letni30
04.03.09, 13:21
Zanim przejdę do tematu głównego ;) przedstawie się, bo to bodajże
mój pierwszy raz.
Jestem 30 letnim normalnym facetem. Mam piękną żonę, wspaniałego syna
i jestem bardzo zadowolony z życia.
Na forum siedzę już prawie ze 3 lata (jak nie więcej), ale do tej
pory głównie podczytywałem (nie licząc jednego razu, gdy nie
wytrzymałem i musiałem napisać glossatorowi jakim (cenzura) jest).
Forum jest dla mnie bardzo ważne, szczególnie na początku chłonąłem
tematy i problemy jak gąbka, sam nawet nie wiem czemu. Wiem natomiast
że lektura pozwoliła mi uniknąć wielu niebezpiecznych meandr w moim
związku; historie innych ludzi, decyzje jakie podejmowali dały mi
ważną wiedzę jak należy dbać o małżeństwo (związek), czego unikać i
na co uważać. Także chciałem niniejszym również podziekować za mądre
słowa i naukę. Szczególne pozdrowienia dla avide, glam, loppe, eeeli,
yorica oraz wszystkich mądrych ludzi, których mogłem przeczytać. To
tyle tytułem wstępu.
Ale o czym ja chciałem. Właśnie - temat powraca co jakiś czas i w
różnych odmianach, ale zawsze mniej więcej chodzi o to samo. Czemu
mój facet ogląda porno i czemu się przy tym masturbuje?. Ponieważ ja
jestem takim facetem, pomyślałem, że było by interesujące, gdybyście
poznali jakie są moje powody. (a jak nauczyło mnie życie, ludzie
zachowuje się w gruncie rzeczy podobnie; zachowania, których się
wstydziłem, okazywały się zupełnie powszechnymi).
Mam z żoną całkiem zdrową średnią spotkań łóżkowych, około 2 razy w
tygodniu, ale zdarza się, że i nie kochamy się przez tydzien+, jak i
że robimy to codziennie przez parę dni. Seks jest całkiem udany, nie
mamy w sypialni zahamowań, mówimy o swoich potrzebach, wprowadzamy
różne pikantne dodatki. Mimo to, raz na jakiś czas (średnio co 2/3
dni), gdy mam możliwość to z przyjemnością zajmuje się sobą.
Czemu to robię? Kocham moją żonę, podnieca mnie i kręci, ale kręcą
mnie również inne rzeczy, kobiety, zachowania, które niekoniecznie (a
dokładniej nie w takim zakresie) chciałbym z nią dzielić. Kręcą mnie
lezbijki, kobieca masturbacja, seks grupowy, wytryski, ekshibicjonizm
itd. a także, a może przedewszystkim różnorodność. O większości moich
podniet moja żona wie, ale nie jest w stanie przecież zaspokoić mojej
ciekawości np. seksem między dwiema kobietami.
Dlatego, od czasu do czasu takie niskie bodźce są mi potrzebne. Nie
mówię o tym (masturbacji) żonie, i staram się być dyskretny,
jednocześnie jestem prawie pewien, że nie wpływa to na jakość naszego
współżycia. Żona w pewnym zakresie pewnie nie miała by nic przeciwko,
razem czasami oglądamy filmy, sama mnie czasami zachęca, żebym sobie
dobrze zrobił, gdy jej nie ma obok mnie. Ja też nie mam nic przeciwko
jej igraszkom ze sobą i 'sztucznymi przyjacielami'. Mimo wszystko
wolę zachować tą małą cząstkę swojej seksualności i moich potrzeb dla
siebie. Myślę, że nie jest to coś 'zamiast' niej, tylko 'obok';
inaczej: nie uważam, żebym swoim zachowaniem zabierał/umniejszał
cokolwiek z naszej wspólnej seksualności.
I teraz parę pytań. Czy moje przekonanie, że to co robię jest
normalne, jest właściwe? Czy jest jakieś niebezpieczeństwo, że takie
tłumaczenie sobie tych zachowań może powodować jakąś ich
eskalacje/ekspansje na inne obszary? (mam jakieś kosmate myśli
kierujące się w stronę ekshibicjonizmu)
Pozdrawiam serdecznie,
30letni