Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie

27.02.09, 12:36
copyright: wredny songo i twardy cukierek

tak, wbrew obiegowej opini wyrażanej przez wiele pań w
rozmowach z mężami ("jak byś był miły przez cały dzień
to bym może miała ochotę na seks") wydaje się, że
zachodzi relacja odwrotna (nie generalizuję, uogólniam
z dokładnością do jakiś 80%).

jeden ze znanych feministkom autorów tak oto opisał ten
proces (cytat z pamięci, oddaje raczej ducha niż
treść):

kobiety spędzają życie w poszukiwaniu księcia na
białykm koniu. kiedy już go znajdą, zaczynają wić
wygodne gnazdko pełne ciepła i poczucia bezpieczeństwa.
wznoszą mury odgradzające ich dom-zamek od reszty
wrednego świata. i nadchodzi dzień, kiedy mury są
gotowe. tego dnia, kobieta zaczyna z tęsknotą patrzeć
na łąki rozciągające się za murami ich bezpiecznego
gniazdka. i po jakimś czasie ucieka z pierwszym lepszym
włóczęgą.
kobiety marzą o typie opiekuńczym a kochają sk...synów.

pamiętaj chłopie - jesteś miły = jesteś stracony.
    • eeela Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 12:48
      To ja jestem w tych 20%. Jak byłam z niemiłym, to miałam na niego ochotę o wiele
      rzadziej niż na tego miłego, z którym jestem teraz.
      • glamourous Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 17:20
        Ja rowniez mam podobne doswiadczenia. No to jest nas juz dwie : w
        takim tempie 20 % szybko sie uzbiera... ;-)
        • avide Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 18:35
          No to z całą pewnością do tego "klubu" możecie dołączyć również moją zonę.
          Jak jestem wredny o seksie może pomarzyć. Przetestowane wielokrotnie.
          Nasze kłótnie ani razu nie skończyły się w łóżku.
          Kilka razy nawet chciałem ją przelecieć w przypływie wściekłości ale efekt był
          jeszcze gorszy. Płacz i przerażenie.
          Myślę że niektóre kobiety oddając swoją największą intymność czyli siebie
          mężczyźnie wymagają niejako bezpieczeństw psychiczno-emocjonalnego. Taka jest
          przynajmniej moja żona.
          • marek_gazeta Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 25.03.09, 12:16
            Opisana przez Ciebie sytuacja jest uproszczona (jesteś konsekwentnie wredny przez cały dzień) - co się dzieje, jeśli jesteś wredny, ale w pewnym momencie się przełamujesz i kobietę w jakiś sposób przepraszasz? Przypomina mi się super-scena z "9 i pół tygodnia", kiedy to Kim nie chce Mickey'a wpuścić do mieszkania, zatrzaskuje mu kilkakrotnie drzwi przed nosem, w końcu Mickey, za trzecim chyba razem, wyciąga skądś rachitycznego kwiatuszka i wręcza ze swoim łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy.
    • twardycukierek Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 12:57
      Heh :)))
      Dzięki. W przelocie rzucę, że pożądanie to dla mnie pamięć jak było ostatnim
      razem i baaardzo mocne pragnienie, aby to zrobić po raz kolejny. I prawdę mówiąc
      niewiele więcej. Przepraszam, można też pożądać kogoś, z kim się nigdy nie
      kochało, wtedy glówną rolę gra wyobraźnia i to nie wysprzątany dom i wyrzucone
      śmieci obiektu pożądania sobie wyobrażam.

      Co do prowadzenia domu, to inna bajka ale wyobraźmy sobie taką sytuację:
      wszyscy, których stać na służącą, nianię, lokaja, kucharza, ogrodnika etc etc
      mają wspaniałe życie seksualne ze swoim partnerem. Muszą, nie ma innego wyjścia.
      Zgoda? ;))
      • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:06
        > Co do prowadzenia domu, to inna bajka ale wyobraźmy sobie taką sytuację:
        > wszyscy, których stać na służącą, nianię, lokaja, kucharza, ogrodnika etc etc
        > mają wspaniałe życie seksualne ze swoim partnerem. Muszą, nie ma innego wyjścia

        no zgadzam się z panią. właśnie tak jest: ludzie bogaci po prostu musza mieć udany seks - nie ma innej możliwości ;)

        myślę, że musimy ustalić podział tantiemów od książki i publikacji popularyzujących tę nową i wstrząsająco wywrotową terioę seksulaności człowieka cywilizowanego.
        to ja zaczynam pisać artykuł do "psychology review"...
        :D
        • twardycukierek Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:56
          Tantiemy tantiemami ale pomyśl o wszystkich pięknych kobietach, które będą stały
          w kolejce po egzemplarz z autografem :)

          Pojęcie 'miły' jest trudne do sprecyzowania: 'nie da w mordę', 'nie da w mordę
          codziennie', 'dzwoni i pyta jak mi mija dzień', 'co piątek kwiatki i buzi'.
          Mój facet jest wystarczająco 'miły' dla mnie, ale pożądanie żywi się czymś
          innym. Bo jego kolega też jest miły i do tego przystojny a nawet gdyby był
          ostatnim mężczyzną na świecie....no. :)))
    • kachna79 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:13
      To ja też raczej celuję w te, jakże precyzyjnie ustalone, 20%.
      Zresztą tu chyba należy zdefiniować co to znaczy "miły" - jeśli
      mówimy o synonimie doopy w kapcioszkach i fartuszku, która (który:)
      ukrywa się w kuchni przed światem to rzeczywiście nie gustuję...
      Natomiast facet partner - bezcenne.
      • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:23
        > To ja też raczej celuję w te, jakże precyzyjnie ustalone, 20%.

