Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żoną

    • menk.a Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 17:33
      Hmm daj to żonie do przeczytania.;))
    • martawolpia Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 17:48
      Wspanialy tekst. Moj maz jest identyczny. Smieje sie ze jest jak
      Panda. Jak nie ma odpowiednich warunkow to nie chce miec seksu,
      czyli przynajmniej kilka dni bez klutni, jak widzi usmiech na mojej
      twarzy zamiast skrzywienia, itd...

      Bardzo sie ciesze ze taki tekst sie ukazal poniewaz wiecej kobiet
      powinno wiedziec o myslach panow na ten temat. Kobietki,
      przemyslijcie to co tu bylo napisane, i zastanowcie sie jak mozecie
      ulepszyc wasze zwiazki.

      Ten tekst to nie jest krytyka na was, a okienko na umysl mezczyzn.
      Oni tylko wygladaja na twardzieli. Tak naprawde to sa uczuciowe
      istotki - nawet bardziej niz kobiety.

      PS: Jedzowatosc to rowniez nr. 1 powod dla ktorego mezczyzni
      zdradzaja zony.
      • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 19:21
        To jeszcze parę przemysleń na temat jędzowatosci
        Otóż zauważyłem ze kobiety (tak jak moja) lubią facetom wygarnąć prosto w twarz
        jakieś błędy ktore popełnili, złe decyzje itd. Nawet gdy mają rację to widzę ze
        jednak nie potrafię z pokorą przyjąć krytyki, szczególnie gdy nie do konca
        uwzględnia wszystkie uwarunkowania danych sytuacji.
        Po części rozumiem to gdyż trzeba temperować męską dumę i chęć dominacji - choć
        uważam ze kobiety mają inne narzędzia do kierowania facetem. Ale kij ma dwa końce.

        Jeżeli słyszy się krytykę pierwszy, drugi, trzeci itd. raz to jakby na to nie
        patrzec uraz pozostaje. Jezeli dodamy do tego klasyczne zrzędzenie to obraz żony
        nie jest zbyt ciekawy nawet gdy ma 100% racji w tym co mówi. Potem nawet gdy
        nagle robi się bardzo miła, fajna i uśmiechnięta to może to niewiele pomóc.
        • motosilnik Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 19:33
          :) kiedys próbowałem rozmawiać, uważałem, że trzeba. Powinnosie przecież wyjaśnić... Teraz żona dopracowała sie postawy po wielu nieudanych i nieskutecznych rozmowach )"ale o co ci chodzi zono, co takiego znou jest nie tak...") że widząc obrazoną minę, nadchodzące jędzoanie, przyjmuję postawę: "dobra, znowu" i siadam do komputera lub zajmuję sie dzieckiem.

          Powtarzam dla frustratów czytających bez zrozumienia: po wielu próbach rozładowania konfliktów, znalezienia porozumienia, zmiany jedzowatości w normalna rozmowę, w normalne zwrócenie uwagi.
        • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 20:18
          IMHO potem po prostu udaje. Raczej ciężko cieszyć się czymś, co jest plastikowe.
    • motosilnik Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 18:11
      Witaj w klubie niestety...
      Sytuację mam podobną, niemal identyczną. Początkowo, po poznaniu było bardzo i wogóle, razem, plany, wspólne zycie, dziecko. Kolka lat póxniej żona traktuje seks jak ewidentny _obowiązek_ małżeński, sprowadzony do minimum: najczęściej przez zaakceptowanie że mam ochotę na seks. Resztę muszę sam, co jest poprostu dla faceta upokażające kiedy żona staje się marnym substytutem prawej ręki.

      Tak, też przechodzilem przez te etapy rozmów, podejśc, próbowania.

      Wiesz, dla mnie pozostala nadzieja w biologii. Z każdym rokiem ilośc hormonów maleje, pobudzenie jest coraz słabsze, w końcu mi popęd całkiem wygaśnie, pozostanie mechaniczna masturbacja, a potem już tylko tęsknota za tą zmysłową bliskością.

      Nie liczył bym na domyślanie się żony, zaakceptuje poprostu wygodny dla niej stan - tak to wygląda w każdym razie u mnie.

      I - p czym myślę z nikła satysfakcją - jak pisał ktoś na forum: przyjdzie menopauza i może bedzie znowu chciała.
      Ja już nawet chciał a co dopiero - mógł nie będę.

      Co do masturbacji i panienek róznica jest niewielka, i tu i tu jest element frustracji i wyrzutów sumienia, a panienka prawdopodobnie da poprostu więcej satysfakcji od ręki.
      Bliskośc cielesna, czy zmysłowa nie ogranicza sie do obszaru krocza, potrzebujemy więcej.

      Co może pomóc? może chociaż masaż zamiast obsługi profesjonalistki.
    • eas_y Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 18:11
      ja to mysle gościu ze masz ZA DOBRZE i szukasz dziury w calym. A
      rozmawiałes z nia chociaż? Powiedziales co ci sie nie podoba?
      Powiedziałeś że chcesz pończoch, gorsetów, świeczek i świńskich gaci
      i loda???
      Założe się że nie. HA-to weź nie rób problemów bo założe się że 3/4
      kolesi którzy czytają to forum nie ma tak dobrze. Nie mają ŁADNYCH,
      INTELIGENTNYCH, CZYSTYCH, MIŁYCH ŻON KTÓRE SIĘ DO NICH PRZYTULAJĄ,
      tylko stare gderliwe i brzydkie gargamele.
      Panowie! Większość problemów w łóżku wynika z tego że pary nie
      potrafią rozmawiać o seksie. Proste.
      .pozdrawiam.
      • motosilnik Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 18:15
        Przeczytaj. Ze zrozumieniem. Może jeszcze ze dwa razy. Napisał - tak, rozmawiał, tak, powiedział.

        I dziękujemy za oświecenie w temacie źródeł problemów z seksem.
    • agatita82 Macias79 17.02.09, 18:11
      Nie mam czasu sledzic teraz calego watku, wiec byc moze sie powtarzam, ale:
      Moim zdaniem powinienes rozbudzic wyobraznie zony. Poogladac jakies filmy erotyczne, pornole, poczytac tzw. harlequiny. Jak cie caluje to pokazac co i jak moze robic innego (wiem ze chodzi o to by sama cos wymyslila, ale po nitce do klebka). Opowiadaj jej o Twoich fantazjach erotycznych i niech ona opowiada o swoich.
      Ja tez kiedys bylam troche podobna do Twojej kobiety. Seks ze mna byl fajny ale nudny (jak mi mowil moj partner). Po 2 latach jego prosb o uzycie mojej inwencji tworczej jakos nam sie sprawy lozkowe rozkrecily. Teraz po 4 latach jest super. Pomogly mi tez portale spoloczenosciowe. Komplementy innych panow na temat mojej pupy czy piersi mile polechataly proznosc kobiety...
      • nordica84 Re: Macias79 17.02.09, 18:21
        I to jest podejscie :) Rozumiem troszke maciasa, ale z drugiej strony wydaje mi
        sie, ze zawijanie sie w klebek nie ma za bardzo sensu. Po pierwsze SZCZERA
        rozmowa, a nie pisanie za plecami jak mi zle, a po drugie wspolne rozwiazanie
        sytuacji. Pomoc zonie w odszukaniu wlasnej swiadomosci seksualnej...a potem
        tylko sycic sie owocami tej pracy :)
        • motosilnik Re: Macias79 17.02.09, 18:30
          Widzisz, poczytaj, chociaż pierwsze posty...
          Rozmawiał, próbował, dyskutował (monologował raczej).
          Pisze już w stanie ustalonym, po pewnym czasie utrzymywania się sytuacji, nie szuka pomocy ani usprawiedliwienia, tłumaczy.
          Może klika kobiet tutaj weźnmie i się zastanowi, może i jego i moja zona kiedyś to przeczyta i zdobedzie się na chwilę refleksji nad sobą. Widzisz z każdym kolejnym uderzeniem w siane jest trudniej, zwłaszcza kiedy słyszy sie raz kolejny "to co ja mam robić".

          Przez pewien czas masz nadzieję że rozmowa potoczy się innaczej, potem już przestajesz próbować. Żaden ogień nie płonie wiecznie.
          • macias79 Re: Macias79 17.02.09, 19:11
            motosilnik widze ze sie doskonale rozumiemy !

            Mnie zdumiewa jeszcze jedna rzecz a mianowicie egoizm. Tak z czystego ludzkiego
            po prostu punktu widzenia jezeli partner w łóżku przez półgodziny mnie piesci,
            stara się, całuje, masuje i robi wszystko o co tylko poproszę to powinna
            zaświtać w głowie taka malutka myśl " a może ja też się postaram, też zrobię mu
            dobrze, tak jak chce ?"

            Ale niestety nie pojawia się ... i tego nie pojmuję
            ale to tez jest jakos tak ze kobiety mają silną chęć oddania sie mężczynie aby
            ją wziął i robił co chce tyle ze ja oczekuję czegoś innego - aktywnego i
            czynnego okazania ze zona chce ze mną to robic i zalezy jej tez na dawaniu mi
            przyjemnosci
            • motosilnik Re: Macias79 17.02.09, 19:27
              tak.... wybacz to określenie, ale marny substytut prawej ręki.... to z "pamiętnika onanisty" ponoć...:)
              Zadziwia mnie czasami żona swoją biernością. Co więcej czesto w rozmowach stwierdzała, że ona tego nie potrzebuje. Nie jako unik, jako fakt. Sęk w tym, że gdyby sam seks był problemem, to usługa profesjonalistki jest przecież w zasięgu finansowym.

              Łbem się chce tłuc o ścianę...
            • nordica84 Re: Macias79 17.02.09, 19:31
              Ja Ciebie macias tez rozumiem. Moge sobie jedynie wyobrazic, jak frustrujacy
              jest seks z bierna osoba, ktora sie po prostu przyzwyczaila. Ale z drugiej
              strony wiem, ze nie ma sytuacji bez wyjscia. A onanizm jest uzupelnieniem, a nie
              metoda. Karanie brakiem seksu nie jest dobra lekcja, bo moze przyniesc odwortny
              skutek. Poczytaj forum i zobacz jakie odpowiedzi sa udzielanie na posty typu:
              "maz nie chce sie ze mna kochac, czy ma kochanke". Tak wlasnie za jakis czas
              moze sie poczuc Twoja zona. I uwierz mi, ze przekonanie jej, ze wina lezy po jej
              stronie jeszcze bardziej zepsuje sytuacje. Na pewno latwe to wszystko nie jest,
              ale wiem, ze niedomowienia rodza potem chore relacje. Nazbiera sie wam tych
              ciegielek i trudno z tego bedzie wydobyc sens. A po co burzyc dobry mur, skoro
              jak mowiles, poza seksem jest zycie, ktore Cie satysfakcjonuje?
              • dupablada9999 Re: Macias79 18.02.09, 18:29
                >Karanie brakiem seksu nie jest dobra lekcja, bo moze przyniesc odwortny
                > skutek.
                ale co to za karanie, jak żona seksu nie potrzebuje...
                jak mąż zaspokaja się sam, to ona ma dobrze - bo faceta ma z głowy a na dziwki
                nie chodzi i kasy na boki nie puszcza...
                więc wszystko jest ok.
            • agatita82 Re: Macias79 17.02.09, 19:33
              Moim zdaniem trzeba rozbudzic w zonie namietnosc i wyobraznie.
              Egoistyczna jest i leniwa tez. Rozumiem ze Twoje ciagle prosby sa dla
              niej nudne, a dla Ciebie upakarzajace. Ale skoro ona nie wie co z
              Toba mozna robic to pokarz jej film. Jest przeciwna filmom
              erotycznym? Moze taka postawe wyniosla z domu? Seks dla mniej to moze
              tylko swoiste rozladowanie napiecia, a nie sztuka? Jest tez
              literatura o tematyce "jak piescic mezczyze" Moze taki prezent by cos
              w niej rozbudzil?
              No i oczywiscie poczucie, ze Cie traci tez pomoze! Niech bedzie
              zazdrosna o Ciebie.
              Niech sobie wyobrazi (przypomni), ze robi to z Toba pierwszy raz.
              • macias79 Re: Macias79 17.02.09, 19:43
                Mysle ze wzbudzanie zazdrosci to kolejny etap przede mna i na razie nawet nie
                wiem jak mialbym sie za to zabrac. Co do dalszego angazowania sie w tlumaczenie,
                wyjasnianie i edukowanie to mam juz troche dosc ale moze z tą książką warto
                zaryzykować ...
                • agatita82 Re: Macias79 17.02.09, 19:51
                  Ja sie zle wyrazilam. Bo wiem, ze tluczesz zonie do glowy co lubisz i
                  jak nie od dzis. Chodzilo mi o to, ze moze ona nie wie jak sie za to
                  zabrac, jak zaczac? Moze sie krepuje? Powodzenia w kazdym razie
                  zycze.
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Macias79 17.02.09, 22:38
              Mam wrażenie, że niektórym kobietom zwyczajnie nie mieści się w głowie, że
              mężczyzna czegoś takiego oczekuje, chyba są przekonane, że to nie męskie,
              gejowe. Nauczone na stereotypach myślą, że facet rzuci ją na łóżko weźmie od
              tyłu w trzy minuty i będzie kurwa szczęśliwy.
    • leniwakotka Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 18:21
      macias, "jaki ogrodnik takie warzywa" wiec przestan biadolic.
      Nie nauczyles dziewczyny , a obecnie zony, dobrego seksu od zarania
      waszej znajomosci. Ona pewnie nie miala zadnych przed seksem z Toba
      doswiadczen seksualnych, a tobie na tamtym etapie wystarczal pewnie
      taki "prosty" seks. Teraz "doksztalciles sie" na pornusach i przyzwy-
      czailes sie do wlasnej raczki. Nie wierze, macias, ze kobieta majaca
      duze potrzeby seksualne (sam to napisales) nie chce uczestniczyc
      w lozkowych figlach. Kto Ci powiedzial, ze jestes "dobry" w lozku?
      zona? a na jakiej podstawie? , lalunie z filmow porno?, a moze twoja
      raczka?
      Kochas, chyba uzalezniles sie od pornusow i raczki. Szukasz wytlumaczenia dla
      swojej masturbacji.


