Równouprawnienie i pożądanie to dwie różne sprawy

22.02.09, 12:02
Fragment książki E Perel w temacie dyskusji o niepolitycznym przyznawaniu się do roli zniewolenia w pożądaniu.

Kilka lat temu byłam na konferencji, gdzie jeden z terapeutów omawiał przypadek pary, która się do niego zwróciła między i z powodu ostrego załamania w sferze seksualnej. Wcześniej małżonkowie realizowali swoje fantazje o dominacji i poddaniu, lecz po narodzinach drugiego dziecka żona zapragnęła kochać się bardziej konwencjonalnie. Problem polegał na tym, że mąż był przywiązany do starego stylu uprawiania miłości. (…) Kilku uczestników zastanawiało się, jaka patologia może być u podstaw męskiej potrzeby seksualnego uprzedmiotowienia kobiety oraz jej pragnienia bycia zniewoloną. Być może – uczestnicy konferencji .kontynuowali swe spekulacje - macierzyństwo odbudowało poczucie godności i teraz nie chciała już być poniżana. (…) Wielu było przekonanych, że parom podobnym do potrzeba większej empatii w związku, by równoważyła domniemane tendencje agresywne i chęć władzy nad partnerem. Wszystkie uwagi wypływał z niepisanego przekonania, że takie praktyki są z natury upokarzające dla kobiet, należy je więc uznać za policzek wymierzony równouprawnieniu płci i - przede wszystkim - że są zaprzeczeniem zdrowego małżeństwa. (...) Drążąc temat - . zastanawiałam się, czy pragnienie kobiety bycia zniewoloną nie jest aby zbyt wielkim wyzwaniem dla politycznej poprawności? Czy zbyt trudno było uwierzyć, że silna, pewna siebie kobieta lubi mieć swoje fantazje o podległości? Czy przyznanie racji bytu tym wyobrażeniom obniża jej wartość moralną? Być może uczestnicy konferencji obawiali się, że gdyby kobiety ujawniały takie potrzeby, sankcjonowałyby jednocześnie męską dominację w innych sferach: w pracy, polityce, ekonomii ... Być może idea seksualnej dominacji i podległości, podboju i podporządkowania, agresji i kapitulacji (niezależnie od który partner gra jaką rolę) nie idzie w parze z ideą sprawiedliwości kompromisu i równości, a więc z fundamentem dzisiejszego małżeństwa? (…) Zmiany te (równouprawnienie) pociągnęły za sobą także niezamierzone skutki. Nie odbierając wagi tym jakże istotnym osiągnięciom, sądzę, że nacisk na egalitarny i pełen szacunku seks - wyprany z jakiejkolwiek walki o wła­dzę, agresji oraz transgresji - jest zabójczy dla namiętności, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.
    • mistalovalova trudno ci nei przyznac racji 22.02.09, 12:10
      > Nie odbierając wagi tym jakże istotnym osiągnięciom, sądzę, ż
      > e nacisk na egalitarny i pełen szacunku seks - wyprany z
      jakiejkolwiek walki o
      > wła­dzę, agresji oraz transgresji - jest zabójczy dla namiętności,
      zarówno u mę
      > żczyzn, jak i u kobiet.

      seks zabija jedno - nuda. Jesli seks bedzie doazyl do éntropii
      nameitnosci"stanie sie nudny. Czy tam zawsze chodzi o dominacje
      meska? smiem twierdzic ze dominujacych kobiet tez jest wiele.

      O ile ludzi potrafia odzielic lozko od zycia to wszystko ok.

      Obawiam sie jednak, ze gorzej jesli :

      1) "Samiec alfa z zniakie mfal beta" to pomiatany pan Zenek, ktory w
      sypialni odreagowuje traktwanie go jako kogos na dole 'lancuch
      pokarmowego".

      A "samica alfa" to tylko pasztet, ktory ani intelektualie ani
      spolecznie nie doszedl tam gdzie zawsze chcialo pasztecie ego.

      pozdrawiam
    • mujer_bonita Re: Równouprawnienie i pożądanie to dwie różne sp 22.02.09, 12:29
      Zaryzykowałabym stwierdzenie, że polityczna poprawność zabija nie tylko seks.
    • aandzia43 Re: Równouprawnienie i pożądanie to dwie różne sp 22.02.09, 12:31
      Być moż
      > e idea seksualnej dominacji i podległości, podboju i
      podporządkowania, agresji
      > i kapitulacji (niezależnie od który partner gra jaką rolę) nie
      idzie w parze z
      > ideą sprawiedliwości kompromisu i równości, a więc z fundamentem
      dzisiejszego m
      > ałżeństwa? (…) Zmiany te (równouprawnienie) pociągnęły za sobą
      także niez
      > amierzone skutki. Nie odbierając wagi tym jakże istotnym
      osiągnięciom, sądzę, ż
      > e nacisk na egalitarny i pełen szacunku seks - wyprany z
      jakiejkolwiek walki o
      > wła­dzę, agresji oraz transgresji - jest zabójczy dla namiętności,
      zarówno u mę
      > żczyzn, jak i u kobiet.


      Zmiany zawsze pociągają za sobą różne skutki. Te nieco niepożadane
      również. Ale co za problem poradzic sobie z takim marginalnym
      problemem, jak odrobina nudy w sypialni, keidy już pokonaliśmy
      problem braku praw do jakichkolwiek praw jednej ze stron układu? Ja
      nie widze tu żadnego większego problemu. Mamy stworzoną przez
      równouprawnienie platformę do dialogu, więc wykorzystajmy ją.
      Dla mnie to problem nie tyle sztuczny, co rozdęty (czy może
      rozdymany na tym forum przez Urquharta). W skali problemów, jakie
      mogą miec ludzie w sypialni, to jest pikuś, nie problem. Rzecz do
      załatwienie w try miga, jeśli jest możliwośc otwartego dialogu. Ta
      mozliwośc jest, a kiedys jej nei było.
      • mistalovalova a co nei jest pikusiem w sypialni? 22.02.09, 12:45
        aandzia43 napisała:
        > Dla mnie to problem nie tyle sztuczny, co rozdęty (czy może
        > rozdymany na tym forum przez Urquharta). W skali problemów, jakie
        > mogą miec ludzie w sypialni, to jest pikuś, nie problem.

        a co nie jest wg ciebie pikusiem? skoro nuda w lozku nie jest?

        > Rzecz do
        > załatwienie w try miga, jeśli jest możliwośc otwartego dialogu. Ta
        > mozliwośc jest, a kiedys jej nei było.

        czego kiedys nie bylo? nie bardoz rozumiem ludzie ze soba nie
        rozmawiali?
    • twardycukierek Re: Równouprawnienie i pożądanie to dwie różne sp 23.02.09, 16:27
      'Być może idea seksualnej dominacji i podległości, podboju i podporządkowania,
      agresji i kapitulacji (niezależnie od który partner gra jaką rolę) nie idzie w
      parze z ideą sprawiedliwości kompromisu i równości, a więc z fundamentem
      dzisiejszego małżeństwa?'

      Dlatego ja i on jesteśmy wzorem demokracji w każdym aspekcie wspólnego życia, z
      wyjątkiem seksu.
Pełna wersja