Mój facet mnie chyba nie pociąga :-(

03.02.09, 17:17
Cześć. Jestem tutaj nowa i zawitałam, bo już sama nie wiem, co mam robić ze
swoim związkiem. Jestem z cudownym facetem od 5 lat, był moim pierwszym (ja
jego nie). Dość szybko poszliśmy do łóżka. Mam orgazm, ale nigdy w seksie
"klasycznym", stosunek często mnie boli (byłam u ginekologa, wszystko ok). Mam
ogólnie niskie libido, ciężko mnie podniecić, wolę się przytulić itp. A jednak
brakuje mi seksu :( Mój facet jest cudowny, bardzo się kochamy, stwarza miłą
atmosferę, a ja ciągle jestem zestresowana/zmęczona/zła i nie mam ochoty. Może
dlatego, że seks nie sprawia mi fizycznej przyjemności. Dochodzi do tego, że
nie mam ochoty na seks z nim, ale zaczynam myśleć o zdradzie - bo przecież nie
miałam nikogo innego, więc może to kwestia niedopasowania? Rozmwialiśmy o tym,
ale jego próby jakichś nowych pieszczot tylko mnie irytują. Chce mi się
płakać. Kocham go. Ale chyba mój facet po prostu przestał mnie pociągać
seksualnie. A piszę tu, bo chciałabym wiedzieć,czy może miałyście (mieliście)
podobne doświadczenia i jak sobie z tym poradzić? Z góry dzięki za pomoc i
poważne podejście do tematu. Pozdrawiam, Anka.
    • loverka79 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 18:09
      Też jestem tu nowa, ale też miałam tylko jednego faceta co prawda pociągał mnie
      i pociąga ale na początku było różnie z moimi doznaniami, zaczęliśmy współżycie
      jak miałam 18 lat ale myślę że wtedy nie byłam jeszcze gotowa i różnie bywało z
      doznaniami, dziś wszystko jest inaczej, dojrzalej, lepiej, jak go kochasz daj
      sobie czas a o zdradzie nie myśl
    • zakletawmarmur Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 18:12
      A ile masz lat?

      > jego nie). Dość szybko poszliśmy do łóżka. Mam orgazm, ale nigdy w
      seksie
      > "klasycznym", stosunek często mnie boli (byłam u ginekologa,
      wszystko ok). Mam
      > ogólnie niskie libido, ciężko mnie podniecić, wolę się przytulić

      Dużo kobiet tak ma na początku... Jeśli facet Cię nie kręci to nie
      wróży nic dobrego. Zresztą sama pewnie dojdziesz do wniosku, że nie
      ma co się męczyć. W dłuższych związkach małżeńskich z dziećmi można
      by kombinować, starać się zwiększyć atrakcyjność partnera.
      Nie wiem czy w twoim jest sens, tym bardziej, że trzeba w to włożyć
      sporo pracy a efekt jest jedynie zadawalający. Nie lepiej spróbować
      z innym, zdobyć trochę doświadczenia? Jednak łatwiej się podniecić
      przy facecie który nas kręci:-)
      • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 18:44
        Tylko widzisz, ja czuję, że mam do stracenia zbyt wiele. Kocham go, uwielbiam z
        nim przebywać, rozmawiać, mamy podobne poczucie humoru, podejście do życia.
        Widzę, że jego też to męczy, a ja czuję się (nie przez niego, sama)
        "przymuszona" do seksu. I przez to nie chce mi się jakby "z góry", podświadomie
        unikam zbliżenia. Nie chcę do rzucić dla innego tylko z powodu seksu. Ale
        jednocześnie widzę, że to równia pochyła... Nie wiem, co robić.
        Mam 22 lata.
        • zakletawmarmur Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 19:41
          > Widzę, że jego też to męczy, a ja czuję się (nie przez niego, sama)
          > "przymuszona" do seksu. I przez to nie chce mi się jakby "z góry",
          podświadomie
          > unikam zbliżenia

          Facet chce częściej seksu. Nawet jak Cię do niego nie zmusza, to
          wysyła komunikat, że coś jest źle. Ty z seksu nie potrafisz czerpać
          tyle radości fizycznej (masz jeszcze pełne prawo). Zaczynasz się
          przed nim bronić i coraz bardziej się oddalacie. O to chodzi?