      • mistalovalova Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 19:25
        leniwakotka napisała:

        twoja

        > Kochas, chyba uzalezniles sie od pornusow i raczki. Szukasz
        wytlumaczenia dla swojej masturbacji.
        >

        a to dziwne nie podnieca cie masturbujacy sie facet? ;D


        • leniwakotka Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 20:38
          mistalovalova napisała:

          > a to dziwne nie podnieca cie masturbujacy sie facet? ; D

          jakos nie;) ale lubie jak mnie masturbuje;D





          >
          > a to dziwne nie podnieca cie masturbujacy sie facet? ;D
          >
          >
          • mistalovalova Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 20:41
            leniwakotka napisała:

            > mistalovalova napisała:
            >
            > > a to dziwne nie podnieca cie masturbujacy sie facet? ; D
            >
            > jakos nie;) ale lubie jak mnie masturbuje;D

            masturbowac kogos innego - ciekawe co na to prof. Miodek ;P
            • leniwakotka Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 20:51
              a co powiesz na zlizawanie miodku;)
              • mistalovalova Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 22:13
                a mowisz o byciu bee-sekksualna? ;)
      • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 20:50
        LOL, wylałaś już swoje żale bez choć pobieżnego przeczytania wątku? To papa...
      • peryklejtos Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 11:29
        > Kochas, chyba uzalezniles sie od pornusow i raczki. Szukasz
        wytlumaczenia dla swojej masturbacji.

        Widzę, że "Pani Doktor" ma receptę na wszystko, brawo.
        A tak naprawdę w Twoim poście uderzają same stereotypy.

        "Nie nauczyles dziewczyny , a obecnie zony, dobrego seksu od zarania
        waszej znajomosci" - a dlaczego to kobieta nie ma nauczyć mężczyzny
        dobrego seksu? Bo jest powszechnie przyjęte, że to mężczyzna ma
        uczyć? Na jakiej podstawie? Do prokreacji nie trzeba wcale seksu
        satysfakcjonującego. Właśnie myślenie kobiet (ale również i
        mężczyzn) i postawa roszczeniowa w stylu "on ma coś zrobić żebym
        chciała seksu", jest wg mnie nieporozumieniem. A wy - kobiety nie
        możecie wyjść z inicjatywą? Dlaczego, bo nie wypada? Bo tak nauczono?
        Dziewczynki mają być bierne, bawić się lalkami i marzyć o księciu z
        bajki, a chłopcy mają pełnić rolę zdobywcy? Kto tak powiedział -
        Bóg? :-)
        Wychodzi brak edukacji seksualnej w domu, w szkole,brak szczerych
        rozmów z rodzicami, z nauczycielami, z partnerami, życie w
        stereotypach, wpajanie dzieciom, że seks to coś nieczystego, złego -
        np. przez kościół. I wszyscy jesteśmy tego ofiarami.

        P.S. chyba nie czytałaś postów autora wątku. Napisał wyraźnie, że im
        bardziej się starał, tym mniej żonie się chciało. Niektórym kobietom
        wygodnie jest obarczać winą zawsze jedną stronę i nie dopuszczać do
        myśli, że obie strony są winne. Albo żadne nie jest, tylko obie są
        ofiarami rzeczywistości, w której sie wychowali. Zdecydowanie
        łatwiej jest kogoś obrazić.
    • fenced_meadow Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 19:46
      Witam w pewnym momencie przyznałeś że żona zapytała "to co mam robić" a potem że
      przecież ona wie co ma robić- a może jednak nie? piszesz że z nią rozmawiałeś
      ale czy ona NAPEWNO cię zrozumiała? jeżeli chodzi o rozmowy między kobietą a
      facetem niestety bywa tak że jedno mówi a drógie rozumie coś zupelnie innego
      jeżeli zapytała "to co mam robić" to co jej wtedy powiedziałeś? może powinneś
      poprostu powiedzieć kochanie zrób teraz to i to będzie mi miło? myślę że problem
      jest w tym że ona naprawdę nie wie co robić może baaardzo się wstydzi, czy
      powiedziała ci otwarcie że nigdy nie zrobi tego o co ją prosisz? może mówisz o
      tym ale za mało konkretnie?
      po
      • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 19:54
        wlasnie to mnie najbardziej rozwalilo ze po ilus tam tlumaczeniach co i jak bym
        chcial aby robila to znowu zapytala "a co mam robic"
        no sorry przeciez nie napiszę instrukcji i nie powieszę na ścianie sypialni w
        stylu "1. włóż rękę pod kołdrę 2. wyszukaj członka 3. zacznij go masować
        powolnym ruchem w lewą stronę 4. ...."

        Po drugie średnio kręci mnie wydawanie szczególowych poleceń żonie co ma teraz
        robic jezeli widze ze sama nie ma do tego przekonania i nawet za bardzo nie
        czuje potrzeby robienia tego.

        Uwazam ze jest ogromna różnica pomiędzy sytuacją gdy prosisz kobietę aby wzięła
        do buzi i ona łaskawie się na to zgadza a sytuacją gdy kobieta sama z siebie
        chce sprawic ci przyjemnosc w ten sposob.
        Tak samo jak ty chcesz ją podniecic pieszcząc jej piersi. Nie jest to chyba zbyt
        skomplikowane.
        • fenced_meadow Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 20:07
          masz durzo racii i naprawde cię rozumiem (u mnie jest tak że mój mąż nie lubi
          mówić mi miłych rzeczy więc jeśli czasami go naciskam to pyta dokładnie jak
          twoja żona "to co mam ci powiedziec" więc naprawdę wiem o co chodzi )a wracając
          do ciebie może to być z lekka dziwne z tą instrukcją ale może od tego należy
          zacząć? może kilka razy powiesz jej dokładnie co i jak a potem zacznie to robić
          sama z siebie? jeśli nie masz nic do stracenia spróbój ja myślę że jej niechęć
          wynika z ogromnej blokady a nie z realnej niechęci a co do skomplikowania ...
          czasami pewne rzeczy są trudniejsze niż nam sie wydaje
        • leniwakotka Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 20:47
          macias, obawiam sie, ze inny facet nie bedzie musial dlugo Jej tlumaczyc w jak
          ma go rajcowac. Widocznie nie masz talentu pedagogicznego;)
          • mistalovalova Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 22:14
            wiesz p oprostu baby nei sa pojetnymi uczennicami i dlatego musza
            dostawac klapsy ;D
        • alicjaizabella Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 21:28
          a moze w odpowiedzi na takie pytanie wez poprostu jej reke i
          poprowadz tam gdzie trzeba, jednoczesnie wyraznie okazujac ze
          sprawia ci to ogromna przyjemnosc. A tak wogole to twoj post jest
          swietny, daje duzo do myslenia i uwazam ze moze stanowic bodziec dla
          tych kobiet ktore sie nad nim zastanowia. Ja sobie go przemyslalam i
          chyba conieco zmienie w swoim zyciu ;) Powodzenia!
          • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 23:16
            Dziękuję, fajnie że komuś to pomoże ale z drugiej strony się zastanawiam czy ja
            coś odkrywczego napisałem ?
            • peryklejtos Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 11:36
              Nie napisałeś nic odkrywczego...
              Grunt, że w ogóle to napisałeś :-)
          • dulcia33 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 24.02.09, 23:29
            jA również uwazam, że Twój post jest dobrą instrukcją dla nas
            kobiet. Z waszej strony zupełnie inaczej to wyglada niż z naszej.
            Myślę, że mój mąż może mieć podobne odczucia do Twoich, ale nigdy
            się nad tym nie zastanawiałam w ten sposób, więc Twojego posta
            traktuję jak dobrą lekcję.
            Ja na przykład mam duże opory wewnętrzne do działania, bo boję się
            odrzucenia. Choć to się nigdy nie zdarzyło i moja inicjatywa była
            przyjmowana w zasanie w 95%. Mam wpojone, że to facet powinien
            zdobywać. Są momenty, że leżę jak kłoda i czekam aż mąż mi zrobi
            dobrze. Robi, ale nigdy nie sądziłam, że to może być dla niego takie
            nudne. Czasem mam wielką ochotę sprawić mu przyjemność i pieszczenie
            go daje również mi dużo satysfakcji.
            Myślę, że po latach zrobiłam się również czasami zrzędliwa i być
            może to paraliżuje mojego męża.
            Generalnie mamy kłopoty.
            Dzięki Ci za tego posta.
            Daje mi dużo do myślenia.
    • kaszankazamiastmozgu Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 22:09
      34 letni facet podpisuje sie pod tym obiema rękami
    • wj_2000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 22:41
      A mnie ta sytuacja (i głosy panów, że to częste) bardzo pasuje do mojego
      wyobrażenia jak ewolucja (optymalizując utrwalanie gatunku) ukształtowała
      seksualność każdej z płci.

      Potrzeba wieloletniej opieki nad potomkiem ( nim jego mózg został właściwie
      zaprogramowany) i pojawianie się kolejnych co rok prowadzące do sporej gromadki
      niesamodzielnych istot doprowadziła do zaangażowania ojca w wychowanie i do
      monogamii. Ta monogamia nie jest "wyrozumowana" a sterowana chemicznie. Stały
      popęd seksualny MĘŻCZYZNY i konieczność jego zaspokajania "na okrągło" trzyma
      faceta przy partnerce. A ona pozwala mu ulżyć sobie, gdy przyniesie mięso dla
      jej dzieci!
      Jej szczęście zapewniają hormony, czy narotyki wydzielające się na widok
      roześmianej buzi dziecka. Seks jest przez nią tolerowany, ale nie może stanowić
      o sensie jej szczęścia! Bo zamiast opiekować się dziećmi latała by bez przerwy
      za chłopami.

      Oczywiście w dzisiejszych warunkach, gdy kobieta nie rodzi 13 dzieci w czasie
      życia (jak moja babcia), te wbudowane biologiczne mechanizmy nam PRZESZKADZAJĄ,
      ale one SĄ.