        ależ nikt się nie spodziewał żadnych innych wypowiedzi. po pierwsze,
        jaka kobieta by się do tego przyznała, po drugie spora większość
        może sobie tego nie uświadamiać.

        poza tym, tytuł wątku jest może trochę mylący. żeby byc precyzyjnym,
        chodzi o to, że kobiety manifestują potrzebę poczucia
        bezpieczeństwa, czułości, stabilności, oparica w partnerze... (i tak
        aż się mdło zrobi...)
        ...i niestety, najczęściej, taka sytuacja na dłuższą metę im nie
        odpowiada. hulaka, swawolnik, huncwot, łajdak, zdrajca, pijak,
        hazardzista i niebieski ptak mają większą szansę na utrzymanie przy
        sobie kobiety niż "doopa w kapcioszkach".
        • kachna79 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:29
          > ależ nikt się nie spodziewał żadnych innych wypowiedzi
          W sumie domyślałam się, że wypowiedzi kobiet nie mają tu znaczenia:P

          hulaka, swawolnik, huncwot, łajdak, zdrajca, pijak,
          > hazardzista i niebieski ptak mają większą szansę na utrzymanie
          przy
          > sobie kobiety niż "doopa w kapcioszkach".

          Byłabym w pełni usatysfakcjonowana gdybyś podał źródło swoich
          danych. Pisz konretnie: byłem miły - kobieta mnie rzuciła dla
          faceta, który notorycznie ją okładał, mój kolega był miły - jego
          żona dała nogę z seryjnym mordercą... Innym sposobem na podniesienie
          wiarygodności są konkretne dane literaturowe.

          Na marginesie dodam, że znam Panów, którzy poza tym, że są mili mają
          jeszcze sporo innych zalet, które mogą rozpalić kobietę.
          • gardenersdog Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:38
            >> Innym sposobem na podniesienie
            wiarygodności są konkretne dane literaturowe.

            Emma Bovary, Łęcka itd....
            :)
            • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:43
              gardenersdog napisała:
              > Emma Bovary, Łęcka itd....

              dzięki piesku (mam nadzieję, że to cię nie obraża)

              Kasiu,
              nie ma co się unosić. dyskutujemy tu o takich sprawach, że trudno
              czekiwać jakiegoś konsensusu, kompromisu czy porozumienia.
              myślę, że jedynymi celami mogą być "wygadanie się" i trochę lepsze
              poznanie punktu widzenia płci przeciwnej.
              • kachna79 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:50
                > Kasiu,
                > nie ma co się unosić.
                Ja sie nie unoszę - ja sobie jaja robię:), bo osobiście
                potraktowałam temat z przymróżeniem oka.
            • kachna79 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:51
              gardenersdog napisała:

              > >> Innym sposobem na podniesienie
              > wiarygodności są konkretne dane literaturowe.
              >
              > Emma Bovary, Łęcka itd....
              > :)

              No i super - jest konkret i teraz łatwiej zrozumieć rozmówcę, bo
              wiemy na jakich źródłach i doświadczeniach się opiera:)
            • twardycukierek Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 14:01
              gardenersdog napisała:
              >
              > Emma Bovary, Łęcka itd....
              > :)

              Scarlett O'Hara poszła pod prąd, wyłamała się i porządnie wygłupiła. Tu nawet
              zielone oczy nie pomogą ;))

              Miły? Myślę...Bogumił Niechcic, nomen omen :(
              • kachna79 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 14:04
                > Miły? Myślę...Bogumił Niechcic, nomen omen :(
                No dla mnie to on już niebezpiecznie dryfował ku całkowitemu brakowi
                męskości:) Choć też trafił na ciekawy egzemplarz - Barbara...
                • glamourous Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 17:24
                  kachna79 napisała:

                  > > Miły? Myślę...Bogumił Niechcic, nomen omen :(
                  > No dla mnie to on już niebezpiecznie dryfował ku całkowitemu
                  > brakowi męskości:)


                  No wlasnie, podobnie Karol Bovary, maz Emmy.
                  Nie mylmy bycia milym z kompletnym BRAKIEM JAJ.
                  • aandzia43 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 21:05
                    Chciałam zauwazyć, że zarówno Emma, jak i Barbara były mocno neurotyczne.
                    Obawiam się, ze nikt by im nie dogodził. Więc problem nie tyle w Karolu i
                    Bogumile, co w samych tych paniach.

