Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety?

09.02.09, 17:58

Pewien facet u mnie w pracy powiedzial kiedys glosno, że jezeli facetowi" nie
staje" to wyłącznie wina partnerki, bo jest do niczego, facet ma 50 lat sporo
doswiadczenia seksualnego za soba z czego słynie i najwidoczniej mało co go
teraz kreci.
Swoja droga zastanawia mnie co ma zrobic kobieta ktora z takiem facetem jest w
sytuacji intymnej a tu...nic
    • victoria08 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 09.02.09, 18:28
      ubawiłam się setnie, tak na pewno to wina kobiety;)
      w 100% bo na pewno nie problemow faceta w pracy czy ze wzwodem. no nigdy nigdy.
      • zyg_zyg_zyg Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 09.02.09, 18:32
        jak ona jemu recepty na viagrę nie chce zrealizować, to pewnie, że
        jej wina...
        • azx Jak facetowi nie staje,to jest impotentem.Proste. 14.08.09, 12:40
          Po 50-ce to jest już powszechne przypuszczam.
          • dziadzio Re: Jak facetowi nie staje,to jest impotentem.Pro 15.08.09, 23:05
            Witam,
            Ta wypowiedź to szczyt bezczelności.
            Jak dożyjesz, małolacie, to się przekonasz, że życie zaczyna się po
            40-stce, a potem jest tylko lepiej ;)
            Pozdrawiam
            Marek
            • juzia214 Re: Jak facetowi nie staje,to jest impotentem.Pro 16.08.09, 01:58
              dziadzio napisał(a):

              > Witam,
              > Ta wypowiedź to szczyt bezczelności.
              > Jak dożyjesz, małolacie, to się przekonasz, że życie zaczyna się po
              > 40-stce, a potem jest tylko lepiej ;)

              o tak na pewno, a jeszcze lepiej po 80-wszak to wielokrotnośc 40...
              jak czytam tekst typu:zycie zaczyna sie po 40(50) to zaczynam sie zastanawiać co
              ci ludzie robili w młodości?umartwiali się?
              • aandzia43 Re: Jak facetowi nie staje,to jest impotentem.Pro 16.08.09, 11:14
                > jak czytam tekst typu:zycie zaczyna sie po 40(50) to zaczynam sie zastanawiać c
                > o
                > ci ludzie robili w młodości?umartwiali się?

                Niekoniecznie, Juzia, niekoniecznie:-) Jak starszym (stażem) forumowiczom
                wiadomo nie umartwiałam się za młodu. Ale też mogę powiedzieć, że w pewnym
                sensie życie zaczyna się po czterdziestce. Nie chodzi o to, że jest
                jednoznacznie lepiej (co by tam kto przez to rozumiał). Jest i dobrze i inaczej.
                Zaczęło się coś nowego, dobrego, aczkolwiek innego. Więc można powiedzieć, że
                życie zaczyna się po czterdziestce;-) Dziadzio po prostu ofuknął smarkacza,
                któremu, jak wszystkim młokosom, wydaje się, że tylko młodości przytrafiają się
                ciekawe przeżycia.
                • juzia214 Re: Jak facetowi nie staje,to jest impotentem.Pro 16.08.09, 11:54
                  Aandziu ale ja nie wychodzę z załozenia ,ze przed 40 życie się kończy ;).
                  Na pewno po 40 jest inaczej chociaż ROWNIE przyjemnie.A Dziadzio dla mnie
                  zabrzmiał tak jak by uświadamiał >>mlokosowi << że przed 40 człowiek nie wie co
                  to znaczy radośc z zycia.czyli tak jak by mlodość nie kojarzyła mu sie ROWNIEZ
                  z radościa ,tyle ze innego rodzaju.kazdy wiek ma swoje przywileje.
                  • dziadzio Sex po 50-tce 16.08.09, 19:08
                    Droga Juziu,
                    Początkowo niechciałem odpowiadać, Aandzia wyjaśniła moją wypowiedź
                    perfekcyjnie. Niestety zmusiałaś mnie.
                    Przytoczę raz jeszcze tekst "małolata":
                    >Jak facetowi nie staje,to jest impotentem.Proste.
                    >Po 50-ce to jest już powszechne przypuszczam.
                    Kto kogo atakuje? Do szału doprowadzają mnie komentarze "znawców",
                    dla których niepojętym jest sex po 50. A zobacz ile masz takich
                    wypowiedzi.
                    Pytasz, "...zaczynam sie zastanawiać co ci ludzie robili w młodości?
                    umartwiali się?"
                    Nie było internetu, nie było "cyberka" wszystko działo się w
                    rzeczywistości a nie wirtualu. Dlaczego mieliśmy się umartwiać?? Po
                    prostu czas płynie, najpierw było naście lat, potem dziesiąt. A za
                    życzenie sprawności do 80-tki dziękuję. Jak mi się uda, to się
                    pochwalę ;)
                    Pozdrawiam
                    Marek
    • 42piotr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 09.02.09, 18:32
      na 100% nie jest to prawda. Nie tylko w przypadku
      piedziesieciolatkow.
    • eeela Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 09.02.09, 19:24
      Broni biedak poczucia swojej męskości co sił i wszelkimi sposobami.
    • mujer_bonita Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 09.02.09, 20:06
      kingusi napisała:
      > Pewien facet u mnie w pracy powiedzial kiedys glosno, że jezeli
      facetowi" nie
      > staje" to wyłącznie wina partnerki, bo jest do niczego

