Obowiązkowy seks.

02.03.09, 18:41
Pewnie cześć czytała, bo znalazłem to w końcu na stronie gazety.pl

Nie mniej dla tych co ominęli ten "pasjonujący" materiał, wklejam link i polegam poświecić owe dwie minuty. Można się wiele nauczyć ;-) dlaczego wart jednak uświadamiać własne dzieci w odpowiedni sposób. Jeśli nie my inny np. księża zrobią im takie pranie mózgu że skutki tego będą odczuwać oni i ich bliscy przez długie lata.

wyborcza.pl/1,75968,6332653,Obowiazkowy_seks.html
    • eeela Re: Obowiązkowy seks. 02.03.09, 19:25
      Ja w ogóle nie rozumiem, jak można w takiej kwestii polegac na szkole czy na
      kimkolwiek innym. Jak się jest rodzicem, powinno się mieć świadomość
      spoczywających na rodzicu obowiązków - a 'uświadamianie' ( z braku lepszego
      słowa) dzieci do takich obowiązków należy.
    • marek_gazeta Wyluzuj 02.03.09, 19:36
      Jeśli chcesz, żeby Twoje dzieci coś kumały z historii, sam podsuwaj im właściwe książki. Szkoły są różne, nauczyciele też; historia, matematyka czy lekcje o seksie - od szkoły zbyt wiele bym nie oczekiwał. Pokazuje to przykład Wielkiej Brytanii, gdzie edukacja seksualna jest, a kraj przoduje pod względem ciąż nieletnich.

      Chcesz mieć niegłupie dzieci - nie licz na szkołę.

      I jeszcze jedno - Kościół (zwracam uwagę niektórym forumowiczom, że kościół to budynek) pochwala seks małżeński; gani jedynie seks pozamałżeński (no i metody antykoncepcyjne, ze szczególnym naciskiem na środki powodujące poronienie). Facet "od masturbacji" w związku obok podczas uczciwej spowiedzi powinien od myślącego księdza wręcz otrzymać ochrzan, że wali konia, a małżonkę zaniedbuje.
      • felicia.3 Re: Wyluzuj 03.03.09, 00:54
        dokladnie tak jak piszesz Marku:)
    • zakletawmarmur Re: Obowiązkowy seks. 02.03.09, 22:17

      Ja miałam taką "mini" wersję w podstawowej i LO. W pierwszej byliśmy
      zbyt wstydliwi. W LO zbyt zorientowani w temacie. Poza tym przysłali
      nam kobite ze szklanym okiem i wyglądem wiecznej dziewicy... Koledzy
      z klasy ciągle o analu i wytryskach na twarz z nią rozmawiać
      próbowali. Jaja były jak cholera.

      Nic z tego nie wyniosłam.

      Moje zdanie w sprawie edukacji jest proste. Niech rodzice decydują
      czy dziecko do szkoły ma chodzić i pobierać edukacje (teraz można
      uczyć dziecko w domu, ale i tak wg programu MEN). Koniec z
      państwowymi szkołami. Jak obniżą podatki to ludzi będzie stać na
      prywatne szkoły, których jakość pójdzie w górę.

      Rodzic będzie mógł wybrać szkołę katolicką z "oszukaną" biologią (bo
      przecież budowa cipki jest gorsza od budowy jelita), bez nauk o
      seksie i z monitoringiem palaczy w kiblu.
      "Nowocześni" wybiorą szkoły z edukacją seksualną, licząc nie wiem na
      co?

      A młodzież i tak będzie mieć to w doopie. Wiedzę będzie czerpać z
      internetu, pornioli, książek i opowiadań doświadczonych znajomych.
      Tak jak my to robiliśmy. Ciąż wśród nastolatek będzie i tak tyle co
      ma być. Nie wierzę w cuda:-)
    • murakami2 Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 00:08
      Mnie się najbardziej podoba fragment:"Jeden nauczyciel potrafi przez godzinę
      pokazywać, jak się zakłada prezerwatywę na banana".

      Dwa wnioski mi się nasuwają:
      Jeżeli ludzie mają takie dzieci, którym trzeba przez godzinę tłumaczyć, jak
      zakłada się gumę, to ja dziękuję serdecznie, z takimi później seks to loteria (a
      zanim zacznie się, to czas długotrwałego oczekiwania na cud).
      Z drugiej strony - baaardzo interesująca lekcja i szybki nauczyciel pewnie
      spowodowałyby u mnie wzrost senności.