                    A co koleżanki powiedzą na Tessę d'Urbervilles (Hardy'ego i Polańskeigo)? Ta
                    pani nie chciała niegrzecznego chłopca co ją zgwałcił, a potem ponownie zmusił
                    do uległości szantażem i głodem. Chciała za to miłego, bogobojnego chłopca. I
                    jeden i drugi złożyli ją w ofierze: jeden swojej żądzy, drugi wyidealizowanej
                    wizji świata, ale to już nie należy do tematu.
                    Może jeszcze jakieś przykłady zamiłowania przedstawicielk płci pięknej do
                    grzecznych chłopców?
                    • zakletawmarmur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 21:28
                      Pierwsze skojarzenie:

                      W "Ogniem i mieczem" Helena wybiera Jana zamiast Bohuna. Ależ trudny
                      wybór:-)
                      Izabella Scorupco wymyśliła sprytniejsze rozwiązanie*, w którym z
                      nikogo rezygnować nie trzeba: Jana na męża, Bohuna na kochanka:-)

                      Żeby nie było niedomówień, chodzi mi o rozważania czysto
                      teoretyczne:-)
                      • aandzia43 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 22:03
                        No i jeszcze Justyna Orzelska, co wolała porządnego i solidnego
                        chłopaka Bohatyrowicza Jana od zdegenerowanego Różyca-morfinisty. Że
                        niby wybór oczywisty? Nooo, niekoniecznie. Emma Bovary mogłaby się
                        zadurzyć w degeneracie. Cóż za smakowity kąsek dla niej;-)
                        • songo3000 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 22:46
                          aandzia43 napisała:

                          > No i jeszcze Justyna Orzelska, co wolała porządnego i solidnego
                          > chłopaka Bohatyrowicza Jana od zdegenerowanego Różyca-morfinisty.
                          Swego czasu chodziły słuchy, że on jednak zwykły pijak był ;)
                        • glamourous Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 23:03
                          No ja sie tu akurat nie dziwie - Janek B. byl piekny, zdrowy i meski, Rozyc zas
                          blady i slabowity. Musi zadzialala biologia ;-) A Emma tez nie wybierala sobie
                          degeneratow, tylko raczej dorodnych samcow - to maz jawil jej sie jako cherlawy
                          nieudacznik ;-) W literaturze pieknej w ogole byla zawsze taka tendencja, ze
                          konkurs o wzgledy damy wygrywal z reguly ten przystojniejszy, niekoniecznie ten
                          obiektywnie ciekawszy. Musialo byc przeciez malowniczo ;-)
                        • zakletawmarmur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 13:24
                          > No i jeszcze Justyna Orzelska, co wolała porządnego i solidnego
                          > chłopaka Bohatyrowicza Jana od zdegenerowanego Różyca-morfinisty.

                          Bardzo lubiłam tę książkę. Zawsze marzyłam o życiu na wsi, co nigdy
                          nie było mi dane... Może kiedyś się uda:-) Mam teściów na wsi i
                          uwielbiam tam emigrować co jakiś czas, szczególnie gdy jest jakaś
                          praca fizyczna do wykonania:-)
                          Czytając tę książkę, zastanawiała mnie jedna rzecz. Między Justyną a
                          Janem nie wyczuwało się żadnego napięcia seksualnego, bardziej
                          przyjaźń. Taki "bezpieczny" związek. Ciekawe, czy w tych czasach nie
                          stałaby się bywalcem tego forum:-) Co do Różyca to wydawał mi się
                          dupkiem. Chyba na miejscu Justyny wyemigrowałabym stamtąd i
                          poszukała jeszcze innego kandydata...

                          Jeśli chodzi o "dziwne" wybory to ja nigdy nie mogłam zrozumieć Heli
                          z "Wiosna panie sierżancie". Jak mogła wybrać tego nieatrakcyjnego
                          pod żadnym względem Szczygła zamiast świetnego głównego bohatera(jak
                          dla mnie ideał). Nie mogę jej tego darować... Zresztą sam fakt, że z
                          ładnego miasteczka ucieka do Nowej Huty, żeby w bloku mieszkać...
                          Szczyt głupoty.

                          Zawsze gdy oglądam ten film do ostatniej chwili mam nadzieje, że tym
                          razem zmieni zdanie i wyskoczy z tej barki... A ta głupia ciągle
                          mnie rozczarowuje:-) Dlaczego nie nakręcili drugiej części:-)))
                          • eeela Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 16:15
                            > Czytając tę książkę, zastanawiała mnie jedna rzecz. Między Justyną a
                            > Janem nie wyczuwało się żadnego napięcia seksualnego, bardziej
                            > przyjaźń. Taki "bezpieczny" związek.

                            A film widziałaś? Tam im się aż łapska trzęsły, jak się wreszcie do siebie
                            dorwali ;-)
                            • zakletawmarmur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 16:58
                              > A film widziałaś? Tam im się aż łapska trzęsły, jak się wreszcie
                              do siebie
                              > dorwali ;-)

                              Niestety nie widziałam, ale mnie zachęciłaś:-) Ha! Jest nawet na
                              emulu:-)
    • mujer_bonita Z poprzedniej dyskusji :) 27.02.09, 13:14
      songo3000 napisał:
      > Niemniej jednak często jest to warunek konieczny ale
      niewystarczający, że to ta
      > k matematycznie ujmę. Czyli brak zainteresowania, pomocy czy o
      czym tam sobie m
      > arzymy może tłumić już istniejące pożądanie.

