Kompletnie nie rozumiem żony!

16.02.09, 13:09
Witam, tak postanowiłem napisać o tym co mnie strasznei denerwuje od
dłuższego czasu.
Sytuacja przykładowa jak większość postów na tym forum, mamy
mieszkanie, synka 2 letniego, 4 lata po ślubie i 10 lat znajomości.
I co moge powiedzieć? a to że moja kochana jest kompletneimało
zainteresowana sexem, tak nalaizowałem jak było wcześniej i na
współżycie pozwoliła mi po 2 latach znajomości, ok niech będzie.
potem był okres ciekawości, działaliśmy ale nie tak często, bo u
rodziców itp. Zapewniała mnie wielokrotnie że po ślubie bedzie
lepiej, bo ma pewność inny komfort psychiczny itp. Ok, czekałem,
potem urodził się syn, po tym okresie w naszym seksie jest tylko
jedna pozycja- na jeźdźca, jak nastąpi orgazm to finito. Tyle w
temacie. Zawsze ja muszę inicjować sex, zawsze jest śpiąca, jeżeli
proponuje coś innego słyszę kategoyczne NIE, w łóżku działa to na
mnie jak płachta na byka. Zawsze muszę ja prosic aby zrobiła coś
innego, popieściła go, potem jest kłótnia że coś wymuszam, jednym
słowem tragedia. Osobiście lubię łóżkowe igraszki, jej ciałko, lubię
zaspokajać ją oralnie, ale ciągle słyszę że nie tego chce, tak tez
jest źle. Ręcę mi już opadają, bo wkońcu pytam na co ma ochotę, to
albo milczy albo mówi ż enie lubi od tyłu jak ja lubię. Ja musiałem
czekać 10 lat aby kochac się z swoją zoną od tyłu! Obiecała mi już
nie raz że będzie coś zmieniać w tej materi, jak narazie po kilku
miesiącach jest tak samo. Źli na siebie , kazdy śpi plecami do
siebie i tak to jest. Powiedzie mi proszę co ja mam z tym zrobić/
tylko bez głupich komentarzy proszę, konkrety od powaznych ludzi z
doświadczeniami. Będę Wam wdzięczny za sugestie.
    • krzysztof-lis Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 13:21
      A ja rozumiem Twoją żonę.

      Chciała mieć męża i dziecko, to ma i jedno i drugie.

      A że trzeba było po drodze nakłamać, to inna historia.

      > Powiedzie mi proszę co ja mam z tym zrobić/ tylko bez głupich
      > komentarzy proszę, konkrety od powaznych ludzi z doświadczeniami.

      Musisz usiąść do poważnej rozmowy i zapytać ją, jak ona wyobraża sobie Wasz
      seks. Najlepiej nie zaczynać od wypominania tych wszystkich obietnic, bo to
      mocno utrudni dogadanie się. Tylko zwykła dyskusja: "słuchaj, ja mam takie
      potrzeby, proszę ustosunkuj się do tego problemu".
      • raptorf22 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 13:36
        Rozmowa, to jest to! Gdyby tylko moja kochana żona chciała
        powiedzieć otwarcie na co ma chęci,określić się, bo widzę że nawet z
        tym ma problemy. O zdradzie nie myślę, ma piękne ciało, w łóżku nie
        proponuje jej dziwnych rzeczy typu sado maso, pissing , sami wiecie.
        Kiedyś już mówiłem, że czuje się tylko jak ojciec naszego dziecka,
        ktoś kto pozmywa w kuchni, zajmie się synem jak jest w pracy , a nie
        jak kochanek. Dlaczego to jest takie skomplikowane? Żona ma raptem
        29 lat, ja 32, jak pomyślę, że jest młoda i teraz ma ciągłe opory to
        mnie strzyka. Mysleliśmy o 2 dziecku, ale nie wiem czy się
        zdeklaruje. W takiej sytuacji, odmowię, bo wiem że będzie jeszcze
        więcej problemów.
        • krzysztof-lis Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 13:47
          > Rozmowa, to jest to!

          Dokładnie tak.

          Taka, w której dostaniesz odpowiedzi na nawet najtrudniejsze pytania. Czyli nie
          możesz odpuszczać i dawać się zbić z tropu!

          > Kiedyś już mówiłem, że czuje się tylko jak ojciec naszego dziecka,
          > ktoś kto pozmywa w kuchni, zajmie się synem jak jest w pracy , a
          > nie jak kochanek. Dlaczego to jest takie skomplikowane?

          To nie jest skomplikowane
        • songo3000 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 13:50
          Z tego co tu piszesz, to żonka ma opory przed urozmaiconym seksem >z Tobą<. Nie oznacza to, że nie byłaby wyuzdaną tygrysicą z innymi, to raz. Inna sprawa, że jeśli jej się 'nie chce' to i się nie 'zachce' od Twojego proszenia czy grożenia.

          Wyobraź to sobie tak: jest jakaś babeczka, która niezbyt Cię pociąga ale bardzo nalega. Co musiałaby zrobić, żebyś ją >ochoczo< bzykał? Zmienić się. I wracając do Twojej sytuacji. IMHO żonce potrzebny jest nowy facet w sensie 'nowy Ty'. Ja nie wiem co ją kręci, może bardziej 'macho', może bardziej 'menel z gitarą' ale na pewno nie to co jest teraz.

          Oczywiście może być tak, że jest po prostu egoistyczną zakompleksioną konserwą, dla której mąż to bankomat, rozpłodnik i pomoc domowa. Ale znów IMHO to nie są najczęstsze przypadki, chociaż z obserwacji liczba skrajnych egoistów w 'zachodnich' społeczeństwach rośnie lawinowo.
          • kawitator Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 14:23
            Kompletnie nie rozumiem żony!
            Chłopie czy jest ktoś kto rozumie ???? Jeden się deklarował ze on rozumie ale okazało się że to początki schizofrenii.

            Nie wierze w rozmowy Siądziecie sobie z żonką ustalicie co tam chcecie jeżeli sie oczywiści nie obrazi się na początku Będziesz twardy i ustalisz ze macie 2 razy w tygodniu z uwzględnieniem pozycji 23 , 69 oraz 142 według załączonego wykazu pozycji. Zona pod naciskiem się zgodzi i nawet przez 3 do 4 godzin zapamięta na co się zgodziła

            I co sie stanie Doświadczenie uczy że nic Wszelkie zmiany spowodowane takim działaniem zanikają gdzieś najdalej po 7 dniach
            Rozmowa to logika i świadomości Sex to emocje i pod lub jak ktoś woli nad świadomość Jedno pasuje do drugiego jak pięść do nosa

            Posłuchaj Songo Przeczytaj dokładnie jego post bo dobrze gada Chcesz zmienić emocje graj na emocjach Wzbudzaj emocje inaczej nic z tego
            Żeby nie było wątpliwości zamiana poważnego Męża i Ojca w menela z gitarą wzbudza emocje. Nagłe zainteresowanie współpracownicą, koleżanka z sieci czy sąsiadką wzbudza emocje
            Wzbudza obawy że facet nie jest wcale taki oswojony i o[opanowany , że może w każdej chwili bryknąć
            Z natury druga strona będzie wtedy dążyła do seksu bo podświadomie zna jego siłę więziotwórczą Nie za skutkuje to będziesz zwiększał siłę bodźców aż do rozwodu ;-)))
            Może okazać się ze to jedyne wyjście Jeżeli końcowa diagnoza Songo ze jest konserwą sie potwierdzi to wtedy czym szybciej tym lepiej.
            • kici10 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 15:34
              Oj Panowie. Wy to od razu ciężką artylerię wyciągacie. Może by facet
              najpierw spróbował prostszych sposobów? Nie zgadzam się, że kobitka
              wogóle nie jest zainteresowana seksem, bo nie preferowałaby pozycji
              na jeźdżca, która wymaga trochę wysiłku, tylko by leżała jak kłoda z
              zamkniętymi oczami i czekała aż skończy. Pozycja na jeźdźca jest
              dobra do stymulacji łechtaczki. Kobieta zmieniając kąt nachylenia
              sama może łatwo tym sterować. Tak więc może ta część ciała jest
              zaniedbana przez autora?
              A gdyby np. w pozycji od tyłu autor dołączył rączkę, może by
              polubiła? W tej pozycji łechtaczka wogóle nie jest stymulowana.
              Co do minetki, to czy przypadkiem nie jest problemem nieogolony
              zarost, który może trzeć jak tarka?
              Panowie niesłusznie zakładacie, że każdy jest miszczuniem w te
              klocki. Czasami lepiej trochę potrenować niż jednym cięciem rozpiżyć
              wszystko w drobny mak.
              A tak wogóle drogi autorze, to przeczytaj artykuł, który wkleił
              Yoric, daj do przeczytania małżonce i poproś, żeby podkreśliła
              fragmenty, z którymi się zgadza. To Ci wiele powie o niej samej.
              Rozmowy wprost nic nie dają. Czytać należy między wierszami, np.
              dyskutując o artykule, bądź o innych ludziach.
              • songo3000 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 15:47
                OMG, to żadna 'ciężka altyleria' tylko zwykła 'typówka'. Kilka uwag:
                - jak jest za mało pieszczot łechtaczki to niech sobie ją babeczka pieści podczas stosunku. Albo chociaż zakomunikuje co i jak. Co, dwie lewe ręce ma? czy znowy 'się należy'???
                - nieogolony zarost to rzeczywiście może być problem. Obustronny problem - hipisi byli fajni w latach '70 ;)
                - na 'czytaniach między wierszami' i 'rozmowach o innych ludkach' to może im się zejść do starości. Opcja dobra dla tych co lubią pogadać a nie pobzykać.
                • kici10 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 17:13
                  jak jest za mało pieszczot łechtaczki to niech sobie ją babeczka
                  pieści podcz
                  > as stosunku. Albo chociaż zakomunikuje co i jak. Co, dwie lewe
                  ręce ma? czy zno
                  > wy 'się należy'???

                  Idąc tym tokiem rozumowania, to facet jak lubi fellatio, to może sam
                  sobie je zrobić. To kwestia wyćwiczenia mięśni kręgosłupa.

                  na 'czytaniach między wierszami' i 'rozmowach o innych ludkach' to
                  może im si
                  > ę zejść do starości. Opcja dobra dla tych co lubią pogadać a nie
                  pobzykać.
                  A na tzw. szczerych rozmowach to może im się wcale nie zejść, tylko
                  rozejść.
                  • mujer_bonita Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 17:38
                    kici10 napisała:
                    > Idąc tym tokiem rozumowania, to facet jak lubi fellatio, to może
                    sam
                    > sobie je zrobić. To kwestia wyćwiczenia mięśni kręgosłupa.

                    Oficjalnie popłakałam się ze śmiechu!
                  • songo3000 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 00:04
                    kici10 napisała:

                    > Idąc tym tokiem rozumowania, to facet jak lubi fellatio, to może
                    > sam
                    > sobie je zrobić. To kwestia wyćwiczenia mięśni kręgosłupa.
                    Nie śmiac się mi tu tylko skłony ćwiczyć :D

                    > A na tzw. szczerych rozmowach to może im się wcale nie zejść,
                    > tylko rozejść.
                    Przyznasz, że jest to jakieś (czasami całkiem niegłupie) wyjście.
                  • axe11 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 15:59
                    kici10 napisała:

                    >> Idąc tym tokiem rozumowania, to facet jak lubi fellatio, to może
                    sam sobie je zrobić. To kwestia wyćwiczenia mięśni kręgosłupa.