      Ja tam się obawiam, że te lekcje skończą się na prześladowaniu księdza, nie
      indoktrynacji.
    • kachna79 Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 07:41
      Dla mnie ten sprzeciw jest o tyle zaskakujący, że bardzo często
      nauczyciele przedmiotu "wychowanie do życia w rodzinie" nabywają
      odpowiednie uprawnienia na uczelniach katolickich (PAT, KUL) i
      często są to katecheci (nie mylić z księżmi). Natomiast jeśli chodzi
      o poziom nauczania to tak jak mówił Marek - konował może się trafić
      niezależnie od przedmiotu nauczania.
      Sama pracowałam przez trzy lata jako nauczyciel w gimnazjum (w dwóch
      szkołach) i spotkani przeze mnie "fachowcy od seksu"
      wyspecjalizowali się na PAT, a byli to biolog i dwie katechetki.
      Na marginesie dodam, że w żadnej z tych placówek omawiany przez nas
      przedmiot nie wzbudzał emocji, a większość uczniów była nim tak
      znudzona jak wieloma innymi:)
    • yayamiomur Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 10:24
      ksiądz czy katecheta prowadzący "wychowanie seksulane" to niczym
      rzeźnik wykładający wegetarianizm... toż oni tylko kompleksy i
      zachamowania mogą zaszczepić dzieciom.

      a'propos kometarzy zalętej...
      myślę, że twoje doświadczenia z podstawówki i LO to taka norma.
      ale... jest i dobra nowina (to jakby w temacie). dzisiaj
      (przynajmniej w/g oficjalnego programu) powinno to wyglądać inaczej.
      podstawówka: dzieciom wyjaśniane są "technikalia" - jak co jest
      zbudowane i do czego służy. tak żeby nie musieli szukać i się
      doszukiwać.
      LO: oni już "technikalia" i techniki znają. im się wykłada teorię
      związku. różnice psychologiczne w seksulaności kobiet i mężczyzn.
      żeby nie myśleli, że pornole to rzeczywistość.
      • kachna79 Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 10:58
        > ksiądz czy katecheta
        Ja bym nie wrzucała tych osób do jednego worka - katecheci mają
        rodziny i przynajmiej nie są teoretykami.
        Wydaje mi się, że jeśli chodzi o nauczycieli tego przedmiotu nie
        możemy na wiele liczyć. Ze względu na wymiar godzin przeznaczonych
        na "wychowanie..." to zawsze będzie "michałek" pozwalający uzupełnić
        etat, a nie dziedzina kierunkowa nauczyciela.

        > podstawówka: dzieciom wyjaśniane są "technikalia"
        Pierwsze etapy to rozmowy o emocjach, relacjach międzyludzkich itp.,
        a cała reszta potem.
        • yayamiomur Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 11:39
          > Ja bym nie wrzucała tych osób do jednego worka - katecheci mają
          > rodziny i przynajmiej nie są teoretykami.

          tak, ale "katecheta" jest zobowiązany "trzymać linię partii". nawet jeśli mu się to z własnym dośwadczeniem nie zgadza.

          > > podstawówka: dzieciom wyjaśniane są "technikalia"
          > Pierwsze etapy to rozmowy o emocjach, relacjach międzyludzkich itp.,
          > a cała reszta potem

          najpierw trzeba te "brzydkie rzeczy" odczarować. pozbawić mistycyzmu "zakazane miejsca". wyjaśnić, do czego służą...
          • kachna79 Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 11:43
            > najpierw trzeba te "brzydkie rzeczy" odczarować. pozbawić
            mistycyzmu "zakazane
            > miejsca". wyjaśnić, do czego służą...

            Mówimy o dzieciach w pierwszej klasie szkoły podstawowej? Założenie
            jest takie, że już one są edukowane. Nie sądzę żeby dla nich
            technikalia były najistotniejsze.
        • zakletawmarmur Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 18:36
          Zgadzam się, że to rodzic powinien dziecko edukować.