      I moim zdaniem to wyjaśnia wszystko - bycie miłym może nie wzniecać
      pożądania ale za to bycie niemiłym skutecznie może je zgasić :)
      • songo3000 Re: Z poprzedniej dyskusji :) 27.02.09, 21:47
        Podziękował. Bo dyskusja znów zeszła na inne tory :)
    • poitevin Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:24
      Poczułam się w obowiązku rozszerzyć moją wypowiedź z tamtego wątku.
      To nie jest tak, że podniecałoby mnie jak M. by się cały czas
      awanturował i olewał mnie. Absolutnie. Wtedy nie byłoby seksu. Ani
      wspólnego mieszkania też.
      Czy kobiety kochają sk...synów? Pewnie niektóre tak. Wydaje mi się
      jednak, że większość kobiet chciałaby mieć w domu nie ciepłego misia
      czy cynicznego troglodytę tylko po prostu MĘŻCZYZNĘ.

      Układ w jakim jesteśmy ja uważam za partnerski (czyli taki, w którym
      panuje równowaga pomiędzy potrzebami a obowiązkami obu stron) i
      jestem z całokształtu zadowolona - czuję się w tym związku pewnie i
      bezpiecznie ale także mam dość duży margines niezależności. Być może
      dlatego pewne zgrzyty, które się oczywiście między nami zdarzają,
      nie powodują spadku mojego pożądania. Niekiedy nawet nagły skok
      adrenaliny po niewielkiej ale ostrej wymianie zdań powoduje wzrost
      libido. Analogicznie to, że M. przez cały dzień mi słodzi, nie
      oznacza, że z automatu się na niego rzucę. W ogólnym rozrachunku,
      chwilowe nastroje nie mają żadnego wpływu na moje chęci. Poza tym,
      bywają dni, że widzimy się dopiero późnym wieczorem i w sumie nie
      wiem czy on był miły czy nie był;) Ale to dotyczy mojego związku.
      Czyli: to czy M. jest "miły" czy "niemiły" nie ma przełożenia na to,
      czy mam ochotę czy nie. Bo jednak czasami (szczęściem - rzadko)tej
      ochoty nie mam.

      A, no i jeszcze definicja słowa MIŁY...
      Znaczy co? Gary myje, pierze, gotuje, czy łasi się i prawi
      komplementy?
      • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:38
        tak... doszliśmy chyba do sedna...
        jak facet wyrzuci śmieci i zmyje gary to chyba ciężko oczekiwać, że na samą myśl o tym, jego partnerka poczuje... (ciach - ustawa o wychowaniu nieletnich)

        problem jest taki, że na pytania męża ("dlaczego nie chcesz się ze mną kofać?") żona odpowiada "bo mi nie pomagasz, śmieci nie wyrzucone, gary w zlewie, podłoga brudna..." no to ten facet łapie mopa, podłoga myk-myk, gary pucu-pucu, śmieci sru i... wraca do łóżka uważając, że gra wstępna już na nimi.

        błąd komunikacyjny: kobiety mówią o swoich problemach a mężczyźni rozumieją je zbyt dosłownie.

        relacje psychologów:
        odciążenie żony pomaga (warunek konieczny lecz nie wystarczający). nieco niepewności, szorstkości - męskości - czasami wystarcza.
        • mujer_bonita Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 13:44
          yayamiomur napisał:
          > błąd komunikacyjny: kobiety mówią o swoich problemach a mężczyźni
          rozumieją je
          > zbyt dosłownie.

          I to to chodzi :)
          • juzia214 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 14:07
            yayamiomur :
            >>problem jest taki, że na pytania męża ("dlaczego nie chcesz się ze mną
            kofać?") żona odpowiada "bo mi nie pomagasz, śmieci nie wyrzucone, gary w
            zlewie, podłoga brudna..." no to ten facet łapie mopa, podłoga myk-myk, gary
            pucu-pucu, śmieci sru i... wraca do łóżka uważając, że gra wstępna już na nimi.
            błąd komunikacyjny: kobiety mówią o swoich problemach a mężczyźni rozumieją je
            zbyt dosłownie.
            relacje psychologów:
            odciążenie żony pomaga (warunek konieczny lecz nie wystarczający). nieco
            niepewności, szorstkości - męskości - czasami wystarcza.<<


            praaaawie się zgadzam.
            mily nie moze rownac się z NUDZIARZ!
            to nie szorstkośc jest fajna ale INNOŚĆ.masz cos fajnego co mnie ciekawi czego
            nie mam ja.więc sie wymieńmy doznaniami ;)

            a zona nie chce sie kofac nie dlatego że mąz nie pomaga ,ale dlatego ze jest
            zmeczona CIAGLYM myciem garow czy też świadomościa tego ze ZNOWU musi je umyć.
            ot odkrycie ameryki w konserwach ,ze nuda i rutyna zabije kazde pożądanie. :)
            podumowujac: bycie milym ale rownoczesnie nudziarzem nie przeklada sie na pożądanie.
            wybieram milego-nienudziarza.
            • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 14:23
              no tak. nie wiem czy panowie na forum mają takie spostrzeżenia (może panie też to widzią) ale wiele kobiet ma taką cechę, którą nazywam "tendencją do najlepszego wyboru".
              polega to na tym, że wiele kobiet poproszonych o wybranie jednej tylko rzeczy, która im się sklepie podoba, wybiorą zazwyczaj rzecz najdroższą (wcale przy tym nie patrząc na ceny ani się nimi nie kierują). efektem pobocznym jest fakt, że mężowie zwracają się do swoich żon per "najdroższa".