      Jakkolwiek facet patrzy na problem zawsze winna/współwinna tego
      problemu lub braku rozwiązania będzie kobieta ;)
    • rigby Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 09.02.09, 23:32
      teraz podobno mają zwalniać, to może zaczną od tych, co w pracy gadają głupoty,
      zamiast zająć się czymś pożytecznym.
      Inną kwestią jest, czy Kingusi jest tym panem zainteresowana, bo jeśli tak, to
      rozumiem te dylematy i pochylam się ze współczuciem.
      • bi_chetny Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 10.02.09, 14:27
        czasem jest to przez kobietę - no na widok niektórych w życiu wzwodu mieć nie
        będę. Ale jak tu jest ok, to zawsze może zdarzyć się stres, zmęczenie materiału.
        szczególnie po 30 :)
        • kachna79 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 10.02.09, 14:35
          > czasem jest to przez kobietę - no na widok niektórych w życiu
          wzwodu mieć nie
          > będę.
          Ale to wiesz zanim dojdzie do sytuacji intymnej, w której Twoja
          niemoc w pełni się objawi (a raczej obwiśnie).
        • kulinka4 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 15.08.09, 08:01
          witam!
          Ja tz mam taki problem i to całkiem serio. Jestem z nim, on ma 53
          latka, ja o dyche młodsza. wszystko jest fajnie, on ma wzwód na
          początku, a póżniej mu mieknie i wszystko jest do bani. to jest
          naprawdę straszne, i dziwne bo po kilku minutach ma na tyle miekiego
          że nie może włożyć, a jak mu chę pieszczotami pomagac to parę sekund
          i zaraz ma wytrysk. niewiem co jest z tym człowiekiem ale to nie
          jest normalne. Kiedys próbowalismy po francusku i tez zaraz
          skonczył. niestety mi to robi paluszkiem. co wym o tym sądzicie?
    • kudlata13 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 12.02.09, 18:53
      klasyczna wymówka impotenta-z innymi działa a z Tobą - nie bo jesteś np. za gruba
      a to działa PRZYRODA, nasi super bohaterowie się starzeją
      • fzf007 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 12.02.09, 19:41
        hehe - usmialem sie ;) choc w sumie moze to byc prawda ;)
        ale tylko jak facet dobiera sie do babki a ona mowi ze z robakiem to
        na ryby ;)
        • anais_nin666 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 13.02.09, 11:08
          fzf007 napisał:

          > hehe - usmialem sie ;) choc w sumie moze to byc prawda ;)
          > ale tylko jak facet dobiera sie do babki a ona mowi ze z robakiem to na ryby ;)