      Kobiety wmawiają sobie, że powinny mieć tyle orgazmów co mężczyźni, a że to
      (statystycznie, bo są kobiety wyjątki) jest sprzeczne z ich biologią , to
      frustracje.
      Chłopy też uwierzyli, że kobieta ma być zaspokojona, że powinna być partnerką i
      się frustrują.
      Sprawę należy traktować bardziej fizjologicznie. Zerżnąć du.pę i już!
    • koles_30 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 22:46
      Dziwie się, że nie znajdziesz sobie kochanki albo się nie rozwiedziesz. Po co
      się męczyć, zwłaszcza, że piszesz, że nie masz ochoty i siły już walczyć.
      Człowieku! Żyjemy w XXI wieku - nie pasujecie do sobie, dajecie sobie spokój! Co
      Cię trzyma przy żonie?
      • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 17.02.09, 23:23
        Jakis wielkich męczarni nie przeżywam, ludzie na tym forum mają dużo gorsze
        sytuacje.
        Dla mnie seks to tylko jeden z elementów układanki i wcale nie uważam że
        najważniejszy bo są dzieci, rodzina, praca, wspolni znajomi, wspolne
        zainteresowania, plany, rozrywki a ponadto moja żona posiada mnóstwo zalet -
        niestety nie jest doskonała :-).
        Raczej cieszę się ze stabilnosci swojej sytuacji i że spokojnie mogę działać w
        innych dziedzinach.
        • koles_30 Skoro tak to... 17.02.09, 23:55
          Walcz o swoje, może żona też zawalczy. Może za szybko się poddałeś? I żona też
          spróbuje?
          Myślę, że Wasz seks możecie sprowadzić ma dobrą drogę, chyba warto próbować?? Ja
          na pewno bym tak sprawy nie odpuścił... Walczyłbym do końca, albo skoczyłoby się
          rozwodem. Ale u Was widzę, że spokojnie dacie rade!
          • pasqda1 ODPOWIEDŹ 18.02.09, 10:01
            Ech, te wszystkie mądre rady... A jak to wygląda z drugiej strony, tej biernej,
            pozbawionej wyobraźni żony? Otóż tak:
            Po 8-9 godzinach pracy, zmęczona wraca do domu z pełnymi siatami (samochód wile
            tu nie zmienia, zakupy ktoś musi zrobić, wnieść do domu, rozpakować), sprząta
            porozrzucane z rana przez innych rzeczy (nawet bez dzieci, uwierzcie mi, rzeczy
            jest pełno), ogarnia mniej więcej mieszkanie/dom (bo faceta albo jeszcze nie ma,
            albo "nie zauważył", że potyka się o wszystko), robi obiad/kolację (sobie, bo
            jest głodna, innym "przy okazji"), prasuje z wielkiej kupy przynajmniej te
            rzeczy, które chce na drugi dzień założyć. W tych wszystkich czynnościach facet
            bierze mizerny udział, a jeżeli zostanie o coś poproszony, to "żona jest jędzą,
            wiercącą dziurę w brzuchu". O 21:00-22:00 mniej więcej kobieta "pada na pysk"
            myśli tylko o tym, żeby się położyć. Kąpie się z wysiłkiem i ląduje z nosem w
            poduszce (jeżeli ma dzieci przygotowuje im jeszcze różne rzeczy do szkoły i
            idzie spać jeszcze później). Wtedy facet, niezmęczony pracami domowymi (nawet,
            jeśli brał w nich aktywny udział, to jednak jest z natury dużo silniejszy
            fizycznie od kobiety i te wszystkie prace nie męczą go aż tak) domaga się od
            żony "inicjatywy". Ha ha ha!!! Żona, nie chcąc odpychać męża zupełnie, godzi się
            na jedną pozycję, która PRAWDOPODOBNIE jest JEDYNĄ POZYCJĄ, która nie sprawia
            jej fizycznego bólu (bo niestety niedopsowanie wielkości narządów rozrodczych
            zdarza się nagminnie). Dlaczego nie potraficie zrozumieć, że kobieta została
            zupełnie inaczej pomyślana przez naturę? Nie potrzebowała "rozsiewać" swoich
            genów jak najczęściej i jak najgęściej, nie ma więc takich potrzeb jak
            mężczyzna. Skoro przez 9 miesięcy jest w ciąży, a potem dochodzi do siebie, to
            jasne, że w tym czasie może obyć się bez seksu, czyli de facto może obywać się
            bez niego latami... Oczywiście, są kobiety, które mają większe potrzeby, ale
            wcale nie są w większości. A wszystkie "napalone małolaty" i większość kochanek
            pokazuje swojemu partnerowi swoje zwiększone potrzeby tylko w jednym celu -
            zdobyć go "na stałe". A potem, nagle przytłoczone obowiązkami dnia codziennego,
            zamieniają się w te bierne i bez wyobraźni...
            • peryklejtos Re: ODPOWIEDŹ 18.02.09, 10:59
              A jak to wygląda ze strony męża, który:
              - w drodze z pracy robi zakupy,
              - po powrocie z pracy przygotowuje obiad lub kolację,
              - co drugi dzień piecze ciasto, żeby było świeżutkie
              - sprząta,
              - zajmuje się dzieckiem,
              - ZAWSZE inicjuje zbliżenie, bo jeszcze nie zdarzyło się, żeby Żona
              zrobiła pierwszy krok, przy czym lubi długo i namiętnie pieścić
              Żonę. W zamian dostaje kłodę z rozłożonymi nogami.

              • dupablada9999 Re: ODPOWIEDŹ 18.02.09, 18:38
                > A jak to wygląda ze strony męża, który:
                > - w drodze z pracy robi zakupy,
                > - po powrocie z pracy przygotowuje obiad lub kolację,
                > - co drugi dzień piecze ciasto, żeby było świeżutkie
                > - sprząta,
                > - zajmuje się dzieckiem,
                > - ZAWSZE inicjuje zbliżenie, bo jeszcze nie zdarzyło się, żeby Żona
                > zrobiła pierwszy krok, przy czym lubi długo i namiętnie pieścić
                > Żonę. W zamian dostaje kłodę z rozłożonymi nogami.
                >
                dokładnie...
                odnoszę wrażenie ze "dawanie" przez żonę jest elementem manipulacji: jak
                poodkurzasz, podlejesz kwiatki, wypastujesz podłogę, zrobisz obiad, odbierzesz
                dzieci - to dam ci... pomacać ;)

                przy czym żona pracuje na 0,5 etatu, a mąż na 1,5 i wraca z pracy do
                zapuszczonej chałupy...

                dlatego jak się samemu zaspokaja, to przynajmniej w tej kwestii jest niezależny
                a żona traci możliwość szantażu i manipulacji
            • peryklejtos Re: ODPOWIEDŹ 18.02.09, 11:18

              "A wszystkie "napalone małolaty" i większość kochanek
              > pokazuje swojemu partnerowi swoje zwiększone potrzeby tylko w
              jednym celu -zdobyć go "na stałe".

              pasqda1 - nie generalizuj. Nie znasz wszystkich kobiet, tak jak i
              nie znasz wszystkich mężczyzn, rodzajów związków i relacji. Możesz
              opisywac jedynie własny przypadek, bo ten znasz na różnych
              płaszczyznach. Relacje między ludźmi często są bardziej złożone niż
              może się to wydawać. I wcale nie chodzi w nich o odkurzony dywan,
              czy nieposprzątane skarpety.
            • macias79 Re: ODPOWIEDŹ 18.02.09, 22:04
              > Wtedy facet, niezmęczony pracami domowymi (nawet,
              > jeśli brał w nich aktywny udział, to jednak jest z natury dużo silniejszy
              > fizycznie od kobiety i te wszystkie prace nie męczą go aż tak) domaga się od
              > żony "inicjatywy". Ha ha ha!!!

              Rozumiem że żona również nie ma prawa wymagac inicjatywy.
              Ok to zastosujmy to podejscie jednocześnie tzn. mężczyzni zachowują się jak
              kobiety nie wykazując inicjatywy! Fajny jest taki świat ?
      • kasiuniada74 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 13:03
        nie czytałeś, że kocha żonę??
    • rachela7 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 10:18
      wiesz, są takie kobiety, które panicznie boją się porażki, wyśmiania, krytyki.
      Wmawiano im kiedyś, że mają być idealne, albo po prostu juz mają taki charakter.
      takie kobiety, nawet jeśli chcą czegoś nowego w łóżku to się boją; boja się, że
      będą źle wyglądać, że zrobią coś nie tak, że zepsują atmosferę. To takie
      podświadome lęki, które nie pozwalają im się ruszyć:)Myslę, że rzadko się
      zdarza, żeby kobieta była po prostu egoistyczna w łóżku; tym bardziej wobec
      własnego męża, którego kocha i z którym jest żźyta. Musi chodzić o cos innego.
      Kobieta zawsze ma jakiś powód; tak mi sie wydaje i raczej nie jest to wina złego
      charakteru. Sam mówisz, że to tylko w łóżku się nie układa. Co zaś do
      jędzowatości; tu też wychodzi dążenie do tej perfekcji; chce, żeby wszystko było
      super pięknie. Może tym bardziej im bardziej się nie układa w łózku. Nie wiem co
      jeszcze napisać. Może ma kompleksy? Spróbuj jeszcze raz coś zmienić, bo naprawdę
      ta sfera jest ważna. Jeśli jest źle...to tkwi między ludźmi jak zadra. Po prostu
      wyjdź z załozenia, że ona nie chce źle. Mam nadzieję, że nie wyszło na to że się
      wymądrzam. To takie luźne pomysły...
      • roterro Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 11:04
        Mowisz, ze zona jest jedzowata. Bardzo mozliwe. Jesli tak, to wyrazy
        wspolczucia. Ale nie wiem czy zauwazasz jakie poklady frustracji i
        pretensji do zony sa w tobie. Widac je kiedy czyta sie twoje posty.
        Wydaje sie, ze oboje macie w stosunku do siebie jakies poklady
        niezadowolenia i frustracji. Jesli myslisz, ze zona tego nie
        wyczuwa, to sie mylisz, tak samo jak ty jestes wrazliwy na jej
        niezadowolenie z ciebie, ona rowniez odbiera twoje niezadowolenie z
        niej.
        Nie chce tu jej 'bronic' tylko wydaje mi sie, ze ustalila sie miedzy
        wami jakas sfrustrowana atmosfera, ktora - mysle - stworzyliscie
        oboje. A kazde z was najwyrazniej obwinia te druga osobe. W takiej
        atmosferze trudno o namietnosc.

        I jeszcze cos - opisujesz jak zona cie krytykuje, nawet kilka razy.
        Mozesz na to nie pozwalac. Mnie moj maz tego oduczyl. Kiedy nie mam
        racji, mowi mi to, ale lekko, z poczuciem humoru, nie robi zadnej
        afery, tylko rozladowuje atmosfere i konczy sie tym, ze sie oboje
        smiejemy. Kiedy mam racje, wysluchuje mnie, rozmawiamy, obgadujemy
        sprawe, i potem temat jest zamkniety, nie wracamy do tego. I
        atmosfera w zwiazku jest lekka i naladowana pozytywnymi emocjami. I
        przyznaje, ze tego nauczyl mnie maz. Nie pozwalal mi na
        'jedzowatosc' i mial racje. Ja z drugiej strony tez chetnie sie tego
        oduczylam. Ale to kwestia jakiegos szacunku do siebie, on nie
        pozwala bym go nie szanowala.
        Co do waszych spraw seksualnych, moze faktycznie jestes z osoba nie
        zainteresowanaa seksem - wielka szkoda. Tylko po co w takim razie
        sie z nia zeniles? Nie wiem czy twojej zonie seks nie kojarzy sie z
        wysluchiwaniem jakiejs litanii twoich potrzeb, pragnien, frustracji.
        Moze skuteczniejsze byloby wprowadzenie napiecia erotycznego,
        mowieniu o twoim pozadaniu JEJ, o tym jak cie podnieca, jaka jest
        piekna, wzbudzaniu w niej podniecenia. Tylko to musi byc prawdziwe,
        a nie 'wymeczone' po to zeby dostac od zony to czego sie chce.
        Oczywiscie jesli zona jest naprawde osoba, ktorej seks nie
        interesuje, nie zadziala niestety NIC.
        • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 22:14
          Z tą krytyką to chodziło mi o to że to nie jest tak że to jest obojętne. Co z
          tego że żona ma rację ? Nic. Po prostu za którymś razem nie chce mi się tego
          słuchać. Co więcej słyszane słowa krytyki jakoś niespecjalnie wzbudzają we mnie
          ciepłe uczucia do niej.