          Facet traci na atrakcyjności bo w jest tym "żebrającym" o sex. Tym
          dużo bardziej zaangażowanym. Gdyby odpuścił sobie na jakiś czas,
          stał się bardziej niedostępny to wtedy Ty mogłabyś poczuć większą
          chęć. Mógłby też postarać się o to, żebyś była bardziej zazdrosna:-)
          Jednak to on musiałby dojść do tych przemyśleń... Przecież nie
          będziesz go namawiać, żeby na twoich oczach podrywał koleżanki:-)

          Możesz też zastanowić się co jeszcze sprawia, że twój partner wydaje
          Ci się mniej pociągający. Może dałoby się go namówić na jakieś
          zmiany, które zwiększyłyby jego atrakcyjność w twoich oczach?

          • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 20:01
            > Facet chce częściej seksu. Nawet jak Cię do niego nie zmusza, to
            > wysyła komunikat, że coś jest źle. Ty z seksu nie potrafisz czerpać
            > tyle radości fizycznej (masz jeszcze pełne prawo). Zaczynasz się
            > przed nim bronić i coraz bardziej się oddalacie. O to chodzi?

            Eh, dokładnie o to...
            Widzę, że w większości radzicie mi uciekać, ale naprawdę to dla mnie nie wchodzi
            w grę, wolałabym całe życie nie uprawiać seksu, niż spędzić je bez niego. Tylko
            chciałam wiedzieć, czy może jest coś, co mogłabym zrobić dla tego związku. Ah,
            jeszcze jedno - to normalne, że po kilku latach komplementy nie robią na mnie
            takiego wrażenia, sama też się mniej staram... Rozumiem, kwestia
            przyzwyczajenia, chemii. Tymczasem bardzo mocno reaguję na komplementy i
            starania innych. Przeraża mnie to.
            Chcę w weekend na spokojnie zacząć rozmowę. Nie wiem tylko, jak się do niej
            przygotować, żeby nie ranić i żeby nie zmieniła się ona w listę wzajemnych
            wyrzutów. Nie mam pojęcia, jak zacząć, jak powiedzieć, że seks wcale nie jest
            dla mnie przyjemny i że musimy coś z tym zrobić.
            • zakletawmarmur Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 22:25
              > Widzę, że w większości radzicie mi uciekać, ale naprawdę to dla
              mnie nie wchodz
              > i
              > w grę, wolałabym całe życie nie uprawiać seksu, niż spędzić je bez
              niego.

              Nic na siłę. Dlatego nie radzę Ci wcale uciekać... Najpierw musi Ci
              się znudzić na maksa i wtedy będziesz wiedziała co robić. Niestety
              czasem lepiej pozwolić miłości umrzeć śmiercią naturalną, niż samemu
              ją dobijać...
              • songo3000 biadolenie, głaskanie, biadolenie, ... 04.02.09, 12:55
                No tak, tyle że autorka swoją postawą (biadolenie i odgrywanie lodówy) właśnie dobija tę miłość, ja tu nie widzę ŻADNYCH konkretnych działań oprócz lamentów.

                > Widzę, że w większości radzicie mi uciekać, ale naprawdę to dla
                > mnie nie wchodziw grę
                Oczywiście, lepiej jest sobie spokojnie i pasywnie poczekać aż to 'ten prymitywny facet' odejdzie. Przynajmniej 'wiadomo' będzie kto tu 'zawinił'. Typowe, popularne i (z własnego punktu widzenia) bezpieczne.
                • zakletawmarmur Re: biadolenie, głaskanie, biadolenie, ... 04.02.09, 13:09
                  > Oczywiście, lepiej jest sobie spokojnie i pasywnie poczekać aż
                  to 'ten prymityw
                  > ny facet' odejdzie. Przynajmniej 'wiadomo' będzie kto
                  tu 'zawinił'. Typowe, pop
                  > ularne i (z własnego punktu widzenia) bezpieczne.

                  Nie o to mi chodziło:-) Kiedyś była w podobnym związku. To ja
                  zerwałam. Jednak zanim to nastąpiło musiałam do tego dojrzeć.