              a teraz juzia:
              > wybieram milego-nienudziarza

              wiesz co? ja wybieram ładną-inteligętną-fascynującą-seksowną-wiecznie młodą-...

              pomarzyć jest fajnie... ech, rzeczywistość...
              • eeela Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 17:39
                Akurat milych nienudziarzy jest na tym swiecie calkiem sporo.
                Wystarczy sie w odpowiednich miejscach krecic :-)
        • poitevin Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 14:19
          yayamiomur napisał:
          > "bo mi nie pomagasz, śmieci nie wyrzucone, gary w zlewie, podło
          > ga brudna..."

          a chce powiedzieć: "dbaj o mnie, zwracaj na mnie uwagę"

          > no to ten facet łapie mopa, podłoga myk-myk, gary pucu-pucu, śmie
          > ci sru i...

          Bo podobno faceci wyrażają miłość przez czyny, a kobiety przez słowa.

          No i on jej tę miłość wyraża przez mopa, a ona by chciała kwiaty,
          perfumy i serenady pod oknem;)



    • mistalovalova proste ->bo mili nie sa do bzykania 27.02.09, 14:34
      > gniazdka. i po jakimś czasie ucieka z pierwszym lepszym
      > włóczęgą.
      > kobiety marzą o typie opiekuńczym a kochają sk...synów.
      >
      > pamiętaj chłopie - jesteś miły = jesteś stracony.

      to nie tak mile misie i PC mezczyzni ( to takie barany co czytaja
      wysokie obcasy, uwazaja sie za feministow oraz wyplakuja sie na
      lonie kboiety pokazujac swa wrazliwa strone) sa jak najbardziej
      kobietom potrzeni -

      ano kto zrobi zakupy, posprzata zajemi sie dzieciakami ( z epwnoscia
      jej dziecmi). Psolucha jak jej zle jak najlepszy przyjaciel.

      Potem w okresie plodnym ona ubiera sie jak zdzira i wychodzi (bez
      niego bo ktos domu musi pilnowac) i idzie przypadkowo spotykajac
      gbura kipiacego testoseronem . O kwadratowej szczece ( nietkrzy mwia
      o tym akromegalia ;).

      Taki kandydat z pewnascia lepiej ja seksualnie wybzyka oraz ew
      zaplodni. A misio - coz miso ta ta miekka strona jak sie okres
      plodny skonczy ;)
    • gomory Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 15:09
      Uwazam, ze pozadanie tak ogolnie nie jest generowane przez bycie
      milym/niemilym/samcem sralfa/Jamesem Bondem/ksieciem/puchatkiem czy
      synem dziwki.
      Czlowiek jest istota stadna wiec i pozadanie ma najczesciej stadne.
      Ten kto sie wybija i wzbudza uznanie w danej spolecznosci staje sie
      obiektem pozadania. Co ktora kobieta uznaje za wartosciowe jest
      bardziej indywidualne. Wiek, swiatopoglad, wlasne zainteresowania,
      zdolnosci i ulomnosci nie sa bez znaczenia. Moze to byc prestizowe
      stanowisko, zdolnosci aktorskie, piekny glos, znajomosc literatury
      iberoamerykanskiej, wielki penis, umiesnione lydki, nagroda Wiktora
      czy tytul osiedlowego zabijaki.
      Badz debesciakiem w jakiejs dziedzinie, a laskom nia zainteresowanym
      bedziesz oddechem staniki rozpinal :).
      • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 15:17
        tak... "zenek miszcz" spojrzeniem rozpala, oddechem rozpina i wszystko gra.
        a kilka lat później żona mu powie "daj spokój zenuś, zmęczona jestem bo mi nie pomagasz w domu. śmieci byś wyrzucił, dziećmi się zajął to by może coś z tego było..."
        • gomory Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 16:18
          Masz racje, doliczyc trzeba asymetrie hedonizmu. Gdy otoczenie i
          warunki sa nieprzyjemne to odczuwa sie dykomfort stale - jednak nie
          ma to analogii w przyjemnosci. Stala przyjemnosc powoduje
          przyzwyczajenie, znuzenie i cieszy coraz mniej. Bedac wiec
          atrakcyjnym wg stalego wzorca z czasem ma sie jak w banku eskcytacje
          na poziomie "daj spokoj Zenus". Trzeba ewoluowac jesli sie chce byc
          zawsze na topie ;).
          • twardycukierek Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 17:04
            Gomory, teoria ewolucji znalazła nowy wymiar :)
          • avide Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 18:56
            O to, to ,to,....

            Dokładnie.
            Żeby być na topie trzeba nieustannie ewoluować.
            To się tyczy każdej dziedziny życia.
            Wszystko co znane na wylot jest nudne.
            Organizm się przyzwyczaja i szuka nowych bodźców.