          Ciekawe czy któraś z Pań chciałaby słyszeć regularnie jakies niepochlebne
          komentarze na temat swojego wyglądu. Co z tego że facet ma rację mówiąc że
          macie złą fryzurę, niezrobione paznokcie i trochę nadwagi ? To jest prawda ale
          czy nalezy to mówić ???
          Ja uważam że nie. Ale w drugą stronę to nie działa i żony moga walić prosto z
          mostu między oczy gdy coś jest nie tak.
          • roterro Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 11:13
            W ogole mnie nie zrozumiales.
            Rozumiem, ze takie zachowanie zony Cie rani. Rozumiem ze nie
            przysluza sie niczemu w zwiazku. Zgadzam sie w tym z toba.
            Chcialam tylko powiedziec, ze nie musisz tego sluchac. Ze mozesz
            bardzo kategorycznie powiedziec zonie, ze slyszalaes juz te teksty i
            uslyszenie czegos raz ci wystarczy, ze nie masz najmniejszej ochoty
            wysluchiwac ich znowu. To ze ona ma ochote cie krytykowac, nie
            oznacza, ze ty musisz tego sluchac. Mozesz kategorycznbie odmowic
            'wspolpracy'. A ty zamiast odmowic tam gdzie cie boli, to odmawiasz
            seksu.
            Oczywiscie ani panie ani panowie nie chca wysluchiwac ciaglej
            krytyki na swoj temat, i oczywiscie jest to bez sensu. Powiedz to
            jej i odmow sluchania tego. Badz kategoryczny, ale gdybys przy tym
            mogl byc na luzie, byloby nawet lepiej.
            A druga sprawa, chodzilo mi o to, ze widzisz jak rani cie brak
            akceptacji zony. I to normalne, kazdego by ranil.
            Tylko nie widzisz tego jakie ty masz w sobie poklady frustracji,
            zranienia, rozczarowania zona, a przede wszystkim chyba nie masz
            swiadomosci tego, ze ona tez to odbiera i to tez ja rani. To
            wszystko.
            A ten ktos kto mowil o bieganiu rano - zgadzam sie na sto procent.

      • roterro Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 11:04
        Mowisz, ze zona jest jedzowata. Bardzo mozliwe. Jesli tak, to wyrazy
        wspolczucia. Ale nie wiem czy zauwazasz jakie poklady frustracji i
        pretensji do zony sa w tobie. Widac je kiedy czyta sie twoje posty.
        Wydaje sie, ze oboje macie w stosunku do siebie jakies poklady
        niezadowolenia i frustracji. Jesli myslisz, ze zona tego nie
        wyczuwa, to sie mylisz, tak samo jak ty jestes wrazliwy na jej
        niezadowolenie z ciebie, ona rowniez odbiera twoje niezadowolenie z
        niej.
        Nie chce tu jej 'bronic' tylko wydaje mi sie, ze ustalila sie miedzy
        wami jakas sfrustrowana atmosfera, ktora - mysle - stworzyliscie
        oboje. A kazde z was najwyrazniej obwinia te druga osobe. W takiej
        atmosferze trudno o namietnosc.

        I jeszcze cos - opisujesz jak zona cie krytykuje, nawet kilka razy.
        Mozesz na to nie pozwalac. Mnie moj maz tego oduczyl. Kiedy nie mam
        racji, mowi mi to, ale lekko, z poczuciem humoru, nie robi zadnej
        afery, tylko rozladowuje atmosfere i konczy sie tym, ze sie oboje
        smiejemy. Kiedy mam racje, wysluchuje mnie, rozmawiamy, obgadujemy
        sprawe, i potem temat jest zamkniety, nie wracamy do tego. I
        atmosfera w zwiazku jest lekka i naladowana pozytywnymi emocjami. I
        przyznaje, ze tego nauczyl mnie maz. Nie pozwalal mi na
        'jedzowatosc' i mial racje. Ja z drugiej strony tez chetnie sie tego
        oduczylam. Ale to kwestia jakiegos szacunku do siebie, on nie
        pozwala bym go nie szanowala.
        Co do waszych spraw seksualnych, moze faktycznie jestes z osoba nie
        zainteresowanaa seksem - wielka szkoda. Tylko po co w takim razie
        sie z nia zeniles? Nie wiem czy twojej zonie seks nie kojarzy sie z
        wysluchiwaniem jakiejs litanii twoich potrzeb, pragnien, frustracji.
        Moze skuteczniejsze byloby wprowadzenie napiecia erotycznego,
        mowieniu o twoim pozadaniu JEJ, o tym jak cie podnieca, jaka jest
        piekna, wzbudzaniu w niej podniecenia. Tylko to musi byc prawdziwe,
        a nie 'wymeczone' po to zeby dostac od zony to czego sie chce.
        Oczywiscie jesli zona jest naprawde osoba, ktorej seks nie
        interesuje, nie zadziala niestety NIC.
      • lia.13 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 12:39
        wydaje mi się, że Rachela ma rację. Dziewczynki i chłopców wychowuje sie
        zupełnie inaczej. Dziewczynki mają być grzeczne i spokojne. A najlepiej co
        niedziela biegać do kościoła. Wiesz jaka to tragedia dla kobiety ze sporym
        temperamentem gdy idzie się z facetem do łózka, jest sie strasznie napalonym i
        nagle okazuje sie, że ta kobieta kompletnie nie ma pojęcia jak znaleźć ujście
        dla swojego temperamentu. Nastolatki nie oglądają Playgirl czy innych filmików
        "edukacyjnych". Edukacja seksualna kobiet jest niestety żadna. W sferze łóżkowej
        wiele kobiet jest bardzo niepewnych tego co mogą, co powinny a czego absolutnie
        nie muszą robić w łóżku. Jak trafia na doświadczonego partnera to jest ok, taki
        znajdzie czas i ochotę by przedstawić jej całą feerię możliwości. Gorzej jak
        trafią na równie mało doświadczonego zakompleksionego gościa, to się obydwoje
        męczą. Bo obydwoje chcą tylko nie bardzo wiedzą jak :(
        Może zaprenumeruj Maćku swojej żonie Cosmopolitana. To głupawa ale wyzwalając
        seksualnie gazeta ;) Podpowiada wiele różnych pozycji atrakcyjnych dla kobiety
        jak i dla mężczyzny. Poza tym, ty masz 30 lat. Ile ma Twoja żona? kobieta
        wolniej dorasta do odczuwania przyjemności seksualnej.
        A-ha. Jeśli kobieta inicjuje zbliżenie a ty twierdzisz, ze jesteś zmęczony,
        podczas gdy nie jesteś, to nie dziw sie, że gdy już łaskawie sie zgodzisz to ona
        leży jak kłoda. Po prostu najprawdopodobniej boi się by czegoś nie zepsuć bo
        jeszcze znów się zmęczysz.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
        • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 22:01
          Zgadzam sie ze edukacja jest żadna, dlatego edukowałem przez parę lat i żona
          poznała siebie i swoje reakcje i potrafi czerpać znacznie więcej przyjemnosci
          niż jak się poznawaliśmy. Ale ile ta edukacja może trwać ? rok, dwa, trzy ? My
          znamy się 10 lat !

          Wiele osób mówi "widziały gały co brały"
          tak widziałem bo brałem młodą, atrakcyjną i inteligentną kobietę a że bez
          doświadczeń seksualnych to przecież z czasem się nadrobi i rzeczywoscie spory
          postęp sie dokonał

          Ok moge edukować ale wypadałoby aby żona trochę w tej edukacji inicjatywy
          wykazała. Przecież w wielu innych dziedzinach sie rozwija, czyta, dokształaca
          się, aktywnie rozwija sie zawodowo. Chociażby w takiej sferze jak dbanie o urodę
          to doskonale się orientuje w nowościach, dba o swoją sylwetkę, regularne wizyty
          u kosmetyczek itd.
          Ale w seksie jest po prostu beton. Zero czytania i jakiegokolwiek
          zainteresowania tematyką od strony teoretycznej. Wszystko muszę robić ja łącznie
          z kupieniem ciekawszej bielizny dla niej bo sama nie odczuwa takiej potrzeby.

          Ok jest stereotyp faceta zdobywcy, co to dominuje a kobieta mu ulega i się
          oddaje bez reszty. Ale szczerze mówiąc nie do konca mi to odpowiada. Kobieta tez
          powinna sie troche postarać a nie tylko brać.
          I pod pojęciem starania się rozumiem coś więcej niż obrócenie się na bok i
          wypięcie pupy.

          Na obecnym etapie mam wrażenie że moim największym osiągnieciem byłoby
          sprawienie aby moja żona chciała sama z siebie sprawic mi przyjemnosc, żebym
          poczuł że autentycznie chce tego niezaleznie od swojej satysfakcji.
          Wiele bym za to dał.
          Z drugiej strony frustruje mnie niesamowicie to że będąc napalonym mam ochotę
          moją żonę po prostu zjeść, jestem gotów dosłownie wycałować jej każdy centymetr
          ciała ale myśl ze ona potem nawet nie zechce w zaden sposób się zrewanżować po
          prostu mnie rujnuje.
          Przykręcam kurek z seksem na prawdę wbrew sobie.
          Chciałbym aby seks był czymś więcej niż koniecznoscią zgody na jej warunki.

          Odnosnie kilku niezbyt sympatycznych wpisów Pań w tym wątku to :
          1. zastanawia mnie tak alergiczne reagowanie kobiet na słowo masturbacja, tak
          jakby Paniom ciężko byłoby zrozumieć fakt że 95% facetów w młodości się
          onanizuje i nie jest to dla nich jakiś ewenement. Owszem jest to intymna sfera
          ale nie jakaś absurdalna.
          2. kolejna sprawa to reakcja na to iż oczekuję od żony choć trochę inicjatywy
          tak jakbym wymagał niewiadomo czego ? Od razu niektore forumowiczki mają
          jednotorowe skojarzenie z przenoszeniem akcji filmów porno do sypialni. A
          kobiety same oczekują iż mężczyzna będzie je całował po rękach, w szyję, czule
          obejmował i patrzył z pożądliwością. Wiec czy to takie dziwne ze facet tez
          potrzebuje tez trochę zainteresowania i też ma takie potrzeby tylko trochę
          inaczej wyrażone ?
          • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 09:00
            > Z drugiej strony frustruje mnie niesamowicie to że będąc napalonym
            > mam ochotę moją żonę po prostu zjeść, jestem gotów dosłownie
            > wycałować jej każdy centymetr ciała ale myśl ze ona potem nawet nie
            > zechce w zaden sposób się zrewanżować po prostu mnie rujnuje.
            > Przykręcam kurek z seksem na prawdę wbrew sobie.
            > Chciałbym aby seks był czymś więcej niż koniecznoscią zgody na jej
            > warunki.

            To kochaj się z żoną, ale na własnych warunkach.

            Ja wiem, jak wielką frajdę mogą sprawiać takie pieszczoty, o których napisałeś,
            choć nie przynoszą one Tobie fizycznej przyjemności. Ale to z nich bym właśnie
            na Twoim miejscu zrezygnował.

            Niech seks będzie dla Ciebie okazją do zrobienia sobie dobrze. Tylko i
            wyłącznie. Po takim czasie pewnie się już nauczyłeś rozpoznawać moment, w którym
            jest ona bliska orgazmu. Z taką wiedzą można żony do orgazmu nie doprowadzić,
            robiąc dobrze tylko sobie.

            Jak się zacznie buntować, odpowiedz, że na przyjemność trzeba zasłużyć. I to nie
            leżąc jak kłoda czy rozkładając nogi.
            • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 22:04
              krzysztof-lis napisał:


              > Jak się zacznie buntować, odpowiedz, że na przyjemność trzeba zasłużyć. I to ni
              > e
              > leżąc jak kłoda czy rozkładając nogi.

              i znowu dostane pytanie "no ale co ja mam zrobic ?" ;-) ehh
    • silesia7 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 10:55
      Może za mało sie wspolnie modlicie?
    • swojski_fr_1 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 11:17
      chlopie, w co ty pogrywasz ???

      czekasz az ci poroze nie pozwoli wejsc do domu, czy regularnie je
      podcinasz udajac, ze nic nie widzisz ???