                  Poczekałam na moment, kiedy obecność tego faceta bardziej mnie
                  irytowała niż cieszyła. Dzięki temu nie mam wątpliwości, że podjęłam
                  dobrą decyzje.
                • golden.95 Re: biadolenie, głaskanie, biadolenie, ... 04.02.09, 18:01
                  Masz rację - niewiele do tej pory zrobiłam, ale właśnie po to piszę, żeby
                  dowiedzieć się, co najlepiej zrobić. Nie chcę wyrządzić więcej szkody niż
                  pożytku. Mam inicjować seks, skoro mnie najnormalniej w świecie boli? (u
                  ginekologa byłam - niby wszystko jest ok). Chcę poradzić się Was, co najlepiej w
                  takiej sytuacji robić, co może pomóc?
            • krzysztof-lis Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 10:05
              > wolałabym całe życie nie uprawiać seksu, niż spędzić je bez niego.

              To się jeszcze zastanów, czy ON woli spędzić życie z Tobą bez seksu, czy z inną
              kobietą i seksem.
              • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 18:03
                On twierdzi, że seks nie jest dla niego najważniejszy, ale widzę, że (jak chyba
                każdemu facetowi) mu tego brakuje. I tym bardziej jestem wściekła na siebie, że
                nie potrafię mu dać miłości fizycznej, szczególnie, że on bardzo się stara.
      • przemian6677 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 19:05
        Pytanie to na pewno nie jest skierowane do męzczyzn, ale pozwolę
        sobie wtrącić swoję męskie 3 grosze. W całości zgdzam się
        z "zakletawmarmur".Sam doswiedczyłem podobnego odczucia.I teraz
        zawsze twierdzę,że przyjemne spędzanie z kims czasu nieoniecznie
        musi sie wiazac z "tym czymś". Uważam ,że objawieniem 'tego
        czegoś'jest....DOTYK.Zdarza się,że zjawisko to zanika po czasie w
        związkach...ale gdy nie występuje na poczatku...to juz nie wrózy nic
        przyjemnego dla obu stron. Już myslisz o zdradzie....
        • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 20:05
          Możesz mi wyjaśnić o co dokładniej chodzi Ci z dotykiem? Czy o dotyk mocno
          erotyczny, czy o sam kontakt? Bo rzeczywiście teraz zastanowiłam się i doszłam
          do wniosku, że odpowiedni dotyk (przytulenie, pocałunek, dotknięcie policzka czy
          ramienia) nakręcają mnie. Więc może nie jest najgorzej?
          Myślę o zdradzie, ale szalenie chcę walczyć o ten związek.
          • przemian6677 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 20:27
            golden.95

            Mysle tutaj o dotyku w obojetnie jakiej formie...w obojetnie jakiej
            sytuacji....To tobie musi sprawiac przyjenosc dotykanie jego...jesli
            dojdziesz do takiego stanu to na pewno niepomyslisz wiecej o
            zdradzie...
          • przemian6677 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 20:34
            Dodam jeszcze ,że odczucie o krym tutajtu pisze nie jest mi oce i
            uwielbiam je....sam wtedy staję sie dawca,doykanie mojej ukachanej
            kobiety i ogromna chęc wykonania tej czynnosci powoduje ze nie ma
            kobiety na tym świecie , ktora jest w mnie zakręcić.
            Ale to skutek.Aby to osiągnac, nauczyłem sie szukac piekna nawet tam
            gdzie występuje zło i nuda.;)Ale owsem musiały wystapic rajcujące
            symptomy....
    • yoric Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 19:15
      > A piszę tu, bo chciałabym wiedzieć,czy może miałyście (mieliście)
      podobne doświadczenia

      tylko jakieś 80% Forum (w senie: piszący lub ich partnerzy), z czego niektórzy
      są tego świadomi, a niektórzy nie.

      > i jak sobie z tym poradzić?