            Dlatego moja teoria jest taka, że raz trzeba być miłym bo w końcu tego kobiety szukają na co dzień. (ciepło czułość, pomoc, zrozumienie itp.) A później na jakiś czas olać, odpuścić, zignorować, powiedzieć "daj mi święty spokój nie widzisz że jestem zajęty". Bo przecież każda czułość i ciepło a swoje granice.
            A później znowu dać buziaka, przynieść kwiaty bez okazji i tak w kółko.


            Można zatem dojść do wniosku że tak naprawdę nie do końca chodzi o to że nie warto być miły. Bo warto, tylko że co jakiś czas i na jakiś czas.

            Jaka kobieta chciała by się kochać z miłym również w łóżku facetem ?
            W łóżku trzeba być samcem, zdobywcą. Pytanie tylko czy miły w ciągu dnia facet będzie potrafił zamienić się w zwierzaka napędzanego testosteronem i zedrzeć ciuchy jak trzeba tak by guziki rozsypały się po całej podłodze ?

            Co wy na taka wersję "milusińskiego" ?

            Acha czy przypadkiem ideałem mężczyzny nie jest skrzyżowanie w jednym facecie cech Rambo (siła i sprawność fizyczna), Matki Teresy z Kalkuty (empatia, zrozumienie czułość itp) oraz Bila Gatesa (umiejętność robienia pieniędzy zapewniając byt a naszych czasach) ?????????????????????????
            ;-)))))))))
            • zakletawmarmur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 20:41
              > Jaka kobieta chciała by się kochać z miłym również w łóżku
              facetem ?
              > W łóżku trzeba być samcem, zdobywcą.

              Bez przesady... Fajnie mieć samca w łóżku, ale z możliwością
              uczłowieczenia... Podnieca mnie męska dominacja, jednak, jeśli tak
              miałby wyglądać mój sex do końca życia, to ja dziękuję:-)
              Czasami przyjemnie mieć w łóżku grzecznego, nieśmiałego chłopca.
              Chodzi o różnorodność.


              Pytanie tylko czy miły w ciągu dnia facet
              > będzie potrafił zamienić się w zwierzaka napędzanego testosteronem
              i zedrzeć ci
              > uchy jak trzeba tak by guziki rozsypały się po całej podłodze ?

              I to jest dobre pytanie. Czy to jacy jesteśmy na co dzień można
              oddzielić od łóżka? Może chodzi o taką zdolność wczuwania się w
              różne rolę. Mam kolegę aktora. To nie jest tak, że wystarczy
              przeczytać kilka razy tekst. Czasami trzeba postymulować szare
              komórki na różne sposoby, żeby potrafić spojrzeć na świat oczami
              kogoś, kim na co dzień się nie jesteś... W podobny sposób powinno
              się podchodzić do urozmaicania seksu, jak aktor do kolejnej roli.
              Zanim "staniemy się na scenie" powinniśmy włożyć, często spory
              wysiłek intelektualny:-) Pocieszenie jest takie, że z czasem, gdy
              już repertuar ma się większy, łatwiej się przygotować:-) No i fajnie
              gdy ma się przynajmniej jednego, ale stałego (żeby nie
              pisać "wiernego") fana.
              • mistalovalova Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 22:03
                zakletawmarmur napisała:

                > Bez przesady... Fajnie mieć samca w łóżku, ale z możliwością
                > uczłowieczenia...

                tytus de zoo?


                > Czasami przyjemnie mieć w łóżku grzecznego, nieśmiałego chłopca.
                hmm romek?




                > I to jest dobre pytanie. Czy to jacy jesteśmy na co dzień można
                > oddzielić od łóżka?

                obawiam sie,ze nie mzona - testostero to nie tylko seks czy poziom
                agresji to takze poziom witalnosci, tluszczu pod skora, wplywa
                znaczaca an sposob w jaki sie zachowujemy czy nawet pachniemy ( w
                gwoli feromonow) - tego IMHO nie tych paramertrow fizjologicznych
                wplywajacych na to kimd jestesmy nikt nie potrafi zagrac.


                uszanownia
                mll
    • zakletawmarmur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 19:32
      Nie potrfie sobie wyobrazić jak mogłabym mieć ochotę na sex z kimś,
      kto mnie źle traktuje...

      Warto poczytać:

      www.uwodzic-uwodzicielki.pl/index.php/czy-zeby-poderwac-kobiete-musze-byc-bad-bojem/

      "wiele z cechy, które mają „niegrzeczni chłopcy” jest bardzo
      atrakcyjnych dla wszystkich kobiet:
      - Nieprzewidywalność,
      - Dominacja,
      - Niestawianie kobiety na pierwszym miejscu,
      - Wymagania,
      - Pewność siebie

      to wszystko podoba się kobietą i jest dal nich atrakcyjne.

      Z drugiej strony są też cechy wyjątkowo nieatrakcyjne dla kobiet,
      które są domeną tzw. miłych facetów:
      - nuda
      - brak wyzwania dla kobiety
      - niezdecydowanie i brak inicjatywy
      - bycie needy i brak poczucia własnej wartości
      jak widać są one przeciwnością cech „niegrzecznych chłopców”."