                    Hahaha, w pracy jestem i po prostu ryknelam glosno smiechem, nie
                    dalam rady:))))
                    • songo3000 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 16:59
                      Powtarzam - rycz i ćwicz, sport to zdrowie!
        • gacusia1 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 15:47
          A nie pomyslales o tym,ze jej nie pociagasz?Nie podobasz sie,nie
          podniecasz? Ona po prostu nie ma ochoty na sex z Toba. Zapewne
          jestes milym facetem,dbasz o nia,o dziecko,o dom i to jej wystarczy.
          Sex z Toba to dla niej makabryczny obowiazek. Jest na pewno cos,co
          ja blokuje i o tym powinna Ci powiedziec bo takie "wspolne" zycie to
          dla Ciebie kara za grzechy, Powodzenia.
          • la.bruja Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 15:56
            Mnie zastanowił fakt, że - jak autor pisze - dopiero po 2 latach Go
            do siebie dopuściła. Przerpaszam za bezpośredniość pytania: byłeś
            jej 1 mężczyzną? Jaką wizję seksu wyniosła z domu?
            Może ona w ogole nie lubi seksu i traktuje go - jak już tu
            wspomniano - w kategorii prokreacji??
            A może po prostu "chemia nie teges" ;)
            W każdym razie.. jeśli już przed ślubem nie było wyskokowo pod tym
            względem, w erze fascynacji, to teraz chyba też marne szanse.
            Obym się mylila, czego Ci serdecznie życzę.

            pozdrawiam
      • prosty_facet Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 07:40
        krzysztof-lis napisał:


        > Musisz usiąść do poważnej rozmowy i zapytać ją, jak ona wyobraża sobie Wasz
        > seks.


        Buhahahahah
        Już nie mogę czytać o tej potrzebie pogadania :-)
        W życiu nie słyszałem, żeby ktoś po poważnej rozmowie polubił szpinak jak do tej
        pory nienawidził :-)
        Gadanie nic nie daje.... Ludzie tylko jeszcze bardziej kłamią i zamykają się w
        przekonaniu o swojej krzywdzie :-)
        Po prostu facet musi IMPONOWAĆ kobiecie. A nie przez cały dzień ciepłe kluchy a
        wieczorem łapie żonę za tyłek .....
        Wcale się nie dziwię, że nie mają ochoty ......
    • yoric Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 17:21
      Mój punkt widzenia na sprawę jak zwykle tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65134637
      • raptorf22 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 18:01
        Dzięki za miłe słowa, co do pytań co lubi a czego nie, moi drodzy
        sprawa przedstawai się tak, że moja żona orgazmy ma, napewno nie
        udaje, to wiem napewno.
        Co do zarostu, takowego nie mam, staram się jak mogę, do orgazmu
        również ją doprowadzę i na tym kończymy, niezwykle okazyjnie się
        odwdzięcza tym samym. Co ciekawe, nawet jak dobierze się do wacka,
        to nie można jej dotknąć, za piersi chwycić poprostu nigdzie. A
        pozycje od tyłu, takich moja żona nie uznaje, koniec kropka, już nie
        wiem ilu razy z żoną rozmawiałem na ten temat.
        Nie wie jak sobie pomóc sama podczas okazyjnych zabaw, nawet jak
        próbowałem położyć jej dłoń na muszelkę, podczas igraszek żeby
        dotkneła się sama, koniec, zabiera rękę jak by ją coś piekło
        normalnie. Dla mnie małżeński seks w jednej pozycji to już się stało
        monotonne, dla niej wręcz przeciwnie. A co do pytań , tak byłem jej
        pierwszym menem, w jej domu raczej o stosukach damsko męskich nie
        rozmawiało się.ŻOna ma sioistrę, nieraz słyszeliśmy jak zdrowo się
        bawiła z swoim chłopakiem wieczorem, i jakoś na mojej kochanej
        wrażenia to nie robiło.
        • kicia031 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 21:48
          a moze rzeczywiscie ja boli podczas stosunku od tylu? jak sie ma tylozgiecie
          macicy - nie taki wcale dziwny przypadek, to w takiej pozycji moze byc obcierana
          szyjka i moze bolec.
          • anula36 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 16.02.09, 22:14
            jak sie tak obraca plecami to dobra okazja zeby ja od tylu zdybac;)
          • eeela Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 21:27
            Przy tyłozgięciu to właśnie ta pozycja jest bardzo dogodna:-)
        • emerald_dream Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 18.02.09, 07:02
          O losie okrutny! Ja mam ten sam problem z mezem co ty z zona. Ile
          nas sie tak meczy i marnuje, czasem sobie mysle, podczas gdy nasze
          drugie polowy zjadaja nasze piekne mlode lata nawet sie nimi nie
          delektujac. A radzic ciezko, bo kazda osoba to tak bardzo odrebny
          przypadek,ze porpostu nie da sie teoretyzowac.
    • stinefraexeter Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 15:25
      Hej, wiesz co, autorze (i nie tylko),

      odnoszę często wrażenie, że ludziom (płci obojga) wydaje się, że każdy człowiek
      w te klocki potrafi się bawić na poziomie Ligi Mistrzów. Że w łóżku obowiązkowo
      super oral, różnorakie pozycje i odjazd na całego. Czy tak trudno zrozumieć, że
      nie każdy jest super kochankiem? Że to wszystko co serwują nam media, internet i
      porno to tylko propozycja, a nie pakiet obowiązkowy?
      Są przeciętni kucharze, są też przeciętni kochankowie.
      Twoja żona z opisu wydaje się rzeczywiście nieco "zahamowana", zwłaszcza w
      kontekście twoich oczekiwań, ale na boga, co to za problem, że ona nie lubi od
      tyłu? Może rzeczywiście nie lubi (ja osobiście przepadam średnio). Skąd to
      przeświadczenie, że każda kobieta to uwielbia?
      Nie pozwala ci dotykać łechtaczki. Pewnie ją boli, jak to robisz. Może robisz to
      nieumiejętnie, a może ma ją bardzo wrażliwą (żeby nie było: ja mam ten sam
      problem. Pieszczoty tam ręką sprawiają mi autentyczny ból).

      Może czas zrozumieć, że porno to jedna sprawa, a konkretny człowiek to zupełnie
      co innego.

      Swoją drogą, co ty sobie myślałeś, czekając dwa lata na seks? Że mimo wszystko
      twoja żona NAPRAWDĘ będzie z tobą uprawiać akrobatykę w łóżku?

      • yoric Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 16:11
        No dobrze, ale za czym to miałby być argument?

        Na razie wygląda to na "mam prawo być kiepska w łóżku i koniec!"
        • stinefraexeter Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 16:46
          Argument jest to za tym, że być może autor wątku oczekuje zbyt wiele od żony,
          która, podkreślmy to, kazała mu czekać na seks dwa lata.

          No bo sorry, jeżeli fakt, że dziewczyna nie lubi od tyłu ani minetki, to jest
          jakiś wielki problem, to wiele to mówi o samym autorze wątku. To jest jakiś
          obowiązek lubić pozycję na pieska? Może rzeczywiście ją boli.

          Natomiast oczywiście wcale nie uważam, że istnieje jakiekolwiek wytłumaczenie na
          "bycie kiepskim w łóżku i koniec". Ale może czas zrozumieć, że tak jak niektórzy
          nigdy nie staną się zdolnymi kucharzami, tak niektórym nigdy nie uda się wzbić
          na wyżyny sztuki miłosnej. W przypadku żony autora widać było od razu, że gorącą
          kochanką to ona raczej nie jest. Nie wiem, zatem czego on się spodziewał,
          zwłaszcza ze swoimi oczekiwaniami.

          On woła, że nie rozumie żony. A co tu rozumieć? Dla niej seks najwyraźniej jest
          nieco mniej ekscytujący niż dla niego.Czy to tak trudno zrozumieć?

          Ja nie usprawiedliwiam żony i zgadzam się całkowicie, że należy ze względu na
          partnera przynajmniej próbować coś zmienić. No ale co zrobić, jeśli ta pozycja
          na jeźdźca (swoją drogą na pewno nie można powiedzieć, że panna leży jak kłoda i
          czeka na pieszczoty) jest szczytem jej inwencji? Co zrobić jeśli ona naprawdę
          nie lubi być lizaną po cipce? Co zrobić, jeśli ona jest po prostu mało
          utalentowana w tych sprawach? Zmuszać ją do robienia mu laski w ramach
          poszerzania horyzontów?
          • songo3000 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 17:14
            Z tego co tu piszesz wynika, że:
            1. jeśli mam spore oczekiwania w łóżku a partner każe mi czekać n-lat na seks to powinien go kopnąć w dupę na wstępie bo >na pewno< będzie z niego przeciętniak
            2. kochanką o 'przeciętnych' umiejętnościach nazywasz osobę skrajnie zapatrzoną w siebie, stosującą tylko jedną wygodną dla siebie pozycję z zerową inicjatywą.
            3. nie należy oczekiwać jakiegokolwiek rozwoju tej sfery u partnera bo to godzi w jego hmmm. 'uczucia'?

            Pomijając pkt. 1 (z którym się zgadzam i dawałem temu wyraz na forum co wywołało tylko pomruk niezadowolenia od strony koleżanek :) reszta jest po prostu chora.

            Opisana tu kobieta jest beznadziejną kochanką, zapatrzoną tylko w swoje potrzeby. I tak należy ją traktować a nie doszukiwać się piątego dna. Solidarność jajników jest nie na miejscu.
            • stinefraexeter Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 17:44
              Zgadzam się z jednym: odpuszczenie sobie seksu po tym, jak się miało orgazm jest
              bardzo egoistyczne. Pod tym względem jej zachowanie rzeczywiście świadczy o
              nastawieniu na siebie, ale cała reszta?

              Co jest chorego w tym, że ona nie lubi pozycji od tyłu? Co jest chorego w tym,
              że ona nie wykazuje inicjatywy?

              To nie swiadczy najlepiej o umiejętnościach i o libido, zgadzam się, ale od razu
              mówić, że to chore? Ot, różne potrzeby, różne temperamenty.

              Zgadzam się, że powinno się starać i pracować nad tym, co kuleje, ale trzeba też
              brać poprawkę na konkretną sytuację i bohaterów. Czego się spodziewać po
              dziewczynie, która przez 2 lata nie dopuszcza faceta do wyrka?

              Powtarzam, bo chyba nie jestem rozumiana: ja żony nie usprawiedliwiam. Ja po
              prostu uważam, że autor wykazuje się sporą dawką naiwności i oczekuje
              fajerwerków od niewłaściwej osoby.

              A co do rozwoju "tej sfery": wydaje mi się, że zawsze istnieją pewne granice. Ja
              pewnych rzeczy dla partnera nie zrobię. Ale to tak na marginesie, nie do końca
              związane z dyskusją.

              • yoric Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 18:29
                Żona ma prawo być kiepską kochanką, owszem, ale mąż ma prawo mieć wymagania.
                Inna sprawa, że takie rzeczy wyjaśnia się przed ślubem - w tej kwestii zgoda.
                • songo3000 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 21:23
                  No to żeśmy się pogodzili - ślubnym dziewicom i prawiczkom mówimy zdecydowane NIE :DDD
              • eeela Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 21:33
                > Co jest chorego w tym,
                > że ona nie wykazuje inicjatywy?

                Chorego - nic. Egoistycznego i nie liczącego się z potrzebami partnera - bardzo
                wiele.
                Nie trzeba być super kucharzem, żeby rozumieć, że ci, co jedzą twoje wytwory,
                potrzebują witamin, i zapewniać im je. Nie trzeba być super kochanką, żeby
                wiedzieć, że kochanek potrzebuje czułości, i obdarzyć go nią. Jak można w ogóle
                usprawiedliwiać takie zachowanie, nazywac normalnym?
                • stinefraexeter Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 18.02.09, 10:06
                  eeela napisała:

                  > > Co jest chorego w tym,
                  > > że ona nie wykazuje inicjatywy?
                  >
                  > Chorego - nic. Egoistycznego i nie liczącego się z potrzebami partnera - bardzo
                  > wiele.

                  EEEla, ja się z tobą zgadzam, ale mam wrażenie, że piszesz na poziomie
                  generalizacji. Kto nie chce spróbować spełnić oczekiwań partnera jest egoistą -
                  niby tak, ale tutaj mamy konkretną sytuację i co nie co możemy o jej
                  protagonistach powiedzieć.

                  Dla mnie egoizm zakłada świadome działanie. Ja wcale nie jestem na 100%
                  przekonana, że żona zdaje sobie sprawę, że krzywdzi męża.
                  Dlaczego? Bo sporo w tych kilku zdaniach o niej napisał.

                  Ja wyobrażam sobie to nieco inaczej: to jej się być może wydaje, że mąż jest
                  egoistą, bo naciska, wywiera presję, coś od niej chce, traktuje jak "panienkę z
                  filmików".

                  Może się mylę, może nie.
                  Mam wrażenie, że czasem na tym forum zapominacie, że wy - z waszą wiedzą,
                  świadomością, ciekawością dot. seksu - jesteście jednak w mniejszości. Że wokół
                  was żyją rzesze ludzi, którzy mają znacznie mniej otwarte podejście do seksu. Że
                  tysiące kobiet nigdy nie weźmie penisa do ust, że będzie z niechęcią dotykać go
                  nawet ręką, tysiące kobiet, które niewiele wiedzą o seksie, praktycznie nic o
                  własnej seksualności, pełne zahamowań i niewiedzy.
                  Czy to wychowanie, katolicyzm, efekt prania mózgu, niewystarczającej wiedzy,
                  itd. nie ma tu teraz znaczenia.

                  Pozwalam sobie domniemywać, że żona autora, w kontekście jego wypowiedzi, należy
                  raczej do grupy tych "mniej otwartych".

                  Dlatego o ile nie usprawiedliwiam (podobnie jak wy) egoistycznego podejścia do
                  seksu z partnerem, to nie doszukuję się tego egoizmu zawsze i wszędzie. I jestem
                  w stanie wyobrazić sobie, że dziewczyna z takim podejściem do seksu uważa MĘŻA
                  za egoistę, nie siebie, zwłaszcza gdy nalega na pozycję od tyłu, której ona
                  najwyraźniej nie lubi.

                  Nie wiem, co może zrobić autor wątku i czy cokolwiek może zrobić. Chyba
                  pozostaje liczyć na to, że żona trafi na te albo podobne forum i uswiadomi
                  sobie, że można inaczej, że krzywdzi męża, itd. Bo on już jej chyba nie przekona.
    • axe11 Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 17.02.09, 16:09
      Kicia031 dobrze mowi, mnie tez przyszlo do glowy, ze to z bolem moze
      byc zwiazana niechec do pozycji od tylu, tym bardziej, ze gdyby
      leniwa byla i nie chcialo jej sie kochac, to by nie lubila pozycji
      na jezdzca.

      A poza tym zastanawiam sie jeszcze, czy szanowny maz po prostu nie
      jest zbyt malo delikatny? Bo moze kobietka nie chce powiedziec
      wprost, zeby Cie nie urazic, a Ty po prostu za mocno ja dotykasz? Za
      malo gry wstepnej i jeszcze nie zdazy sie rozgrzac, a Ty juz sie do
      niej dobierasz na calego? Cialo reaguje wowczas inaczej i po prostu
      moze ja irytowac/sprawiac bol/zniechecac takie dotykanie.

      Przyczyna moze byc taka prozaiczna... Ale stawiam, ze nie chodzi o
      jej niechec do seksu, serio. To, ze lubi sie kochac na jezdzca
      oznacza, ze lubi panowac nad sytuacja. Idac dalej - wie, jak sprawic
      sobie przyjemnosc. Idac dalej:) - poobserwuj i ucz sie od niej. Tyle
      moich madrosci:).
    • twins_asik Re: Kompletnie nie rozumiem żony! 18.02.09, 11:15
      Rozmowa nic nie zmieni,ona po prostu tego nie lubi. Ja mam podobne
      zachowania w stosunku do mojego meza, i powiem Ci szczerze, że on po
      prostu mnie nie pociąga. Tworzymy związek, rodzinę, ale nie ma
      miedzy nami seksu od bardzo dawna. Co dziwne on też nie dązy do
      inicjacji wiec troche mi to na reke, ale nie bede tworzyć własnych
      analiz dlaczego on też nie ma na to ochoty. Musisz głeboko
      przeanalizowac swoj zwiazek, bo jak nie ma seksu, to sory, wszystko
      sie sypie i nic nie ma sensu.
Pełna wersja