      attraction is not a choice i Ty nic ie możesz zrobić. Możesz sobie wybrać, z kim
      sypiasz, ale nie *kto Cię pociąga*. Zrobić coś może jedynie sam facet, ale
      musiałabyś go do tego zmobilizować. Przy czym jeżeli mu po prostu powiesz, to
      Cię oleje albo się obrazi - co innego jeżeli na horyzoncie pojawią się spakowane
      walizki albo kochanek.
      • yoric PS 03.02.09, 19:18
        PS: zgoda z Zaklętą, że to orka na ugorze, praca długa, żmudna i jeśli w ogóle
        dająca jakieś owoce, to raczej marne. Zalecany jest nowy start z nowym partnerem.
        • m_wait Re: PS 03.02.09, 20:38
          Jestem niewiele od Ciebie starsza, w Twoim wieku wzięłam ślub. Przed
          obecnym facetem miałam wielu innych. I szczerze Ci powiem,że jeśli
          nie ma żadnej iskry nawet jednego elektronu z chemii między wami-to
          uciekaj, bo rozżalenie i frustracja zapędzą Cię w durne decyzje i
          wewnętrznie spalisz się, okaleczysz duszę.
          Ale jeżeli jest choć cień radości z bycia razem, szacunek i chęć
          pracy nad związkiem-to przestań się użalać i pracuj nad tym co masz
          z całych sił.
          W moim życiu zdradziłam i zostałam zdradzona-nawet tego nie próbuj,
          bo to złudne dowartościowanie się i ból na wiele tygodni/lat. To
          naprawdę tylko chwilowe zagłuszenie samotności i chęć sprawdzenia
          czy jest się atrakcyjnym. Chyba,że ktoś inny daje Ci radość życia i
          dopiero ten człowiek naprawdę Cię rozumie.
          Warto wierzyć i walczyć o miłość. Serio.
          Życie jest jedno i powiem Ci, że to czy się było z 1- wieloma
          facetami nic nie zmienia i nic nie wnosi. W łóżku może 3-4 było w
          porzadku-reszta to bieda z nędzą.Żal i dramat po prostu.
          Przy odrobinie dobrej woli i chęci zmian naprawdę można wiele. Znam
          mojego faceta od 6 lat-ale wierz mi,że nie raz sami widzimy jak nasz
          związek zmienia się na lepsze-czasem aż trudno nam w to wierzyć. I
          ciebie to spotka jak nie z tym to z innym człowiekiem.
          Trzymaj się ciepło i porozmawiaj o tym ze swoim facetem, bo my i tak
          Ciebie nie znamy i nie jesteśmy w stanie pomóc ;-)


          • yoric Re: PS 03.02.09, 21:19
            > to przestań się użalać i pracuj nad tym co masz
            z całych sił.

            w jaki konkretnie sposób?
    • fasolka3 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 03.02.09, 21:32
      Hej,

      ja tez tak mialam, bylam niesamowicie zakochana, absolutna spojnosc umyslowa, i
      takie tam, nie wyobrazalam sobie zycia bez niego, byl tez moim pierwszym facetem
      fizycznie. I byl kiepski, albo kiepski ze mna, bylismy niedopasowani, kto wie..
      Pomeczylismy sie kilka lat, a potem poznalam mojego meza i przezylam seksualne
      odkrycie, w stylu: przez 3 dni nie wychodzi sie z lozka, chyba tylko wylizac
      resztki z patelni i z powrotem do wyra.

      Do dzis jest swietnie, umyslowe i te inne- tez, ale mniej. Za to z moim eks
      jestem zaprzyjazniona, faceta uwielbiam, nadajemy na tych samych falach, mozemy
      gadac do switu. Boze gdyby tylko w lozku nam bylo dobrze!!!!

      FFF
    • sagittka Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 10:17
      Jesteś z nim od 17-go roku życia.
      Czy pomyślałaś kiedykolwiek, że to nie musi być mężczyzna na całe
      życie?
      Mam wrażenie, że skoro z racji wieku stawałaś się kobietą u jego
      boku, to jesteś zaprogramowana na tego konkretnego faceta.
      Niepotrzebnie.
      Kochasz go, jest wam razem dobrze, ale nie w seksie. A seks jest
      bardzo ważną sferą związku kobiety i mężczyzny.
      Gdybyś miała 20 lat więcej i rodzinę z nim, to motywacja do walki o
      dalsze trwanie związku byłaby wyższa. Jesteś jednak dopiero u progu
      dorosłego życia i jeśli teraz twój związek kuleje, a twój chłopak
      staje się dla ciebie bratem, tzn. że coś się kończy. Po prostu. Nie
      każda miłość ma szansę trwać wieki.
      • zakletawmarmur Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 11:24
        Zgadzam się, jednak do rozstania też trzeba "dojrzeć". Facet u
        dziewczyny budzi jeszcze sporo pozytywnych uczuć. Nie możemy od niej
        wymagać, że nagle zacznie się kierować głową... Niestety miłość nie
        zawsze jest logiczna:-)
        • songo3000 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 13:04
          Jeżeli kierujemy się tylko emocjami a resztki rozumu pakujemy do lodówki :) to uczymy się przeważnie poprzez 'sparzenie się'. I tak zazwyczaj kończą się podobne historie: ból, żal i pretensje.
          • zakletawmarmur Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 13:12
            > Jeżeli kierujemy się tylko emocjami a resztki rozumu pakujemy do
            lodówki :) to
            > uczymy się przeważnie poprzez 'sparzenie się'. I tak zazwyczaj
            kończą się podob
            > ne historie: ból, żal i pretensje.