      "Cechy tzw. Bad Boja, które są atrakcyjne kobiety, nie koniecznie
      muszą (i nie mogą), wiązać się z byciem chamski, nieuprzejmym wobec
      kobiety i innymi negatywnymi zachowaniami. To że facet jest
      nieprzewidywalny nie oznacza nic negatywnego, jeśli potrafi kobietę
      po prostu zaskakiwać np. pomysłami na randkę itp."
      • poitevin Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 22:09
        Po Twoim poście Zaklęta, doprecyzowały mi się pewne spostrzeżenia.
        Dla mnie brak czy niskie poczucie własnej wartości jest cechą
        dyswalifikującą każdego faceta jako obiekt seksualny. I tak jakoś
        idiotycznie te braki kojarzą mi się ze słowem 'miły'.
        Natomiast pewność siebie (ale taka zdrowa, nie mylić z zadufaniem)
        jest ogromnie podniecająca. Wyposażony w tę cechę mężczyzna, kiedy
        krząta się przy zajęciach domowo-porządkowych nie traci nic ze
        swojej męskości. Natomiast cieplutki, dupowaty misiaczek, nie mający
        własnego zdania nawet jeśli naprawia samochód z gołym torsem (ha,
        ha - już to widzę:P) nie stanie się obiektem moich westchnień.

        A bewzględny szlaban na igraszki w ramach kary za byciem 'niemiłym'
        kojarzy mi się z niehumanitarną tresurą zwierzątka domowego.
        Osobiście znam dwie panie, którą wydzieklają seks w ramach nagrody,
        lub odmawiają w ramach kary. Cholernie żal mi ich facetów, no ale w
        końcu sami sobie zgotowali taki los:/
        Mam jednak nadzieję, że taka manipulacja jest zjawiskiem
        marginalnym, a kobiety wrażliwe na atmosferę w domu kierują się
        SZCZERYMI chęciami (lub niechęciami, w tym wypadku). I żeby nie było
        niedomówień, doskonale rozumiem, że zachowanie faceta może mieć
        ogromny wpływ na damskie libido, sądze nawet, że w wiekszości
        wypadków ma. Ja nie jestem widocznie aż tak wrażliwa na wahania
        nastrojów. Nie jest to dla mnie powód do ani do wstydu, ani do dumy.
        Po prostu odmienność taka w reakcjach. Myślę że duży wpływ na to ma
        mój egocentryzm. Bo poważnie rzecz ujmując jestem bardzo skupiona na
        sobie - taki wredny charakter. Na uspawiedliwienie mogę dodać, że
        choć ciężko idzie pracuję na jego zmianą.

        Kurka, jaka głęboka autoanaliza mi wyszła, no szok normalnie;D
        • aandzia43 Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 22:17
          Się podpisuję pod tobą i Zaklętą.

          . Natomiast cieplutki, dupowaty misiaczek, nie mający
          > własnego zdania nawet jeśli naprawia samochód z gołym torsem (ha,
          > ha - już to widzę:P) nie stanie się obiektem moich westchnień.

          A tym bardziej taki misiaczek nie wzbudzi pożądania, jak się będzie
          opier...ał, polegiwał na kanapie, żłopał piwsko i usiłował zgrywać
          mężczyznę usiłując wydawać rozkazy.
          • poitevin Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 22:24
            aandzia43 napisała:

            > A tym bardziej taki misiaczek nie wzbudzi pożądania, jak się
            będzie
            > opier...ał, polegiwał na kanapie, żłopał piwsko i usiłował zgrywać
            > mężczyznę usiłując wydawać rozkazy.

            Jasne, wtedy to raczej żądzę mordu i odruch wymiotny wbudzi;D
    • yoric Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 27.02.09, 23:04
      > kobiety marzą o typie opiekuńczym a kochają sk...synów.

      Trochę uproszczenie, ale oddaje sedno.
      Zadałoby się, oczywista prawda bijąca po oczach, ale wielu ludzi jej nie
      dostrzega. Mi np. dostrzeżenie jej zajęło prawie 30 lat!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65134637&a=65134637
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890&a=63894458
      • glamourous Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 12:32
        No to jestem wyjatkiem od tej reguly, bo ja ze sk...synem nie wytrzymalabym
        nawet dwoch marnych dni. Zawsze odrzucalo mnie od takich typkow. Nie wiem - moze
        to jest kwestia wychowania, pewnych wzorcow : mialam dobrego, fajnego i
        opiekunczego ojca, wiec potem w doroslym zyciu tez zawsze szukalam podobnych
        klimatow. I fakt, ze po prostu lubie "dobrych" facetow nie wplywa negatytwnie na
        moje pozadanie do nich - wrecz przeciwnie.