          Hehe. To teraz ja się uśmiałam:)
          • cyrkonia11 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 22.04.09, 21:32
            wg mnie kobieta nie jest przyczyną braku erekcji. Erekcja to czynność
            fizjologiczna. Kobieta może być "odpowiedzialna" za podniecenie mężczyzny a sam
            wzwód (erekcja) i kłopoty z ta kwestią powinny wg mnie być jak najszybciej
            wyjaśnione. jedynie wizyta u lekarza może przynieść pożądane efekty.
            tylko niestety mam wrażenie ze temat kłopotów z erekcją jest nadal tematem
            tabu..co zdecydowanie niekorzystnie odbija się na zdrowiu psychicznym mężczyzn,
            • algerr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 05.05.09, 22:49
              przyczyn może być dużo, stress zła dieta itd ale też uwazam ze lekarz jest
              jedynym rozwiazeniem. mamy nawet polskie leki na problemy z erekcją wiec czego
              się bać?
              • batalistfatalist Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 14.08.09, 11:56
                ja właśnie nie kumam czemu faceci wstydzą się specjalistów...to tak jakby
                kobiety miały lęki przed chodzeniem do ginekologa. zupełnie niepotrzebnie
                doprawiają do tego jeszcze dodatkowe stresy, co na pewno nie pomaga im poprawić
                swojej sprawności seksualnej. To wszystko psycha. A lekarz to najlepsza pomoc.
                • ztoner Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 21.08.09, 12:24
                  Dla faceta wizyta u specjalisty to wyjątkowo traumatyczne przeżycie ,bo wydaje
                  mu się ,że skoro musi do niego iść to zawiódł...najgorsze jest to ,że mężczyźni
                  w dzisiejszych czasach reagują tak samo jak jeszcze 40 lat temu mimo ,że mają
                  całą masę środków wspomagających ,nawet bez recepty...
    • kinkygirl Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 22.04.09, 23:24
      smutne, ze mu nie staje, ale ja bym sie na jego miejscu sie tak impotencja na
      prawo i lewo nie chwalila.
      • cyrkonia11 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 23.04.09, 18:36
        to nie jest chwalenie się impotencją. wszak forum jest po to że można anonimowo
        poradzić się kogoś kto jest w podobnej sytuacji. Przecież są osoby które stosują
        jakieś leki wspierające erekcję i takie informacje mogą być cenne dla innych.
        Zresztą problem erekcji powoli jest coraz bardziej przez akcję społeczną OPZS
        pod kierunkiem Lwa-Starowicz.
        więc nie wydaje mi się, że rozmowa na ten temat jest zła..
        • kinkygirl Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 25.04.09, 17:38
          alez czlowiek cytowany w tym watku w swoim mniemaniu nie potrzebuje zadnych
          lekow - problemem sa przeciez jego zdaniem kobiety! ;)
        • algerr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 07.05.09, 02:07
          zawsze trzeba rozmawiac, szczegolnie ze specjalistą! jak sie wszyscy pozamykaja
          to sie zadręczą!
    • songo3000 PYTANIE jest bez sensu 24.04.09, 11:26
      Jak powszechnie wiadomo :) erekcja jest wywoływana przez odpowiednie ukrwienie ciał jamistych i jej brak spowodowany jest brakiem tegoż ciśnienia. Ciśnienie przeważnie wywoływane jest podnieceniem.

      Skoro już na siłę doszukujemy się 'winy' w sensie przyczyny to trzeba skupić się na podnieceniu. A tu mamy następujące kombinacje:
      - jest podniecenie wynikające z 'dowolnego źródła' a nie ma erekcji, wina stanu zdrowia,
      - nie ma podniecenia w ogóle, nie ma erekcji, wina stanu zdrowia,
      - nie ma podniecenia w temacie swoja żona/kochanka/teściowa ;) a jest ciśnienie i erekcja inna 'grupą społeczną', wina tylko i wyłącznie tychże KOBIET jako niewystarczających źródeł podniecenia.

      Powtarzam: wina==źródło. Każde inne ujęcie to zwykłe bicie piany.

      Amen.
      • efi-efi Re: PYTANIE jest bez sensu 25.04.09, 21:06
        >facet ma 50 lat sporo
        doswiadczenia seksualnego za soba z czego słynie

        - limit mu się wyczerpał....:))
        • cyrkonia11 Re: PYTANIE jest bez sensu 26.04.09, 21:48
          efi-efi napisała:

          > >facet ma 50 lat sporo
          > doswiadczenia seksualnego za soba z czego słynie
          >
          > - limit mu się wyczerpał....:))

          wiesz limit zawsze można uzupełnić, wszak seniorzy mogą przyjmować środki
          farmakologiczne wspomagające erekcję aby te 50 lat nie robiło różnicy :)
          • kinkygirl Re: PYTANIE jest bez sensu 27.04.09, 20:41
            co ty tak z ta farmakologia uparcie? sklepik prowadzisz? ;)
            • cyrkonia11 Re: PYTANIE jest bez sensu 27.04.09, 22:51
              powinnam zamiast farmakologicznych użyć leczniczych?? ;) już na forum nie ma
              swobody wypowiedzi?
              • algerr Re: PYTANIE jest bez sensu 15.05.09, 01:18
                a co jest złego w słowie farmakologia? medycyna idzie do przodu, mamy dobre
                polskie leki to czemu o tym nie mowic?
    • yayamiomur Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 28.04.09, 20:42
      ech, żeście podstarzałego oldboy'a zmieszały z błotem... może nie ma do końca racji ale przemawia przez niego doświadczenie. jakby nie było najcenniejsza rzecz w życiu.

      otóż panie nie zdają sobie sprawy jak bardzo panowie poszukują podziwu i akceptacji. i jaką w związku z tym kobiety mają władzę.

      jak się definiuje to wszechobecne pragnienie seksu oralnego u panów? że wychowani na pornolach? może. ale to jest poszukiwanie akceptacji - "ona akceptuje moje ciało". to jest powód.

      wystarczy "jedno słowo, jeden gest, jedna mina" i jeżeli tylko w panu zalęgnie się podejrzenie, że partnerka wyśmiewa się z jego "dumnej męskości" i... klapa. albo zwis raczej. i to może nawet prowadzić do agresji.

      z drugiej strony, jeśli pan nie staje na wysokości zadania (i nie ma przesłanek stricte chorobowych) to partnerka jest władna ten stan zmienić. wystarczy pokazać, że ona go docenia, akceptuje, pożąda... "klik, wrrrr..." - naciskasz guzik i taśma leci. automat.
    • ben-oni Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 07.05.09, 08:43
      brak erekcji to... rzadko kiedy wina kobiety. Do erekcji tak właściwie nawet
      kobieta nie jest potrzebna... ale jeśli u faceta nawala hydraulika to i tuzin
      profesjonalnych prostytutek nie pomoże.
      • cyrkonia11 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 08.05.09, 23:20
        ale może pomóc rozmowa z lekarzem i odpowiednie leki pobudzając :)
      • algerr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 11.05.09, 01:25
        tabletki i rozmowa, a prostytutki wymiękną:P
        • cyrkonia11 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 11.05.09, 12:27
          no w sumie nie sądzę aby ktoś sięgał np. po maxigrę po to aby udać się do
          prostytutki :) miałam na myśli ratowanie związu, w którym taki problem powstał:D
          • algerr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 13.05.09, 22:09
            cyrkonia11 napisała:

            > no w sumie nie sądzę aby ktoś sięgał np. po maxigrę po to aby udać się do
            > prostytutki :) miałam na myśli ratowanie związu, w którym taki problem powstał:
            > D
            prostytutki były metaforyczne:P ale bardziej chodzi tez o ratowanie samego
            faceta i jego ego.
            • greenscreen Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 15.05.09, 12:31
              Algerr, dobrze mówisz. To jest ego i to, co się dzieje w męskiej głowie. Jak
              hydraulika zaczyna szwankować, to robi się sprzężenie zwrotne: chcę, ale nie
              mogę, wiec nie będę zaczynać w ogóle, żeby znów nie okazało się, że nie mogę.
              Zwalanie winy na partnerkę jest bzdurą. Mając pięćdziesiątke
              na karku i żyjąc z Kobietą, którą kocham, wpadłem w
              fizjologiczny dół na początku zeszłego roku. Dziś dałbym sobie po pysku za to,
              co Jej i nam zrobiłem. Jest oczywiście wytłumaczenie sytuacji, w jakiej doszło
              do dysfunkcji: zbiegły się problemy w pracy, w rodzinie, palę od 30 lat, od lat
              częścią śniadania jest porcja tabletek na nadcisnienie i przestałem dawać radę
              fizycznie. Uznałem to za normę dla wieku, zużycie materiału i postawiłem kreche
              na pożyciu. Przez prawie rok, mimo chęci, unikałem bliskości, przestałem ją
              przytulać, pieścić, jeśli nie mogę utrzymać a nawet uzyskać stanu gotowości,
              to po co w ogóle zaczynać? Z jednej strony nie potrafiłem zaakceptować faktu, że
              moją partnerkę mogę zadowolić bez "pełnej akcji" i jednocześnie czerpać z tego
              satysfakcję; z drugiej - uciekałem od tematu. Mieszkając z nią pod jednym dachem
              i dzieląc łóżko zacząłem jej unikać i uciekać przed nią, zeby znów nie poruszyła
              tematu naszej relacji. Zacząłem chodzić spać albo wcześniej niż ona, wymawiając
              się ciężkim dniem, albo czekałem, aż ona zaśnie, mówiąc, że jeszcze mam robotę,
              a rano spieszyłem się do pracy. Nie chciałem rozmawiać, o co wielokrotnie
              prosiła, ani iść do lekarza, co sugerowała. Poszedłem w zaparte, uznałem, że
              problem jest tylko mój, aż wreszcie dotarło do mnie, że moja Pani zaczyna
              się też ode mnie oddalać, traktować chłodno i oficjalnie. Było to cholernie
              bolesne, ale trwałem przy swoim. Wreszcie powiedziała, że nie widzi powodu
              dzielenia ze mną łoża, jeśli nawet nie może się do mnie przytulić i wyprowadziła
              ze wspólnej sypialni. To zadziałało jak kubeł zimnej wody na łeb. Zdałem sobie
              sprawę z tego, co mówiła:że Ona też cierpi z tego powodu, czuje się odrzucona
              jako kobieta, to jest nasz wspólny problem i że na własne egoistyczne życzenie
              właśnie tracę najbliższą osobę. Odbyliśmy długą, poważną rozmowę na temat
              wzajemnych potrzeb i oczekiwań, a następnie poszedłem do lekarza, faceta w tym
              samym, co ja wieku. Rozmowa z pełnym zrozumieniem problemu, badania poziomu
              testosteronu i DHEA (wszystko ok) i koło ratunkowe na receptę, dopasowane do
              branych środków na nadciśnienie. Nie Viagra, nie Maxigra, coś innego i
              skutecznego, jedna tabletka na 3 dni wystarcza całkowicie. (Więcej informacji
              dla zainteresowanych na priv, ponieważ nie chcę być posądzony o reklamowanie
              farmaceutyku.)
              Ale, nie wystarczy tylko łyknąć tę pierwszą tabletkę, która pojawiła się w
              kontekście zaszłości w związku. Nie ma tak, że jeżeli mnie się chce,
              pożadanie jest, hydraulika wzmocniona chemicznie działa jak należy i czuję się
              pewnie, to teraz szalejmy.
              Najważniejsze, żeby Kobieta, która poczuła się odrzucona, zechciała mężczyznę z
              powrotem, a tak naprawde od nowa. Powróciłem do etapu zdobywania, aby przekonac
              Ją i upewnić w tym, że jest kochana i pożądana. Przekonywanie było i jest w
              naszym przypadku pełne pięknych emocji i na tyle skuteczne, że nasz powtórny
              miesiąc miodowy trwa od prawie pół roku. I jeszcze jedno: uzyskana w głowie
              pewność potwierdzona pełną sprawnością pozwala również po pewnym czasie na
              komfort zapominania o wzięciu tabletki w trzy, czterodniowym rytmie.


              • aandzia43 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 15.05.09, 17:30
                > Najważniejsze, żeby Kobieta, która poczuła się odrzucona, zechciała mężczyznę z
                > powrotem, a tak naprawde od nowa. Powróciłem do etapu zdobywania, aby przekonac
                > Ją i upewnić w tym, że jest kochana i pożądana. Przekonywanie było i jest w
                > naszym przypadku pełne pięknych emocji i na tyle skuteczne, że nasz powtórny
                > miesiąc miodowy trwa od prawie pół roku. I jeszcze jedno: uzyskana w głowie
                > pewność potwierdzona pełną sprawnością pozwala również po pewnym czasie na
                > komfort zapominania o wzięciu tabletki w trzy, czterodniowym rytmie.
                >

