. Jeśli tak, to nei mam zastrzeżeń do metody;-)
              • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 01:08
                Metafora :)

                Jeśli facet ma słabszą osobowość, to pewnie, że na siłę nic się nie da zrobić.
                Jednakże jedyna droga do poprawy jest taka, by gość wykazał, że jest facetem.
                Odpowiadałem na wpis:

                > Zamiast ciągle go pouczać i wytykac blędy zacznij go
                chwalić i doceniać

                i twierdzę, że takie coś nic nie da.
                • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 02:16
                  > Odpowiadałem na wpis:
                  >
                  > > Zamiast ciągle go pouczać i wytykac blędy zacznij go
                  > chwalić i doceniać
                  >
                  > i twierdzę, że takie coś nic nie da.

                  Nie da. Musi się facet wykazać i już. Nie wykazać, że "jest
                  facetem". Bo właściwie, co to znaczy, być facetem, jeśli nei jest to
                  poparte KONKRETAMI? Facet ma SIĘ WYKAZAĆ. Sam, na własną rękę, w
                  tym, co uzna za stosowne. Niekoniecznie w tym, w czym mu kobieta
                  każe się wykazać. I nei po to, by ją zadowolić, czy jej zaimponować,
                  tylko dlatego, że "tak ma być" i "ja, facet, taki mam cel życiowy".
                  No, byle to nie były zawody w piciu piwa na czas czy pluciu do celu;-
                  )
        • gardenersdog Re: przestalam lubic mojego faceta 04.02.09, 23:25
          Yoric, ty to powinieneś był się w islamskim kraju narodzić! W takim Pakistanie
          czy Arabii Saudyjskiej żyłbyś w pełnej harmonii z otoczeniem z postulowanym
          przez Ciebie profilem psychologicznym...
          • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 00:08
            A to ja narzekam, że facet jest ciapa, czy autorka?
            • aandzia43 Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 00:40
              Autorka narzeka, że facet jest ciapa, bo nie potrafi czy nie chce
              zrobić tego i owego. Ale nei narzeka chyba na to, że wyżej
              wymieniony nie wyrywa jej kłaków.
              • niezapominajka333 Re: przestalam lubic mojego faceta 05.02.09, 07:46
                Zastanawiam się nad tym, jaką drogę przeszedł facet od żywiołowego i
                aktywnego faceta do takiej "ciapy" jak go przedstawia autorka wątku.
                Jak wspólne zamieszkanie go zmieniło?

                Od kiedy tak się zmienił? Stopniowo, czy nagle?
                Co to znaczy, że nic nie robi w czasie wolnym.
                Oczywiście, że robi. Realizuje swoje potrzeby seksualne:)

                Autorka przedstawia swój punkt widzenia. Sprowadza się on do
                podsumowania, że:
                Mam przechlapane, bo jestem silna, zaradna i inteligentna i faceci
                się mne boją. Silni faceci boją się konkrencji, słabi widzą we mnie
                mamuśkę i sponsora.
                Oczywiście ja nie miałam żadnego wpływu na przemianę mojego faceta i
                nie mam sobie nic do zarzucenia. To on ujawnł w naszym związku swoje
                prawdziwe oblicze i w żaden sposób nie mogę go zmusić do zmiany.
                W związku z tym idę na łowy poszukać godnej siebie zwierzyny. Może
                okaże się, że tym razem będzie to prawdziwy, a nie przebrany lew.

                Próbuję sobie wyobrazić, jak ten facet opisałby całą sytuację. Brak
                seksu, wycofanie wewnętrzne, może nie depresja, ale rodzaj marazmu.
                Jak on opisałby swoją super silną, energiczną, być może nieświadomie
                nawet narzucającą swoją wolę partnerkę. Coś mi się zdaje, że jego
                list mógłby dać autorce wiele do myślenia. Na razie oboje widzą, że
                druga strona zmeniła się na niekorzyść. I niech się odmieni, to
                wszstko będzie dobrze. On przestanie uciekać cyberseks i zacznie
                być aktywny, jak tylko ona będzie taka jak kiedyś.
                Ona nabierze ochoty na seks jak on się zmieni.

                Sprawa nie do rozwiązania. Chyba, żeby wam naprawdę na sobie
                zależało...