        Tak, ze generalizowanie swoja droga, a zycie swoja...
        • glamourous PS. 28.02.09, 12:36
          Jednak oczywiscie pod warunkiem, ze okreslenie "dobry i opiekunczy facet"
          bynajmniej nie oznacza "sluzalczy i kompletnie podporzadkowany facet bez jaj"
    • yayamiomur Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 14:57
      posumowania (subiektywnego) nadszedł czas!
      sk...syn - źle. "doopa" - źle.

      otóż mężczyzna aby zadowolić i utrzymać przy sobie kobietę musi
      tylko umiejętnie balansować na ostrzu noża. nic trudnego!
      drodzy panowie, kilka wskazówek.
      1. karmiąc dziecko eksponujemy biceps i tatuaż
      2. machając mopem nie zapominamy o zdjęciu koszulki i prezentacji
      "kaloryfera"
      3. wracając z pracy kupujemy kwiaty ale dajemy je dopiero (z wyrazem
      roztargnienia na twarzy) jak żona o nie zapyta ("a tak, to dla
      ciebie")
      4. znajdujemy sobie jakieś hobby, które ukrywamy przed żoną jak
      jakąś największą tajemnicę
      5. tak ze dwóch kolegów, z którymi często rozmawiamy przez telefon
      wpisujemy co komórki pod "Ania" i "Kasia".
      6 itd...
      jeśli coś tobisz to z godnością. jeśli spełniasz prośbę żony to tak
      jakby to był twój pomysł a raz na jakiś czas stanowczo odmawiasz.
      jeden tydzień jesteś delikatny i miły, w kolejnym szorstki macho.
      i już... proste...
      • cityangel Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 15:42
        Jednak oczywiscie pod warunkiem, ze okreslenie "dobry i opiekunczy facet"
        > bynajmniej nie oznacza "sluzalczy i kompletnie podporzadkowany facet bez jaj"
        Pewnie każdy z nas ma trochę inne skojarzenia wyobrażając sobie tego grzecznego
        i niegrzecznego.
        Dla mnie jest jasne,że dobry i opiekuńczy w rozumieniu ciamajda raczej nie
        pociąga kobiet w ogóle. Co najwyżej rozczula jak nierozgarnięte dziecko.
        Dlatego ja zakładam,że mowa tutaj o grzecznych-czyli po prostu o mężczyznach
        tworzących dobre partnerskie związki i niegrzecznych czyli o
        zwichrowanych,pokazujących na każdym kroku niezależność, nie potrafiący pełnić
        kontroli nad testosteronem.

        Co ciekawe zupełnie pominięto w dyskusji kwestię różnorodności typów kobiecych i
        to według mnie jest kluczowe jeśli już się chce stworzyć jakąś teorię.
        Zdaje się,że jedynie Andzia mówiąc o Emmie Bovary wspomniała coś o zależności
        pomiędzy osobowością a inklinacjami co do wyboru partnera.

        Zrobiłam krótką analizę związków moich znajomych i przyjaciół i w dużym
        uproszczeniu wychodzi na to,że kobiety ''kobiece''o słabym
        charakterze,uległe,nieśmiałe, niezdecydowane preferują typ macho, czy właśnie
        niegrzecznego,natomiast kobiety "z jajami" ( jak ja nie lubię tego
        określenia)wolą po prostu mężczyzn- partnerów.

        Banalne, ale prawdziwe- w większości przypadków jest to związane z
        doświadczeniami z dzieciństwa i idąc tym tropem - niegrzeczny chłopiec-jako
        ojciec nie daje również dużego poczucia bezpieczeństwa i funduje huśtawkę
        emocjonalną, córka mając takiego ojca wyrasta na niepewną siebie, kruchą
        kobietę, szukając partnera podświadomie bardziej pociąga ją bad boy, bo taki ma
        zakodowany ''ideał'' męskości, który wyniosła z domu. Taka kobieta może
        oczywiście wyjść za mąż za grzecznego, w nadziei na odcięcie się od złego według
        niej wzorca, ale tym bardziej będzie ją pociągał ten badboy.
        • yoric Re: Bycie miłym nie przekłada się na pożądanie 28.02.09, 16:56
          > Co ciekawe zupełnie pominięto w dyskusji kwestię różnorodności typów kobiecych
          i to według mnie jest kluczowe jeśli już się chce stworzyć jakąś teorię.

          spece od podrywu i poradnictwa w kwestiach damsko-męskich akcentują raczej
          wspólne cechy kobiet, niż różnice. Zdecydowanie twierdzą, że na poziomie ogólnym
          wszystkie kobiety pociąga mniej więcej to samo, tj. zdecydowanie, siła, 'samczość'.

          > Zrobiłam krótką analizę związków moich znajomych i przyjaciół i w dużym
          uproszczeniu wychodzi na to,że kobiety... preferują ...wolą...

          "Konsument nie zachowuje się tak, jak mówi, nie mówi tego, co myśli i nie myśli
          tego, co czuje". Podstaw 'kobieta', albo ogólniej, 'człowiek'. To, co kobieta ci
          powie nie ma żadnego przełożenia na wybór, jakiego potem dokona...

          > w większości przypadków jest to związane z doświadczeniami z dzieciństwa... ma
          zakodowany ''ideał'' męskości, który wyniosła z domu...

          i znów - ww. experci skupiają się raczej na 'uśrednionej' kobiecej psychice,
          mającej podłoże biologiczne (ewolucyjne). Na pewnym poziomie ogólności każda
          kobieta myśli 'jak kobieta' i każda ma w gruncie rzeczy ten sam ideał faceta.
          Tj. sam 'szkielet' tego ideału: jedne mogą woleć inteligentów-blondynów, inne
          typ bruneta-jaskiniowca, ale pewne podstawowe cechy typu status, zdecydowanie,
          wysoki wzrost, itd. będą wspólne.
    • twardycukierek Tu jest n/t 25.03.09, 09:50
Pełna wersja