                Greenscreen, z całego serca gratuluję renesansu związku:-)
                • greenscreen Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 15.05.09, 19:24
                  Aandziu43, dziękuję Ci, w imieniu własnym i mojej Pani:-). Mądrzejsi o kolejne
                  doświadczenie oboje staramy się i dbamy o siebie nawzajem i o nasz związek.
                  Przyznam, że długo wahałem się, czy wypowiedzieć się na forum. Jednak po
                  przeczytaniu wątków o tym, że "on stracił ochotę", "jemu się nie chce", "on nie
                  może", "nie działam na niego", "pewnie ma inną", "on nie chce iść do lekarza",
                  postanowiłem opowiedzieć o tym, jak się czuł, co myślał i robił taki jeden facet
                  w pewnym wieku, który właśnie "zaniemógł". Dodam jeszcze, że do odsuwania się od
                  partnerki przyczyniało się utrwalane z czasem przekonanie że "na pewno nie dam
                  rady", brak wiary w możliwości. Myślenie "dysfunkcyjnego" idzie takim
                  paranoidalnym torem, że każdy czuły gest ze strony partnerki zaczyna być
                  odbierany jako prowokacja do intymności, której się w danej chwili boję dlatego,
                  że zakładam, że jej nie sprostam, więc jej unikam, a nawet traktuję jako
                  naruszenie mej zasklepionej prywatności. Robi się z tego błędne koło, w którym
                  cierpi osobno dwoje bliskich sobie ludzi. Nie warto dać się w nie wpuścić, teraz
                  już wiem. Objawy andropauzalne nie są wstydliwą chorobą, żadnym dyshonorem, w
                  mniejszym lub większym stopniu czekają wszystkich nas,facetów. Można im
                  skutecznie przeciwdziałac, byle na tyle szybko, by nie zdążyć wyrządzić krzywdy
                  partnerce, sobie i związkowi. Jeśli komuś, kto znalazł sie w podobnej sytuacji
                  ta historia z happy endem pomoże w podjęciu decyzji o ratowaniu związku, to
                  będzie naprawde super.
                  Pozdrawiam,
                  Greenscreen
                  • algerr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 17.05.09, 04:06
                    dzieki za obszerna wypowiedz:) co do tabletek, to zależy jak sie trafi, w mojej
                    rodzinie jest maxigra do dłuzszego czasu i przywrociła wiele wspaniałych
                    momentow ktorych zaczynało brakować. natomiast zgodze sie w pełni, że nie można
                    pozwolić żeby własny upór i typowy męski problem popsuły relację z kobietą. W
                    ogóle uważam, że takie leki powinny być w pełni refundowane.
                    • cyrkonia11 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 17.05.09, 20:00
                      no właśnie szkoda, że leki typu maxigra nie są w 100% refundowane.. jednak wiele
                      osób sięga po te ogólnodostępne ze względu na cenę czy brak konieczności wizyty
                      u lekarza. ale myślę że druga strona tego medalu też jest.
                      • algerr Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 18.05.09, 03:41
                        myśle, że ma tu znaczenie wizyta u lekrza. Maxigra nie jest droższa od jakiś
                        ogólnodostępnych < google pomaga:)>. Problemem jest to że komuś trzeba się
                        przyznać do dolegliwości
                        • cyrkonia11 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 22.06.09, 22:20
                          ostatnio w Wawie był dzień promocji zdrowia seksualnego, widać że w sieci coraz
                          więcej się o problemie z erekcją mówi, czytałam też wywiad z seksuologiem Depko,
                          który jednoznacznie stwierdził, że nie ma domowych sposobów walki z kłopotami
                          erekcji... jedyny sposób to lekarz..
                  • agnus82 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 23.06.09, 00:32
                    Greenscreenie, gratuluję odbudowy związku. Ja jestem dopiero na początku drogi,
                    choć może to już jej koniec. Wydaje się, że mojemu mężowi nie zależy już na
                    niczym. Winą o brak erekcji obarcza mnie (choć ja uważam, iż winienie
                    kogokolwiek w tej sytuacji jest absurdem), na wszelkie próby nawiązania dialogu,