      Probowales seksu z inna/innymi ?
      Bylo lepiej, czy tak samo??? Bo jak tak samo - to lepiej idz do
      seksuologa.
      A jesli o niebo lepiej jest z innymi - to sie zastanow, czy nadajesz
      sie na ten zwiazek.

      Kobiety w wieku trzydziestu lat, to najcudowniejsze maszyny do
      seksu... sa boskie!
      Wez ja w aucie, w parku, rusz tylkiem...
      skoncz siedziec na necie, czy przed TV, wstawaj 45 minut wczesniej
      rano - pobiegaj jakies 20, wez prysznic, a zobaczysz, ze pozostale
      20 minut jakie ci zostanie bedze tylko przystawka...


      macias79 napisał:
      > Chciałbym napisać jak to wygląda z drugiej strony tj. dlaczego 30
      letni facet
      > unika seksu ze swoją żoną mimo iż żona ma niemałą ochotę
      • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 11:38
        swojski_fr_1 napisał:

        > Wez ja w aucie, w parku, rusz tylkiem...
        Musiał by mieć cabrio, bo wiesz ona tylko na jeźdźca ;)

        > skoncz siedziec na necie, czy przed TV, wstawaj 45 minut wczesniej
        > rano - pobiegaj jakies 20, wez prysznic, a zobaczysz, ze pozostale
        > 20 minut jakie ci zostanie bedze tylko przystawka...
        Co prawda pewnie z uroczą sąsiadką a i tak będzie bombowo :D
        Czego autorowi z całego serca życzę.
        • swojski_fr_1 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 12:07
          ba, fotel niech rozlozy, jak nieduza, to zmiesci sie pod
          podsufitka ;-)

          no chyba ze ma peugeota, one dosc niewygodne... ale jak sprawi sobie
          szyberdaszek... to jeszcze zonka swierzy powietrzem plucka
          przepluka ;-) a on sobie bedzie mogl wyobrazic np. kolezanke z net-
          u ;-))

          songo3000 napisał:

          > swojski_fr_1 napisał:
          >
          > > Wez ja w aucie, w parku, rusz tylkiem...
          > Musiał by mieć cabrio, bo wiesz ona tylko na jeźdźca ;)
          • tarantinka Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 11:36
            czasami trudno odróżnić skutek od przyczyny, teskt że rozmawiłeś z
            żoną jakoś do mnie nie przemawia, może mówiłeś żonie ? Ona pewnie
            nie chciała zrzedzic i przyznawała rację ale zrozumieć nie
            zrozumiała, ty też nie rozumiesz. Twoja kobieta ma ochotę na seks, a
            ty jej odmawaisz, jakby mnie tak facet upokarzał kilka lat to bym
            się zamkneła w sobie i jakies inowacje ? no raczej sprawdzone metody
            które działały kiedyś, kiedy się z nią kochałeś. Zamkniete koło, Ona
            nie ma pojęcia za co jest karana, jedyne co czuje to czuje się
            zużytą, nieatrakcyjną babką, której mąż woli pornole. No po prostu
            jest to tak podniecające że nic tylko robić laskę. Powiem tylko
            jedno, byłam w trzech długi ch zwiazkach i z seksem było róznie, ale
            nie ma lepszego afrodyzjaku jak pożadanie i akceptacja. tego się nie
            da od tak wykrzesac, karami tego sprowokujesz.
    • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 12:52
      > Facet woli pójść z kolegami na piwo lub walić konia przed kompem niż
      > podopieszczać atrakcyjną małżonkę...

      Nic dziwnego, bo jak dopieszcza małżonkę, cytuję:

      ] nic to nie dało i nie zmieniło podejscia żony (no moze pozatym
      ] ze bardziej napalila sie na taki seks kiedy sobie lezy a facet
      ] skacze wokół niej przez półgodziny)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91442495&a=91491394
    • margotka8 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 19:32
      Zgadzam sie z toba macias79.
      Zgadzam sie jako kobieta ktora moze napisac taka sama historie o
      swoim mezu.
      Przydalo mi sie do chwilowej poprawy samopoczucia.
      Pozdrawiam.
      • ania_05 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 20:19
        każda żona może się okazać super kochanką i najczęsciej nią jest.
        Tylko że ..... niekoniecznie z własnym mężem.
        • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 20:30
          Nie, nie każda. Tak samo jak nie każdy może zostać astronautą, płetwonurkiem, poetą czy topowym tenisitą. Przeważnie można zostać co najwyżej średnim kochankiem/kochanką ale nawet do tego trzeba chęci. Jeśli ich brak to ... mamy takie wątki.
          • ania_05 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 20:35
            Dlatego piszę, że ,,MOŻE okazać się super kochanką,, a nie że nią
            jest zawsze :)
            • songo3000 Hmm, trochę precyzji prease 18.02.09, 20:42
              Wzrok jeszcze mam dobry:
              "każda żona może się okazać super kochanką"
              Podtrzymuję, że to brednie i zaprzeczam: NIE "każda żona może się okazać super kochanką".

              Stwierdzenie, że (żona) "MOŻE okazać się super kochanką" to coś tak jakby zupełnie innego :D
              • ania_05 Re: Hmm, trochę precyzji prease 18.02.09, 22:03
                No właśnie, Songo, o to ,,zupełnie coś innego,, mi chodzi. :D:D Tak
                jakoś w życiu się układa, że nie zawsze mąż czy żona to jest właśnie
                TEN właściwy partner( w łóżku). W życiu może być super, ale .... no
                i stąd mamy tu tyle postów :) Pozdrawiam
                • songo3000 Re: Hmm, trochę precyzji prease 18.02.09, 22:16
                  Aha, no to spox ;)

                  Też pozdrawiam,
    • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 20:48
      do macias79.
      wiesz co mi sie zdaje?
      ze i ty i twoja zona mowicie niezrozumiale dla siebie wzajemnie.
      dlatego ona pyta-ale co mam zrobic?i dlatego ty uwazasz ,ze ona jest jedzowata i
      zrzędzi.
      mysle ,ze nie tyle zrzedzi co probuje po swojemu przekazac ci ,zebys cośtam robił.
      moze znajdzcie jakąś spokojna chwile i spiszcie wzajemnie na kartkach swoje
      oczekiwania i wymieńcie sie tymi karteluszkami.
      a jak cos bedzie niejasne ,to sie dopytajcie wzajemnie o co konkretnie chodzi.
      bez oskarżeń,bez pretensji w spokoju.
      moze sie okaze ,ze twoja zona lubi twoj dotyk tylko jest on malo delikatny?a
      moze sie okaże ,ze dajesz jej do zrozumienia ,ze lubiesz dominowac w łóżku więc
      stara sie sprawić ci przyjemność?
      albo boi sie przejąc inicjatywę ,zebys nie myślał ,ze zachowuje sie jak dziwka?
      z tego co piszesz wnioskuje ,ze twoja zona potrzebuje oprawy do seksu,
      przygotowania.
      a ty w jakis sposob w tych przygotowaniach uczestniczysz?mowisz jej np.ze ci sie
      podoba,ze lubisz na nia patrzec ,ze lubisz jej zapach itd?
      albo czy w ciagu dnia w jakis sposob ja dotykasz przelotnie,calujesz,mowisz cos
      milego?
      wiesz niektore kobiety tak mają ,ze zeby sie rozluznic w łóżku potrzebują poczuc
      sie porządane na długo przed pojciem do łozka.
      moze twoja zona tez tak ma.
      • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 20:58
        Toż przecierz pisał, że różnorakie zabiegi 'przeseksowe' owszem zostały przyjęte entuzjastycznie ale NIJAK nie przeniosły się na zainteresowanie potrzebami męża. W tej sytuacji byłby kompletnym frajerem gdyby kontynuował skaknie wokół małżonki dostając za to kopa w dupe.
        • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 21:10
          toz przeciez napisałam ,że jak dla mnie, wysylają sobie niejasne/nieczytelne
          komunikaty o tym czego oczekują ;)
      • macias79 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 22:20
        > wiesz niektore kobiety tak mają ,ze zeby sie rozluznic w łóżku potrzebują poczu
        > c
        > sie porządane na długo przed pojciem do łozka.

        tak wiem cos o tym bo rozluźniam ją w łóżku od jakiejś dekady ....

        a moze napiszesz mi co wg ciebie potrzbuje facet w łóżku aby się rozluźnić ? hę !

        No właśnie drogie Panie wiecie coś na ten temat ?
        • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 22:33
          macias79 napisał:
          >>a moze napiszesz mi co wg ciebie potrzbuje facet w łóżku aby się rozluźnić ? hę!<<
          hę????
          zrozumialam ze masz problem z żoną nie ze sobą.
          zle zrozumiałam?
          • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 18.02.09, 22:51
            Albo zakładamy że 'rozluźnienie' to problem i wtedy to KOBIETA ma ten problem, bo potrzebuje rozluźnienia. Albo to nie jest żaden 'problem' i ... bądź łaskawa odpowiedzieć na pytanie autora mądralo :)
        • pharma5 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 02.03.09, 19:46
          No właśnie, czego potrzebuje jeszcze facet gdy przychodzę do łóżka
          nago, przytulam się mocno do jego pleców, masuję ramiona,
          podbrzusze, uda, dotykam członka i czuję, że staje się coraz
          bardziej gotowy, a tu nagle słyszę - jestem zmęczony, pokochajmy się
          innym razem. Nie było żadnego zrzędzenia, żadnej kłótni, wręcz super
          wieczór z kolacją.
          Niestety ale minie bardzo dużo czasu zanim kiedykolwiek spróbuję
          ponownie. Nie sądziłam, że takie odrzucenie aż tak bardzo daje w
          kość. Może Twoja żona podświadomie odczuwa strach właśnie przed
          takim odrzuceniem, a jak widać zdarza się ono.
          P
      • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 08:58
        > mysle ,ze nie tyle zrzedzi co probuje po swojemu przekazac ci ,
        > zebys cośtam robił.

        Ale nawet największy debil (facet!) by się zorientował po 10 latach, że jego
        metoda przekonywania jest nieskuteczna i wymyślił inną.

        Tymczasem żona wątkotwórcy z uporem maniaka go magluje.

        Ja z żoną nie mam aż tak długiego doświadczenia, ale parę rzeczy udało mi się
        przeforsować:
        * zamiast pytań "odkurzysz mieszkanie?" (odpowiadałem zawsze "nie" a ona się
        wściekała) nauczyłem, by mówiła "odkurz mieszkanie",
        * później zamiast poleceń "odkurz mieszkanie" nauczyłem formułować je na
        zasadzie "odkurz proszę mieszkanie" (nie reagując na tę uboższą formę).