          O wielu sprawach można już z dwulatkiem porozmawiać. Tylko trzeba
          się dostosować "do poziomu". Gdy dziecko zaczyna interesować się
          swoim ciałem, różnicami anatomicznymi, zadaje pytania to najlepszy
          moment na edukacje. Wtedy sprawy "techniczne" dziecko bardziej
          interesują. Jest taka książka Bebette Cole "Mama zniosła jajko". W
          tej książce jest nawet wstęp do pozycji seksualnych a książka nadaje
          się spokojnie dla trzy latka... Zresztą są przecież bajki o tej
          tematyce np. w serii "Było sobie życie".

          Ja mam tylko stracha przed sytuacjami gdy takie wyedukowane dziecko
          zderzy się z polskimi realiami... I powie publicznie, nieskrępowanie
          (bo z rodzicami tak rozmawia) że "jest wiele sposobów żeby tubka
          tatusia trafiła do dziurki mamusi" ( mniej więcej to cytat z tej
          książki). Wyobraźcie sobie reakcje babci, dziadka, pani z
          przedszkola, sąsiadki. Może wtedy usłyszeć coś nieodpowiedniego...
          Rodzic zresztą też...

          Ważne też, żeby rodzic sam się poedukował jak mądrze wychowywać
          dziecko również w tych sprawach... Zdarzyło mi się słyszeć lamenty
          matki(nie głupiej kobiety wcale), której 3-letni synek się
          onanizuje, gdy tylko zostawi go samego. Ona oczywiście regularnie
          wymierza mu za to kary, wzbudzając w nim poczucie winy i przekazując
          komunikat, że robi coś złego...
      • krzysztof-lis Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 10:59
        > ksiądz czy katecheta prowadzący "wychowanie seksulane" to niczym
        > rzeźnik wykładający wegetarianizm...

        Ja bym powiedział dokładnie odwrotnie
    • sagittka Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 11:23
      Przede wszystkim takich zajęć nie powinien prowadzić przeszkolony
      nauczyciel innego przedmiotu (a takie są plany). Powinna to być
      osoba spoza szkoły, nie mająca wpływu na oceny z innych przedmiotów,
      nie mająca możliwości przekazywania relacji z takich lekcji innym
      nauczycielom ze szkoły. Chodzi o to, żeby młodzież mogła śmiało
      zadawać wszystkie pytania, jakie im do głowy przychodzą, żeby
      edukator wzbudził autorytet swoją wiedzą, a nie pozycją w szkole.
      Znając polskie realia, pomysł będzie wypaczony i zmarnowany.

      Mam dwie córki i od najmłodszych lat wprowadzam je w temat, jest to
      dla nich dość naturalne, bo unika się sztucznych sytuacji, o jakich
      słyszałam: po pojawieniu się pierwszej miesiączki dziecko jest
      wzywane na poważną rozmowę w celu objawienia wielkiej tajemnicy
      (którą w wulgarny sposób dawno poznało na podwórku).

      Oczywiście, ze rodzic najczęściej nie jest obiektywny, przekazuje
      swoją wizję rzeczywistości i własne poglądy na temat. Jednak w końcu
      i tak straci możliwość wpływania na wybory dziecka, więc warto je
      jak najlepiej przygotować do mądrych decyzji, a przede wszystkim
      świadomości konsekwencji.
      • kachna79 Re: Obowiązkowy seks. 03.03.09, 11:36
        Sagittko zgadzam się z Tobą i uważam, że tylko w domu dziecko może
        taką wiedzę nabywać w sposób naturalny - zgodny z jego własnym
        rozwojem i zainteresowaniami - nawet rówieśnicy mogą mieć różne
        możliwości percepcji (szkoła tego nie uwzględnia).
        Ogólnie im spokojniesze podejście rodziców, tym łatwiej dziecku
        pojąć te "trudne" kwestie, a że sprawa jest delikatna to chyba na
        tym forum nie trzeba przekonywać.
        • kachna79 P.S. 03.03.09, 11:38
          tylko w domu dziecko może
          > taką wiedzę nabywać w sposób naturalny
          Żeby nie było wątpliwości: nie mam nic przeciwko temu przedmiotowi w
          szkole, ale postaram się żeby moje dzieci nie musiały , w tej
          kwestii, bazować na wiedzy zdobytej na lekcji.
Pełna wersja