                    rozmowy reaguje agresją i deklaruje gotowość przyznania rozwodu. Ma 28 lat, nie
                    chce nic zmienić, cały dzień spędza przed komputerem. Mam 27 lat, potrzeby
                    emocjonalne i sexualne a czuję się jakbym była na bezludnej wyspie. Jego
                    bierność po prostu przeraża. Właściwie to już nawet nie...
              • wolnywybor do Greenscreen 10.08.09, 14:24
                Witam, wiem, że ten wątek był już dawno, ale teraz dopiero go odkryłem i chcę
                cię zapytać o ten specyfik co go nazwy nie podałeś, napisałem też na priv,
                sprawa dosyć pilna, jeśli możesz odpisz. Pozdr.
                • greenscreen Re: do Greenscreen 10.08.09, 21:03
                  Wolnywybor, sprawdź @.
                  Pozdrawiam.
                  Greenscreen
              • tulipanekdwa Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 12.08.09, 12:52
                prosze podaj ten lek,który Ci pomógł.
              • nie_poskromiona Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 14.08.09, 12:18
                I chyba właśnie o to chodzi!! wzajemna rozmowa i poszukanie przyczyn a nie
                ucieczka od problemu i odrzucanie kobiety. Wbijamy sobie do głowy,ze to przez
                nas bo przybyło nam w biodrach czy pojawiła się kolejna zmarszczka...A
                przytulenie czy nawet drobny czuły gest odbieramy fantastycznie. Szczerość jest
                podstawą w związku i uczy przetrwać najtrudniejsze chwile;)
    • tamtaja Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 23.06.09, 10:40
      faceci sami ze soba mają problem, to nie jest wina kobiety, że
      facetowi nie staje. podniecają się oglądając pornosy, gdzie facet
      rżnie kobitke, że aż miło im patrzeć i marzą... i na marzeniach się
      kończy, bo jeśli stanie przed takim typem fajna, roznegliżowana
      laska, gotowa rozłożyć nogi i tać mu to, o czym marzył oglądając ten
      film, to mu fujarka opada! ze strachu!
      • songo3000 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 23.06.09, 10:47
        A co, masz takie doświadczenia? :D
        • songo3000 ...bo ja jeszcze nigdy 23.06.09, 10:50
          nie spotkałem fajnej laski z pornola rozkładającej przede mną nogi, to i nie wiem co by było z moja fujarą. Fajnie jest usłyszeć relację jak to wygląda 'z drugiej strony'...
    • zawsze_podpieta Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 25.06.09, 14:37
      Jasne wszystko wina kobiety!!!!!!
      Dla mnie każdy facet to świnia! Tylko rasowa! bo ogonek ma z przodu! I tak mu
      powiedz jak znów walnie jakiś taki tekst!
    • batalistfatalist Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 14.08.09, 11:52
      Totalną bzdurę zatem palnął twój znajomty z pracy i wykazał się niezłą
      ignorancją a przy okazji może nawet to była próba wytłumaczenia się z własnych
      problemów ze wzwodem - nie ma nic łatwiejszego jak zrzucić winę na drugą osobę.
      Problemy ze wzwodem mogą wynikać z wielu problemów: stres, choroby serca,
      krążenie, miażdżyca, brak doświadczenia, urazy mechaniczne, impotencja...z
      większością tego typu problemów można sobie poradzić, np w przypadku stresu czy
      kompleksów. często wystarcza wizyta u seksuologa, czasami wychodzi się z receptą
      a czasami nawet to jest niepotrzebne. Głowa w znacznym stopniu odpowiada za
      penisa, mało kiedy jest odwrotnie ;)
    • blondi5555 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 25.08.09, 16:32
      NIE DO KONCA PRAWDA CHOCIAZ JEST TO TAK ODBIERANE NIESTETY .FACET Z
      WIEKIEM ZACZYNA MIEC PROBLEMY NATURY SEXUALNEJ I BEDZIE SIE TO
      POGLEBIAC ZATEM SZUKA WINOWAJCY ALE NIE U SIEBIE NATURALNE A
      JAKBY .PZDR
      • nikita1001 Re: Czy brak erekcji to zawsze wina kobiety? 25.08.09, 16:51
        Nie ma to jak znaleźć winowajcę swojej porażki w seksie, a najlepiej na tą drugą
        osobę, bo przecież tak jest prościej. Ten facet, który wyraził swoją opinię iż
        kobieta jest wszystkiemu winna, zapewne jakiś macho, który dużo mówi mało czyni
        :)) Potok słów, których sam nie rozumie jest najbardziej dla niego wygodny. Nie
        ma pojęcia o tym, że do brak erekcji u faceta może się przyczynić wiele spraw
        wcale nie związanych z seksem.
Pełna wersja