        Może i wątkotwórca powinien popróbować pracy u podstaw, na zasadzie upierdliwego
        przypominania przy każdym jej zrzędzeniu, że zrzędzi.
    • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 10:07
      songo3000 napisal:
      >>Albo zakładamy że 'rozluźnienie' to problem i wtedy to KOBIETA ma ten problem,
      bo potrzebuje rozluźnienia. Albo to nie jest żaden 'problem' i ... bądź łaskawa
      odpowiedzieć na pytanie autora mądralo :)<<
      madralo?jaki mily komplement -nawet jesli nie zamierzony ;)
      do rzeczy:
      nawet jesli zalozymy ,ze rozluznienie to problem ,to w tym przypadku nie dotyczy
      on tylko KOBIETY -bo jak autor watku sam pisze
      >>tak wiem cos o tym bo rozluźniam ją w łóżku od jakiejś dekady ....<<. biora
      wiec udzial w tym rozluznianiu oboje.
      i bardzo fajnie bo tak w sumie powinno byc,ze oboje sie PROBUJA starac zeby bylo
      fajnie ,tylko moze stosuja nie takie jak trzeba metody rozuzniajace?
      skoro zona osiaga sadysfakcje tylko w jeden okreslony sposob widocznie pan mąz
      znalazl kiedys klucz do niej.tylko czemus teraz seks dla pani zony to nie
      przyjemnośc ,zabawa ale bardziej obowiazek,konieczność, chęc sprawienia
      przyjemności męzowi.
      moze zona mysli ,ze dla męza fajny jest sam fakt penetracji wiec probuje wyrwac
      cos dla siebie-wciąz w tej samej pozycji.
      poza tym skoro on jest taki kochany i od jakiejś dekady ją rozluznia to ona
      czuje sie zobowiazana JAKOŚ reagować,zeby sobie nie pomyslal,ze ona seksu nie lubi.
      bo pewnie lubi-tylko jeszcze niewiele wie o tym co jej i co mu sprawia
      frajdę.(autor watku pisze,ze zona pyta przeciez-co mam robić?)
      nawet jesli mężowe pieszczoty są kompletnie nietrafione nie powie mu tego,zeby
      go nie urazic-on tez jej nie chce urazić i tez z nia nie rozmawia konkretnie-i
      kołeczko sie zamyka.
      wciąz podtrzymuję swoją tezę-błąd w porozumieniu sie.wzajemnym.
      niczyja wina,po prostu ona rozumie jego slowa/zachowania inaczej niz on je
      wypowiada i vice wersa.
      trzeba sie nauczyc na nowo ,konkretnie ze sobą rozmawiac.

      a na pytanie autora trudno mi odpowiedzieć konkretnie-bo nie wiem co on
      lubi.kazdy jest inny.
      tak najogolniej-mężczyzna musi sie czuć dobrze w zwiazku nie tylko w łozku ale
      przede wszystkim w codziennym zyciu.
      i o ile seksualnośc mężczyzny jest prosta to kobiety niestety,niestety ale dość
      skomplikowana.


      do krzysztof-lis

      >>Ale nawet największy debil (facet!) by się zorientował po 10 latach, że jego
      metoda przekonywania jest nieskuteczna i wymyślił inną.<<
      hehe.no to zebys sie nie zdziwił kiedys.
      są ludzie ktorzy prędzej zrezygnuja z sukcesu niz przyznają sie do tego,ze
      popelnili błąd i w zwiazku z tym poszukaja innej metody na sukces.
      • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 10:14
        powinno byc VICE VERSA oczywiście.
      • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 10:43
        Jednym słowem zakładasz dobrą wolę obydwojga i 'tylko' problemy z jasnym przekazem swoich potrzeb. Też tak to sobie wyobraziłem do momentu przeczytania, że trwa to ponad 10 lat a babeczka była z tych 'czystych przed ślubem'.
        IMO kiepską komunikację w łóźku (przy dobrej woli właśnie i dogadywaniu się poza nim) rozwiązuje się przynajmnije jakoś na początku małżeństwa. A tutaj mamy panią, która owszem otrzymuje zainteresowanie i zadowolenie (inaczej by nie inicjowała!) w seksie nic nie dając od siebie. Okopanie się na wygodnych dla siebie pozycjach wyraźnie charakteryzuje osobę skrajnie egoistyczną. Tak więc nie widzę tu tylko 'złej komunikacji'. Tu po prostu nie ma zaangażowania.

        > i o ile seksualnośc mężczyzny jest prosta to kobiety
        > niestety,niestety ale dość
        Postawię śmiałą hipotezę, że facet to też człowiek ;) więc jego seksualnośc jest równie skomplikowana jak kobiety. Po prostu inna. Nie warto myśleć stereotypami.

        > są ludzie ktorzy prędzej zrezygnuja z sukcesu niz przyznają sie do
        > tego,ze
        > popelnili błąd i w zwiazku z tym poszukaja innej metody na sukces.
        Zawsze powtarzam - większość ludzi na świecie to idioci :)
      • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 10:54
        > nawet jesli zalozymy ,ze rozluznienie to problem ,to w tym przypadku
        > nie dotyczy on tylko KOBIETY -bo jak autor watku sam pisze
        > >>tak wiem cos o tym bo rozluźniam ją w łóżku od jakiejś dekady
        > ...<<
        > biora wiec udzial w tym rozluznianiu oboje.

        Owszem. On bierze udział czynny. Ona bierny.

        > poza tym skoro on jest taki kochany i od jakiejś dekady ją
        > rozluznia to ona czuje sie zobowiazana JAKOŚ reagować,zeby sobie
        > nie pomyslal,ze ona seksu nie lubi.

        A czym się to jej zobowiązanie objawia? Tym, że nie robi nic, tylko leży z
        rozłożonymi nogami? Zaiste, doskonała reakcja na starania męża.

        > trzeba sie nauczyc na nowo ,konkretnie ze sobą rozmawiac.

        To jak ma wątkotwórca rozmawiać z żoną? Jasne komunikaty czego od niej oczekuje,
        jak widać, nie wystarczają, skoro mimo słyszenia tego wielokrotnie ona znów pyta
        "to co mam zrobić?".
        • roterro Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 11:19
          nawiazuje do twojej odpowiedzi na moj wczesniejszy post.
          W ogole mnie nie zrozumiales.
          Rozumiem, ze takie zachowanie zony Cie rani. Rozumiem ze nie
          przysluza sie niczemu w zwiazku. Zgadzam sie w tym z toba.
          Chcialam tylko powiedziec, ze nie musisz tego sluchac. Ze mozesz
          bardzo kategorycznie powiedziec zonie, ze slyszalaes juz te teksty i
          uslyszenie czegos raz ci wystarczy, ze nie masz najmniejszej ochoty
          wysluchiwac ich znowu. To ze ona ma ochote cie krytykowac, nie
          oznacza, ze ty musisz tego sluchac. Mozesz kategorycznbie odmowic
          'wspolpracy'. A ty zamiast odmowic tam gdzie cie boli, to odmawiasz
          seksu.
          Oczywiscie ani panie ani panowie nie chca wysluchiwac ciaglej
          krytyki na swoj temat, i oczywiscie jest to bez sensu. Powiedz to
          jej i odmow sluchania tego. Badz kategoryczny, ale gdybys przy tym
          mogl byc na luzie, byloby nawet lepiej.
          A druga sprawa, chodzilo mi o to, ze widzisz jak rani cie brak
          akceptacji zony. I to normalne, kazdego by ranil.
          Tylko nie widzisz tego jakie ty masz w sobie poklady frustracji,
          zranienia, rozczarowania zona, a przede wszystkim chyba nie masz
          swiadomosci tego, ze ona tez to odbiera i to tez ja rani. To
          wszystko.
          Ty widzisz krytyke zony, ale nie widzisz zapewne, jak jej
          przekazujesz swoja frustracje. Ona widzi jakies rzeczy nie OK w
          tobie, a pewnie nie widzi jak cie odrzuca i rani. Idzcie moze do
          seksuologa?
          A ten ktos kto mowil o bieganiu rano - zgadzam sie na sto procent.

        • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 12:35
          songo3000
          bardzo bym chciala,zeby bylo tak jak piszesz:
          >>więc jego seksualnośc (faceta)jest równie skomplikowana jak kobiety. <<
          moze wtedy nie istnialy by problemy tutaj opisywane.
          nie mysle stereotypami-takie sa niestety fakty a zwiazane jest to z fizjologią
          ciala mężczyzny i kobiety.znow uogolniając-seksualność mężczyzny wiąże sie z
          przyjemnośćia.
          seksualnośc kobiety wiąże sie i z przyjemnością i z przykrościa i z
          odpowiedzialnością.
          męzczyzn omijają takie przyjemności jak:
          bole przedmiesiaczkowe + zwiazane z tym skoki poziomu hormonow i rowniez
          niefajne niekontrolowane zmiany nastroju,
          miesiączka,
          przerwanie blony dziewiczej,
          odkrycie sposobu osiagania sadysfakcji seksualnej-niektorym kobietom zajmuje to
          cale lata i wcale nie jest smieszne,
          obawa przed zajsciem w ciążę,
          zajscie w ciążę + pakiet najdziwniejszych niekontrolowanych przez umysl zachowań
          typu poranne mdłości,skurcze nog,zgaga itd.,
          porod+ kolejne z tym zwiazane zawirowania hormonalne wraz ze skutkami ubocznymi,
          menopauza czyli kolejny pakiet niekontrolowanego szaleństwa ciała i umysłu(hormony).
          zwyczajnie i po prostu :kobieta musi przekonać sie do tego co mężczyzna dostaje
          w wieku dojrzewania za friko:że seks to frajda,zabawa,przyjemnośc.dla mężczyzny
          przyjemnosć bez ograniczen-dla kobiety z przeszkodami ale jak najbardziej
          mozliwa i polecana.
          byc moze dlatego najwiekszy sukces odnosi męzczyzna ktory nie tylko słucha co
          się do niego mówi ale i slyszy ;)
          ktory nie traktuje kobiety automatycznie-bo on wie z
          założenia(ksiązki,szkolenia,od kumpli),ze to i tylko to jest dla niej dobre,
          ktorego nie trafia szlak,ze on tak się stara a ona nic(ale jesli ją dotyka nie
          tam gdzie ona lubi to jak ona ma reagować pozytywnie????),
          ktorego stac na odrobine cierpliwości a w tym przypadku-kiedy ona przed slubem
          byla totalnie >>zielona<< to nawet sporo tej cierpliwości,
          ktory pamieta,ze rzadko ktora kobieta podnieca sie w trzy sekundy-znowu fizjologia
          oraz o tym że procz biustu i pochwy posiada rownież ramiona,szyję,glowę,
          stopy,uda oraz całą reszte ciala a na dodatek że każda z kobiet może miec gdzie
          indziej umiejscowione punkty erogenne,
          oraz że rzadko ktora kobieta jest w stanie przez dluzszy czas sprostac zasadzie:
          nie będę cie przed seksem przepraszal bo nie klocilem sie z d.upą tylko z gębą.

          ta babeczka-zona -nie jest egoistką.nie mowi przeciez-mi jest dobrze tak a ty
          radz sobie sam,ale przecie pyta-to co ja mam robić?
          a skoro ona wciąz pyta a on ciagle jej odpowiada -to najwyrazniej mowia do
          siebie niezrozumiale.
          ona wciąz nie wie co on od niej chce-chlopak musi sobie radzic własnoręcznie ,on
          wciąz nie wie czego ona chce od niego- ona zrzedzi.
          muszą sie nauczyć mowić do siebie tak,zeby ta druga osoba rozumiała czego sie od
          niej chce.
          bo jak dla mnie nie dogaduja się włąsnie ani w łóżku ani poza łóżkiem.albo
          inaczej-częściowo sie dogaduja(bo i wspolny seks do 3 razy na miesiąc sie zdarza).

          mysle ,ze gdyby bylo tak jak piszesz-ze problemy tego typu rozwiazuje sie na
          początku małżeństwa bylo powszechne -nie bylo by tylu rozwodow,nie bylo tylu żon
          i męzow >>tylko na papierze<<.
          jesli zaczyna sie myslec o rozwiazywaniu problemow małżeńskich-o ile w ogole
          mysli sie o rozwiazniu problemow a nie od razu małżenstwa- to dopiero wtedy gdy
          zaczynają bardzo doskwierac.
          czyli po kilku latach własnie. :)

          do krzysztof-lis
          watkotworca przyznał-poszukaj sobie-ze nie moze mowic konkretnie o co mu chodzi
          bo nie chce jej urazić.nie przekazuje jej jasnych komunikatow.moze byc tez tak
          ,ze te komunikaty sa jasne-tylko dla niego.i tak właśnie obstawiam.
          • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 13:13
            > zwyczajnie i po prostu :kobieta musi przekonać sie do tego co
            > mężczyzna dostaje w wieku dojrzewania za friko:że seks to
            > frajda,zabawa,przyjemnośc.

            To niech się przekonuje. Sama.

            > ta babeczka-zona -nie jest egoistką.nie mowi przeciez-mi jest
            > dobrze tak a ty radz sobie sam,ale przecie pyta-to co ja mam robić?

            Pytanie "co ja mam zrobić?" nie jest w kontekście "chcę zrobić dla ciebie coś,
            tylko nie wiem co" a w kontekście "nie wiem czego ode mnie wymagasz więc weź się
            odpier--l".

            Poczytaj resztę wątku.
            • juzia214 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 13:42

              krzysztof-lis napisał:
              >>To niech się przekonuje. Sama.<<

              podejście do sprawy godne smarkatego onanisty.
              najpierw robótki ręczne potem wyższa szkola jazdy-onanizm przy pomocy ciala kobiety.
              • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 19.02.09, 13:59
                > podejście do sprawy godne smarkatego onanisty.

                Raczej feministy.

                W końcu zależy nam na równouprawnieniu kobiet i mężczyzn, prawda?

                Skoro tak, to czemu kobiety nie mogą się rozbudzać same i mają być zawsze
                rozbudzane przez mężczyzn?
          • songo3000 Stereotypy, schematy.... 19.02.09, 23:16
            W południe wysmażyłem w odpowiedzi szegółowego maila ale coś się nie podpięło :( więc streszczę się.
            Poza tym, że piszesz strasznie schematyczne dyrdymały to:

            > bardzo bym chciala,zeby bylo tak jak piszesz:
            > >>więc jego seksualnośc (faceta)jest równie skomplikowana jak kobiety.
            Chyba jednak byś za bardzo nie chciała, lepiej Ci widzieć sprawy 'płasko' i bezpiecznie.

            Warto więc uświadomić Cię, że seksulaność meżczyzny również związana jest z takimi negatywami jak strach przed wpadką czy inicjacja. Facet również sterowany jest hormonami i ich skoki czy ekstrema mają silny wpływ na zachowanie. Tylko tak się jakoś stereotypowo przyjęło, że mężczyzna nie za bardzo może pozwolić sobie na okazanie go w przeciwieństwie do histeryzujących babeczek. Odpowiedzialność za spłodzonego potomka też spada na faceta.
            Tak więc twierdzenie, że u mężczyzny seks=tylko przyjemntość świadczy o tym, że nie masz ZIELONEGO POJĘCIA o czym mówisz.

            > byc moze dlatego najwiekszy sukces odnosi męzczyzna ktory nie tylko słucha co
            > się do niego mówi ale i slyszy ;)
            To jest generalnie przepis na sukces w każdym biznesie i dotyczy obydwu płci.

            > ktorego stac na odrobine cierpliwości a w tym przypadku-kiedy ona przed slubem
            Jeżeli dla Ciebie 10 lat to nie jest jeszcze 'odrobina cierpliwości' to szkoda gadać...

            > byla totalnie >>zielona<< to nawet sporo tej cierpliwości,
            Każdy kiedyś był totalnie >zielony< i więksszość jakoś zdobywała doświadczenie. Nie ma w tym ŻADNEJ różnicy pomiedzy facetami i babeczkami

            > ta babeczka-zona -nie jest egoistką.nie mowi przeciez-mi jest dobrze tak a ty
            > radz sobie sam,ale przecie pyta-to co ja mam robić?
            Sęk w tym że dokładnie tak robi - 'mi jest dobrze a Ty radź sobie sam'. Sorry, jest SKRAJNYM EGOISTĄ. Trochę logiki, tylko takiej książkowej nie bazarowej.

            > a skoro ona wciąz pyta a on ciagle jej odpowiada -to najwyrazniej mowia do
            > siebie niezrozumiale.
            A co jest niezrozumiałego w "chciałbym od tyłu", "chciałbym zobaczyć Twoją inicjatywę"? Albo 'nierozumiejący' jest idiotą albo nie chce zrozumieć.

            > mysle ,ze gdyby bylo tak jak piszesz-ze problemy tego typu rozwiazuje sie na
            > początku małżeństwa bylo powszechne -nie bylo by tylu rozwodow,nie bylo tylu żo
            Żeby rozwiązać jakiekolwiek problemy potrzebne są CHĘCI z obydwu stron. Tutaj tego nie widzę.

            > watkotworca przyznał-poszukaj sobie-ze nie moze mowic konkretnie o co mu chodzi
            > bo nie chce jej urazić.nie przekazuje jej jasnych komunikatow.moze byc tez tak
            Przeczytaj konkretnie, w którym momęcie i w jakim kontekście autor przestał przekazywać jasne komunikaty (znaczy zaczął ściemniać). Pomyśl zanim coś palniesz.
            • urquhart Re: Stereotypy, schematy.... 19.02.09, 23:21
              pobocznie w temacie stereotypów dla Songo >>>
              www.hahastop.com/pictures/How_Feminists_Look.jpg
              • juzia214 Re: Stereotypy, schematy.... 20.02.09, 00:40
                songo3000 napisal:
                >>Pomyśl zanim coś palniesz.<<
                wzajemnie.
                mam rowniez swiadomosc ,ze obecnie dyskusja toczy sie bez udzialu autora watku
                bo nie jest on zainteresowany zadnymi zmianami w ktorych musialby wziąć czynny
                udzial.
                on juz znalazl winną ,osadzil a nawet wyznaczyl jej karę.

                jakie to mile ze bierzesz na siebie trud uswiadamiania mnie.
                ale nijak nie umiem postawic znaku rownosci pomiedzy strachem przed wpadką-a
                byciem w ciązy,pomiedzy strachem przed inicjacją a konkretnym bolem przy defloracji.
                tym bardziej ,ze kobiecie nieobce sa rowniez i strach przed ciążą i strach prze
                inicjacja.
                odpowiedzialnośc za potomka moze i spada na mężczyzne-o ile ma on ochote sie jej
                podjąc- ale to kobieta zasuwa 40 tygodni w odmiennym stanie i to kobieta znosi
                -rowniez fizyczne-niedogodnosci zwiazane z ciążą.

                piszesz:
                >>Facet również sterowany jest hormonami i ich skoki czy ekstrema mają silny
                wpływ na zachowanie.<< oczywiscie ,ze od czasu do pory tak. kobieta niestety ma
                te fazy co miesiąc.i nie zauwazylam,zeby ktokolwiek byl wyrozumialy dla nas w
                tym czasie ,a wręcz przeciwnie -jesli sie ktoras z nas wscieka z jakiegos
                powodu, zawsze znajdzie się zyczlywy ktory zapyta-a co sie tak rzucasz okres masz?

                piszesz tez:
                >>Tak więc twierdzenie, że u mężczyzny seks=tylko przyjemntość świadczy o tym,
                że nie masz ZIELONEGO POJĘCIA o czym mówisz.<<
                co w takim razie boli męzczyznę w czasie uprawiania seksu?oczywiście nie biorę
                pod uwagę niewygodnej pozycji,bo zawsze mozna ja zmienic na wygodna.

                nastepna rzecz:10 lat traktowania kobiety jak idiotki i wymagania ,zeby COS
                zrobila,bez konkretnego powiedzenia jej co ma robic ,bo nie mozna jej
                urazic-rzeczywiscie nie jest dla mnie ani odrobiną cierpliwości.

                >>Każdy kiedyś był totalnie >zielony< i więksszość jakoś zdobywała
                doświadczenie. Nie ma w tym ŻADNEJ różnicy pomiedzy facetami i babeczkami<<
                nie mysl sterotypowo.
                ta babeczka zdecydowala sie na wspolne z autorem wątku odkrywanie swojej
                seksualnosci.najpierw więc zdecydowal sie on na role nauczyciela a teraz ma
                pretensjie,ze kobieta pyta-co mam robic?

                >> ta babeczka-zona -nie jest egoistką.nie mowi przeciez-mi jest dobrze tak a ty
                radz sobie sam,ale przecie pyta-to co ja mam robić?
                Sęk w tym że dokładnie tak robi - 'mi jest dobrze a Ty radź sobie sam'. Sorry,
                jest SKRAJNYM EGOISTĄ. Trochę logiki, tylko takiej książkowej nie bazarowej.<<
                sęk w tym ze gdyby bylo tak jak ty to przedstawiasz odwracalaby sie tylkiem
                zaraz po osiagniciu oragazmu,majac głeboko co on dalej ze soba zrobi.a ona po
                prostu nie ma zamiaru rezygnowac z tej odrobiny przyjemnosci ktora jej
                ofiarowuje jej >>wszechstronny<< kochanek.


                >>A co jest niezrozumiałego w "chciałbym od tyłu", "chciałbym zobaczyć Twoją
                inicjatywę"? Albo 'nierozumiejący' jest idiotą albo nie chce zrozumieć.<<
                a co bys chcial od tylu?popatrzec,poglaskac,polizac????
                a co to znaczy >>chcialbym zobaczyc twoja inicjatywe<<?mam ci usmarzyc
                jajecznice czy stanąc na glowie?

                a tu masz calkowita racje:
                >>Żeby rozwiązać jakiekolwiek problemy potrzebne są CHĘCI z obydwu stron. Tutaj
                tego nie widzę.<<


                >>Przeczytaj konkretnie, w którym momęcie i w jakim kontekście autor przestał
                przekazywać jasne komunikaty (znaczy zaczął ściemniać). Pomyśl zanim cos palniesz<<
                niewazne w ktorym momencie autor zaczał ściemniac.wazne jest,ze nie rozwiazal
                problemu ale przezucil wine na swoją kobietę i na tym sprawe zakonczyl.nieznaczy
                to oczywiscie ,ze nie uzywa jej czasami jak mu sie znudzi masturbacja.
                to uwazasz jest dojrzale podejscie do sprawy?
                • krzysztof-lis Re: Stereotypy, schematy.... 20.02.09, 12:19
                  > on juz znalazl winną ,osadzil a nawet wyznaczyl jej karę.

                  Co do winy ma rację. Co do kary
                  • juzia214 Re: Stereotypy, schematy.... 20.02.09, 14:16
                    krzysztof-lis napisał:
                    >> Bredzisz. Żeby jej nie urazić to on ją teraz okłamuje. Ale wiele razy w ciągu
                    tych 10 lat mówił, co KONKRETNIE chce, żeby zrobiła. A ona słuchała, pewnie
                    kiwała głową a przy kolejnej awanturze pytała jakby nigdy nic "to co ja mam
                    zrobić?".<,
                    bredzisz :)
                    bo nie sadze ,ze byles tam i widziałes i slyszałeś jak to sie odbywalo.
                    chcesz bardzo obronic kolegę w imię -nie wiem-wykazania sie męską
                    solidarnością-ok. rozumiem.
                    zauwaz tylko pewna rzecz: to mąz ma problem -zonie jest dobrze tak jak jest.
                    to chyba logiczne ,ze jak sie ma problem to sie szuka rozwiazan tak dlugo az
                    problem bedzie rozwiazany.
                    jak rozumiem w tym przypadku problem rozwiazany zostal polowicznie-z jednej
                    strony kolega przeszedl na samoobsluge plus sporadyczne stosunki, z drugiej ma
                    pretensje do zony ,ze ona nie rozdziera szat z tego powodu.
                    dodatkowo oklamuje ją i utrzymuje w świadomosci,ze to co sie miedzy nimi dzieje
                    jest wciąz w porządku,bo ani jej tego nie mowi wprost(ze jest problem) ani jej
                    tego nie okazuje (bo sporadycznie ale jednak z nia współżyje).
                    czyli wciąz problem z komunikacją.i wina po OBU stronach.
                    koniec kropka.
                    znudził mi sie ten wątek.
                    • krzysztof-lis Re: Stereotypy, schematy.... 20.02.09, 20:56
                      > bo nie sadze ,ze byles tam i widziałes i slyszałeś jak to sie
                      > odbywalo.

                      Ja nie byłem. Dlatego nie mam prawa twierdzić, że wątkotwórca próbował przez 10
                      lat rozwiązać problem.
                      Ty nie byłaś. Dlatego masz prawo twierdzić, że wina jest po obydwu stronach a
                      wątkotwórca nie zrobił wszystkiego, co mógł zrobić.

                      Czy tak?

                      > zauwaz tylko pewna rzecz: to mąz ma problem -zonie jest dobrze tak
                      > jak jest.

                      Rozumiem. W sytuacji, w której mąż przychodzi do domu i zalega przed TV a żona
                      musi się koło niego krzątać
    • maclusky Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 20.02.09, 20:46
      Unikam sexu z żoną. Moja żona i ja jesteśmy wysokolibidowcami. Moja
      żona uwielbia przebieranki, zamieszczać swoje zdjęcia w necie,
      kochać się z innymi parami przed kamerką, próbuje namówić koleżankę
      na spotkanie w realu. Niesamowicie ją wszystko kręci i wykazuje się
      inicjatywą ale tylko wtedy kiedy ja nie chcę sexu. Jeśli ja zaczynam
      się starać i wykazywać inicjatywę po tygodniu wszystko
      jest "normalnie"- 15 min. w łóżku, 5 jej orgazmów, jeden mój i spać.
      I tak jest od lat (15 lat po ślubie). Po ok. 3 tygodniach, mówię, że
      jestem zmęczony, nie mam ochoty itp. Żona ponownie na kilka dni
      przejmuje inicjatywę. Taka huśtawka trwa już długo i zamierzam
      nagrać naszą rozmowę na dyktafon (dlaczego nie chcę się kochać) i
      puszczać jej raz na miesiąc po trzech, czterech dniach abstynencji.
      Moim zdaniem problem polega na tym niestety, że kobiety są przez
      mężów rozleniwiane, bo to my zazwyczaj wymyślamy i wykazujemy się
      inicjatywą, więc po co się starać skoro i tak dojdę 5 razy.
      • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 20.02.09, 20:58
        > Unikam sexu z żoną

        Napisałeś tak, że nie wynika z tego, czemu unikasz seksu. Czy po to, by ona
        wykazywała się inicjatywą?
      • litigate Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 20.02.09, 21:03
        smutne
        moze zamiast inicjowac czekaj na jej ruch w twoja strone?
        • maclusky Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 21.02.09, 11:06
          > moze zamiast inicjowac czekaj na jej ruch w twoja strone?
          Ruch z jej strony jest codziennnie jeśli ja nie zaczynam i to jest
          super, kończy się jednak na 15 minutach, najczęściej z jej strony.
          Ale kiedy "odstawię" Żonę na kilka dni, wstępuje w nią demon i jest
          niesamowita, sprawia jej to wielką przyjemność (nie tylko orgazmy).

          Paradoks wysokolibidowców wg. kobiet-
          facet- ciągła chęć seksu, gotowość na każde skinienie partnerki
          (ciągle tej samej),
          kobieta- jak największa ilość orgazmów w jak najkrótszym czasie
          • benit14 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 01.03.09, 21:26



            Pisałam raz na tym forum, sprawa dotyczyła rzadkich kontaktów z
            mężem - tak w skrócie. szukałąm przyczyny i może ją odkryłam.
            Przestudiowałam sobie w/w wątek i zrobiłam rachunek sumienia.
            1. Niegy nie byłam bierna, ale też nie przejawiałam większej
            aktywności, tzn. mąż zawsze kierował mną, a ja się godziłam lub nie.
            Ale prawda jest taka, może do kłody mi daleko ale aktywność i też
            raczej niewielka- poprostu odpowiadałam na jego pieszczoty i tyle.
            Nasz sex był podobny, schemat prawie zawsze taki sam. Postanowiłam
            to zmienic.
            Dzisiaj rano wziełam sprawy w swoje ręce. Było zupełnie inaczej niż
            zawsze, mąż był zszokowany, nie spodziewał sie takiego obrtu sprawy.
            Kochalismy sie ponad godzine, była dłuuga gra wstępna, była
            laseczka, kilka pozycji w róznych miejscach, na koniec anal. Wiem,
            ze było mężowi dobrze, był zachwycony. Mówił mi to wiele razy ,
            zresztą jego oczy powiedziały wszystko. Mi tez było wspaniale, nie
            sądziłam, że aktywność w łóżku może tak podniecać. Po tym wszystkim
            poroamawialismy sobie w fajnej atmosferze. Dowiedziałam się, że
            wiele razy miał ochotę ale bał się zainicjowac cokolwiek bo wie, że
            jestem zmęczona ( małe dzieko, nieprzespane noce itd). Dowiedziałąm
            się, że bardzo czesto ma ochote rano i nie ma sumienia mnie budzic -
            kazałam mu to robic i nie bac sie, bo ja wole to aby mnie obudził
            od braku seksu. Widziałam, że podobało mu sie nowe wcielenie.
            i też się to podobało.
            Mam nadzieję, ze dzisiejszy dzień to przełom. Daliście mi troche
            do myślenia- nad udanym pożyciem trzeba pracowac. Ja to sobie
            odpuściłam, więc trzeba to zmienić.
            • krzysztof-lis Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 01.03.09, 22:04
              > 1. Niegy nie byłam bierna, ale też nie przejawiałam większej
              > aktywności, tzn. mąż zawsze kierował mną, a ja się godziłam lub nie.

              Przepraszam
              • benit14 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 01.03.09, 22:14
                Hm. Chyba masz racje. Tylko trudno to sobie uświadomić i przyznać
                przed samą sobą. Ale kubeł zimnej wody na głowe jest w tym przypadku
                wskazany. dzięki
                • maclusky Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 03.03.09, 03:46
                  benit14 napisała:

                  > Hm. Chyba masz racje. Tylko trudno to sobie uświadomić i przyznać
                  > przed samą sobą. Ale kubeł zimnej wody na głowe jest w tym
                  przypadku
                  > wskazany. dzięki

                  Kolejne przebudzenie- gratuluję Wam i mam nadzieję, że to dopiero
                  początek Waszego związku ;)
    • kipuros Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 01.03.09, 21:28
      bo dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki....
    • dosia2308 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 02.03.09, 13:23
      Tekst trafny i nawet powiedziałabym sprawiedliwy. Mam jedną refleksję - po jaką
      cholerę gnijemy w związkach? Po co? Ja mam kolejnego faceta. Mam z nim małe
      dziecko. Koleś jest w porządku. Ja jestem jędzą. Dlaczego? Bo mnie wkurza.
      Wszystko. Mój brzuch po porodzie. Jego ślepota jeśli chodzi o moje ciało. Pewnie
      nie zauważa mnie, żeby mi nie zrobić przykrości swoją uwagą. Mam wrażenie, że
      nie widzi moich piersi. Czy można nigdy nie zapytać czy mam sztuczne cycki?????
      Matko, moi przygodni kochankowie albo się zachwycali albo po prostu coś
      skomentowali, tu - nic. 0 uwag. Myślę, że jakby o mnie powiedział że jestem
      szczupła i całkiem atrakcyjne to zabiłabym go śmiechem. Powiedz, po co z nią
      jesteś? Po co w ogóle się z nią bzykać? Bo ja wiem dziś, że mam ochotę na coś
      zupełnie innego. Mam ochotę na niezłe bzykanko. Przecież masturbacja jest w
      sumie do bani. Jest po prostu sposobem na rozładowanie emocji. Ale można
      inaczej. Można pójść do łóżka z niezłą dupcią. Ja bym chętnie poszła. Żeby się
      poczuć fajną laską. Wreszcie. Dlaczego. Odpowiedz.
      • maclusky Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 03.03.09, 03:44
        >dosia2308 napisała: Ja jestem jędzą.

        Jak przeczytasz pomału swój tekst, to zrozumiesz. Niestety problem
        polega prawdopodobnie w tym co zacytowałem. Po jaką cholerę on gnije
        w związku z Tobą? Bo jeśli go nie kochasz- tylko jest "spoko" i
        chcesz i nie chcesz, aby z Tobą rozmawiał. I chcesz, aby coś mówił,
        bo Ty go chcesz zabić śmiechem- POWODZENIA
        • benit14 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 03.03.09, 08:03
          no to sie pochwale znowu. dzisiaj rano zgwałciłam swjego męża.
          wczesniej rano nie dopuszczałam go do siebie. było cudownie. mąż
          powiedzał, ze teraz jego kolej na gwałt. juz sie nie moge doczekac.
          • maclusky Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 03.03.09, 22:32
            benit14 napisała:

            > no to sie pochwale znowu. dzisiaj rano zgwałciłam swjego męża.
            > wczesniej rano nie dopuszczałam go do siebie. było cudownie. mąż
            > powiedzał, ze teraz jego kolej na gwałt. juz sie nie moge
            doczekac.

            YES, YES, YES
          • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 04.03.09, 01:28
            Mogę dać cynk na promocje z pejczami i kajdankami. Może się w końcu przydadzą? ;)
        • dosia2308 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 03.03.09, 12:22
          Może zastosowałam w swojej wypowiedzi zbyt duży skót myślowy. To co napisałeś-
          dosadne i trafne. Myślę, że jest ze mną bo chciał mieć dziecko i przez pomyłkę
          obojgu nam wydawało się w pewnym momencie, że TO JEST TO. Ja wyrażam swoje
          rozczarowanie. Sobą i nim. Ja nie chcę być w takim związku. Zadałam więc pytanie
          autorowi wątku: po co jest ze swoją żoną? Pytanie jest proste.
          • maclusky Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 03.03.09, 23:04
            Na pewnym etapie trwania związku, jego dojrzałości- możliwe jest
            odgraniczenie seksualności od sfery uczuć. Twórca wątku
            prawdopodobnie kocha swoją Żonę, dlatego z nią jest, odpowiada mu
            jako partnerka życiowa i poświęca dla miłości idealny sex. Istotne
            jest, że ciągle walczy. Czy tak jest rzeczywiście, najlepiej on sam
            powinien się wypowiedzieć.
    • teraz_bedzie_inaczej Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 04.03.09, 17:12
      Macias:

      Ja mam podobnie jak Ty - unikam seksu ze swoja zona i mam ku temu
      barodzo podobna do Twojej motywacje. Moglbym sie podpisac pod Twoim
      opisem sytuacji. Oto moj watek sprzed ponad roku:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=64482821&v=2&s=0

      I przez ponad rok prawie nic sie nie zmienilo. Tkwimy tak sobie w
      tym bezseksiu. Zona co prawda zauwazyla, ze sie cos zmienilo, ale
      na tym koniec.

      Pozdrawiam,
      • songo3000 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 06.03.09, 16:24
        A WiL mówiła, że jesteś na równi pochyłej. Słuchać nie chciałeś....
    • rzewakasia Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 06.03.09, 11:44
      napisałeś że Twoja żona jest inteligentna, mam wątpliwości, jeśli przez wiele
      lat mówiłeś jej o swoich potrzebach i nic...dla mnie jest oczywiste że związek
      partnerski oparty na uczuciu polega również na chęci sprawiania przyjemności
      partnerowi. myślę że któregoś dnia spotkasz kobietę która zrozumie Ciebie i
      będzie otwarta na Twoje oczekiwania, wówczas żona będzie lamentować, a wszyscy w
      koło będą komentować jaki z Ciebie drań bo ją zdradziłeś lub odszedłeś. ale nie
      przejmuj się bo życie mamy jedno i powinniśmy nim się cieszyć a nie umartwiać.
      jestem żoną od 16 lat generalnie kochamy się kilka razy w tygodniu, a bywają
      okresy że codziennie. nie jest to zasługa męża że lubię się kochać ale moja
      własna,czuję się bardzo kobieca, atrakcyjna, znam swoją wartość, jestem kobietą
      przed czterdziestką i mam świadomość że moje ciało nie wygląda jak u dziewcząt z
      reklam.jednak posiadam dojrzałość życiową,słucham partnera i nie boję się
      eksperymentów.
      może Twoja żona ma niską samoocenę?
      życzę powodzenia!
    • zamyslonaona Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 23.04.09, 09:04
      A mi sie wydaje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pokazac ten post
      który napisałes twojej żonie. Reakcja może nie byłaby najlepsza, ale
      na pewno dalo by jej to dużo do myślenia...
      • anyx27 Re: Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żo 23.04.09, 11:21
        Jestem kobietą, ale doskonale rozumiem autora tego watku :) i nie
        dziwię się, że nie ma ochoty na sex z żoną w obecnej sytuacji.
        myślę, ze najprostszym rozwiązaniem bedzie powiedzenie żonie tego
        wszystkiego, co napisałeś w pierwszym poście.

        PS. Mimo, iz jestem bardzo zadowolona ze swojego zycia seksualnego,
        zdarza mi sie oglądać tzw. pornole i się przy nim mastrurbować i
        wcale się tego nie wstydzę ;) myślę, że to zdrowe zachowanie i jeśli
        nie zaburza to naszego życia seksualnego, to jest ok. wiem, że mój
        mąz robi to samo i dopóki nie jest to w zamian za sex z żoną, to nie
        mam nic przeciwko :)
Pełna wersja