raptorf22
16.02.09, 13:09
Witam, tak postanowiłem napisać o tym co mnie strasznei denerwuje od
dłuższego czasu.
Sytuacja przykładowa jak większość postów na tym forum, mamy
mieszkanie, synka 2 letniego, 4 lata po ślubie i 10 lat znajomości.
I co moge powiedzieć? a to że moja kochana jest kompletneimało
zainteresowana sexem, tak nalaizowałem jak było wcześniej i na
współżycie pozwoliła mi po 2 latach znajomości, ok niech będzie.
potem był okres ciekawości, działaliśmy ale nie tak często, bo u
rodziców itp. Zapewniała mnie wielokrotnie że po ślubie bedzie
lepiej, bo ma pewność inny komfort psychiczny itp. Ok, czekałem,
potem urodził się syn, po tym okresie w naszym seksie jest tylko
jedna pozycja- na jeźdźca, jak nastąpi orgazm to finito. Tyle w
temacie. Zawsze ja muszę inicjować sex, zawsze jest śpiąca, jeżeli
proponuje coś innego słyszę kategoyczne NIE, w łóżku działa to na
mnie jak płachta na byka. Zawsze muszę ja prosic aby zrobiła coś
innego, popieściła go, potem jest kłótnia że coś wymuszam, jednym
słowem tragedia. Osobiście lubię łóżkowe igraszki, jej ciałko, lubię
zaspokajać ją oralnie, ale ciągle słyszę że nie tego chce, tak tez
jest źle. Ręcę mi już opadają, bo wkońcu pytam na co ma ochotę, to
albo milczy albo mówi ż enie lubi od tyłu jak ja lubię. Ja musiałem
czekać 10 lat aby kochac się z swoją zoną od tyłu! Obiecała mi już
nie raz że będzie coś zmieniać w tej materi, jak narazie po kilku
miesiącach jest tak samo. Źli na siebie , kazdy śpi plecami do
siebie i tak to jest. Powiedzie mi proszę co ja mam z tym zrobić/
tylko bez głupich komentarzy proszę, konkrety od powaznych ludzi z
doświadczeniami. Będę Wam wdzięczny za sugestie.