            I właśnie o to chodzi w pierwszych, wielkich, sercowych
            uniesieniach:-) Przy następnych stajemy się już mądrzejsi:-) Nie da
            się tego sztucznie przyśpieszyć...
            • sagittka Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 13:59
              > I właśnie o to chodzi w pierwszych, wielkich, sercowych
              > uniesieniach:-) Przy następnych stajemy się już mądrzejsi:-) Nie
              da
              > się tego sztucznie przyśpieszyć...

              Tak, ale nie zawsze jest szansa na następne, jak się za bardzo
              wdepnie w pierwsze (np. przez małżeństwo).

              Te wielkie sercowe uniesienia w końcu schodzą na niziny i można
              wreszcie dostrzec co jest nie tak. I reagować, czyli poprawiać lub
              zakończyć, zamiast bezsensownie trwać (w myśl: tyle czasu
              zainwestowałem, że szkoda odejść) i wpaść w kłębowisko wzajemnych
              pretensji, żalu, poczucia niespełnienia, które i tak zabiją resztę
              pozytywnych uczuć.
              Problem w tym, że wielu ludzi pojmuje to późno, gdy już padło
              sakramentalne tak, na świat przyszły dzieci, itp.
          • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 18:10
            Słuchajcie, ja po prostu nie uważam, że to ostateczny powód do rozstania, wiem,
            że o uczucie trzeba dbać. Na pewno coś zrobię i zacznę od szczerej rozmowy.
            Szczerze mówiąc nie wiem do końca, jakie są jego odczucia.
      • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 18:07
        Widzisz, właśnie dlatego ciągle zastanawiam się, czy to jeszcze miłość, czy
        tylko głęboka przyjaźń. Staram się myśleć logicznie, racjonalnie. I wychodzi, że
        jednak go kocham :) Mimo, że w seksie nie jest najlepiej.
    • twardycukierek Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 11:15
      'Rozmwialiśmy o tym,
      ale jego próby jakichś nowych pieszczot tylko mnie irytują.'

      'Tymczasem bardzo mocno reaguję na komplementy i
      starania innych. Przeraża mnie to.'

      'Nie chcę do rzucić dla innego tylko z powodu seksu. Ale
      jednocześnie widzę, że to równia pochyła... Nie wiem, co robić.'

      Przepraszam, że tak prosto z mostu, ale masz już innego faceta na oku, prawda?
      Może nawet trochę więcej, niż na oku. Tak na prawdę pytasz o to, jaką masz
      gwarancję, że z tym nowym będzie Ci lepiej w łóżku. Bo z obecnym wszystko inne
      się zgadza i nie masz odwagi tego stracić.
      • songo3000 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 13:05
        Ups, przegapiłem. Nie ma to jak babska dociekliwość ;)
        • twardycukierek Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 13:48
          Ano tak :) Za to ja nie przegapiłam sygnaturki, miodzio ;)
      • golden.95 Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 18:13
        Podobają mi się inni mężczyźni (tylko wizualnie) - to chyba normalne. Ale jeśli
        pytasz, czy mam kogoś na oku w perspektywie nowego związku, to nie. Nie uważam
        nawet, że z kimkolwiek innym mogłabym stanowić tak dobraną parę. Myślałam o
        zdradzie na jedną noc, owszem, ale raczej żeby przekonać się, czy to ze mną jest
        coś nie tak i jestem jakąś lodówą, czy po prostu nie pasujemy do siebie. Jestem
        okropna, wiem :(
        • twardycukierek Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 04.02.09, 20:38
          W takim razie pomyliłam się, przepraszam Cię. Wydawało mi się, że w tym kierunku
          to wszystko zmierza.
          Możliwe, że za młoda jesteś na stały związek i pragniesz się wyszumieć, z
          innymi. Nic w tym złego, ale nie idzie to w parze z tym zakochaniem w Twoim
          obecnym facecie. Albo, albo.
          • bi_chetny Re: Mój facet mnie chyba nie pociąga :-( 06.02.09, 14:07
            tak szczerze, sama przed sobą, odpowiedz co jest w nim takiego, że nie pociaga
            cię seksualnie. ale tak naprawdę. to ważne
Pełna wersja