                • bi_chetny Re: przestalam lubic mojego faceta 06.02.09, 11:58
                  drogie panie, nie zrozumiałyście yorika - ma facet rację. Mężczyzna musi pokazać
                  że ma jaja, no. a proces zciapienia postępuje w sposób prawie niedostrzegalny,
                  stąd wrażenie, że nagle coś się zmieniło...
        • kaachna1 Re: przestalam lubic mojego faceta 06.02.09, 16:23

          yoric napisał:


          Nic nie rozumiesz :).

          To on powinien mieć inicjatywę, jak babka zaczyna za dużo marudzić, to wziąć ją
          za kłaki i pokazać kto rządzi - żeby poczuła, że jest z facetem. Jak tego nie
          czuje, to nic dziwnego, że ma fochy.

          Yoric każdy z nas ma inne potrzeby,ale każdy z nas chce być kochanym,rozumianym
          i chce się realizować przy drugiej osobie,czuć jej wsparcie,jeśli tego
          wszystkiego zabraknie,a są tylko same pretensje i narzekania to na pewno nie
          motywuje nikogo do działania,wręcz odwrotnie.
          Myślę,że autorka wątku zabiła w nim to co ją tak w nim pociągało ciągłym
          niezadowoleniem,jedni wolą jak facet walnie pięścią w stół,a inni wolą jak
          kobieta walnie talerzem,facet inicjatywę miał,jestem tego pewna,tylko przez te
          jej fochy wszystkiego mu się odechciewało,nie miał motywacji bo po co się starać
          skoro ona i tak bedzie niezadowolona?
          • martusss1 Re: przestalam lubic mojego faceta 10.02.09, 18:36
            i lepiej zarobi i wogole wszystko dzieki niej ,a on nic ...
            Twoj facet ma dola,ze lepiej zarabiasz,ze dzieki Tobie ma auto
            (kilka razy nawet podkreslasz to !,nie czytalam wszystkiego ),chce w
            seksie dowartosciowac sie i dogodzic wkoncu Tobie!,ale tez mu to nie
            wychodzi,o czym zaloze sie gadasz caly czas,czuje sie zle,caly czas
            krytykowany...przytloczylas go tym wszystkim i pewnie caly czas
            podkreslasz,ze dzieki Tobie to i tamto...i on czuje sie z tym zle....
            tak mi sie wydaje...
            zacznij go chwalic wiecej za drobne rzeczy...
          • yoric Re: przestalam lubic mojego faceta 10.02.09, 21:20
            > Yoric każdy z nas ma inne potrzeby...

            to tak tylko z wierzchu wygląda. Facet powinien mieć tyle inicjatywy, żeby umieć
            sobie poradzić z kobietą tak, żeby ona nie miała fochów. Jeżeli ona ma poczucie,
            że jest dynamiczniejsza, zaradniejsza, itd. od niego, to po prostu będzie
            podświadomie niezadowolona z wyboru partnera i będzie te fochy mieć. Jedyną radą
            jest tu, by facet był jeszcze dynamiczniejszy itd. od niej. Twierdzę, że dopóki
            tak nie jest, dopóty będą problemy, a fochy są tylko nieuniknionym skutkiem
            ubocznym sytuacji.

            Oczywiście wygrać tę rywalizację z taką kobietą nie jest łatwo, ale bez tego IMO
            są marne szanse na stabilny związek. Co dokładnie ilustruje problem, o którym
            pisałem wyżej jako "pułapce feminizmu".

            Pozdrawiam
    • kr_kap Re: przestalam lubic mojego faceta 23.02.09, 17:34
      oj. Może jednak nie za późno na jakieś poważniejsze zmiany? Mimo
      tych wspólnych rat do płacenia? Nie wygląda dobrze to, co piszesz. I
      nie tylko ze względu na problemy łóżkowe. Jest taki prosty sposób,
      żeby sobie to samemu poukładać. Bierzesz kartkę, dzielisz na sześć
      części i piszesz plusy i minusy bycia razem teraz, za pięć lat i za
      dziesięć, na przykład, zawierając w tym opisie wszystkie zmiany,
      których się spodziewasz (np. dom, dzieci, psy, starzy rodzice,
      zmiana/utrata pracy czy co tam), to, jak sobie wyobrażać ewolucję
      związku i te wszystkie te dane, które już masz. Mało to romantyczne,
      ale bywa, że użyteczne. On zresztą może Ci w tym pomóc, w końcu
      rzecz dotyczy też jego życia. A szkoda go na wegetację, serio.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja